Informacje

  • Wszystkie kilometry: 164018.56 km
  • Km w terenie: 2858.65 km (1.74%)
  • Czas na rowerze: 350d 18h 31m
  • Prędkość średnia: 19.45 km/h
  • Więcej informacji.
button stats bikestats.pl ... i w latach poprzednich

AD 2024 button stats 
bikestats.pl

AD 2023 button stats 
bikestats.pl

AD 2022 button stats 
bikestats.pl

AD 2021 button stats 
bikestats.pl

AD 2020 button stats 
bikestats.pl

AD 2019 button stats 
bikestats.pl

AD 2018 button stats 
bikestats.pl

AD 2017 button stats 

bikestats.pl

AD 2016 button stats 

bikestats.pl

AD 2015 button stats 

bikestats.pl                   AD 2014 button stats 

bikestats.pl                   AD 2013 button stats 

bikestats.pl                   AD 2012 button stats 

bikestats.pl                  AD 2011 Gminobranie



Pogoda na rower

Pogoda Warszawa

Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy yurek55.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w kategorii

50-100

Dystans całkowity:67774.64 km (w terenie 1400.00 km; 2.07%)
Czas w ruchu:3364:41
Średnia prędkość:20.09 km/h
Maksymalna prędkość:132.12 km/h
Suma podjazdów:84310 m
Suma kalorii:974362 kcal
Liczba aktywności:1004
Średnio na aktywność:67.50 km i 3h 21m
Więcej statystyk
Sobota, 11 listopada 2017 Kategoria 50-100

Święto Niepodległości

Miałem zamiar zrobić dłuższą wycieczkę, tak około setki, ale po dwudziestu kilometrach zmieniłem zdanie. Poczułem, że mam mokrą d... i uświadomiłem sobie, że zapomniałem dupochronu - pseudobłotnika założyć. Tak mnie to wkurzyło, tzn. moja głupota połączona z Alzhaimerem, że postanowiłem wrócić do Warszawy. Tu pokręciłem się troszeczkę po ulicach, ale ubiór miałem dostosowany do jazdy, a nie do spacerków i zaczynałem marznąć, więc pojechałem do domu.

Regaty na Wiśle


Czwórki bez sternika


Czarne chmury tylko straszyły


"Dziadek"


Patron narodowców


Na Wiejskiej


Plac Piłsudskiego

Utwór w sam raz na dziś. 

Chwała bohaterom za zwycięstwo,
Za miłość do Ojczyzny, za walkę, za męstwo,
Za wiarę, za Polskę, za niepodległość,
Dziękujemy, że możemy patrzeć z dumą w przeszłość,
To nasza historia, narodowa duma,
Którą przez ponad sto lat zaborca opluwał,
Chcieli nas zniszczyć, stłamsić, myśleli, że się uda,
My byliśmy coraz twardsi, weź to skumaj!
Bo my mamy naszą flagę, nasze godło,
Jesteśmy Polakami, mamy naszą polską godność,
I nawet, kiedy mamy wrócić z walki na tarczy,
Do ostatniej kropli krwi będziemy walczyć, bo lepiej być martwym,
Niż bez honoru, bez fasonu, poddać się komuś,
A jeszcze gorzej sprzedać swoich ziomów,
Swoich braci, zrozum! są tysiące powodów,
By 11 listopada ruszyć dupę z domu.
Ref.
To jest Polska, jesteśmy stąd,
Urodzeni tutaj, kochamy nasz dom,
Świętujemy niepodległość, odrzucamy obce władze,
11 listopada pokażemy to razem!
To jest Polska, jesteśmy stąd,
Wychowani tutaj, kochamy nasz dom,
Czujemy przynależność, jesteśmy gospodarzem,
11 listopada pokażemy to razem!
Tego dnia widzimy się w Warszawie,
Pójdziemy w marszu niepodległości ramię w ramię,
W słusznej sprawie, by przeciwstawić się tyradzie,
Którą fundują nam od lat te pseudopolskie władze,
Tego dnia będziemy świętować niepodległość,
Będąc solą w oku tym, co nie na rękę jedność,
Każdy taki marsz odciska na nich piętno,
Układy republiki Okrągłego Stołu pękną,
Straszyli nas policją, teraz wojskiem,
Szczyt klimatyczny tego dnia to prowokacja, proste,
To podstęp! Chcą zrobić z patriotów czarne owce,
I pokazać w TVN-ie, że tożsamość to problem,
To żałosne, a przede wszystkim groźne,
W Polsce władza antypolska jest i media są antypolskie,
Robią z nas faszystów na łamach Wyborczej,
Już dość tych oszczerstw! To walka o Polskę.
Ref.
To jest Polska, jesteśmy stąd,(…)


  • DST 53.50km
  • Czas 02:49
  • VAVG 18.99km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 8 listopada 2017 Kategoria 50-100

Wpis meteorologiczno-modowy

Przyznam, że temperatura mnie zaskoczyła. Nie sprawdzałem ile jest stopni, bo zakładałem, że jest tak jak wczoraj i przedwczoraj, a tu taka nieprzyjemna niespodzianka! Na całe moje szczęście zadzwoniłem przed wyjazdem do XP* i usłyszałem, że jest zimno. Szybki rzut oka na wirtualną stację meteorologiczą na Politechnice Warszawskiej i rzeczywiście: 5°C odczuwalne 3°C. Dołożyłem do zestawu podkoszulkę z krótkim rękawem i jakoś przetrwałem - z naciskiem na: "jakoś". Na dworze pizgało zimnem na całego, ale początkowo nawet mi to nie przeszkadzało. Bardziej przeszkadzało mi przypadkowe odkrycie przecięcia na przedniej oponie. Od tej pory miałem gdzieś z tyłu głowy myśl: wytrzyma, czy nie wytrzyma? Z tego powodu skróciłem trasę, bo początkowo myślałem o Górze Kalwarii i może jakiejś setce, ale dobrze, że tego nie zrobiłem. Wprawdzie opona wytrzymała, ale pod koniec było mi już jednak chłodno i ręce też nieźle zmarzły. Gdybym miał jeszcze dwie godziny spędzić na powietrzu, to nie wiem w jakim stanie bym wrócił. A tak, to jeszcze zajrzałem do Decathlonu na Okęciu, chłopak z serwisu wyjął mi kamyk z przecięcia w oponie i postawił diagnozę, że do oplotu nie doszło, po napompowaniu szpara się nie rozszerza, więc da się jeszcze pojeździć. Ja jednak poszedłem na sklep zobaczyć jakie mają opony, a nawet przymierzyłem kurtkę B'Twina na zimniejsze dni. Też cienka, ale z materiału nie przepuszczającego powietrza i z membraną na całej powierzchni. Wyglądałem w niej jednak jak Pietrek z "Rancza", jak jeszcze był gońcem przy produkcji "Ostatniej paróweczki hrabiego Bary Kenta" - kusa i obcisła. Wiem, że to nieodzowny atrybut strojów PRO  kolarskich, ale ja w takim razie zostanę przy mniej profesjonalnej odzieży.  Kiedy już dzięki temperaturze w sklepie, znów poczułem dawno zapomniany komfort termiczny, mogłem znowu wsiąść na rower i cieszyć się jazdą. Do domu miałem tak blisko, że już ponownie zmarznąć nie zdążyłem.  
I to wszystko.
Znalazłem i kupiłem na aledrogo cienkie rękawiczki bawełniane. Będę je zakładał pod spód - co dwie warstwy, to nie jedna. 
.......................................................
* Xiężna Pani :)


                                                                                     Wiejski rower miejski

                                                                                    Architektura dla koneserów

                                                                                             Wiadomo gdzie :)

                                                                                                    Wiadomo co :)

                                                                       Nie wiadomo co i nie wiadomo gdzie  :)
Zamiast mapki, film z trasy



  • DST 68.00km
  • Czas 03:21
  • VAVG 20.30km/h
  • Temperatura 3.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 7 listopada 2017 Kategoria 50-100

Jedzie się!

Jakoś ostatnio ciężko mi się jeździło i żebym nie wiem jak się starał, nijak nie mogłem wkręcić się w obroty. Czułem się tak, jakbym ciągle miał pod górę i pod wiatr, albo ciągnął przyczepę z węglem. Wprawdzie coś tam jeździłem, ale to były kilometry wymęczone, a nie przejechane. A dziś nieoczekiwanie wreszcie coś zaskoczyło i poczułem przypływ energii; pedały kręciły się same, ja byłem lekki jak piórko, a rower mknął szybciej od wiatru. (To taka licentia poetica - trochę poniosła mnie fantazja). Tym niemniej pomimo pyłów zawieszonych i powietrza tak gęstego, że można je było kroić nożem, swobodnie i bez zmęczenia pokonywałem kolejne kilometry, i zdobywałem nowe puchary, którymi hojnie obdarzała mnie łaskawa Strava. Ale jeden jest szczególnie cenny - ten za segment z Borzęcina do ronda, gdzie Katana dokładała mi ponad dwadzieścia sekund. Teraz ja jej dołożyłem prawie minutę i mam spokój. ;)


                            Kontrola czasu - kościół w Borzęcinie
                                                                                  Kontrola czasu - Urząd Gminy Włochy
                                                                      Remont "gierkówki" doszedł do Nadarzyna

height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/1265137159/embed/c2e38c4f8e7e16913105d393e74d003e91369dcb">
  • DST 73.30km
  • Czas 03:14
  • VAVG 22.67km/h
  • Temperatura 9.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 6 listopada 2017 Kategoria 50-100, Naprawy

11 000 przekroczone

Nie dawniej jak wczoraj, w dyskusji pod wpisem Putina napisałem, że dawno w  Nieporęcie nie byłem i dziś postanowiłem to naprawić. Nie tyle ciągnęło mnie nad Zalew, co chciałem zajrzeć do serwisu, w którym Księgowy pracował. Wczoraj zauważyłem, że znów poluzowała się piasta na konusach i choć udało mi się ją skręcić, to wiedziałem, że na długo nie wystarczy. Nie mam odpowiednich narzędzi i to było raczej działanie doraźne, a nie docelowe. Kiedy dojechałem do sklepu, Kamil właśnie podjechał pod bramę i razem weszliśmy do środka. Oczywiście poznał mnie od razu i przywitał bardzo serdecznie i od razu zabrał się do pracy. To znaczy najpierw się przebrał i włączył komputer.  Okazało się, że piasta od nowości była za lekko skręcona i dlatego się luzowała, a to spowodowało, że konusy się wycierały i kuleczki wżery złapały. Widać, że serwis przedsprzedażny w Decathlonie mocno kuleje i ja też potwierdzam tę powszechną opinię.  Wprawdzie co mogłem, to sam po zakupie podokręcałem, ale o konusach nie pomyślałem. 
Kiedy już wszystko było doprowadzone do idealnego porządku, Kamil zaskoczył mnie bardzo, podając tak śmieszną cenę za tę usługę, że aż mi się głupio zrobiło. Powiedział, że po znajomości tylko za części weźmie, a znajomość nasza była przecież mocno naciągana. Widział mnie kilka razy jak Adama odwiedzałem i to wszystko. Zeszło mu się więcej jak pół godziny, w smarze ręce umorusał, rower mi zreperował - i w zasadzie nie chciał pieniędzy. Są jeszcze porządni ludzie na świecie. 
Do Warszawy postanowiłem wrócić przez Rembertów drogą 631 i sprawdzić przy okazji, jak postępują prace przy obwodnicy Marek. Pomimo, że potencjalnie to bardzo przyjemna trasa, w dużej części prowadząca przez las i z szerokim, bezpiecznym poboczem i z paniami świadczącymi usługi seksualne co kilka kilometrów, to częściej niż raz na rok nie jeżdżę tamtędy. Tam jest permanentny, trwający od lat remont. Jak skończą w jednym miejscu, zaczynają w drugim. Teraz na tapecie jest sławna obwodnica Marek, mająca być panaceum na problemy kierowców jadących z Warszawy w kierunku Białegostoku. Zobaczę za rok jak wyglądają sprawy. 
Na zakończenie dodam, że dzisiejszą jazdą udało mi się przekroczyć dystans jedenastu tysięcy kilometrów. Jest na tyle wcześnie, że jeśli mi nic nie stanie na przeszkodzie, to mam szansę na pobicie swojego rekordu z przed trzech lat - 12 213 km. Zobaczymy.


                                                            Od piątku woda opadła dobre pół metra, albo i metr

                                                            Współczesne inskrypcje naskalne. Nasi tu byli!


                                                     Ujście Kanału Żerańskiego do Zalewu Zegrzyńskiego

                              DW 631 okolice Nieporętu - biały krzyż w miejscu śmiertelnego wypadku żołnierza WP

                                                               DW 631 okolice Marek - budowa obwodnicy

                                                     DW 631 Rembertów - przebudowa Węzeł Marsa

                                                                       Wisła z mostu wiadomo jakiego

                                           Infrastruktura rowerowa na Polu Mokotowskim - prawdziwe rondo


  • DST 83.20km
  • Czas 04:06
  • VAVG 20.29km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 5 listopada 2017 Kategoria 50-100, przed śniadaniem

Poranne Gassy

Obudziłem się o nienormalnej dla normalnych ludzi porze i dla przyzwoitości próbowałem udawać że śpię. Leżałem tak sobie z zamkniętymi oczami, choć już po kilku minutach wiedziałem, że nic z tego nie będzie. W sobotnie poranki ekipy miejskie koszą trawę, przycinają gałęzie lub dmuchawą sprzątają liście, a w niedzielę? W niedzielę sąsiedzi wyprowadzają psy na spacer i te radośnie komunikują światu, jakie są szczęśliwe, lub wręcz przeciwnie - jakie są wkurzone na swych pobratymców. Właścicielom to rzecz jasna nie przeszkadza, przecież oni już nie śpią, ale dla kogoś, kto właśnie próbuje ponownie zasnąć..., wiadomo. Tak więc trochę z przymusu, a trochę z chęci pojeżdżenia, wstałem w końcu, ubrałem się i pojechałem. Chciałem wczorajsze pominięte Gassy uzupełnić, bo to aż nie przystoi, by tę trasę ominąć. Tym razem wybrałem jazdę na południe do Piaseczna ulicą Puławską, ale pomimo wczesnej godziny ruch był większy niż myślałem. Za to mogłem nowe murale przy Wyścigach zobaczyć i budowę nowego chodnika i drogi rowerowej wzdłuż muru. Pracowali mimo niedzieli, ale pozwolili mi przejechać. Jednak nie polecam póki co tej drogi. Dalsza droga już żadnych wrażeń mi nie przyniosła, z wyjątkiem spotkania kilkudziesięciu pozdrawiających mnie szoszonów. Wszyscy wiedzą, że lepszej trasy w Warszawie na ustawki nie ma. 

                                                                                            Cycki zawsze spoko

                                                                                Tutaj już trudniej o oczywisty podpis :)

                                                                  Tutaj też nic mi n ie przychodzi do głowy

                                                                         Mur Wyścigów Konnych na Służewcu

Cerkiew na Puławskiej jeszcze w budowie, ale nabożeństwa już się odbywają w kaplicy za budynkiem. 

                                                            W Gassach zaczynam ostatnie ramię trójkąta



  • DST 57.80km
  • Czas 02:47
  • VAVG 20.77km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 24 października 2017 Kategoria 50-100

Pogoda dobra, tylko ubiór niewłaściwy

Jako że od chłodów przedwiośnia minęło pewni z pół roku, zapomniałem jak należy się ubierać przy temperaturze 6°C i chłodnym wiaterku. Wiatróweczka i kolarska koszulka okazały się zbyt słabą ochroną przed przewiewaniem, a zamiast nogawek, też mogłem długie spodnie kolarskie włożyć. Również dłonie z czasem zaczęły marznąć, choć rękawiczki miałem pełne, a nawet stopy w kolarskich butach. Nie wiem co będzie później, bo o ile mogę się ubrać cieplej, to dłonie i stopy pozostaną moją piętą achillesową. 
Dłonie i stopy - piętą, hahahaha.
Na drogach Republiki Rowerowej Gassy pustki, zaledwie czterech rowerzystów spotkałem od Wilanowa.

Zimno. Ciemno. Ponuro. 






  • DST 69.30km
  • Czas 03:19
  • VAVG 20.89km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 17 października 2017 Kategoria z kolegą, 50-100

Spacerkiem po Warszawie

Wczoraj wieczorem nieoczekiwanie zadzwonił do mnie kolega Krzysztof z propozycją wspólnej przejażdżki. Od naszej ostatniej wycieczki upłynęło już ponad półtora miesiąca i myślałem, że może woli sam jeździć? Okazało się, że rok temu wyznaczono mu termin na operację oka na Szaserów i dlatego się nie odzywał. Już jest po zabiegu i rekonwalescencji i odezwał się chętny i gotowy do wspólnej jazdy. Dziś chciał sprawdzić coś na Bartyckiej i coś tam mówił o Kopcu Czerniakowskim, zwanym też Kopcem Powstania Warszawskiego. Postanowiłem przychylić się do jego sugestii i zaproponowałem spokojną jazdę po Warszawie. Na dłuższą wycieczkę i tak nie miałem czasu, musiałem jechać po Dominikę do Piaseczna i przywieźć ją do ortodonty na kontrolę aparatu. Kiedy już jechaliśmy Bartycką rozglądaliśmy się uważnie szukając tej drogi na Kopiec, ale bez rezultatu. Widzieliśmy go ciąglę, a wejścia jak nie było, tak nie było. W końcu jak już go objechaliśmy niemal dookoła, spytałem człowieka i on nam wytłumaczył jak znaleźć ten wjazd.  Początkowy, króciutki odcinek rzeczywiście da się podjechać, a dalej na szczyt prowadziły wygodne schody. Nota bene ktoś założył tam nawet segment na Stravie; mój wynik 4:05, KOM - 0:30, QOM - 0:48. Pierwszy raz byłem tam na górze i trochę czasu nam zeszło, zanim się napatrzyliśmy na Warszawę z tej perspektywy. Powietrze nie było jeszcze zbyt przejrzyste, bo słońce nie zdążyło jeszcze osuszyć porannych mgieł i oparów, unoszących się z zielonego kobierca u naszych stóp.

"Pamięci Pomordowanych i Poległych w latach 1939 - 1944 Żołnierzy Armii Krajowej Powstańców Warszawskich Mieszkańców Warszawy"

Widok z Kopca na Sadybę
W końcu jednak zeszliśmy na dół i ruszyliśmy w dalszą podróż. Mostów zaliczyliśmy trzy: dwa skrajne normalnie, a Łazienkowski trzy razy. Widać to zresztą na filmiku.  Poziomami dla rowerów stroną południową i północną, a poziomem górnym, dla pieszych, tylko stroną północną.




Na wysokości Spójni zatrzymałem się by popatrzeć na ciężką pracę holowników transportujących jakiś wielki i wcale nieopływowy obiekt pod prąd, zapewne do  Portu Czerniakowskiego. Szło to bardzo powoli, idąc pieszo można by temu zestawowi  dotrzymać tempa. Holownik "Retman IV" ciągnął, "Żubr" - pchał. Doszedłem do wniosku, że to trudna i niebezpieczna praca jest.




Jesień złota
Dalej droga prowadziła bulwarami aż do Mostu Trasy AK, tam kolejna przeprawa, by pokazać nową trasę rowerową i kładkę żerańską.

Ujście Kanału Żerańskiego do Wisły
Powrót koło Huty Warszawa i przez Żoliborz, do Powązek i wzdłuż Trasy do Zachodniego i do domu. Krzysiek pod koniec narzekał na zmęczenie i skurcze mięśni, ale trzymał się dzielnie i nie odstawał z tyłu za bardzo. 

  • DST 51.30km
  • Czas 02:56
  • VAVG 17.49km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 16 października 2017 Kategoria 50-100

Lato wróciło!

Wstałem bardzo wcześnie i pojechałem do Piaseczna, a wróciłem przez Ursynów i Mordor. Te pierwsze czterdzieści kilka kilometrów pokonałem ze średnią prędkością 22 km/h. SAMOCHODEM! Na dodatek ona jest zawyżona jazdą Południową Obwodnicą Warszawy. Fragment od Marynarskiej do Puławskiej jechałem powyżej 100 km/h, gdyby nie to, poranna AVG byłaby jeszcze niższa. Gdy już byłem z powrotem w domu, miałem chwilowy moment zawahania, czy wsiadać na rower, czy lepiej coś poczytać. Szybko jednak się wypędziłem tę niemądrą myśl tym bardziej, że czekały nowe siodełka na testy. Najpierw założyłem to anatomiczne Selle SMP i po chwili, na ulicy, musiałem wyciągać narzędzia i troszkę je opuścić. Jest widocznie grubsze, a jazda z całkowitym wyprostem nogi jest i niewygodna i niezdrowa. Nie lubię zaczynać jazdy od poprawek i napraw, bo jakoś psuje mi to nastrój już na starcie, ale to była konieczność. Trasę układałem sobie patrząc na kierunek wiatru i na początek pojechałem na południe, by potem przez Nadarzyn i Piaseczno pojechać do Gassów i wrócić z wiatrem. W drodze do Nadarzyna dwukrotnie napotkałem znaki droga bez przejazdu, raz dodatkowo nawet zagrodzoną do połowy jezdnia, tak jak wiadukt na drodze do Raszyna, którym Katana jeździ do pracy. Oczywiście pomimo tej drogowej ściemy można spokojnie tamtędy jechać nie tylko rowerem, ale i samochodem. Zapewne to kwestia odbiorów technicznych lub innych proceduralnych przepychanek pomiędzy inwestorem, a wykonawcą. Kiedy dojechałem do Komorowa znowu popełniłem błąd nawigacyjny i wpakowałem się w drogę leśną. Tym razem musiałem troszkę pospacerować z rowerem po lesie.



W Nadarzynie drogowy armagedon na "gierkówce", ale rowerem dało sie przez pasy na drugą stronę przejechać. Na drodze do Piaseczna zgubić się trudno, ale za to niepotrzebnie zjeżdżałem czasami na drogę dla rowerów i to w takich miejscach, gdzie po kilkudziesięciu metrach się kończyły. Chciałem być taki uprzejmy i dbający o kierowców jadących za mną.
W Lesznowoli dużo jest takich dyniowych stoisk.



Na Rynku w Piasecznie na szczęście fontanny jeszcze działają i mogłem zmoczyć chustkę pod kaskiem. Było to potrzebne, bo zaczynała mi już głowa parować całkiem jak w lecie. Bo też i temperatura była dziś całkiem letnia. To wszystko na dziś.








  • DST 83.00km
  • Teren 1.00km
  • Czas 04:12
  • VAVG 19.76km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 29 września 2017 Kategoria 50-100

Poważna awaria promu w Gassach

Wrzesień nas pogodowo nie rozpieszczał, dlatego teraz staram się poprawić mizerny wynik tego miesiąca. Dziś obowiązki nie pozwoliły na dłuższą trasę, ale w zanadrzu miałem perspektywę drugiego wyjazdu, po obiedzie - i liczyłem stówkę w sumie wykręcić. Tym razem już na zachód nie jeździłem - ile można, ale wybrałem się do Gassów. To akurat trasa na trzy godziny jazdy, a tyle czasu wygospodarowałem przed południem.  Na Powsińskiej skusiła mnie nowa, asfaltowa droga rowerowa, ale jeszcze nie jest skończona i za BestMallem trzeba wracać na jezdnię. Wyjazd z parkingu przy tym centrum handlowym będzie bardzo niebezpieczny dla rowerzystów. Kierowcy będą patrzeć na Powsińską i wyglądać samochodów, rowerzyści na ddr, przynajmniej przez początkowy okres będą "niewidzialni". Już dziś to zauważyłem, ale wiedziałem czego się spodziewać i po prostu odpuściłem. 
Na przeprawie już z daleka zobaczyłem, że coś się stało z promem. Po rozmowie z obsługą wszystko stało się jasne. Wczoraj przechodziła kulminacyjna fala powodziowa i w nocy, olbrzymie drzewo niesione wzburzonym nurtem Wisły, zaplątało się w linę i poważnie ją uszkodziło. Nowa lina przyjedzie z Puław dopiero we wtorek i zanim ją przeciągną i usuną starą, minie jeszcze kilka dni. Kierowcy znowu muszą przeprosić się z mostem w Górze Kalwarii, a to dodatkowe kilometry i strata przynajmniej półtorej, do dwóch godzin. 
PS. A po południu już mi się nie chciało jechać.

Nowa droga na Powsińskiej, w tle Kościół Bernardynów
Nowa droga na Powsińskiej, w tle Kościół Bernardynów © yurek55
Drzewo uszkodziło linę  i zablokowało prom
Drzewo uszkodziło linę i zablokowało prom © yurek55
Poważna awaria promu w Gassach
Poważna awaria promu w Gassach © yurek55
We wtorek będzie nowa lina, prom ruszy może w weekend
We wtorek będzie nowa lina, prom ruszy może w weekend © yurek55
Lotem blisko!
Lotem blisko! © yurek55



  • DST 63.00km
  • Czas 02:52
  • VAVG 21.98km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 25 września 2017 Kategoria 50-100

Eh, ta Strava!

Miałem troszkę rzeczy do załatwienia, m.in. na Ursynowie i u drugiej córki w pracy, więc początkowo pojeździłem sobie trochę po mieście. Tym razem nieco inaczej pojechałem do Agnieszki i dzięki temu wpadło kilka PR na ursynowskich ścieżkach, ale to mały powód do dumy, bo nakocili tam tych segmentów po dwieście - pięćset metrów zupełnie niepotrzebnie. Bicie rekordów na takich dystansach i w takich ruchliwych miejscach całkowicie mija się z celem. O czym mówi poprawa wyniku na takim segmencie? Że nikt mi nie wszedł na ścieżkę? Że nikt nie blokował przejazdu jadąc środkiem? Że czerwone światło mnie nie zatrzymało? A tymczasem na podjeździe Idzikowskiego do Puławskiej segmentu nie ma. A przecież zbyt dużo podjazdów w Warszawie nie mamy. Nie rozumiem tych ludzi. 
Dlatego, pomimo później pory postanowiłem spróbować sił na konkretnym segmencie i poprawić sobotni wynik na trasie Stare Babice - Zaborów. Chciałem zejść poniżej czterdziestu minut, czyli poprawić czas o około dwie minuty. Tym razem nikt uprzejmie nie zaprosił mnie na koło, ale za to starałem się kręcić cały czas i nie odpuszczać na żadnym kawałku. Jechałem w dolnym chwycie, albo leżąc na kierownicy jak ręce mi drętwiały i to przyniosło efekt. Osiągnąłem czas 39 min. 30 sek, czyli przejechałem z prędkością średnia 28,2 km/h - i teraz mam już spokój, bo nie spodziewam się go poprawić w solowej jeździe. 
Czas ze Stravy i licznika jest różny, bo włączyłem pauzę pod sklepem Victorinexa, jak kupowałem obieraczkę do warzyw z ruchomym ostrzem. Przypomniałem sobie o tym dopiero pod pracą Renaty, jak chciałem znów włączyć pauzę. Stąd na mapie prosta kreska od Ptasiej, do Parku Kaskada.
PS. Hipek ma na tym segmencie 30:59 i avg 36 km/h, KOM - 26:52; QOM - 28:45
Sklep firmowy na Ptasiej
Sklep firmowy na Ptasiej © yurek55
Hala Mirowska
Hala Mirowska © yurek55
Wisła, tym razem pod mostem
Wisła, tym razem pod mostem © yurek55
Obniżka 20%, 30%, 40% - brać, wybierać!
Obniżka 20%, 30%, 40% - brać, wybierać! © yurek55
Obniżka 20%, 30%, 40% - brać, wybierać!
Obniżka 20%, 30%, 40% - brać, wybierać! © yurek55
Kontrola czasu w Borzęcinie
Kontrola czasu w Borzęcinie © yurek55
Pola na Macierzyszu
Pola na Macierzyszu © yurek55


  • DST 98.72km
  • Czas 04:34
  • VAVG 21.62km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl