Informacje

  • Wszystkie kilometry: 164020.06 km
  • Km w terenie: 2858.65 km (1.74%)
  • Czas na rowerze: 350d 19h 13m
  • Prędkość średnia: 19.44 km/h
  • Więcej informacji.

AD 2026 button stats bikestats.pl ... i w latach poprzednich

AD 2025 button stats bikestats.pl

AD 2024 button stats 
bikestats.pl

AD 2023 button stats 
bikestats.pl

AD 2022 button stats 
bikestats.pl

AD 2021 button stats 
bikestats.pl

AD 2020 button stats 
bikestats.pl

AD 2019 button stats 
bikestats.pl

AD 2018 button stats 
bikestats.pl

AD 2017 button stats 

bikestats.pl

AD 2016 button stats 

bikestats.pl

AD 2015 button stats 

bikestats.pl                   AD 2014 button stats 

bikestats.pl                   AD 2013 button stats 

bikestats.pl                   AD 2012 button stats 

bikestats.pl                  AD 2011 button stats 

bikestats.pl Gminobranie



Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy yurek55.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Czwartek, 10 stycznia 2013

Dlaczego nie jeżdżę w taką pogodę.

Wbrew swoim własnym zasadom wsiadłem dziś na rower i po raz kolejny muszę uznać, że jazda w takich warunkach pogodowych, to sport nie dla mnie. Dlaczego więc to zrobiłem? Co mnie popchnęło do tego kroku? Kto mnie zmusił? Otóż nic z tych rzeczy. Ja tylko inteligentnie założyłem, zerkając rano za okno, że śnieg jest biały, ładny i świeży i będzie się po nim fajnie jechało. Znalazłem sobie dobry powód do wyjazdu - zakup tuszu do drukarki, a marszruta miała przebiegać w przeważającej części ścieżkami rowerowymi. Po wyjściu z domu moje optymistyczne założenia legły w gruzach i do końca wycieczki się nie podniosły. Śnieg okazał się rozmokłą breją, a na jezdniach straszyły kałuże o rozmiarach Wielkich Jezior Mazurskich. Ich zasięg rażenia po wjechaniu z dużą prędkością ciężarówki, lub autobusu wynosił 3-4 metry w górę i 10 metrów na bok. Sam cudem uniknąłem spotkania z taką wodno-błotną Niagarą w miejscu widocznym na zdjęciu, tylko dlatego, że ciut za wolno jechałem. Zabrakło mi może 5 sekund, by znaleźć się w centralnym punkcie kaskady wodnej. Zdjęcie zrobiłem wracając, więc nie ma już tej gigantycznej kałuży, ale po śladach na chodniku i DDR, widać jej niszczący zasięg:)
Aleja Prymasa Tysiąclecia Warszawa © yurek55

Aleja Prymasa Tysiąclecia © yurek55

Jeśli chodzi o samo jechanie to nie mam zastrzeżeń. Prymasa i Górczewską przejechałem powoli ścieżkami, a z powrotem, Powstańców Śląskich i Połczyńską/Kasprzaka - jezdnią. Do sukcesów zaliczam, że udało mi się ani razu nie wywalić i nie ochlapał mnie żaden samochód. Wprawdzie raz byłem blisko wywrotki, ale na szczęście tylko rower upadł, a ja jednak ustałem zeskok. Jak Małysz. Na dodatek, o dziwo rower dziś przestał zgrzytać i stukać, ale to zasługa "nasmarowania" wszystkich ruchomych części napędu wodą i śniegiem. Jak wyschnie znów będzie wydawał odgłosy jak w Stoczni Remontowej, podczas naprawy kadłuba statku.
Jako podsumowanie muszę wymienić i ZAPISAĆ(!!!), dlaczego nie lubię jeździć w takich warunkach. A jeśli zapomnę i znów będę chciał wsiąść na rower, to niech mnie ktoś kopnie mocno w dupę!
Generalnie po dzisiejszej jeździe po stronie strat zapisuję:
- mokre spodnie
- mokra i zmarznięta dupa
- przemoczone i ubłocone buty
- mokre skarpety
- mokre nogi
- uświniony plecak
- uświnione spodnie
- uświniona nowa, śliczna, czerwona kurtka
- ubłocony rower (najmniejszy problem)
Mój rower po dzisiejszej eskapadzie © yurek55

Po stronie zysków:
- kupiłem tusz do drukarki (nie był potrzebny "na już")
I co wy na to drodzy czytelnicy? ;)
  • DST 22.00km
  • Czas 01:20
  • VAVG 16.50km/h
  • Temperatura 3.0°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 9 stycznia 2013 Kategoria Pływanie

2. Basen. 1500 przed śniadaniem

  • Aktywność Pływanie
Wtorek, 8 stycznia 2013 Kategoria Pływanie

1. Basen 1500 przed śniadaniem

Wpisy do celów statystycznych, cel - 100 km w 2013 roku! :)
  • Aktywność Pływanie
Wtorek, 8 stycznia 2013

Do Anina, a także postanowienia na 2013 rok.

Wreszcie udało mi się wygonić lenia z dupy i szybko, żeby mi nie przeszło, zaaplikowałem sobie najpierw basen, a potem rower. Ponieważ trasa basenowa jest raczej monotonna, a ja talentu pisarskiego wielkiego nie mam, daruję sobie tworzenie epickiej opowieści o tym, jak to pokonywałem bohatersko kolejne długości basenu, aż dotarłem do kresu mej wodnej wędrówki...
Trasa rowerowa ze swej natury, jest wdzięczniejszym i nie da się ukryć, łatwiejszym, obszarem do opisywania, toteż na tym się skoncentruję.
Podjąć decyzję o rozpoczęciu wreszcie sezonu rowerowego AD 2013, było mi dziś o tyle łatwo, że znalazłem całkiem dobry powód do wyjazdu. Potrzebowałem otóż coś, co jest dostępne tylko w Instytucie Kardiologii w Aninie, taki pewnego rodzaju dokument, książeczkę, kartę - jak zwał, tak zwał. Do tej pory zawsze tam jeździłem samochodem, dziś więc dla odmiany postanowiłem przejechać tę trasę rowerem. Ponieważ staram się zawsze w miarę możności, unikać jazdy tą samą drogą w obie strony, wyjechałem w kierunku Banacha i Żwirki i Wigury, a wróciłem Al. Jerozolimskimi i Grójecką. Ulic, którymi jechałem wymieniać nie będę, bo widać je na mapie u dołu strony, więc w sumie można by było wpis zakończyć. Ale ponieważ to pierwszy raz w tym roku, to chcę jakieś postanowienia podjąć i je tu zapisać. Wiem, na przykładzie ubiegłego roku, że zapisywanie swoich wycieczek, sumowanie się przejechanych kilometrów, daje mi pozytywną motywację do kolejnych wycieczek, wprowadza element pewnej systematyczności, tak obcy mojej naturze. Dzięki znalezieniu BS mam miejsce gdzie mogę prowadzić tego bloga, a jednocześnie miejsce tworzące moje statystyki rowerowe. Rosnąca liczba przejechanych kilometrów jest dla mnie dodatkowym elementem mobilizacji i zachętą do polepszania wyniku. Wprawdzie nie sprawdzam się w statystykach BS i nie zależy mi na byciu na głównej, ale robię to dla samego siebie i swojej satysfakcji. W ubiegłym roku zacząłem jeździć w marcu, w tym roku zacząłem w styczniu. Powinno to znaleźć odzwierciedlenie w końcowym wyniku, myślę, że przejadę w 2013 roku 4500 km. Takie jest moje tegoroczne postanowienie. Dodatkowo zamierzam przepłynąć na basenie dystans 100 km, to nieco więcej niż raz w tygodniu 1,5 km. Powinienem dać radę. Nie wiem jeszcze co zrobię z rowerem, ale na pewno dokonam poważnej modernizacji sprzętu, jako plan minimum. Plan maksimum, to oczywiście nowy rower, ale nie wiem, czy warto skoro za kilkaset złotych można uzyskać całkiem zadowalające efekty. Tak więc teraz już nie ma lipy: - słowo się rzekło, kobyłka u płota, alleluja i do przodu!
Instytut Kardiologi w Aninie - wejście główne © yurek55

Węzeł Marsa widok z dołu © yurek55

Plac Szembeka - Kościół Najczystszego Serca Marii © yurek55

Widok na most średnicowy z "Poniatoszczaka" © yurek55

  • DST 42.00km
  • Czas 02:10
  • VAVG 19.38km/h
  • Temperatura -2.0°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 31 grudnia 2012

Ikea Janki i pierwszy przejazd południową obwodnicą (w budowie,rzecz jasna)

Już w sobotę jadąc Aleją Krakowską do Ikei zastanawiałem się, jak zaawansowane są prace nad budową drogi, która tak dramatycznie i tak długo, blokuje ruch na głównej wylotówce z Warszawy na południe.
Tu tego nie widać, bo to nie ta pora. Dziś miałem okazje to sprawdzić, bo zakup okazał się nieudany i pojechałem go oddać. W drodze powrotnej pojechałem zobaczyć, jak wygląda sytuacja. Przejechałem odcinek do Marynarskiej i jeśli chodzi o mnie, może być:) Rzadko my, rowerzyści mamy do swej wyłącznej dyspozycji taką drogę, prawda? :) Po drodze przy lotnisku niezebrana kapusta czeka w równych rządkach na wiosnę?, albo na wzrost cen?, albo aż się badylarzowi zachce ją zebrać? Niektóre fragmenty otoczenia ekspresówki jeszcze wymagają dokończenia, jak i ta kapusta , ale to szczegół. Najgorzej wygląda to na ostatnim przejechanym fragmencie, przy Marynarskiej
Mapa Google nie nadąża i nie ma jeszcze drogi, którą przejechałem:) Dzisiejsza wycieczka bardzo udana, rower i ubranie dość mocno ubłocone, pogoda wręcz wymarzona a nawet za ciepło jak na mój ubiór. Ostania wycieczka, ostatni wpis w 2012. To był rekordowy rok, nie sądziłem, że przejadę 3426 kilometrów, przecież zakładałem, aż 2000 km!!! Na basenie 36,5 kilometra! To mój drugi rok na BS i tylko dzięki temu, że opisuję wyjazdy i zapisuję kilometry, mam taki wynik. Dziękuję wszystkim, którzy czytali i komentowali, a na zakończenie życzenia:



Z noworocznego korzystam zwyczaju,
By przesłać życzeń tyle, ile kwiecia w maju
I życzyć Wam naprawdę z całą serdecznością
By Nowy Rok napełnił Wam duszę radością
Czegóż jeszcze Wam życzę?
Zdrowia i dostatku!
Szóstki w Totka, a także ogromnego spadku!
Siedmiomilowych butów i czapki niewidki,
Spełniającej życzenia małej złotej rybki
Kury ze złotym jajem, lampy Aladyna,
Sezamu Ali Baby i szczodrego dżina,
Niebieskich koralików, zwierciadeł magicznych,
Dywanów latających i talentów licznych.
Samych miłych perspektyw, uwag błyskotliwych,
Wielu ludzi przyjaznych, i swielu życzliwych.
Masy sukcesów małych, wielkich, gigantycznych,
Poklasku i uznania i awansów licznych.
Mieszkania w Nowym Jorku, willi w Kopenhadze,
Przytulnej garsoniery gdzieś tam w Czeskiej Pradze,
Rezydencji we Włoszech, w Alpach małej chatki,
A w południowych Indiach plantacji herbatki.
Super rancho w Meksyku, pałacu w Pekinie
I innego schronienia w wybranej krainie.
Rejsu dookoła świata, gdzieś w nieznane wypraw,
Ekscytujących doznań, smaku nowych przypraw.
Może nagrody Nobla w jakiejś kategorii,
I życia w stanie choćby lekkiej euforii.
Do tego wiele zdrowia, kondycji, miłości,
Dużo radości z życia i wiecznej młodości.
  • DST 36.00km
  • Czas 02:00
  • VAVG 18.00km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 29 grudnia 2012

Pokaż jaja, pierwsza gleba i żoliborskie Betlejem

Poranek słoneczny i mroźny zachęcał do wycieczki, a poświąteczne lenistwo bardzo już gryzło moje sumienie. Jakoś nie mogłem się zmobilizować, a przecież trzy dni biesiadowania beż śladu nie zostają. Tak czy owak pojechałem. Początek nie był najlepszy, bo z rowerem coraz gorzej, coś trzeszczy i przeskakuje, łańcuch zardzewiały i rozciągnięty, ale w trakcie jazdy pomału się wszystko ustabilizowało. Dzisiejsza trasa wiodła Aleją Prymasa Tysiąclecia, Maczka i dalej stałą trasą na Żoliborz, a potem nad Wisłę ulicą Dewajtis. DDR nad Wisłą w niezłym stanie, tylko ten jeden odcinek pokryty lodem i tu właśnie zaliczyłem pierwszą glebę.:)
Lód na DDR nad Wisłą. © yurek55
Czy przez swój upadek na rowerze pokazałem jaja? © yurek55
Poniewaz nadwiślańską trasę znam na wylot, a żywej szopki u Św. Stanisława Kostki nie widziałem, skręciłem w Krasińskiego i pojechałem do Placu Wilsona.
Świąteczna żywa szopka w kościele Św. Stanisława Kostki - Żoliborskie Betlejem © yurek55
Kozioł, czyli cap, jako element żywej szopki na Żoliborzu © yurek55
Lama w Żoliborskim Betlejem © yurek55
Dalej Felińskiego i Rydygiera dojechałem do wiaduktu przy Dw. Gdańskim i windą dla inwalidów i matek z wózkami wjechałem na górę. Trochę się obawiałem czy nie stanie w połowie, bo jakoś tak powolutku jechała, ale tym razem mi się udało:) Stamtąd prosto jak strzelił do Alei Solidarności, Żelaznej, Alej Jerozolimskich i Grójecką do domu. Zadowolony jestem z dzisiejszej wycieczki, jechało się całkiem nieźle zważywszy na stan mojego roweru. Ponadto ubrałem się w nowe rzeczy rowerowe, które hurtowo przyniósł Św. Mikołaj i one też spisały się na pięć z plusem. To nie wina ubioru, że było mi trochę za ciepło, a tego, że założyłem WSZYSTKO co dostałem:)
  • DST 28.00km
  • Czas 01:30
  • VAVG 18.67km/h
  • Temperatura -4.0°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 22 grudnia 2012

Trudny przejazd Prymasa Tysiąclecia

Sobotni, mroźny poranek, słoneczko świeci - nic, tylko jechać. Wybrałem wariant jazdy ulicami i to była dobra decyzja. Jezdnie suche, ruch samochodowy mniej niż umiarkowany, jedyne co mi przeszkadzało, to polar pod kurtką, bo -11 stopni trochę mnie postraszyło i o jedną warstwę za dużo ubrałem. Ale znalazłem miejsce do przebrania i dalej było już OK. Powrotna droga wiodła m.in. przez Maczka i Prymasa 1000-lecia i to było duże wyzwanie. Maczka przejechałem po udeptanym śniegu, więc wytrzęsło mnie nieźle (nie mam amortyzacji), ale najgorsze było jeszcze przede mną. Jak zawsze, wybrałem tę stronę Prymasa, gdzie nie ma ścieżki, a właściwie "śnieżki", czyli jechałem wzdłuż muru Cmentarza Powązkowskiego. Tam tor jazdy miał szerokość taką, jaką wydeptali w śniegu idący gęsiego ludzie, ale to jeszcze nie był najgorszy odcinek. Najgorsze było wjechanie na wiadukt i odcinek na wiadukcie tuż obok jezdni. Pługi zgarnęły śnieg na pobocze, potem odwilż, potem znów dopadało, potem zmroziło, śnieżno - lodowe góry i doły koszmarne, ledwo przejechałem. Potem z górki, tez bardzo powoli, a dalej od Obozowej już prawie normalnie. Generalnie,pomimo wszystko jestem zadowolony z dzisiejszej jazdy:)
  • DST 27.00km
  • Czas 01:30
  • VAVG 18.00km/h
  • Temperatura -11.0°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 19 grudnia 2012

Tajemniczy okrąglak na Polu Mokotowskim

Pojechałem odebrać zostawiony w Piasecznie w poniedziałek aparat foto, a przy okazji jeszcze coś. Czyli powód do wyjazdu był poważny. Wybrałem w obie strony tę samą trasę, choć bardzo tego nie lubię, zarówno przy spacerach, jak i jeździe rowerem. Powód był jednak prozaiczny, chciałem unikać w miarę możliwości jazdy po ulicach i dlatego wybrałem drogę przez Pola Mokotowskie. Wolę zdecydowanie jechać po udeptanym śniegu, niż rozjeżdżonym błocie pośniegowym czy kałużach.
Co jest w tym okrąglaku? © yurek55
Jeśli ktoś wie, co to za budyneczek jest na tym zdjęciu, proszę o odpowiedź w komentarzy. Od wielu lat mnie to pytanie intryguje.
  • DST 10.00km
  • Czas 00:39
  • VAVG 15.38km/h
  • Temperatura -4.0°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 13 grudnia 2012

Odrestaurowana tęcza na Placu Zbawiciela

Zima to nie jest dobry czas dla rowerzystów, ta myśl przychodzi mi do głowy coraz częściej. Jej efektem jest coraz trudniejszy proces decyzyjny, który prowadzi do wyjechania rowerem na ulicę. Zauważam, że potrzebuję coraz ważniejszych powodów aby to zrobić a krótko mówiąc, coraz trudniej przychodzi mi ruszyć dupę z domu. Na szczęście - i piszę to bez ironii, broń Boże - moi bliscy mają czasem do mnie prośby, które są dla mnie nieustannie i niezmiennie najlepszą motywacją. Dziś więc z ochotą podjąłem się dostarczenia małej przesyłki dla mojej córki. Trasa krótka, ale pomyślałem, że może ją przedłużę, w zależności od nastroju. Wypróbowałem dziś nowy wariant ubraniowy; jeden cienki i jeden gruby polar założone na koszulkę i podkoszulkę. Taki zestaw też zapewnia komfort termiczny, ale kurtka jest jednak zdecydowanie lepsza. Jej zakup to była bardzo dobra decyzja. Wychodząc z domu nie założyłem kominiarki, ale w powrotnej drodze zimny wiatr zmusił mnie do wyjęcia jej z plecaka. To kolejny dobry i przydatny zakup tej zimy. Najgorzej było z dłońmi, takiego bólu nie czułem jeszcze nigdy. Dobrze, że byłem już pod samym domem, ale droga windą i pierwsze minuty w mieszkaniu, to była prawdziwa męka. I nie rozumiem dlaczego, przecież jeździłem już i dłużej i na większym mrozie, a takich katuszy marznących, a potem odmarzających rąk, nigdy nie czułem. Jeszcze teraz, po sześciu godzinach, czuję w jednym opuszku palca lekkie mrowienie. Jeśli chcę jeździć muszę poważnie rozejrzeć się za drugimi rękawiczkami.
Odrestaurowana tęcza na Placu Zbawiciela © yurek55
Odrestaurowana tęcza na Placu Zbawiciela w zimowej odsłonie © yurek55
Tęcza w zimie i rowery (w tym jeden mój) © yurek55
Dwie strony tęczy © yurek55
Rowery w zimowym entourage - jeden mój, drugi obcy © yurek55
  • DST 10.00km
  • Czas 00:34
  • VAVG 17.65km/h
  • Temperatura -3.0°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 10 grudnia 2012

Zadanie kurierskie

Dziś zadanie typowo kurierskie: Odebrać przesyłkę w punkcie A i dostarczyć do punktu B. Pojechałem więc do BlueCity, zabrałem od Agnieszki Magnozeta i zawiozłem na Kruczą do Renaty. Nie miałem dziś fazy na dłuższą jazdę, więc po zrealizowaniu zadania wróciłem szybko do ciepłego domu.mapa
PS. Tęcza na Zbawiciela już naprawiona po podpaleniu, ale zdjęcia nie zrobiłem, bo ręce miałem tak zgrabiałe, że chyba bym telefonu nie utrzymał.:( Kolory są trochę zmienione niż były w pierwowzorze.
  • DST 14.00km
  • Czas 00:44
  • VAVG 19.09km/h
  • Temperatura -5.4°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl