Wpisy archiwalne w kategorii
> 100
| Dystans całkowity: | 51704.82 km (w terenie 765.00 km; 1.48%) |
| Czas w ruchu: | 2492:37 |
| Średnia prędkość: | 20.74 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 116.95 km/h |
| Suma podjazdów: | 79611 m |
| Suma kalorii: | 865353 kcal |
| Liczba aktywności: | 456 |
| Średnio na aktywność: | 113.39 km i 5h 27m |
| Więcej statystyk | |
Sobota, 3 września 2016
Kategoria > 100
Szybka stóweczka
Dziś plan był tylko jeden: przejechać bez nadmiernego ociągania się dystans 100+. Z uwagi na kierunek wiatru, chciałem go zrealizować na podobnej trasie jak wczoraj. W trakcie jazdy zmieniłem koncepcję, bo inaczej pewnie bym musiał dokręcać po ulicach, a tego staram się unikać - stąd w dzisiejszej wycieczce musiał znaleźć się kierunek północ-południe, a właściwie południe-północ.

PTAK WARSAW EXPO w Nadarzynie © yurek55

Kościół Parafialny w Rokitnie © yurek55
"Sanktuarium Matki Bożej Wspomożycielki Prymasów znajduje się w Rokitnie, 25 km na zachód od Warszawy na trasie Błonie – Brwinów. Jest to miejsce licznych łask i nawróceń, uzdrowień duchowych i fizycznych."
Z Nadarzyna do Błonia dojechałem drogą wojewódzką 720, dziś mijając kościół w Rokitnie z prawej strony, wczoraj był z lewej, bo jechałem z Płochocina. W Błoniu na rynku odbywało się Narodowe Czytanie, w tym roku na tapetę trafiło "Quo Vadis" - Henryka Sienkiewicza. Włodarze miasta i mieszkańcy tacy oczytani, a w poczesnym miejscu pr.zed Ratuszem, nadal leży kamień z błędnie napisanymi słowami narodowego hymnu. Czyli czytać umieją, a słów hymnu nie znają.
![[t]póki[/t] kiedy my żyjemy!](http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,pelne,644705,20160903,tpokit-kiedy-my-zyjemy.jpg)
Nie, "póki" - kiedy my żyjemy! © yurek55

Ratusz w Błoniu © yurek55

Rower, fontanna, słuchacze © yurek55
Z Błonia, już bez zbędnej zwłoki, skierowałem się do Leszna, a stamtąd po dojechaniu do Roztoki skręciłem w las, a konkretnie w Puszczę Kampinoską. Tam, Traktem Partyzanckim obok kościoła w Wierszach i dalej przez Truskawkę dotarłem do Czosnowa.

Trakt Partyzancki © yurek55
Potem jeszcze długa prosta do Łomianek i tym razem pierwszy raz przejazd przez miasto nową, asfaltową drogą rowerową. Dzięki temu mogłem sprawdzić czyj pomnik stoi przy głównej ulicy - to generał Mikołaj Bołtuć, który poległ w Łomiankach przebijając się ze swym oddziałem do oblężonej Warszawy w 1939 roku.

Pomnik gen. Mikołaja Bołtucia w Łomiankach © yurek55
W parku na Młocinach widok trochę jak inscenizacja obozowiska wojsk koronnych przed bitwą, tylko taborów nie widać.

Młociny © yurek55
Później już tylko droga nad Wisłą, potem przez centrum Andersa, Marszałkowską i Alejami i już byłem w domu. Ponieważ przystanki robiłem tylko na zdjęcia, Strava wyróżniła mnie dzisiaj aż dwudziestoma trzema kieliszkami. Uważam jednak, że tworzenie przez użytkowników segmentów o długości poniżej jeden kilometr, czy trochę ponad, jest bez sensu. Chyba sam spróbuję tworzyć własne, takie przynajmniej dziesięciokilometrowe, albo dłuższe. Wczoraj 13, dziś 23 puchary i co z tego wynika?
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/698863229/embed/e7a53417a00a6e8da244b84378340646a75c4c95">

PTAK WARSAW EXPO w Nadarzynie © yurek55

Kościół Parafialny w Rokitnie © yurek55
"Sanktuarium Matki Bożej Wspomożycielki Prymasów znajduje się w Rokitnie, 25 km na zachód od Warszawy na trasie Błonie – Brwinów. Jest to miejsce licznych łask i nawróceń, uzdrowień duchowych i fizycznych."
Z Nadarzyna do Błonia dojechałem drogą wojewódzką 720, dziś mijając kościół w Rokitnie z prawej strony, wczoraj był z lewej, bo jechałem z Płochocina. W Błoniu na rynku odbywało się Narodowe Czytanie, w tym roku na tapetę trafiło "Quo Vadis" - Henryka Sienkiewicza. Włodarze miasta i mieszkańcy tacy oczytani, a w poczesnym miejscu pr.zed Ratuszem, nadal leży kamień z błędnie napisanymi słowami narodowego hymnu. Czyli czytać umieją, a słów hymnu nie znają.
![[t]póki[/t] kiedy my żyjemy!](http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,pelne,644705,20160903,tpokit-kiedy-my-zyjemy.jpg)
Nie, "póki" - kiedy my żyjemy! © yurek55

Ratusz w Błoniu © yurek55

Rower, fontanna, słuchacze © yurek55
Z Błonia, już bez zbędnej zwłoki, skierowałem się do Leszna, a stamtąd po dojechaniu do Roztoki skręciłem w las, a konkretnie w Puszczę Kampinoską. Tam, Traktem Partyzanckim obok kościoła w Wierszach i dalej przez Truskawkę dotarłem do Czosnowa.

Trakt Partyzancki © yurek55
Potem jeszcze długa prosta do Łomianek i tym razem pierwszy raz przejazd przez miasto nową, asfaltową drogą rowerową. Dzięki temu mogłem sprawdzić czyj pomnik stoi przy głównej ulicy - to generał Mikołaj Bołtuć, który poległ w Łomiankach przebijając się ze swym oddziałem do oblężonej Warszawy w 1939 roku.

Pomnik gen. Mikołaja Bołtucia w Łomiankach © yurek55
W parku na Młocinach widok trochę jak inscenizacja obozowiska wojsk koronnych przed bitwą, tylko taborów nie widać.

Młociny © yurek55
Później już tylko droga nad Wisłą, potem przez centrum Andersa, Marszałkowską i Alejami i już byłem w domu. Ponieważ przystanki robiłem tylko na zdjęcia, Strava wyróżniła mnie dzisiaj aż dwudziestoma trzema kieliszkami. Uważam jednak, że tworzenie przez użytkowników segmentów o długości poniżej jeden kilometr, czy trochę ponad, jest bez sensu. Chyba sam spróbuję tworzyć własne, takie przynajmniej dziesięciokilometrowe, albo dłuższe. Wczoraj 13, dziś 23 puchary i co z tego wynika?
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/698863229/embed/e7a53417a00a6e8da244b84378340646a75c4c95">
- DST 103.00km
- Teren 3.00km
- Czas 04:38
- VAVG 22.23km/h
- Temperatura 27.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 20 lipca 2016
Kategoria gminobranie, Nad morzem 4, przed śniadaniem, > 100
Gałąźnia Wielka gm. Kołczygłowy
Znowu nadszedł ten wspaniały, wakacyjny ranek, gdy budzik o czwartej piętnaście dał sygnał do rozpoczęcia dnia. Pogoda zapowiadała się nieźle, jeśli pominąć dojmującą wilgoć w powietrzu, obniżającą odczuwalną temperaturę do około 10°C. Szczególnie na zjazdach dawało mi się to mocno we znaki, bo jechałem w cienkiej koszulce kolarskiej. Nawet długi rękaw nie pomagał. W którymś momencie zdecydowałem się na założenie ortalionowej deszczówki i trochę to pomogło. Deszcz nie padał, ale wilgoć i mgła w powietrzu była tak intensywna, że musiałem zatrzymywać się i przecierać szkła w okularach, bo przestawałem widzieć. Pomagało to na zaledwie kilka kilometrów, ale nie miałem wyjścia. Dopiero u celu podróży, gdy już pokonałem najtrudniejszy podjazd po cholernych kocich łbach i wreszcie się rozgrzałem, słońce też zdołało osuszyć powietrze i wracałem już w normalnych warunkach.
Droga tym razem prowadziła dużymi fragmentami przez lasy, mijałem mnóstwo zaparkowanych samochodów zbieraczy grzybów i jagód.

Różowy świt © yurek55

Na zdjęciu nie widać temperatury © yurek55

...ale jest naprawdę zimno © yurek55

Gmina we mgle © yurek55

Poranna wilgoć © yurek55

Cholerny podjazd do Gałąźni Wielkiej © yurek55

OSP Gałąźnia Wielka © yurek55

Drogowy Odcinek Lotniskowy (DOL) na DW 210 © yurek55

Kapliczka wotywna © yurek55
Droga tym razem prowadziła dużymi fragmentami przez lasy, mijałem mnóstwo zaparkowanych samochodów zbieraczy grzybów i jagód.

Różowy świt © yurek55

Na zdjęciu nie widać temperatury © yurek55

...ale jest naprawdę zimno © yurek55

Gmina we mgle © yurek55

Poranna wilgoć © yurek55

Cholerny podjazd do Gałąźni Wielkiej © yurek55

OSP Gałąźnia Wielka © yurek55

Drogowy Odcinek Lotniskowy (DOL) na DW 210 © yurek55

Kapliczka wotywna © yurek55
- DST 103.50km
- Teren 5.00km
- Czas 05:20
- VAVG 19.41km/h
- Temperatura 14.0°C
- Podjazdy 1271m
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 17 lipca 2016
Kategoria > 100, Nad morzem 4, przed śniadaniem, gminobranie
Na południe po gminę Potęgowo
Uznałem, że już dość leniuchowania i nastawiłem sobie budzik na ulubioną czwartą piętnaście. Przede mną była daleka droga, ale miałem dziś czas. W niedzielę nie ma dostaw świeżego pieczywa i zakupy śniadaniowe zrobiłem wczoraj. Pomimo to, jechałem jak zawsze na sto procent swoich możliwości i nie chciałem tracić czasu na zdjęcia. W miejscowości z tym ślicznym kościółkiem, gonił mnie sporawy szczekający burek, ale udawałem, że go nie znam i się odczepił.

Nie ma witacza, jest gmina! © yurek55

Fotka z mostu rzeka Łupawa © yurek55

Reklama Campingu Gardno © yurek55

Bardzo brzydki kościół w Będziechowie © yurek55

Najbrzydszy betonowy klocek © yurek55

Reklama firmy Zdrowe Koła © yurek55

Nie ma witacza, jest gmina! © yurek55

Fotka z mostu rzeka Łupawa © yurek55

Reklama Campingu Gardno © yurek55

Bardzo brzydki kościół w Będziechowie © yurek55

Najbrzydszy betonowy klocek © yurek55

Reklama firmy Zdrowe Koła © yurek55
- DST 101.00km
- Teren 14.00km
- Czas 04:55
- VAVG 20.54km/h
- Temperatura 18.0°C
- Podjazdy 1154m
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 5 lipca 2016
Kategoria > 100
Puszczańska setka do kolekcji
Upał zelżał, można pomyśleć o dalszych trasach i dziś właśnie pomyślałem. Ulubioną trasą z dobrymi asfaltami i minimalnym ruchem samochodowym, pojechałem daleko na zachód, tym razem aż do Kampinosu. Dopiero tam zrobiłem krótki przystanek na zmoczenie chustki w kamiennym wodotrysku i bananowy posiłek. Potem jeszcze tylko zdjęcia i po chwili zanurzyłem się w drogę przez Puszczę, która wyprowadziła mnie aż do wojewódzkiej 579 Leszno - Nowy Dwór Mazowiecki na wysokości Sowiej Woli. Na tych osiemnastu kilometrach jest trzykilometrowy kawałek drogi gruntowej, w różnym stadium wyboistości. Gdy pod koniec, tuż przed wsią Górki, przyspieszyłem na trochę równiejszym odcinku, raptem wpadłem na tzw. "tarkę" i o mało okularów i plomb nie pogubiłem. Ledwie udawało się utrzymać kierownicę, a telepało gorzej niż przy pneumatycznym młocie. Później we wsi znów zaczął się asfalt i dalsza droga przebiegała już bez takich niespodzianek. Po dojechaniu do krajowej siódemki ponownie zdecydowałem na jazdę do Łomianek wzdłuż niej, w sumie skoro trochę hałasu i spalin mi nie zaszkodziło w czwartek, to i teraz dałem radę. Ale powtarzał nie będę, lepiej jechać starą gdańską, prze wsie.
PS. Pamiętacie piosenkę Czesława Niemena - "Domek bez adresu"? Jeśli nie to pewnie jest na YT, ale ja nie o tym. Przy "siódemce" jest adres bez domku.

Adres jest, ale... © yurek55

Zabytkowy kościół drewniany w Kampinosie koniec XVIII w © yurek55

Pomnik przyrody - dąb "Stefan" w Kampinosie © yurek55

Wodostrysk w Kampinosie © yurek55

Biało - czerwona © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/630809655/embed/3667d8ec79fef155f163884d469c2aa666553d68">
PS. Pamiętacie piosenkę Czesława Niemena - "Domek bez adresu"? Jeśli nie to pewnie jest na YT, ale ja nie o tym. Przy "siódemce" jest adres bez domku.

Adres jest, ale... © yurek55

Zabytkowy kościół drewniany w Kampinosie koniec XVIII w © yurek55

Pomnik przyrody - dąb "Stefan" w Kampinosie © yurek55

Wodostrysk w Kampinosie © yurek55

Biało - czerwona © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/630809655/embed/3667d8ec79fef155f163884d469c2aa666553d68">
- DST 103.41km
- Teren 3.00km
- Czas 04:51
- VAVG 21.32km/h
- Temperatura 25.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 28 czerwca 2016
Kategoria > 100, Piaseczno/Ursynów
Na dwa razy #100
Wczoraj przejechałem 940 km i w samochodzie spędziłem ponad 12 godzin, więc dziś chciałem trochę rozruszać kości.
Przy okazji rozwiązałem pewną zagadkę :)

Prosta Tower © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/623896634/embed/f351657a994c80ea7bb7a95c535af2d0833d22e9">
Przy okazji rozwiązałem pewną zagadkę :)

Prosta Tower © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/623896634/embed/f351657a994c80ea7bb7a95c535af2d0833d22e9">
- DST 105.61km
- Czas 04:44
- VAVG 22.31km/h
- Temperatura 21.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 25 czerwca 2016
Kategoria > 100
Upalna setka
Pomimo dość wysokiej temperatury (uwaga:eufemizm!), uznałem, że setkę dam radę wykręcić. Początek, przez zachodnie wioski do Borzęcina i potem z Bielan przejazd przez Warszawę, nie sprawiał mi specjalnych trudności. Na Podzamczu włożyłem koszulkę i chustkę do fontanny i jadąc "na mokro" nie odczuwałem aż tak bardzo upału. Na Wale Miedzeszyńskim musiałem podjąć decyzję, czy wracać na swój brzeg Wisły ostatnim mostem, czy zasuwać do Karczewa na prom. Zdecydowałem się na to drugie. Czekając na prom, powtórzyłem manewr z moczeniem koszulki i chustki, tym razem w wodzie wiślanej. A potem przez Gassy, Obórki, Okrzeszew dojechałem do Przyczółkowej i przed Wilanowem, na Statoilu, uzupełniłem wodę w bidonie, obmyłem twarz i znów mogłem jechać. Było wprawdzie coraz trudniej, ale i do domu coraz bliżej. Jednak gdy przejeżdżałem koło Galerii Mokotów uznałem, że krótki odpoczynek w klimatyzowanym pomieszczeniu dobrze mi zrobi. Wprowadziłem rower do przedsionka i sam też usiadłem na podłodze, ale po kilku minutach stwierdziłem, że wystarczy tego dobrego. Pokonałem więc te ostatnie pięć kilometrów, potem wszedłem pod zimny prysznic, wysłuchałem opinii o swoim stanie umysłowym - nie była zbyt pochlebna (eufemizm) i mogłem zacząć kibicować naszym zuchom w meczu ze Szwajcarią. Frankowiczów pomściliśmy!

W Parku Fontann © yurek55

Dostęp do wody wzbroniony. Wianki © yurek55

Basen na Wale Miedzeszyńskim © yurek55

Głęboki basen gwarancją luzu w wodzie :) © yurek55

"Kora" nie tylko szyła płaszcze © yurek55

W oczekiwaniu na prom Karczew-Gassy © yurek55

Na promie © yurek55

Sześć samochodów na promie © yurek55

Starszy promowy © yurek55

Odpoczynek w klimatyzowanym przedsionku GM © yurek55

W Parku Fontann © yurek55

Dostęp do wody wzbroniony. Wianki © yurek55

Basen na Wale Miedzeszyńskim © yurek55

Głęboki basen gwarancją luzu w wodzie :) © yurek55

"Kora" nie tylko szyła płaszcze © yurek55

W oczekiwaniu na prom Karczew-Gassy © yurek55

Na promie © yurek55

Sześć samochodów na promie © yurek55

Starszy promowy © yurek55

Odpoczynek w klimatyzowanym przedsionku GM © yurek55
- DST 106.34km
- Czas 04:58
- VAVG 21.41km/h
- Temperatura 35.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 14 czerwca 2016
Kategoria > 100
Przez trzy rzeki
Na kolejne dni przewidywane są burze, więc postanowiłem wykorzystać dzisiejszą pogodę na dalszą wycieczkę. Po sprawdzeniu skąd wieje wiatr [E] wybrałem kierunek północ - południe. Przez Warszawę tym razem przejechałem przez Śródmieście, Pragę i Bródno, a nie jak zawsze drogą rowerową wzdłuż Trasy Armii Krajowej. Gdy zatrzymywałem się przy sklepie rowerowym w Nieporęcie, okazało się, że jest tyle samo kilometrów obydwiema trasami. Pogadałem chwilkę z Adamem, uzupełniłem płyny i wyruszyłem dalej. Tym razem, po minięciu Wieliszewa skierowałem się na drogę 632 do Nasielska i lekko popychany wiatrem, który zmienił kierunek na S-E, szybko dojechałem do zapory na drugiej dziś rzece, Narwi. Po krótkim foto-stopie...

Narew z zapory w Dębem © yurek55

Elektrownia wodna w Dębem © yurek55
...cały czas gnając z wiatrem w zawody, zameldowałem się w Nasielsku i widząc w centrum drogowskaz na Nowy Dwór, skręciłem i rozpocząłem drogę powrotną. O dziwo wiatr mi nie przeszkadzał i dość szybko dojechałem do Pomiechówka, gdzie zaskoczył mnie ten znak przed mostem. Wprawdzie nie tak, jak naszą europosłankę Różę Thun , która dała wyraz swej wyjątkowej mizerii umysłowej na twitterze, ale gdzie Anakonda, a gdzie Pomiechówek.?!

Nowe znaki przed mostem na Wkrze w Pomiechówku © yurek55
Są to specjalne znaki wojskowe klasyfikacji obciążenia (klasy MLC)
W-4 - „klasa obciążenia mostu o ruchu dwukierunkowym dla pojazdów kołowych”
W-5 - „klasa obciążenia mostu o ruchu dwukierunkowym dla pojazdów gąsienicowych”

Wkra w Pomiechówku © yurek55
W Nowym Dworze sprawdzałem inną drogę i pomyliłem kierunek na Kolejowej, co skutkowało wnoszeniem roweru na most po schodach, ale dzięki temu mam pierwsze zdjęcie Narwi z mostu. Zawsze jeździłem jezdnią i nie miałem okazji,a dziś musiałem chodnikiem. Jeszcze kiedyś zrobię zdjęcie z drugiej strony, na Twierdzę Modlin.

Narew w Nowym Dworze Maz © yurek55
A to już Wisła z żelaznego mostu, którym wróciłem na właściwą stronę rzeki i jadąc równolegle do krajowej "siódemki" przez Łomianki dotarłem do Warszawy. Tym sposobem dwa razy przejechałem Wisłę i Narew, a tylko raz Wkrę. To jak się znalazłem w domu, skoro powinienem być po drugiej stronie? :)

Wisła z Mostu Piłsudskiego © yurek55

Zbliżenie na Modlin © yurek55
Ostatni fragment do Łomianek był pod wiatr, ale jakoś nawet niespecjalnie mi to dokuczało. Zrzuciłem łańcuch z blatu i jakoś dojechałem. Fajna wycieczka, dobra pogoda, spokojne drogi.
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/609096725/embed/b68b5c73e168b337d900c09ee1cba02d5b64600a">

Narew z zapory w Dębem © yurek55

Elektrownia wodna w Dębem © yurek55
...cały czas gnając z wiatrem w zawody, zameldowałem się w Nasielsku i widząc w centrum drogowskaz na Nowy Dwór, skręciłem i rozpocząłem drogę powrotną. O dziwo wiatr mi nie przeszkadzał i dość szybko dojechałem do Pomiechówka, gdzie zaskoczył mnie ten znak przed mostem. Wprawdzie nie tak, jak naszą europosłankę Różę Thun , która dała wyraz swej wyjątkowej mizerii umysłowej na twitterze, ale gdzie Anakonda, a gdzie Pomiechówek.?!

Nowe znaki przed mostem na Wkrze w Pomiechówku © yurek55
Są to specjalne znaki wojskowe klasyfikacji obciążenia (klasy MLC)
W-4 - „klasa obciążenia mostu o ruchu dwukierunkowym dla pojazdów kołowych”
W-5 - „klasa obciążenia mostu o ruchu dwukierunkowym dla pojazdów gąsienicowych”

Wkra w Pomiechówku © yurek55
W Nowym Dworze sprawdzałem inną drogę i pomyliłem kierunek na Kolejowej, co skutkowało wnoszeniem roweru na most po schodach, ale dzięki temu mam pierwsze zdjęcie Narwi z mostu. Zawsze jeździłem jezdnią i nie miałem okazji,a dziś musiałem chodnikiem. Jeszcze kiedyś zrobię zdjęcie z drugiej strony, na Twierdzę Modlin.

Narew w Nowym Dworze Maz © yurek55
A to już Wisła z żelaznego mostu, którym wróciłem na właściwą stronę rzeki i jadąc równolegle do krajowej "siódemki" przez Łomianki dotarłem do Warszawy. Tym sposobem dwa razy przejechałem Wisłę i Narew, a tylko raz Wkrę. To jak się znalazłem w domu, skoro powinienem być po drugiej stronie? :)

Wisła z Mostu Piłsudskiego © yurek55

Zbliżenie na Modlin © yurek55
Ostatni fragment do Łomianek był pod wiatr, ale jakoś nawet niespecjalnie mi to dokuczało. Zrzuciłem łańcuch z blatu i jakoś dojechałem. Fajna wycieczka, dobra pogoda, spokojne drogi.
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/609096725/embed/b68b5c73e168b337d900c09ee1cba02d5b64600a">
- DST 118.56km
- Czas 05:25
- VAVG 21.89km/h
- Temperatura 20.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Zobaczyć mural i zmierzyć miasto.
Jeśli Gazeta Wyborcza coś krytykuje, jeśli jej dziennikarzom coś się nie podoba, to ja mam zawsze przeciwne zdanie. O powstającym muralu na Żoliborzu, na który środki wywalczyli w budżecie partycypacyjnym mieszkańcy, redaktor Jarosław Osowski pisał: "ponure malowidło", "Do głosowania [...]wzywali księża", "Wszystko wygląda dość kiczowato". Postanowiłem więc sam to sprawdzić.
Początek niestety nie był najlepszy, bo już po dwóch kilometrach przebiłem tylną dętkę i musiałem zrobić sobie dłuższy postój. Tym razem dziurkę zrobiła trójkątna blaszka, która ostrym końcem wbiła się w przednio - boczną część opony. To pierwsza guma (pana, flak, kapeć) od niemal półtora roku (styczeń 2015).

Powstańczy mural na Żoliborzu © yurek55

To są kryteria kiczu wg GW © yurek55

Ponure malowidło wg GW © yurek55
Tak więc jak widać powyżej, malowidło nie mogło podobać się Wyborczej, co innego orzeł z czekolady, różowe baloniki i tęczowe flagi. Czerscy jak zawsze w formie.
Po dojechaniu do końca Trasy Armii Krajowej, w Markach skręciłem ku Warszawie, by kolejny dzień pod rząd przejechać Radzymińską, Aleją Solidarności i Trasą W-Z. Dziś chciałem wreszcie zmierzyć odległość, od wschodniej do zachodniej granicy miasta. W ubiegłym roku jak pamiętacie, zmierzyłem oś północ - południe która liczy 27 kilometrów. Dziś wyszło niespełna 18,5 kilometra. Ale pomiar jest i tak do poprawki, bo wschodniego krańca trzeba szukać na drodze do Mińska Mazowieckiego za Starą Miłosną. Ten jest północno - wschodni.

Wschodni kraniec Warszawy © yurek55

Zachodni kraniec Warszawy © yurek55

Kajakarz na Wiśle © yurek55
Kiedy już dojechałem do rogatek Warszawy mogłem skręcić na wiadukt i ulicą Gerdziejewskiego przez Ursus wrócić do domu. Było gorąco, a na dodatek podciął mi skutecznie skrzydła starszy facet na zwykłym rowerze, z którym tasowałem się przez całą Warszawę. Ja go wyprzedzałem i zyskiwałem przewagę gdy on stał na światłach, a po kilkuset metrach znowu widziałem jego oddalające się plecy. A w końcu światła się skończyły i tylem go widział. A nie był to młodzik na szosie, tylko człowiek w moim wieku. Pewnie to buty spd dają taką przewagę. Pokrzepiony nieco tą myślą ruszyłem dalej na zachód dawną poznańską wylotówkę z zamiarem opuszczenia jej zanim pojawi się znak B-9 i skieruje mnie na najgorszą drogę rowerową na Mazowszu. Kiedyś już nią jechałem, niedawno Hipek też dość niepochlebnie ją opisywał, więc w Ołtarzewie skręciłem w lewo i niebawem zobaczyłem z daleka monumentalny kościół na Żbikowie. Nie pchałem się do centrum Pruszkowa, tylko jakimiś opłotkami dotarłem do nielegalnego, acz uczęszczanego przejścia przez tory i po chwili byłem po drugiej stronie. A piszę, że uczęszczane, bo to "czarny punkt kolejowy" - siedem ofiar śmiertelnych, czworo rannych. Gdy dotarłem do Podkowy Leśnej postanowiłem odwiedzić kościół i zobaczyć jak wygląda latem.
Wygląda tak.

Ogród w rozkwicie © yurek55

Mojżesz i kamienne tablice © yurek55

Kościół Św. Krzysztofa w Podkowie Leśnej © yurek55

Psalm Dawidowy © yurek55

Kwiatuszek © yurek55

Patron Parafii Święty Krzysztof © yurek55

Białe pawie © yurek55

Ogród przykościelny © yurek55
W ogrodzie nieco odpocząłem, nabrałem sobie do butelki wody i pojechałem do Nadarzyna. Patrząc na przejechany dystans widziałem, że jest szansa na setkę, więc potem pojechałem w kierunku Piaseczna i dopiero w Lesznowoli skierowałem się w kierunku domu. Pomimo, że jechało się dziś trudno, bo wschodni, sprzyjający wiatr miałem na warszawskim odcinku pomiędzy rogatkami, cel osiągnąłem, choć avg nie powala.
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/590956354/embed/df121e619c7140c3145e41414841fb1914b7119d">
Początek niestety nie był najlepszy, bo już po dwóch kilometrach przebiłem tylną dętkę i musiałem zrobić sobie dłuższy postój. Tym razem dziurkę zrobiła trójkątna blaszka, która ostrym końcem wbiła się w przednio - boczną część opony. To pierwsza guma (pana, flak, kapeć) od niemal półtora roku (styczeń 2015).

Powstańczy mural na Żoliborzu © yurek55

To są kryteria kiczu wg GW © yurek55

Ponure malowidło wg GW © yurek55
Tak więc jak widać powyżej, malowidło nie mogło podobać się Wyborczej, co innego orzeł z czekolady, różowe baloniki i tęczowe flagi. Czerscy jak zawsze w formie.
Po dojechaniu do końca Trasy Armii Krajowej, w Markach skręciłem ku Warszawie, by kolejny dzień pod rząd przejechać Radzymińską, Aleją Solidarności i Trasą W-Z. Dziś chciałem wreszcie zmierzyć odległość, od wschodniej do zachodniej granicy miasta. W ubiegłym roku jak pamiętacie, zmierzyłem oś północ - południe która liczy 27 kilometrów. Dziś wyszło niespełna 18,5 kilometra. Ale pomiar jest i tak do poprawki, bo wschodniego krańca trzeba szukać na drodze do Mińska Mazowieckiego za Starą Miłosną. Ten jest północno - wschodni.

Wschodni kraniec Warszawy © yurek55

Zachodni kraniec Warszawy © yurek55

Kajakarz na Wiśle © yurek55
Kiedy już dojechałem do rogatek Warszawy mogłem skręcić na wiadukt i ulicą Gerdziejewskiego przez Ursus wrócić do domu. Było gorąco, a na dodatek podciął mi skutecznie skrzydła starszy facet na zwykłym rowerze, z którym tasowałem się przez całą Warszawę. Ja go wyprzedzałem i zyskiwałem przewagę gdy on stał na światłach, a po kilkuset metrach znowu widziałem jego oddalające się plecy. A w końcu światła się skończyły i tylem go widział. A nie był to młodzik na szosie, tylko człowiek w moim wieku. Pewnie to buty spd dają taką przewagę. Pokrzepiony nieco tą myślą ruszyłem dalej na zachód dawną poznańską wylotówkę z zamiarem opuszczenia jej zanim pojawi się znak B-9 i skieruje mnie na najgorszą drogę rowerową na Mazowszu. Kiedyś już nią jechałem, niedawno Hipek też dość niepochlebnie ją opisywał, więc w Ołtarzewie skręciłem w lewo i niebawem zobaczyłem z daleka monumentalny kościół na Żbikowie. Nie pchałem się do centrum Pruszkowa, tylko jakimiś opłotkami dotarłem do nielegalnego, acz uczęszczanego przejścia przez tory i po chwili byłem po drugiej stronie. A piszę, że uczęszczane, bo to "czarny punkt kolejowy" - siedem ofiar śmiertelnych, czworo rannych. Gdy dotarłem do Podkowy Leśnej postanowiłem odwiedzić kościół i zobaczyć jak wygląda latem.
Wygląda tak.

Ogród w rozkwicie © yurek55

Mojżesz i kamienne tablice © yurek55

Kościół Św. Krzysztofa w Podkowie Leśnej © yurek55

Psalm Dawidowy © yurek55

Kwiatuszek © yurek55

Patron Parafii Święty Krzysztof © yurek55

Białe pawie © yurek55

Ogród przykościelny © yurek55
W ogrodzie nieco odpocząłem, nabrałem sobie do butelki wody i pojechałem do Nadarzyna. Patrząc na przejechany dystans widziałem, że jest szansa na setkę, więc potem pojechałem w kierunku Piaseczna i dopiero w Lesznowoli skierowałem się w kierunku domu. Pomimo, że jechało się dziś trudno, bo wschodni, sprzyjający wiatr miałem na warszawskim odcinku pomiędzy rogatkami, cel osiągnąłem, choć avg nie powala.
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/590956354/embed/df121e619c7140c3145e41414841fb1914b7119d">
- DST 102.00km
- Czas 05:09
- VAVG 19.81km/h
- Temperatura 32.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 21 maja 2016
Kategoria > 100
Pętla do Niepokalanowa
Do Niepokalanowa trafiłem raz - i to przez przypadek - w Wielką Sobotę 2014 roku . Kusiło mnie by powtórzyć tę wycieczkę, ale już w bardziej sprzyjających warunkach, czyli powrót z wiatrem, a nie pod wiatr jak wtedy. No i nie chciałem jechać krajową 92, czyli dawną poznańską wylotówką. Aha! I miało nie być tym razem presji czasu. Od samego początku wszystko układało się jak trzeba, nawet przeciwny wiatr nie był tak mocny, jak ja dzisiaj. Jechało się wyśmienicie, wyprzedzali mnie tylko szoszoni, ja wyprzedzałem całą resztę, czyli gospodynie jadące do sklepu i gospodarzy jadących na pole. O dziwo, jak sprawdziłem na nieocenionej Stravie, na segmencie Wieruchów - Leszno - Podkampinos (28,6 km) miałem średnią 20 km/h co dało mi 45 czas (na 47 sklasyfikowanych użytkowników) :).
W Niepokalanowie pochodziłem trochę po terenie, pooglądałem, zrobiłem kilka zdjęć i wtedy dowiedziałem się, że o 14:00 muszę być na Dworcu Centralnym. To "muszę" wynikło właściwie z mojej inicjatywy, bo mogłem tę sprawę załatwić i później, ale chyba chciałem sprawdzić, czy dam radę tak szybko dojechać. Jako że miałem wiatr w plecy, moje ego rosło wraz z prędkością jazdy i ubywającym dystansem. Na końcu było już tak wielkie, jak pewnego ministra spraw zagranicznych, bo do samego końca nikt mnie na ziemię nie sprowadził.
A na Centralny dotarłem dwie minuty przed czasem.

Fronton kościoła w Niepokalanowie © yurek55

Zegar na wieży © yurek55

Remiza klasztornej straży ogniowej © yurek55

Wóz strażacki © yurek55

Kościół w Niepokalnowie © yurek55
W Niepokalanowie pochodziłem trochę po terenie, pooglądałem, zrobiłem kilka zdjęć i wtedy dowiedziałem się, że o 14:00 muszę być na Dworcu Centralnym. To "muszę" wynikło właściwie z mojej inicjatywy, bo mogłem tę sprawę załatwić i później, ale chyba chciałem sprawdzić, czy dam radę tak szybko dojechać. Jako że miałem wiatr w plecy, moje ego rosło wraz z prędkością jazdy i ubywającym dystansem. Na końcu było już tak wielkie, jak pewnego ministra spraw zagranicznych, bo do samego końca nikt mnie na ziemię nie sprowadził.
A na Centralny dotarłem dwie minuty przed czasem.

Fronton kościoła w Niepokalanowie © yurek55

Zegar na wieży © yurek55

Remiza klasztornej straży ogniowej © yurek55

Wóz strażacki © yurek55

Kościół w Niepokalnowie © yurek55
- DST 103.00km
- Czas 04:43
- VAVG 21.84km/h
- Temperatura 23.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 19 maja 2016
Kategoria > 100
Uciułana stówa na raty.
Dzień zacząłem od lektury książki i tak mnie wciągnęło śledztwo prowadzone przez prokuratora Teodora Szackiego, że nie zamierzałem przerywać, aż dowiem się kto zabił. Na szczęście w połowie książki zadzwonił telefon, co pozwoliło mi zweryfikować swoje plany i pojeździć trochę. Najpierw był Gocław, stamtąd na Bemowo i do domu. Zjadłem obiad i znowu pojechałem na Bemowo, a stamtąd do Piaseczna i wróciłem przez południowe wioski. Szkoda, że powrotna droga się nie zapisała, chyba nie odblokowałem pauzy, bo bardzo szybko jechałem i Strawa by mi przyznała kilka pucharów więcej. :)

Kolejna fotka z mostu © yurek55

Kolejna fotka z mostu © yurek55
- DST 110.00km
- Czas 05:14
- VAVG 21.02km/h
- Temperatura 18.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze























