Czwartek, 10 września 2015
Kategoria 50-100
Po mieście
Wyjeżdżałem dziś w sumie cztery razy i jak widać po łącznym wyniku, nie były to dalekie podróże. Ale załatwiłem kilka spraw, a dojazdy zajęły mi mniej czasu, niż jakimkolwiek innym środkiem lokomocji. Między innymi zakupiłem Julce spodnie do skakania w kałużach, odwiedziłem fryzjera, byłem u lekarza i jeszcze zdążyłem polansować się po Krakowskim Przedmieściu.

Ławeczka księdza Twardowskiego © yurek55

Pierwsi fotografowie Warszawy © yurek55

Pradziadek cioci Niki © yurek55
Spadki ropy na rynkach światowych umiarkowanie, ale jednak, odbijają się i na stacjach benzynpowych.

Ceny paliw (Pb95 4,39; Pb98 4,79; ON 3,89; LPG 1,69) © yurek55

Ławeczka księdza Twardowskiego © yurek55

Pierwsi fotografowie Warszawy © yurek55

Pradziadek cioci Niki © yurek55
Spadki ropy na rynkach światowych umiarkowanie, ale jednak, odbijają się i na stacjach benzynpowych.

Ceny paliw (Pb95 4,39; Pb98 4,79; ON 3,89; LPG 1,69) © yurek55
- DST 50.65km
- Teren 1.00km
- Czas 02:32
- VAVG 19.99km/h
- Temperatura 20.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 9 września 2015
Kategoria 50-100
Nowe drogi
Dziś gdybym nie miał celu wyjazdu, to chyba bym się z domu nie ruszył. Ale skoro trafiła się okazja wycieczki do Piaseczna, to pojechałem. Pierwszy raz od niepamiętnych czasów, założyłem koszulkę z długim rękawem, bo upały wreszcie przestały nas nękać, ale nie byłem zadowolony. Jak się już rozgrzałem jazdą, było mi zdecydowanie za ciepło, na szczęście mogłem podciągnąć rękawy. Kurtka w plecaku też okazała się niepotrzebna, ale dość już o ubraniu.
Trasa z Piaseczna, jak widać na mapie, było mocno niekonwencjonalna, bo na każdym zakręcie skręcałem tam, gdzie jeszcze nie byłem. Chciałem tylko dotrzeć jakoś do trasy katowickiej i zrobić kolejne "rozpoznanie bojem", czyli zobaczyć jak prace drogowe w okolicach Nadarzyna, Sękocina i Janek. Cmentarz Południowy już zwiedzałem, dlatego zignorowałem drogowskaz na Antoninów i udałem się na południe. Nie wiedziałem co tam mnie czeka, ale miałem trochę czasu, asfalt wygladał nieźle, ruch samochodowy jak to na wsi, nieduży to dojechałem aż do Złotokłosu. Przed wojną miało tu powstać letnisko, doskonałe skomunikowanie z Warszawą (tylko 45 minut kolejką!), ale przyszedł kryzys i zabrakło pieniędzy na realizacje tej idei. Po wojnie krótko funkcjonowała tu "Cafe Fogg" i dzie4ciństwo spędzał Marek Hłasko. Tak przynajmniej rzecze Wikipedia.
Kościół w Złotokłosie © yurek55
Złotokłos, kościół z kamienia rok budowy 1935 - 37 © yurek55
Parafia Matki Bożej Łaskawej © yurek55
Od tej najdalej na południe wysuniętej miejscowości zacząłem powrót i przez Szczaki i potem krakowską dojechałem do naszego podwarszawskiego Chinatown - Wólki Kosowskiej. Ruch kołowy w tamtym rejonie opiera się głównie na hulajnogach, oczywiście jeżdżą nimi obywatele Wietnamu albo Chin, ja ich tam nie odróżniam, nieważne. Potrafią na nich przewozić zaskakująco duże i ciężkie towary, to już wymaga innych nieco umiejętności, niż rekreacyjna jazda na pusto. Ale wiadomo, że trening czyni mistrza. Szybko przejechałem wśród nich, mijając bez zatrzymywania hale targowe, a po chwili mogłem już zignorować drogowskaz "Nadarzyn 4,5" i pojechać w nieznane. Zaskoczył mnie w tym "nieznanym" kościół, diametralnie inny od tego, do czego się przyzwyczailiśmy. Ja przynajmniej, tylu przeszkleń w sakralnej budowli jeszcze nie widziałem.
Filialny kościół w Wólce Kosowskiej p.w. Błogosławionych Dzieci z Fatimy: Hiacynty i Franciszka © yurek55cóka
Ale jeszcze większym zaskoczeniem był dla mnie ten budynek. Okazuje się, że można w Polsce budować nowoczesne, duże, przestronne szkoły, w których dzieci na pewno nie uczą się na trzy zmiany do siedemnastej. I nie ma piętnastu klas pierwszych, drugich lub trzecich, jak w Piasecznie. Gmina Nadarzyn wybudowała tę podstawówkę w Ruścu, skrzydło gdzie mieścić się będzie gimnazjum i hala sportowa, jest w budowie. Swoje dotychczasowe wyobrażenia o wiejskiej szkole trzeba szybko odesłać do lamusa.
Szkoła podstawowa © yurek55
Jesli chodzi o przejazd rowerem trasą katowicką, to jest coraz lepiej. Miałem dla siebie naprawdę duzo miejsca i tak mi się spodobała ta jazda, że poraz kolejny zignorowałem drogowskaz "Centrum Handlowe Janki" i pojechałem kierując się na Raszyn. Niezbyt przejąłem się znakiem D-7 oznaczającym drogę ekspresową, bo sądziłem, że on trochę na wyrost tam stoi i zaraz będę mógł tę drogę opuścić. Poza tym zaczęło mi się już spieszyć do domu. Niestety drogi opuścić nie mogłem, ale ze stresu przed mandatem jechałem bardzo szybko, w sam raz na drogę ekspresową. Ale powtarzać tego nie zamierzam. I jeszcze na koniec dodam, że wydaje mi się, że może będzie jakaś droga dla rowerów z Nadarzyna do Janek. Tam po prawej, pod lasem jakby coś robili?
Będzie droga rowerowa? © yurek55
Pomiędzy Nadarzynem a Jankami © yurek55
Ja kieruję się na Ursynów i Okęcie © yurek55
Teraz zjazd na Raszyn © yurek55
Koniec trasy szybkiego ruchu/Aleja Krakowska © yurek55
Reszta trasy już nie warta opisywania, zastanawiam się tylko, czy ten wpis i ślad na Navime, może być podstawą ukarania mnie mandatem, jak myslicie?
Trasa z Piaseczna, jak widać na mapie, było mocno niekonwencjonalna, bo na każdym zakręcie skręcałem tam, gdzie jeszcze nie byłem. Chciałem tylko dotrzeć jakoś do trasy katowickiej i zrobić kolejne "rozpoznanie bojem", czyli zobaczyć jak prace drogowe w okolicach Nadarzyna, Sękocina i Janek. Cmentarz Południowy już zwiedzałem, dlatego zignorowałem drogowskaz na Antoninów i udałem się na południe. Nie wiedziałem co tam mnie czeka, ale miałem trochę czasu, asfalt wygladał nieźle, ruch samochodowy jak to na wsi, nieduży to dojechałem aż do Złotokłosu. Przed wojną miało tu powstać letnisko, doskonałe skomunikowanie z Warszawą (tylko 45 minut kolejką!), ale przyszedł kryzys i zabrakło pieniędzy na realizacje tej idei. Po wojnie krótko funkcjonowała tu "Cafe Fogg" i dzie4ciństwo spędzał Marek Hłasko. Tak przynajmniej rzecze Wikipedia.

Kościół w Złotokłosie © yurek55

Złotokłos, kościół z kamienia rok budowy 1935 - 37 © yurek55

Parafia Matki Bożej Łaskawej © yurek55
Od tej najdalej na południe wysuniętej miejscowości zacząłem powrót i przez Szczaki i potem krakowską dojechałem do naszego podwarszawskiego Chinatown - Wólki Kosowskiej. Ruch kołowy w tamtym rejonie opiera się głównie na hulajnogach, oczywiście jeżdżą nimi obywatele Wietnamu albo Chin, ja ich tam nie odróżniam, nieważne. Potrafią na nich przewozić zaskakująco duże i ciężkie towary, to już wymaga innych nieco umiejętności, niż rekreacyjna jazda na pusto. Ale wiadomo, że trening czyni mistrza. Szybko przejechałem wśród nich, mijając bez zatrzymywania hale targowe, a po chwili mogłem już zignorować drogowskaz "Nadarzyn 4,5" i pojechać w nieznane. Zaskoczył mnie w tym "nieznanym" kościół, diametralnie inny od tego, do czego się przyzwyczailiśmy. Ja przynajmniej, tylu przeszkleń w sakralnej budowli jeszcze nie widziałem.

Filialny kościół w Wólce Kosowskiej p.w. Błogosławionych Dzieci z Fatimy: Hiacynty i Franciszka © yurek55cóka
Ale jeszcze większym zaskoczeniem był dla mnie ten budynek. Okazuje się, że można w Polsce budować nowoczesne, duże, przestronne szkoły, w których dzieci na pewno nie uczą się na trzy zmiany do siedemnastej. I nie ma piętnastu klas pierwszych, drugich lub trzecich, jak w Piasecznie. Gmina Nadarzyn wybudowała tę podstawówkę w Ruścu, skrzydło gdzie mieścić się będzie gimnazjum i hala sportowa, jest w budowie. Swoje dotychczasowe wyobrażenia o wiejskiej szkole trzeba szybko odesłać do lamusa.

Szkoła podstawowa © yurek55
Jesli chodzi o przejazd rowerem trasą katowicką, to jest coraz lepiej. Miałem dla siebie naprawdę duzo miejsca i tak mi się spodobała ta jazda, że poraz kolejny zignorowałem drogowskaz "Centrum Handlowe Janki" i pojechałem kierując się na Raszyn. Niezbyt przejąłem się znakiem D-7 oznaczającym drogę ekspresową, bo sądziłem, że on trochę na wyrost tam stoi i zaraz będę mógł tę drogę opuścić. Poza tym zaczęło mi się już spieszyć do domu. Niestety drogi opuścić nie mogłem, ale ze stresu przed mandatem jechałem bardzo szybko, w sam raz na drogę ekspresową. Ale powtarzać tego nie zamierzam. I jeszcze na koniec dodam, że wydaje mi się, że może będzie jakaś droga dla rowerów z Nadarzyna do Janek. Tam po prawej, pod lasem jakby coś robili?

Będzie droga rowerowa? © yurek55

Pomiędzy Nadarzynem a Jankami © yurek55

Ja kieruję się na Ursynów i Okęcie © yurek55

Teraz zjazd na Raszyn © yurek55

Koniec trasy szybkiego ruchu/Aleja Krakowska © yurek55
Reszta trasy już nie warta opisywania, zastanawiam się tylko, czy ten wpis i ślad na Navime, może być podstawą ukarania mnie mandatem, jak myslicie?
- DST 85.54km
- Czas 03:30
- VAVG 24.44km/h
- VMAX 39.40km/h
- Temperatura 17.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 8 września 2015
Kategoria <50
Po mieście
Nawet miałem ochotę dziś na dłuższą wycieczkę, ale deszcz mnie wystraszył i zawróciłem. Więcej grzechów nie pamiętam.
- DST 21.00km
- Czas 01:03
- VAVG 20.00km/h
- Temperatura 12.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 7 września 2015
Kategoria całe NIC
Do sklepu na "L"
Dziś "dzień rowerowy" i "akcja błysk" w sklepach niemieckiej sieci na literę "L". Pomimo padającego deszczu, zrobiłem wyjatek od reguły i pojechałem po zlecone sprawunki. Poiczątkowo miałem pomysł, by załozyć spodnie przeciwdeszczowe i ochraniacze na buty, ale że trasa krótka, a deszcz nie wydawał się szczególnie intensywny, poprzestałem jedynie na kurtce. I dobrze było. Tym razem nie zjawiłem się w sklepie przed otwarciem, bo zwyczajnie zaspałem, a i towar nie był tak "pochapny", jak legendarne już [url=https://youtu.be/ptsTG_Iu3zg]crocksy[/url], więc nie było po co się zrywać. Zakupy przebiegły sprawnie i szybko, pan co cały taśmociąg do kasy wykładał z koszyka, przepuścił mnie bez kolejki (miałem tylko dwie rzeczy) i dopiero po wyjściu ze sklepu zobaczyłem, że padający deszcz zdązył zamienić się w rzęsistą ulewę. Czekać nie było na co, w końcu to tylko dziesięć minut jazdy, ale już zanim wyjechałem z parkingu, rękawy kurtki przykleiły się do przedramion. Ten fragment ciała jest zawsze najbardziej narażony na zmoknięcie. Wysunięte do przodu ręce trzymają kierownicę i osłonięte są jedynie cienkim materiałem, bez żadnej dodatkowej warstwy. Tak jest przynajmniej w mojej kurtce przeciwdeszczowej, nota bene też zakupionej w sklepie na "L". No ale za cenę, którą zapłaciłem, więcej wymagać nie można. Myślę, że lepszym rozwiązaniem może być [url=http://statekkosmiczny.pl/blog/wp-content/uploads/2014/07/peleryna-rowerowa.jpg]peleryna rowerowa[/url], ale mnie ona niepotrzebna, bo wszak w deszczu nie jeżdżę.
Ale wracając do jazdy w ulewnym deszczu, to szybko przyzwyczaiłem się do tej niedogodności - zdolności adaptacyjne człowieka, są doprawdy zdumiewające - i zanim na dobre zaczęło mi to przeszkadzać, byłem już w domu.
Tylko rozbierać musiałem się na klatce schodowej, żeby kałuż w przdpokoju nie robić...

Leje jak z cebra © yurek55

Spray do naprawy opon* Made in Germany © yurek55
*Ewidentny błąd w tłumaczeniu, powinno być dętek
Ale wracając do jazdy w ulewnym deszczu, to szybko przyzwyczaiłem się do tej niedogodności - zdolności adaptacyjne człowieka, są doprawdy zdumiewające - i zanim na dobre zaczęło mi to przeszkadzać, byłem już w domu.
Tylko rozbierać musiałem się na klatce schodowej, żeby kałuż w przdpokoju nie robić...

Leje jak z cebra © yurek55

Spray do naprawy opon* Made in Germany © yurek55
*Ewidentny błąd w tłumaczeniu, powinno być dętek
- DST 6.00km
- Czas 00:19
- VAVG 18.95km/h
- Temperatura 15.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Północ - Południe. Pomiędzy granicami Warszawy
Miałem dziś taki pomysł, żeby sprawdzić ile jest kilometrów od połnocnej granicy Warszawy, do południowej. Po drodze w składzie drewna do kominków i palet odkryłem galerię rzeźby. Wprawdzie te figury są droższe od krasnali ogrodowych masowo produkowanych w morsowych okolicach, ale sztuka musi kosztować.

Rzeźby ogrodowe © yurek55

Zamiast krasnali © yurek55

Drewno kominkowe, kora, ławki drewniane i rzeźby © yurek55

Skarbek, miś i orzeł © yurek55

W składzie drewna © yurek55
W Łomiankach przy tym znaku miałem na liczniku 22 km, co widać na zdjęciu

Granica północna © yurek55
Starałem się jechać maksymalnie prosto i niegdzie nie zbaczać z trasy, by błąd pomiaru był jak najmniejszy. Po oddaniu wiaduktu na Słowackiego, zrobili zakaz wjazdu dla rowerów, ale obowiązuje na stosunkowo krótkim odcinku, do Hali marymonckiej. Przejechałem bez problemu. Przy Wyścigach zrobiłem drugi przystanek, widać dlaczego.

Klasyk Harley © yurek55

Honda Valkyria © yurek55

Honda z trupią czaszką © yurek55

Bagaznik do Hondy © yurek55
Przy wyjeździe z miasta na Puławskiej przy Jóżefosławiu na liczniku było tyle co widać.

Granica południowa © yurek55
Czyli Warszawa rozciąga sie na długośi 27 km. Teraz trzeba opracować i zmierzyć trasę wschód-zachód.
PS. Pod wpisiem o tym, jak mi się nie chce z domu wychodzić na rower [url=http://www.bikestats.pl/rowerzystka/eranis]eranis[/url] napisała doskonały komentarz, trafiając jak zwykle w samo sedno.
"Drzwi mego domu to magiczna furtka między krainą lenia a rowerem."

Rzeźby ogrodowe © yurek55

Zamiast krasnali © yurek55

Drewno kominkowe, kora, ławki drewniane i rzeźby © yurek55

Skarbek, miś i orzeł © yurek55

W składzie drewna © yurek55
W Łomiankach przy tym znaku miałem na liczniku 22 km, co widać na zdjęciu

Granica północna © yurek55
Starałem się jechać maksymalnie prosto i niegdzie nie zbaczać z trasy, by błąd pomiaru był jak najmniejszy. Po oddaniu wiaduktu na Słowackiego, zrobili zakaz wjazdu dla rowerów, ale obowiązuje na stosunkowo krótkim odcinku, do Hali marymonckiej. Przejechałem bez problemu. Przy Wyścigach zrobiłem drugi przystanek, widać dlaczego.

Klasyk Harley © yurek55

Honda Valkyria © yurek55

Honda z trupią czaszką © yurek55

Bagaznik do Hondy © yurek55
Przy wyjeździe z miasta na Puławskiej przy Jóżefosławiu na liczniku było tyle co widać.

Granica południowa © yurek55
Czyli Warszawa rozciąga sie na długośi 27 km. Teraz trzeba opracować i zmierzyć trasę wschód-zachód.
PS. Pod wpisiem o tym, jak mi się nie chce z domu wychodzić na rower [url=http://www.bikestats.pl/rowerzystka/eranis]eranis[/url] napisała doskonały komentarz, trafiając jak zwykle w samo sedno.
"Drzwi mego domu to magiczna furtka między krainą lenia a rowerem."
- DST 73.00km
- Czas 03:30
- VAVG 20.86km/h
- VMAX 39.50km/h
- Temperatura 22.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 4 września 2015
Kategoria całe NIC
Prezent
Z czym kojarzy się Wam czerwona wstążka i na niej kokarda? No właśnie, mnie też...

Prezent z czerwoną wstążką © yurek55

Prezent na Mokotowskiej © yurek55
Mżyło trochę więc nigdzie dalej sie nie wybierałem, oddałem zwolnienie, odebrałem zegarki z naprawy i wróciłem do domu.

Prezent z czerwoną wstążką © yurek55

Prezent na Mokotowskiej © yurek55
Mżyło trochę więc nigdzie dalej sie nie wybierałem, oddałem zwolnienie, odebrałem zegarki z naprawy i wróciłem do domu.
- DST 10.18km
- Czas 00:33
- VAVG 18.51km/h
- VMAX 35.00km/h
- Temperatura 18.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 3 września 2015
Kategoria 50-100, kurierowo, Piaseczno/Ursynów
Coś drgnęło
Od powrotu znad morza wykorzystywałem skwapliwie każda nadarzającą się okazję, by nie jeździć rowerem. Jak już nic nie mogłem wymyslić, po prostu zostawałem w domu i czytałem książki, albo internet przeglądałem. Dziś wsiadłem na rower niejako z konieczności i tylko dlatego, że córce do Piaseczna miałem coś zawieźć. Poniewaz jednak rowerem jeździć nadal lubię, nie pojechałem najkrótszą drogą, tylko dookoła. Postanowiłem pojechać przez Magdalenkę, przy okazji zobaczyć postęp prac na krakowskiej wylotówce. Na razie nie widać jeszcze światełka w tunelu, utworzone prowizoryczne rondo przy dawnym skrzyżowaniu z sygnalizacją na Magdalenkę/Nadarzyn, jest rzecz jasna przyczyna potężnych korków o każdej porze dnia. Nadal jest to fragment objazdu na katowicką, bo wyjazdu na Wrocław w Jankach juz od dawna nie ma.

Prace na "krakowskiej" okolice Sękocina Starego w tle Hotel Groman © yurek55

Z prawej droga na Warszawę, z lewej estakada? © yurek55
Nie bardzo sobie wyobrażam, jak to wszystko będzie wygladać, gdy wreszcie drogowcy zakończą swój trud i znój, ale ja ogólnie mam problemy z wyobraźnią przestrzenną, więc nic to. Kiedyś muszą skończyć, to się zobaczy. Po pokonaniu wspomnianego wyżej ronda, znalazłem sie na drodze wiodącej wprost do Piaseczna, ale żeby wydłużyć nieco dystans odbiłem na Wilczą Górę i Bobrowiec, by do celu dotrzeć od strony Jazgarzewszczyzny. To nazwa w sam raz dla cudzoziemców uczących sie polskiego. Po drodze natrafiłem na szkółkę jeździecką z hasłem na płocie, odwołującym sie do naszej wspaniałej spuścizny historycznej. Sądzę, że autorowi chodziło o husarię spod Chocimia i Wiednia, szwoleżerów Kozietulskiego, czy Wołyńską Brygadę Kawaleriiw bitwie pod Mokrą. Do mnie pomimo, że jestem Polakiem to nie przemówiło.

Każdy Polak jeździ konno, a każda Polka głosuje na Olka © yurek55
W powrotną drogę z Piaseczna udałem się przez Chylice, Konstancin i oczywiście Gassy. Tam krótki postój na fotki i wzdłuż Wisły, klasyczną drogą, 20 kilometrów do Mostu Siekierkowskiego, plus dziesięć i byłem w domu.

Prom w Gassach © yurek55

Mało wody w Wiśle © yurek55

Wypalona trawa i wyschnięte słoneczniki na drodze do Gassów © yurek55

Wyschnięty kanał tzw. "ciepły" EC Siekierki © yurek55
Generalnie jestem zadowolony, że wreszcie ruszyłem dupsko. Najgorzej mi idzie proces wyjścia z domu, jak już znajdę się w siodełku, to chce mi się jechać i nadal sprawia mi ona przyjemność. Pewno ubiegłorocznego wyniku nie poprawię, ale do dziesięciu tysięcy dociagnę.

Prace na "krakowskiej" okolice Sękocina Starego w tle Hotel Groman © yurek55

Z prawej droga na Warszawę, z lewej estakada? © yurek55
Nie bardzo sobie wyobrażam, jak to wszystko będzie wygladać, gdy wreszcie drogowcy zakończą swój trud i znój, ale ja ogólnie mam problemy z wyobraźnią przestrzenną, więc nic to. Kiedyś muszą skończyć, to się zobaczy. Po pokonaniu wspomnianego wyżej ronda, znalazłem sie na drodze wiodącej wprost do Piaseczna, ale żeby wydłużyć nieco dystans odbiłem na Wilczą Górę i Bobrowiec, by do celu dotrzeć od strony Jazgarzewszczyzny. To nazwa w sam raz dla cudzoziemców uczących sie polskiego. Po drodze natrafiłem na szkółkę jeździecką z hasłem na płocie, odwołującym sie do naszej wspaniałej spuścizny historycznej. Sądzę, że autorowi chodziło o husarię spod Chocimia i Wiednia, szwoleżerów Kozietulskiego, czy Wołyńską Brygadę Kawaleriiw bitwie pod Mokrą. Do mnie pomimo, że jestem Polakiem to nie przemówiło.

Każdy Polak jeździ konno, a każda Polka głosuje na Olka © yurek55
W powrotną drogę z Piaseczna udałem się przez Chylice, Konstancin i oczywiście Gassy. Tam krótki postój na fotki i wzdłuż Wisły, klasyczną drogą, 20 kilometrów do Mostu Siekierkowskiego, plus dziesięć i byłem w domu.

Prom w Gassach © yurek55

Mało wody w Wiśle © yurek55

Wypalona trawa i wyschnięte słoneczniki na drodze do Gassów © yurek55

Wyschnięty kanał tzw. "ciepły" EC Siekierki © yurek55
Generalnie jestem zadowolony, że wreszcie ruszyłem dupsko. Najgorzej mi idzie proces wyjścia z domu, jak już znajdę się w siodełku, to chce mi się jechać i nadal sprawia mi ona przyjemność. Pewno ubiegłorocznego wyniku nie poprawię, ale do dziesięciu tysięcy dociagnę.
- DST 77.76km
- Teren 3.00km
- Czas 03:45
- VAVG 20.74km/h
- VMAX 35.40km/h
- Temperatura 21.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 2 września 2015
Kategoria całe NIC
*Zbiorczo*
Dziś pękło kolejne półtora kilometra - to już trzecie, i do tego na nowym łańcuchu. Klękajcie Narody!!!
- DST 4.50km
- Czas 00:18
- VAVG 15.00km/h
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 26 sierpnia 2015
Kategoria BAJABONGO!, całe NIC
Do sklepu
Kupiłem butapren
- DST 8.37km
- Czas 00:30
- VAVG 16.74km/h
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 24 sierpnia 2015
Kategoria <50, BAJABONGO!
Po ulicach i podwórkach, czyli pitu-pitu
Po mieście, na rozruszanie kości i przy okazji załatwienie sprawy w przychodni. Gorąco, nie to co nad morzem.
- DST 37.48km
- Czas 02:06
- VAVG 17.85km/h
- VMAX 35.90km/h
- Temperatura 28.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze























