Wtorek, 4 sierpnia 2015
Kategoria > 100
Jazda na mokro
Przy takiej temperaturze jak dziś, nie tylko picie jest ważne, należy wykorzystywać każdą okazję do schłodzenia organizmu, Szczególnie podczas jazdy rowerem. Ja zakładam mokrą chustkę pod kask, ale na dziś ten patent uznałem za dalece niewystarczający. Mokra koszulka, to jest to. Najpierw zmoczyłem ją u brata pod kranem, ale zanim dojechałem do Zalewu Zegrzyńskiego zdążyła wyschnąć. Drugie moczenie odbyło sie na plaży w Nieporęcie, trzecie, w mini fontannie pałacowej w Jabłonnie,a czwarte już Warszawie w zraszaczu trawnika. Tylko ten ostatni raz już bez rozbierania się, po prostu stanąłem przy nim.
Pierwsza wycieczka - 88km
Druga po obiedzie, do serwisu foto z reklamacją.
Upał podczas jazdy rowerem nie jest tak dokuczliwy, jak się niektórym wydaje. Jadąc nawet z tak niewielką prędkością jak ja, czuje się wiatr na twarzy i on osusza pot, Nawet jak jest flauta, to odczywalna siła wiatru jest taka, z jaką prędkością jedziesz. Dla jednych ten wiatr ma siłę 20 km/h, dla uczestników TdP - 50/60 km/h.
Reasumując - im prędzej jedziesz, tym bardziej wiatr cię wychładza i jest ci zimniej - tą odkrywczą myślą zakończę dzisiejszy wpis.
Fotki

Niepokazane w telewizji bulwary wiślane © yurek55

Słupek rtęci wspiął się do 47 kreski © yurek55

Zapomniana droga nad Zalewem. Białobrzegi © yurek55

Pochwalę się nową aplikacją © yurek55

Fotka z mostu być musi. Port jachtowy © yurek55

Plaża w Nieporęcie - drugie moczenie © yurek55

Koszulka w fontanience Pałac Jabłonna © yurek55
Pierwsza wycieczka - 88km
Druga po obiedzie, do serwisu foto z reklamacją.
Upał podczas jazdy rowerem nie jest tak dokuczliwy, jak się niektórym wydaje. Jadąc nawet z tak niewielką prędkością jak ja, czuje się wiatr na twarzy i on osusza pot, Nawet jak jest flauta, to odczywalna siła wiatru jest taka, z jaką prędkością jedziesz. Dla jednych ten wiatr ma siłę 20 km/h, dla uczestników TdP - 50/60 km/h.
Reasumując - im prędzej jedziesz, tym bardziej wiatr cię wychładza i jest ci zimniej - tą odkrywczą myślą zakończę dzisiejszy wpis.
Fotki

Niepokazane w telewizji bulwary wiślane © yurek55

Słupek rtęci wspiął się do 47 kreski © yurek55

Zapomniana droga nad Zalewem. Białobrzegi © yurek55

Pochwalę się nową aplikacją © yurek55

Fotka z mostu być musi. Port jachtowy © yurek55

Plaża w Nieporęcie - drugie moczenie © yurek55

Koszulka w fontanience Pałac Jabłonna © yurek55
- DST 100.69km
- Teren 7.00km
- Czas 04:52
- VAVG 20.69km/h
- VMAX 40.00km/h
- Temperatura 34.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 3 sierpnia 2015
Bulwary wiślane
Dziś krótka przejażdżka po mieście w południowym słoneczku. Najwyższa temperatura pokazana na moim liczniku to 44,4°C, ale wtedy rower stał kilkanaście minut na dziedzińcu osłonięty ze wszystkich stron w półcieniu pod drzewem. Podczas jazdy, chłodzony wiatrem pokazywał "zaledwie" °C. Ale ja daleko dziś jeździć nie zamierzałem, tylko na Krakowskie Przedmieście, a wracając pojechałem zobaczyć otwarty w sobotę z wielką pompą bulwar nad Wisłą. To zaledwie 300 metrów, ale i pani Kopacz i pani Gronkiewicz, z wielką świtą dworaków, nie odówiły sobie spaceru pod okiem kamer telewizyjnych. Gierkowska propaganda sukcesu niech się schowa! To nic, że dalszy odcinek jest rozgrzebany i nic się tam nie dzieje, nie ma i nie wiadomo kiedy będzie ciągłość przejazdu i przejścia, ważne, że przekaz w Polskę poszedł.

źródło:onet

Fragment bulwaru © yurek55

Plaża po praskiej stronie © yurek55

Fontanna na Podzamczu © yurek55

Trochę wody dla ochłody © yurek55

źródło:onet

Fragment bulwaru © yurek55

Plaża po praskiej stronie © yurek55

Fontanna na Podzamczu © yurek55

Trochę wody dla ochłody © yurek55
- DST 18.72km
- Czas 01:04
- VAVG 17.55km/h
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 2 sierpnia 2015
Kategoria <50, przed śniadaniem
Amatorskie porównanie rowerów i solidarność rowerzystów.
Wczorajsza rajza z Radomia nie spustoszyła mojego oraganizmu i gdy dziś o ósmej otworzyłem oczy wiedziałem, że poranna, niedzielna rundka przed śniadaniem być musi. Wprawdzie początkowo chciałem jeszcze zasnąć, ale po kilkunastu minutach bezowocnych prób poddałem się i po cichutku wyszedłem z domu. Nie miałem dylematu gdzie jechać, bo jak pamiętacie, przedwczoraj na drodze Pilaszków - Pogroszew sprawdzałem dokładność wskazań licznika rowerowego. Po skorygowaniu obwodu koła, pierwsze sprawdzenie było wczoraj na drodze z Radomia. Dziś chciałem tylko sprawdzić, czy pomiar na słupkach drogowych potwierdzi się z kilometrami napisanymi na asfalcie. Okazało się, że jest prawie dobrze, błąd pomiaru to niecały 1%. Ale i tak go skorygowałóem w domu. Oddaję dziś ten rower właścicielowi, przejechałem na nim ponad dwieście kilometrów i mogę pokusić sie o subiektywne porównanie. Niewatpliwie lepszy jest od mojego i to w kilku parametrach. Pierwszy z nich to waga. Jest lżejszy pewnie o około dwa kilogramy - i to się czuje na drodze. Drugi to napęd, deore xt jest inaczej zestopniowane i mogłem bez wysiłku jeździć na blacie, a 9 koronek z tyłu sprawia, że biegi też lepiej wchodzą. Trzeci, to amortyzowana sztyca z wygodniejszym siodełkiem, a czwarty, to hamulce jak brzytwy, choć nie tarczowe. I to tyle porównań. A nie - jeszcze widelec ma lepszą amortyzację, ale dla mnie jest za miękki. I nie ma blokady, a mój ma. Tu jestem lepszy.
A co do relacji z jazdy, to miałem ciekawe zdarzenie. Rowerzysta jadący z przeciwka ostrzegł mnie przed policją, która podobno karze mandatami za jazdę po jezdni. Podziękowałem i wjechałem dla świętego spokoju na drogę dla rowerów i pieszych, ale zastanawiałem sie, czy mnie nie wkręcił przypadkiem. Może to taki rowerowy szeryf - aktywista, który w ten sposób zachęca do jazdy ddr? Przecież w ubiegłym roku na tej samej drodze mijałem ze stu policjantów zabezpieczających Tour de Pologne i nikt mi nawet uwagi nie zwrócił. A radiowóz rzeczywiście stał przed Babicami, a zaraz potem skończyła się droga rowerowa i mogłem jechać jezdnią. Ale pytanie, czy policjanci rzeczywiście by mnie mandatem ukarali pozostało bez odpowiedzi. Tak czy inaczej, warto wspomnieć o takim odruchu solidarności na drodze. Dziękuję.

Budynek w Kaputach coraz bardziej przypomina więzienie. Licznik - 340 © yurek55

Precyzyjne ustawienie to podstawa © yurek55

Koniec Mszy Św. w Borzęcinie © yurek55
A co do relacji z jazdy, to miałem ciekawe zdarzenie. Rowerzysta jadący z przeciwka ostrzegł mnie przed policją, która podobno karze mandatami za jazdę po jezdni. Podziękowałem i wjechałem dla świętego spokoju na drogę dla rowerów i pieszych, ale zastanawiałem sie, czy mnie nie wkręcił przypadkiem. Może to taki rowerowy szeryf - aktywista, który w ten sposób zachęca do jazdy ddr? Przecież w ubiegłym roku na tej samej drodze mijałem ze stu policjantów zabezpieczających Tour de Pologne i nikt mi nawet uwagi nie zwrócił. A radiowóz rzeczywiście stał przed Babicami, a zaraz potem skończyła się droga rowerowa i mogłem jechać jezdnią. Ale pytanie, czy policjanci rzeczywiście by mnie mandatem ukarali pozostało bez odpowiedzi. Tak czy inaczej, warto wspomnieć o takim odruchu solidarności na drodze. Dziękuję.

Budynek w Kaputach coraz bardziej przypomina więzienie. Licznik - 340 © yurek55

Precyzyjne ustawienie to podstawa © yurek55

Koniec Mszy Św. w Borzęcinie © yurek55
- DST 41.80km
- Czas 01:52
- VAVG 22.39km/h
- VMAX 38.84km/h
- Temperatura 26.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 1 sierpnia 2015
Kategoria > 100, gminobranie
Po gminy do Radomia
Nadszedł wreszcien ten dzień, kiedy pojechałem pociągiem o 8:36 do Radomia. Długo siedziałem wieczorem optymalizując trasę i rysując na mapie różne warianty powrotu, a wkońcu zdecydowałem się na ten najprosztszy. Jazda krajową "siódemką" okazała się całkiem znośna. Na tych fragmentach, gdzie ma status drogi ekspresowej, mozna jechać równolegle, meandrując z jednej strony trasy na drugą. Raz tylko, przed Białobrzegami niespodziewanie skończył się asfalt i musiałem jechać przez las i to bynajmniej nie po żadnej leśnej drodze, a po ledwo widocznej ścieżynce wśród chaszczów. Na szczęście to był tylko jeden kilometr. W Białobrzegach odbiłem w lewo po gminę Wysmierzyce, a w Broniszewie w prawo, po gminę Jasieniec. Tu niestety dałem nawigacyjną plamę i nie wróciłem w porę na swój szlak, który akurat prowadził przez gminę Goszczyn i ta została niezaliczona. Gdybym patrzył non - stop w ekran, to pewno bym się nie zgubił, a tak to musze przystawać, wyciagać telefon, czekać kiedy wczyta mapę i dziś zrobiłem to jeden raz za późno. Nie chciałem już wracać, będzie na następny raz.
Zdjęc nie ma za wiele, bo przejazd potraktowałem jak Hipki swoją wyprawę bałkańską. Nie byli na Plitvickich Jeziorach, do Dubrownika też nie zajechali, tylko kręcili, kręcili, kręcili... Ja dziś zrobiłem dokładnie tak samo i dzięki temu, zdążyłem na spóźniony obiad o 17:40.
Zaliczone gminy: Radom, Jedlińsk, Stara Błotnica, Białobrzegi, Wyśmierzyce, Promna, Jasieniec,
Fotki

Miejsce startu Dworzec Zachodni © yurek55

Stąd zacznę podróż powrotną © yurek55

Radom szybko sie kończy © yurek55

Tu 18.10.2001r zginął biskup Jan Chrapek ordynariusz diecezji radomskiej © yurek55

Dalej kilometr przez las © yurek55

Wyśmierzyce do kolekcji © yurek55

W Białobrzegach nie wiedzą? © yurek55

Ratusz, Starostwo, Rynek, fontanna. Białobrzegi © yurek55

Stary most na Pilicy W Białobrzehach © yurek55

Wąskie gardło w drodze do Zakopanego © yurek55

Fotka z m ostu obowiązkowa © yurek55

Powstanie Warszawskie. Uroczystości w Grójcu © yurek55

Rocznica Powstania Warszawskiego © yurek55

Na rynku w Grójcu © yurek55

W Raszynie tez pamiętali © yurek55
Zaliczone gminy: Radom, Jedlińsk, Stara Błotnica, Białobrzegi, Wyśmierzyce, Promna, Jasieniec,
Fotki

Miejsce startu Dworzec Zachodni © yurek55

Stąd zacznę podróż powrotną © yurek55

Radom szybko sie kończy © yurek55

Tu 18.10.2001r zginął biskup Jan Chrapek ordynariusz diecezji radomskiej © yurek55

Dalej kilometr przez las © yurek55

Wyśmierzyce do kolekcji © yurek55

W Białobrzegach nie wiedzą? © yurek55

Ratusz, Starostwo, Rynek, fontanna. Białobrzegi © yurek55

Stary most na Pilicy W Białobrzehach © yurek55

Wąskie gardło w drodze do Zakopanego © yurek55

Fotka z m ostu obowiązkowa © yurek55

Powstanie Warszawskie. Uroczystości w Grójcu © yurek55

Rocznica Powstania Warszawskiego © yurek55

Na rynku w Grójcu © yurek55

W Raszynie tez pamiętali © yurek55
- DST 125.41km
- Teren 1.00km
- Czas 05:49
- VAVG 21.56km/h
- Temperatura 26.0°C
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 31 lipca 2015
Kategoria 50-100
Sprawdzanie licznika
Przywiozłem wczoraj samochodem na dachu rower z Ursynowa do małej naprawy, tylne koło było scentrowane i ocierało o klocek hamulcowy. Dzis pojechałem z nim do 2kółek na Alei Krakowskiej, a potem na jazdę próbną. Znowu znalazłem sie w rejonie nowych dróg i znowu jechałem na czuja, gdzie oczy prowadzą. W końcu z Michałowic dojechałem do Alej Jerozolimskich i do Ursusa gdzie odszukałem punkt z wodą oligoceńską, bo jakoś przed wyjazdem nie pomyślałem o napełnieniu bidonu. Powinna być jakaś apka na telefon z tymi wszystkimi studniami oligoceńskimi w Warszawie.

Studnia oligoceńska w Ursusie; Suchy Las róg Alei Bzów © yurek55
Kawałek dalej minąłem lądowisko helikopterów...

Osiedlowe lądowisko w Ursusie © yurek55
...i po niedługiej chwili już z widziałem charakterystyczną wieżę kościoła na Żbikowie

Wieża żbikowskiego kościoła © yurek55
Dalsza moja droga nadal prowadziła na zachód, bo chciałem dojechać do trasy zachodnich wiosek, by tam, na drodze z Pilaszkowa sprawdzić licznik w tym rowerze. No i stamtąd miała się wreszcie zacząć droga z wiatrem w plecy, na co już nie mogłem się doczekać. Ale każda mordęga ma swój koniec, tak i ja wreszcie dostałem premię za swój trud i na skrzydłach wiatru przyfrunąłem do domu.

Cmentarz wojenny w Pilaszkowie © yurek55

Studnia oligoceńska w Ursusie; Suchy Las róg Alei Bzów © yurek55
Kawałek dalej minąłem lądowisko helikopterów...

Osiedlowe lądowisko w Ursusie © yurek55
...i po niedługiej chwili już z widziałem charakterystyczną wieżę kościoła na Żbikowie

Wieża żbikowskiego kościoła © yurek55
Dalsza moja droga nadal prowadziła na zachód, bo chciałem dojechać do trasy zachodnich wiosek, by tam, na drodze z Pilaszkowa sprawdzić licznik w tym rowerze. No i stamtąd miała się wreszcie zacząć droga z wiatrem w plecy, na co już nie mogłem się doczekać. Ale każda mordęga ma swój koniec, tak i ja wreszcie dostałem premię za swój trud i na skrzydłach wiatru przyfrunąłem do domu.

Cmentarz wojenny w Pilaszkowie © yurek55
- DST 62.00km
- Czas 02:54
- VAVG 21.38km/h
- VMAX 39.00km/h
- Temperatura 19.0°C
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 29 lipca 2015
Kategoria 50-100, Piaseczno/Ursynów
Drogi w budowie
Od jakiegoś już czasu intrygowała mnie myśl, co też dzieje się w kwestii budowy, rozbudowy, przebudowy trasy katowickiej. Nie ma rzecz jasna nic atrakcyjnego w jeżdzie rowerem takimi drogami, ale chciałem po prostu zaspokoić swoją ciekawość. A że miałem do podlania kwiatki w Piasecznie, to uznałem, że to dobra okazja do sprawdzenia postępu prac. W Magdalence przy trasie do Krakowa powstaje rondo i mówiąc szczerze nie ogarniam tego drogowskazu na zdjęciu poniżej. Ponieważ jechałem do Nadarzyna, to nie wiem jak wyglądaja pozostałe kierunki z tego drogowskazu. Wystarczającym wyzwaniem, wymagającym uwagi i skupienia było pokonanie na rowerze tego ronda.

Rondo w Magdalence © yurek55
Skrzyżowanie z trasa katowicką też w swym obecnym, niedokończonym kształcie, nie jest przyjazne dla rowerzystów. ale przynajmniej jest dwupoziomowe. Na estakadzie jakiś facet mnie strąbił, ale dogoniłem go po kilkudziesięciu metrach, bo musiał stanąć na dole. Nie podjął ze mna rozmowy, ani okna nawet nie uchylił, gdy tłumaczyłem mu niestosowność takich zachowań. Może się zastanowi następnym razem zanim naciśnie klakson. Po wjechaniu na katowicką miałem poczatkowo bardzo dużo miejsca dla siebie, ale nie nie wszędzie tak było.

Miejscowość Wolica © yurek55

Zwężenie drogi na trasie katowickiej © yurek55
Tu raczej pasów zmieniać nie powinienem, pojechałem na Janki

Trasa S8 © yurek55
W końcu droga wyprowadziła mnie w to miejsce...

Aleja Krakowska przed Jankami © yurek55
...a ja postanowiłem zgłębić jednak temat, co się stało z drogą Nadarzyn - Janki. Pojechałem do Janek i skręciłem na trasę katowicką, a tam okazało się, że nie ma przejazdu. Poniewaz jechałem rowerem udało mi sie dojechać do miejsca gdzie skręciłem w lewo, tak jak prowadziła droga. Okazało się, że jest możliwy przejazd prosto, który oczywiście przeoczyłem. Tabliczka obok koparki zezwala na dojazd do posesji.

Rozwidlenie - dojazd do posesji © yurek55
Teraz juz mogłem zawrócić i jechać do domu. Droga przez Raszyn nie była zakorkowana, co nie zdarzało się do tej pory nigdy. Widocznie ruch samochodowy od strony Katowic przejął oddany fragment obwodnicy, a ten od strony Krakowa nie powoduje az takiej totalnej blokady.
Vmax z wiatrem na wiadukcie nad torami przy stacji Rakowiec. W dzisiejszej podróży wiatr był moim sprzymierzeńcem, co ma też odzwierciedlenie w średniej.

Rondo w Magdalence © yurek55
Skrzyżowanie z trasa katowicką też w swym obecnym, niedokończonym kształcie, nie jest przyjazne dla rowerzystów. ale przynajmniej jest dwupoziomowe. Na estakadzie jakiś facet mnie strąbił, ale dogoniłem go po kilkudziesięciu metrach, bo musiał stanąć na dole. Nie podjął ze mna rozmowy, ani okna nawet nie uchylił, gdy tłumaczyłem mu niestosowność takich zachowań. Może się zastanowi następnym razem zanim naciśnie klakson. Po wjechaniu na katowicką miałem poczatkowo bardzo dużo miejsca dla siebie, ale nie nie wszędzie tak było.

Miejscowość Wolica © yurek55

Zwężenie drogi na trasie katowickiej © yurek55
Tu raczej pasów zmieniać nie powinienem, pojechałem na Janki

Trasa S8 © yurek55
W końcu droga wyprowadziła mnie w to miejsce...

Aleja Krakowska przed Jankami © yurek55
...a ja postanowiłem zgłębić jednak temat, co się stało z drogą Nadarzyn - Janki. Pojechałem do Janek i skręciłem na trasę katowicką, a tam okazało się, że nie ma przejazdu. Poniewaz jechałem rowerem udało mi sie dojechać do miejsca gdzie skręciłem w lewo, tak jak prowadziła droga. Okazało się, że jest możliwy przejazd prosto, który oczywiście przeoczyłem. Tabliczka obok koparki zezwala na dojazd do posesji.

Rozwidlenie - dojazd do posesji © yurek55
Teraz juz mogłem zawrócić i jechać do domu. Droga przez Raszyn nie była zakorkowana, co nie zdarzało się do tej pory nigdy. Widocznie ruch samochodowy od strony Katowic przejął oddany fragment obwodnicy, a ten od strony Krakowa nie powoduje az takiej totalnej blokady.
Vmax z wiatrem na wiadukcie nad torami przy stacji Rakowiec. W dzisiejszej podróży wiatr był moim sprzymierzeńcem, co ma też odzwierciedlenie w średniej.
- DST 56.11km
- Czas 02:33
- VAVG 22.00km/h
- VMAX 41.00km/h
- Temperatura 24.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 28 lipca 2015
Kategoria 50-100
Trochę słońce, trochę deszcz
Pretekstem do dzisiejszego wyjazdu było umówienie centrowania koła w sklepie 2kółka (nie mojego), a potem jazda na Bródno do sklepu. Przy okazji postanowiłem też zajrzeć na cmentarz, bo dawno nie byłem. W drodze złapał mnie krótkotrwały, acz rzęsisty deszcz z pogodnego nieba, który spokojnie przeczekałem pod drzewem. Niestety jadąc Agrykolą w dół rozwinąłem taką prędkość, że woda z pod kół przemoczyła mnie jak podczas największej ulewy. Dobrze, że ciepło dziś było.
Wieczorem pojechałem kupić uszczelkę do Dastoramy, ale zamiast jednej, musiałem kupić cały zestaw naprawczy, chyba z 8 różnych sztuk. Przy okazji złapał mnie drugi deszcz...

Stadion PGE Narodowy © yurek55

Most Gdański z kręconych schodów © yurek55
Druga połowa tęczy nie zmieściła mi się w kadrze. A szkoda, sięgała aż do ziemi.

Wieczorna pół-tęcza © yurek55
Wieczorem pojechałem kupić uszczelkę do Dastoramy, ale zamiast jednej, musiałem kupić cały zestaw naprawczy, chyba z 8 różnych sztuk. Przy okazji złapał mnie drugi deszcz...

Stadion PGE Narodowy © yurek55

Most Gdański z kręconych schodów © yurek55
Druga połowa tęczy nie zmieściła mi się w kadrze. A szkoda, sięgała aż do ziemi.

Wieczorna pół-tęcza © yurek55
- DST 51.54km
- Czas 02:48
- VAVG 18.41km/h
- VMAX 44.20km/h
- Temperatura 24.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 27 lipca 2015
Kategoria 50-100
Śladem złotego błysku.
Jechałem parę tygodni temu samochodem na działkę i przed Pomiechówkiem coś mi z prawej błysnęło w słońcu. Ledwo zdążyłem odkręcić głowę i dostrzec w ostatniej chwili jakiś budynek o złotym dachu i kopule charakterystycznej dla cerkwi. Nie pierwszy raz tamtędy jechałem, ale nigdy czegoś takiego nie widziałem. Pomyślałem sobie, że warto kiedyś pojechać rowerem i sprawdzić co to jest. Dziś więc pojechałem w tamtym kierunku z myślą, by przy okazji odwiedzić nasz dawny zakładowy Ośrodek Wczasowy w Pomiechówku. Zacząłem jazdę z Tarchomina - Nowodworów, bo tam najlepszemu z mechaników odstawiłem córki samochód, na wymianę klocków, oleju, filtrów i ogólny przegląd. Następnie z bagażnika wyjąłem rower i po niezadługim czasie i pokonaniu trzech niewielkich hopek na drodze 630, dojechałem do Nowego Dworu. Tym razem skręciłem do miasta, stąd brak fotki cygańskiej rezydencji przy miejskiej obwodnicy. W mieście trochę się pogubiłem, bo przez prace drogowe i objazdy zupełnie straciłem orientację, aż w końcu zapytałem kogoś i wreszcie dojechałem do mostu na Narwi. Przed Pomiechówkiem przypomniałem sobie, że chyba minąłem obiekt poszukiwań, ale zawracać mi się już nie chciało i dojechałem do naszego ośrodka nad Wkrą. Niewielki budynek wczasowy jest zasłonięty płachtą, część terenu zadbana, równo przystrzyżona trawka, reszta zarośnięta drzewami i chaszczami. Widać, że nowa właścicielka, pani Anna Korcz (tak, tak, aktorka), coś tam próbuje zrobić. Jest ładna plaża, są leżaki, kajaki, wiata z piwem i szybkim jedzeniem, leżaki. Powstał pawilon imprezowy i pawilon hotelowy, więc przyjęcia, szkolenia i integracje można tam śmiało organizować.
Ponieważ straciłem za wiele czasu, realizację pozostałej części planu przełożyłem na inny termin i postanowiłem wracać do domu. Tym razem udało mi się nie przeoczyć złotego budynku. Ku swemu wielkiemu zaskoczeniu dowiedziałem się, że to faktycznie cerkiew parafialna, Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego Św. Aleksandry w Stanisławowie. Dach jej zaczęli złocić dopiero w zeszłym roku, dlatego przedtem nie rzuciła mi się nigdy w oczy.
Reszta podróży to ciśnięcie pod wiatr do domu, z krótką przerwą w Czosnowie przy fontannie, na zmoczenie chustki i zjedzenie batona z ziarnami na ławeczce. Czasu znowu nie miałem zbyt wiele, tym bardziej, że chciałem odebrać coś ze sklepu przy Wilanowskiej, a to opóźniało mój powrót o dobre pół godziny. Ale wszystko się udało i dobrze skończyło, zdążyłem na czas.
Zdjęcia:

Coś błyszczy z dala © yurek55

Cerkiew parafialna w Stanisławowie © yurek55

Cerkiew św. Aleksandry © yurek55

Widok od tyłu © yurek55

Pawilon imprezowy d. stołówka wczasowa © yurek55

Budynek wczasowy od tyłu © yurek55

Rzeczna wyspa. Wkra © yurek55

Wkra w Pomiechówku © yurek55

Wisła w Modlinie © yurek55
Ponieważ straciłem za wiele czasu, realizację pozostałej części planu przełożyłem na inny termin i postanowiłem wracać do domu. Tym razem udało mi się nie przeoczyć złotego budynku. Ku swemu wielkiemu zaskoczeniu dowiedziałem się, że to faktycznie cerkiew parafialna, Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego Św. Aleksandry w Stanisławowie. Dach jej zaczęli złocić dopiero w zeszłym roku, dlatego przedtem nie rzuciła mi się nigdy w oczy.
Reszta podróży to ciśnięcie pod wiatr do domu, z krótką przerwą w Czosnowie przy fontannie, na zmoczenie chustki i zjedzenie batona z ziarnami na ławeczce. Czasu znowu nie miałem zbyt wiele, tym bardziej, że chciałem odebrać coś ze sklepu przy Wilanowskiej, a to opóźniało mój powrót o dobre pół godziny. Ale wszystko się udało i dobrze skończyło, zdążyłem na czas.
Zdjęcia:

Coś błyszczy z dala © yurek55

Cerkiew parafialna w Stanisławowie © yurek55

Cerkiew św. Aleksandry © yurek55

Widok od tyłu © yurek55

Pawilon imprezowy d. stołówka wczasowa © yurek55

Budynek wczasowy od tyłu © yurek55

Rzeczna wyspa. Wkra © yurek55

Wkra w Pomiechówku © yurek55

Wisła w Modlinie © yurek55
- DST 93.00km
- Czas 04:48
- VAVG 19.38km/h
- VMAX 35.40km/h
- Temperatura 20.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 26 lipca 2015
Kategoria <50, przed śniadaniem
Aaaaby wesele wyprawić...
Dziś - w odróżnieniu od dnia wczorajszego - obudziłem się na tyle wcześnie, że mogłem przed śniadaniem udać się na niewielką przejażdżkę. Na dodatek zamiast 34°C, przyjemne 19°C, więc nic nie usprawiedliwiało wylegiwania się w łóżku. Tym razem zrezygnowałem ze stałej niedzielnej trasy przez zachodnie wioski, a wybrałem się sprawdzić, co zmieniło się po oddaniu obwodnicy Janek. Pokręciłem się więc wzdłuż niej, popatrzyłem z góry, ale i tak nie wiem gdzie się zaczyna, trzeba by to samochodem spenetrować.
Ale za to zobaczyłem wreszcie perłę architektury środkowego Mazowsza, wymarzone miejsce przyjęć weselnych podwarszawskiej elity.

Hotel Wenecja © yurek55
Więcej zdjęć poniżej - klikasz na własną odpowiedzialność. :)
Dom weselny - Hotel Wenecja w Michałowicach
Jako odtrutkę po obejrzeniu tamtych zdjęć zamieszczam budynek projektu Szymona Zuga. Wójt Raszyna Andrzej Zaręba skorzystał z hasła Prezydent Warszawy i też "zmienia Raszyn dla naszych mieszkańców". Z takim samym skutkiem, bo te płachty wiszą już od pięciu lat.

Austeria w Raszynie 1784-90 © yurek55

Zapomniany rower na ulicy Partyzantów w Grocholicach © yurek55
Edit: Sześć tysięcy kilometrów pękło.
Ale za to zobaczyłem wreszcie perłę architektury środkowego Mazowsza, wymarzone miejsce przyjęć weselnych podwarszawskiej elity.

Hotel Wenecja © yurek55
Więcej zdjęć poniżej - klikasz na własną odpowiedzialność. :)
Dom weselny - Hotel Wenecja w Michałowicach
Jako odtrutkę po obejrzeniu tamtych zdjęć zamieszczam budynek projektu Szymona Zuga. Wójt Raszyna Andrzej Zaręba skorzystał z hasła Prezydent Warszawy i też "zmienia Raszyn dla naszych mieszkańców". Z takim samym skutkiem, bo te płachty wiszą już od pięciu lat.

Austeria w Raszynie 1784-90 © yurek55

Zapomniany rower na ulicy Partyzantów w Grocholicach © yurek55
Edit: Sześć tysięcy kilometrów pękło.
- DST 32.16km
- Czas 01:46
- VAVG 18.20km/h
- VMAX 38.60km/h
- Temperatura 19.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 24 lipca 2015
Kategoria <50
Zagadka
Ostatnio w styczniu zdarzyły mi się tygodniowe przerwy w jeżdżeniu i aż do teraz się nie powtórzyły. Wakacje to jednak okres specyficzny i czasem rower musi zejść na plan drugi. Dziś wreszcie znalazłem czas i zrobiłem sobie krótką przejażdżkę, po odbiór starego Panasonica Lumixa z naprawy i na Taneczną do córki do pracy. Tam właśnie, z pewnym zaskoczeniem zauważyłem coś dziwnego, co dotyczy moich opon rowerowych. Nigdy jakoś szczególnie nie przyglądałem się tylnej oponie, przednia siłą rzeczy jest ciągle przed oczami, ale dziś dostrzegłem rażącą dysproporcję w zużyciu bieżnika. A przecież nie jestem młodzieńcem zafascynowanym driftem, hamowaniem z efektownym poślizgiem na zablokowanym kole, opona Schwalbe Marathon Plus ma raptem piętnaście tysięcy kilometrów, więc dlaczego jest taka łysa?
Po powrocie do domu zamieniłem tył na przód i pojechałem na stację dopompować, stąd różnica w kilometrach z mapy i licznika.

Przednia i tylna opona mojego roweru © yurek55

Nad Jeziorkiem Szczęśliwickim © yurek55
Po powrocie do domu zamieniłem tył na przód i pojechałem na stację dopompować, stąd różnica w kilometrach z mapy i licznika.

Przednia i tylna opona mojego roweru © yurek55

Nad Jeziorkiem Szczęśliwickim © yurek55
- DST 30.00km
- Czas 01:35
- VAVG 18.95km/h
- VMAX 36.50km/h
- Temperatura 28.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze























