Informacje

  • Wszystkie kilometry: 171110.93 km
  • Km w terenie: 2866.65 km (1.68%)
  • Czas na rowerze: 366d 03h 47m
  • Prędkość średnia: 19.44 km/h
  • Więcej informacji.

AD 2026 button stats bikestats.pl ... i w latach poprzednich

AD 2025 button stats bikestats.pl

AD 2024 button stats 
bikestats.pl

AD 2023 button stats 
bikestats.pl

AD 2022 button stats 
bikestats.pl

AD 2021 button stats 
bikestats.pl

AD 2020 button stats 
bikestats.pl

AD 2019 button stats 
bikestats.pl

AD 2018 button stats 
bikestats.pl

AD 2017 button stats 

bikestats.pl

AD 2016 button stats 

bikestats.pl

AD 2015 button stats 

bikestats.pl                   AD 2014 button stats 

bikestats.pl                   AD 2013 button stats 

bikestats.pl                   AD 2012 button stats 

bikestats.pl                  AD 2011 button stats 

bikestats.pl Gminobranie



Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy yurek55.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Piątek, 14 czerwca 2013

Wieczorne kółko

Rano jeździłem dwa razy i zrobiłem całe 5 kilometrów! Ale co poradzę, że na bazar Banacha mam tak blisko? Potem zająłem się innymi sprawami i dopiero przed wieczorem wyjechałem na trzecią tego dnia przejażdżkę. Trasa wiodła wzdłuż Wisły ale pod Agrykolę już dziś podjeżdżać nie chciałem, pojechałem Książęcą na górę. Na Polu Mokotowskim w Pubie Lolek komplet, a czekający na wejście blokują całą alejkę. Fakt, że nie jest to droga dla rowerów, więc powolutku się przeciskałem i udało się nikogo nie potrącić.:) Kupiłem sobie czaderskie światło tylne, z dodatkowymi laserami tworzącymi czerwone linie po bokach i za rowerem. To taka strefa bezpieczeństwa przy wyprzedzaniu. Nie zrobiłem zdjęcia ale wygląda to tak.



I jeszcze kotka sąsiadki, Lala, na swojej ulubionej miejscówce


.
.
  • DST 36.00km
  • Czas 01:58
  • VAVG 18.31km/h
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 13 czerwca 2013

Na zachodzie...są zmiany

Przewrotny nieco tytuł tej notki, to świadectwo mnogości jeszcze nieprzejechanych dróg i miejsc niezobaczonych. Jeżdżę w miarę regularnie już drugi rok, w tamtych okolicach byłem już kilkukrotnie, a miejsc dziś odwiedzonych jeszcze nie widziałem. Zapewne tak już pozostanie na zawsze, bo nie da się być wszędzie, ale jak w tym kawale: Próbować trzeba!:)
Najpierw natknąłem się na pięknie zdobioną bramę, za którą nie wiadomo co jest. Żadnej tabliczki, tylko kamień z datą założenia 2009 rok. Ale czego? Nie wiem. A miejscowość to chyba był Umiastów?

Brama z motywem liści (akantu?) © yurek55

Dalej był kościół w Zaborowie ufundowany przez właścicieli majątku Zaborów Placyda i Karolinę Izbińskich

Kościół z 1791 r. w Zaborowie © yurek55

Niedaleko kościoła jest pałac, który grał w Karierze Nikodema Dyzmy Koborowo, siedzibę hrabiów Ponimirskich. (Świetna rola Pokory jako Żorża Ponimirskiego). Dziś to własność prywatna, a czyja? Nie wiem.

Pałac Goldstandów w Zaborowie z 1903r © yurek55

Zapewne kilka takich pałaców mógłby nabyć właściciel tej rezydencji w Mariewie, nieżyjący już Aleksander Gudzowaty. Nadal jest tu siedziba firmy i Fundacji założonej przez tego nietuzinkowego człowieka, a czy ktoś mieszka tu na stałe? Może syn Tomasz? Kilometry wysokiego muru skutecznie chronią prywatność.

Mariew - siedziba Bartimpex i Fundacji Crescendum Est - Polonia © yurek55

Pętla autobusowa wokół kapliczki w Mariewie © yurek55

Będąc już w Warszawie zajrzałem do serwisu, a tam panowie krzątają się przy moim aucie! W podgrzewaczu podgrzewa się klej dwuskładnikowy...,



...specjalistyczny pistolet do nakładania tego kleju czeka na pierwsze użycie...



...a tymczasem nakładany jest inny klej, w przewidziane technologią naprawy miejsca.



Płat dachu



Auto będzie gotowe za tydzień i tym samym zamknę...tfu...tfu... :)
Aha! I pojechałem jeszcze umyć rower na Polu Mokotowskim, potem go nasmarowałem i znów jeździ cichutko. Jest OK.
.
  • DST 74.00km
  • Czas 03:53
  • VAVG 19.06km/h
  • Temperatura 30.0°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 12 czerwca 2013

Wakeboarding

Tak bardzo spodobała mi się droga wzdłuż Wisły, że dziś z Wilanowa skręciłem na Powsin, z zamiarem dojechania do wału. Na ulicy Rosochatej zaskoczył mnie bardzo niecodzienny w tym miejscu widok - wyciąg nart wodnych. Pierwszy widziałem w Augustowie na Necku, ale na mazurskim jeziorze to rzecz bardziej naturalna, niż na jakiejś podwarszawskiej sadzawce, prawda? Zrozumiałe, że musiałem się tam na chwilę zatrzymać i z bliska to obejrzeć. A przy okazji zobaczyłem niezłego młodego zawodnika korzystającego z tego wyciągu.


Kościół parafialny w Lemingowie © yurek55

Niespodziewana przeszkoda, której przedwczoraj nie było - czyli droga ta sama, ale nie taka sama. Podmyte korzenie nie utrzymały drzewa w pionie.

Uwaga drzewo! © yurek55

Dziś pojechałem drogą do samego końca ale to nie był dobry pomysł. Trafiłem w klasyczny ślepy zaułek - w prawo Wisła, w lewo obiecująca ścieżka, a za 50 metrów ogrodzenie.

Ślepe zakończenie drogi na koronie wału © yurek55

Ścieżka - oszustka wiedzie donikąd © yurek55


Musiałem wracać do Bartyckiej a to ulica bardzo nieprzyjazna rowerzystom, dziura na dziurze i dziurą pogania. Zaliczyłem też znowu Mount Agricola, ale raczej bez progresji - 10km/h, brak tchu i tętno 200:) A koleś na kolarce jadąc pod górę trzymał telefon w ręce i normalnie rozmawiał. Wynika z tego, że górskie premie to nie dla mnie, zostanę na zawsze rowerzystą nizinnym. :)
Vmax na Spacerowej
Edit
Szukałem w nowych aktywnościach wakeboardingu, ale z wodnych sportów jest jedynie wioślarstwo. Ale przybyło PŁYWANIE!!! dzięki Blaze :)
  • DST 69.00km
  • Teren 5.00km
  • Czas 03:05
  • VAVG 22.38km/h
  • VMAX 44.70km/h
  • Temperatura 29.0°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 11 czerwca 2013

Lekcja zarządzania :-)

Z dużym zniecierpliwieniem i rosnącą irytacją odwiedzam autoryzowany warsztat blacharsko - lakierniczy na ulicy Parowcowej 2a. Mój samochód już niemal od miesiąca tam stoi i czeka na wymianę dachu, a końca nadal nie widać. Początek był rewelacyjny, w ciągu dwóch dni rozebrali go do gołej blachy i... tyle.





Okazało się bowiem - a przynajmniej taka jest wersja oficjalna - że technologia wymiany dachu, wymaga użycia specjalnego kleju dwuskładnikowego, który musi być podgrzewany specjalnym podgrzewaczem.
I tu zaczęły się schody.
Klej wymaga specjalnego aplikatora - pistoletu, który okazał się być w Polsce niedostępny i trzeba go ściągać z Niemiec, to samo dotyczy podgrzewacza. Warsztat złożył więc zamówienie przez VW Polska i czekamy razem już trzy godnie. Pistolet przyszedł podobno w środę w ubiegłym tygodniu, podgrzewacz ma być trzynastej. Tak rano powiedziała mi właścicielka i zaprosiła na czwartek - mam się przekonać o postępie prac. Byłem nieco nieprzyjemny i powiedziałem, że nie szukałem garażu długoterminowego, tylko warsztatu i że powinni wcześniej zgromadzić niezbędne narzędzia, skoro mają autoryzację. Chyba im po naprawie ten rysunek podaruję, do oprawienia w ramy i powieszenia w biurze.



Do dalszej jazdy wybrałem wariant skrócony na Macierzysz i Babice, bo pogoda dość niepewna i nawet deszczyk się pojawiał gdzieniegdzie. Ale jednak udało się nie zmoknąć.
A ta budowla przy drodze jest na tyle intrygująca i charakterystyczna, że na pewno mi powiecie, co to jest i skąd się tam wzięło?

Ruiny tajemniczej budowli Macierzysz-Strzykuły © yurek55
Kolumnada przy ul. Sochaczewskiej na trasie Macierzysz-Strzykuły © yurek55

  • DST 34.00km
  • Czas 01:40
  • VAVG 20.40km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 10 czerwca 2013

Z Piaseczna przez Konstancin i Kępę Oborską

Skoro, jak napisałem poprzednio, zabierałem samochód z Piaseczna logicznym jest, że trzeba było go oddać. Wracałem troszkę okrężną drogą, bo bardzo polubiłem drogę wzdłuż wału wiślanego. A w Konstancinie niespodzianka! Jeszcze na początku maja ta ściana wyglądała tak
A dziś?
Kibice z Konstancina są bardzo na bieżąco © yurek55

Wieczorne jazdy to u mnie rzadkość więc wykorzystałem okazję na kiczowate fotki zachodu słońca.
W stronę zachodzącego słońca © yurek55

Tam gdzieś jest Warszawa © yurek55

.
  • DST 40.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 01:54
  • VAVG 21.05km/h
  • VMAX 39.70km/h
  • Temperatura 17.0°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 7 czerwca 2013

Do Gassów, Piaseczna i Młocin

Musiałem pojechać do Piaseczna poi samochód, a że miałem dość jazdy po ulicach wybrałem tym razem drogi wiejskie, wojewódzkie i jedną krajową. Trasę wzdłuż Wisły na południe zacząłem przy Moście Siekierkowskim: najpierw jest 3 kilometry szutru, potem kostka, a po zjechaniu z wału, rewelacyjna droga asfaltowa z minimalnym ruchem samochodowym. I tak aż do samych Gassów.

Droga na południe wdłuż Wisły © yurek55

Sielski wiejski krajobraz pól mazowieckich, zakłócają wybudowane przez deweloperów osiedla. Wszystko jak spod sztancy, domki, trawniki, garaże, alejki, nawet tuje. Masakra.

Typowe deweloperskie osiedle, nuda © yurek55

Osiedla w polu © yurek55

Jechałem dalej, a z licznika nie schodziło 28km/h, co nie przeszkodziło paru PRO wyminąć mnie w okamgnieniu. Jakby na motorach jechali :-) Jadąc dalej przejechałem obok prywatnego lądowiska dla śmigłowców, taksówkę powietrzna też chyba można tam wynająć. Dobrze wiedzieć, ta wiedza na pewno mi się przyda;)

Sky Heliport Konstancin © yurek55


Dalej mogłem pojechać dłuższą, albo krótszą drogą do Piaseczna. Wybrałem dłuższą, przez Baniochę, a potem jeszcze 8 kilometrów drogą krajową 79. Ten ostatni fragment trasy nie był zbyt przyjemny, droga wąska, miejscami trochę podziurawiona, ciężarówki, no ale jakoś dojechałem. Zapakowałem rower do bagażnika i wróciłem do domu samochodem. Po obiedzie drugi wyjazd, na Bielany i do parku na Młocinach.
Mapa sztukowana z dwóch tras, a końcowy fragment nie zmieścił się jak zwykle.


A na zakończeniu bonus dla tych, którzy aż dotąd doczytali:)
  • DST 91.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 04:19
  • VAVG 21.08km/h
  • VMAX 42.00km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 6 czerwca 2013

Miśki bez suszarki i wykop bez wody

Znowu nie mogłem się zdecydować na wyjazd rowerem, bo kolejny dzień od rana pogoda jakaś taka niewyraźna była. (To oczywiście tylko moja kiepska wymówka) W końcu jak wreszcie słońce zaczęło przebijać się przez chmury nie miałem już nawet jej. Pojechałem na Pragę i na początkowym odcinku drogi, aż do Targowej, jechało mi się rewelacyjnie. Przed Rondem Waszyngtona miałem nawet na liczniku 41,7km/h, a Vśr. 23,2km/h. Ale szybka jazda skończyła się na Pradze definitywnie: najpierw długo chodziłem z rowerem po Bazarze Różyckiego, potem powolutku chodnikiem jechałem aż do Wileńskiego, potem do miśków (warszawiacy wiedzą o co chodzi), później jeszcze spacerowo przez park przy ZOO, a potem już nie odzyskałem rytmu jazdy. Ale specjalnie się też nie starałem. Na Most Grota wjechałem od strony EC Żerań ścieżką trawersującą skarpę. To wydeptana droga dla pieszych i rowerzystów, ale zjechać tamtędy bym się chyba nie odważył. Na drugim brzegu Wisły przejechałem na lewą stronę i dzięki temu dotarłem do Pomnika "Obrońcom Ojczyzny", a za pomnikiem miałem okazję zaliczyć kolejny trawers. Dopiero za stacją BP można było wreszcie normalną ddr pojechać.
Czyli reasumując: wycieczka zaliczona, ale kilometrów za wiele nie przybyło. Dziękuję za uwagę.

Budowa metra - stacja Wileńska © yurek55


Tego wykopu woda jeszcze nie zalała © yurek55


Tu są warszawskie "miśki" © yurek55


Proszę Państwa, oto miś © yurek55


Warszawa, Wisła © yurek55


To też jest Warszawa © yurek55


Jan Wojciech Kiwerski zapomniany generał AK ? © yurek55


Pomnik "Obrońcpom Ojczyzny" © yurek55

/533009
  • DST 28.00km
  • Czas 01:54
  • VAVG 14.74km/h
  • VMAX 41.70km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 5 czerwca 2013

Wygraliśmy?

Rano pojechałem zrobić zakupy, co bez samochodu nie jest rzeczą prostą. W plecaku było dobrze ponad 10 kilogramów i zanim dotarłem do domu zrozumiałem, że sakwy są jednak lepszym sposobem przewożenia bagażu.
Po jakimś czasie - jak już mogłem się wyprostować - postanowiłem jeszcze trochę pojeździć, tym razem dla odmiany bez obciążenia. Pogoda była mocno niepewna i czasu nie miałem zbyt wiele, dlatego dziś tylko jazda po Warszawie. Podobnie jak wczoraj tempo przejazdu mało rekordowe, bo jazda Szlakiem Królewskim nie skłania do wyścigów. I tak sobie jechałem powoli, przyglądałem się, obserwowałem, czytałem, fotografowałem. Odwiedziłem też dawno niewidziane miejsca, patrzyłem, porównywałem co się zmieniło i tak dziś niespiesznie wędrowałem po Warszawie.
Pod Pałacem Prezydenckim natknąłem się na szeryfa, pewnie BOR-owcom pomagał pilnować Gajowego

Gary Cooper jako obstawa Księcia Pepi © yurek55

A przy Kościele Św. Krzyża stał samochód Jamesa Bonda

Aston Martin DB9 pod kościołem Świętego Krzyża na Krakowskim Przedmieściu © yurek55

Aston Martin DB9 - strona lewa © yurek55

Aston Martin DB9 - półprofil lewy © yurek55

Aston Martin DB9 - widok z tyłum © yurek55

Pewnie James Bond sprzedał ten samochód jakiemuś artyście, który brał udział w Festiwalu Sztuki Sakralnej. Ten samochód, (może nie ten konkretnie, ale ten model) kosztuje nowy nawet 900 000 zł. A tu ani rodziny na wczasy zawieźć, ani telewizora przywieźć ze sklepu, bez sensu...
A na Inflanckiej zobaczyłem inny ciekawy samochód, Tazzari Zero. Jest to auto na prąd i dlatego pewnie Straż Miejska zapewniła mu uziemienie:)
Tazzari Zero zakotwiczył na Inflanckiej © yurek55

Tazzari Zero włoski maluch na prąd © yurek55

Uziemiony samochód elektryczny, Inflancka © yurek55

Samochód elektryczny na Inflanckiej naprzeciwko basenu © yurek55

A na Inflancką skręciłem sprawdzić czy basen jeszcze funkcjonuje. Kiedyś bardzo wiele godzin na nim spędzałem, to jeden z niewielu w Warszawie obiektów pięćdziesięciometrowych. Jest, działa i nawet bilety są w przystępnej cenie, normalny 13 złotych za 90 minut.
A na zakończenie wpisu trochę przewrotne pytanie. Na plakacie z 1989 roku Wałęsa wzywa: Musimy wygrać!
Musimy wygrać! - Lech Wałęsa © yurek55

Wygraliśmy? Ilu Polaków ma poczucie zwycięstwa? Właściciel Aston Martina na pewno. Wałęsa też... i Michnik..., ale i Kiszczak i Jaruzelski i Urban - wielki wygrany. I wszyscy esbecy na gigantycznych emeryturach...A my?
Wybory'89 Krakowskie Przedmieście © yurek55
  • DST 46.00km
  • Czas 02:37
  • VAVG 17.58km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 4 czerwca 2013

Wpis całkiem "nierowerowy"

Jako obywatel uprawniony do bezpłatnej opieki lekarskiej postanowiłem skorzystać z porady specjalisty, który następnie skieruje mnie na zabieg wymagający krótkiego pobytu w szpitalu. Ponieważ od lat mam abonament w LuxMedzie, a jeszcze wcześniej miałem bardzo dobrze rozwiniętą zakładową służbę zdrowia, z usług lecznictwa otwartego nie korzystałem praktycznie nigdy. Krok pierwszy, czyli wizyta u lekarza pierwszego kontaktu po skierowanie - lekarza na szczęście miałem już wybranego - zero problemu. Dobra nasza! - myślę sobie. Potem z otrzymanym skierowaniem wracam do rejestracji zapisać się na wizytę i tu pierwsza niespodzianka. Pani wyjaśnia mi jak dziecku, oczywistą oczywistość, że po numerek trzeba przyjść rano. Pytam - jak rano? Najpóźniej do ósmej.
Następnego dnia o 7:30 w przychodni kłębił się zbity tłum, w którym 90% to byli starsi ludzie. Widziałem, że w tym miejscu czuli się jak ryby w wodzie, jak u siebie, że to dla nich miejsce znane i przyjazne. A ja? Co ja tu w ogóle robię?! W pierwszej chwili chciałem zmykać gdzie pieprz rośnie i więcej nie wracać, ale po chwili zdołałem się zorientować, że są trzy kolejki, do trzech okienek, a moja kolejka nie jest taka długa. Po zaledwie godzinie stania, zostałem zapisany jako siódmy numerek i mogłem pojechać do domu na śniadanie. Rowerem oczywiście, bo choć do przychodni jest tylko kilkaset metrów, ale kilometry same się nie nakręcą.:) Za drugim razem już tylko kilkanaście minut poczekałem pod gabinetem, bo pani doktor śniadanie jadła, ale ponieważ była młoda, miła i kompetentna, jakoś to przebolałem. Lekarz też człowiek, jeść musi, prawda? Z gabinetu wyszedłem z kolejnym skierowaniem, tym razem na konsultację specjalistyczną w przychodni przyszpitalnej. I tu nie bardzo rozumiem organizację naszej służby zdrowia. Bo dlaczego lekarz - specjalista z przychodni, nie może po prostu dać skierowania do szpitala? Dlaczego może to zrobić lekarz - specjalista, ale z tego szpitala? Miła pani doktor uprzedziła mnie, żebym w szpitalu na Banacha nie próbował, bo ona tam pracuje i wie, że w tym roku nie mam żadnych szans na przyjęcie i zabieg. Podała mi adresy innych szpitali z interesującym mnie oddziałem specjalistycznym i radziła próbować. Po przyjściu do domu przez następną godzinę uparcie, aczkolwiek z coraz mniejszą nadzieją, wykręcałem numery telefoniczne do kolejnych szpitali. Końcowy rezultat tej operacji: ZERO! Nikt i nigdzie nawet nie podniósł słuchawki. Cóż było robić, wsiadłem na rower i rozpocząłem peregrynacje po szpitalach. Zacząłem od Wołoskiej, bo najbliżej. Zapisy są prowadzone w trzech różnych rejestracjach: w dwóch kolejka na godzinę stania, w trzeciej prawie pusto, tylko trzeba chcieć ją znaleźć. Ja chciałem. Ale spotkałem dziś wielu ludzi, którym ewidentnie kolejek brakuje, siedzi w nich mocno ta potrzeba wystawania w ogonkach, te komitety kolejkowe, to zdobywanie wszystkiego drogą wytrwałego i pokornego stania i czekania. A placówki zdrowotne to są właśnie TE miejsca, gdzie można uzyskać całkowitą satysfakcję:) W każdym razie dowiedziałem się, że mogą mnie zapisać na październik. Zabieg gdzieś za rok, bo to nie jest operacja ratująca życie. Niezbyt mnie to usatysfakcjonowało, więc pojechałem szukać dalej.
Kolejną placówką na mojej drodze był Szpital Czerniakowski. Tłok i ścisk w małym pomieszczeniu rejestracji, na dodatek ostry dyżur, od razu odechciało mi się wszystkiego. Zanim stamtąd uciekłem, udało mi się tylko dowiedzieć, że zapisy prowadzą na wrzesień. Ostatni na mojej dzisiejszej liście był Szpital Bielański. Leżałem tam siedem lat temu a teraz, po remoncie zmienił się nie do poznania. W rejestracji numerki jak na poczcie i tylko jedna(!) osoba przede mną. Od razu mi się spodobało. Miła dziewczyna w rejestracji poprosiła o potwierdzenie moich danych, które miała w komputerze i zapisała do specjalisty na niezbyt odległy termin. Tym sposobem w dniu dzisiejszym sprawdziłem na własnej skórze jak działa, jak zorganizowana jest nasza służba zdrowia. To zdecydowanie największa porażka kolejnych rządów, a szczególnie tego ostatniego. Najgorzej, że to pacjent, chory człowiek, jest największym przegranym, a reformatorzy, politycy, decydenci mają się świetnie i nie tracą dobrego samopoczucia.
Na koniec coś, jak w tym kawale:
- Mamo, a Jasio wali konia w łazience!
- A jak on go tam wprowadził?!
Konie na balkonie? © yurek55

Polski Związek Jeździecki ul. Lektykarska © yurek55

I jeszcze to
Fontanny na Podwalu © yurek55

Rejestrację włączyłem dopiero na Wołoskiej
  • DST 45.00km
  • Czas 02:35
  • VAVG 17.42km/h
  • Sprzęt Wheeler
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 3 czerwca 2013 Kategoria Pływanie

28. Basen 2 kilometry

Nie umiałem znaleźć dziś w sobie motywacji do jazdy rowerem, żaden pomysł na trasę nie przychodził do głowy, nic nie miałem do załatwienia, ani żadnego zadania kurierskiego też. Na dodatek słyszałem za oknem wiatr, który przecież będzie mi przeszkadzał w jeździe, a na dodatek pewnie deszcz spadnie i mnie zmoczy. I ogóle to pogoda jest na windsurfing, a nie na rower!
A windsurfing, to już niestety przeszłość



Wyszukiwałem problemy i wynajdywałem przeszkody tak długo, aż poczułem się całkiem usprawiedliwiony, bo zrobiło się za późno na jazdę, a na pół godziny, czy godzinę, to się nie opłaca roweru wyciągać, prawda?:)
A jednak coś mnie uwierało i nie pozwalało spokojnie kontynuować ważnego zadania przeglądania internetu. W końcu dla spokoju sumienia postanowiłem pójść na basen, tym bardziej, że bardzo się pod tym względem zaniedbałem. Po przepłynięciu pierwszych pięćdziesięciu kilometrów spocząłem na laurach, a przecież noworoczne postanowienie mówi o setce w tym roku.:) No to poszedłem. W wodzie luz i spokój, ledwo kilka osób, warunki do pływania wymarzone. Połowę dystansu przepłynąłem na swoim torze sam, potem doszła jeszcze jedna osoba, ale nie wchodziliśmy sobie w drogę. Dziś pływanie zajęło mi całą godzinę, choć wydawało mi się, że płynę w normalnym tempie, no cóż...
Może już czas zamienić pływanie na coś takiego?
Zajęcia w wodzie dla seniorów



Program Senior cieszy się jak widać sporym powodzeniem. Kolejna grupa przyszła na swoje zajęcia.



A na sportowym basenie było dziś tak, to ja jednak wolę tutaj:)

  • Aktywność Pływanie

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl