Wpisy archiwalne w kategorii
50-100
| Dystans całkowity: | 72050.55 km (w terenie 1408.00 km; 1.95%) |
| Czas w ruchu: | 3584:30 |
| Średnia prędkość: | 20.05 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 132.12 km/h |
| Suma podjazdów: | 98160 m |
| Suma kalorii: | 1256240 kcal |
| Liczba aktywności: | 1068 |
| Średnio na aktywność: | 67.46 km i 3h 21m |
| Więcej statystyk | |
Poniedziałek, 7 grudnia 2015
Kategoria 50-100
Poprawka po wczorajszym
Odczuwałem pewien niedosyt po wczorajszej trasie - bo przecież lubię tamtędy jeździć - i postanowiłem pojechać tą samą drogą, tylko trochę dalej. Tym razem nie skręciłem do Borzęcina, ale dojechałem prawie do Leszna i tam dopiero zawróciłem w kierunku Warszawy. Zanim to nastąpiło miałem niestety cały czas pod wiatr, a im bardziej się oddalałem, tym było gorzej. Oczywiście nie usiłowałem nawet walczyć z wiatrem i własnym organizmem - wiadomo, nic na siłę. Kręciłem więc swoim tempem i kiedy wreszcie uznałem, że czas dla odmiany dać się wiatrowi popychać, moja średnia prędkość spadła do zaledwie 17,8 km/h. Na szczęście droga powrotna pozwoliła nieco poprawić ten wynik, były nawet fragmenty, że przekraczałem 30km/h. Szkoda, że nie jechałem z Poznania...:)
A ponieważ wczoraj i dziś przejeżdżałem obok ścieżki edukacyjnej w Strzykułach, czas na edukację z ornitologii.

To są krukowate © yurek55

Drozdy i sikory © yurek55

Ptasi budzik z tablicy w Strzykułach © yurek55
Bez liści trochę lepiej go widać.

Kościół w Zaborowie © yurek55
A tutaj, za życia Aleksandra Gudzowatego, nigdy nie widziałem żadnej oznaki życia. Jego słynna rezydencja w Mariewie budziła ciekawość, bo jej wybudowanie kosztowało podobno sto milionów złotych, ale wysoki mur i drut kolczasty skutecznie chroniły przed wzrokiem wścibskich. Dlatego dziś dużym zaskoczeniem był dla mnie widok tak wielu samochodów ekip remontowych. Czyżby syn Gudzowatego, Tomasz, sprzedał posiadłość? Zastanowił mnie też znak drogowy przed bramą "zakaz ruchu", z tabliczką nie dotyczy CC i CD. Może ambasador jakiegoś naftowego kraju będzie tam miał rezydencję? Pojadę tam za jakiś czas sprawdzić.

Ekipy remontowe w siedzibie Bartimpexu w Mariewie © yurek55
Dziś mapa znów niekompletna, ale tym razem nie z powodu wyłączenia się telefonu, a przypadkiem naciśniętej pauzy.
A ponieważ wczoraj i dziś przejeżdżałem obok ścieżki edukacyjnej w Strzykułach, czas na edukację z ornitologii.

To są krukowate © yurek55

Drozdy i sikory © yurek55

Ptasi budzik z tablicy w Strzykułach © yurek55
Bez liści trochę lepiej go widać.

Kościół w Zaborowie © yurek55
A tutaj, za życia Aleksandra Gudzowatego, nigdy nie widziałem żadnej oznaki życia. Jego słynna rezydencja w Mariewie budziła ciekawość, bo jej wybudowanie kosztowało podobno sto milionów złotych, ale wysoki mur i drut kolczasty skutecznie chroniły przed wzrokiem wścibskich. Dlatego dziś dużym zaskoczeniem był dla mnie widok tak wielu samochodów ekip remontowych. Czyżby syn Gudzowatego, Tomasz, sprzedał posiadłość? Zastanowił mnie też znak drogowy przed bramą "zakaz ruchu", z tabliczką nie dotyczy CC i CD. Może ambasador jakiegoś naftowego kraju będzie tam miał rezydencję? Pojadę tam za jakiś czas sprawdzić.

Ekipy remontowe w siedzibie Bartimpexu w Mariewie © yurek55
Dziś mapa znów niekompletna, ale tym razem nie z powodu wyłączenia się telefonu, a przypadkiem naciśniętej pauzy.
- DST 74.00km
- Teren 1.00km
- Czas 03:54
- VAVG 18.97km/h
- Temperatura 10.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 24 listopada 2015
Kategoria 50-100
Zimno!
"Listopad to dla Polski niebezpieczna pora?" Stanisław Wyspiański, „Noc Listopadowa”, scena druga, Salon w Belwederze)
Tegoroczny listopad to dla mnie pora wszechogarniającego, przemożnego, nieprzezwyciężonego lenistwa. Dość powiedzieć, że to dopiero piąta wycieczka w tym miesiącu, a kilometrów - szkoda mówić... Na domiar złego, nie mam z tego powodu ŻADNYCH wyrzutów sumienia. Dziś jednak postanowiłem wygonić lenia z d.... i gdzieś pojechać, ale po zaledwie SIEDMIU(!) kilometrach zacząłem całkiem poważnie rozważać powrót do domu. Na szczęście nie usłuchałem podszeptów tego - nie do końca wygonionego - lenia i wybrałem kierunek przeciwny niż do domu. Jadąc, przez cały czas myślałem, gdzie skręcę by zacząć już wracać. Bohatersko odpierałem jednak te głupie myśli i tym sposobem przejechałem w miarę przyzwoity dystans.
Przypomniałem sobie też dzisiaj, jak wygląda jeżdżenie w niskich temperaturach. Co to są marznące stopy i dłonie, lejąca się woda z nosa i temu podobne przyjemności. Na jutro muszę poszukać sobie cieplejszych skarpet, spodni i rękawiczek.

Most Mary-Córy © yurek55

Przebudowa trwa - Jagiellońska 55 © yurek55

Nad Wisłą i Most Łazienkowski © yurek55

Nad Wisłą © yurek55

Most Siekierkowski © yurek55

Montaż iluminacji na Trakcie Królewskim - Al. Ujazdowskie © yurek55
Tegoroczny listopad to dla mnie pora wszechogarniającego, przemożnego, nieprzezwyciężonego lenistwa. Dość powiedzieć, że to dopiero piąta wycieczka w tym miesiącu, a kilometrów - szkoda mówić... Na domiar złego, nie mam z tego powodu ŻADNYCH wyrzutów sumienia. Dziś jednak postanowiłem wygonić lenia z d.... i gdzieś pojechać, ale po zaledwie SIEDMIU(!) kilometrach zacząłem całkiem poważnie rozważać powrót do domu. Na szczęście nie usłuchałem podszeptów tego - nie do końca wygonionego - lenia i wybrałem kierunek przeciwny niż do domu. Jadąc, przez cały czas myślałem, gdzie skręcę by zacząć już wracać. Bohatersko odpierałem jednak te głupie myśli i tym sposobem przejechałem w miarę przyzwoity dystans.
Przypomniałem sobie też dzisiaj, jak wygląda jeżdżenie w niskich temperaturach. Co to są marznące stopy i dłonie, lejąca się woda z nosa i temu podobne przyjemności. Na jutro muszę poszukać sobie cieplejszych skarpet, spodni i rękawiczek.

Most Mary-Córy © yurek55

Przebudowa trwa - Jagiellońska 55 © yurek55

Nad Wisłą i Most Łazienkowski © yurek55

Nad Wisłą © yurek55

Most Siekierkowski © yurek55

Montaż iluminacji na Trakcie Królewskim - Al. Ujazdowskie © yurek55
- DST 51.00km
- Teren 3.00km
- Czas 02:32
- VAVG 20.13km/h
- VMAX 38.80km/h
- Temperatura 1.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 4 listopada 2015
Kategoria 50-100, kurierowo, Piaseczno/Ursynów
Po ciemku przez las kabacki
Dzisiejszą wycieczkę można określić mianem przejazdów użytkowych. Odbierałem zakupy na Targówku i na Marszałkowskiej, zajrzałem na Cmentarz Bródnowski i wróciłem do domu. Ubrałem się nieco cieplej i zmieniłem rękawiczki na pełne, zabrałem parę rzeczy z domu i pojechałem do Piaseczna. W powrotnej drodze zajrzałem do drugiej córki na Ursynów, jadąc z "bździdłem" z przodu, praktycznie na ślepo, przez fragment lasu kabackiego. Światło miało zasięg ledwie do ziemi, jechałem niewiele szybciej od idącego człowieka - i całe szczęście, bo o mało co na szlaban bym wpadł. Za szlabanem i za torem kolejowym, zaczął się już oświetlony fragment Moczydłowskiej i o dalszej drodze niewiele da się napisać.

Kościuszko w Warszawie © yurek55

Kościuszko pod Racławicami © yurek55

Kościuszko pod Saratogą © yurek55

Kościuszkowiec © yurek55

Skamieniały lew © yurek55

Wisła z mostu © yurek55

Jest asfalt w Dawidach! © yurek55

Pola wsi Zgorzałe w zachodzącym słońcu © yurek55

Kościuszko w Warszawie © yurek55

Kościuszko pod Racławicami © yurek55

Kościuszko pod Saratogą © yurek55

Kościuszkowiec © yurek55

Skamieniały lew © yurek55

Wisła z mostu © yurek55

Jest asfalt w Dawidach! © yurek55

Pola wsi Zgorzałe w zachodzącym słońcu © yurek55
- DST 72.73km
- Czas 03:39
- VAVG 19.93km/h
- VMAX 34.60km/h
- Temperatura 1.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 26 października 2015
Kategoria 50-100, Piaseczno/Ursynów
*Po portfel*
Wczoraj wieczorem po powrocie od córki, odkryłem brak portfela. Nie pierwszy raz jechałem samochodem bez wymaganych dokumentów, ale na szczęście nigdy jeszcze nie natknąłem się na kontrolę policyjną. Szybki telefon i ulga na wiadomość, że leży przy komputerze. Niby wiedziałem, ale cień niepewności zawsze w takich wypadkach istnieje. Tak, czy owak, miałem na dziś niewyjęty kurs do Piaseczna. Najpierw jednak postanowiłem zająć się rowerem. Po ostatnich eskapadach należało mu się solidne mycie, czyszczenie, wymiana i smarowanie łańcucha i regulacja przerzutek. Dopiero po tym wszystkim, mogłem znowu napawać się ciszą w czasie jazdy, wreszcie bez chrzęstu, chrobotu i ocierania. Ponieważ miałem sprawę na ulicy Tanecznej na Ursynowie musiałem jechać Puławską, ale początkowy jej kawałek przejechałem uliczkami równoległymi. Jak ktoś się boi ruchliwych ulic i samochodów, droga w sam raz.
W powrotną drogę wybrałem się, a jakże, przez Gassy. Wprawdzie byłem tam w piątek, ale wtedy jechałem z Warszawy i było deszczowo. Dziś dla odmiany jechałem do Warszawy, a pogoda była słoneczna. Lubię tą drogę, znam, wiem ile czasu zajmuje, jest cicho, dobre asfalty, czegóż chcieć więcej?
A przy Jeziorce to chyba budują bulwary i drogę rowerową, pewnie do samego Konstancina. Pewno szybciej powstaną niż te nadwislańskie w Warszawie. Tylko dlaczego zaczęli pod koniec października? Zapewne to kwestia rozstrzygnięcia przetargu, ale ja tego i tak nie zrozumiem tych współczesnych absurdów. Przepisy i procedury są ważniejsze od zdrowego rozsądku.
Ale teraz jest nadzieja na dobrą zmianę. Damy radę! :)

Droga ku przeprawie © yurek55

Jedziemy! © yurek55

W oczekiwaniu na przeprawę © yurek55

Ostatni tydzień pływania © yurek55

Ciekawe jak się tam dostał © yurek55

Praca wre © yurek55

Wisła widziana z Wału Zawadowskiego © yurek55
W powrotną drogę wybrałem się, a jakże, przez Gassy. Wprawdzie byłem tam w piątek, ale wtedy jechałem z Warszawy i było deszczowo. Dziś dla odmiany jechałem do Warszawy, a pogoda była słoneczna. Lubię tą drogę, znam, wiem ile czasu zajmuje, jest cicho, dobre asfalty, czegóż chcieć więcej?
A przy Jeziorce to chyba budują bulwary i drogę rowerową, pewnie do samego Konstancina. Pewno szybciej powstaną niż te nadwislańskie w Warszawie. Tylko dlaczego zaczęli pod koniec października? Zapewne to kwestia rozstrzygnięcia przetargu, ale ja tego i tak nie zrozumiem tych współczesnych absurdów. Przepisy i procedury są ważniejsze od zdrowego rozsądku.
Ale teraz jest nadzieja na dobrą zmianę. Damy radę! :)

Droga ku przeprawie © yurek55

Jedziemy! © yurek55

W oczekiwaniu na przeprawę © yurek55

Ostatni tydzień pływania © yurek55

Ciekawe jak się tam dostał © yurek55

Praca wre © yurek55

Wisła widziana z Wału Zawadowskiego © yurek55
- DST 63.39km
- Teren 4.00km
- Czas 03:13
- VAVG 19.71km/h
- VMAX 34.00km/h
- Temperatura 9.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 25 października 2015
Kategoria 50-100
Powrót na trasę zachodnich wiosek
Dziś rano nie zwyciężyło lenistwo. Zrobiłem rundkę po dawno nie odwiedzanych terenach, ale najpierw w Parku Szczęśliwickim zrobiłem kilka jesiennych zdjęć. Ponieważ z nieznanych przyczyn aplikacja navime nie nagrała mi trasy, a na dodatek padła bateria, nie ma mapki. Mam nauczkę, żeby Locusa używać, a nie eksperymentować z innymi aplikacjami. Trasa do Macierzysza wiodła przez Ursus i wiadukt na Gerdziejewskiego, potem standardowa droga do kościoła w Borzęcinie, a następnie Traktem Królewskim przez Wojcieszyn, Koczargi do Lipkowa (most nadal w remoncie) i przez Izabelin do Klaudyna i "muzycznymi" uliczkami do Radiowej.
Pogoda rano słoneczna i cztery stopnie, potem jedenaście i bardzo pochmurno.

Na glinkach © yurek55

W parku © yurek55

Jesienny krajobraz © yurek55

Drzewo nad stawem © yurek55
Pogoda rano słoneczna i cztery stopnie, potem jedenaście i bardzo pochmurno.

Na glinkach © yurek55

W parku © yurek55

Jesienny krajobraz © yurek55

Drzewo nad stawem © yurek55
- DST 56.36km
- Czas 02:38
- VAVG 21.40km/h
- VMAX 40.20km/h
- Temperatura 4.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 23 października 2015
Kategoria 50-100, ku pomocy, Piaseczno/Ursynów
Jesienne i deszczowe Gassy
Dawno nadwiślańską drogą do Gassów nie jechałem, a że dziś miałem zajęcie w Piasecznie, to postanowiłem nieco dłuższą drogą tam pojechać. Po nocnym deszczu było dość mokro, ale nie padało, zaczęło dopiero na przystani. Doszedł do tego porywisty wiatr od czoła i do Konstancina mknąłem zawrotne 12km/h. Potem, w osłoniętym terenie było już lepiej, deszcz też ustał i nawet nie zdążył mnie jakoś specjalnie przemoczyć. W każdym razie skarpetki pozostały suche.
Wracałem już po ciemku, więc żeby coś widzieć musiałem jechać Puławską. Moje przednie światełko nie nadaje się do nocnej jazdy. Ale ja w ciemnościach nie lubię jeździć i lepsze mi niepotrzebne.

Pusto, jak okiem sięgnąć © yurek55

Zabawa spychaczy w piaskownicy © yurek55

Prace nad Jeziorką, może ddr? © yurek55

Przestaje padać © yurek55

Droga do Pałacu Potulickich w Oborach © yurek55
Wracałem już po ciemku, więc żeby coś widzieć musiałem jechać Puławską. Moje przednie światełko nie nadaje się do nocnej jazdy. Ale ja w ciemnościach nie lubię jeździć i lepsze mi niepotrzebne.

Pusto, jak okiem sięgnąć © yurek55

Zabawa spychaczy w piaskownicy © yurek55

Prace nad Jeziorką, może ddr? © yurek55

Przestaje padać © yurek55

Droga do Pałacu Potulickich w Oborach © yurek55
- DST 69.00km
- Teren 4.00km
- Czas 03:38
- VAVG 18.99km/h
- VMAX 39.40km/h
- Temperatura 10.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 12 października 2015
Kategoria 50-100, kurierowo, Piaseczno/Ursynów
Koniec złotej jesieni
Odebrałem na Mokotowie folię przeciwdeszczową do wózka, żeby mi Julka nie zmokła podczas jesiennych spacerów i zawiozłem ją do Piaseczna. Potem jeszcze odebrałem dla córki przesyłkę z InPostu i wróciłem do domu.
Pogoda dziś do jazdy rowerem nie była niestety najlepsza. Silny i zimny wiatr prosto z Syberii skutecznie obniżał temperaturę odczuwalną o kilka stopni. Do tego siekł po twarzy jakimiś niemal niewidocznymi drobinkami, chyba lodu, ale na szczęście tylko jak się jechało pod wiatr. Ręce w letnich rękawiczkach marzły i drętwiały w tempie błyskawicznym, ale reszta w porządku, pomimo jeszcze letniej wiatrówki na grzbiecie. Nogi w tenisówkach też jeszcze dają rade. Na dłuższe wyprawy chyba już jednak soft-shell trzeba z szafy będzie wyjąć. Letnią zmianę ubrań rowerowych już schowałem, poczekają do wiosny.
Mleczarska po remoncie, kościół w N. Iwicznej budynek Prestige © yurek55

Szosa krakowska bez zmian © yurek55

Tu wyprawialiśmy wesele córki © yurek55
Pogoda dziś do jazdy rowerem nie była niestety najlepsza. Silny i zimny wiatr prosto z Syberii skutecznie obniżał temperaturę odczuwalną o kilka stopni. Do tego siekł po twarzy jakimiś niemal niewidocznymi drobinkami, chyba lodu, ale na szczęście tylko jak się jechało pod wiatr. Ręce w letnich rękawiczkach marzły i drętwiały w tempie błyskawicznym, ale reszta w porządku, pomimo jeszcze letniej wiatrówki na grzbiecie. Nogi w tenisówkach też jeszcze dają rade. Na dłuższe wyprawy chyba już jednak soft-shell trzeba z szafy będzie wyjąć. Letnią zmianę ubrań rowerowych już schowałem, poczekają do wiosny.
Mleczarska po remoncie, kościół w N. Iwicznej budynek Prestige © yurek55

Szosa krakowska bez zmian © yurek55

Tu wyprawialiśmy wesele córki © yurek55
- DST 51.89km
- Czas 02:34
- VAVG 20.22km/h
- Temperatura 5.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 5 października 2015
Kategoria 50-100, kurierowo, Piaseczno/Ursynów
Po dres dla Julci
Córka poprosiła mnie o kupienie Julci dresu, a w dobrej jakości i cenie, to wiadomo - tylko w sklepie na literę "eL". Zawsze z chęcią podejmuję się takich zadań, bo rodzina musi sobie pomagać i się wspierać, więc i dziś wsiadłem rano na rower i nabyłem drogą kupna wzmiankowany ubiów. A w powrotnej drodze postanowiłem przejechać się ulicą Instalatorów i sprawdzić informację z [url=http://katana1978.bikestats.pl/1387479,Do-pracy-i-z-pracy-35-rok-2015.html]tego wpisu[/url], bo coś mi się nie zgadzało. Teraz już wiem, że mój komentarz dotyczył ulicy Równoległej, a nie Szybkiej - po prostu pomyliły mi się ulice. Ponieważ nadłożyłem nieco drogi, na liczniku miałem dziewięć, a nie sześć kilometrów, a to już dystans zasługujący na szacunek. A pomimo to nie spocząłem na laurach, lecz po zjedzeniu śniadania i dostosowaniu ubioru do letniej temperatury, udałem się do Piaseczna dostarczyć zakupiony towar. Wprawdzie to nie było przedmiotem rodzinnych uzgodnień, ale postanowiłem po pierwsze, zrobić niespodziankę, po drugie, czeka mnie co najmniej tydzień abstynencji rowerowej i chciałem nacieszyć się na zapas. Niespodzianka się udała, Julci dres sie spodobał, więc w poczuciu spełnienia udałem się w drogę powrotną. Znowu pojechałem do Magdalenki, zobaczyć jak idzie naszym dzielnym drogowcom budowa ronda i modernizacja odcinka do Janek. Sytuacja na froncie robót zmienia się dynamicznie i chyba do końca roku dadzą radę. Tylko nie wiem, jak będzie się rowerem z tamtego kierunku wjeżdżać doi Warszawy. Pażywiom - uwidim.
mapa przejazdu

Droga w budowie © yurek55

Rondo i estakada w budowie © yurek55

Fragment drogi Magdalenka - Janki © yurek55

Szosa krakowska © yurek55

Wjazd od południa do Warszawy © yurek55
mapa przejazdu

Droga w budowie © yurek55

Rondo i estakada w budowie © yurek55

Fragment drogi Magdalenka - Janki © yurek55

Szosa krakowska © yurek55

Wjazd od południa do Warszawy © yurek55
- DST 54.00km
- Czas 02:23
- VAVG 22.66km/h
- VMAX 36.00km/h
- Temperatura 16.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 18 września 2015
Kategoria 50-100
Nowe drogi rowerowe
Dawno już nie byłem w okolicach Rembertowa, a dziś trafiła się okazja żeby tam pojechać. Gdy już załatwiłem zleconą sprawę, czyli odebrałem zakupione zabawkli, postanowiłem zatoczyć zgrabne kółeczko i wrócić Trasą Armii Krajowej. Na wyremontowanej już wreszcie do końca ulicy Żołnierskiej, będącą częścią drogi Nieporęt - Rembertów, pojawiła się piękna droga dla rowerów. Daleko nią nie pojechałem, bo skręciłem do Ząbek, ale jeszcze kiedyś to sprawdzę. W Ząbkach za to nic się nie zmieniło, korek jak zawsze na całej długości Łodygowej, aż do Radzymińskiej. Ponieważ dziś nigdzie mi się nie spieszyło, postanowiłem nie jechać najprostszą drogą na Bródno, lecz skręciłem w prawo w las i po chwili dojechałem do jakiejś jednostki wojskowej. Na mapie jest to zaznaczone jako Fort Lewicpol, ale ja dotychczas nie miałem pojęcia, ani o wojsku, ani o Forcie w tym miejscu. Tak czy owak musiałem zawrócić, ale po chwili skręciłem w pierwszą dróżkę leśną, potem w następną i raptem znalazłem się na zapleczu Liroya na Targówku. Stamtąd drogą rowerową dotarłem do Modlińskiej, przejazd na drugą stronę nadal sprawia trochę kłopotów, ale potem wjazd na most i... niespodzianka. Za mostem wzdłuż trasy jest już przejezdna droga dla rowerów. Wprawdzie jeszcze trwaja jakieś roboty wykończeniowe, ale odcinek od mostu, do Cmentarza Powązkowskiego można całkiem wygodnie przejechać. Nareszcie!

Fota z mostu być musi © yurek55

Cel wycieczki © yurek55

Leśna galeria sztuki? © yurek55

Liroy od zakrystii © yurek55

Czerwony dwupłatowiec na niebie © yurek55

Znowu fotka z mostu © yurek55

Można już jeździć wygodnie i bezpiecznie © yurek55

Droga rowerowa © yurek55

Dedeerka na wypasie © yurek55

Jest wreszcie dobry dojazd rowerowy © yurek55

Pomnik 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK - Skwer Wołyński © yurek55

Napis na płycie: BIEGLIŚMY, LECZ ŚMIERĆ MIEWAŁA BLIŻEJ, GDYŻ SZŁA OD WSPÓŁZIOMKÓW © yurek55

Czerwony samolot na warszawskim niebie © yurek55
Drugi wyjazd wieczorny bez mapki.
Vmax na Spacerowej

Fota z mostu być musi © yurek55

Cel wycieczki © yurek55

Leśna galeria sztuki? © yurek55

Liroy od zakrystii © yurek55

Czerwony dwupłatowiec na niebie © yurek55

Znowu fotka z mostu © yurek55

Można już jeździć wygodnie i bezpiecznie © yurek55

Droga rowerowa © yurek55

Dedeerka na wypasie © yurek55

Jest wreszcie dobry dojazd rowerowy © yurek55

Pomnik 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty AK - Skwer Wołyński © yurek55

Napis na płycie: BIEGLIŚMY, LECZ ŚMIERĆ MIEWAŁA BLIŻEJ, GDYŻ SZŁA OD WSPÓŁZIOMKÓW © yurek55

Czerwony samolot na warszawskim niebie © yurek55
Drugi wyjazd wieczorny bez mapki.
Vmax na Spacerowej
- DST 72.48km
- Czas 03:45
- VAVG 19.33km/h
- VMAX 45.00km/h
- Temperatura 23.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 11 września 2015
Kategoria 50-100, Piaseczno/Ursynów
Z wiatrem w zawody
Wiało dziś nieźle. ale w mieście wiatr nie odgrywa wielkiej roli. Za to wracając z Piaseczna udało mi się pobić rekord prędkości na płaskim - mój licznik zarejestrował 40,2 km/h! To nawet więcej, niż udało mi się przedwczoraj pojechać na drodze ekspresowej.
Drugim zdarzeniem, które chcę wspomnieć, to wyścig na drodze rowerowej na Broniewskiego. Wyprzedziła mnie dziewczyna, a we mnie zagrała ambicja i zacząłem jechać za nią. Zasuwała momentami powyżej 30 km/h, ale nie odpuściłem i choć na ddr taka prędkość nie jest bezpieczna, to ona torowała mi drogę, ja tylko się trzymałem z tyłu. A po ostatnim skrzyżowaniu, jak już nikogo przed nami nie było, wyprzedziłem ją i teraz ona "trzymała koło" i dopiero na Rejmontra gdzieś mi zginęła.
A zdjęcie jest z dawnego, letniego spaceru, bo dziś nie robiłem.

Na bulwarze wiślanym © yurek55
Drugim zdarzeniem, które chcę wspomnieć, to wyścig na drodze rowerowej na Broniewskiego. Wyprzedziła mnie dziewczyna, a we mnie zagrała ambicja i zacząłem jechać za nią. Zasuwała momentami powyżej 30 km/h, ale nie odpuściłem i choć na ddr taka prędkość nie jest bezpieczna, to ona torowała mi drogę, ja tylko się trzymałem z tyłu. A po ostatnim skrzyżowaniu, jak już nikogo przed nami nie było, wyprzedziłem ją i teraz ona "trzymała koło" i dopiero na Rejmontra gdzieś mi zginęła.
A zdjęcie jest z dawnego, letniego spaceru, bo dziś nie robiłem.

Na bulwarze wiślanym © yurek55
- DST 68.88km
- Czas 03:21
- VAVG 20.56km/h
- VMAX 40.20km/h
- Temperatura 16.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze























