Czwartek, 10 grudnia 2015
Kategoria <50
Jazda bez planu
Byłem umówiony w Przychodni na Kartezjusza na dziesiątą i na dwunastą trzydzieści. Postanowiłem więc pojechać rowerem, a "okienko" pomiędzy wizytami wykorzystać na jazdę moimi ulubionymi wiejskimi drogami do Leszna lub, w krótszym wariancie, do Zaborowa. Plan był dobry, lecz realizacja do dupy. Po pierwsze obudziłem się za późno i musiałem jechać samochodem, po drugie kolejna wizyta została przyspieszona (co i tak było bez znaczenia z uwagi na punkt pierwszy:))
Nie wiem jak inni, ale ja tak mam, że jak plan mi się zesra, to nabieram przekonania, że widocznie tak ma być i jazda mi dziś niepisana. Po powrocie do domu zastanawiałem się długo, co zrobić z resztą dnia i jak wykorzystać piękna pogodę, aż w końcu przypomniałem sobie o aparacie fotograficznym, czekającym od września na brakującą część w serwisie na Dąbrowskiego. Jak wielokrotnie pisałem, każdy powód jest dobry więc i ten uznałem za doskonały, a że najgorsze dla mnie jest samo wyjście z domu, reszta już poszła z górki. Umówiłem się na odbiór nienaprawionego aparatu i zwrot kasy za poprzednią, nieskuteczną naprawę, na poniedziałek i stamtąd pojechałem na południe. Miałem tylko dwie godziny do zapadnięcia ciemności i na jazdę pozamiejską było za późno więc postanowiłem karnąć się do Powsina i przez Ursynów wrócić do domu. Potem trochę zmodyfikowałem trasę wybierając jazdę przez las kabacki do Puławskiej i odnajdując nowy przejazd nad Południową Obwodnicą wiaduktem w ciągu ulicy Poloneza. Troszkę się w tych Pyrach zamotałem wjeżdżając w ślepe uliczki, ale teraz już wiem jak jechać. Przecinamy Puławską, wjeżdżamy w Głuszca, w prawo Transportowców, w lewo w Ludwinowską i po skręcie w prawo widzimy wiadukt w ciągu ulicy Kujawiaka. A dalej krótki myk w lewo - prawo w Poloneza i dojeżdżamy do Poleczki. W bonusie mamy po drodze najmłodszy warszawski cmentarz na Wyczółkach, który odkryłem we wrześniu ubiegłego roku
Potem jeszcze tylko jeden krótki przystanek na wiadukcie przy lotnisku i troszkę okrężny, bo Aleją Krakowską, powrót do domu.
I tyle.

Świątynia Opatrzności Bożej © yurek55

Aleja Rzeczypospolitej w Lemingrodzie © yurek55

Droga na Powsin © yurek55

Moczydłowską przez Las Kabacki © yurek55

Wiadukt na ulicy Poleczki © yurek55

Powstaje nowa kolejowa inwestycja © yurek55

Grudniowe niebo nad lotniskiem © yurek55
PS. Godzina startu jest późniejsza o godzinę niż podana poniżej.
Nie wiem jak inni, ale ja tak mam, że jak plan mi się zesra, to nabieram przekonania, że widocznie tak ma być i jazda mi dziś niepisana. Po powrocie do domu zastanawiałem się długo, co zrobić z resztą dnia i jak wykorzystać piękna pogodę, aż w końcu przypomniałem sobie o aparacie fotograficznym, czekającym od września na brakującą część w serwisie na Dąbrowskiego. Jak wielokrotnie pisałem, każdy powód jest dobry więc i ten uznałem za doskonały, a że najgorsze dla mnie jest samo wyjście z domu, reszta już poszła z górki. Umówiłem się na odbiór nienaprawionego aparatu i zwrot kasy za poprzednią, nieskuteczną naprawę, na poniedziałek i stamtąd pojechałem na południe. Miałem tylko dwie godziny do zapadnięcia ciemności i na jazdę pozamiejską było za późno więc postanowiłem karnąć się do Powsina i przez Ursynów wrócić do domu. Potem trochę zmodyfikowałem trasę wybierając jazdę przez las kabacki do Puławskiej i odnajdując nowy przejazd nad Południową Obwodnicą wiaduktem w ciągu ulicy Poloneza. Troszkę się w tych Pyrach zamotałem wjeżdżając w ślepe uliczki, ale teraz już wiem jak jechać. Przecinamy Puławską, wjeżdżamy w Głuszca, w prawo Transportowców, w lewo w Ludwinowską i po skręcie w prawo widzimy wiadukt w ciągu ulicy Kujawiaka. A dalej krótki myk w lewo - prawo w Poloneza i dojeżdżamy do Poleczki. W bonusie mamy po drodze najmłodszy warszawski cmentarz na Wyczółkach, który odkryłem we wrześniu ubiegłego roku
Potem jeszcze tylko jeden krótki przystanek na wiadukcie przy lotnisku i troszkę okrężny, bo Aleją Krakowską, powrót do domu.
I tyle.

Świątynia Opatrzności Bożej © yurek55

Aleja Rzeczypospolitej w Lemingrodzie © yurek55

Droga na Powsin © yurek55

Moczydłowską przez Las Kabacki © yurek55

Wiadukt na ulicy Poleczki © yurek55

Powstaje nowa kolejowa inwestycja © yurek55

Grudniowe niebo nad lotniskiem © yurek55
PS. Godzina startu jest późniejsza o godzinę niż podana poniżej.
- DST 40.13km
- Teren 1.00km
- Czas 01:54
- VAVG 21.12km/h
- VMAX 36.70km/h
- Temperatura 4.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 9 grudnia 2015
Kategoria <50, Piaseczno/Ursynów
Pływanie i rowerowanie
Po południu czekała mnie jazda do Piaseczna, a że dawno się nie kąpałem, to poszedłem wymoczyć ciało na basenie. Trafiłem na dobrą godzinę, nie było w wodzie żadnych uczniów, przedszkolaków, ani seniorów i cały tor miałem tylko dla siebie. Ponieważ w tym roku zarzuciłem niemal całkowicie pływanie, liczyłem się z gorszym czasem na stałym dystansie, ale nie miałem zamiaru go skracać. Chciałem mieć porównanie. Sprawdzałem czas co dwadzieścia długości i na każdych pięciuset metrach traciłem minutę, czyli jak łatwo obliczyć w wodzie musiałem spędzić 45 minut, żeby przepłynąć swoje 1500 metrów. A tak swoją drogą, trening pływacki to chyba najnudniejsza rzecz na świecie. Ja w końcu z nudów liczyłem nawet wymachy ramion na każdej długości basenu. Równie nudne może być tylko jeżdżenie w miejscu na chomiku.
Zaraz po powrocie z basenu i zjedzeniu obiadu wsiadłem na rower i pojechałem do córki. Dzięki wcześniejszemu wyjściu dojechałem jeszcze po widnemu i miałem czas na spokojne wypicie kawy, pogadanie i odpoczynek. A powrotna droga wieczorem, jak widać na śladzie, wiodła przez dobrze oświetlone ulice Warszawy i brak dobrego światłą z przodu był zupełnie niezauważalny.

Basen i lodowisko © yurek55

Mój basen © yurek55

Droga przy lotnisku © yurek55
Zaraz po powrocie z basenu i zjedzeniu obiadu wsiadłem na rower i pojechałem do córki. Dzięki wcześniejszemu wyjściu dojechałem jeszcze po widnemu i miałem czas na spokojne wypicie kawy, pogadanie i odpoczynek. A powrotna droga wieczorem, jak widać na śladzie, wiodła przez dobrze oświetlone ulice Warszawy i brak dobrego światłą z przodu był zupełnie niezauważalny.

Basen i lodowisko © yurek55

Mój basen © yurek55

Droga przy lotnisku © yurek55
- DST 43.63km
- Czas 02:04
- VAVG 21.11km/h
- VMAX 37.00km/h
- Temperatura 5.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 8 grudnia 2015
Kategoria <50
Ziąb i mgła
Rano mgła taka, że świata nie widać i na dodatek temperatura za oknem bliska zera. Nie miałem za dużo czasu, więc nawet mi pasowała taka pogoda, w sam raz na godzinną przejażdżkę po mieście.
- DST 20.00km
- Czas 00:59
- VAVG 20.34km/h
- VMAX 34.50km/h
- Temperatura 2.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 7 grudnia 2015
Kategoria 50-100
Poprawka po wczorajszym
Odczuwałem pewien niedosyt po wczorajszej trasie - bo przecież lubię tamtędy jeździć - i postanowiłem pojechać tą samą drogą, tylko trochę dalej. Tym razem nie skręciłem do Borzęcina, ale dojechałem prawie do Leszna i tam dopiero zawróciłem w kierunku Warszawy. Zanim to nastąpiło miałem niestety cały czas pod wiatr, a im bardziej się oddalałem, tym było gorzej. Oczywiście nie usiłowałem nawet walczyć z wiatrem i własnym organizmem - wiadomo, nic na siłę. Kręciłem więc swoim tempem i kiedy wreszcie uznałem, że czas dla odmiany dać się wiatrowi popychać, moja średnia prędkość spadła do zaledwie 17,8 km/h. Na szczęście droga powrotna pozwoliła nieco poprawić ten wynik, były nawet fragmenty, że przekraczałem 30km/h. Szkoda, że nie jechałem z Poznania...:)
A ponieważ wczoraj i dziś przejeżdżałem obok ścieżki edukacyjnej w Strzykułach, czas na edukację z ornitologii.

To są krukowate © yurek55

Drozdy i sikory © yurek55

Ptasi budzik z tablicy w Strzykułach © yurek55
Bez liści trochę lepiej go widać.

Kościół w Zaborowie © yurek55
A tutaj, za życia Aleksandra Gudzowatego, nigdy nie widziałem żadnej oznaki życia. Jego słynna rezydencja w Mariewie budziła ciekawość, bo jej wybudowanie kosztowało podobno sto milionów złotych, ale wysoki mur i drut kolczasty skutecznie chroniły przed wzrokiem wścibskich. Dlatego dziś dużym zaskoczeniem był dla mnie widok tak wielu samochodów ekip remontowych. Czyżby syn Gudzowatego, Tomasz, sprzedał posiadłość? Zastanowił mnie też znak drogowy przed bramą "zakaz ruchu", z tabliczką nie dotyczy CC i CD. Może ambasador jakiegoś naftowego kraju będzie tam miał rezydencję? Pojadę tam za jakiś czas sprawdzić.

Ekipy remontowe w siedzibie Bartimpexu w Mariewie © yurek55
Dziś mapa znów niekompletna, ale tym razem nie z powodu wyłączenia się telefonu, a przypadkiem naciśniętej pauzy.
A ponieważ wczoraj i dziś przejeżdżałem obok ścieżki edukacyjnej w Strzykułach, czas na edukację z ornitologii.

To są krukowate © yurek55

Drozdy i sikory © yurek55

Ptasi budzik z tablicy w Strzykułach © yurek55
Bez liści trochę lepiej go widać.

Kościół w Zaborowie © yurek55
A tutaj, za życia Aleksandra Gudzowatego, nigdy nie widziałem żadnej oznaki życia. Jego słynna rezydencja w Mariewie budziła ciekawość, bo jej wybudowanie kosztowało podobno sto milionów złotych, ale wysoki mur i drut kolczasty skutecznie chroniły przed wzrokiem wścibskich. Dlatego dziś dużym zaskoczeniem był dla mnie widok tak wielu samochodów ekip remontowych. Czyżby syn Gudzowatego, Tomasz, sprzedał posiadłość? Zastanowił mnie też znak drogowy przed bramą "zakaz ruchu", z tabliczką nie dotyczy CC i CD. Może ambasador jakiegoś naftowego kraju będzie tam miał rezydencję? Pojadę tam za jakiś czas sprawdzić.

Ekipy remontowe w siedzibie Bartimpexu w Mariewie © yurek55
Dziś mapa znów niekompletna, ale tym razem nie z powodu wyłączenia się telefonu, a przypadkiem naciśniętej pauzy.
- DST 74.00km
- Teren 1.00km
- Czas 03:54
- VAVG 18.97km/h
- Temperatura 10.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 6 grudnia 2015
Kategoria <50, przed śniadaniem
Dzień pieszego rowerzysty
Dziś obudziłem się na tyle wcześnie, że miałem czas na małą przejażdżkę przed śniadaniem. Wybrałem znaną trasę do Borzęcina, która zajmuje około dwóch godzin, żeby móc spokojnie zdążyć wrócić na czas. Początek miałem pod wiatr i średnia na pierwszych kilometrach wyszła 18,5 km/h, ale później było już dużo lepiej. Jednak do Borzęcinie dotarłem na tyle późno, że postanowiłem wracać najkrótszą drogą. Z wiatrem w plecy jechało się tak dobrze, że musiałem się zatrzymać i zdjąć bluzę, bo zaczynałem się pocić. Na skrzydłach wiatru mknąłem przed siebie, aż nagle usłyszałem ostry trzask pod kołem i już wiedziałem, że najechałem oponą na szkło. Słońce świeciło mi prosto w oczy i nie zauważyłem pokaźnego odłamka leżącego na drodze rowerowej. Usłyszałem syk uchodzącego powietrza i tak skończyła się moja jazda. Było to przed tunelem przy Dworcu Zachodnim, a więc do domu miałem około półtora kilometra i nie chciało mi się zmieniać dętki. Uznałem, że na piechotę będę szybciej. To druga guma w tym roku - pierwsza w styczniu, druga w grudniu, czyli na początek i na koniec roku.

Gotowy fragment Nowolazurowej - wiadukt © yurek55

Na dole Odolany © yurek55

Drzewa, krzewy i ciekawostki przyrodnicze w Strzykułach © yurek55

Ptaki w Strzykułach © yurek55

Kościół w Borzęcinie © yurek55

Koniec jazdy - flak © yurek55

Smutny powrót z wycieczki © yurek55
Bluza zawiązana wokół mostka.
A na koniec zobaczyłem, że telefon umarł i nie dokończył zapisywać trasy.

Gotowy fragment Nowolazurowej - wiadukt © yurek55

Na dole Odolany © yurek55

Drzewa, krzewy i ciekawostki przyrodnicze w Strzykułach © yurek55

Ptaki w Strzykułach © yurek55

Kościół w Borzęcinie © yurek55

Koniec jazdy - flak © yurek55

Smutny powrót z wycieczki © yurek55
Bluza zawiązana wokół mostka.
A na koniec zobaczyłem, że telefon umarł i nie dokończył zapisywać trasy.
- DST 41.29km
- Czas 01:54
- VAVG 21.73km/h
- VMAX 36.70km/h
- Temperatura 10.6°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 5 grudnia 2015
Kategoria > 100
Seteczka grudnióweczka
Nie miałem żadnego pomysłu na trasę i postanowiłem zdać się na los szczęścia i jechać gdzie mnie oczy poniosą. Najpierw poniosły mnie do Nadarzyna, bo chciałem sprawdzić, jak wygląda wylotówka na Katowice/Wrocław. Jest nieskończona, można więc nią jechać rowerem, ale pewnie już niedługo.

Widok na tureckie CH Maximus i włoskie CH Centrum Mody w Nadarzynie © yurek55
Kolejne Centrum Handlowym na mojej drodze, to Wólka Kosowska.

Azja pod Warszawą © yurek55

Polna droga do Wólki Kosowskiej - podwarszawskiego Chinatown © yurek55
W Wólce można też się poduczyć chińskiego czytając szyldy :)

Fryzjer w Chinatown © yurek55

Chiński sklepik © yurek55
Dalej oczy poniosły mnie do Piaseczna, bo miałem oddać córce klucze do mieszkania. Po drodze był Cmentarz Południowy. Te mogiłki pochowanych na koszt miasta, to jednak przygnębiający widok.

Cmentarz Południowy © yurek55
Jak już zawiozłem klucze, oczy poniosły mnie do studia filmowego, gdzie kręcą telenowelę "M jak Miłość". Już kilka razy tamtędy jechałem, ale nigdy nie skręciłem i dziś postanowiłem z ciekawości zajrzeć. Za ogrodzeniem stoi barak i hala, więc ze zdjęcia wykadrowałem tylko jego.

Pilnuję Studia Filmowego Serialu "M jak Miłość" © yurek55
Ale przedtem, przy pomniku w lesie chojnowskim, taka oto mroczna groźba i ostrzeżenie. Czujecie ten lodowaty strach?

Ostatnie ostrzeżenie © yurek55
W Górze Kalwarii dom starców obchodzi jubileusz, z tej okazji na murze wiszą fotogramy starych ludzi, pensjonariuszy? Też chyba niezbyt przyjemne ukoronowanie żywota ludzkiego w takim miejscu...

Wystawa na 175 - lecie © yurek55

Pensjonariusze Domu Starców w Górze Kalwarii © yurek55
A stamtąd gdzie mógłbym pojechać? Oczywiście do Gassów! Spotkałem nadspodziewanie dużo rowerzystów jak na grudzień i - co dziwne - niemal wszyscy pozdrawiali skinięciem głowy, czy machnięciem ręki. Widocznie o tej porze roku po terenach republiki rowerowej Gassy, jeżdżą już tylko dobrze wychowani i nie ma tam przypadkowych ludzi.
A samą przystań objęli w niepodzielne władanie wędkarze, było ich w tamtej okolicy z pięćdziesięciu.

W oczekiwaniu na holownik do Puław © yurek55

Przystań w Gassach © yurek55
Dalej już nie miałem co wymyślać, tylko trzeba było naginać do domu, na obiad, no i żeby dojechać do miasta po widnemu. Można powiedzieć, że się udało.

Droga pod Siekierkowskim © yurek55
A na zakończenie niespodzianka, zupełnie niezgodna z chronologią opisanych wyżej wydarzeń i zdjęć.
Otóż ledwie wyjechałem z domu, zaskoczył mnie ten oto widok - zablokowana ulica, z powodu faceta na parapecie czwartego piętra. Podobno siedział tam od trzeciej rano i nie mógł się zdecydować. Dobrze, że uliczka krótka, boczna i łatwa do objechania, ale te procedury z blokowaniem dostępu, to jest trochę chore.

Jeden potencjalny samobójca © yurek55
Budynek oddalony o całą szerokość podwórka i nie można autem przejechać. Bo co?

Niezdecydowany skoczek - samobójca © yurek55
To pomarańczowe, to poduszka ratunkowa.

Poduszka ratunkowa już czeka na skoczka © yurek55
W rezultacie podobno nie skoczył, pewno jak go "Mocarz" odpuścił to się rozmyślił.
Jedyne co znalazłem w sieci na ten temat tutaj

Widok na tureckie CH Maximus i włoskie CH Centrum Mody w Nadarzynie © yurek55
Kolejne Centrum Handlowym na mojej drodze, to Wólka Kosowska.

Azja pod Warszawą © yurek55

Polna droga do Wólki Kosowskiej - podwarszawskiego Chinatown © yurek55
W Wólce można też się poduczyć chińskiego czytając szyldy :)

Fryzjer w Chinatown © yurek55

Chiński sklepik © yurek55
Dalej oczy poniosły mnie do Piaseczna, bo miałem oddać córce klucze do mieszkania. Po drodze był Cmentarz Południowy. Te mogiłki pochowanych na koszt miasta, to jednak przygnębiający widok.

Cmentarz Południowy © yurek55
Jak już zawiozłem klucze, oczy poniosły mnie do studia filmowego, gdzie kręcą telenowelę "M jak Miłość". Już kilka razy tamtędy jechałem, ale nigdy nie skręciłem i dziś postanowiłem z ciekawości zajrzeć. Za ogrodzeniem stoi barak i hala, więc ze zdjęcia wykadrowałem tylko jego.

Pilnuję Studia Filmowego Serialu "M jak Miłość" © yurek55
Ale przedtem, przy pomniku w lesie chojnowskim, taka oto mroczna groźba i ostrzeżenie. Czujecie ten lodowaty strach?

Ostatnie ostrzeżenie © yurek55
W Górze Kalwarii dom starców obchodzi jubileusz, z tej okazji na murze wiszą fotogramy starych ludzi, pensjonariuszy? Też chyba niezbyt przyjemne ukoronowanie żywota ludzkiego w takim miejscu...

Wystawa na 175 - lecie © yurek55

Pensjonariusze Domu Starców w Górze Kalwarii © yurek55
A stamtąd gdzie mógłbym pojechać? Oczywiście do Gassów! Spotkałem nadspodziewanie dużo rowerzystów jak na grudzień i - co dziwne - niemal wszyscy pozdrawiali skinięciem głowy, czy machnięciem ręki. Widocznie o tej porze roku po terenach republiki rowerowej Gassy, jeżdżą już tylko dobrze wychowani i nie ma tam przypadkowych ludzi.
A samą przystań objęli w niepodzielne władanie wędkarze, było ich w tamtej okolicy z pięćdziesięciu.

W oczekiwaniu na holownik do Puław © yurek55

Przystań w Gassach © yurek55
Dalej już nie miałem co wymyślać, tylko trzeba było naginać do domu, na obiad, no i żeby dojechać do miasta po widnemu. Można powiedzieć, że się udało.

Droga pod Siekierkowskim © yurek55
A na zakończenie niespodzianka, zupełnie niezgodna z chronologią opisanych wyżej wydarzeń i zdjęć.
Otóż ledwie wyjechałem z domu, zaskoczył mnie ten oto widok - zablokowana ulica, z powodu faceta na parapecie czwartego piętra. Podobno siedział tam od trzeciej rano i nie mógł się zdecydować. Dobrze, że uliczka krótka, boczna i łatwa do objechania, ale te procedury z blokowaniem dostępu, to jest trochę chore.

Jeden potencjalny samobójca © yurek55
Budynek oddalony o całą szerokość podwórka i nie można autem przejechać. Bo co?

Niezdecydowany skoczek - samobójca © yurek55
To pomarańczowe, to poduszka ratunkowa.

Poduszka ratunkowa już czeka na skoczka © yurek55
W rezultacie podobno nie skoczył, pewno jak go "Mocarz" odpuścił to się rozmyślił.
Jedyne co znalazłem w sieci na ten temat tutaj
- DST 107.00km
- Teren 5.00km
- Czas 05:30
- VAVG 19.45km/h
- VMAX 42.10km/h
- Temperatura 8.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 4 grudnia 2015
Kategoria <50
Ciepły wieczór grudniowy
Z uwagi na wiek i wzrok nie lubię jeździć po ciemku nawet samochodem. Najchętniej bym na długich jeździł cały czas, bo tylko wtedy dobrze widzę drogę. Ponieważ w rowerze świateł długich, ani mijania nie mam, co najwyżej pozycyjne, to w miejscach słabiej oświetlonych jeżdżę wolno. A że dziś złapał mnie deszcz na dodatek, to przez zachlapane okulary widziałem jeszcze mniej i jechałem jeszcze wolniej. Dzięki temu wywrotka nie była pełna - rower leżał, ja utrzymałem się na nogach. To nauczka, by jeździć wyłącznie po oświetlonych jezdniach, tam przynajmniej coś widać.
Za ciepło się ubrałem i nawet udało mi się spocić.
Za ciepło się ubrałem i nawet udało mi się spocić.
- DST 21.56km
- Czas 01:06
- VAVG 19.60km/h
- Temperatura 8.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 1 grudnia 2015
Kategoria <50
Przerwana i sztukowana
Tak właśnie wyglądała dzisiejsza wycieczka. Tym razem pomimo nienajlepszej pogody miałem szczery zamiar jakiś większy dystans zrobić. Może nie od razu setkę, ale 50+ na pewno. Niestety zaczął padać deszcz i z moich planów znowu nic nie wyszło. To nic, że deszcz zaraz przestał, uznałem, że brak błotników całkowicie usprawiedliwia mój odwrót. Po południu przypomniałem sobie, o czekającym na mnie w urzędzie nowym dowodzie osobistym i dosztukowałem trzy kilometry.
A na zdjęciach dawna siedziba PRL-owskiego giganta, a właściwie jej dni ostatnie. Dawni kierowcy i konwojenci zatrudnieni w SPTHW, czerpali z tego rogu obfitości pełnymi garściami. Pracować w takim miejscu, to lepiej nie trzeba było.

Stołeczne Przedsiębiorstwo Handlu Wewnętrznego © yurek55

Rozbiórka magazynów i biur b. SPHW © yurek55

Prymasa 1000-lecia widok z kładki © yurek55

Praca - marzenie (za PRL-u) © yurek55

Tu było - tu stało © yurek55
Bez mapy, bo navime ma przerwę techniczną
A na zdjęciach dawna siedziba PRL-owskiego giganta, a właściwie jej dni ostatnie. Dawni kierowcy i konwojenci zatrudnieni w SPTHW, czerpali z tego rogu obfitości pełnymi garściami. Pracować w takim miejscu, to lepiej nie trzeba było.

Stołeczne Przedsiębiorstwo Handlu Wewnętrznego © yurek55

Rozbiórka magazynów i biur b. SPHW © yurek55

Prymasa 1000-lecia widok z kładki © yurek55

Praca - marzenie (za PRL-u) © yurek55

Tu było - tu stało © yurek55
Bez mapy, bo navime ma przerwę techniczną
- DST 21.45km
- Czas 01:08
- VAVG 18.93km/h
- Temperatura 3.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 27 listopada 2015
Kategoria <50
Miasto
Wieczorem, bez zdjęć, bez mapy. Tam i z powrotem.
- DST 22.30km
- Czas 01:04
- VAVG 20.91km/h
- Temperatura -1.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 26 listopada 2015
Kategoria <50
Murarz w Mordorze, czyli dysonans poznawczy
Dziś nie będzie opisu wycieczki, bo nie ma o czym pisać - zwyczajne kręcenie się po mieście i przy okazji załatwienie spraw. Może tylko z kronikarskiego obowiązku wspomnę, że przekroczyłem dziesięć tysięcy kilometrów, żeby nie było w komentarzach, że zapomniałem. Ale dziś wpis nie będzie o sprawach rowerowych, a o czymś zupełnie innym. Otóż znalazłem wczoraj za wycieraczką samochodu bezpłatną gazetę "Głos Mordoru" i w domu zacząłem ja czytać. Wiem skądinąd, że nazwa Mordor tak się upowszechniła w stolicy, że nawet google w swoich mapach, już od jakiegoś czasu krainę Mordoru lokalizuje w okolicach ulicy Domaniewskiej. Kto nie wierzy, niech sprawdzi. Natomiast nie wiedziałem, że ma ta kraina również swoją gazetę. Po jej przeczytaniu doszedłem do smutnego dla mnie wniosku, że należę do jakiejś zupełnie innej cywilizacji i zupełnie nie rozumiem problemów opisywanego tam świata. I to pomimo, że wiem co to hasztag #problemypierwszegoswiata.:) O tym, że nie rozumiem wielu użytych tam słów, nie warto nawet dodawać, bo - jak zawarto w podtytule - jest to: "Bezpłatna gazeta dla korpoludków żyjących na ASAP’ie!". Na pierwszej stronie komentarz od redakcji, a w nim m.in. "Witajcie! Mamy dla Was kolejny,
choć całkiem nowy „Głos Mordoru”.
Bo, tak jak w całym korpoświecie,
pewne rzeczy są powtarzalne,
a jednocześnie stanowią nowe,
ciekawe wyzwania. Udowodniły to
dwie pracownice Mordoru, od lutego
tego roku, dzień w d
zień fotografują
ten sam, dobrze znany Wam... słup"
Oczywiście słup ma swój profil na fejsbuku. Następny tytuł i całostronnicowy artykuł na stronie drugiej to - "Zestresowany Mordor jedzie na modafinilu", o leku, który pozwala nie spać przez kilka nocy. Potem jest - "Ile zarabia na tobie Mordor", o tym ile kosztują zakupy do domu, wyjście z psem, dostarczanie prania do domu/biura, lekarz on-line, angielski na skypie, wożenie dzieci do przedszkola, gotowanie z dostawą do domu i kilku jeszcze innych pożytecznych usługach. O, np. dowiedziałem się ile kosztuje koszenie trawnika - od 0, 28 do 0, 50b zł/m2. Dalej jest poradnik "Jak zostać królem lub królową w korpolandii", "Jakim typem Smerfa jesteś na szkoleniu?", przepis na "Korpodietę", sponsorowany tekst - wywiad "Klient z Mordoru - jaki jest?". Do tego jeszcze "Matchmaker - pozytywny poradnik singla", "Rozwód, brzmi znajomo?", "A telefon wciąż milczy - z pamiętnika korpomamy". Jest też, a jakże, kącik kulinarny zatytułowany "Micha na ASAPIE" (znowu ten ASAP!?) z przepisem na pieczonego łososia w domowym sosie teriyaki i pikantnym kuskusem i surówką. Ufff! Czy teraz rozumiecie, dlaczego poczułem się wyrzucony poza nawias społeczeństwa, wyobcowany i nierozumiejący teraźniejszości, ciemny chłop ze wsi zabitej dechami? :)
Na szczęście stan ten nie trwał długo i już wróciłem do równowagi psychicznej, ale najgorsze jest to, że to jest rzeczywistość tysięcy ludzi. Smutne.
..................
W całkowitym kontraście do tego, co napisałem powyżej (a wyszło to całkiem niezamierzenie), jest ta socrealistyczna rzeźba murarza z żelbetonu. Tak przynajmniej tę postać opisuje portal gazeta.pl, choć ja skłaniam się raczej do tezy, że to jest pomocnik murarza. Murarz w stylistyce tamtej epoki przedstawiany jest z kielnią i cegłą w ręku, a ten tylko zaprawę rozkłada... Natknąłem się na nią przypadkowo, wracając inną niż zawsze drogą z Krainy Ciemności. "Niedługo będzie to ostatnia pamiątka po robotniczo-przemysłowej przeszłości tej części miasta. - Zalegała pod płotem na terenie magazynów Przedsiębiorstwa Budownictwa Uprzemysłowionego "Warszawa Północ", które zostały rozebrane na potrzeby naszej inwestycji - mówi Wojciech Gepner, rzecznik firmy Echo Investment, która budowała Park Rozwoju..." (za gazeta.pl).

Budowlaniec w Mordorze © yurek55

Dysonans poznawczy © yurek55
![Murarz domy muruje, krawiec szyje ubrania[...]](http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,pelne,597882,20151126,murarz-domy-muruje-krawiec-szyje-ubrania.jpg)
Murarz domy muruje, krawiec szyje ubrania[...] © yurek55
![[...]jak murarz szorstką ręką potrafi cegłę kłaść,[...]](http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,pelne,597884,20151126,jak-murarz-szorstka-reka-potrafi-cegle-klasc.jpg)
[...]jak murarz szorstką ręką potrafi cegłę kłaść,[...] © yurek55

Pomocnik murarza © yurek55
PS. "Głos Mordoru" ma też wersję elektroniczną
Na szczęście stan ten nie trwał długo i już wróciłem do równowagi psychicznej, ale najgorsze jest to, że to jest rzeczywistość tysięcy ludzi. Smutne.
..................
W całkowitym kontraście do tego, co napisałem powyżej (a wyszło to całkiem niezamierzenie), jest ta socrealistyczna rzeźba murarza z żelbetonu. Tak przynajmniej tę postać opisuje portal gazeta.pl, choć ja skłaniam się raczej do tezy, że to jest pomocnik murarza. Murarz w stylistyce tamtej epoki przedstawiany jest z kielnią i cegłą w ręku, a ten tylko zaprawę rozkłada... Natknąłem się na nią przypadkowo, wracając inną niż zawsze drogą z Krainy Ciemności. "Niedługo będzie to ostatnia pamiątka po robotniczo-przemysłowej przeszłości tej części miasta. - Zalegała pod płotem na terenie magazynów Przedsiębiorstwa Budownictwa Uprzemysłowionego "Warszawa Północ", które zostały rozebrane na potrzeby naszej inwestycji - mówi Wojciech Gepner, rzecznik firmy Echo Investment, która budowała Park Rozwoju..." (za gazeta.pl).

Budowlaniec w Mordorze © yurek55

Dysonans poznawczy © yurek55
![Murarz domy muruje, krawiec szyje ubrania[...]](http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,pelne,597882,20151126,murarz-domy-muruje-krawiec-szyje-ubrania.jpg)
Murarz domy muruje, krawiec szyje ubrania[...] © yurek55
![[...]jak murarz szorstką ręką potrafi cegłę kłaść,[...]](http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,pelne,597884,20151126,jak-murarz-szorstka-reka-potrafi-cegle-klasc.jpg)
[...]jak murarz szorstką ręką potrafi cegłę kłaść,[...] © yurek55

Pomocnik murarza © yurek55
PS. "Głos Mordoru" ma też wersję elektroniczną
.
- DST 43.46km
- Czas 02:20
- VAVG 18.63km/h
- Temperatura -1.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze























