Piątek, 24 maja 2013
Kategoria Naprawy
Jazda bez celu
Na 11-tą, zgodnie z wczorajszą umową, pojechałem do warsztatu wymienić suport. Po wymontowaniu okazało się, że wystarczy tylko coś tam przesmarować, uszczelnić i będzie dobrze. Rzeczywiście jazda próbna wypadła doskonale, wróciłem, zapłaciłem 30 złotych i pożegnałem Pana Cerankę. Ale zupełnie nie mogłem zdecydować gdzie pojechać: do domu za blisko, a na dalszą wyprawę nie było czasu ani pogody. W każdej chwili mógł spaść deszcz a na dodatek było dość zimno. Kręcąc się, to tu, to tam, dotarłem na miejsce, gdzie kiedyś tętniło sportowe życie klubu Legia Warszawa. Boisko treningowe zarośnięte, budynki w ruinie, część wynajęta na magazyny, ogólny widok mocno przygnębiający. Ale to przecież nie jedyna ofiara transformacji ustrojowej w Warszawie, prawda? Przemysłu stolica też już nie ma żadnego...




Prus i Sienkiewicz w grobie się przewracają...


Sekcje CWKS Legia: gimnastyka sportowa, gimnastyka artystyczna, jeździectwo, kolarstwo, koszykówka, lekka atletyka, piłka nożna, podnoszenie ciężarów, siatkówka, strzelectwo, szermierka, zapasy, boks.

Litościwie zasłonięty hotel Legii© yurek55

Dawny hotel CWKS "Legia"© yurek55

85 lat CWKS "Legia" w służbie polskiego sportu© yurek55

Ośrodek Przygotowań Olimpijskich w Boksie© yurek55
Prus i Sienkiewicz w grobie się przewracają...

Siedziba Warszawskiego Towarzystwa Cyklistów© yurek55

Jeszcze jeden opuszczony budynek klubowy© yurek55
Sekcje CWKS Legia: gimnastyka sportowa, gimnastyka artystyczna, jeździectwo, kolarstwo, koszykówka, lekka atletyka, piłka nożna, podnoszenie ciężarów, siatkówka, strzelectwo, szermierka, zapasy, boks.

Tabliczki dawnej chwały CWKS Legia Warszawa© yurek55
- DST 28.00km
- Teren 2.00km
- Czas 01:36
- VAVG 17.50km/h
- Temperatura 11.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 23 maja 2013
Kategoria Naprawy
Jazda rowerem też kosztuje.
Do warsztatu pana Jerzego Ceranki wybierałem się już od kilku dni. Przerzutka tylna nie zawsze chce wrzucać najwyższy bieg, a na dodatek coś stuka-puka, poza tym od wymiany napędu upłynęło prawie 1700 km, chciałem więc też łańcuch sprawdzić i ewentualnie wymienić. W tym tygodniu pogoda mnie codziennie straszyła, stąd odkładałem tę wizytę na sprzyjająca porę. Dzisiaj też deszcz wisiał w powietrzu, ale w końcu dojechałem. I od razu okazało się, że łańcuch jest wyciągnięty, a suport ma luzy i dlatego stuka. Wynika z tego, że albo za dużo jeżdżę, albo łańcuchy gówniane teraz robią:) Pan Jerzy - stary praktyk w końcu - obstawia drugą opcję. Łańcuch mi wymienił od ręki, za jedyne 30 zł, z suportem kazał jutro przyjechać, bo ma poumawianych klientów na dziś. Będzie mnie to kosztować kolejne 60 zł, ale co zrobić. Jazda rowerem nie jest taka bezkosztowa jak się niektórym wydaje, no chyba, że się go od święta używa, kilka, albo kilkanaście razy w roku, po góra 10 kilometrów.
Moje tegoroczne wydatki: 130+60+30+60=280zł, czyli ok. 10 gr za kilometr, a jak to wygląda u Was?
edit:
Zapomniałem doliczyć dętki i klocki, ok. 40 zł
Moje tegoroczne wydatki: 130+60+30+60=280zł, czyli ok. 10 gr za kilometr, a jak to wygląda u Was?
edit:
Zapomniałem doliczyć dętki i klocki, ok. 40 zł
- DST 39.00km
- Czas 01:36
- VAVG 24.38km/h
- Temperatura 11.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 22 maja 2013
Reduta Ordona i Las Kabacki
Mam do miejsca tej bitwy, tak pięknie opisanej przez Wieszcza może z 1,5 kilometra i nigdy tam nie byłem, a nawet nie wiedziałem, że to tam. Wstyd!



A to już druga wycieczka i inny obiekt

Postanowiłem wracać przez Las, a tam miliony komarów i gryzą wszystko, co się wolno porusza. Zdjęcia okupiłem kilkunastoma ukąszeniami:)


Powrót do cywilizacji



Więcej zdjęć samochodu
/5330094

Przeciw nim sterczy biała, wąska, zaostrzona, Jak głaz bodzący morze,© yurek55

Tam zagrzebane tylu set ciała, imiona:© yurek55

Dusze gdzie? nie wiem; lecz wiem, gdzie dusza Ordona© yurek55
A to już druga wycieczka i inny obiekt

Kościół w Józefosławiu© yurek55
Postanowiłem wracać przez Las, a tam miliony komarów i gryzą wszystko, co się wolno porusza. Zdjęcia okupiłem kilkunastoma ukąszeniami:)

Miejsce katastrofy Ił-62M Tadeusz Kościuszko z dnia 9 maja 1987© yurek55

Droga na Ursynów w Lesie Kabackim© yurek55
Powrót do cywilizacji

W budowie, ul. Kokosowa. Ursynów© yurek55

Relikt przeszłości w enklawie nowoczesności© yurek55

Więcej zdjęć samochodu
/5330094
- DST 50.00km
- Teren 4.00km
- Czas 02:36
- VAVG 19.23km/h
- Temperatura 21.7°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 21 maja 2013
Zdążyć przed burzą.
Wczorajsza nauczka nie poskutkowała i dziś znów wyjechałem bez kurtki w plecaku i bez sprawdzenia prognozy deszczowo-burzowej. Jakoś mi to zupełnie nie przychodzi do głowy, widać nadal jestem niedoświadczonym turystą rowerowym. Ale po kolei.
Najpierw pojechałem oddać holtera EKG (ciekawe co pani Doktor odczyta z tego zapisu, szczególnie z wczoraj, jak uciekałem przed deszczem), potem do córki na Ursynów, odwiedzić chorą i napić się dobrej kawy, a potem na Włochy do warsztatu. Wracając objechałem Ursynów samym jego skrajem, aż pod Lasem Kabackim i przy Stacji Techniczno - Postojowej Kabaty, żeby większe kółko zatoczyć i żeby w pełni wykorzystać ursynowskie ddr. W końcu to ta dzielnica ma ex aequo drugie miejsce w Warszawie w długości dróg rowerowych - 32 km (z Bielanami, pierwszy jest Mokotów - 40) Gdy dojeżdżałem na Parowcową, pogoda zaczęła się wyraźnie psuć: zachmurzyło się, zerwał się wiatr, a z daleka słychać było niepokojące pomruki. Nawet jeden z pracowników stacji zauważył, że mam wyjątkowe szczęście do pogody, bo wczoraj to samo było:) Wracając kręciłem najszybciej jak umiałem, a i inni napotykani po drodze rowerzyści, też nie jechali spacerowym tempem. Dziś mi się udało, burza i deszcz poszły gdzieś bokiem i dojechałem o suchej oponie, ale gdybym mierzył średnią prędkość tylko z ostatnich 7 kilometrów, to rekord życiowy murowany, niżej 25km/h nie schodziłem.:)
A poniżej prezentuję siodełko założone 11 września ub.r. i już popękane w czterech miejscach. Kupiłem je, bo niewygodnie mi się jeździło na poprzednim, ale teraz muszę się z nim przeprosić.

Blisko Lotniska Chopina, wjazd od Narkiewicza, kiedy będzie gotowe, panie ministrze Nowak?

1613
Najpierw pojechałem oddać holtera EKG (ciekawe co pani Doktor odczyta z tego zapisu, szczególnie z wczoraj, jak uciekałem przed deszczem), potem do córki na Ursynów, odwiedzić chorą i napić się dobrej kawy, a potem na Włochy do warsztatu. Wracając objechałem Ursynów samym jego skrajem, aż pod Lasem Kabackim i przy Stacji Techniczno - Postojowej Kabaty, żeby większe kółko zatoczyć i żeby w pełni wykorzystać ursynowskie ddr. W końcu to ta dzielnica ma ex aequo drugie miejsce w Warszawie w długości dróg rowerowych - 32 km (z Bielanami, pierwszy jest Mokotów - 40) Gdy dojeżdżałem na Parowcową, pogoda zaczęła się wyraźnie psuć: zachmurzyło się, zerwał się wiatr, a z daleka słychać było niepokojące pomruki. Nawet jeden z pracowników stacji zauważył, że mam wyjątkowe szczęście do pogody, bo wczoraj to samo było:) Wracając kręciłem najszybciej jak umiałem, a i inni napotykani po drodze rowerzyści, też nie jechali spacerowym tempem. Dziś mi się udało, burza i deszcz poszły gdzieś bokiem i dojechałem o suchej oponie, ale gdybym mierzył średnią prędkość tylko z ostatnich 7 kilometrów, to rekord życiowy murowany, niżej 25km/h nie schodziłem.:)
A poniżej prezentuję siodełko założone 11 września ub.r. i już popękane w czterech miejscach. Kupiłem je, bo niewygodnie mi się jeździło na poprzednim, ale teraz muszę się z nim przeprosić.

Blisko Lotniska Chopina, wjazd od Narkiewicza, kiedy będzie gotowe, panie ministrze Nowak?

1613
- DST 48.00km
- Czas 02:32
- VAVG 18.95km/h
- Temperatura 21.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 20 maja 2013
Ulewa, grad, burza.
Dziś trzy ważne sprawy miałem do załatwienia, więc cieszyłem się, że nie muszę wymyślać celu jazdy, ani trasy, bo powód, a nawet trzy powody, same się znalazły. Musiałem jedynie tak zaplanować godzinę wyjścia z domu, aby w miejscu numer dwa być o trzynastej, bo na tę godzinę miałem wyznaczoną wizytę. Nie bardzo mi się to udało, źle obliczyłem drogę i czas i na Postępu znalazłem się pół godziny przed czasem. Ale to i lepiej, bo byłem tak spocony, że elektrody od holtera ekg, na pewno by się nie przykleiły. A tak, to sobie na korytarzu odpocząłem, ostygłem i nie było problemu. Trzecie miejsce, to warsztat na Parowcowej, gdzie wymieniają dach mojemu samochodu:)

Jeszcze nie jest wycięty, mają to robić jutro, chwilkę porozmawiałem z szefową, o stopniu skomplikowania i pracochłonności napraw blacharsko-lakierniczych, w porównaniu do napraw mechanicznych i zapowiedziałem się na jutro. Chcę zobaczyć i uwiecznić na zdjęciach VW Passata w wersji cabrio:). Gdy zbierałem się do powrotu, niebo zasnuło się ciemnymi chmurami i zaczął padać lekki deszcz, w oddali słychać było też grzmoty. Postanowiłem poczekać kilka minut i zobaczyć, w którą stronę rozwinie się pogoda. Nie miałem stosownego ubrania, byłem w zwykłych, "cywilnych" ciuchach: t-shirt, krótkie spodnie i sandały na nogach, a holter nie może się zamoczyć. Stąd moje wahanie przed powrotną drogą. Po pewnym czasie wydało mi się, że jakby mniejszy deszczyk pada, holtera zawinąłem w torebkę foliową i popędziłem do domu. To tylko siedem kilometrów i prawie mi się udało, prawie, bo ostatnie pól kilometra przejechałem w ścianie deszczu, a nawet gradu. W domu przekonałem się jak wspaniale koszulka bawełniana wchłania wodę, a i spodnie niewiele jej ustępują. Do sandałów dziś wyjątkowo skarpet nie włożyłem, więc nie mogłem sprawdzić, jak w tej konkurencji spisuje się tkanina frote:). A na ostatnich metrach szaleńczej jazdy w ścianie wody zastanawiałem się, czy rower bardzo ściąga pioruny, czy może tylko trochę. Dwa razy tak blisko huknęło, że się naprawdę przestraszyłem. Ale to już było pod samym domem. Wycieczkę więc zaliczam do udanych i ciekawych i cieszę się, że ulewa i burza nie złapała mnie na Połczyńskiej.
_

Jeszcze nie jest wycięty, mają to robić jutro, chwilkę porozmawiałem z szefową, o stopniu skomplikowania i pracochłonności napraw blacharsko-lakierniczych, w porównaniu do napraw mechanicznych i zapowiedziałem się na jutro. Chcę zobaczyć i uwiecznić na zdjęciach VW Passata w wersji cabrio:). Gdy zbierałem się do powrotu, niebo zasnuło się ciemnymi chmurami i zaczął padać lekki deszcz, w oddali słychać było też grzmoty. Postanowiłem poczekać kilka minut i zobaczyć, w którą stronę rozwinie się pogoda. Nie miałem stosownego ubrania, byłem w zwykłych, "cywilnych" ciuchach: t-shirt, krótkie spodnie i sandały na nogach, a holter nie może się zamoczyć. Stąd moje wahanie przed powrotną drogą. Po pewnym czasie wydało mi się, że jakby mniejszy deszczyk pada, holtera zawinąłem w torebkę foliową i popędziłem do domu. To tylko siedem kilometrów i prawie mi się udało, prawie, bo ostatnie pól kilometra przejechałem w ścianie deszczu, a nawet gradu. W domu przekonałem się jak wspaniale koszulka bawełniana wchłania wodę, a i spodnie niewiele jej ustępują. Do sandałów dziś wyjątkowo skarpet nie włożyłem, więc nie mogłem sprawdzić, jak w tej konkurencji spisuje się tkanina frote:). A na ostatnich metrach szaleńczej jazdy w ścianie wody zastanawiałem się, czy rower bardzo ściąga pioruny, czy może tylko trochę. Dwa razy tak blisko huknęło, że się naprawdę przestraszyłem. Ale to już było pod samym domem. Wycieczkę więc zaliczam do udanych i ciekawych i cieszę się, że ulewa i burza nie złapała mnie na Połczyńskiej.
_
- DST 29.00km
- Czas 01:30
- VAVG 19.33km/h
- Temperatura 32.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 17 maja 2013
Znowu Ursynów i jeszcze do blacharza na Parowcową.
Na Ursynów pojechałem po L-4, które zostało w mieszkaniu, a potem oba zwolnienia razem zawiozłem do BlueCity. Pod blokiem u Agnieszki chciałem wstrzymać rejestrowanie trasy i zobaczyłem, że zapisało się aż 8 metrów(!) i na tym koniec. Czyli odcinek na Ursynów się nie zarejestrował. To na 100% kwestia przypadkowego dotykania ekranu telefonu, bo od jakiegoś czasu nie mam pokrowca. Wracałem tą samą drogą i tym razem trasa zapisała się bez problemu, ale to kwestia przypadku. Na Parowcowej obejrzałem swoje rozbebeszone auto, pogadałem z mechanikami i panią z biura obsługi i wiem, że naprawa potrwa dłużej, niż do końca przyszłego tygodnia. Samochód został już pozbawiony wszystkich drzwi, szyb, wykładziny podłogowej, podsufitki, kanapy z oparciem, a w poniedziałek/wtorek będą mu wycinać dach. Nie sądziłem, że będzie przy tym aż tyle roboty i już wiadomo, że pierwotny kosztorys zostanie skorygowany w górę. Swoją drogą nie przestanie mnie zadziwiać strategia ubezpieczycieli: przyznali mi odszkodowanie w wysokości 4600 złotych w gotówce, a przy rozliczeniu bezgotówkowym z autoryzowanym serwisem, zatwierdzili kosztorys na ponad 12 tysięcy, a zapłacą jeszcze więcej.

Fajne lasso się narysowało, prawda?:)
_
1536

Fajne lasso się narysowało, prawda?:)
_
1536
- DST 44.00km
- Czas 02:05
- VAVG 21.12km/h
- Temperatura 31.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 17 maja 2013
Kategoria Pływanie
27. Basen 2 km. Razem jest już 50 kilometrów.
Rano, przed śniadaniem. 7:18 - 8:14 dopłata 1,50. Nie wiem, czy się nie machnąłem w liczeniu o dwie długości...
Ponieważ jest to portal rowerowy, o czym przypominają nieustannie zwolennicy czystości wpisów, zamieszczam fotkę rowerów przed basenem, sztuk pięć, Żaden mój, bo mam za blisko.
Ponieważ jest to portal rowerowy, o czym przypominają nieustannie zwolennicy czystości wpisów, zamieszczam fotkę rowerów przed basenem, sztuk pięć, Żaden mój, bo mam za blisko.

Zaparkowane rowery czekają na swych właścicieli© yurek55
- Aktywność Pływanie
Środa, 15 maja 2013
Piaseczno - tam i nazad, Ursynów - tam.
Spieszyło mi się rano i do Piaseczna pojechałem stałą, najkrótszą drogą. Wracając postanowiłem poeksperymentować z trasą przejazdu i jadąc przez Mysiadło, znalazłem się niespodziewanie w takim oto miejscu.

Kawałek dalej w Dawidach jest mijanka, a mnie się trafiło jechać za ciężarówką, w takich obłokach kurzu i pyłu, że w zębach zgrzytało i świata widać nie było. To ja już na sto procent wolę jazdę takimi drogami i takie sielskie widoczki:)
Oczywiście wybrana przeze mnie trasa musiała gdzieś spotkać się z południową obwodnicą. Gdy dostrzegłem estakadę skręciłem w jej kierunku, zobaczyć gdzie dojadę tym razem...


Szybko się skończyła ta droga, tyle co nad obwodnicą, a potem było skrzyżowanie.

Skręciłem w Kinetyczną i przez działki dotarłem do schroniska na Paluchu i dalej, do Alei Krakowskiej.


Po południu trafił mi się kurs na Ursynów, w jedną stronę, w drugą samochodem z rowerem w bagażniku. Na mapie są obie wycieczki, kilometry podane TYLKO z jazdy rowerem, z licznika:)
-
-
1492

Ścieżynka wśród pól. Mysiadło© yurek55
Kawałek dalej w Dawidach jest mijanka, a mnie się trafiło jechać za ciężarówką, w takich obłokach kurzu i pyłu, że w zębach zgrzytało i świata widać nie było. To ja już na sto procent wolę jazdę takimi drogami i takie sielskie widoczki:)
Oczywiście wybrana przeze mnie trasa musiała gdzieś spotkać się z południową obwodnicą. Gdy dostrzegłem estakadę skręciłem w jej kierunku, zobaczyć gdzie dojadę tym razem...

Dojazd do estakady nad południową obwodnicą Warszawy. Dawidy© yurek55

Bardzo zachęcająca droga dfla rowerów© yurek55
Szybko się skończyła ta droga, tyle co nad obwodnicą, a potem było skrzyżowanie.

Za estakadą, róg Kinetycznej i Złotych Łanów© yurek55
Skręciłem w Kinetyczną i przez działki dotarłem do schroniska na Paluchu i dalej, do Alei Krakowskiej.

Prosto na Sandomierz, w prawo, do Lotniska Chopina© yurek55

Do Alei Krakowskiej i Kolonii Opacz, dalej nie wiem© yurek55
Po południu trafił mi się kurs na Ursynów, w jedną stronę, w drugą samochodem z rowerem w bagażniku. Na mapie są obie wycieczki, kilometry podane TYLKO z jazdy rowerem, z licznika:)
-
-
1492
- DST 55.00km
- Teren 4.00km
- Czas 02:41
- VAVG 20.50km/h
- Temperatura 20.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 14 maja 2013
Kategoria > 100
Dworek "Milusin" i tam, gdzie zginął ksiądz Skorupka
Dzisiejsza wyprawa miała na celu dodanie kilku pobliskich gmin do kolekcji. No bo skoro już się zarejestrowałem, to chociaż te najbliższe warto pozaliczać. A zaliczgmine.pl, to niezła motywacja do jeżdżenia. Zaliczyłem: Sulejówek, Halinów, Zielonkę, Kobyłkę, Wołomin, Poświętne.
Problemy z telefonem i rejestracją trasy widać po śladzie, dopiero przy "Milusinie" zobaczyłem, że przestało rejestrować i zapisało poprzedni odcinek, Potem już częściej sprawdzałem i szybciej wykrywałem problemy, dlatego ślad jest z kilku części. Poza tym błądziłem nieco, wracałem, co też widać na mapie.






PS. Po południu dokręciłem 10 kilometrów, bo musiałem jakoś wrócić z warsztatu w Opaczu. Rower bez przedniego koła spokojnie mieści się w bagażniku, trzeba tylko oparcia złożyć.
-
Problemy z telefonem i rejestracją trasy widać po śladzie, dopiero przy "Milusinie" zobaczyłem, że przestało rejestrować i zapisało poprzedni odcinek, Potem już częściej sprawdzałem i szybciej wykrywałem problemy, dlatego ślad jest z kilku części. Poza tym błądziłem nieco, wracałem, co też widać na mapie.

Ossów. Tu zginął ksiądz Ignacy Skorupka© yurek55

Milusin nieczynny w pon. i wt. Zdjęcie zza furtki© yurek55

W Sulejówku takie stwory pilnują domów© yurek55

Betonka - droga do nikąd© yurek55

Willa Zagórze© yurek55

Mieszkańcy Michałowa nie chcą wysypiska, cała wieś w takich hasłach© yurek55
PS. Po południu dokręciłem 10 kilometrów, bo musiałem jakoś wrócić z warsztatu w Opaczu. Rower bez przedniego koła spokojnie mieści się w bagażniku, trzeba tylko oparcia złożyć.
-
- DST 107.00km
- Teren 5.00km
- Czas 05:17
- VAVG 20.25km/h
- Temperatura 20.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 13 maja 2013
Dziś na trasie: Areszt Śledczy Grochów i Teatr Akt
Ogólnym założeniem dzisiejszej wycieczki było objechać Warszawę skrajnymi mostami i przy okazji poznać nowe drogi i miejsca; udało się zrealizować i jedno i drugie. A w bonusie otrzymałem ciekawy kształt śladu z Wisłą pośrodku:) Jeśli chodzi o szczegóły przejazdu, to decyzje podejmowałem "na gorąco", starając się jedynie zachować założony kierunek. Dlatego trafiałem w dziwne miejsca, ale to dobrze, tak ma być.

Z dużym zaskoczeniem przeczytałem na przystanku autobusowym tabliczkę: "Areszt Śledczy", miejsce zupełnie na odludziu, prawdziwie "gdzie diabeł mówi dobranoc", trudno trafić, jak się chce, jak się nie chce - łatwiej:) Prawdę mówiąc, gdyby nie ta tabliczka, nie zauważyłbym tego budynku.
To samo było z Teatrem Akt. Konia z rzędem temu, kto wie gdzie się mieści, Tzn. wiedział, zanim nie prześledzi dokładnie mojego śladu na mapie. Te dwa "wyrostki" za przejazdem na Olszynce, to właśnie teatr i areszt.


Są też takie ulice w Warszawie i to całkiem niedaleko Grochowskiej


A to miejsce też eksplorowałem po raz pierwszy, droga fatalna z trelinki, a na dodatek nie wiedziałem dokąd dojadę. Ale okazało się, że wyszło dobrze.

A kto dotarł aż do tego miejsca w moim blogu...Ta dam!!!:)))

-
-

Areszt Śledczy Warszawa-Grochów© yurek55
Z dużym zaskoczeniem przeczytałem na przystanku autobusowym tabliczkę: "Areszt Śledczy", miejsce zupełnie na odludziu, prawdziwie "gdzie diabeł mówi dobranoc", trudno trafić, jak się chce, jak się nie chce - łatwiej:) Prawdę mówiąc, gdyby nie ta tabliczka, nie zauważyłbym tego budynku.
To samo było z Teatrem Akt. Konia z rzędem temu, kto wie gdzie się mieści, Tzn. wiedział, zanim nie prześledzi dokładnie mojego śladu na mapie. Te dwa "wyrostki" za przejazdem na Olszynce, to właśnie teatr i areszt.

Teatr Akt znajduje się w niecodziennym miejscu, prawda?© yurek55

Bezpośredni sąsiedzi Teatru, tu Kargul może śmiało podejść do płota:)© yurek55
Są też takie ulice w Warszawie i to całkiem niedaleko Grochowskiej

Ulica Makowska na Grochowie, jakby nieprzejezdna© yurek55

Dziwne miejsce przed Olszynką Grochowską© yurek55
A to miejsce też eksplorowałem po raz pierwszy, droga fatalna z trelinki, a na dodatek nie wiedziałem dokąd dojadę. Ale okazało się, że wyszło dobrze.

Olszynka Grochowska - przejazd do Ząbek© yurek55
A kto dotarł aż do tego miejsca w moim blogu...Ta dam!!!:)))

Klasycystyczny pałac na Puławskiej 113A© yurek55
-
-
- DST 60.00km
- Teren 2.00km
- Czas 03:09
- VAVG 19.05km/h
- Temperatura 14.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze





















