Środa, 19 czerwca 2013
Kategoria Naprawy
Jak nie potrafisz, nie pchaj się na afisz
Kiedyś skasowałem luz na sterach dokręcając dość mocno nakrętkę, zupełnie bez świadomości, jak powinno dokonywać się takiej delikatnej operacji. Wczoraj licho mnie podkusiło i z zupełnie niewytłumaczalnych powodów odkręciłem nakrętkę i nakrętkę kontrującą całkowicie. Nie zobaczyłem rzecz jasna niczego ciekawego, więc postanowiłem przykręcić je z powrotem na rurę widelca. Próbowałem robić to z wyczuciem, palcami, ale nijak mi to nie szło. W końcu po kilkunastu próbach, gdy już kilka obrotów nakrętki palcami zrobiłem, zdecydowałem na użycie klucza. Początki były obiecujące, ale im dalej się nakręcała ta nakrętka, tym ciężej się kręciła. Kolejne próby odkręcania i ponownego przykręcania nic nie dawały, aż w końcu musiałem sam przed sobą przyznać, że zadanie jest niewykonalne. Po prostu zniszczyłem gwint i żadna siła już tej nakrętki na miejsce nie przykręci. Na dodatek uczyniłem rower zupełnie niezdatny do jazdy, kierownica była całkiem luźna, łożyska sterowe na wierzchu i tylko patrzeć jak kulki powypadają.
Rano poszedłem do BlueCity po samochód, zapakowałem rower do bagażnika i pojechałem szukać ratunku w swoim warsztacie na Powstańców Śląskich. Najpierw godzinę postałem pod zamkniętym sklepem, bo mi się godziny pomyliły, ale potem już poszło z górki. Pan Jerzy narzynką poprawił naruszony przeze mnie gwint, rower dostał nowe stery, a ja popatrzyłem sobie, jak powinno naprawiać się rowery przy użyciu wyspecjalizowanych narzędzi: ściągaczy, pras do łożysk, kluczy itp. I podjąłem zobowiązanie, że nie będę samodzielnie brał się do czegoś, na czym się nie znam. Tytuł notki ma mi o tym przypominać. Zapłaciłem za wszystko 42 złote, a wczoraj namęczyłem się, napociłem i nakląłem za 500. Nie warto.
Na koniec rower znów zapakowałem do bagażnika i pojechałem oddać auto, a następnie przejechałem po Parku Szczęśliwickim i pobliskich uliczkach tylko pięć kilometrów, bo było za gorąco.
Cennik basenu odkrytego na Szczęśliwicach
Rano poszedłem do BlueCity po samochód, zapakowałem rower do bagażnika i pojechałem szukać ratunku w swoim warsztacie na Powstańców Śląskich. Najpierw godzinę postałem pod zamkniętym sklepem, bo mi się godziny pomyliły, ale potem już poszło z górki. Pan Jerzy narzynką poprawił naruszony przeze mnie gwint, rower dostał nowe stery, a ja popatrzyłem sobie, jak powinno naprawiać się rowery przy użyciu wyspecjalizowanych narzędzi: ściągaczy, pras do łożysk, kluczy itp. I podjąłem zobowiązanie, że nie będę samodzielnie brał się do czegoś, na czym się nie znam. Tytuł notki ma mi o tym przypominać. Zapłaciłem za wszystko 42 złote, a wczoraj namęczyłem się, napociłem i nakląłem za 500. Nie warto.
Na koniec rower znów zapakowałem do bagażnika i pojechałem oddać auto, a następnie przejechałem po Parku Szczęśliwickim i pobliskich uliczkach tylko pięć kilometrów, bo było za gorąco.
Cennik basenu odkrytego na Szczęśliwicach
- DST 5.00km
- Czas 00:21
- VAVG 14.29km/h
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 18 czerwca 2013
Sztuka ulicy

Dejna Kazimierz© yurek55

Nienawidzimy wszystkich i wszystko jasne© yurek55

Ultras Legia w Konstancinie© yurek55

To nie mój podpis© yurek55
Zapisana tylko jedna wycieczka. Potem dokręcal

Demonstracja pod Ministerstwem Oświaty© yurek55
/5330094
- DST 65.00km
- Teren 3.00km
- Czas 03:19
- VAVG 19.60km/h
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 17 czerwca 2013
Areszt Śledczy Służewiec
Rano robiłem zakupy w Lidlu i u siebie w Hali Banacha i wyrzeźbiłem 14 kilometrów. Resztę zrobiłem po południu jadąc na Ursynów, a potem wracając trochę okrężną drogą. Na Kłobuckiej znalazłem drugi areszt - po Grochowie - została do zaliczenia Białołęka, Ciupagi 1. Na Służewcu nie ma dobrego miejsca na fotkę, przy samym murze więziennym jest podwórko, huśtawki, trawa, trzy budynki dwupiętrowe, chyba mini-osiedle klawiszów?

Jak widać po średniej prędkości nie bardzo się sprężałem, nadal czułem jeszcze w nogach sobotnie 124 kilometry.
/5330094

Areszt na Kłobuckiej© yurek55
Jak widać po średniej prędkości nie bardzo się sprężałem, nadal czułem jeszcze w nogach sobotnie 124 kilometry.
/5330094
- DST 46.00km
- Czas 02:28
- VAVG 18.65km/h
- Temperatura 23.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 15 czerwca 2013
Na działkę i z powrotem
Rano jechało się bardzo dobrze, rewelacyjnie wręcz, z powrotem nie było już tak słodko. Nogi nie bardzo chciały kręcić, prędkość spadała i czas o pół godziny gorszy.




/5330094
/5330094

Most przez Wisłę w Nowym Dworze Mazowieckiem© yurek55

Most przez Narew© yurek55

Restauracja Borodino w Nowym Dworze Mazowieckim© yurek55

Pomnik w Borkowie pamięci poległych w bitwie 1920 roku© yurek55
/5330094
/5330094
- DST 124.00km
- Czas 05:52
- VAVG 21.14km/h
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 14 czerwca 2013
Wieczorne kółko
Rano jeździłem dwa razy i zrobiłem całe 5 kilometrów! Ale co poradzę, że na bazar Banacha mam tak blisko? Potem zająłem się innymi sprawami i dopiero przed wieczorem wyjechałem na trzecią tego dnia przejażdżkę. Trasa wiodła wzdłuż Wisły ale pod Agrykolę już dziś podjeżdżać nie chciałem, pojechałem Książęcą na górę. Na Polu Mokotowskim w Pubie Lolek komplet, a czekający na wejście blokują całą alejkę. Fakt, że nie jest to droga dla rowerów, więc powolutku się przeciskałem i udało się nikogo nie potrącić.:) Kupiłem sobie czaderskie światło tylne, z dodatkowymi laserami tworzącymi czerwone linie po bokach i za rowerem. To taka strefa bezpieczeństwa przy wyprzedzaniu. Nie zrobiłem zdjęcia ale wygląda to tak.

I jeszcze kotka sąsiadki, Lala, na swojej ulubionej miejscówce

.
.

I jeszcze kotka sąsiadki, Lala, na swojej ulubionej miejscówce

.
.
- DST 36.00km
- Czas 01:58
- VAVG 18.31km/h
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 13 czerwca 2013
Na zachodzie...są zmiany
Przewrotny nieco tytuł tej notki, to świadectwo mnogości jeszcze nieprzejechanych dróg i miejsc niezobaczonych. Jeżdżę w miarę regularnie już drugi rok, w tamtych okolicach byłem już kilkukrotnie, a miejsc dziś odwiedzonych jeszcze nie widziałem. Zapewne tak już pozostanie na zawsze, bo nie da się być wszędzie, ale jak w tym kawale: Próbować trzeba!:)
Najpierw natknąłem się na pięknie zdobioną bramę, za którą nie wiadomo co jest. Żadnej tabliczki, tylko kamień z datą założenia 2009 rok. Ale czego? Nie wiem. A miejscowość to chyba był Umiastów?

Dalej był kościół w Zaborowie ufundowany przez właścicieli majątku Zaborów Placyda i Karolinę Izbińskich

Niedaleko kościoła jest pałac, który grał w Karierze Nikodema Dyzmy Koborowo, siedzibę hrabiów Ponimirskich. (Świetna rola Pokory jako Żorża Ponimirskiego). Dziś to własność prywatna, a czyja? Nie wiem.

Zapewne kilka takich pałaców mógłby nabyć właściciel tej rezydencji w Mariewie, nieżyjący już Aleksander Gudzowaty. Nadal jest tu siedziba firmy i Fundacji założonej przez tego nietuzinkowego człowieka, a czy ktoś mieszka tu na stałe? Może syn Tomasz? Kilometry wysokiego muru skutecznie chronią prywatność.


Będąc już w Warszawie zajrzałem do serwisu, a tam panowie krzątają się przy moim aucie! W podgrzewaczu podgrzewa się klej dwuskładnikowy...,

...specjalistyczny pistolet do nakładania tego kleju czeka na pierwsze użycie...

...a tymczasem nakładany jest inny klej, w przewidziane technologią naprawy miejsca.

Płat dachu

Auto będzie gotowe za tydzień i tym samym zamknę...tfu...tfu... :)
Aha! I pojechałem jeszcze umyć rower na Polu Mokotowskim, potem go nasmarowałem i znów jeździ cichutko. Jest OK.
.
Najpierw natknąłem się na pięknie zdobioną bramę, za którą nie wiadomo co jest. Żadnej tabliczki, tylko kamień z datą założenia 2009 rok. Ale czego? Nie wiem. A miejscowość to chyba był Umiastów?

Brama z motywem liści (akantu?)© yurek55
Dalej był kościół w Zaborowie ufundowany przez właścicieli majątku Zaborów Placyda i Karolinę Izbińskich

Kościół z 1791 r. w Zaborowie© yurek55
Niedaleko kościoła jest pałac, który grał w Karierze Nikodema Dyzmy Koborowo, siedzibę hrabiów Ponimirskich. (Świetna rola Pokory jako Żorża Ponimirskiego). Dziś to własność prywatna, a czyja? Nie wiem.

Pałac Goldstandów w Zaborowie z 1903r© yurek55
Zapewne kilka takich pałaców mógłby nabyć właściciel tej rezydencji w Mariewie, nieżyjący już Aleksander Gudzowaty. Nadal jest tu siedziba firmy i Fundacji założonej przez tego nietuzinkowego człowieka, a czy ktoś mieszka tu na stałe? Może syn Tomasz? Kilometry wysokiego muru skutecznie chronią prywatność.

Mariew - siedziba Bartimpex i Fundacji Crescendum Est - Polonia© yurek55

Pętla autobusowa wokół kapliczki w Mariewie© yurek55
Będąc już w Warszawie zajrzałem do serwisu, a tam panowie krzątają się przy moim aucie! W podgrzewaczu podgrzewa się klej dwuskładnikowy...,

...specjalistyczny pistolet do nakładania tego kleju czeka na pierwsze użycie...

...a tymczasem nakładany jest inny klej, w przewidziane technologią naprawy miejsca.

Płat dachu

Auto będzie gotowe za tydzień i tym samym zamknę...tfu...tfu... :)
Aha! I pojechałem jeszcze umyć rower na Polu Mokotowskim, potem go nasmarowałem i znów jeździ cichutko. Jest OK.
.
- DST 74.00km
- Czas 03:53
- VAVG 19.06km/h
- Temperatura 30.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 12 czerwca 2013
Wakeboarding
Tak bardzo spodobała mi się droga wzdłuż Wisły, że dziś z Wilanowa skręciłem na Powsin, z zamiarem dojechania do wału. Na ulicy Rosochatej zaskoczył mnie bardzo niecodzienny w tym miejscu widok - wyciąg nart wodnych. Pierwszy widziałem w Augustowie na Necku, ale na mazurskim jeziorze to rzecz bardziej naturalna, niż na jakiejś podwarszawskiej sadzawce, prawda? Zrozumiałe, że musiałem się tam na chwilę zatrzymać i z bliska to obejrzeć. A przy okazji zobaczyłem niezłego młodego zawodnika korzystającego z tego wyciągu.

Niespodziewana przeszkoda, której przedwczoraj nie było - czyli droga ta sama, ale nie taka sama. Podmyte korzenie nie utrzymały drzewa w pionie.

Dziś pojechałem drogą do samego końca ale to nie był dobry pomysł. Trafiłem w klasyczny ślepy zaułek - w prawo Wisła, w lewo obiecująca ścieżka, a za 50 metrów ogrodzenie.


Musiałem wracać do Bartyckiej a to ulica bardzo nieprzyjazna rowerzystom, dziura na dziurze i dziurą pogania. Zaliczyłem też znowu Mount Agricola, ale raczej bez progresji - 10km/h, brak tchu i tętno 200:) A koleś na kolarce jadąc pod górę trzymał telefon w ręce i normalnie rozmawiał. Wynika z tego, że górskie premie to nie dla mnie, zostanę na zawsze rowerzystą nizinnym. :)
Vmax na Spacerowej
Edit
Szukałem w nowych aktywnościach wakeboardingu, ale z wodnych sportów jest jedynie wioślarstwo. Ale przybyło PŁYWANIE!!! dzięki Blaze :)

Kościół parafialny w Lemingowie© yurek55
Niespodziewana przeszkoda, której przedwczoraj nie było - czyli droga ta sama, ale nie taka sama. Podmyte korzenie nie utrzymały drzewa w pionie.

Uwaga drzewo!© yurek55
Dziś pojechałem drogą do samego końca ale to nie był dobry pomysł. Trafiłem w klasyczny ślepy zaułek - w prawo Wisła, w lewo obiecująca ścieżka, a za 50 metrów ogrodzenie.

Ślepe zakończenie drogi na koronie wału© yurek55

Ścieżka - oszustka wiedzie donikąd© yurek55
Musiałem wracać do Bartyckiej a to ulica bardzo nieprzyjazna rowerzystom, dziura na dziurze i dziurą pogania. Zaliczyłem też znowu Mount Agricola, ale raczej bez progresji - 10km/h, brak tchu i tętno 200:) A koleś na kolarce jadąc pod górę trzymał telefon w ręce i normalnie rozmawiał. Wynika z tego, że górskie premie to nie dla mnie, zostanę na zawsze rowerzystą nizinnym. :)
Vmax na Spacerowej
Edit
Szukałem w nowych aktywnościach wakeboardingu, ale z wodnych sportów jest jedynie wioślarstwo. Ale przybyło PŁYWANIE!!! dzięki Blaze :)
- DST 69.00km
- Teren 5.00km
- Czas 03:05
- VAVG 22.38km/h
- VMAX 44.70km/h
- Temperatura 29.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 11 czerwca 2013
Lekcja zarządzania :-)
Z dużym zniecierpliwieniem i rosnącą irytacją odwiedzam autoryzowany warsztat blacharsko - lakierniczy na ulicy Parowcowej 2a. Mój samochód już niemal od miesiąca tam stoi i czeka na wymianę dachu, a końca nadal nie widać. Początek był rewelacyjny, w ciągu dwóch dni rozebrali go do gołej blachy i... tyle.

Okazało się bowiem - a przynajmniej taka jest wersja oficjalna - że technologia wymiany dachu, wymaga użycia specjalnego kleju dwuskładnikowego, który musi być podgrzewany specjalnym podgrzewaczem.
I tu zaczęły się schody.
Klej wymaga specjalnego aplikatora - pistoletu, który okazał się być w Polsce niedostępny i trzeba go ściągać z Niemiec, to samo dotyczy podgrzewacza. Warsztat złożył więc zamówienie przez VW Polska i czekamy razem już trzy godnie. Pistolet przyszedł podobno w środę w ubiegłym tygodniu, podgrzewacz ma być trzynastej. Tak rano powiedziała mi właścicielka i zaprosiła na czwartek - mam się przekonać o postępie prac. Byłem nieco nieprzyjemny i powiedziałem, że nie szukałem garażu długoterminowego, tylko warsztatu i że powinni wcześniej zgromadzić niezbędne narzędzia, skoro mają autoryzację. Chyba im po naprawie ten rysunek podaruję, do oprawienia w ramy i powieszenia w biurze.

Do dalszej jazdy wybrałem wariant skrócony na Macierzysz i Babice, bo pogoda dość niepewna i nawet deszczyk się pojawiał gdzieniegdzie. Ale jednak udało się nie zmoknąć.
A ta budowla przy drodze jest na tyle intrygująca i charakterystyczna, że na pewno mi powiecie, co to jest i skąd się tam wzięło?



Okazało się bowiem - a przynajmniej taka jest wersja oficjalna - że technologia wymiany dachu, wymaga użycia specjalnego kleju dwuskładnikowego, który musi być podgrzewany specjalnym podgrzewaczem.
I tu zaczęły się schody.
Klej wymaga specjalnego aplikatora - pistoletu, który okazał się być w Polsce niedostępny i trzeba go ściągać z Niemiec, to samo dotyczy podgrzewacza. Warsztat złożył więc zamówienie przez VW Polska i czekamy razem już trzy godnie. Pistolet przyszedł podobno w środę w ubiegłym tygodniu, podgrzewacz ma być trzynastej. Tak rano powiedziała mi właścicielka i zaprosiła na czwartek - mam się przekonać o postępie prac. Byłem nieco nieprzyjemny i powiedziałem, że nie szukałem garażu długoterminowego, tylko warsztatu i że powinni wcześniej zgromadzić niezbędne narzędzia, skoro mają autoryzację. Chyba im po naprawie ten rysunek podaruję, do oprawienia w ramy i powieszenia w biurze.

Do dalszej jazdy wybrałem wariant skrócony na Macierzysz i Babice, bo pogoda dość niepewna i nawet deszczyk się pojawiał gdzieniegdzie. Ale jednak udało się nie zmoknąć.
A ta budowla przy drodze jest na tyle intrygująca i charakterystyczna, że na pewno mi powiecie, co to jest i skąd się tam wzięło?

Ruiny tajemniczej budowli Macierzysz-Strzykuły© yurek55

Kolumnada przy ul. Sochaczewskiej na trasie Macierzysz-Strzykuły© yurek55
- DST 34.00km
- Czas 01:40
- VAVG 20.40km/h
- Temperatura 18.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 10 czerwca 2013
Z Piaseczna przez Konstancin i Kępę Oborską
Skoro, jak napisałem poprzednio, zabierałem samochód z Piaseczna logicznym jest, że trzeba było go oddać. Wracałem troszkę okrężną drogą, bo bardzo polubiłem drogę wzdłuż wału wiślanego. A w Konstancinie niespodzianka! Jeszcze na początku maja ta ściana wyglądała tak
A dziś?

Wieczorne jazdy to u mnie rzadkość więc wykorzystałem okazję na kiczowate fotki zachodu słońca.


.
A dziś?

Kibice z Konstancina są bardzo na bieżąco© yurek55
Wieczorne jazdy to u mnie rzadkość więc wykorzystałem okazję na kiczowate fotki zachodu słońca.

W stronę zachodzącego słońca© yurek55

Tam gdzieś jest Warszawa© yurek55
.
- DST 40.00km
- Teren 3.00km
- Czas 01:54
- VAVG 21.05km/h
- VMAX 39.70km/h
- Temperatura 17.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 7 czerwca 2013
Do Gassów, Piaseczna i Młocin
Musiałem pojechać do Piaseczna poi samochód, a że miałem dość jazdy po ulicach wybrałem tym razem drogi wiejskie, wojewódzkie i jedną krajową. Trasę wzdłuż Wisły na południe zacząłem przy Moście Siekierkowskim: najpierw jest 3 kilometry szutru, potem kostka, a po zjechaniu z wału, rewelacyjna droga asfaltowa z minimalnym ruchem samochodowym. I tak aż do samych Gassów.

Sielski wiejski krajobraz pól mazowieckich, zakłócają wybudowane przez deweloperów osiedla. Wszystko jak spod sztancy, domki, trawniki, garaże, alejki, nawet tuje. Masakra.


Jechałem dalej, a z licznika nie schodziło 28km/h, co nie przeszkodziło paru PRO wyminąć mnie w okamgnieniu. Jakby na motorach jechali :-) Jadąc dalej przejechałem obok prywatnego lądowiska dla śmigłowców, taksówkę powietrzna też chyba można tam wynająć. Dobrze wiedzieć, ta wiedza na pewno mi się przyda;)

Dalej mogłem pojechać dłuższą, albo krótszą drogą do Piaseczna. Wybrałem dłuższą, przez Baniochę, a potem jeszcze 8 kilometrów drogą krajową 79. Ten ostatni fragment trasy nie był zbyt przyjemny, droga wąska, miejscami trochę podziurawiona, ciężarówki, no ale jakoś dojechałem. Zapakowałem rower do bagażnika i wróciłem do domu samochodem. Po obiedzie drugi wyjazd, na Bielany i do parku na Młocinach.
Mapa sztukowana z dwóch tras, a końcowy fragment nie zmieścił się jak zwykle.
A na zakończeniu bonus dla tych, którzy aż dotąd doczytali:)

Droga na południe wdłuż Wisły© yurek55
Sielski wiejski krajobraz pól mazowieckich, zakłócają wybudowane przez deweloperów osiedla. Wszystko jak spod sztancy, domki, trawniki, garaże, alejki, nawet tuje. Masakra.

Typowe deweloperskie osiedle, nuda© yurek55

Osiedla w polu© yurek55
Jechałem dalej, a z licznika nie schodziło 28km/h, co nie przeszkodziło paru PRO wyminąć mnie w okamgnieniu. Jakby na motorach jechali :-) Jadąc dalej przejechałem obok prywatnego lądowiska dla śmigłowców, taksówkę powietrzna też chyba można tam wynająć. Dobrze wiedzieć, ta wiedza na pewno mi się przyda;)

Sky Heliport Konstancin© yurek55
Dalej mogłem pojechać dłuższą, albo krótszą drogą do Piaseczna. Wybrałem dłuższą, przez Baniochę, a potem jeszcze 8 kilometrów drogą krajową 79. Ten ostatni fragment trasy nie był zbyt przyjemny, droga wąska, miejscami trochę podziurawiona, ciężarówki, no ale jakoś dojechałem. Zapakowałem rower do bagażnika i wróciłem do domu samochodem. Po obiedzie drugi wyjazd, na Bielany i do parku na Młocinach.
Mapa sztukowana z dwóch tras, a końcowy fragment nie zmieścił się jak zwykle.
A na zakończeniu bonus dla tych, którzy aż dotąd doczytali:)
- DST 91.00km
- Teren 3.00km
- Czas 04:19
- VAVG 21.08km/h
- VMAX 42.00km/h
- Temperatura 25.0°C
- Aktywność Jazda na rowerze





















