Piątek, 17 lipca 2015
Kategoria <50
Po mieście
Nic wielkiego. Do dystransu z mapy doliczone poranne kilometry i wczorajsze wieczorne do przychodni.
- DST 35.00km
- Czas 01:42
- VAVG 20.59km/h
- VMAX 40.20km/h
- Temperatura 25.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 16 lipca 2015
Kategoria 50-100
Gassy i słomczyński cmentarz
Wczoraj przejeżdżałem koło przystani w Gassach i po raz pierwszy, nawet na chwilę się nie zatrzymalem. Dzis postanowiłem naprawić to niedopatrzenie i przy okazji odwiedzić wreszcie cmentarz w Słomczynie. Wybrałem trasę identyczną jak wczoraj, bo chciałem upewnić się co do odległości do przystani i sprawdzić nawigację głosową w Locusie. Okazało się, że jadąc Sobieskiego do Wilanowa i skręcając przed światłami w Powsinie w Przyczółkową i dalej przez Okrzeszyn i Obórki, mam z domu 26,5km czyli sporo bliżej niż wałem wiślanym i Wałem Zawadowskim. Dziś ten dystans zajął mi 1h i 6 min. Natomiast co do nawigacji, to jeszcze nie udało mi sie jej rozkminić - nadal nie chce ze mną gadać.
W drodze do Gassów zatrzymałem sie na chwilkę zapytać o ciekawą i nieznaną mi zupelnie roślinność uprawną. Już wczoraj wpadła mi w oko, ale musiałem cisnąć, bo miałem daleko, dziś luźny przejazd, to sobie pogadałem z pracującym w polu właścicielem. Co ciekawe, jego sąsiadka z za płotu widząc naszą rozmowę, też wyszła i go pytała o tę roślinę. Mówiła, że często ją pytają rowerzyści, a ona nie wie co odpowiedzieć.

Facelia błękitna © yurek55

Facelia - pszczeli raj © yurek55
W Gassach tym razem zjechałem do przystani i zrobiłem krótki postój. Zapytałem też pana z promu, o celowość wożenia tej białej motorówki przycumowanej do burty. Tak jak przypuszczałem, to kwestia przepisów. W przypadku awarii promu, motorówką dopływa się do brzegu.

Jeszcze raz prom w Gassach © yurek55
Kolejny etap podróży, czyli cmentarz w Słomczynie znalazłem dopiero za drugim razem. Najpierw dość męczącym podjazdem do kościoła, (sądząc, że cmentarz musi być gdzieś koło niego), a potem znów na dół, bo okazało się, że trzeba przed podjazdem skręcić w prawo, w drogę oznaczoną jako "ślepa". Byłem jednak mocno nastawiony, by wreszcie zobaczyć miejsce wiecznego spoczynku właścicieli dóbr oborskich i Pałacu w Oborach. Kaplica jest na wprost bramy, dominuje nieco nad cmentarzem, ustawiono ją na sztucznym wzniesieniu, usypanym z ziemi wydobytej poniżej. Uzyskano w ten sposób wspaniały efekt, nawet po swej śmierci rodzina Potulickich, jako dziedzice tutejszych ziem, spoglądają na mieszkańców swych dawnych dóbr.

Kaplica Hrabiów Potulickich i Mielżyńskich © yurek55
Tablica po lewej: Kasper Hr. Grzymała Potulicki Dziedzic Obór
Tablica po prawej: Teresa z Hr. Mielżyńskich Hr. Grzymała Potulicka

Groby Hrabiów Drzymała Potulickich i Hrabiów Mielżyńskich © yurek55
Inne stare nagrobki są interesujące z uwagi na inskrypcje nagrobne. Np. ten będący w renowacji krzyż nagrobny Bakońskich i Pomianowskich, ma fragment wiersza Słowackiego:
"Polsko ty moja! Gdy już nieprzytomni Będziemy - wspomnij Ty on nas! O! Wspomnij! Wszak myśmy z Twego zrobili nazwiska Pacierz, co płacze, tym razemi piorun, co błyska!"

Grób Pomianowskich i Bakońskich. Słomczyn © yurek55
Albo ta na grobie Zygmunta Bełkowskiego z 1922 r.: "Śpij kochany w zimnym grobie Może się Polska przyśni Tobie!"

Grób Zygmunta Bełkowskiego. Słomczyn © yurek55

Nagrobek z kamieni. Słomczyn © yurek55
Ten krzyż prafianie postawili "na podziękowanie Panu Bogu za ukończenie ogrodzenia cmentarza"

Krzyż dziękczynny z 1913 roku © yurek55
Z cmentarza znowu pod górę i po chwili byłem już na drodze do Warszawy. Postanowiłem jednak odwiedzić córkę w Piasecznie i do domu dotrzeć drogami przez południowe wioski. A tu niemal pod domem niespodzianka! Na ulicy Dickensa wymalowali pasy dla rowerzystów.

Pasy dla rowerzystów ulica Dickensa na Ochocie © yurek55
I to tyle na dziś.

Facelia błękitna © yurek55

Facelia - pszczeli raj © yurek55
W Gassach tym razem zjechałem do przystani i zrobiłem krótki postój. Zapytałem też pana z promu, o celowość wożenia tej białej motorówki przycumowanej do burty. Tak jak przypuszczałem, to kwestia przepisów. W przypadku awarii promu, motorówką dopływa się do brzegu.

Jeszcze raz prom w Gassach © yurek55
Kolejny etap podróży, czyli cmentarz w Słomczynie znalazłem dopiero za drugim razem. Najpierw dość męczącym podjazdem do kościoła, (sądząc, że cmentarz musi być gdzieś koło niego), a potem znów na dół, bo okazało się, że trzeba przed podjazdem skręcić w prawo, w drogę oznaczoną jako "ślepa". Byłem jednak mocno nastawiony, by wreszcie zobaczyć miejsce wiecznego spoczynku właścicieli dóbr oborskich i Pałacu w Oborach. Kaplica jest na wprost bramy, dominuje nieco nad cmentarzem, ustawiono ją na sztucznym wzniesieniu, usypanym z ziemi wydobytej poniżej. Uzyskano w ten sposób wspaniały efekt, nawet po swej śmierci rodzina Potulickich, jako dziedzice tutejszych ziem, spoglądają na mieszkańców swych dawnych dóbr.

Kaplica Hrabiów Potulickich i Mielżyńskich © yurek55
Tablica po lewej: Kasper Hr. Grzymała Potulicki Dziedzic Obór
Tablica po prawej: Teresa z Hr. Mielżyńskich Hr. Grzymała Potulicka

Groby Hrabiów Drzymała Potulickich i Hrabiów Mielżyńskich © yurek55
Inne stare nagrobki są interesujące z uwagi na inskrypcje nagrobne. Np. ten będący w renowacji krzyż nagrobny Bakońskich i Pomianowskich, ma fragment wiersza Słowackiego:
"Polsko ty moja! Gdy już nieprzytomni Będziemy - wspomnij Ty on nas! O! Wspomnij! Wszak myśmy z Twego zrobili nazwiska Pacierz, co płacze, tym razemi piorun, co błyska!"

Grób Pomianowskich i Bakońskich. Słomczyn © yurek55
Albo ta na grobie Zygmunta Bełkowskiego z 1922 r.: "Śpij kochany w zimnym grobie Może się Polska przyśni Tobie!"

Grób Zygmunta Bełkowskiego. Słomczyn © yurek55

Nagrobek z kamieni. Słomczyn © yurek55
Ten krzyż prafianie postawili "na podziękowanie Panu Bogu za ukończenie ogrodzenia cmentarza"

Krzyż dziękczynny z 1913 roku © yurek55
Z cmentarza znowu pod górę i po chwili byłem już na drodze do Warszawy. Postanowiłem jednak odwiedzić córkę w Piasecznie i do domu dotrzeć drogami przez południowe wioski. A tu niemal pod domem niespodzianka! Na ulicy Dickensa wymalowali pasy dla rowerzystów.

Pasy dla rowerzystów ulica Dickensa na Ochocie © yurek55
I to tyle na dziś.
- DST 67.00km
- Czas 03:00
- VAVG 22.33km/h
- VMAX 39.80km/h
- Temperatura 29.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 15 lipca 2015
Kategoria > 100
Jeszcze dwie gminy do kolekcji
Nie dawała mi spokoju gmina Osieck, niefortunnie pominięta podczas tej http://yurek55.bikestats.pl/1339641,Po-nowe-gminy-siedem.html wycieczki. Ale żeby nie jechać po tylko po nią, narysowałem sobie trasę zahaczającą jeszcze o Kołbiel. Za Osieckiem okazało się wprawdzie, że fragment prowadzi przez las i mazowieckie piachy, ale innych niespodzianek nie było. Do nawigowania ustawiłem sobie w Locusie narysowaną trasę jako widoczną i sprawdzałem co jakiś czas czu rejestrowany ślad pokrywa się z drogą na mapie. Mozna wprawdzie ustawić nawigację głosową po śladzie, ale jeszcze tej funkcji nie sprawdzałem. Po wyjechaniu z lasu, zaczął mi świtać pomysł powrotu pociągiem z Otwocka. Był tak kuszący, że już w Celestynowie zajechałem na stację, ale spóźniłem sie o 10 minut, a nastepny miał być za 50. Nie pozostało nic innego jak wracać na kołach. Powrotne kilometry były szczególnie trudne, nie ze względu na upał, zmęczenie, czy zniechęcenie, ale z prozaicznego, kolarskiego powodu jakim jest siodełko rowerowe. Niby zwykłe siodełko, a mnie sie niepodparcie kojarzyło z łożem, na którym torturowano zbója Madeja. Ale dałem radę.

Hangar na polowym lotnisku w Gassach © yurek55
Więcej o tym miejscu i sylwetka właściciela tutaj

Mogiła z czasu wojen napoeońskich. Bitwa pod Ostrówkiem 1809 © yurek55
Dla zainteresowanych przebiegiem bitwy

Wisła z mostu w Górze La;warii © yurek55
Legenda głosi, że ludzie w jeden dzień ten kościół postawili

Przed kościołem w Warszawicach © yurek55

Kościół modrzewiowy w Warszawicach 1736 rok © yurek55

Kościół modrzewiowy w Warszawicach 1736 rok © yurek55

Kościół modrzewiowy w Warszawicach 1736 rok © yurek55

Osieck wzięty! © yurek55

Osieck garncarstwem słynny © yurek55

Kościół w Osiecku © yurek55

Historia kościołą w Osiecku © yurek55

Fotka z mostu być musi © yurek55

Hangar na polowym lotnisku w Gassach © yurek55
Więcej o tym miejscu i sylwetka właściciela tutaj

Mogiła z czasu wojen napoeońskich. Bitwa pod Ostrówkiem 1809 © yurek55
Dla zainteresowanych przebiegiem bitwy

Wisła z mostu w Górze La;warii © yurek55
Legenda głosi, że ludzie w jeden dzień ten kościół postawili

Przed kościołem w Warszawicach © yurek55

Kościół modrzewiowy w Warszawicach 1736 rok © yurek55

Kościół modrzewiowy w Warszawicach 1736 rok © yurek55

Kościół modrzewiowy w Warszawicach 1736 rok © yurek55

Osieck wzięty! © yurek55

Osieck garncarstwem słynny © yurek55

Kościół w Osiecku © yurek55

Historia kościołą w Osiecku © yurek55

Fotka z mostu być musi © yurek55
- DST 127.00km
- Teren 6.00km
- Czas 06:08
- VAVG 20.71km/h
- VMAX 40.60km/h
- Temperatura 29.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 14 lipca 2015
Kategoria <50
Fryzjerka, dentystka i Bazar Banacha
Obie panie, które się dziś mną zajmowały, były niezwykle miłe i rozmowne. O ile podczas strzyżenia można rozmawiać, to już na fotelu dentystycznym, z rozdziawioną buzią, tylko "aha" i "e" wchodzi w grę. Ale pani Agnieszce zupelnie to nie przeszkadza, sama wystarcza za dwoje, albo i troje rozmówców. Co nie przeszkadza rzecz jasna, że jest doskonałą dentystką.
Przejazdy dzisiejsze nie zostały zarejestrowane, bo endomondo mi się zbuntowało. Włączałem "start", zaczynało zapisywać i a po kilkudziesięciu sekundach zatrzymywało się i zapisywało. Po sprawdzeniu okazało się, że mam trzy odcinki po kilkadziesiąt metrów. Dlatego ostatni fragment zarejestrowałem przy użyciu Navime, a co do endo, to chyba całkiem zrezygnuję z tej apki i wywalę ją z telefonu.
Tymczasem na Ochocie przepychnki w sprawie "Zieleniaka" trwają już trzy lata. W 2012 roku kupcy z bazaru Banacha demontowali metalowe "szczęki" i betonowe ławy. W ich miejsce władze Warszawy zobowiązały się do wybudowania hali targowej na miarę XXI wieku. Tymczasem - postawili nowe betonowe ławy i metalowe szczęki w nowej hali, której koszt budowy sięga 19 mln złotych. Pani HG-W jak zawsze wystawiła wszystkich do wiatru i teraz i kupcy i nawety władze Ochoty - co ciekawe, też z PO - tworzą wspólny front przeciw władzom Warszawy. Nic to rzecz jasna nie da, bo co im można zrobić? Pamiętacie "Misia"? Tu jest tak samo:

Bazar Banacha © yurek55

Zieleniak na Ochocie © yurek55

Bazar Banacha © yurek55

Zieleniak na Ochocie © yurek55
- DST 25.67km
- Czas 01:22
- VAVG 18.78km/h
- VMAX 29.90km/h
- Temperatura 22.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 13 lipca 2015
Kategoria <50
Pomiędzy deszczami
Dziś juz naprawdę tylko lekka przejażdżka po mieście. Miałem dużo szczęścia do pogody, bo padało kilka razy, krótko lecz intensywnie, a ja zawsze wtedy byłem pod dachem. Wprawdzie prysznicu na plecy z pod tylnego koła nie dało się uniknąć, bo jezdnie były mokre, ale pralka działa, nie ma problemu. Gorzej z rowerem, ale do wanny go wsadzał nie będę, aż takim pedantem nie jestem.
Ale po kolei.
Mieszkam na Ochocie i często jeżdżę Aleją Prymasa Tysiąclecia korzystając z drogi dla rowerów, ale gdy przechodzi na drugą stronę jezdni, jadę nadal po prawej i dojeżdżam do Cmentarza na Powązkach. Obserwujac roboty drogowe w Alei Prymasa Tysiaclecia przy Cmentarzu widzę, że po przebudowie nie będzie juz można podjechać rowerem do ulicy Powązkowskiej trawersując skarpę. Pozostaja niestety schody, albo ddr po lewej stronie. Po prawej, na zjeździe z wiaduktu nad torami, jest dość wąski i nieuczęszczany chodnik, zagrodzony dziś pochylonym mocno drzewem. Zgłosiłem to przy użyciu aplikacji 19115, zobaczę jaką i kiedy dostanę odpowiedź. Potem jeszcze sprawdziłem postępy na Wisłostradzie i jak widać, pod mostem nadal wschodnia nitka jezdni jest wyłaczona z ruchu. Tym samym zjazd na Gdańsk jest znowu niemozliwy. Nad Wisłą jak zawsze coś nowego zaskoczy warszawiaków, jak nie wąż rzeczny, to jakaś instalacja. Dziś odkryłem dzieło artysty Jana Sukiennika zatytułowane "Ikar, 2015". Projekt Asocjacja - cokolwiek to znaczy...

Rozgrzebana Wisłostrada © yurek55

Instalacja artystyczna Ikar. 2015 © yurek55

Instalacja artystyczna Ikar. 2015 © yurek55
Postanowiłem dodać twórczy wkład do tego niepospolitego dziela, teraz ma zupełnie inną wymowę, prawda? Przekrzywienie linii horyzontu jest efektem zamierzonym, zmieniającym percepcję odbiorcy.

Instalacja "Facet w kasku rowerowym siedzący na ławeczce na trawiastym wzgórku" © yurek55
A na zakończenie wycieczki, już niemal przy domu złapałem weterana ruchu Rastafari w Polsce. Sądzę, że dredy tej długości trzeba hodować dobrze ponad dwadzieścia lat.

Najstarszy rastaman w Polsce - najdłuższe dredy (prawdopodobnie) © yurek55
PS. Agrykolę podjeżdżałem 18km/h do trzech czwartych, potem mnie już zatkało całkiem i końcówkę jechałem 7 km/h łapiąc powietrze rękawami.

Rozgrzebana Wisłostrada © yurek55

Instalacja artystyczna Ikar. 2015 © yurek55

Instalacja artystyczna Ikar. 2015 © yurek55
Postanowiłem dodać twórczy wkład do tego niepospolitego dziela, teraz ma zupełnie inną wymowę, prawda? Przekrzywienie linii horyzontu jest efektem zamierzonym, zmieniającym percepcję odbiorcy.

Instalacja "Facet w kasku rowerowym siedzący na ławeczce na trawiastym wzgórku" © yurek55
A na zakończenie wycieczki, już niemal przy domu złapałem weterana ruchu Rastafari w Polsce. Sądzę, że dredy tej długości trzeba hodować dobrze ponad dwadzieścia lat.

Najstarszy rastaman w Polsce - najdłuższe dredy (prawdopodobnie) © yurek55
PS. Agrykolę podjeżdżałem 18km/h do trzech czwartych, potem mnie już zatkało całkiem i końcówkę jechałem 7 km/h łapiąc powietrze rękawami.
- DST 30.63km
- Czas 01:38
- VAVG 18.75km/h
- VMAX 38.80km/h
- Temperatura 20.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 12 lipca 2015
Kategoria 50-100, przed śniadaniem
Poranny rozruch
Obudziłem się nieprzyzwoicie wcześnie jak na niedzielę więc postanowiłem wykorzystać czas przed śniadaniem i spróbować wsiąść na rower. Szybko okazało się, że wczorajszy, rekordowy dystans nie zrobił większego wrażenia na tych częściach ciała, które najbardziej ucierpiały. Mogłem spokojnie usiedzieć na siodełku, przeguby rąk też nie bolały i dzisiejsza trasa, planowana poczatkowo jako lekki rozruch, zamieniła sie w całkiem solidny dystans. Pod koniec siedzenie dawało już znak o sobie ale w sumie można było wytrzymać. Nie potrafię jednak sobie wyobrazić, jak można jechać kilkadziesiąt godzin bez przerwy, ja takich ambicji na szczęście nie mam.

Pałac Goldstandów w Zaborowie © yurek55

Ogródek przydomowy © yurek55

Pięknie pomyślane kwietniki © yurek55

Kwietniki ogrodowe © yurek55

Pałac Goldstandów w Zaborowie © yurek55

Ogródek przydomowy © yurek55

Pięknie pomyślane kwietniki © yurek55

Kwietniki ogrodowe © yurek55
- DST 65.00km
- Czas 03:00
- VAVG 21.67km/h
- VMAX 30.50km/h
- Temperatura 19.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 11 lipca 2015
Kategoria > 100
Po gminy północne z kolizją samochodową w tle
Już dawano załozyłem w Locusie folder: planowane trasy i umieściłem trasy narysowane pod kątem nowych gmin. Ponieważ
znawcy przedmiotu szczerze odradzali mi jazdę drogą krajową 62, czyli wylotówkę z Warszawy na Mazury, wczoraj więc
zmodyfikowałem odcinek do Pułtuska i to tak, że zyskałem dwie nowe gminy: Winnicę i Pokrzywnicę.
Na trasę wyruszyłem o 8:15 i najkrótszą drogą dojechałem do Nieporętu, a stamtąd do Zegrza i Borowej Góry. Ten
fragment jest mało stresujący, jest szerokie pobocze, a potem droga techniczna za ekranami krajówki, jedzie się
bardzo przyjemnie i komfortowo. Potem kładką pieszo - rowerową przedostałem się na drugą stronę i rozpocząłem
eksplorację nieznanych wcześniej dróg lokalnych. Ruch niewielki, asfalt w miarę przyzwoity więc jechałem sobie
spokojnie, zerkając tylko od czasu do czasu na telefon, by nie zgubić drogi i w ten sposób dotarłem do Kacic. Tam
znów wbiłem na krajówkę, ale że do Pułtuska było już tylko ze dwa kilometry, z czego jeden kilometr korka przed
rondem, jazda minęła szybko i bezstresowo. W odróżnieniu, jak mniemam, od kierowców i pasażerów samochodów, w
ślimaczym tempie przebijających sie przez miasto.Ja do miasta nie wjeżdżałem. Rynek już widziałem, w Domu Polonii
byłem, a przede mną było jeszcze wiele kilometrów do przejechania. Nawijałem więc kilometry na opony, ciesząc się z dobrej pogody, niezłego samopoczucia - z wyjątkiem bolących nadgarstków, rzecz jasna - i fajnej drogi.
W pewnym momencie jednak, sielanka ta zastała brutalnie zkłócona. Usłyszałem z tyłu klakson i zobaczyłem jak "na trzeciego" wyprzedza mnie i inny samochód jakiś wariat trąbiący jak opętany. Potem, jak już nas wyprzedził postanowił dać nauczkę temu kierowcy, który wyprzedzając mnie nie spojrzał w lusterko i dał ostro po heblach. Zapiszczały hamulce a nic nie winien dostawczak jadący jako trzeci, nie wyhamował i przygrzmocił w tył samochodu drugiego, a tem przywalił w faktycznego sprawcę, tego idiotę. Idiota dał w pedał i odjechał, a ja minąłem dwa rozbite, stojące na poboczu samochody i udałem się w pościg*. Szybko jednak dałem za wygraną bo straciłem go z oczu. Nie zapamiętałem marki o numerze nie mówiąc, więc świadek ze mnie marny, ale jeśli ten gość w drugim samochodzie miał kamerkę, to idiota będzie miał pozamiatane.
Wreszcie po stu kilometrach skończyły się boczne drogi i wyjechałem na drogę 62 z Serocka do Wyszkowa. Tam na przystanklu zrobiłem sobie pierwszy postój na jedzenie (dwa banany i dwa batony z ziarnami) i kontakt z domem, że żyję i mam się dobrze. Chciałem też wykorzystać zachodni wiatr i jechać do Wyszkowa, zamiast pod wiatr do Serocka, ale po sprawdzeniu kilometrów szybko zrezygnowałem z tego pomysłu. Musiałbnym przejechać aż 15 km więcej, a to nie jest warte jazdy z wiatrem w plecy przez pół godziny. Tak więc z tamtego punktu, gdzie kończy sie pierwsza mapa rozpoczłąłem drogę powrotną. Nie czułem zmęczenia, jechało się dobrze i nawet samochody tak bardzo nie przeszkadzały. Droga do mostu w Wierzbicy minęła szybko, potem skręciłem do Serocka i tą samą drogą wróciłem do Warszawy. Zaliczyłem 6 nowych gmin: Winnica, Pokrzywnica, Pułtusk, Obryte, Rząśnik, Zatory i pobiłem swój rekord przejechanych kilometrów. To był dobry dzień.

Fotka z mostu. Bulwary wiślane © yurek55

Most w Zegrzu na Narwi © yurek55

Kładka pieszo rowerowa w Borowej Górze © yurek55

Fotka z mostu. Narew © yurek55

Młyn elektryczny w Górce Powielińskiej © yurek55

Młyn elektryczny w Górce Powielińskiej © yurek55

Stodoła kryta strzechą. Pokrzywnica © yurek55

Kościół w Pokrzywnicy © yurek55

Kapliczka przydrożna © yurek55

Nowatorskie zastosowanie starej opony © yurek55

Kwietnik oponowy © yurek55

Widok ogólny © yurek55

Most na Narwi w Pułtusku © yurek55

Most na Narwi w Wierzbicy © yurek55

Serock ma 600 lat © yurek55

Dojazd do mostu w Zegrzu od Serocka © yurek55

Fotka z mostu. Kanał Żerański © yurek55

Fotka z Mostu Gdańskiego. Wisła © yurek55
W pewnym momencie jednak, sielanka ta zastała brutalnie zkłócona. Usłyszałem z tyłu klakson i zobaczyłem jak "na trzeciego" wyprzedza mnie i inny samochód jakiś wariat trąbiący jak opętany. Potem, jak już nas wyprzedził postanowił dać nauczkę temu kierowcy, który wyprzedzając mnie nie spojrzał w lusterko i dał ostro po heblach. Zapiszczały hamulce a nic nie winien dostawczak jadący jako trzeci, nie wyhamował i przygrzmocił w tył samochodu drugiego, a tem przywalił w faktycznego sprawcę, tego idiotę. Idiota dał w pedał i odjechał, a ja minąłem dwa rozbite, stojące na poboczu samochody i udałem się w pościg*. Szybko jednak dałem za wygraną bo straciłem go z oczu. Nie zapamiętałem marki o numerze nie mówiąc, więc świadek ze mnie marny, ale jeśli ten gość w drugim samochodzie miał kamerkę, to idiota będzie miał pozamiatane.
Wreszcie po stu kilometrach skończyły się boczne drogi i wyjechałem na drogę 62 z Serocka do Wyszkowa. Tam na przystanklu zrobiłem sobie pierwszy postój na jedzenie (dwa banany i dwa batony z ziarnami) i kontakt z domem, że żyję i mam się dobrze. Chciałem też wykorzystać zachodni wiatr i jechać do Wyszkowa, zamiast pod wiatr do Serocka, ale po sprawdzeniu kilometrów szybko zrezygnowałem z tego pomysłu. Musiałbnym przejechać aż 15 km więcej, a to nie jest warte jazdy z wiatrem w plecy przez pół godziny. Tak więc z tamtego punktu, gdzie kończy sie pierwsza mapa rozpoczłąłem drogę powrotną. Nie czułem zmęczenia, jechało się dobrze i nawet samochody tak bardzo nie przeszkadzały. Droga do mostu w Wierzbicy minęła szybko, potem skręciłem do Serocka i tą samą drogą wróciłem do Warszawy. Zaliczyłem 6 nowych gmin: Winnica, Pokrzywnica, Pułtusk, Obryte, Rząśnik, Zatory i pobiłem swój rekord przejechanych kilometrów. To był dobry dzień.

Fotka z mostu. Bulwary wiślane © yurek55

Most w Zegrzu na Narwi © yurek55

Kładka pieszo rowerowa w Borowej Górze © yurek55

Fotka z mostu. Narew © yurek55

Młyn elektryczny w Górce Powielińskiej © yurek55

Młyn elektryczny w Górce Powielińskiej © yurek55

Stodoła kryta strzechą. Pokrzywnica © yurek55

Kościół w Pokrzywnicy © yurek55

Kapliczka przydrożna © yurek55

Nowatorskie zastosowanie starej opony © yurek55

Kwietnik oponowy © yurek55

Widok ogólny © yurek55

Most na Narwi w Pułtusku © yurek55

Most na Narwi w Wierzbicy © yurek55

Serock ma 600 lat © yurek55

Dojazd do mostu w Zegrzu od Serocka © yurek55

Fotka z mostu. Kanał Żerański © yurek55

Fotka z Mostu Gdańskiego. Wisła © yurek55
- DST 162.39km
- Czas 07:28
- VAVG 21.75km/h
- VMAX 39.20km/h
- Temperatura 18.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
*Wpis samochodowo - rowerowy*
Rano na ósmą byłem umówiony w warsztacie, więc załadowałem rower do bagażnika i pojechałem. Samochód zostawiłem w rękach mechanika, a sam, po powrocie do domu przystapiłem do wymiany napędu w rowerze. Wczoraj wieczorem niestety mi się to nie udało, bo nijak nie mogłem bez bacika odkręcić kasety. Pamietam, że poprzednio nie miałem z tym najmniejszegoi problemu, kasetę zablokowałem pętlą utworzoną z łańcucha włożonego w rurkę. Teraz, po pierwsze kaseta była mocniej przykręcona, po drugie cienka aluminiowa rurka się wyginała, dałem więc za wygraną. A dziś wszystko poszło jak z płatka. Nie na darmo powstało ludowe porzekadło -"ranek jest mądrzejszy od wieczora". Skorzystałem z następującej prostej rady udzielonej mi na forum: "Stary łańcuch okręcasz wokół stabilnie zamontowanego elementu krajobrazu, np słupa ogrodzeniowego. Resztę zawijasz wokół kasety. Odkręcasz." Tylko zamiast "stabilnie zamontowanego elementu krajobrazu", użyłem skobla od drzwi w mojej piwnicy. :)

Blokowanie kasety © yurek55
Nowy napęd wypróbowałem jadąc nieco okrężnie po odbiór samochodu. Jest OK!
I na koniec dwa epizody z dzisiejszej jazdy. Skrzyżowanie drogi dla rowerów przy stacji paliw Auchan, z prawoskrętem z Górczewskiej do rzeczonej stacji, lub do hipermarketu. Jadę z wiaduktu dośc szybko, przede mna rowerzysta dojeżdża do tego skrzyżowania, samochody stają, ja też wyhamowuję, bo pełną bombą nigdy nie wjeżdżam na takie niepewne skrzyżowania. Rowerzysta przejeżdża, ja jestem metr, dwa za nim i w tym momencie facet puszc za sprzęgło, bo na chwilkę spojrzał na swą towarzyszkę, do której coś mówił. Wydarłem się na pół Woli (szkoda, że rower nie ma klaksonu), skręciłem w lewo i zahamowałem pięć centymetrów od samochodu. Facet też stanął, ale już tylko po to, aby usłyszeć mocno niecenzuralną tyradę pod swoim adresem z moich ust. Gdy wyładowałem emocje, natychmiat poczułem ulgę i spokojnie mogłem pojechać dalej. I jeszcze podbudował mnie starszy pan, też na rowerze, który kazał mi dzwonić po policję, a on będzie świadkiem.
Druga scenka. Jadę drogą dla rowerów ulicą Górczewską, przede mną rowerzysta, z daleka widzę dostawczaka stojącego przy wyjeżdzie ze stacji Nissana za skrzyżowaniem z Prymasa Tysiąclecia. Rowerzysta przede mną przejezdża, ja kilkanaście metrów za nim i widzę, że kierowca nie ruszy, że chce mnie przepuścic, że mnie widzi. Przejeżdżam i słyszę okrzyk z ust pasażerki,skierowany ewidentnie do mnie - "Gratuluję wyobraźni!". O co jej chodziło?
Naprawdę na jezdni takich sytuacji się nie spotyka i dlatego wcale nie cieszą mnie te nowe miejskie inwestycje. Aha! Trzecia sytuacja, choć chronologicznie pierwsza. Jadę Aleją Krakowską, obok droga dla rowerów. Mijam stojącego przed przejściem dla pieszych rowerzystę, który woła "Zapraszamy na ścieżkę!" Kurtyna.

Budowa drogi na Grójeckiej © yurek55
Pierwszy, poranny fragment niezarejestrowany.

Blokowanie kasety © yurek55
Nowy napęd wypróbowałem jadąc nieco okrężnie po odbiór samochodu. Jest OK!
I na koniec dwa epizody z dzisiejszej jazdy. Skrzyżowanie drogi dla rowerów przy stacji paliw Auchan, z prawoskrętem z Górczewskiej do rzeczonej stacji, lub do hipermarketu. Jadę z wiaduktu dośc szybko, przede mna rowerzysta dojeżdża do tego skrzyżowania, samochody stają, ja też wyhamowuję, bo pełną bombą nigdy nie wjeżdżam na takie niepewne skrzyżowania. Rowerzysta przejeżdża, ja jestem metr, dwa za nim i w tym momencie facet puszc za sprzęgło, bo na chwilkę spojrzał na swą towarzyszkę, do której coś mówił. Wydarłem się na pół Woli (szkoda, że rower nie ma klaksonu), skręciłem w lewo i zahamowałem pięć centymetrów od samochodu. Facet też stanął, ale już tylko po to, aby usłyszeć mocno niecenzuralną tyradę pod swoim adresem z moich ust. Gdy wyładowałem emocje, natychmiat poczułem ulgę i spokojnie mogłem pojechać dalej. I jeszcze podbudował mnie starszy pan, też na rowerze, który kazał mi dzwonić po policję, a on będzie świadkiem.
Druga scenka. Jadę drogą dla rowerów ulicą Górczewską, przede mną rowerzysta, z daleka widzę dostawczaka stojącego przy wyjeżdzie ze stacji Nissana za skrzyżowaniem z Prymasa Tysiąclecia. Rowerzysta przede mną przejezdża, ja kilkanaście metrów za nim i widzę, że kierowca nie ruszy, że chce mnie przepuścic, że mnie widzi. Przejeżdżam i słyszę okrzyk z ust pasażerki,skierowany ewidentnie do mnie - "Gratuluję wyobraźni!". O co jej chodziło?
Naprawdę na jezdni takich sytuacji się nie spotyka i dlatego wcale nie cieszą mnie te nowe miejskie inwestycje. Aha! Trzecia sytuacja, choć chronologicznie pierwsza. Jadę Aleją Krakowską, obok droga dla rowerów. Mijam stojącego przed przejściem dla pieszych rowerzystę, który woła "Zapraszamy na ścieżkę!" Kurtyna.

Budowa drogi na Grójeckiej © yurek55
Pierwszy, poranny fragment niezarejestrowany.
- DST 26.00km
- Czas 01:28
- VAVG 17.73km/h
- VMAX 36.20km/h
- Temperatura 30.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Lekki rozruch
Niezbyt wiele jeżdżę ostatnio, bo inne sprawy mają pierwszeństwo - są wakacje i trzeba zapewnić opiekę moim kochanym dziewczynkom. Ponieważ od wczoraj zajmuje się już nimi profesjonalna kadra wychowawców mogłem wsiąść na rower i pozałatwiać trochę spraw na mieście. Ale najpierw, ponieważ bardzo mi tego brakowało wybrałem się przed śniadaniem na basen. Mocno mnie zaskoczyło, że pomimo wczesnej godziny (8:15) na wszystkich torach pływało po kilka osób. Spać nie mogą, czy co? Na moim torze byli na szczęście jacyś mocno ogarnięci pływacko ludkowie, wyprzedzali mnie bezkolizyjnie, nikt nikomu nie przeszkadzał, a ostatnie dwadzieścia basenów przepłynąłem praktycznie sam. Z wody wyszedłem po czterdziestu sześciu minutach, tyle zabrało mi przepłynięcie kraulem dystansu półtora kilometra. To o cztery minuty dłużej od standardowego czasu z ubiegłego roku, cóż..., jak się nie pływa, to tak jest.
Dzisiejszą trasę rowerową wymyśliłem na zasadzie miejsc, gdzie powinienem pojechać, by załatwić sprawy ważne, mniej ważne
i zupełnie nieważne. Do tego oczywiście ślad miał się nie krzyżować i jakoś wygladać. Wszystkie założone miejsca odwiedziłem, sprawy też załatwiłem, tylko z tym śladem nie wyszło. Zapomniałem wyłączyć pauzy...Gdybym umiał, to bym dorysował, a tak, to musi zostać jak jest. Napiszę tylko, że z pod Instytutu Onkologii udałem się przez rezerwat przyrody obok SGGW na Wilanów, odebrałem z virtualbiku nowy napęd, podjechałem pod górę ( a można podjechać w dół?) Belwederską, a zjechałem Kapucyńską do Alei Solidarności. Ostatnim punktem na trasie był warsztat samochodowy , gdzie jutro pozbędę się problemu z filtrem cząstek stałych. Powiem tylko, że na żywo robi o wiele gorsze wrażenie niż jego strona internetowa, zwykła blaszana buda z dwoma podnośnikami w środku. Ale nie należy oceniać po wyglądzie, pozory mylą. Mam ten namiar z polecenia, jesli się nie zawiodę, będę mógł z czystym sumieniem polecać dalej.
A teraz mogę już iść napęd w rowerze wymieniać - przejechałem na nim od września ponad 9100 km. Niby jeszcze nie przeskakuje, ale chcę sobie komfort jazdy poprawić.
Zdjęcia:

Polityk LPR, adwokat, kandydat na senatora © yurek55

Koń, jaki jest, każdy widzi © yurek55

Honorowy Konsulat Republiki Malawi © yurek55

Ambasada Islamskiej Republiki Afganistanu © yurek55
Dzisiejszą trasę rowerową wymyśliłem na zasadzie miejsc, gdzie powinienem pojechać, by załatwić sprawy ważne, mniej ważne
i zupełnie nieważne. Do tego oczywiście ślad miał się nie krzyżować i jakoś wygladać. Wszystkie założone miejsca odwiedziłem, sprawy też załatwiłem, tylko z tym śladem nie wyszło. Zapomniałem wyłączyć pauzy...Gdybym umiał, to bym dorysował, a tak, to musi zostać jak jest. Napiszę tylko, że z pod Instytutu Onkologii udałem się przez rezerwat przyrody obok SGGW na Wilanów, odebrałem z virtualbiku nowy napęd, podjechałem pod górę ( a można podjechać w dół?) Belwederską, a zjechałem Kapucyńską do Alei Solidarności. Ostatnim punktem na trasie był warsztat samochodowy , gdzie jutro pozbędę się problemu z filtrem cząstek stałych. Powiem tylko, że na żywo robi o wiele gorsze wrażenie niż jego strona internetowa, zwykła blaszana buda z dwoma podnośnikami w środku. Ale nie należy oceniać po wyglądzie, pozory mylą. Mam ten namiar z polecenia, jesli się nie zawiodę, będę mógł z czystym sumieniem polecać dalej.
A teraz mogę już iść napęd w rowerze wymieniać - przejechałem na nim od września ponad 9100 km. Niby jeszcze nie przeskakuje, ale chcę sobie komfort jazdy poprawić.
Zdjęcia:

Polityk LPR, adwokat, kandydat na senatora © yurek55

Koń, jaki jest, każdy widzi © yurek55

Honorowy Konsulat Republiki Malawi © yurek55

Ambasada Islamskiej Republiki Afganistanu © yurek55
- DST 44.39km
- Czas 02:30
- VAVG 17.76km/h
- VMAX 30.70km/h
- Temperatura 26.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 4 lipca 2015
Kategoria 50-100, przed śniadaniem
Wioski zachodnie
Rano pojechałem na zachód trasą Szeligi, Macierzysz, aż do Zaborowa i wróciłem przez Mariew i Truskaw. Nie tak rano jak pokazuje navime, trzeba dodać jedną godzinę.:) Zdjęcia wrzucę jak wrócę z dziłaki.
- DST 61.29km
- Teren 5.00km
- Czas 02:55
- VAVG 21.01km/h
- VMAX 35.20km/h
- Temperatura 26.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze























