Piątek, 16 sierpnia 2013
Testowanie Deore XT c.d.
Wykorzystując okazję pojeżdżenia dobrym sprzętem, wybrałem się rano pozałatwiać trochę spraw. Do Centrum Mody w Nadarzynie, gdzie miałem pierwszy przystanek, dojechałem ze średnią prędkością 25km/h. Aż trudno uwierzyć, że tak szybko potrafię jeździć, 30km/h osiągałem bez większego wysiłku. Drugą sprawę miałem do załatwienia na Ursynowie, więc drogą wśród drzew dojechałem do Magdalenki, a potem skręciłem na Falenty. Liczyłem, że gdzieś tam napotkam S-2, bo to teraz najkrótsza i najlepsza droga do Puławskiej. I nawet o dziwo, udało się znaleźć gotowy wjazd, koło schroniska na Paluchu.
Wczoraj pisałem o mylących nieco tablicach informacyjnych na S-2, dziś ilustracja zdjęciowa.

Pomimo, że tablica daje nadzieję dojechania aż do Terespola, to rzeczywistość, jak to zwykle u nas, jest całkiem inna. Jakieś czterysta metrów dalej jest zjazd do Puławskiej i to na razie wszystko.

Po dojechaniu do celu dzisiejszej wyprawy zabrałem to, po co przyjechałem i przed drogą powrotną poprawiłem ustawienie klamek hamulca i przerzutek, bo po opuszczeniu kierownicy jakoś mi nie pasowały. Metoda prób i błędów znalazłem optymalne położenie i wyruszyłem najkrótszą drogą do domu, bo już po jedenastej było, a ja bez śniadania. Pomimo, że na głodniaka, wracałem tylko pół godziny, co jest kolejnym rekordem trasy. Po trzech dniach jeżdżenia, wniosek wydaje się być oczywisty: od roweru też sporo zależy, nie tylko od rowerzysty. Komfort jazdy też jest nieporównywalny. Wprawdzie amortyzowana sztyca wydawała z siebie denerwujące skrzypienie, ale w połączeniu z amortyzowanym widelcem, wydaje mi się, że płynę, nie jadę. Wszystkie nierówności wybierane i tłumione są idealnie, ten rower by mi się nad morzem przydał. Moje ręce, a szczególnie nadgarstki, przyjęły by tę zamianę z dużą wdzięcznością.
A po powrocie wystarczyło użyć WD-40, by skrzypienie sztycy ustało.
PS.
Dziś kolejne odkrycie: ten rower jest większy! Stojąc okrakiem, rama prawie dotyka newralgicznego miejsca, którego dotykać absolutnie nie powinna. Odległość od środka suportu, do końca rury podsiodłowej - 55cm.
.
Wczoraj pisałem o mylących nieco tablicach informacyjnych na S-2, dziś ilustracja zdjęciowa.

Stoi jak byk Terespol?© yurek55
Pomimo, że tablica daje nadzieję dojechania aż do Terespola, to rzeczywistość, jak to zwykle u nas, jest całkiem inna. Jakieś czterysta metrów dalej jest zjazd do Puławskiej i to na razie wszystko.

Tu jest koniec S-2© yurek55
Po dojechaniu do celu dzisiejszej wyprawy zabrałem to, po co przyjechałem i przed drogą powrotną poprawiłem ustawienie klamek hamulca i przerzutek, bo po opuszczeniu kierownicy jakoś mi nie pasowały. Metoda prób i błędów znalazłem optymalne położenie i wyruszyłem najkrótszą drogą do domu, bo już po jedenastej było, a ja bez śniadania. Pomimo, że na głodniaka, wracałem tylko pół godziny, co jest kolejnym rekordem trasy. Po trzech dniach jeżdżenia, wniosek wydaje się być oczywisty: od roweru też sporo zależy, nie tylko od rowerzysty. Komfort jazdy też jest nieporównywalny. Wprawdzie amortyzowana sztyca wydawała z siebie denerwujące skrzypienie, ale w połączeniu z amortyzowanym widelcem, wydaje mi się, że płynę, nie jadę. Wszystkie nierówności wybierane i tłumione są idealnie, ten rower by mi się nad morzem przydał. Moje ręce, a szczególnie nadgarstki, przyjęły by tę zamianę z dużą wdzięcznością.
A po powrocie wystarczyło użyć WD-40, by skrzypienie sztycy ustało.
PS.
Dziś kolejne odkrycie: ten rower jest większy! Stojąc okrakiem, rama prawie dotyka newralgicznego miejsca, którego dotykać absolutnie nie powinna. Odległość od środka suportu, do końca rury podsiodłowej - 55cm.
.
- DST 62.00km
- Czas 02:53
- VAVG 21.50km/h
- Temperatura 25.0°C
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 15 sierpnia 2013
Dwoma rowerami. Powrót.
Wracałem z Ursynowa tą samą drogą co wczoraj, przez Lemingowo. Na mostku z kłódkami zakochanych, na rogu Wilanowskiej i Przyczółkowej, miała zbiórkę mocna ekipa super-pro-bikerów-stylowych-jak-nie-wiem-co. Aż z roweru musiałem zejść, żeby wśród nich się przecisnąć na drugą stronę. Przez chwilę poczułem się wśród nich, jak przed startem do Giro, albo jakiego innego TurDeFranca. Ale szybko zawstydziłem się takich myśli, że ktoś mógłby mnie do nich przyrównać i szybko oddaliłem się w kierunku miasta. Belwederską podjechałem łatwiej niż się spodziewałem, ale dalej to już się nie dało. Policja, BOR, Żandarmeria Wojskowa (która nosi teraz opaski MP, na wzór amerykański), jednym słowem - Strefa Zero. Na Klonowej, w którą mnie skierowali funkcjonariusze, szykowali się do grania i maszerowania

Na kolejnej przecznicy, przenośne bramki do metalu, barierki i jeszcze więcej funkcjonariuszy

Nie miałem czasu na dalsze obserwacje przygotowań do obchodów Dnia Wojska Polskiego, bo na śniadanie chciałem do domu zdążyć, więc stamtąd najkrótszą drogą popedałowałem na Ochotę.
PS
Odkryłem dziś dopiero, że siodełko się rusza, bo ma amortyzowaną sztycę... <facepalm>

Będą grać i maszerować - ul. Klonowa© yurek55
Na kolejnej przecznicy, przenośne bramki do metalu, barierki i jeszcze więcej funkcjonariuszy

Wstęp tylko z przepustkami. Strefa kontroli - ul. Bagatela© yurek55
Nie miałem czasu na dalsze obserwacje przygotowań do obchodów Dnia Wojska Polskiego, bo na śniadanie chciałem do domu zdążyć, więc stamtąd najkrótszą drogą popedałowałem na Ochotę.
PS
Odkryłem dziś dopiero, że siodełko się rusza, bo ma amortyzowaną sztycę... <facepalm>
- DST 16.00km
- Czas 00:50
- VAVG 19.20km/h
- Temperatura 20.0°C
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 15 sierpnia 2013
Dwoma rowerami. Część pierwsza.
Tak jak wczoraj założyłem, pojechałem rano na Ursynów zabrać rower. Skoro stoi bezużytecznie w komórce i się kurzy, to trzeba go trochę przewietrzyć. Przy okazji chcę dokładnie sprawdzić, czy Deore XT rzeczywiście robi różnicę.
Pojechałem początkowo zwykłą drogą, czyli Wołoską i Rzymowskiego, ale potem zmieniłem zdanie i skręciłem w Cybernetyki. Potem jeszcze parę skrętów i w rezultacie trafiłem na jakieś zadupie i musiałem rower jakąś ścieżynką przeprowadzić do Stacji Okęcie. Potem przez tory i po schodach, górą nad S-2 do Wirażowej.

Tam też zobaczyłem, jak bardzo jestem popularny

Poruszony do głębi tym widokiem, ruszyłem w dalszą drogę. Za wiaduktem na Poleczki wzdłuż ogrodzenia lotniska poprowadzono drogę dla rowerów. Po przejechaniu kilkuset metrów, może kilometra, opony zabarwiły się od niej na ładny rdzawy kolor. Ciekawe, czy ten efekt się utrzyma? Potem musiałem wjechać na jezdnię i kierując się napisami jechałem w kierunku Ursynów i Terespol. No i na Ursynów zajechałem, ale do Terespola?! Za Puławską nie ma nic, więc nie bardzo wiem jak ta droga ma się połączyć z wylotówką na Terespol.
No ale ja przecież nie do Terespola jechałem, więc w końcu dojechałem.
Teraz kilka zdjęć porównawczych.




Tak, wiem, kierownicę już opuściłem, a siodełko zostawię jak jest, z tym nosem do góry. W końcu to nie mój rower, może jemu jest tak wygodnie?
Wracałem już innym rowerem, więc dla czystości sprawy, żeby zachować przebieg kilometrów na moim podstawowym rowerze, wpis ten obejmuje tylko jazdę w jedną stronę.
.
Pojechałem początkowo zwykłą drogą, czyli Wołoską i Rzymowskiego, ale potem zmieniłem zdanie i skręciłem w Cybernetyki. Potem jeszcze parę skrętów i w rezultacie trafiłem na jakieś zadupie i musiałem rower jakąś ścieżynką przeprowadzić do Stacji Okęcie. Potem przez tory i po schodach, górą nad S-2 do Wirażowej.

Z lewej stacja Okęcie, z prawej lotnisko Okęcie© yurek55
Tam też zobaczyłem, jak bardzo jestem popularny

Węzeł Okęcie na S-2© yurek55
Poruszony do głębi tym widokiem, ruszyłem w dalszą drogę. Za wiaduktem na Poleczki wzdłuż ogrodzenia lotniska poprowadzono drogę dla rowerów. Po przejechaniu kilkuset metrów, może kilometra, opony zabarwiły się od niej na ładny rdzawy kolor. Ciekawe, czy ten efekt się utrzyma? Potem musiałem wjechać na jezdnię i kierując się napisami jechałem w kierunku Ursynów i Terespol. No i na Ursynów zajechałem, ale do Terespola?! Za Puławską nie ma nic, więc nie bardzo wiem jak ta droga ma się połączyć z wylotówką na Terespol.
No ale ja przecież nie do Terespola jechałem, więc w końcu dojechałem.
Teraz kilka zdjęć porównawczych.

Aaa, rowery dwa© yurek55

Rower nie mój© yurek55

Rower mój© yurek55

Jeszcze raz rowery dwa© yurek55
Tak, wiem, kierownicę już opuściłem, a siodełko zostawię jak jest, z tym nosem do góry. W końcu to nie mój rower, może jemu jest tak wygodnie?
Wracałem już innym rowerem, więc dla czystości sprawy, żeby zachować przebieg kilometrów na moim podstawowym rowerze, wpis ten obejmuje tylko jazdę w jedną stronę.
.
- DST 19.00km
- Czas 00:53
- VAVG 21.51km/h
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 14 sierpnia 2013
Po przerwie
Najdłuższy w tym roku okres bez roweru szczęśliwie dobiegł już końca. Ostatni wpis zatytułowałem "Kryzys?", ale przerwa była spowodowana czym innym. Najpierw nie miałem czasu, bo przyjechała do mnie moja Hania na kilka dni, a potem strzeliło mi coś tak koszmarnie w plecach, że każdy ruch sprawiał niesamowity ból. Dziś plecy już w porządku, jazda nie wywołała zaostrzenia, czy nawrotu dolegliwości bólowych, jest dobrze!:-)
Rower, którym dziś jeździłem, różni się od mojego amortyzowanym widelcem i o dwie klasy lepszym osprzętem (Deore XT). I to się czuje, zupełnie inna jest jakośc jazdy. Wszystko jakoś tak lekko i gładko chodzi, wysiłek mniejszy, prędkość większa, nawet siedzi się o wiele wygodniej. Natomiast drobne mankamenty wynikają jedynie z braku dbałości właściciela: łańcuch dzwoni i ociera o wózek, a pod górę przeskakuje, siodełko się rusza, amortyzatorów nie da się zablokować, licznik się nie daje wyzerować i parę innych drobiazgów też by się znalazło. Ale to wszystko jest do usunięcia, a rower rzeczywiście sporo lepszy od mojego, nawet pod wiatr miałem 23km/h i wcale nie czułem wysiłku.:)Jutro rano pojadę swoim rowerem na Ursynów i korzystając z nieobecności właściciela, zrobię podmiankę na kilka dni. Wiem, że nie będzie miał pretensji:)
Oficjalnie zatem ogłaszam, że najdłuższy, dwunastodniowy! okres abstynencji rowerowej został zakończony!!!!!!! :))))))))))


Warszawa dla Warszawiaków. Ziemia dla ziemniaków. I dla słoików też.
.
Rower, którym dziś jeździłem, różni się od mojego amortyzowanym widelcem i o dwie klasy lepszym osprzętem (Deore XT). I to się czuje, zupełnie inna jest jakośc jazdy. Wszystko jakoś tak lekko i gładko chodzi, wysiłek mniejszy, prędkość większa, nawet siedzi się o wiele wygodniej. Natomiast drobne mankamenty wynikają jedynie z braku dbałości właściciela: łańcuch dzwoni i ociera o wózek, a pod górę przeskakuje, siodełko się rusza, amortyzatorów nie da się zablokować, licznik się nie daje wyzerować i parę innych drobiazgów też by się znalazło. Ale to wszystko jest do usunięcia, a rower rzeczywiście sporo lepszy od mojego, nawet pod wiatr miałem 23km/h i wcale nie czułem wysiłku.:)Jutro rano pojadę swoim rowerem na Ursynów i korzystając z nieobecności właściciela, zrobię podmiankę na kilka dni. Wiem, że nie będzie miał pretensji:)
Oficjalnie zatem ogłaszam, że najdłuższy, dwunastodniowy! okres abstynencji rowerowej został zakończony!!!!!!! :))))))))))


Lemingowo© yurek55
Warszawa dla Warszawiaków. Ziemia dla ziemniaków. I dla słoików też.
.
- DST 23.00km
- Czas 01:07
- VAVG 20.60km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 2 sierpnia 2013
Kryzys?
Nie mogłem znaleźć w sobie motywacji, nie umiałem określić celu, nie wiedziałem gdzie jechać i jeszcze ciężko się kręciło:(
Prymasa - Górczewska - Powstańców - Dźwigowa - Al. Jerozolimskie
Prymasa - Górczewska - Powstańców - Dźwigowa - Al. Jerozolimskie
- DST 18.00km
- Czas 01:08
- VAVG 15.88km/h
- Temperatura 29.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 1 sierpnia 2013
Pomnik Rzezi Wołyńskiej
Wprawdzie dziś rocznica Powstania Warszawskiego, ale jakoś nie złożyło się być w miejscach związanych z tą datą. Trafiłem za to przypadkiem na ten pomnik. To Pomnik Rzezi Wołyńskiej na Starym Żoliborzu upamiętniający ofiary OUN-UPA, odsłonięty 11 lipca 2013.
Do słów papieskiej modlitwy i słów poety Artura Oppmana, ja nie dodam nic...



Do słów papieskiej modlitwy i słów poety Artura Oppmana, ja nie dodam nic...



- DST 28.00km
- Czas 01:38
- VAVG 17.14km/h
- Temperatura 27.7°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 31 lipca 2013
Góra Gór, zdobyta!
Po wczorajszych problemach z kołem dzisiejszy dzień rozpocząłem od wizyty w Decathlonie. Pojechałem na Giancie, ale to rower nie na mój wzrost chyba, prawda? Wydaje się, że wyglądam na nim dość osobliwie, ale może się mylę?


Po założeniu nowej opaski na obręcz i nowej dętki mogłem już pojechać swoim rowerem do Piaseczna. Tym razem nie podlewać kwiatki, a coś zawieźć - zwykłe zadanie kurierskie:) Wybrałem drogę przez Południową Obwodnicę Warszawy (w budowie), to ten fragment na mapie pomiędzy Aleją Krakowską, a Puławską. Z powrotem pojechałem przez Konstancin, tam zawsze można liczyć na nowe "legijne" graffiti.

No i w końcu dojechałem do Niej, owianej złą sławą, legendarnej Góry Gór - MOUNT AGRICOLA. Na jej morderczym podjeździe kończyły się kariery wielu wielkich, wybitnych bikerów. Teraz przyszedł czas, żebym i ja zmierzył się z jej czarną legendą. Posilony wysokokalorycznym bananem popitym wysoce energetyczną wodą z bidonu, wyruszyłem ku swemu przeznaczeniu. Na końcu tej drogi czekała mnie wieczna chwała należna zwycięzcom, lub otchłań piekielna, w jakiej pokonani rozpamiętują swoją klęskę. Wyruszyłem od pomnika pogromcy Turków pod Wiedniem z nadzieją, że to dobry omen przed moją morderczą walką. Stopniowo nabierałem rozpędu na początkowym łagodnym spadku, by wykorzystać uzyskaną szybkość do podjechania jak najwyżej. Potem już zdany byłem tylko na swoje nogi i płuca. Od połowy wzniesienia zaczęła się mordercza, wyniszczają i bezpardonowa walka o każdy metr, każdy obrót korbą, wreszcie, o każdy oddech. Kiedy świeżo wylany, gorący asfalt na remontowanym odcinku nawierzchni, dał moim umęczonym płucom zastrzyk jakże potrzebnej energii, uwierzyłem, że mogę zwyciężyć. Nogi zaczęły znów kręcić, zasnute mgłą wyczerpania oczy zaczęły widzieć, zmęczone płuca zyskały drugi, asfaltowy oddech i w końcu w szpalerze wiwatujących ludzi, wjechałem na sam szczyt.
Agrykola wzięta!

.



Po założeniu nowej opaski na obręcz i nowej dętki mogłem już pojechać swoim rowerem do Piaseczna. Tym razem nie podlewać kwiatki, a coś zawieźć - zwykłe zadanie kurierskie:) Wybrałem drogę przez Południową Obwodnicę Warszawy (w budowie), to ten fragment na mapie pomiędzy Aleją Krakowską, a Puławską. Z powrotem pojechałem przez Konstancin, tam zawsze można liczyć na nowe "legijne" graffiti.

No i w końcu dojechałem do Niej, owianej złą sławą, legendarnej Góry Gór - MOUNT AGRICOLA. Na jej morderczym podjeździe kończyły się kariery wielu wielkich, wybitnych bikerów. Teraz przyszedł czas, żebym i ja zmierzył się z jej czarną legendą. Posilony wysokokalorycznym bananem popitym wysoce energetyczną wodą z bidonu, wyruszyłem ku swemu przeznaczeniu. Na końcu tej drogi czekała mnie wieczna chwała należna zwycięzcom, lub otchłań piekielna, w jakiej pokonani rozpamiętują swoją klęskę. Wyruszyłem od pomnika pogromcy Turków pod Wiedniem z nadzieją, że to dobry omen przed moją morderczą walką. Stopniowo nabierałem rozpędu na początkowym łagodnym spadku, by wykorzystać uzyskaną szybkość do podjechania jak najwyżej. Potem już zdany byłem tylko na swoje nogi i płuca. Od połowy wzniesienia zaczęła się mordercza, wyniszczają i bezpardonowa walka o każdy metr, każdy obrót korbą, wreszcie, o każdy oddech. Kiedy świeżo wylany, gorący asfalt na remontowanym odcinku nawierzchni, dał moim umęczonym płucom zastrzyk jakże potrzebnej energii, uwierzyłem, że mogę zwyciężyć. Nogi zaczęły znów kręcić, zasnute mgłą wyczerpania oczy zaczęły widzieć, zmęczone płuca zyskały drugi, asfaltowy oddech i w końcu w szpalerze wiwatujących ludzi, wjechałem na sam szczyt.
Agrykola wzięta!

.

- DST 55.00km
- Czas 03:11
- VAVG 17.28km/h
- Temperatura 35.3°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 30 lipca 2013
Kategoria Pływanie
30. 2km dla ochłody
Ponieważ jeździłem krótko rowerem, postanowiłem wykorzystać czas i pójść na basen. Myślałem, że się trochę ochłodzę, ale czy można ochłodzić się w wodzie, która ma 28 st.C?! W każdym razie swoje przepłynąłem, choć z czasu zadowolony nie jestem - 61 minut. Jednak ciął się z tego powodu nie będę.:) Jak widać na zdjęciu, warunki do pływania wyśmienite, po jednej osobie na torze, nic tylko korzystać
- Aktywność Pływanie
Wtorek, 30 lipca 2013
Szpital Bielański
Pojechałem Giantem bo w swoim rowerze znów miałem flaka (który to już raz w tym roku?!), dla odmiany w tylnym kole. Kierownica w nim jest tak nisko, że wymusza duże pochylenie sylwetki w czasie jazdy, a to dla mnie jest bardzo niewygodne i dlatego nie siliłem się na jakiś większy dystans. A w przychodni pani doktor popatrzyła gdzie trzeba, zrobiła co trzeba i odradziła mi jakąkolwiek interwencję chirurgiczną. Skoro żyję z tym już tyle lat, to lepiej zostawić jak jest. W sumie to i racja. Uspokojony wróciłem do domu i tyle było mojej jazdy na dziś.
Wieczorem zabrałem się za naprawę dętki i odkryłem zadzior w obręczy, który był sprawcą przebicia. Wygładziłem go pilnikiem, załatałem dętkę, założyłem koło, potem umyłem ręce, schowałem narzędzia i chciałem zrobić próbną jazdę, a tu..., znowu f(l)ak! Niedokładnie opaskę pod dętką ułożyłem i chyba ona spowodowała przyszczypanie dętki w załatanym miejscu. Tak więc jutro o 9:30 będę w Decathlonie po nową opaskę i dętkę i ponownie zabiorę się do naprawy. Podobno uczymy się na błędach, ale u nas w fabryce wisiało hasło: Zrób dobrze za pierwszym razem. Mnie się to rzadko udaje przy naprawie roweru.
A to jest wieczorny widok z okna, zamiast zdjęć z wycieczki


Ślad na mapie nie od początku, bo coś długo dziś fixa łapał...
.
Wieczorem zabrałem się za naprawę dętki i odkryłem zadzior w obręczy, który był sprawcą przebicia. Wygładziłem go pilnikiem, załatałem dętkę, założyłem koło, potem umyłem ręce, schowałem narzędzia i chciałem zrobić próbną jazdę, a tu..., znowu f(l)ak! Niedokładnie opaskę pod dętką ułożyłem i chyba ona spowodowała przyszczypanie dętki w załatanym miejscu. Tak więc jutro o 9:30 będę w Decathlonie po nową opaskę i dętkę i ponownie zabiorę się do naprawy. Podobno uczymy się na błędach, ale u nas w fabryce wisiało hasło: Zrób dobrze za pierwszym razem. Mnie się to rzadko udaje przy naprawie roweru.
A to jest wieczorny widok z okna, zamiast zdjęć z wycieczki


Ślad na mapie nie od początku, bo coś długo dziś fixa łapał...
.
- DST 22.00km
- Czas 01:10
- VAVG 18.86km/h
- Temperatura 30.0°C
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 27 lipca 2013
Kategoria nad morzem
Ostatnia nadmorska
Nie miałem zupełnie pomysłu na tę ostatnią wycieczkę i dlatego zastanawiałem się leżąc w łóżku, czy warto wstawać. W końcu jednak pomyślałem, że szkoda ten ostatni dzień zmarnować i statystyki popsuć, w imię wylegiwania się w wyrze.:) Początkowo chciałem pojechać nie rozpoznaną jeszcze drogą z Krokowej na Jeldzino, ale po kilometrze mniej więcej zawróciłem. Nie wiedziałem dokąd nią dojadę i w związku z tym, kiedy wrócę. Pojechałem sprawdzoną i znaną drogą rowerową, ale po kilku kilometrach zmieniłem zdanie i skręciłem w pole. Podczas mojej pierwszej wycieczki, gdy tez zjechałem z drogi, widziałem krzyż na polu. Dziś chciałem zobaczyć, czy może on z jakiejś okazji tak stoi. Ale nie, po prostu sobie tam był.




A teraz krótkie podsumowanie całego wyjazdu nadmorskiego. Pierwszy raz zabrałem ze sobą rower i wykorzystałem to maksymalnie, na ile mogłem. Jeździłem codziennie przed śniadaniem, przejechałem 616 kilometrów, na siodełku spędziłem 31 godzin i 50 minut, poznałem nowe drogi i nowe miejsca, jeździłem pod górę i pod wiatr, po szosie i po bezdrożach, zaliczyłem 10 gmin województwa pomorskiego. I na dodatek wymieniłem łańcuch.:) Tak że uważam się za człowieka spełnionego rowerowo.
.

W szczerym polu nie-biały krzyż© yurek55

Pejzaż pomorski© yurek55

Droga do Kaczyńca© yurek55

W Parszkowie© yurek55

Budownictwo pseudo-szachulcowe© yurek55
A teraz krótkie podsumowanie całego wyjazdu nadmorskiego. Pierwszy raz zabrałem ze sobą rower i wykorzystałem to maksymalnie, na ile mogłem. Jeździłem codziennie przed śniadaniem, przejechałem 616 kilometrów, na siodełku spędziłem 31 godzin i 50 minut, poznałem nowe drogi i nowe miejsca, jeździłem pod górę i pod wiatr, po szosie i po bezdrożach, zaliczyłem 10 gmin województwa pomorskiego. I na dodatek wymieniłem łańcuch.:) Tak że uważam się za człowieka spełnionego rowerowo.
.
- DST 41.00km
- Teren 6.00km
- Czas 02:10
- VAVG 18.92km/h
- VMAX 45.00km/h
- Temperatura 19.4°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze























