Informacje

  • Wszystkie kilometry: 171110.93 km
  • Km w terenie: 2866.65 km (1.68%)
  • Czas na rowerze: 366d 03h 47m
  • Prędkość średnia: 19.44 km/h
  • Więcej informacji.

AD 2026 button stats bikestats.pl ... i w latach poprzednich

AD 2025 button stats bikestats.pl

AD 2024 button stats 
bikestats.pl

AD 2023 button stats 
bikestats.pl

AD 2022 button stats 
bikestats.pl

AD 2021 button stats 
bikestats.pl

AD 2020 button stats 
bikestats.pl

AD 2019 button stats 
bikestats.pl

AD 2018 button stats 
bikestats.pl

AD 2017 button stats 

bikestats.pl

AD 2016 button stats 

bikestats.pl

AD 2015 button stats 

bikestats.pl                   AD 2014 button stats 

bikestats.pl                   AD 2013 button stats 

bikestats.pl                   AD 2012 button stats 

bikestats.pl                  AD 2011 button stats 

bikestats.pl Gminobranie



Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy yurek55.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Poniedziałek, 21 stycznia 2013 Kategoria Pływanie

5.Basen 7 razy 7 = 49 minut = 1750 metrów

Niezbyt mi się chce w taką pogodę jeździć na rowerze, trudniej się zmobilizować, trudniej znaleźć dobry powód do opuszczenia ciepłego mieszkania i wystawić się na mróz i śnieg. Wiem, człek ze mnie słaby i niegodnym pisać na portalu dla prawdziwych twardzieli (trenażerowych) ;) a i woda to nie ten żywioł, co tu dominuje, ale portalu dla "basenowców" nie znalazłem, więc... Dziś, jak można poznać po oryginalnym i tajemniczym tytule, przepłynąłem większy dystans niż standardowe 1500 metrów, aczkolwiek mniejszy niż ostatnie 2 kilometry. Pływało się dobrze, lekko, na torze początkowo dwie pluskające się panie, po kilku minutach została jedna. I tak było już do końca mojego pływania. Odpuściłem ostatnie 10 długości, bo znalazłem dobry pretekst by skończyć, dziś zacząłem o 8:04 więc robiło się późno a ja śniadania nie jadłem. Jestem mistrzem w znajdowaniu wymówek.;)
PS. Wiecie, że po takim pływaniu jeszcze przez 15 - 20 minut po wyjściu z szatni, człowiek się poci? Ciało się ochładza pomimo, że było i w wodzie, i potem pod prysznicem.
  • Aktywność Pływanie
Piątek, 18 stycznia 2013

Cinema City Sadyba

Trzy miesiące temu kupiliśmy na Grouponie bilety do Cinema City. Wizytę w kinie odkładaliśmy z tygodnia na tydzień i z miesiąca na miesiąc, aż doczekaliśmy do końca terminu ważności i nie było już żadnych wymówek. Po starannym przeanalizowaniu repertuaru pod kątem zadowolenia dwóch dość odmiennych gustów filmowych, wybrałem film "Pokusa". Wiedziałem, że przygody agenta 007 nie wchodziły w grę absolutnie i nieodwołalnie.:)
Nie będzie tu recenzji, boć to nie filmowy portal, tylko rowerowy, więc do ad remu. Pojechałem przez Pole Mokotowskie do Puławskiej, tam chciałem obejrzeć i zrobić fotkę budynkowi na Puławskiej 4. Tu według deklaracji ministra Siemoniaka ma powstać Centrum Żołnierza Weterana Misji Zagranicznych. Mnie to nie dotyczy, ale dotyczy mojego kolegi, który pomimo, że na misji był 40 lat temu, nadal czuje się komandosem w czerwonym berecie. Potem jadąc w dół Spacerową miałem chwilę strachu, bo 38km/h w dzisiejszych warunkach, to trochę dla mnie za dużo. A hamulca lepiej nie dotykać... No ale jakoś szczęśliwie dojechałem do Hyatta i dalej już spokojnie Gagarina do Czerskiej. Na tej znanej skądinąd uliczce odpadła mi osłonka od manetki i nieco się ukruszyła, to może być kolejny znak.
WKU Warszawa-Mokotów, a w planach Centrum Żołnierza Weterana Misji Zagranicznych © yurek55


Biały budynek Puławska 4a Wojsko Polskie Wydział Spraw Zagranicznych © yurek55
Za budynkiem po prawej Kościół Wniebowstąpienia Pańskiego (Ordynariat Ewangelickiego Duszpasterstwa Wojskowego)

Potem jadąc w dół Spacerową miałem chwilę strachu, bo 38km/h w dzisiejszych warunkach na jezdni, to trochę za dużo. A hamulca lepiej nie dotykać... No ale jakoś szczęśliwie dojechałem do Hyatta i dalej już spokojnie Gagarina do Czerskiej. Na tej znanej skądinąd uliczce odpadła mi osłonka od manetki i nieco się ukruszyła. To może być kolejny znak. Ale ja nie o tym... Dziś znów przeżyłem katusze zmarzniętych rąk. Nie wiem od czego jest to zależne, raz marzną, drugi raz przy podobnej temperaturze, nie marzną. W każdym razie po dojechaniu do Best Mall i wejściu do ciepłego wnętrza, przez pierwszych kilka minut ból był niesamowity. Myślę, że sprawiła to duża różnica temperatur. W końcu odebrałem bilety i pojechałem do domu. W drodze powrotnej ręce już mi nie zmarzły, ale generalnie chyba dziś za lekko się ubrałem. Temperatura nie sprzyjała przystankom i robieniu zdjęć, a w czasie jazdy trudno mi było się rozgrzać. No ale jakoś to przeżyłem, trzeba z większym namysłem dobierać zimą ubranie po prostu.
  • DST 23.00km
  • Czas 01:18
  • VAVG 17.69km/h
  • VMAX 38.00km/h
  • Temperatura -5.0°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 16 stycznia 2013 Kategoria Pływanie

4.Basen Dziś pierwsze 2000 metrów

Od pierwszych metrów w wodzie poczułem, że mam dziś "dzień konia". Bez wysiłku pokonywałem kolejne długości basenu rozmyślając nad dystansem, jaki dziś mam pokonać. Z reguły co 10, lub co 20 długości robię 10 - 15 sekundową przerwę na sprawdzenie międzyczasów i przepłukanie zaparowanych okularków, przy okazji trochę odpoczywam. Ale nie dziś. Byłem w takim sztosie, że ani mi w głowie było robić przerwy i zatrzymania, a jedyne o czym myślałem, to ile mam przepłynąć ponad stały limit 1500 metrów. Początkowo miało to być 100 metrów, ale im dłużej płynąłem, tym lepiej się czułem. Zero zmęczenia, regularne ruchy ramion i nóg powodowały jakby trans i miałem wrażenie, że mógłbym tak do wieczora... Monotonię pokonywania kolejnych długości basenu przerwała w końcu pani trenerka dzieci, które przyszły na trening, czy naukę pływania. Poprosiła abym przeniósł się na tor obok i tam dokończyłem ostatnie 5 długości. Wprawdzie pałętał się tam jakiś chłopak, któremu basen sportowy pomylił się z brodzikiem albo jakuzzi, ale tylko dwa razy miałem z nim jakieś kolizyjne zdarzenie i musiałem go wyprzedzać. Przy wyprzedzaniu trzeba z natury rzeczy przyspieszyć aby nie pójść na "czołowe" z innym pływakiem i to mnie wybija z własnego rytmu i tempa, ale dziś nawet to mi zbytnio nie przeszkodziło. Szczególnie, że była to już końcówka. Wyszedłem z wody i dopiero wtedy spojrzałem na zegar, była 8:39 a to znaczyło, że w wodzie spędziłem 56 minut i w tym czasie pokonałem 80 długości basenu 25 metrowego. I co najważniejsze, naprawdę przy wychodzeniu z wody nie czułem wyczerpania, ani nawet jakiegoś większego zmęczenia. Odnoszę wrażenie, że mógłbym przepłynąć drugie tyle w ciągu następnej godziny. Pływanie takim rekreacyjnym tempem (szybsi są nawet "żabkarze", ja pływam kraulem) być może zbytnio nie wpływa na poprawę wydolności, nie wiem, ale lubię mieć złudzenie, że jednak jest to coś! :)
  • Aktywność Pływanie
Poniedziałek, 14 stycznia 2013

(...) a jaki program tej partii? (...)Bić kurwy i złodziei mości hrabio! TU Uniqa w akcji

Dziś napiszę nie o jeździe rowerem, a o swoim osobistym doświadczeniu z Towarzystwem Ubezpieczeniowym "Uniqa". Historia bardzo podobna do tej Link4kontra połamany Julek i dlatego chcę ją opisać. Na szczęście ja nie jestem ofiarą wypadku, "ofiarą" jest mój samochód, ale sposób postępowania ubezpieczycieli jest identyczny. Czy wiecie drodzy czytelnicy, że dla towarzystwa ubezpieczeniowego wypłata odszkodowania to strata? Teraz więc już wiemy, dlaczego tak trudno uzyskać odszkodowanie. Moja sprawa wydawała się początkowo banalnie prosta. Z dachu budynku spadł na samochód nawis lodowo-śnieżny, powodując poważne uszkodzenie. Budynek ubezpieczony - nie ma problemu. Straż miejska, ani policja nie uznała tego zdarzenia za wymagające interwencji, odmówiono też przyjęcia zgłoszenia. Poradzono mi abym zrobił zdjęcia na miejscu zdarzenia i zgłosił ten fakt zarządcy budynku. Tak też zrobiłem. Zadzwoniłem do administratorki budynku, która odgrodziła taśmą zagrożony fragment chodnika, a następnego dnia od rana zacząłem załatwiać formalności. Zarządca budynku podał nazwę ubezpieczyciela i numer polisy, administratorka na formularzu zgłoszenia szkody potwierdziła zdarzenie, likwidator z Uniqi przyjął zgłoszenie i zrobił zdjęcia samochodu. Mnie pozostało czekać na wypłatę odszkodowania, by móc przystąpić do naprawy.Czekałem do 11 stycznia i tego dnia mailem otrzymałem ODMOWĘ !!! Oto fragmenty pisma:
Argumentacja jest tak absurdalna, że nie warto jej komentować, ale cel towarzystwo ubezpieczeniowe osiągnęło? Oczywiście! Teraz to ja muszę przed sądem udowodnić WINĘ za zaistniały wypadek. Oczywiście uda się to bez problemu, ale dla "Uniqi" każdy miesiąc zwłoki w wypłacie, to czysty zysk. A znając terminy wyznaczania rozpraw w polskich sądach, potrwa to do końca roku przynajmniej. A przypomnę, że administratorka POTWIERDZIŁA zdarzenie...


...i ściągnęła firmę do zwalenia śniegu z dachu, bo jeszcze nawisy były



.

A rowerem dziś jeździłem po kosztorys naprawy samochodu do Auto Wimar w Al. Jerozolimskich, żeby wiedzieć jaka jest kwota roszczenia i trochę innych spraw załatwić. Pomimo mrozu dobrze się jechało, (pod warunkiem, że się nie hamuje ani nie skręca) i pod warunkiem, że nie jedziemy Al. Jerozolimskimi :) Twarz mi już przywykła do zimna i nie zakładam pod kask kominiarki, bo za gorąco.
  • DST 20.00km
  • Czas 01:10
  • VAVG 17.14km/h
  • Temperatura -8.0°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 11 stycznia 2013 Kategoria Pływanie

3.Basen 1500 wczesnym popołudniem

Z trudem się zmobilizowałem, jakoś mi się dziś nie chciało. Dopiero o 13-tej jednak się zdecydowałem. Jak się chce zrealizować cel roczny, trzeba zaczynać od stycznia. Jeszcze tylko 95,5km
  • Aktywność Pływanie
Czwartek, 10 stycznia 2013

Dlaczego nie jeżdżę w taką pogodę.

Wbrew swoim własnym zasadom wsiadłem dziś na rower i po raz kolejny muszę uznać, że jazda w takich warunkach pogodowych, to sport nie dla mnie. Dlaczego więc to zrobiłem? Co mnie popchnęło do tego kroku? Kto mnie zmusił? Otóż nic z tych rzeczy. Ja tylko inteligentnie założyłem, zerkając rano za okno, że śnieg jest biały, ładny i świeży i będzie się po nim fajnie jechało. Znalazłem sobie dobry powód do wyjazdu - zakup tuszu do drukarki, a marszruta miała przebiegać w przeważającej części ścieżkami rowerowymi. Po wyjściu z domu moje optymistyczne założenia legły w gruzach i do końca wycieczki się nie podniosły. Śnieg okazał się rozmokłą breją, a na jezdniach straszyły kałuże o rozmiarach Wielkich Jezior Mazurskich. Ich zasięg rażenia po wjechaniu z dużą prędkością ciężarówki, lub autobusu wynosił 3-4 metry w górę i 10 metrów na bok. Sam cudem uniknąłem spotkania z taką wodno-błotną Niagarą w miejscu widocznym na zdjęciu, tylko dlatego, że ciut za wolno jechałem. Zabrakło mi może 5 sekund, by znaleźć się w centralnym punkcie kaskady wodnej. Zdjęcie zrobiłem wracając, więc nie ma już tej gigantycznej kałuży, ale po śladach na chodniku i DDR, widać jej niszczący zasięg:)
Aleja Prymasa Tysiąclecia Warszawa © yurek55

Aleja Prymasa Tysiąclecia © yurek55

Jeśli chodzi o samo jechanie to nie mam zastrzeżeń. Prymasa i Górczewską przejechałem powoli ścieżkami, a z powrotem, Powstańców Śląskich i Połczyńską/Kasprzaka - jezdnią. Do sukcesów zaliczam, że udało mi się ani razu nie wywalić i nie ochlapał mnie żaden samochód. Wprawdzie raz byłem blisko wywrotki, ale na szczęście tylko rower upadł, a ja jednak ustałem zeskok. Jak Małysz. Na dodatek, o dziwo rower dziś przestał zgrzytać i stukać, ale to zasługa "nasmarowania" wszystkich ruchomych części napędu wodą i śniegiem. Jak wyschnie znów będzie wydawał odgłosy jak w Stoczni Remontowej, podczas naprawy kadłuba statku.
Jako podsumowanie muszę wymienić i ZAPISAĆ(!!!), dlaczego nie lubię jeździć w takich warunkach. A jeśli zapomnę i znów będę chciał wsiąść na rower, to niech mnie ktoś kopnie mocno w dupę!
Generalnie po dzisiejszej jeździe po stronie strat zapisuję:
- mokre spodnie
- mokra i zmarznięta dupa
- przemoczone i ubłocone buty
- mokre skarpety
- mokre nogi
- uświniony plecak
- uświnione spodnie
- uświniona nowa, śliczna, czerwona kurtka
- ubłocony rower (najmniejszy problem)
Mój rower po dzisiejszej eskapadzie © yurek55

Po stronie zysków:
- kupiłem tusz do drukarki (nie był potrzebny "na już")
I co wy na to drodzy czytelnicy? ;)
  • DST 22.00km
  • Czas 01:20
  • VAVG 16.50km/h
  • Temperatura 3.0°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 9 stycznia 2013 Kategoria Pływanie

2. Basen. 1500 przed śniadaniem

  • Aktywność Pływanie
Wtorek, 8 stycznia 2013 Kategoria Pływanie

1. Basen 1500 przed śniadaniem

Wpisy do celów statystycznych, cel - 100 km w 2013 roku! :)
  • Aktywność Pływanie
Wtorek, 8 stycznia 2013

Do Anina, a także postanowienia na 2013 rok.

Wreszcie udało mi się wygonić lenia z dupy i szybko, żeby mi nie przeszło, zaaplikowałem sobie najpierw basen, a potem rower. Ponieważ trasa basenowa jest raczej monotonna, a ja talentu pisarskiego wielkiego nie mam, daruję sobie tworzenie epickiej opowieści o tym, jak to pokonywałem bohatersko kolejne długości basenu, aż dotarłem do kresu mej wodnej wędrówki...
Trasa rowerowa ze swej natury, jest wdzięczniejszym i nie da się ukryć, łatwiejszym, obszarem do opisywania, toteż na tym się skoncentruję.
Podjąć decyzję o rozpoczęciu wreszcie sezonu rowerowego AD 2013, było mi dziś o tyle łatwo, że znalazłem całkiem dobry powód do wyjazdu. Potrzebowałem otóż coś, co jest dostępne tylko w Instytucie Kardiologii w Aninie, taki pewnego rodzaju dokument, książeczkę, kartę - jak zwał, tak zwał. Do tej pory zawsze tam jeździłem samochodem, dziś więc dla odmiany postanowiłem przejechać tę trasę rowerem. Ponieważ staram się zawsze w miarę możności, unikać jazdy tą samą drogą w obie strony, wyjechałem w kierunku Banacha i Żwirki i Wigury, a wróciłem Al. Jerozolimskimi i Grójecką. Ulic, którymi jechałem wymieniać nie będę, bo widać je na mapie u dołu strony, więc w sumie można by było wpis zakończyć. Ale ponieważ to pierwszy raz w tym roku, to chcę jakieś postanowienia podjąć i je tu zapisać. Wiem, na przykładzie ubiegłego roku, że zapisywanie swoich wycieczek, sumowanie się przejechanych kilometrów, daje mi pozytywną motywację do kolejnych wycieczek, wprowadza element pewnej systematyczności, tak obcy mojej naturze. Dzięki znalezieniu BS mam miejsce gdzie mogę prowadzić tego bloga, a jednocześnie miejsce tworzące moje statystyki rowerowe. Rosnąca liczba przejechanych kilometrów jest dla mnie dodatkowym elementem mobilizacji i zachętą do polepszania wyniku. Wprawdzie nie sprawdzam się w statystykach BS i nie zależy mi na byciu na głównej, ale robię to dla samego siebie i swojej satysfakcji. W ubiegłym roku zacząłem jeździć w marcu, w tym roku zacząłem w styczniu. Powinno to znaleźć odzwierciedlenie w końcowym wyniku, myślę, że przejadę w 2013 roku 4500 km. Takie jest moje tegoroczne postanowienie. Dodatkowo zamierzam przepłynąć na basenie dystans 100 km, to nieco więcej niż raz w tygodniu 1,5 km. Powinienem dać radę. Nie wiem jeszcze co zrobię z rowerem, ale na pewno dokonam poważnej modernizacji sprzętu, jako plan minimum. Plan maksimum, to oczywiście nowy rower, ale nie wiem, czy warto skoro za kilkaset złotych można uzyskać całkiem zadowalające efekty. Tak więc teraz już nie ma lipy: - słowo się rzekło, kobyłka u płota, alleluja i do przodu!
Instytut Kardiologi w Aninie - wejście główne © yurek55

Węzeł Marsa widok z dołu © yurek55

Plac Szembeka - Kościół Najczystszego Serca Marii © yurek55

Widok na most średnicowy z "Poniatoszczaka" © yurek55

  • DST 42.00km
  • Czas 02:10
  • VAVG 19.38km/h
  • Temperatura -2.0°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 31 grudnia 2012

Ikea Janki i pierwszy przejazd południową obwodnicą (w budowie,rzecz jasna)

Już w sobotę jadąc Aleją Krakowską do Ikei zastanawiałem się, jak zaawansowane są prace nad budową drogi, która tak dramatycznie i tak długo, blokuje ruch na głównej wylotówce z Warszawy na południe.
Tu tego nie widać, bo to nie ta pora. Dziś miałem okazje to sprawdzić, bo zakup okazał się nieudany i pojechałem go oddać. W drodze powrotnej pojechałem zobaczyć, jak wygląda sytuacja. Przejechałem odcinek do Marynarskiej i jeśli chodzi o mnie, może być:) Rzadko my, rowerzyści mamy do swej wyłącznej dyspozycji taką drogę, prawda? :) Po drodze przy lotnisku niezebrana kapusta czeka w równych rządkach na wiosnę?, albo na wzrost cen?, albo aż się badylarzowi zachce ją zebrać? Niektóre fragmenty otoczenia ekspresówki jeszcze wymagają dokończenia, jak i ta kapusta , ale to szczegół. Najgorzej wygląda to na ostatnim przejechanym fragmencie, przy Marynarskiej
Mapa Google nie nadąża i nie ma jeszcze drogi, którą przejechałem:) Dzisiejsza wycieczka bardzo udana, rower i ubranie dość mocno ubłocone, pogoda wręcz wymarzona a nawet za ciepło jak na mój ubiór. Ostania wycieczka, ostatni wpis w 2012. To był rekordowy rok, nie sądziłem, że przejadę 3426 kilometrów, przecież zakładałem, aż 2000 km!!! Na basenie 36,5 kilometra! To mój drugi rok na BS i tylko dzięki temu, że opisuję wyjazdy i zapisuję kilometry, mam taki wynik. Dziękuję wszystkim, którzy czytali i komentowali, a na zakończenie życzenia:



Z noworocznego korzystam zwyczaju,
By przesłać życzeń tyle, ile kwiecia w maju
I życzyć Wam naprawdę z całą serdecznością
By Nowy Rok napełnił Wam duszę radością
Czegóż jeszcze Wam życzę?
Zdrowia i dostatku!
Szóstki w Totka, a także ogromnego spadku!
Siedmiomilowych butów i czapki niewidki,
Spełniającej życzenia małej złotej rybki
Kury ze złotym jajem, lampy Aladyna,
Sezamu Ali Baby i szczodrego dżina,
Niebieskich koralików, zwierciadeł magicznych,
Dywanów latających i talentów licznych.
Samych miłych perspektyw, uwag błyskotliwych,
Wielu ludzi przyjaznych, i swielu życzliwych.
Masy sukcesów małych, wielkich, gigantycznych,
Poklasku i uznania i awansów licznych.
Mieszkania w Nowym Jorku, willi w Kopenhadze,
Przytulnej garsoniery gdzieś tam w Czeskiej Pradze,
Rezydencji we Włoszech, w Alpach małej chatki,
A w południowych Indiach plantacji herbatki.
Super rancho w Meksyku, pałacu w Pekinie
I innego schronienia w wybranej krainie.
Rejsu dookoła świata, gdzieś w nieznane wypraw,
Ekscytujących doznań, smaku nowych przypraw.
Może nagrody Nobla w jakiejś kategorii,
I życia w stanie choćby lekkiej euforii.
Do tego wiele zdrowia, kondycji, miłości,
Dużo radości z życia i wiecznej młodości.
  • DST 36.00km
  • Czas 02:00
  • VAVG 18.00km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl