Czwartek, 14 stycznia 2016
Kategoria <50
Po Śródmieściu
Po wczorajszej kąpieli wyczyściłem WD-40 łańcuch, wytarłem, nasmarowałem i pojechałem na krótką wycieczkę, żeby smar się dobrze rozprowadził. Jazda tylko po ulicach, na nich nie ma śniegu ani lodu, a ja coś się ostatnio bojaźliwy zrobiłem i unikam ślizgawek.
Konia z rzędem temu, kto bez podpowiedzi będzie wiedział, czym zasłużyła się dla Warszawy patronka tego skweru.
Jest też koło mnie na Ochocie Skwer Dobrego Maharadży, tak że ten...:)

Skwer Sue Ryder © yurek55
Konia z rzędem temu, kto bez podpowiedzi będzie wiedział, czym zasłużyła się dla Warszawy patronka tego skweru.
Jest też koło mnie na Ochocie Skwer Dobrego Maharadży, tak że ten...:)

Skwer Sue Ryder © yurek55
- DST 11.00km
- Czas 00:35
- VAVG 18.86km/h
- Temperatura 1.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 13 stycznia 2016
Ciemno, mokro, zimno i... wolno
Jazda w takich warunkach nie sprawia przyjemności, ale jakoś z tego Piaseczna wrócić musiałem. Miałem nawet ambitny zamiar wydłużyć nieco drogę jadąc przez Las Kabacki, ale po wjechaniu w ciemność, mój reflektor wydobył z mroku ubity lód i śnieg pod kołami. Zatrzymałem ostrożnie rower, jeszcze ostrożniej z niego zszedłem i ślizgając się jak krowa na lodzie zawróciłem i pomalutku doprowadziłem do asfaltu. Tam już mogłem wsiąść i pojechać z powrotem do Puławskiej, a następnie najkrótszą drogą do domu. A dlaczego? Deszcz, deszcz ze śniegiem, ciemność, mokre buty, skarpety, rękawiczki, kurtka też zaczęła przemakać, kask z dziurami chroni głowę przed uderzeniem, ale nie przed deszczem, spodnie od dresu tez nie są wodoodporne i do tego niska temperatura i wiatr. A do kompletu bardzo słaba widoczność przez zachlapane okulary, szczególnie w światłach samochodów jadących z naprzeciwka. W kroplach wody następuje rozszczepienie światła jak w pryzmacie i naprawdę w niektórych momentach mało co widziałem. Wystarczyło tych powodów, by dziś nie szukać dodatkowych kilometrów.
- DST 43.12km
- Czas 02:22
- VAVG 18.22km/h
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 9 stycznia 2016
Kategoria 50-100
Unikając ddr-ów
Widok za oknem nie zachęcał do wyciągania roweru. Po wieczorno-nocnym deszczu i odwilży, na bocznych uliczkach pozostały smętne resztki rozciapcianego śniegu i pokaźne wodne rozlewiska. Na moim termometrze słupek rtęci dźwignął się aż do czterech kresek ponad zero, więc uznałem z bólem serca, że kilometry same się nie nakręcą. Postanowiłem, pomny wczorajszego doświadczenia, unikać dróg rowerowych słusznie uznając, że jezdnie będą lepiej utrzymane. Jedyny trudny fragment był na ddr w okolicach Fortu Zbarż na Okęciu, gdzie śnieg się rozpuszczał i podmarzał, a ja jechałem krusząc jego wierzchnią warstwę. Co ciekawe, za wiaduktem na Poleczki ta sama droga była czysta i prawie sucha aż do samego końca.

Zimowy Fort Zbarż i wędkarstwo podlodowe © yurek55
Kiedy już zrobiłem kółeczko i od strony Konstancina wracałem do Warszawy, z tego samego powodu zrezygnowałem z rowerowej drogi od Parku w Powsinie i ciąłem do Wilanowa dwupasmówką. Jest na niej znak zakazu jazdy traktorem i wozem konnym, ale rowerowego zakazu nie ma. I tak unikając dróg rowerowych i omijając kałuże na jezdniach dojechałem na "glinki" sprawdzić, czy normalni ludzie uprawiają sport zgodny z porą roku.
Mam złą wiadomość, normalni jeżdżą na nartach...

Górka Szczęśliwicka - 250 metrów zjazdu © yurek55

Narciarstwo zjazdowe © yurek55
I na koniec, na życzenie publiczności przedstawiam zdjęcie mojej nowej lampki przedniej. W akcji jej jeszcze nie sfociłem, więc póki co musi wystarczyć to zdjęcie. Piękna jest.

Reflektor przedni © yurek55

Zimowy Fort Zbarż i wędkarstwo podlodowe © yurek55
Kiedy już zrobiłem kółeczko i od strony Konstancina wracałem do Warszawy, z tego samego powodu zrezygnowałem z rowerowej drogi od Parku w Powsinie i ciąłem do Wilanowa dwupasmówką. Jest na niej znak zakazu jazdy traktorem i wozem konnym, ale rowerowego zakazu nie ma. I tak unikając dróg rowerowych i omijając kałuże na jezdniach dojechałem na "glinki" sprawdzić, czy normalni ludzie uprawiają sport zgodny z porą roku.
Mam złą wiadomość, normalni jeżdżą na nartach...

Górka Szczęśliwicka - 250 metrów zjazdu © yurek55

Narciarstwo zjazdowe © yurek55
I na koniec, na życzenie publiczności przedstawiam zdjęcie mojej nowej lampki przedniej. W akcji jej jeszcze nie sfociłem, więc póki co musi wystarczyć to zdjęcie. Piękna jest.

Reflektor przedni © yurek55
- DST 54.12km
- Czas 02:47
- VAVG 19.44km/h
- VMAX 33.00km/h
- Temperatura 1.4°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 8 stycznia 2016
Kategoria <50
Powoli i ostrożnie po śniegu
Trzeba wreszcie zacząć rok. Nie za wiele jak na pierwszą wycieczkę. Wieczorna, bardzo ostrożna jazda po śniegu, powrót już w deszczu. Miałem zrobić jakieś podsumowanie ubiegłego roku, nakreślić plan na 2016, ale nie mam weny. Zdjęć nie robiłem.
- DST 22.16km
- Czas 01:29
- VAVG 14.94km/h
- Temperatura 2.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 31 grudnia 2015
Kategoria 50-100
Ostatki
Pojechałem odnaleźć kościół w Podkowie, a przy okazji sprawdzić przejezdność dla rowerzystów, wyremontowanej wylotówki na Katowice. Okazuje się, że do Nadarzyna już się nie da prosto dojechać, droga ma status ekspresowej i stoi potrójny znak zakazu: dla rowerów, furmanek i traktorów. Równoległą drogą lokalną, dało się dojechać tylko do Centrum Handlowego "Maximus", a potem przez las jakoś udało mi się wyjechać do drogi na Pruszków. Kiedyś już tamtędy jechałem i wiedziałem, że się da wyjechać. Potem już dziś bez problemu odnalazłem kościół w Podkowie, a do domu wróciłem mocno okrężną drogą, zahaczając po raz ostatni w tym roku o zachodnie wioski. Średnia prędkość nadal zawstydzająca.

Droga za CH "Maximus" w Nadarzynie © yurek55

Zosin - willa baaaardzo nowobogacka © yurek55

Zosin - pomnik przyrody aleja lipowa © yurek55
Keszowcy znają doskonale ten obiekt, ja informację o nim znalazłem na portalu GEOCACHING

Muzeum Motoryzacji w Otrębusach © yurek55

Muzeum, czy szrot? © yurek55
Na żywo wygląda jeszcze gorzej niż na zdjęciu, naprawdę sprawia wrażenie złomowiska samochodowego.

Kościół w Podkowie Leśnej © yurek55

Dzwonnica kościelna © yurek55

Rękawiczka z kożuszkiem © yurek55
Te rękawiczki są jeszcze cieplejsze od tych wczorajszych, prawie nie zmarzły mi ręce. A dopiero patrząc na zdjęcie zobaczyłem, że karmię sarenkę :)

Cmentarz wojenny w Laskach © yurek55

Cmentarz wojenny w Laskach © yurek55
Przy tym cmentarzu zatrzymałem się żeby chwilkę pochodzić i przywrócić krążenie w stopach, fotki przy okazji. :)

Dzisiejsza pogoda © yurek55

Droga za CH "Maximus" w Nadarzynie © yurek55

Zosin - willa baaaardzo nowobogacka © yurek55

Zosin - pomnik przyrody aleja lipowa © yurek55
Keszowcy znają doskonale ten obiekt, ja informację o nim znalazłem na portalu GEOCACHING

Muzeum Motoryzacji w Otrębusach © yurek55

Muzeum, czy szrot? © yurek55
Na żywo wygląda jeszcze gorzej niż na zdjęciu, naprawdę sprawia wrażenie złomowiska samochodowego.

Kościół w Podkowie Leśnej © yurek55

Dzwonnica kościelna © yurek55

Rękawiczka z kożuszkiem © yurek55
Te rękawiczki są jeszcze cieplejsze od tych wczorajszych, prawie nie zmarzły mi ręce. A dopiero patrząc na zdjęcie zobaczyłem, że karmię sarenkę :)

Cmentarz wojenny w Laskach © yurek55

Cmentarz wojenny w Laskach © yurek55
Przy tym cmentarzu zatrzymałem się żeby chwilkę pochodzić i przywrócić krążenie w stopach, fotki przy okazji. :)

Dzisiejsza pogoda © yurek55
- DST 79.56km
- Teren 1.00km
- Czas 04:03
- VAVG 19.64km/h
- Temperatura -2.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 30 grudnia 2015
Kategoria <50
Zimowe spostrzeżenia bardzo subiektywne
Przedostatni dzień roku i przedostatnia wycieczka. Znowu zimny wiatr obniżał temperaturę, którą wskazywały termometry. Kiedy wiał w twarz miałem wrażenie, że moją twarz smaga jakiś syberyjski buran, czy inna purga. Ale to nie twarz jest problemem - jej mróz i wiatr niestraszny - problemem są dłonie i stopy. Każde rękawice i buty zapewniają komfort termiczny, zależny tylko od temperatury i czasu ekspozycji na mróz - w jednych można jeździć godzinę, w innych cały dzień. Przy takiej temperaturze jak dziś, mój zestaw daje radę na około półtorej do dwóch godzin, potem zaczynają marznąć nogi i ręce. Zresztą wydaje mi się, że prawdziwy, długotrwały komfort termiczny zapewniają jedynie wkładki grzejne. Niska temperatura ma w moim przypadku jeszcze jeden mankament. Nie jestem w stanie osiągnąć i utrzymać sensownej prędkości. Nie wiem tylko jeszcze, czy to wina temperatury, czy zimnego wmordewindu, który blokuje psychikę. Przecież każda próba szybszego kręcenia, zwiększa dolegliwości twarzy sieczonej zimnem. Będę miał czas przez całą zimę, by potwierdzić tę hipotezę empirycznie.
A co do trasy, to zamierzałem pojechać do Podkowy Leśnej sprawdzić lokalizację kościoła, gdzie w niedzielę będę miał bardzo znajomy chrzest. Wprawdzie mam nawigację w samochodzie, ale każdy powód do wyjazdu rowerem jest dobry. Ale w Pruszkowie zgubiłem kierunek, a ponieważ zobaczyłem drogowskaz na Borzęcin uznałem, że to znak, by tam właśnie pojechać. Tym sposobem do Umiastowa wjechałem inną drogą, niż poprzednie kilkaset razy, a stamtąd obrałem już kierunek powrotny. Potem jeszcze raz odstąpiłem od stałej marszruty i - zamiast na Macierzysz/Szeligi - odbiłem na Stare Babice i przez Klaudyn i brzozową scieżką wjechałem na Bemowo.
Szpital kolejowy w Pruszkowie ul. Broniewskiego 46 - 1904 rok © yurek55
Więcej informacji o obiekcie znajdziecie tutaj - w karcie gminnej ewidencji zabytków

Pruszkowscy fanatycy ze Żbikowa - Legia Warszawa, to nasza duma i sława © yurek55

Kościół na Żbikowie © yurek55

Rozstaje dróg © yurek55

Warunki meteo 30.12 © yurek55
A co do trasy, to zamierzałem pojechać do Podkowy Leśnej sprawdzić lokalizację kościoła, gdzie w niedzielę będę miał bardzo znajomy chrzest. Wprawdzie mam nawigację w samochodzie, ale każdy powód do wyjazdu rowerem jest dobry. Ale w Pruszkowie zgubiłem kierunek, a ponieważ zobaczyłem drogowskaz na Borzęcin uznałem, że to znak, by tam właśnie pojechać. Tym sposobem do Umiastowa wjechałem inną drogą, niż poprzednie kilkaset razy, a stamtąd obrałem już kierunek powrotny. Potem jeszcze raz odstąpiłem od stałej marszruty i - zamiast na Macierzysz/Szeligi - odbiłem na Stare Babice i przez Klaudyn i brzozową scieżką wjechałem na Bemowo.

Szpital kolejowy w Pruszkowie ul. Broniewskiego 46 - 1904 rok © yurek55
Więcej informacji o obiekcie znajdziecie tutaj - w karcie gminnej ewidencji zabytków

Pruszkowscy fanatycy ze Żbikowa - Legia Warszawa, to nasza duma i sława © yurek55

Kościół na Żbikowie © yurek55

Rozstaje dróg © yurek55

Warunki meteo 30.12 © yurek55
- DST 44.89km
- Teren 1.00km
- Czas 02:23
- VAVG 18.83km/h
- Temperatura -1.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 29 grudnia 2015
Kategoria 50-100, Piaseczno/Ursynów
Mroźno, ale nic to

Dane pogodowe - stacja meteo na Politechnice Warszawskiej © yurek55
Chciałem iść za ciosem i powtórzyć wczorajszą setkę, aby choć mocną końcówką roku zatrzeć nienajlepsze wrażenie i troszeczkę zrehabilitować się we własnych oczach. Za oknem bezchmurne niebo i śnieg na samochodach oznaczały pierwszy tej zimy mróz. Sprawdziłem na telefonie odczuwalną temperaturę na zewnątrz, dodałem podkoszulkę do wczorajszego zestawu ubraniowego, a rowerowe rękawice z palcami, zamieniłem na zwykłe, "cywilne" skórzane. Tak wyekwipowany wyruszyłem w trasę. Nie ukrywam, że zaskoczyła mnie niska temperatura, dodatkowo obniżona przez wschodni wiatr i mocno zachwiała moim postanowieniem. Widocznie organizm odzwyczaił się od minusowych temperatur i wcale nie zamierzał się do nich przystosować. Uznałem więc, że nie będę na siłę robił siebie bohatera, tylko szybko zawiozę do Piaseczna wczorajszy pakunek i wrócę najkrótszą drogą. Kiedy jednak minąłem Wyścigi, zamiast jechać prosto do celu Puławską, skręciłem w Poleczki i koło Cargo dojechałem do wiaduktu w Dawidach. Dalej też nie jechałem jak trzeba, tylko do celu podróży zbliżałem się zakosami. Dość powiedzieć, że tory kolejowe na trasie Warszawa - Radom przejechałem trzy razy: w Dawidach, Jeziorkach i Nowej Iwicznej. W końcu jednak dotarłem na miejsce, napiłem się gorącej kawy, zjadłem kawałek świątecznego makowca, posiedziałem, pogadałem. ogrzałem się i pokrzepiony na ciele i duchu mogłem ruszać z powrotem. Na drogę dostałem jeszcze grube, narciarskie rękawice z windstoperem, bo mój eksperyment z "cywilnymi" nie zdał egzaminu i chyba tylko im zawdzięczam dzisiejszy dystans. Ręce rzecz jasna marzły i w nich, ale nie ma porównania z tym, co odczuwałem wcześniej. Marzły mi również nogi, ale takie dolegliwości są immanentną (mądre słowo) cechą zimowego rowerowania. Summa summarum nie było jednak tak źle i przeciągnąłem powrót o dobra godzinę, jadąc aż do Mostu Grota i dojeżdżając do domu nowymi drogami rowerowymi wzdłuż wyremontowanej Trasy AK i Prymasa Tysiąclecia.

Pola wsi Zgorzała lekko przyprószone bielą © yurek55

Zjazd do przystani w Gassach © yurek55

Rezerwat przyrody Wyspy Otwockie © yurek55

Rezerwat przyrody Wyspy Zawadowskie © yurek55

Niskie słońce z lewej - znaczy na północ jedziemy © yurek55

To się chyba nazywa single track © yurek55
- DST 85.12km
- Teren 3.00km
- Czas 04:30
- VAVG 18.92km/h
- Temperatura -5.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 28 grudnia 2015
Kategoria > 100
Kara musi być!
Przez całe święta ani razu nie wsiadłem na rower i nic nie mam na swoje usprawiedliwienie. Wstawałem rano, spoglądałem przez okno z nadzieją na deszcz, wichurę, albo śnieżycę, a tu nic z tych rzeczy. Z ciężkim sercem kładłem się z powrotem do łóżka, brałem do ręki książkę i czytałem dotąd, aż poczulem opadające powieki. Wtedy szybko, żeby organizm się nie rozmyślił, zdejmowałem okulary (albo i nie), odkładałem książkę i chrrrr... chrrrr... I tak do oporu.
Ale na po świętach sam znalazłem sobie powód do wyjazdu. Wprawdzie to zaledwie Żoliborz, ale wiedziałem, że najgorzej jest ruszyć dupsko z domu, potem jest już z górki. Już wyjeżdżając z domu wiedziałem, że bez stówy nie wrócę - taką sobie zadałem pokutę za świąteczne lenistwo. Założyłem nawet błotniki na rower, żeby być przygotowanym na kałuże po nocnym deszczu i pojechałem. Wybrałem dawano nie jechaną trasę przez Most Północny, Tarchomin i Jabłonnę, nad Zalew Zegrzyński. Na wale powodziowym przedłużają istniejącą drogę, ale ponieważ nie będzie miała statusu drogi dla rowerów, robią ją z kostki bauma. Pewno wznowią roboty na wiosnę, bo teraz warunki pogodowe nie pozwalają na kontynuację. Sroga zima! Nad Zalewem też ją widać, bojery śmigają po lodzie aż miło popatrzeć. A tak naprawdę, to sam nie wiem na czym płynął, ten stojący jak wenecki gondolier, wioślarz.
Do Warszawy wróciłem przez Rembertów i na Moście Siekierkowskim zrobiłem krótką analizę czasu, jaki mi pozostał i przejechanego dystansu. Było stanowczo za mało kilometrów żeby jechać prosto do domu. Pojechałem więc ponownie wałem powodziowym do Kępy Okrzewskiej i znaną drogą do Powsina, a potem Lasem Kabackim do Puławskiej i myk przez Pyry do Poleczki i do domu. Kilometrów wyszło ile chciałem i to bez dokręcania pod domem, a do tego jeszcze przekroczyłem jedenaście tysięcy w tym roku.

Wisła i Wisłostrada © yurek55

Punkt widokowy na tarasie bielańskim © yurek55

Most Północny - kierunek północ © yurek55

Niespodzianka - koniec drogi rowerowej do Jabłonny © yurek55

Plaża nad Zalewem Zegrzyńskim - Nieporęt © yurek55

Sporty wodne w grudniu © yurek55

Widok z pomostu na plaży w Nieporęcie © yurek55

Most Południowy - kierunek południe © yurek55

Wałem Zawadowskim do Kępy Okrzewskiej © yurek55
Ale na po świętach sam znalazłem sobie powód do wyjazdu. Wprawdzie to zaledwie Żoliborz, ale wiedziałem, że najgorzej jest ruszyć dupsko z domu, potem jest już z górki. Już wyjeżdżając z domu wiedziałem, że bez stówy nie wrócę - taką sobie zadałem pokutę za świąteczne lenistwo. Założyłem nawet błotniki na rower, żeby być przygotowanym na kałuże po nocnym deszczu i pojechałem. Wybrałem dawano nie jechaną trasę przez Most Północny, Tarchomin i Jabłonnę, nad Zalew Zegrzyński. Na wale powodziowym przedłużają istniejącą drogę, ale ponieważ nie będzie miała statusu drogi dla rowerów, robią ją z kostki bauma. Pewno wznowią roboty na wiosnę, bo teraz warunki pogodowe nie pozwalają na kontynuację. Sroga zima! Nad Zalewem też ją widać, bojery śmigają po lodzie aż miło popatrzeć. A tak naprawdę, to sam nie wiem na czym płynął, ten stojący jak wenecki gondolier, wioślarz.
Do Warszawy wróciłem przez Rembertów i na Moście Siekierkowskim zrobiłem krótką analizę czasu, jaki mi pozostał i przejechanego dystansu. Było stanowczo za mało kilometrów żeby jechać prosto do domu. Pojechałem więc ponownie wałem powodziowym do Kępy Okrzewskiej i znaną drogą do Powsina, a potem Lasem Kabackim do Puławskiej i myk przez Pyry do Poleczki i do domu. Kilometrów wyszło ile chciałem i to bez dokręcania pod domem, a do tego jeszcze przekroczyłem jedenaście tysięcy w tym roku.

Wisła i Wisłostrada © yurek55

Punkt widokowy na tarasie bielańskim © yurek55

Most Północny - kierunek północ © yurek55

Niespodzianka - koniec drogi rowerowej do Jabłonny © yurek55

Plaża nad Zalewem Zegrzyńskim - Nieporęt © yurek55

Sporty wodne w grudniu © yurek55

Widok z pomostu na plaży w Nieporęcie © yurek55

Most Południowy - kierunek południe © yurek55

Wałem Zawadowskim do Kępy Okrzewskiej © yurek55
- DST 102.65km
- Teren 10.00km
- Czas 05:20
- VAVG 19.25km/h
- Temperatura 5.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 24 grudnia 2015
Kategoria Pływanie
Kąpiel świąteczna i życzenia po góralsku
Jak każe tradycja, przed świętami należy się dobrze wyszorować. Wprawdzie zwyczaj ten kultywowany jest jedynie przed Świętami Wielkanocnymi, ale ja nie chciałem dawać kolejnego przyczynku do dyskusji - O wyższości Świąt Bożego Narodzenia, nad Świętami Wielkiejnocy" - wykąpałem się również w Wigilię. Nie wiem czy mój organizm zniesie takie ekstremalne traktowanie, ale postanowiłem ponieść to ryzyko i sprawdzić. Spędziłem w wodzie równe 40 minut i przepłynął basen 48 razy, na więcej czasu nie starczyło.
Jak na razie czuje się dobrze, czego i Wam życzę po góralsku, choćem ze z Warszawy samej, hej!
Jak na razie czuje się dobrze, czego i Wam życzę po góralsku, choćem ze z Warszawy samej, hej!
Na scescie, na zdrowie, na to Boze Narodzynie,
Coby sie wom dazylo, mnozylo kazde stworzynie!
Coby sie wom darzyły kury cubate, gęsi siodłate
Cobyście mieli telo wołków kielo w dachu kołków
Telo cielicek kielo w lesie jedlicek
Telo owiecek kielo mak mo ziorecek
Telo krów kielo w sąsieku plów
Coby sie wom darzyły dzieci - kielo przy piecu śmieci
W kozdym kątku po dzieciątku, a na pościeli troje
Ino cobyście nie pedzieli, ze to ftore moje!
Na scęście, na zdrowie, na tyn Nowy Rok!
Coby wom wypod z pieca bok!
Coby wom z pieca wypadła ruła!
Coby wom gaździno zhrubła!
Coby wom nicego nie chybiało
Z roku na rok przybywało
A do reśty - cobyście byli scęśliwi i weseli
Jako w niebie janieli, haj!
Na scynście, na zdrowie, na to Boze Narodzenie, na tyn Nowy Rok!
Sypnym po wos owsa ziorkiym, z nadchodzoncym nowym rokiem.
Niek z ziorka rośnie miarka, za koździutkim siywcy krokiem.
Zebyście mieli chleba, kielo wom trzeba,
Zebyście mieli cielicek, jako w lesie jedlicek.
Zebyście mieli owiecek, kielo w kopcu mrowiecek.
Zebyście mieli wołków, kielo w płocie kołków.
Zeby były konie zbrojne, zeby było krowy dojne.
Zeby były hrube kłosy, coby nik nie chodziył bosy.
Zeby sie chowały dzieciontka, cielontka i prosiontka.
Zebyście byli weseli, jako w niebie janieli
Coby sie wom darzyły kury cubate, gęsi siodłate
Cobyście mieli telo wołków kielo w dachu kołków
Telo cielicek kielo w lesie jedlicek
Telo owiecek kielo mak mo ziorecek
Telo krów kielo w sąsieku plów
Coby sie wom darzyły dzieci - kielo przy piecu śmieci
W kozdym kątku po dzieciątku, a na pościeli troje
Ino cobyście nie pedzieli, ze to ftore moje!
Na scęście, na zdrowie, na tyn Nowy Rok!
Coby wom wypod z pieca bok!
Coby wom z pieca wypadła ruła!
Coby wom gaździno zhrubła!
Coby wom nicego nie chybiało
Z roku na rok przybywało
A do reśty - cobyście byli scęśliwi i weseli
Jako w niebie janieli, haj!
Na scynście, na zdrowie, na to Boze Narodzenie, na tyn Nowy Rok!
Sypnym po wos owsa ziorkiym, z nadchodzoncym nowym rokiem.
Niek z ziorka rośnie miarka, za koździutkim siywcy krokiem.
Zebyście mieli chleba, kielo wom trzeba,
Zebyście mieli cielicek, jako w lesie jedlicek.
Zebyście mieli owiecek, kielo w kopcu mrowiecek.
Zebyście mieli wołków, kielo w płocie kołków.
Zeby były konie zbrojne, zeby było krowy dojne.
Zeby były hrube kłosy, coby nik nie chodziył bosy.
Zeby sie chowały dzieciontka, cielontka i prosiontka.
Zebyście byli weseli, jako w niebie janieli
- Aktywność Pływanie
Środa, 23 grudnia 2015
Kategoria <50, Piaseczno/Ursynów
Zachodni wiatr, spienione goni fale...
Kolejny wyjazd do Piaseczna i powrót Puławską, bo tam świecą latarnie, a wiadomo jak działa moja lampeczka z przodu. W tamtą stronę wiatr miałem z prawej strony i momentami był tak silny, że musiałem mocno trzymać kierownicę, żeby mnie nie zwiało gdzie nie trzeba. A krótki (na szczęście) odcinek ze zdjęcia poniżej, pokonałem centralnie pod wiatr z prędkością 11km/h.

Dojazd do wiaduktu na Dawidy © yurek55
Wieczorem wiatr ucichł nieco więc powrót przebiegał bez przygód i trudności.

Skromna, lecz za to prawdziwa choinka na Ochocie © yurek55

Dojazd do wiaduktu na Dawidy © yurek55
Wieczorem wiatr ucichł nieco więc powrót przebiegał bez przygód i trudności.

Skromna, lecz za to prawdziwa choinka na Ochocie © yurek55
- DST 43.00km
- Czas 02:13
- VAVG 19.40km/h
- Temperatura 11.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze























