Wyjazd kurierski po mieście
Nie jeździłem w dzień, bo mieliśmy na zakupy pojechać do jakiegoś sieciowego sklepu. Ostatnie większe zakupy robiliśmy dwa tygodnie temu, więc czas juz był najwyższy. Niestety nowe rozporządzenia nie pozwalają wejść do sklepu, ot tak, z ulicy, trzeba odstać swoje przed sklepem. Nawet byliśmy gotowi postać, ale jak przez dziesięć minut tylko jeden wózek wyjechał ze sklepu, a przed nami było z trzydzieści osób, to jednak zrezygnowaliśmy. My już swoje odstaliśmy za komuny, teraz niech młodsi stoją.
Na rower wyszedłem dopiero wczesnym wieczorem i przy okazji udało się dobry uczynek zrobić. Na ulicach pusto.

To już piętnaście lat :( © yurek55
Na rower wyszedłem dopiero wczesnym wieczorem i przy okazji udało się dobry uczynek zrobić. Na ulicach pusto.

To już piętnaście lat :( © yurek55
- DST 31.45km
- Czas 01:31
- VAVG 20.74km/h
- VMAX 35.64km/h
- Temperatura 6.0°C
- Kalorie 437kcal
- Podjazdy 97m
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 1 kwietnia 2020
Kategoria 50-100
Powtórka pętelki do Zaborowa
Nie chciało mi sie myśleć nad trasą, więc powtórzyłem wczorajszą, z lekką tylko modyfikacją na poczatku i końcu. Druga różnica była taka, że posiedziałem sobie na ławce w Zaborowie i wygrzewając się na słoneczku, zjadłem banana i dopiero pojechałem dalej. Kolejne kilometry miały już być z wiatrem, bo do tej pory było cokolwiek masakrycznie, choć unikałem odkrytych przestrzeni. Ale te najbliższe trzy kilometry przez pola do Pilaszkowa, też jeszcze nie były przyjemne, bo z kolei trzeba było uważać, by nie znaleźć się niespodziewanie na środku drogi. Tam też zaobserwowałem zjawisko zwiewania z pół warstwy ziemi, wygladające z daleka jakby coś się paliło. Co ciekawe,nie było to spowodowane żadnymi pracami polowymi jak orka, czy coś innego. Po prostu wiatr był tak silny, że z naszych mazowieckich gleb piaszczystych i pyłowych, bez trudu unosił wierzchnie cząsteczki, które bez trudu unosiły się w powietrzu. Na zdjęciu nie bardzo to widać, ale na żywo zamglenie było o wiele bardziej widoczne. Gdy dojechałem do ronda i skręciłem na wschód, do Warszawy, dopiero wtedy uzyskałem rekompensatę za wszelkie dotychczasowe niedogodności.
Policja i Straże Miejskie i Gminne napotykane po drodze nie interesowały się samotnym rowerzystą, realizującym swoje niezbędne codzienne potrzeby.

Policja i Straże Miejskie i Gminne napotykane po drodze nie interesowały się samotnym rowerzystą, realizującym swoje niezbędne codzienne potrzeby.

- DST 70.99km
- Czas 03:16
- VAVG 21.73km/h
- VMAX 37.80km/h
- Temperatura 9.0°C
- Kalorie 970kcal
- Podjazdy 185m
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 31 marca 2020
Kategoria 50-100
Trochę o tym, trochę o tamtym...
Nadal słonecznie, ale wcale nie wiosennie, ledwie kilka stopni powyżej zera. Znów długie spodnie, grube skarpety i rękawiczki trzeba zakładać żeby nie marznąć. Od jutra zacznie się kwiecień, ten co przeplata, trochę zimy, trochę lata, z tym, że lata na razie będzie mało. Nowe zaostrzenia w związku z pandemią, rowerzystów nie dotknęły, za wyjatkiem tych, którzy nie mają swoich i używają rowerów miejskich. To akurat ma sens i jest wiadomością dobrą. Drugą dobrą wiadomością, jest to, że w marcu tylko pięć dni przebumelowałem i dzięki temu przejechałem aż 1674 kilometry! Jak na zimowy miesiąc, to jest dla mnie bardzo dobry wynik.
Za to bez wątpienia bardzo złą wiadomością, jest perspektywa samotnego spędzania Swiąt Wielkanocnych. Dla rodzin takich jak nasza, jest to rzecz niewyobrażalnie smutna. No, cóż... :(
Zdjęcia:
Wczorajsze z windy, takiego zmarzniętego nieszczęśnika ze śniegiem na kasku. Dobrze, że nie złapała ostrości kamerka, to nie widać, jak bardzo niekorzystnie wyglądam. Na pewno nie jest to sweet focia.

A to już z dzisiaj.

Kościół w Babicach z innej strony © yurek55

Miasto Stołeczne Warszawa © yurek55
A na koniec trochę humoru - z fanpage'a The Hippies were Right:)

Za to bez wątpienia bardzo złą wiadomością, jest perspektywa samotnego spędzania Swiąt Wielkanocnych. Dla rodzin takich jak nasza, jest to rzecz niewyobrażalnie smutna. No, cóż... :(
Zdjęcia:
Wczorajsze z windy, takiego zmarzniętego nieszczęśnika ze śniegiem na kasku. Dobrze, że nie złapała ostrości kamerka, to nie widać, jak bardzo niekorzystnie wyglądam. Na pewno nie jest to sweet focia.

A to już z dzisiaj.

Kościół w Babicach z innej strony © yurek55

Miasto Stołeczne Warszawa © yurek55
A na koniec trochę humoru - z fanpage'a The Hippies were Right:)

- DST 75.31km
- Czas 03:21
- VAVG 22.48km/h
- VMAX 33.84km/h
- Temperatura 5.0°C
- Kalorie 1053kcal
- Podjazdy 189m
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Marcowa śnieżyca, czyli miłe złego poczatki
Przez to przestawianie godziny i zmianę czasu, obudziłem sie dziś bardzo, bardzo późno. Nie powierm o której, bo aż wstyd. Tym samym morale rowerowe nieco siadło, gdyż wiadomym było, że nic wielkiego nie zwojuję. Kiedy więc po śniadaniu, kawie i przeczytaniu połowy internetu wreszcie wykaraskałem się z domu, była już prawie pierwsza. Pomimo piątkowego postanowienia żeby nie jeździć na Gassy, zrobiłem sobie szybkie rozgrzeszenie, że przecież dziś tłoku nie będzie, i pojechałem. Pogoda dopisywała, choć trzeba jasno powiedzieć, że wiosna zdecydowała o odwrocie, na z góry upatrzone pozycje. Całkiem tak, jak podawano w komunikatach Ministerstwa Propagandy III Rzeszy, po laniu pod Stalingradem. Wprawdzie wschodni wiatr zmienił się na północny, ale ani jeden, ani drugi ocieplenia raczej nie przynosi. Temperatura mocno zmienna, wahała się od dziesięciu, do zaledwie dwóch stopni, ale przeprosiłem się z długimi spodniami i kurtką, więc na zimno nie narzekałem. Od czasu do czasu pojawiały się opady śniegu, ale takiego zmarzniętego, który milionami igiełek robił akupunkturę twarzy. Ale moja twarz niejedno potrafi znieść, więc specjalnie się tym nie przejmowałem, a zresztą nigdy nie trwało to długo. Ot, takie przelotne niedogodności. Zresztą po każdym takim opadzie, w nagrodę zaraz wychodziło słoneczko i znowu było przyjemnie. Tak jak na tych zdjęciach.

Przystań Gassy © yurek55

Widok z mostu na Jeziorce © yurek55
Będąc już na Siekierkach dostałem telefon z pytaniem o godzinę powrotu i dopiero wtedy zorientowałem się, że mam stary czas na liczniku. Gdybym wiedział, to pewnie skróciłbym trasę i uniknął tego, co spotkało mnie przy Gagarina. Już skręcając z Czerniakowskiej, widząc zapadającą ciemność włączyłem oświetlenie i w chwilę potem zaczęła się regularna śnieżyca. Płatki mokrego sniegu natychmiast zakleiły mi okulary, ale patrząc nad nimi widziałem skrawek jezdni przed sobą i to wystarczyło żeby trzymać się prawej i prosto jechać. Gorzej, że mokry śnieg oblepiał mi także spodnie na udach i szybko poczułem mokro i zimno. Tak samo i w dłonie, choć przewidująco grubsze rękawiczki założyłem. Na szczęście stamtąd do domu miałem już tylko kilkanaście minut jazdy, bo gdybym w takim stanie miał jechać dłużej, to słabo to widzę. I to pomimo, że śnieg tak jak gwałtownie zaczął, tak szybko skończył - przy Poalch Mokotowskich było już po wszystkim. A jak dojechałem do domu, znów wyszło słońce.

Skrzyżowanie Gagarina i Belwederskiej © yurek55

W głębi Dom Książki Uniwersus, d. księgarnia radziecka © yurek55

Regent Hotel na Belwederskiej © yurek55

Pola Mokotowskie © yurek55

Przystań Gassy © yurek55

Widok z mostu na Jeziorce © yurek55
Będąc już na Siekierkach dostałem telefon z pytaniem o godzinę powrotu i dopiero wtedy zorientowałem się, że mam stary czas na liczniku. Gdybym wiedział, to pewnie skróciłbym trasę i uniknął tego, co spotkało mnie przy Gagarina. Już skręcając z Czerniakowskiej, widząc zapadającą ciemność włączyłem oświetlenie i w chwilę potem zaczęła się regularna śnieżyca. Płatki mokrego sniegu natychmiast zakleiły mi okulary, ale patrząc nad nimi widziałem skrawek jezdni przed sobą i to wystarczyło żeby trzymać się prawej i prosto jechać. Gorzej, że mokry śnieg oblepiał mi także spodnie na udach i szybko poczułem mokro i zimno. Tak samo i w dłonie, choć przewidująco grubsze rękawiczki założyłem. Na szczęście stamtąd do domu miałem już tylko kilkanaście minut jazdy, bo gdybym w takim stanie miał jechać dłużej, to słabo to widzę. I to pomimo, że śnieg tak jak gwałtownie zaczął, tak szybko skończył - przy Poalch Mokotowskich było już po wszystkim. A jak dojechałem do domu, znów wyszło słońce.

Skrzyżowanie Gagarina i Belwederskiej © yurek55

W głębi Dom Książki Uniwersus, d. księgarnia radziecka © yurek55

Regent Hotel na Belwederskiej © yurek55

Pola Mokotowskie © yurek55
- DST 71.09km
- Czas 03:12
- VAVG 22.22km/h
- VMAX 43.56km/h
- Temperatura 2.0°C
- Kalorie 985kcal
- Podjazdy 140m
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 28 marca 2020
Kategoria <50, przed śniadaniem
Lekki rozjazd przed śniadaniem
Tylko rano był czas na rower, stąd dystans niezbyt imponujący, a i trasa nudna do bólu. Półtora tysiąca kilometrów w marcu pękło, dobry miesiąc!

Miejsce na twoją reklamę.

Dwa ronda w Sękocinie Starym

Miejsce na twoją reklamę.

Dwa ronda w Sękocinie Starym
- DST 31.63km
- Czas 01:25
- VAVG 22.33km/h
- VMAX 38.16km/h
- Temperatura 16.0°C
- Kalorie 444kcal
- Podjazdy 78m
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Inaczej do Góry Kawalerii
Kolejny słoneczny, ale tym razem naprawdę ciepły dzień marca, skłonił mnie do wydużenia standardowego ostatnio dystansu. Od razu napiszę, że było 13°C, ale jak wracałem termometr pokazywał 18,4°C. I dodam, że jeden kolarz jechał całkiem "na krótko", a ja tylko dół i podciągniete do łokci rękawy koszulki. Jako że wiatr wschodni zagościł na dłużej w naszym kraju, znowu wybrałem kierunek południowy, tym razem przez Gassy do Góry Kalwarii. Dodam, wyjątkowo niechętnie, bo spodziewałem się tłumów - i niestety nie zawiodłem się. Nie będę rozwijał tego watku, ale w takich miejscach widać, że #zostańwdomu to puste hasło. Dlatego wybierałem dotąd trasy, gdzie spotykałem przez trzy, cztery godziny po kilka osób na rowerach, poniżej pięciu. Dziś widziałem conajmniej setkę i obiecałem sobie, że prędko tam nie wrócę.
Ale tymczasem, zanim znalazłem sie na drogach mekki warszawskiego kolarstwa, taki oto obrazek z ulicy Sobieskiego. Tęgi umysł nad tym pomyślał w swoim czasie.

Rowerowa z kostki, chodnik asfaltowy - to Warszawa właśnie! © yurek55
Przejazd przez Miasteczko Wilanów Aleją Rzeczpospolitej, której oś zamyka Świątynia Opatrzności Bożej...

Lemingrad © yurek55
...a z drugiej strony tak wygląda

Niektórzy mówią, wyciskarka do cytryn © yurek55
Stamtąd już tylko żabi skok Przyczółkową i Rosochatą do mostku i za chwilę przystań.

Przystań... dla zakochanych rowerzystów © yurek55
Na promie, choć osłonięty i przy brzegu, flagi łopocą wesoło, czyli że z tym wiatrem od wschodu wcale nie oszukiwałem. :)

Prom jeszcze odpoczywa © yurek55

Prom raz jeszcze, bo co innego? © yurek55
Dlatego postanowiłem skorzystać z pomocy i aż do Obór z wiatrem pojechałem, a potem zamiast do Cieciszewa skierowałem się do Kawęczyna. Kiedy już pokonałem "podjazd", szkoda mi było zjeżdżać tylko po to, by znów wspinać się sławnym segmentem na Lipkowskiej. Zostałem więc na drodze wojewódzkiej 724 z zamiarem dojechania do celu wygodniejszym, choć mniej komfortowym wariantem. Czasem trzeba coś zmienić w stałych trasach, żeby przypomnieć sobie, dlaczego wybieramy właśnie tamte drogi. Na mojej drodze nie było tak tragicznie, ruch w zasadzie normalny, ale porównując z rowerowym wariantem przy Wiśle - niebo a ziemia. A i podjazd też jest, tylko trochę łatwiejszy.

Góra Kawiarnia i Góra Kalwaria, dwie góry i dwa rowery © yurek55
Kiedy już chwilkę posiedziałem i zjadłem com tam miał, wpadłem na pomysł, by wrócić tą klasyczną drogą, którą pominąłem, bo to przecież nie będzie jazda po tym samym śladzie. Później miałem odbić na Piaseczno i tym sposobem zaliczyć piątą marcową setkę.
Ponieważ z szacunków wychodziło mi, że trochę zabraknie wydłużyłem powrót przez Lesznowolę i znów Laszczki, a potem wczorajszym śladem po drogach technicznych przy ekspresówkach.
Na koniec muszę potwierdzić na swoim przykładzie starą prawdę kolarską: Długie spodnie zabierają 10% mocy! Poważnie. ;)

Najlepsze meble w mieście - Jerozolimskie 200! © yurek55
Ale tymczasem, zanim znalazłem sie na drogach mekki warszawskiego kolarstwa, taki oto obrazek z ulicy Sobieskiego. Tęgi umysł nad tym pomyślał w swoim czasie.

Rowerowa z kostki, chodnik asfaltowy - to Warszawa właśnie! © yurek55
Przejazd przez Miasteczko Wilanów Aleją Rzeczpospolitej, której oś zamyka Świątynia Opatrzności Bożej...

Lemingrad © yurek55
...a z drugiej strony tak wygląda

Niektórzy mówią, wyciskarka do cytryn © yurek55
Stamtąd już tylko żabi skok Przyczółkową i Rosochatą do mostku i za chwilę przystań.

Przystań... dla zakochanych rowerzystów © yurek55
Na promie, choć osłonięty i przy brzegu, flagi łopocą wesoło, czyli że z tym wiatrem od wschodu wcale nie oszukiwałem. :)

Prom jeszcze odpoczywa © yurek55

Prom raz jeszcze, bo co innego? © yurek55
Dlatego postanowiłem skorzystać z pomocy i aż do Obór z wiatrem pojechałem, a potem zamiast do Cieciszewa skierowałem się do Kawęczyna. Kiedy już pokonałem "podjazd", szkoda mi było zjeżdżać tylko po to, by znów wspinać się sławnym segmentem na Lipkowskiej. Zostałem więc na drodze wojewódzkiej 724 z zamiarem dojechania do celu wygodniejszym, choć mniej komfortowym wariantem. Czasem trzeba coś zmienić w stałych trasach, żeby przypomnieć sobie, dlaczego wybieramy właśnie tamte drogi. Na mojej drodze nie było tak tragicznie, ruch w zasadzie normalny, ale porównując z rowerowym wariantem przy Wiśle - niebo a ziemia. A i podjazd też jest, tylko trochę łatwiejszy.

Góra Kawiarnia i Góra Kalwaria, dwie góry i dwa rowery © yurek55
Kiedy już chwilkę posiedziałem i zjadłem com tam miał, wpadłem na pomysł, by wrócić tą klasyczną drogą, którą pominąłem, bo to przecież nie będzie jazda po tym samym śladzie. Później miałem odbić na Piaseczno i tym sposobem zaliczyć piątą marcową setkę.
Ponieważ z szacunków wychodziło mi, że trochę zabraknie wydłużyłem powrót przez Lesznowolę i znów Laszczki, a potem wczorajszym śladem po drogach technicznych przy ekspresówkach.
Na koniec muszę potwierdzić na swoim przykładzie starą prawdę kolarską: Długie spodnie zabierają 10% mocy! Poważnie. ;)

Najlepsze meble w mieście - Jerozolimskie 200! © yurek55
- DST 102.28km
- Czas 04:43
- VAVG 21.68km/h
- VMAX 39.96km/h
- Temperatura 18.4°C
- Kalorie 1449kcal
- Podjazdy 264m
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 26 marca 2020
Kategoria 50-100
Goła noga po raz trzeci
O wietrze już dziś pisał nie będę, bo ileż można, o trasie też nie bardzo jest co pisać, z jednym wyjątkiem. Nie wiedziałem, bo zapomniałem, gdzie wyjadę jadąc z Reguł Aleją Topolową w lewo. Otóż przypomniałem sobie, że jest tam bardzo wygodna, asfaltowa droga rowerowa, która prowadzi prosto do Hotelu Vencia Palace w Michałowicach. I druga rzecz; w Piastowie tym razem nie pojechałem do Ursusa, tylko w stronę Reguł i tym samym, poznałem nowe miejsca w tym mieście. A poza tym, nic istotnego do opisania nie wystapiło. Ciepło się robi, trzeba korzystać póki można.
Pierwsze trzy miesiące, pierwsze trzy tysiące! (kilometrów)

Dom weselny Venecia Palace © yurek55

Łuk Unii Europejskiej © yurek55

W Dawidach nadal jazda terenowa © yurek55

Stacja benzynowa © yurek55

Ceny paliw 26.03.20 © yurek55
Pb95 - 3,55 PLN
Pb98 - 3.85 PLN
ON - 3.85 PLN
LPG - 1.77 PLN
Pierwsze trzy miesiące, pierwsze trzy tysiące! (kilometrów)

Dom weselny Venecia Palace © yurek55

Łuk Unii Europejskiej © yurek55

W Dawidach nadal jazda terenowa © yurek55

Stacja benzynowa © yurek55

Ceny paliw 26.03.20 © yurek55
Pb95 - 3,55 PLN
Pb98 - 3.85 PLN
ON - 3.85 PLN
LPG - 1.77 PLN
- DST 55.39km
- Czas 02:43
- VAVG 20.39km/h
- VMAX 36.00km/h
- Temperatura 16.1°C
- Kalorie 699kcal
- Podjazdy 103m
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 25 marca 2020
Kategoria 50-100
Przez Przypki i Grzędy do Kotorydza ;)
Kolejny dzień z bezchmurnym niebem, wschodnim wiatrem i niezbyt jeszcze wysoką temperaturą. Na dziś więc decyzja o kierunku jazdy musiała już być odmienna, bo tyranie pod wiatr przestało mi się usmiechać. Wystarczyły mi te kawałki, które w trasie wypadały na wschód, i na których prędkośc spadała do siedemnastu, a chwilami trzynastu kilometrów na godzinę. Tak jak napisałem wczoraj, niezbyt się tym przejmuję, niemniej wole jechać 30 km/h z silnym wiatrem w plecy. :)
Zdjęcia robione kamerką "w locie" wyglądają nieco inaczej, niz stacjonarne.

Kotorydz © yurek55

Poprzemysłowy pustostan wiejski © yurek55
A tutaj zabawiłem się w morsa i też zająłem się sprzątniem tego kawałka świata. Materac przerzuciłem przez barierkę na pobocze i teraz będę odmierzał czas, jaki tam spędzi.

Zguba na drodze © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/3216878990/embed/abd43c4448266e1d89c26ad151620afc4a910227">
Zdjęcia robione kamerką "w locie" wyglądają nieco inaczej, niz stacjonarne.

Kotorydz © yurek55

Poprzemysłowy pustostan wiejski © yurek55
A tutaj zabawiłem się w morsa i też zająłem się sprzątniem tego kawałka świata. Materac przerzuciłem przez barierkę na pobocze i teraz będę odmierzał czas, jaki tam spędzi.

Zguba na drodze © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/3216878990/embed/abd43c4448266e1d89c26ad151620afc4a910227">
- DST 76.86km
- Czas 03:37
- VAVG 21.25km/h
- VMAX 36.72km/h
- Temperatura 10.0°C
- Kalorie 1035kcal
- Podjazdy 224m
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 24 marca 2020
Ponownie zachodnie wioski
Kolejny bardzo słoneczny i chłodny dzień z wiatrem od wschodu. A ja znowu pojechałem na zachód, lekko tylko modyfikując wczorajszą trasę - i tym samym znów wracałem pod wiatr. Ale, podobnie jak wczoraj, niezbyt mi to przeszkadzało - po prostu jechałem wolniej, i tyle. Ślad dzisiejszej trasy nie przypomina w zasadzie niczego. :)

Mazowieckie piachy wsi Szeligi © yurek55

Bystry Baranek © yurek55

Rowery Triban 520 © yurek55

Mazowieckie piachy wsi Szeligi © yurek55

Bystry Baranek © yurek55

Rowery Triban 520 © yurek55
- DST 79.56km
- Czas 03:28
- VAVG 22.95km/h
- VMAX 37.08km/h
- Temperatura 6.0°C
- Kalorie 1129kcal
- Podjazdy 148m
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 23 marca 2020
Kategoria 50-100
Solo na zachód
Bardzo wiele razy wracałem z Błonia drogą przez Rokitno i Płochocin, ale patrząc wczoraj na sobotnią trasę Hipka zobaczyłem, że jest wariant, którego nie znam. Konkretnie chodziło mi o końcówkę ze Żbikowa do Ursusa, gdzie nie jedzie się ani przez Piastów, ani - co ważniejsze - wojewódzką 719 przez Reguły. Ta droga prowadzi przez Gołąbki, a że nie bardzo sobie wyobrażałem jak i którędy, no to pojechałem. Tylko ślad Hipka bardziej przypomiona jakiegoś walenia/morświna/wieloryba, a mój to jakiś robal jakby? Tylko punkt najbardziej na zachód wysunięty, to jakby dziób i głowa ptaka, jakby orła? Widać, że trasa ma potencjał, by cos fajnego narysować.
Pogoda nadal słoneczna, ale mogłoby nie wiać zimnem z północnego wschodu i temperatura też wyższa by się przydała.

Odbudowana kapliczka przydrożna w Witkach © yurek55

Okolice Radzikowa © yurek55

Przypadkowo się nacisnęło © yurek55

Trasa Hipka
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/3209986676/embed/5ca95bde4ebbfaa2b46f076194030f5649a8991c">
Pogoda nadal słoneczna, ale mogłoby nie wiać zimnem z północnego wschodu i temperatura też wyższa by się przydała.

Odbudowana kapliczka przydrożna w Witkach © yurek55

Okolice Radzikowa © yurek55

Przypadkowo się nacisnęło © yurek55

Trasa Hipka
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/3209986676/embed/5ca95bde4ebbfaa2b46f076194030f5649a8991c">
- DST 68.94km
- Czas 03:07
- VAVG 22.12km/h
- VMAX 33.48km/h
- Temperatura 5.6°C
- Kalorie 956kcal
- Podjazdy 122m
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze























