Informacje

  • Wszystkie kilometry: 175428.98 km
  • Km w terenie: 2876.65 km (1.64%)
  • Czas na rowerze: 375d 09h 27m
  • Prędkość średnia: 19.44 km/h
  • Więcej informacji.

AD 2026 button stats bikestats.pl ... i w latach poprzednich

AD 2025 button stats bikestats.pl

AD 2024 button stats 
bikestats.pl

AD 2023 button stats 
bikestats.pl

AD 2022 button stats 
bikestats.pl

AD 2021 button stats 
bikestats.pl

AD 2020 button stats 
bikestats.pl

AD 2019 button stats 
bikestats.pl

AD 2018 button stats 
bikestats.pl

AD 2017 button stats 

bikestats.pl

AD 2016 button stats 

bikestats.pl

AD 2015 button stats 

bikestats.pl                   AD 2014 button stats 

bikestats.pl                   AD 2013 button stats 

bikestats.pl                   AD 2012 button stats 

bikestats.pl                  AD 2011 button stats 

bikestats.pl Gminobranie



Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy yurek55.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wtorek, 22 listopada 2016 Kategoria > 100

W odwiedziny do Księgowego

Wczoraj zablokował mi się amortyzator (albo wczoraj to odkryłem) i przełączanie dźwigienką nic nie dawało. Kiedyś już tak miałem i wystarczyło właśnie dźwigienką na goleni poruszać i naciskać kierownicę, ale teraz ta metoda nie poskutkowała. Nie żeby mi na tym specjalnie zależało, bo na warszawskie ulice amor ulice nie jest aż tak bardzo potrzebny, ale skoro jest w rowerze, to mógłby działać, prawda? Pomyślałem, że mógłbym go pokazać Adamowi i spytać o poradę. Prawdę mówiąc sądziłem, że będzie konieczność demontażu i trzeba będzie się na później umówić. Tak, czy siak, potrzebowałem by wypowiedział się fachowiec. Zanim dotarłem do Nieporętu przeprowadziłem ostry test amortyzatorów na drodze do Palmir. Myślałem w skrytości ducha, że na tych koszmarnych "kocich łbach" blokada puści i samo się zreperuje. Nic takiego się jednak nie stało. Gdy dotarłem do warsztatu trwała przerwa obiadowa, ale Adam już kończył konsumpcję i gdy tylko powiedziałem, co dolega,  złapał śrubokręt i już gmerał przy pokrywie dźwigni. Po następnej chwili amortyzator zaczął pracować, co - nie ukrywam - wprawiło mnie w zdumienie. Jako że do domu stamtąd mam jeszcze trzydzieści kilometrów, a było już prawie trzecia, musiałem szybko zmykać. Podziękowałem za wybawienie z kłopotu i ruszyłem w stronę domu. Zanim dojechałem zrobiło się już całkiem ciemno, dzień stanowczo trwa za krótko. 
Ubrany byłem tak samo jak wczoraj, nie spociłem się, nie zmarzłem - w sam raz.
Jeszcze raz dziękuję, Adaś!
Droga Truskaw - Cmentarz w Palmirach
Droga Truskaw - Cmentarz w Palmirach © yurek55
Droga Mariew - Truskaw
Droga Mariew - Truskaw © yurek55
Brzozowe kikuty w Palmirach
Brzozowe kikuty w Palmirach © yurek55
Droga Cmentarz Palmiry - Łomna
Droga Cmentarz Palmiry - Łomna © yurek55
549 kilometr Wisły - NDM
549 kilometr Wisły - NDM © yurek55
Droga  Wieliszew - Nieporęt z widokiem na Zalew Zegrzyński
Droga Wieliszew - Nieporęt z widokiem na Zalew Zegrzyński © yurek55
Most
Most "Grota" - Roweckiego © yurek55
  • DST 109.20km
  • Teren 7.00km
  • Czas 05:32
  • VAVG 19.73km/h
  • Temperatura 9.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 21 listopada 2016 Kategoria > 100

Spotkanie w Gassach

W sobotę deszcz mi pokrzyżował szyki i nie zrobiłem trasy do Góry Kalwarii, z powrotną drogą po drugiej stronie Wisły. Dlatego dziś postanowiłem to nadrobić i korzystając z pięknej słonecznej pogody machnąć tę zaległą stówę. W drodze do Gassów dogonił, a następnie zagadał do mnie, facet na rowerze szosowym. Przejechaliśmy razem kilkadziesiąt metrów rozmawiając o trasie i wietrze, co nam w twarz wieje jak wściekły - a potem kolega pożegnał się. nacisnął i odjechał.
Dlaczego o tym piszę? 
Szoszoni to specyficzna grupa wśród rowerzystów, prawdziwa elita, w kolorowych, profesjonalnych strojach kolarskich, jeżdżąca na kolarzówkach za kilka, kilkanaście tysięcy złotych. Nawijają te swoje kilometry na segmentach, jeżdżą w tlenie, czy nie w tlenie, pilnują kadencji, tętna i dziesiątek innych rzeczy, o których my - zwykli rowerzyści - nie mamy bladego pojęcia. Nigdy nie odpowiadają na pozdrowienia, sami rzecz jasna też nikogo nie zauważają, a już najmniej takich trzepaków jak ja. No, a dziś zdarzył się cud. 

A jeśli chodzi o sama jazdę, to przez 49 kilometrów pod wiatr, miałem średnią 17 km/h. Dopiero po drugiej stronie Wisły zaczęło się lepiej jechać, ale i tak uszarpałem się okrutnie. Dobrze, że krótki rękaw założyłem pod wiatrówkę, to się przynajmniej nie spociłem. 

Pod wiatr, niestety
Pod wiatr, niestety © yurek55
Doga na Gassy
Doga na Gassy © yurek55
Droga na Gassy
Droga na Gassy © yurek55
Most na Jeziorce w Obórkach
Most na Jeziorce w Obórkach © yurek55
Następny kurs - w kwietniu
Następny kurs - w kwietniu © yurek55
Ulubiony fragment - ulica Świętego Antoniego w Górze Kalwarii
Ulubiony fragment - ulica Świętego Antoniego w Górze Kalwarii © yurek55
Most w Górze Kalwarii
Most w Górze Kalwarii © yurek55
Most w Górze Kalwarii
Most w Górze Kalwarii © yurek55
34 kilometry od drugiego brzegu
34 kilometry od drugiego brzegu © yurek55
Słupek kilometrowy przy Siekierkowskim - 15 km od MS-C
Słupek kilometrowy przy Siekierkowskim - 15 km od MS-C © yurek55
Most Śląsko - Dąbrowski - widok na bulwary i Starówkę
Most Śląsko - Dąbrowski - widok na bulwary i Starówkę © yurek55
Most Śląsko - Dąbrowski widok na Pragę
Most Śląsko - Dąbrowski widok na Pragę © yurek55


  • DST 102.00km
  • Teren 4.00km
  • Czas 05:15
  • VAVG 19.43km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 20 listopada 2016 Kategoria <50, przed śniadaniem

Kładka znikąd - donikąd

Skoro udało się w miarę wcześnie wstać, szkoda nie wykorzystać czasu i pogody na poranną przejażdżkę. Ubranie zdążyło wyschnąć, jedynie buty musiałem założyć jakieś inne i mogłem wyruszać. Czasu, jak to  w niedzielę, za dużo nie mam, postanawiam więc nie oddalać się zbytnio i kieruję się na razie w stronę Janek, a potem się zobaczy. Rano ruch na Szosie Krakowskiej nie jest jeszcze zbyt intensywny i spokojnie jadę dalej, aż do skrzyżowania Magdalenka - Nadarzyn. Wiadukt pieszo - rowerowy w tym miejscu, jest dla mnie niezmiennie źródłem wielkiego zdumienia. Jego całkowita zbyteczność, połączona z imponującą szerokością, pozwalającą zmieścić peleton kolarski, nasuwa nieodparte podejrzenie o dużą łapówkę do podziału. Nikt, kto tamtędy jeździ samochodem, nie widział żadnego rowerzysty ani pieszego na górze. Wiadukt ten prowadzi znikąd - donikąd. 
Ale wiadomo, jak wydaje się nie swoje pieniądze. Socjalizm, w którym przyszło żyć dwóm pokoleniom Polaków, poczynił straszliwe spustoszenia w ludzkich umysłach i spaczył nam charaktery na długie jeszcze lata. 
Wiadukt - widok na południe
Wiadukt - widok na południe © yurek55
Szeroki na siedem metrów zbyteczny wiadukt
Szeroki na siedem metrów zbyteczny wiadukt © yurek55
  • DST 45.00km
  • Czas 02:02
  • VAVG 22.13km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 19 listopada 2016 Kategoria 50-100

Brak słów, czyli nieco samokrytyki

Niby wiedziałem, że około południa będzie padać, ale jakoś tak nie do końca chciałem w to uwierzyć. Wprawdzie zapakowałem do plecaka spodnie przeciwdeszczowe, ochraniacze na buty i długie rękawiczki, ale z drugiej strony, planowałem przejechać stówę. Tak więc, wyjechałem z domu z planem jechania przez Gassy do Góry Kalwarii i powrót drugą stroną Wisły. Znów niestety nie byłem zadowolony z ubioru, bo po jakimś czasie zacząłem "płynąć", ale jazda bez w samej koszulce, kurtki przeciwdeszczowej nie wchodziła w grę. Dopiero jak porozpinałem suwaki i powietrze zaczęło docierać do ciała, mogłem jechać bez strużek potu na brzuchu. Dojeżdżając do Gassów poczułem pierwsze, niegroźne jeszcze bo drobne i mało intensywne, kropelki deszczu. Pomyślałem, że w tej sytuacji oddalanie się od domu jest słabym pomysłem i nie należy dogmatycznie trzymać się planu, bo może być tylko gorzej. Skierowałem się więc w stronę Piaseczna, bo ta trasa miała dużo zalet. Mogłem stamtąd szybko pojechać do domu, mogłem pojechać do Nadarzyna i dalej na zachód po setkę, mogłem też zatrzymać się u córki i przeczekać, gdyby było naprawdę źle. 
Zadowolony ze swojej nowej strategii jazdy, nie zwracając uwagi na mało dokuczliwe opady, minąłem Piaseczno i dziarsko pedałowałem dalej. Wprawdzie deszczyk nadal mi specjalnie nie dokuczał ale zdecydowałem, że trzeba skrócić wycieczkę i do domu jechać. Z czasem deszcz stawał się bardziej intensywny, a moje ubranie - czyli tradycyjnie rękawy w koszulce oraz buty i skarpety - przestały ostatecznie stawiać opór i zaczęło mi być naprawdę mokro. A skoro i tak byłem przemoczony, to po co miałem się ubierać w przeciwdeszczowe ciuchy, prawda? Na dodatek byłem coraz bliżej domu, to już się nie opłacało, prawda? Takie myśli po mojej  głowie krążyły, takie genialne argumenty sobie powtarzałem i jechałem... jechałem... jechałem.... i... jechałem...
W końcu jak dojechałem do domu to wszystko można było wyżymać.  Brak mi słów, na swoją głupotę. Zamiast się ubrać jak zaczęło kropić, to ja uznałem, że to niegroźny deszczyk. Jak już byłem trochę przemoczony, to uznałem, że teraz, to za późno.
Prawdziwy geniusz ze mnie!
Brawo ja!
Most w Obórkach - już niedługo
Most w Obórkach - już niedługo © yurek55
Gassy - ostatnie kursy promowe
Gassy - ostatnie kursy promowe © yurek55
Już niedaleko
Już niedaleko © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/779622481/embed/7b555c56b0377614af205dad9a93fe9e392bcbd3">
  • DST 62.23km
  • Czas 02:57
  • VAVG 21.09km/h
  • Temperatura 9.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 18 listopada 2016 Kategoria <50, Piaseczno/Ursynów

Wieczorny przejazd

Pojechałem do Piaseczna i przydałem się do pomocy przy składaniu szafki. Wracać miałem ta samą drogą "po gumce", ale jechało się tak dobrze, że skręciłem na Ursynów, potem na Śródmieście, a jeszcze później dojechałem aż na Wolę i dopiero wróciłem do domu.
Dobrze sie wieczorem jeździ, ale niestety sygnalizacja świetlna nie pozwala się jakoś rozwinąć szybkościowo.
Wróciłem do krótkiego rękawa pod wiatrówką, a w sumie to i w krótkich spodniach też bym nie zmarzł. 
  • DST 48.54km
  • Czas 02:15
  • VAVG 21.57km/h
  • Temperatura 9.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 18 listopada 2016 Kategoria 50-100

Szybko, szybko...

Mało czasu było na jazdę, bo przy piątku inne zadania trzeba było realizować. Byłem najpierw w hali po zakupy po cywilnemu i przekonałem się, jak jest ciepło. Dlatego na drugi wyjazd założyłem zestaw wiatrówka i koszulka a na dłonie krótkie rękawiczki. Okazało się, że i tak było mi za ciepło. Wart odnotowania jest mój nowy rekord po płaskim - 45,4 km/h ! Rozpędziłem się, z wiatrem w plecy oczywiście, na nowej drodze z Pilaszkowa do Borzęcina. 
Tak szybko jechałem, że zdążyłem ten wpis popełnić przed pojechaniem po X.P. do pracy.
Wieczorem będzie jeszcze jedna wycieczka, do Piaseczna.
Edit:
Mam 36 czas na tym segmencie Stravy. Moja prędkość na odcinku o długości 1.6 kilometra to 35,6 km/h . Brawo ja! :)
Po płaskim !
Po płaskim ! © yurek55
Izabelin
Izabelin © yurek55
Góra śmieci w Radiowie
Góra śmieci w Radiowie © yurek55

  • DST 52.74km
  • Czas 02:22
  • VAVG 22.28km/h
  • Temperatura 9.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 17 listopada 2016 Kategoria Naprawy, całe NIC

Przejazd techniczny

Spędziłem duzo czasu w piwnicy myjąc,wycierając, czyszcząc, smarując, wymieniając i zamieniając. Na jazdę już czasu zabrakło. :) A tak naprawdę, to szkoda mi było go tak od razu usyfić. Pojechałem tylko do biblioteki i z powrotem. 
ladna_pani
Klocki - tył + łańcuch
  • DST 2.76km
  • Czas 00:10
  • VAVG 16.56km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 16 listopada 2016 Kategoria <50

Aaaaaby 10 000 przekroczyć...

...to trzeba jeździć. :)

Pogoda nie była zbyt przyjazna, bo wprawdzie nie padało, ale za to mżyło. Po nocnych deszczach wszędzie kałuże, mokro, nieprzyjemnie, ciemno i ponuro. Mnie jednak w takim dniu niewiele mogło powstrzymać. - A jakiż to dzień specjalny, spytacie. - Ano kochane dziatki, dziesięć tysięcy kilometrów dziadek dziś przekroczył ! Przy tej okazji zadałem sobie nieco trudu i sprawdziłem, jak to wyglądało w latach poprzednich: - w 2015 roku wynik ten osiągnąłem dziesięć dni później, czyli 26 listopada, - w rekordowym 2014 dokładnie o miesiąc wcześniej, już 16 października. Przyznać muszę, że zaczynając moją rowerową przygodę nie sądziłem, że uda mi się wytrwać tak długo. O tym, że będę pokonywał takie dystanse, to nawet w najśmielszych przypuszczeniach do głowy by mi nie przyszło. Nigdy nie miałem skłonności do systematyczności w jakiejkolwiek dziedzinie, a w tym przypadku udało mi się, tylko dzięki odkryciu bikestats. Zapisywanie kilometrów, tworzenie relacji z wyjazdów, wstawianie zdjęć, czytanie komentarzy - tylko temu zawdzięczam, że jazda na rowerze nie stała się kolejnym "słomianym ogniem". Nie podchodzę do moich "wyczynów" zbyt ambicjonalnie, znam swoje ograniczenia wiekowe i zdrowotne, ale polubiłem te swoje wycieczki i jak nic nie stanie na przeszkodzie, to pewnie jeszcze trochę pojeżdżę.

Przed domem rzeźbiarza na ul. Rymkiewicza
Przed domem rzeźbiarza na ul. Rymkiewicza © yurek55
Rzeźba głowy Marii Skłodowskiej - Curie
Rzeźba głowy Marii Skłodowskiej - Curie © yurek55
Tu stało poprzednio popiersie mjr. Hubala
Tu stało poprzednio popiersie mjr. Hubala © yurek55
Poprzednio na postumencie było wyryte słowo Hubal, co więc oznaczają teraz tajemnicze litery JP?

Fragment muralu
Fragment muralu © yurek55
Zburzono mur Cytadeli
Zburzono mur Cytadeli © yurek55
Z kładki nad Powsińską
Z kładki nad Powsińską © yurek55
  • DST 38.00km
  • Czas 02:06
  • VAVG 18.10km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 15 listopada 2016 Kategoria > 100

Stówa numer dwadzieścia sześć

Miałem trochę czasu, a że pogoda w miarę dobra postanowiłem przejechać sto kilometrów. Zacząłem tak samo jak tydzień temu - gdy również stówa pękła - i kierując się na zachód dojechałem aż do końca, czyli drogi Błonie - Leszno. Tylko tym razem, zainspirowany trasą Katany, skręciłem nie do Błonia, a na północ, z planem dojechania do Nowego Dworu Mazowieckiego. Zawsze jadąc ta drogą skręcam dużo wcześniej w Kampinos i przez puszczańskie wioski, Traktem Partyzanckim dojeżdżam do Cząstkowa i przez Łomianki wracam do Warszawy. Wybrana dzisiaj droga gwarantowała większy dystans, a samochody też nie były specjalnie uciążliwe, więc ten wariant jazdy drogą 579 uważam za całkiem w porządku. (W odróżnieniu od kierunku z Błonia do Grodziska).
Gdzieś po drodze zatrzymałem się na pierwszą fotkę i wtem...! Co odkryłem?! Zapis trasy mi się nie włączył !!! I co teraz będzie?! Nikt mi nie uwierzy, że przejechałem tyle kilometrów...buuuuu..
Cóż było robić, włączyłem zapis przynajmniej od tego miejsca, gdzie to zauważyłem i pojechałem dalej. Niebawem znalazłem się na widocznym niżej moście i po chwili zacząłem wreszcie zbliżać się do domu. Wybrałem najkrótszą drogę DW630 do Jabłonny, bo na liczniku było już 58 km, a to zdawało się gwarantować realizację założonego dystansu.  
Most im. Józefa Piłsudskiego w NDM
Most im. Józefa Piłsudskiego w NDM © yurek55
Wisła w Nowym Dworze Maz
Wisła w Nowym Dworze Maz © yurek55
Bezpiecznie i szybko, nie zauważając nawet hopek, dotarłem szybciutko do Jabłonny i tym razem prosto Modlińską, a nie przez park pałacowy i wał wiślany dojechałem na Nowodwory. A jako że Modlińska nie jest zbyt przyjemna do jazdy rowerem, uciekłem w Aluzyjną i dalej przez Tarchomin ulicą Odkrytą, a przy piaskarni wbiłem się w spacerowo - rowerową drogę po wale. Zauważyłem od razu, że przybyły estetyczne słupki kilometrowe i można sobie sprawdzać, jak ktoś chce, dokładność wskazań licznika rowerowego. 
Słupek kilometrowy na nadwiślańskiej drodze rowerowej Most MC-S
Słupek kilometrowy na nadwiślańskiej drodze rowerowej Most MC-S © yurek55
Szkoda mi było opuszczać ten rowerowy raj i pojechałem dalej prosto, aż do Mostu Gdańskiego. Tym razem zrezygnowałem z fotki na nowym mostku przez Kanał Żerański, na rzecz poniższych widoczków...
Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu(...) - Stepy Akermańskie
Wpłynąłem na suchego przestwór oceanu(...) - Stepy Akermańskie © yurek55
Gdzieś na trasie z kominem EC Żerań w tle
Gdzieś na trasie z kominem EC Żerań w tle © yurek55
...i tylko na zakończenie trasy nad Wisłą zrobiłem jeszcze jeden słupek. Czyli od Mary Cury do Gdańskiego jest około siedem kilometrów. 
Rowerowy słupek kilometrowy w tle Most Gdański
Rowerowy słupek kilometrowy w tle Most Gdański © yurek55
Pod koniec trasy zrobiłem jeszcze małe kółeczko do Bitwy i Białobrzeskiej żeby dla pewności mieć na pewno przekroczone te sto kilometrów, bo normalnie to wychodziło prawie na styk i nikt by mi nie uwierzył. Zresztą i tak nie uwierzą.
Aha! I na koniec. Dziś mogłem spokojnie przetestować nowe zimowe rękawice, bo choć było plus dwa, to jednak dłonie zmarzły. Pewnie odczuwalna była poniżej zera.

height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/776163988/embed/011fbef6da4b555c167ffc8d8bf047d55b84921a">
  • DST 100.61km
  • Czas 04:41
  • VAVG 21.48km/h
  • Temperatura 2.0°C
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 14 listopada 2016 Kategoria <50

Anioł-to stróż, stróż-to dozorca, dozorca-to cieć...

Nie miałem w planach jazdy rowerem, ale moje roztargnienie/skleroza* sprawiło, że nie oddałem córce kwitu na odbiór samochodu z ASO na Al. Krakowskiej. Rad nierad przebrałem się za rowerzystę i pojechałem do niej do pracy na Taneczną. Stamtąd kawałek przez Las Kabacki, resztę przez Ursynów i wróciłem do domu. 
* - niepotrzebne skreślić


Nad wszystkim czuwa gospodarz domu...
Nad wszystkim czuwa gospodarz domu..." © yurek55

Zajezdnia metra na Kabatach
Zajezdnia metra na Kabatach © yurek55
Las Kabacki
Las Kabacki © yurek55
Mural na Ursynowie - Stanisław Anioł
Mural na Ursynowie - Stanisław Anioł © yurek55


height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/775244852/embed/2a281af58887126d919f0b0ccbe8aa3374a7f621">
  • DST 34.00km
  • Teren 2.00km
  • Czas 01:43
  • VAVG 19.81km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl