Wpisy archiwalne w kategorii
50-100
| Dystans całkowity: | 69107.22 km (w terenie 1408.00 km; 2.04%) |
| Czas w ruchu: | 3435:49 |
| Średnia prędkość: | 20.06 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 132.12 km/h |
| Suma podjazdów: | 88997 m |
| Suma kalorii: | 1013207 kcal |
| Liczba aktywności: | 1024 |
| Średnio na aktywność: | 67.49 km i 3h 21m |
| Więcej statystyk | |
Sobota, 28 lutego 2015
Kategoria 50-100, kurierowo, Piaseczno/Ursynów
Sałatka jarzynowa
Dziś wypadło mi pojeździć po Warszawie i poczułem się prawie jak kurier rowerowy. No, może tylko jak na kuriera za wolno jeżdżę, nie mam ostrego koła i zwalniam przed czerwonymi światłami. A nawet czasami całkiem staję i czekam na zielone. No i kurier nie jechałby na Ursynów i do Piaseczna, przez Włochy, Bemowo i Żoliborz... A ja właśnie tam zawoziłem przesyłkę - niespodziankę dla moich córek. Były to pojemniki z sałatką jarzynową, która obie uwielbiają, a robić nie bardzo mają czas.
Zdjęcia mogłem robić dopiero po wykonaniu zadania, czyli w drodze powrotnej.

Powód jeszcze większych korków na Puławskiej w Piasecznie © yurek55

Dojazd do wiaduktu nad POW © yurek55

Wiadukt nad POW © yurek55

Ten skrót dla samochodów już nie istnieje © yurek55

Najgorszy fragment © yurek55

Rastafariańska flaga na działkach © yurek55

Sezon prawie, prawie © yurek55
Zdjęcia mogłem robić dopiero po wykonaniu zadania, czyli w drodze powrotnej.

Powód jeszcze większych korków na Puławskiej w Piasecznie © yurek55

Dojazd do wiaduktu nad POW © yurek55

Wiadukt nad POW © yurek55

Ten skrót dla samochodów już nie istnieje © yurek55

Najgorszy fragment © yurek55

Rastafariańska flaga na działkach © yurek55

Sezon prawie, prawie © yurek55
- DST 68.59km
- Teren 1.00km
- Czas 03:20
- VAVG 20.58km/h
- Temperatura 9.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Po obu stronach Wisły
Dzisiejsza wycieczka w większej części przebiegła po prawej stronie Wisły, a trasa zatoczyła całkiem fajne, prawie regularne półkole. Jechałem przez Białołękę, Marki - tam był sklep, skąd odbierałem zeszyty dla Hani, Zielonkę, Rembertów i Mostem Siekierkowskim wróciłem na swoją stronę miasta. Jechało się bardzo sympatycznie, za wyjątkiem podjazdu pod Agrykolę, oczywiście. (To był żart) Pokonałem ją spokojnie na przełożeniu 1:4 i z zawrotną prędkością 9 km/h. Tylko dlaczego facet po 60-ce, na dodatek ze sporą nadwagą, tak szybko mnie minął? Pewnie to zasługa roweru... Jak już znalazłem się na górze, usłyszałem głos w megafonie i przypomniałem sobie o rolniczym proteście w stolicy. Podjechałem do nich i dostałem w nagrodę kawałek wiejskiej kiełbasy własnej roboty. Bardzo smacznej.

Falliczny symbol w polu © yurek55

Droga przez ROD Czerniaków © yurek55

Syfilistyczny śmietnik na działkach © yurek55

Syf, malaria i korniki na działkach © yurek55

Pałac na wodzie © yurek55

Wypadek komunikacyjny AD 1683 © yurek55

Pikieta pod URM © yurek55

Rolnicze "zielone miasteczko" © yurek55

Falliczny symbol w polu © yurek55

Droga przez ROD Czerniaków © yurek55

Syfilistyczny śmietnik na działkach © yurek55

Syf, malaria i korniki na działkach © yurek55

Pałac na wodzie © yurek55

Wypadek komunikacyjny AD 1683 © yurek55

Pikieta pod URM © yurek55

Rolnicze "zielone miasteczko" © yurek55
- DST 62.77km
- Czas 03:12
- VAVG 19.62km/h
- Temperatura 8.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 9 lutego 2015
Kategoria 50-100, ku pomocy, Piaseczno/Ursynów
Mokro i zimno i do domu daleko
Gdy wyjeżdżałem z domu warunki do rowerowania nie były sprzyjające. Padający śnieg zalepiał mi okulary i to przeszkadzało najbardziej, do tego kałuże na jezdniach i śnieg na drogach rowerowych, dopełniały obrazu dnia dzisiejszego. Po pierwszym etapie podróży, którym znów było Piaseczno, przyszło mi zweryfikować wcześniejsza opinię i uznać, że najbardziej jednak przeszkadzają mi doszczętnie przemoczone nogi. Okulary można wytrzeć, wystarczy zatrzymać się co kilka kilometrów, a na mokre i przemarznięte stopy nie ma tak prostej recepty. Tym bardziej, że kolejnym celem dzisiejszej podróży był daleki Tarchomin i dopiero stamtąd do domu. W tej sytuacji zastosowałem jedyny dostępny półśrodek, czyli owinąłem bose nogi torebkami foliowymi, na nie wilgotne skarpety, buty - i w drogę. Tymczasem śnieg przeszedł w drobny deszczyk i praktycznie już do końca podróżowałem w jego towarzystwie. Pod koniec był na tyle drobny, że tylko na okularach widać było, że jednak pada, ale nie przestawał ani przez chwilę. W końcu dotarłem na Białołękę, bo dziś uparłem się, że odnajdę sklep rowerowy na Modlińskiej i przy okazji klocki kupię hamulcowe. Wprawdzie przyzwyczaiłem się do hamowania (zwalniania?) przodem, ale lepiej mieć oba sprawne, nawet jak się hamuje raz na ruski miesiąc, jak niektórzy.
Znalazłem ten sklep, ale tylko dlatego, że zapytałem gdzie on jest człowieka, który właśnie z niego wyszedł. Adres niby pamiętałem, Modlińska 248a, ale zwątpiłem gdy w tym miejscu zobaczyłem blaszany hangar ze skuterami. Żadnego, ale to żadnego oznakowania na zewnątrz. Ale jak już kupiłem te klocki, udałem się na Tarchomin wymienić kindlowy pokrowiec. I dziś, w końcu, za trzecim razem, się udało, hosanna!
Po Tak pomyślnym załatwieniu wszystkich spraw mogłem już jechać do domu. Pomimo, że chciałem dotrzeć jak najszybciej, to na śniegu zalegającym drogi rowerowe musiałem mocno zwalniać, mając w pamięci swoje ostatnie wywrotki. Męczyłem się i męczyłem, ale przecież nawet najdłuższa podróż kiedyś się kończy, więc i ja dotarłem wreszcie do domu. Oczywiście ubłocony jak nieboskie stworzenie, a stopy pomimo folii marzły całą drogę.
I na koniec pytanie. Dlaczego, widząc jak mokro jest na ulicach, nie założyłem:
a) spodni przeciwdeszczowych
b) ochraniaczy na buty
Jakieś pomysły?

Droga Powsin - Wilanów © yurek55

Tu było tu stało. Stadion X-lecia © yurek55

Most Świętokrzyski © yurek55

Trasa AK w korku © yurek55
I na koniec pytanie. Dlaczego, widząc jak mokro jest na ulicach, nie założyłem:
a) spodni przeciwdeszczowych
b) ochraniaczy na buty
Jakieś pomysły?

Droga Powsin - Wilanów © yurek55

Tu było tu stało. Stadion X-lecia © yurek55

Most Świętokrzyski © yurek55

Trasa AK w korku © yurek55
- DST 80.64km
- Teren 7.00km
- Czas 04:10
- VAVG 19.35km/h
- Temperatura 0.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 3 lutego 2015
Kategoria 50-100
Zwykłe trzaskanie kilometrów
Właściwie wyjechałem dziś do sklepu na Świderską, gdzie chciałem dowiedzieć się kiedy wymienią mi kupiony u nich pokrowiec na Kindla. Ale jak wyruszyłem na trasę wiedziałem, że pojadę dalej. I tak się stało. W Jabłonnie nie skusiłem się na krótszy wariant - nad Zalewem Zegrzyńskim do Nieporętu - tylko pocisnąłem prosto do Nowego Dworu. Asfalt dobry, z szerokim poboczem, pagórki wchodziły lekko, nie wiadomo kiedy minęło te trzynaście kilometrów. Do miasta nie wjeżdżałem, wszak najsławniejszy budynek, perła architektury lat dziewiećdziesiątych ubiegłego stulecia, jest umiejscowiony przy obwodnicy. Jako nowość, warto odnotować powstanie w tym miejscu "VIP Parking Airport", ale żadnych vipowskich samochodów jeszcze tam nie widać.

Słynna budowla w Nowym Dworze Mazowieckim © yurek55
Za mostem zawróciłem w stronę Czosnowa, tym razem nie kierując się drogowskazem na Kamion i potem na Leszno, bo już było zdecydowanie za późno na takie dystanse. Ale w Łomiankach, po sprawdzeniu czasu, zdecydowałem o powrocie do domu przez zachodnie wioski i skierowałem się w stronę Mościsk, Babic, Wieruchowa etc. dzięki czemu zatoczyłem przyjemną dla oka, niemal symetryczną pętlę i dodałem kilka kilometrów.
Wycieczka bardzo udana, po drodze zjadłem jedną "krówkę" XXXXXL, jeden baton zbożowy i wypiłem trochę wody z butelki. Nie była zbyt ciepła. W sumie spędziłem na dworze prawie pięć godzin, ale zmarzły mi tylko palce w butach, ręce chroniłem skórzanymi, cywilnymi rękawiczkami i na dzisiejszą temperaturę to wystarczyło. Były nawet takie momenty na trasie, kiedy było mi zbyt gorąco, ale tylko wtedy, gdy miałem z wiatrem. A ponieważ wiatr wiał dziś z południowego wschodu, to jak widać po śladzie, nie pomagał mi zbyt wydatnie.

Droga rowerowa - płd. strona Trasy AK przy Powązkach © yurek55

DK 7 na Gdańsk i trasa Mostu Północnego © yurek55

Charakterystyczny most w Nowym Dworze © yurek55

Słynna budowla w Nowym Dworze Mazowieckim © yurek55
Za mostem zawróciłem w stronę Czosnowa, tym razem nie kierując się drogowskazem na Kamion i potem na Leszno, bo już było zdecydowanie za późno na takie dystanse. Ale w Łomiankach, po sprawdzeniu czasu, zdecydowałem o powrocie do domu przez zachodnie wioski i skierowałem się w stronę Mościsk, Babic, Wieruchowa etc. dzięki czemu zatoczyłem przyjemną dla oka, niemal symetryczną pętlę i dodałem kilka kilometrów.
Wycieczka bardzo udana, po drodze zjadłem jedną "krówkę" XXXXXL, jeden baton zbożowy i wypiłem trochę wody z butelki. Nie była zbyt ciepła. W sumie spędziłem na dworze prawie pięć godzin, ale zmarzły mi tylko palce w butach, ręce chroniłem skórzanymi, cywilnymi rękawiczkami i na dzisiejszą temperaturę to wystarczyło. Były nawet takie momenty na trasie, kiedy było mi zbyt gorąco, ale tylko wtedy, gdy miałem z wiatrem. A ponieważ wiatr wiał dziś z południowego wschodu, to jak widać po śladzie, nie pomagał mi zbyt wydatnie.

Droga rowerowa - płd. strona Trasy AK przy Powązkach © yurek55

DK 7 na Gdańsk i trasa Mostu Północnego © yurek55

Charakterystyczny most w Nowym Dworze © yurek55
- DST 89.00km
- Czas 04:25
- VAVG 20.15km/h
- Temperatura 2.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 27 stycznia 2015
Kategoria 50-100, ku pomocy, Piaseczno/Ursynów
Wyjazd przymusowy
Jak widać po tegorocznych statystykach, niezbyt przykładam się do kolekcjonowania kilometrów i dziś też nie zamierzałem ruszać tyłka z domu. Nawet świecące nad Warszawą piękne słońce, nie miało szans na wygranie z moim lenistwem, marazmem i ogólnym zniechęceniem. Zająłem się czytaniem internetu, aż nagle coś mi się przypomniało. Moje dzieciaki wyjechały na Maltę, a ja dziś miałem pojechać na Ursynów i otworzyć jeden zamek, bo jutro przychodzi pani do sprzątania, a ona ma tylko jeden klucz. Przy okazji wymyśliłem, że pojadę do szpitala w Aninie po książeczkę do zapisywania wyników badań. Już dziewiąty rok jak prowadzę te statystyki. No, mniejsza z tym.
Jak wyjechałem z domu uznałem, że warto w takim razie wykorzystać to i pojechać nieco dalszą drogą. Bo ja generalnie nadal lubię jeździć na rowerze, tylko z domu mi się nie chce ruszyć. Na Ursynów pojechałem koło Cargo na Okęciu, potem przez Dawidy i Baletową do Puławskiej, kawałek przez Las Kabacki i już byłem na miejscu. Wtedy zauważyłem, że Endomondo pomimo że jest włączone i pokazuje czas jazdy, nie pokazuje przejechanego dystansu i nie narysowało trasy. Nie chciało mi się zgłębiać tego zaskakującego problemu, więc wyłączyłem endo, włączyłem Locusa i udałem się do kolejnego celu. Ulicą Orszady zjechałem do Lemingowa, przejechał obok Świątyni Opatrzności Bożej, potem koło TVN-u i po chwili byłem już na drodze rowerowej do Mostu Siekierkowskiego. Potem przez Zerzeń i Wawer od tyłu uliczką Zorzy dojechałem do mojego drugiego celu. Zobaczyłem, że Locus też odmówił dziś współpracy i tu już chwilkę pomyślałem, że albo Ruscy satelity zablokowali, albo coś niehalo jest z telefonem. Uprzedzając pytanie: - Tak GPS był włączony. Tym razem na szybko wymyśliłem żeby wyłączyć i włączyć telefon, a potem wystartowałem kolejna apkę - Navime. Jak widać na końcu wpisu, tylko ten fragment mojej dzisiejszej wycieczki się zapisał. Próbowałem narysować ręcznie przejechaną trasę, ale najpierw się namęczyłem, a potem wszystko znikło. Drugi raz nie mam już cierpliwości nad tym ślęczeć, to w końcu nie jest najważniejsze. Jak napisałem na początku, rano była piękna, rowerowa pogoda, ale jak wyjechałem około południa to po słońcu nie było już śladu. Niemal przez cały czas towarzyszył mi na trasie opad drobnej "kaszki", pod koniec zaś jechałem w mżawce i po mokrych jezdniach. W efekcie znowu wróciłem z mokrą d..., a całe ubranie wylądowało w pralce. Coś z tymi błotnikami trzeba zrobić...

Resztki śniegu przy Forcie VI "Okęcie" © yurek55

Rozjeżdżona droga przejazdu dla rowerów © yurek55

Jeden z mostów warszawskich © yurek55

Rządowa (niegdyś) klinika kardiologiczna w Aninie dziś za patrona ma Kardynała Wyszyńskiego © yurek55

Jeszcze jeden most warszawski © yurek55
Jak wyjechałem z domu uznałem, że warto w takim razie wykorzystać to i pojechać nieco dalszą drogą. Bo ja generalnie nadal lubię jeździć na rowerze, tylko z domu mi się nie chce ruszyć. Na Ursynów pojechałem koło Cargo na Okęciu, potem przez Dawidy i Baletową do Puławskiej, kawałek przez Las Kabacki i już byłem na miejscu. Wtedy zauważyłem, że Endomondo pomimo że jest włączone i pokazuje czas jazdy, nie pokazuje przejechanego dystansu i nie narysowało trasy. Nie chciało mi się zgłębiać tego zaskakującego problemu, więc wyłączyłem endo, włączyłem Locusa i udałem się do kolejnego celu. Ulicą Orszady zjechałem do Lemingowa, przejechał obok Świątyni Opatrzności Bożej, potem koło TVN-u i po chwili byłem już na drodze rowerowej do Mostu Siekierkowskiego. Potem przez Zerzeń i Wawer od tyłu uliczką Zorzy dojechałem do mojego drugiego celu. Zobaczyłem, że Locus też odmówił dziś współpracy i tu już chwilkę pomyślałem, że albo Ruscy satelity zablokowali, albo coś niehalo jest z telefonem. Uprzedzając pytanie: - Tak GPS był włączony. Tym razem na szybko wymyśliłem żeby wyłączyć i włączyć telefon, a potem wystartowałem kolejna apkę - Navime. Jak widać na końcu wpisu, tylko ten fragment mojej dzisiejszej wycieczki się zapisał. Próbowałem narysować ręcznie przejechaną trasę, ale najpierw się namęczyłem, a potem wszystko znikło. Drugi raz nie mam już cierpliwości nad tym ślęczeć, to w końcu nie jest najważniejsze. Jak napisałem na początku, rano była piękna, rowerowa pogoda, ale jak wyjechałem około południa to po słońcu nie było już śladu. Niemal przez cały czas towarzyszył mi na trasie opad drobnej "kaszki", pod koniec zaś jechałem w mżawce i po mokrych jezdniach. W efekcie znowu wróciłem z mokrą d..., a całe ubranie wylądowało w pralce. Coś z tymi błotnikami trzeba zrobić...

Resztki śniegu przy Forcie VI "Okęcie" © yurek55

Rozjeżdżona droga przejazdu dla rowerów © yurek55

Jeden z mostów warszawskich © yurek55

Rządowa (niegdyś) klinika kardiologiczna w Aninie dziś za patrona ma Kardynała Wyszyńskiego © yurek55

Jeszcze jeden most warszawski © yurek55
- DST 59.69km
- Czas 03:01
- VAVG 19.79km/h
- Temperatura 1.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 5 stycznia 2015
Kategoria 50-100
Najgorzej wyjść z domu, potem już z górki...
Znowu trudno mi było wyjść z domu, choć świeciło od rana słońce, temperatura była lekko dodatnia, wiatr ucichł, a ja miałem ustalony cel podróży. Czyli teoretycznie spełnione były wszystkie warunki, a pomimo to zwlekałem prawie do południa, zanim wreszcie wsiadłem na rower. Wybrałem kierunek zachodni, by przez podwarszawskie wioski dotrzeć na Żoliborz i na Podleśnej odebrać ze sklepu grę planszową "Pytaki". Do Macierzysza dotarłem tym razem przez Ursus i Mory, a potem ustaloną trasą do Izabelina i dalej do celu. Stamtąd szybki zjazd w kierunku Wisły, bo uznałem, że skoro już tam jestem, to sprawdzę postępy prac na budowach. Niestety nadal nie da się przejechać wschodnią stroną Wisłostrady, a Bulwary Wiślane też jeszcze w lesie. Już trzy lata fotografuję baner: - "Do zobaczenia niedługo" i myślę, że w czwartym roku już doczekamy otwarcia rowerowej nadwiślanki na lewym brzegu. Tymczasem dziś jeszcze musiałem jechać środkowym pasem zieleni, by pokonać zagrodzony fragment gdzie trwa budowa. Bo wracać się nie lubię. Gdy dojechałem do Pomnika Sapera na Płycie Czerniakowskiej skręciłem do parku i tym razem zachciało mi się pod górę wjechać parkowymi alejkami. Na szczęście wystarczyło mi przełożeń i na najmniejszym i z językiem na brodzie, podjechałem pod sam Sejm. Dalsza droga ulicami Warszawy nie przyniosła więcej żadnych wyzwań, przy Hali na Koszykach tym razem się nie zatrzymałem. Jak nic się nie działo, tak nic się nie dzieje. I tyle wrażeń na dziś.
A co do samej wycieczki, to było okej, najgorzej mi wychodzi wychodzenie z domu. Jak już wyjdę, to się cieszę, że mogę wreszcie gdzieś pojechać.

Zameczek w Laskach © yurek55

Neogotyckie blanki z merlonami prostokątnymi © yurek55

Trasa Toruńska w (prze)budowie © yurek55

Czapla i żuraw © yurek55
A już czapla myśli: "Szkoda,
Wszak nie jestem taka młoda,
Żuraw prośby wciąż ponawia,
Chyba wyjdę za żurawia!"

Zmieniamy Warszawę - teraz czas na bulwary wiślane © yurek55

Zameczek w Laskach © yurek55

Neogotyckie blanki z merlonami prostokątnymi © yurek55

Trasa Toruńska w (prze)budowie © yurek55

Czapla i żuraw © yurek55
A już czapla myśli: "Szkoda,
Wszak nie jestem taka młoda,
Żuraw prośby wciąż ponawia,
Chyba wyjdę za żurawia!"

Zmieniamy Warszawę - teraz czas na bulwary wiślane © yurek55
- DST 52.89km
- Czas 02:48
- VAVG 18.89km/h
- Temperatura 1.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
***Zachodnie wioski ale o d... strony***
Obejrzałem wczoraj trzy prognozy pogody, na trzech różnych programach telewizyjnych i jak jeden mąż, wszyscy zapowiadają deszcze w tym tygodniu. Jako że dziś jeszcze nie padało, a wręcz pokazywało się dawno niewidziane słońce, musiałem to wykorzystać. Do obskoczenia miałem dwa punty: na ulicy Góralskiej w Warszawie i na Warszawskiej w Zielonkach. Dlatego zacząłem pozamiejską trasę tam, gdzie zwykle ją kończę i stąd tytuł, przy czym "d..." znaczy "drugiej".
Sama wycieczka bez historii, tylko ubrałem się niestosownie do temperatury i było mi stanowczo zbyt gorąco. Poważnie rozważałem kwestię zdjęcia podkoszulki, ale to by wymagało obnażenia torsu i zabrakło mi odwagi. Tym bardziej, że byłem spocony. Gdybym założył wiatrówkę, by było w sam raz, ale kieszenie głębokie mi były potrzebne, a te ma tylko kurtka softshelowa. Pech.

Rezydencja w Wiktorowie © yurek55

Kościół pw. Św. Anny w Zaborowie (1791r.) © yurek55

Fabryka trawy Roll-traw © yurek55

Fabryka trawy w Pilaszkowie © yurek55
Sama wycieczka bez historii, tylko ubrałem się niestosownie do temperatury i było mi stanowczo zbyt gorąco. Poważnie rozważałem kwestię zdjęcia podkoszulki, ale to by wymagało obnażenia torsu i zabrakło mi odwagi. Tym bardziej, że byłem spocony. Gdybym założył wiatrówkę, by było w sam raz, ale kieszenie głębokie mi były potrzebne, a te ma tylko kurtka softshelowa. Pech.

Rezydencja w Wiktorowie © yurek55

Kościół pw. Św. Anny w Zaborowie (1791r.) © yurek55

Fabryka trawy Roll-traw © yurek55

Fabryka trawy w Pilaszkowie © yurek55
- DST 70.84km
- Teren 2.00km
- Czas 03:45
- VAVG 18.89km/h
- Temperatura 7.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 12 grudnia 2014
Kategoria 50-100
Kilka spraw
Już wczoraj wiedziałem jakie sprawy czekają na mnie, bo część z nich sam sobie wymyśliłem, część została mi zlecona, a jedna wypadła zupełnie nieoczekiwanie. Pierwsza z nich wymagała dojazdu na Targówek, na ulicę Zamiejską, a że to blisko cmentarza na Bródnie, odwiedziłem grób Mamy. Czas już był najwyższy na zrobienie porządku po Wszystkich Świętych, a przed Wigilią.
Wprawdzie na Cmentarzu Powązkowskim jest więcej cennych, zabytkowych pomników, ale jak widać i tutaj można znaleźć perełki.

Interesujący pomnik na Bródnie © yurek55

Wiadomo czym jeździł © yurek55
Drugi punkt wycieczki zawdzięczam swojej sklerozie. Robiąc w środę zakupy na Ursynowie zostawiłem kartę w terminalu, a jej brak odkryłem w czwartek wieczorem pod bankomatem, gdy chciałem wziąć gotówkę. Ponieważ sklepy tej sieci nie udostępniają swoich numerów telefonicznych, musiałem wysłać tam córkę. Na szczęście mieszka blisko i na szczęście powiedzieli jej, że owszem, mają moją kartę.
Drogę z Targówka na Ursynów wybrałem taką, by wpadło trochę więcej kilometrów. Najpierw przez Pragę...

Miśki na Pradze © yurek55
...potem nad Wisłą i Mostem Siekierkowskim na drugą stronę, aż w końcu dojechałem niemal do Konstancina. Tam zawróciłem do Powsina, ale na Ursynów nie pojechałem jak zawsze pod górę ulicą Podgrzybków, ale postanowiłem sprawdzić się na ostrzejszej "ściance", kawałeczek za nią. Niestety mój wysiłek poszedł na marne, bo dojechałem na podwórze jakiegoś domu. Ale ponieważ się zaparłem, że ciągle tą samą ulicą dziś nie chcę jechać, kawałek dalej znalazłem kolejną "ściankę", tym razem stricte terenową. Żeby znaleźć jej nazwę, Michała Rosnowskiego, musiałem poszukać w OpenStreetMap, bo endo i google jej nie nazwały. Ambitnie podjechałem do połowy, ale jak tylne koło zaczęło się ślizgać w miejscu, a przednie podnosiło do góry, musiałem zejść z roweru i podjazd zakończyć na piechotę. Reszta podróży upłynęła bez emocji i bez historii. Odebrałem w sklepie kartę i ulicą Poleczki wróciłem na Ochotę. Pozostało jeszcze tylko odebrać kolejny zakupiony prezent świąteczny, ale to już blisko domu. Dobrze mi się jechało, tylko po powrocie musiałem wszystkie ciuchy do pralki wrzucić, a rower wygląda jak jedno wielkie nieszczęście. Kiedyś go wyczyszczę...
Wał Zawadowski © yurek55

Pociąg bez wagonów © yurek55

Kanalizację kładą na Bruzdowej i Sytej - Wilanów © yurek55

Parafia Posłania Uczniów Pańskich - Kępa Zawadowska © yurek55
Wprawdzie na Cmentarzu Powązkowskim jest więcej cennych, zabytkowych pomników, ale jak widać i tutaj można znaleźć perełki.

Interesujący pomnik na Bródnie © yurek55

Wiadomo czym jeździł © yurek55
Drugi punkt wycieczki zawdzięczam swojej sklerozie. Robiąc w środę zakupy na Ursynowie zostawiłem kartę w terminalu, a jej brak odkryłem w czwartek wieczorem pod bankomatem, gdy chciałem wziąć gotówkę. Ponieważ sklepy tej sieci nie udostępniają swoich numerów telefonicznych, musiałem wysłać tam córkę. Na szczęście mieszka blisko i na szczęście powiedzieli jej, że owszem, mają moją kartę.
Drogę z Targówka na Ursynów wybrałem taką, by wpadło trochę więcej kilometrów. Najpierw przez Pragę...

Miśki na Pradze © yurek55
...potem nad Wisłą i Mostem Siekierkowskim na drugą stronę, aż w końcu dojechałem niemal do Konstancina. Tam zawróciłem do Powsina, ale na Ursynów nie pojechałem jak zawsze pod górę ulicą Podgrzybków, ale postanowiłem sprawdzić się na ostrzejszej "ściance", kawałeczek za nią. Niestety mój wysiłek poszedł na marne, bo dojechałem na podwórze jakiegoś domu. Ale ponieważ się zaparłem, że ciągle tą samą ulicą dziś nie chcę jechać, kawałek dalej znalazłem kolejną "ściankę", tym razem stricte terenową. Żeby znaleźć jej nazwę, Michała Rosnowskiego, musiałem poszukać w OpenStreetMap, bo endo i google jej nie nazwały. Ambitnie podjechałem do połowy, ale jak tylne koło zaczęło się ślizgać w miejscu, a przednie podnosiło do góry, musiałem zejść z roweru i podjazd zakończyć na piechotę. Reszta podróży upłynęła bez emocji i bez historii. Odebrałem w sklepie kartę i ulicą Poleczki wróciłem na Ochotę. Pozostało jeszcze tylko odebrać kolejny zakupiony prezent świąteczny, ale to już blisko domu. Dobrze mi się jechało, tylko po powrocie musiałem wszystkie ciuchy do pralki wrzucić, a rower wygląda jak jedno wielkie nieszczęście. Kiedyś go wyczyszczę...
Wał Zawadowski © yurek55
Pociąg bez wagonów © yurek55

Kanalizację kładą na Bruzdowej i Sytej - Wilanów © yurek55

Parafia Posłania Uczniów Pańskich - Kępa Zawadowska © yurek55
- DST 68.24km
- Czas 03:20
- VAVG 20.47km/h
- Temperatura 5.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 26 listopada 2014
Kategoria Piaseczno/Ursynów, 50-100
Wyjazd z konieczności
Wprawdzie tytuł mówi o konieczności wyjazdu, co zresztą jest prawdą, ale nie całą. Mogłem bowiem dzisiejszą wycieczkę zamknąć wynikiem sześciu kilometrów i też załatwiłbym sprawę, postanowiłem jednak trochę pojeździć. Wybrałem drogę do celu przez Gassy, by zobaczyć jak wygląda znana mi już dobrze droga, ale tym razem w późnojesiennej odsłonie. Dzień jak zwykle ciemny i ponury, do tego mokro na niektórych odcinkach, więc wolałem pojechać wąską ale suchą ścieżką na koronie wału, niż dołem po wertepach i błocie. Na szczęście to tylko półtora kilometra i na początku trzy kilometry szutru do Siekierek, cała reszta po kostce i asfalcie. Dziś na tej najpopularniejszej rowerowej trasie spotkałem tylko jednego rowerzystę, który na dodatek mnie wyprzedził, pomimo, że był starszy ode mnie. Ale jechał na szosowym Authorze, tym się pocieszam. W Konstancinie zmieniłem nieco marszrutę bo jeszcze w Józefosławiu miałem coś do kupienia, no i oczywiście trochę pobłądziłem, ale szybko odnalazłem właściwą drogę i dojechałem na miejsce do Piaseczna. Oddałem, co miałem oddać i wtedy okazało się, że nie zapakowałem jednej części, bez której to urządzenia nie będzie działać. Kto nie ma w głowie... Szybkie konsultacje telefoniczne i jeszcze szybszy powrót do domu, a potem sprint na stację metra Politechnika, gdzie wreszcie mogłem zakończyć swoją dzisiejszą misję.

Sześć kilometrów kostki © yurek55

Prawie dwa kilometry do Kępy Oborskiej © yurek55

Jesienna Wisła © yurek55

Promu w Gassach już nie ma © yurek55

Sześć kilometrów kostki © yurek55

Prawie dwa kilometry do Kępy Oborskiej © yurek55

Jesienna Wisła © yurek55

Promu w Gassach już nie ma © yurek55
- DST 81.55km
- Czas 04:05
- VAVG 19.97km/h
- Temperatura 3.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Krótka dyskusja o przepisach drogowych
Taka sytuacja. Jadę Popularną we Włochach w kierunku Alej Jerozolimskich i wtem słyszę grzecznym tonem zadane pytanie:
- Czy pana jazda ścieżką rowerową nie obowiązuje? To wyprzedzający mnie kierowca zwolnił i jadąc obok, w ten zawoalowany sposób wyraził swą dezaprobatę, do zajmowania jezdni przez rowerzystę. - A gdzie pan widzi ścieżkę rowerową? odpowiedziałem mu pytaniem na pytanie (tak, wiem, tak się nie robi). - No przecież tu jest i wskazał na lewą stronę i ciąg pieszo-jezdny.
- Mnie obowiązuje droga dla rowerów po prawej stronie. Pan za kierownicą coś mówił, ale już nie usłyszałem co, bo przyspieszył i odjechał.
Pamiętam dyskusję na którymś forum rowerowym po wyroku sądu w Białymstoku, który uznał, że rowerzysta ma obowiązek jechać drogą dla rowerów, nawet jak jest ona zlokalizowana po lewej stronie drogi. Ja uważam ten wyrok za oczywistą wpadkę Temidy i kompromitujące świadectwo poziomu trzeciej władzy w państwie. Nie odstającej niestety od dwóch pozostałych.
- Czy pana jazda ścieżką rowerową nie obowiązuje? To wyprzedzający mnie kierowca zwolnił i jadąc obok, w ten zawoalowany sposób wyraził swą dezaprobatę, do zajmowania jezdni przez rowerzystę. - A gdzie pan widzi ścieżkę rowerową? odpowiedziałem mu pytaniem na pytanie (tak, wiem, tak się nie robi). - No przecież tu jest i wskazał na lewą stronę i ciąg pieszo-jezdny.
- Mnie obowiązuje droga dla rowerów po prawej stronie. Pan za kierownicą coś mówił, ale już nie usłyszałem co, bo przyspieszył i odjechał.
Pamiętam dyskusję na którymś forum rowerowym po wyroku sądu w Białymstoku, który uznał, że rowerzysta ma obowiązek jechać drogą dla rowerów, nawet jak jest ona zlokalizowana po lewej stronie drogi. Ja uważam ten wyrok za oczywistą wpadkę Temidy i kompromitujące świadectwo poziomu trzeciej władzy w państwie. Nie odstającej niestety od dwóch pozostałych.
- DST 55.00km
- Teren 3.00km
- Czas 02:35
- VAVG 2:49km/h
- Temperatura 4.0°C























