Wpisy archiwalne w kategorii
całe NIC
| Dystans całkowity: | 1047.40 km (w terenie 14.58 km; 1.39%) |
| Czas w ruchu: | 65:09 |
| Średnia prędkość: | 15.65 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 50.72 km/h |
| Suma podjazdów: | 722 m |
| Maks. tętno maksymalne: | 133 (85 %) |
| Maks. tętno średnie: | 113 (72 %) |
| Suma kalorii: | 8790 kcal |
| Liczba aktywności: | 156 |
| Średnio na aktywność: | 6.71 km i 0h 25m |
| Więcej statystyk | |
Przejazd techniczny
Spędziłem duzo czasu w piwnicy myjąc,wycierając, czyszcząc, smarując, wymieniając i zamieniając. Na jazdę już czasu zabrakło. :) A tak naprawdę, to szkoda mi było go tak od razu usyfić. Pojechałem tylko do biblioteki i z powrotem.
Klocki - tył + łańcuch
Klocki - tył + łańcuch
- DST 2.76km
- Czas 00:10
- VAVG 16.56km/h
- Temperatura 8.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 10 listopada 2016
Kategoria całe NIC
Do pralni
Pojechałem troszkę dookoła, dlatego wyszło więcej kilometrów.
- DST 3.00km
- Czas 00:10
- VAVG 18.00km/h
- Temperatura 0.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 24 października 2016
Kategoria całe NIC
Międzynarodowy Dzień Roweru
Nie będę opisywał swoich porannych rozterek związanych z dylematem - iść, czy nie iść na rower, bo za długo by o tym pisać i nikogo to nie obchodzi. Gdy w końcu się zdecydowałem było już południe i ale nie bacząc na to, zniosłem rower na dół, by dopiero tam przekonać się, że kropi deszcz. Jak niepyszny wróciłem na górę, rozebrałem się z rowerowych ciuchów i z filiżanką kawy oddałem się lekturze. Roweru jednakowoż na strych nie wyniosłem, stał pod drzwiami i czekał... nie wiem w sumie na co. Aż przyszła ta chwila, gdy dowiedziałem się, że dziś jest:
Ta wiadomość tak mnie zelektryzowała, że popełniłem świąteczną trasę, którą zamieszczam poniżej. Z kronikarskiego obowiązku dodam o dwiedzone punkty:
MIĘDZYNARODOWY DZIEŃ ROWERU !!! :) :)
Ta wiadomość tak mnie zelektryzowała, że popełniłem świąteczną trasę, którą zamieszczam poniżej. Z kronikarskiego obowiązku dodam o dwiedzone punkty:
- pralnia
- biblioteka
- DST 5.00km
- Czas 00:18
- VAVG 16.67km/h
- Temperatura 7.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Rekordowa dziura w dętce
Miałem w planach jazdę rowerem do Piaseczna, bo umówiłem się z córką i mieliśmy razem coś załatwić. Ale dętkowy pech coś mnie w tym roku nie chce opuścić. Już po kilkuset metrach, jeszcze nawet do szpitala na Banacha nie dojechałem, gdy w jednym momencie przednia opona kompletnie sflaczała. Ponieważ miałem wyliczony czas dojazdu, postanowiłem tym razem skorzystać z mleczka uszczelniającego w sprayu. Rzeczywiście po chwili opona wypełniła się, ale aplikator rzecz jasna nie daje właściwego ciśnienia, trzeba dopompować. Dziwnym trafem nie byłem w stanie tego zrobić, pompka nie mogła pokonać oporu wentyla. Nie miałem czasu na sprawdzanie co się stało i szybko podjąłem decyzję o odwrocie. Jak tylko ruszyłem natychmiast dostrzegłem, że coś jest nie tak z przednim kołem. Okazało się, że zbyt szybkie napełnienie dętki, spowodowało zsunięcie się w jednym miejscu opony z obręczy. Po dalszych kilkunastu metrach zaczęła opona ocierać o goleń amortyzatora, więc resztę drogi do domu pokonałem prowadząc rower. Pod koniec koło niemal całkiem się zablokowało, ale trochę niosąc, trochę na tylnym kole, doprowadziłem rower do domu. Do Piaseczna w rezultacie pojechałem samochodem, a za naprawę zabrałem się dopiero po południu. Do tego czasu znów zeszło całkiem powietrze, co przestało dziwić, jak przyjrzałem się dętce. Dziury o tak ostrych krawędziach, jakby wyciętych nożyczkami i tak długiego prostego przecięcia nie widziałem i nie jestem w stanie sobie wyobrazić, co mogło spowodować tak rozległe uszkodzenie. Nie umiem też wytłumaczyć, jakim sposobem mleczko mogło je - choć na kilkanaście minut - uszczelnić.
"Są takie rzeczy nie niebie i na ziemi, o których nie śniło się filozofom."
A pompka okazała się w porządku, nowa dętka już dała się napompować. Pojechałem jeszcze na stację i dobiłem do 5,5 atm, a potem zrobiłem małe wieczorne kółeczko dla sprawdzenia.

Dziurawa dętka © yurek55
"Są takie rzeczy nie niebie i na ziemi, o których nie śniło się filozofom."
A pompka okazała się w porządku, nowa dętka już dała się napompować. Pojechałem jeszcze na stację i dobiłem do 5,5 atm, a potem zrobiłem małe wieczorne kółeczko dla sprawdzenia.

Dziurawa dętka © yurek55
- DST 4.00km
- Czas 00:20
- VAVG 12.00km/h
- Temperatura 22.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 4 sierpnia 2016
Kategoria całe NIC
Powoli po Woli i Ochocie
Nie miałem specjalnej ochoty na długą wycieczkę, więc znalazłem sobie bliski cel. Pojechałem do Muzeum Powstania Warszawskiego, by sprawdzić asortyment sklepu z pamiątkami. Okazało się, że nie ma interesującego mnie gadżetu, ale i tak był to jedynie pretekst. Zobaczyłem za to mnóstwo turystów z całego świata, z przewagą uczestników tegorocznych Światowych Dni Młodzieży. Cieszy mnie, że zawiozą do swoich krajów trochę wiedzy o Polsce - tej prawdziwej, nie tej z ich gazet i telewizji.
A co do kłopotów z moim telefonem, to zrobiłem dwie, a właściwie trzy rzeczy i już łapie fixa od razu, nawet w mieszkaniu. Tylko teraz nie wiem, która z nich naprawiła usterkę. Myślę, że wyjęcie baterii i reset pomógł, ale nie mogę też całkiem wykluczyć, zdjęcia metalowego etui, pleców i powrót do oryginalnej obudowy . Może to ona jakoś ekranowała sygnał z satelity? Ale dlaczego dopiero teraz? Mniejsza z tym.
Dzwon "Monter" w Murze Pamięci © yurek55
A co do kłopotów z moim telefonem, to zrobiłem dwie, a właściwie trzy rzeczy i już łapie fixa od razu, nawet w mieszkaniu. Tylko teraz nie wiem, która z nich naprawiła usterkę. Myślę, że wyjęcie baterii i reset pomógł, ale nie mogę też całkiem wykluczyć, zdjęcia metalowego etui, pleców i powrót do oryginalnej obudowy . Może to ona jakoś ekranowała sygnał z satelity? Ale dlaczego dopiero teraz? Mniejsza z tym.
Dzwon "Monter" w Murze Pamięci © yurek55
- DST 12.00km
- Czas 00:45
- VAVG 16.00km/h
- Temperatura 27.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 25 lipca 2016
Kategoria całe NIC, Nad morzem 4, przed śniadaniem
Dzień ostatni. Podsumowanie.
Z samego rana gospodarz nieźle podniósł mi ciśnienie, gdy na pytanie o godzinę zwolnienia domku, powiedział - dziewiąta. Ja właśnie wybierałem się na wycieczkę, a żona spała snem sprawiedliwego. Na dodatek pan twierdził, że przecież on o tym uprzedzał już w dniu przyjazdu. Chyba w myślach. Zrobiło się nieco nerwowo, ale summa summarum wyjechaliśmy bez pośpiechu i w takim czasie, jaki nam pasował. Z wycieczki rzecz jasna zrezygnowałem, kilometry są z trasy do sklepu po pieczywo.
Ten czwarty wyjazd wakacyjny z rowerem, przyniósł owoce w postaci 11 nowych gmin: Damnica, Dębnica Kaszubska, Główczyce, Kołczygłowy, Lębork, Łeba, Nowa Wieś Lęborska, Potęgowo, Smołdzino, Trzebielino, Wicko. Przejechałem w sumie 929 km, a suma przewyższeń wyniosła 8220 metrów (dane z Locusa). Pewnie z powodu tych górek popsułem sobie kolano do tego stopnia, że nie byłem w stanie podnosić się z przykucnięcia, bez podpierania się ręką o podłoże. Schodzenie po schodach, albo próba podbiegnięcia wywoływała taki ból, że o mało się nie przewracałem. Mądre kolano najmniej bolało przy kręceniu pedałami, ale i tak starałem się je oszczędzać, stąd przerwy w jeżdżeniu, albo jakieś śmieszne dystanse. Wszystkie wycieczki odbywałem wcześnie - albo bardzo wcześnie - rano, do tego na głodniaka. Zapewne miało to jakiś wpływ na moją wydolność i osiąganą prędkość. Nie żebym jakoś specjalnie się tym przejmował, informuję z kronikarskiego obowiązku.
Wyjazd generalnie bardzo udany, także pod względem pogodowym. Raz tylko zmokłem porządnie, a drugi raz tylko troszeczkę. Za to wymarzłem się nieźle jeżdżąc o świcie w koszulce z krótkim rękawem. Koszulka z długim rękawem tez nie dawała uczucia ciepła, a innych strojów nie miałem. Z reguły po dwóch, dwóch i pół godzinach, robiło się wystarczająco ciepło. bym mógł nie myśleć o temperaturze. Nigdy natomiast nie udało mi się zalać potem, a tym samym nigdy nie wypiłem więcej niż pół litra wody.

Wracam © yurek55
Ten czwarty wyjazd wakacyjny z rowerem, przyniósł owoce w postaci 11 nowych gmin: Damnica, Dębnica Kaszubska, Główczyce, Kołczygłowy, Lębork, Łeba, Nowa Wieś Lęborska, Potęgowo, Smołdzino, Trzebielino, Wicko. Przejechałem w sumie 929 km, a suma przewyższeń wyniosła 8220 metrów (dane z Locusa). Pewnie z powodu tych górek popsułem sobie kolano do tego stopnia, że nie byłem w stanie podnosić się z przykucnięcia, bez podpierania się ręką o podłoże. Schodzenie po schodach, albo próba podbiegnięcia wywoływała taki ból, że o mało się nie przewracałem. Mądre kolano najmniej bolało przy kręceniu pedałami, ale i tak starałem się je oszczędzać, stąd przerwy w jeżdżeniu, albo jakieś śmieszne dystanse. Wszystkie wycieczki odbywałem wcześnie - albo bardzo wcześnie - rano, do tego na głodniaka. Zapewne miało to jakiś wpływ na moją wydolność i osiąganą prędkość. Nie żebym jakoś specjalnie się tym przejmował, informuję z kronikarskiego obowiązku.
Wyjazd generalnie bardzo udany, także pod względem pogodowym. Raz tylko zmokłem porządnie, a drugi raz tylko troszeczkę. Za to wymarzłem się nieźle jeżdżąc o świcie w koszulce z krótkim rękawem. Koszulka z długim rękawem tez nie dawała uczucia ciepła, a innych strojów nie miałem. Z reguły po dwóch, dwóch i pół godzinach, robiło się wystarczająco ciepło. bym mógł nie myśleć o temperaturze. Nigdy natomiast nie udało mi się zalać potem, a tym samym nigdy nie wypiłem więcej niż pół litra wody.

Wracam © yurek55
- DST 3.70km
- Czas 00:12
- VAVG 18.50km/h
- Temperatura 17.0°C
- Podjazdy 28m
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 22 lipca 2016
Kategoria całe NIC, Nad morzem 4
Bajabongo po Łebie
Ponieważ do Łeby okazało się być za daleko na przedśniadaniowy wypad musiałem chwycić się innego sposobu. Ortodoksi mogą mi zarzucić odstępstwo od reguł, ale cel uświęca środki. Wybraliśmy się więc wszyscy na wycieczkę do Łeby, a ja na miejscu wypożyczyłem rower i pokręciłem się nieco po mieście. Jest zdjęcie, jest mapa - gmina zaliczona!

Urząd miasta Łeba © yurek55

Urząd miasta Łeba © yurek55
- DST 5.00km
- Czas 00:25
- VAVG 12.00km/h
- Temperatura 22.0°C
- Podjazdy 41m
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 15 lipca 2016
Kategoria całe NIC, Nad morzem 4, przed śniadaniem
Do sklepu
Nadszedł w końcu pierwszy dzień, kiedy mi się po prostu nie chciało wstać i gdzieś jechać. Obudziłem się wcześnie, ale wybrałem pozostanie w łóżku i czytanie doskonałej książki polecanej przez Księgowego - "Pielgrzym". Ale nie Paolo Coehlo, tylko Terrego Hayesa - do Coehlo jeszcze nie dorosłem. Na dodatek czułem się zmęczony i popsuło mi się kolano od tych górek. Dzień spędziłem nad basenem.

Odpoczynek nad basenem © yurek55

Odpoczynek nad basenem © yurek55
- DST 3.70km
- Czas 00:11
- VAVG 20.18km/h
- Temperatura 17.0°C
- Podjazdy 42m
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 15 czerwca 2016
Kategoria całe NIC
Powoli
Pojechałem do BlueCity i naprzeciwko do Carefour Reduta kupić coś niebanalnego na prezent. To bardzo krótka trasa więc dokręciłem do "dychy" i z tym imponującym dystansem wróciłem do domu.
- DST 10.36km
- Czas 00:45
- VAVG 13.81km/h
- Temperatura 18.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 3 marca 2016
Kategoria całe NIC
Wkoło komina
Podobnie jak wczoraj trafił mi się krótki wyjazd, tym razem po zaświadczenie potrzebne do złożenia w przedszkolu. Wracałem nieśpiesznie i nieco naokoło, żeby dystans był choć nieco dłuższy. Pogoda dobra, w miarę ciepło - i co najważniejsze, sucho. Nie zmienia to faktu, że jeździć się nie chce.

Pałac Kultury i Nauki - w skrócie "pekin" © yurek55

Teatr Dramatyczny © yurek55

Spawacz na piedestale © yurek55

Pałac Kultury i Nauki - w skrócie "pekin" © yurek55

Teatr Dramatyczny © yurek55

Spawacz na piedestale © yurek55
- DST 12.23km
- Czas 00:53
- VAVG 13.85km/h
- Temperatura 8.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze

























