Poniedziałek, 20 lutego 2017
Kategoria <50
Udało się! :)
Nie, nie chodzi o zakup roweru szosowego, tylko o zdarzenie opisane na końcu. Ale najpierw wytłumaczyć muszę zdjęcie - nie jest ono reklamą niemieckiej sieci tanich sklepów. Po prostu przejeżdżając obok, przypomniałem sobie swoje pierwsze zakupy w Aldim. Było to pod koniec lat osiemdziesiątych w Berlinie Zachodnim. Do NRD można było wyjechać na podstawie paszportu na kraje socjalistyczne, a potem granicę pomiędzy obiema częściami miasta - a co ważniejsze - pomiędzy dwoma światami pokonywało się S-Bahnem. Oczywiście Niemcy tego robić nie mogli, bo stolica NRD szybko by się wyludniła, ale my już właśnie wtedy, mogliśmy zobaczyć jak wygląda mityczny Zachód. To z Aldiego pochodziły słodycze przywożone dla moich dzieci, gumy Donald, czekolada, soczki w kartonikach ze słomką i inne artykuły z dziecięcych marzeń. Taka moja podróż w czasie na widok Aldika.
W Deca na Okęciu znów dziś byłem, Triban 520 jeszcze stoi, a gdyby wykupili - miałbym spokój, a tak...
.............................................................................
Na zakończenie, jedno wydarzenie z dzisiejszej jazdy. Gdy jechałem ulicą Kasprowicza, w pewnym momencie zrównał się ze mną samochód i policjant przez okno rzucił: - Proszę pana, tam jest ścieżka. Udając zaskoczonego podniosłem głowę, spojrzałem w lewo na radiowóz, w prawo, na ową ścieżkę, rzuciłem szybkie "dziękuję bardzo!" i zjechałem z jezdni na drogę dla rowerów. Nie wszyscy rowerzyści maja szczęście do takich policjantów. Można? Można!
Drugi sklep tej sieci w Warszawie © yurek55

Montaż stacji Veturillo przy Bitwy Warszawskiej/Grójeckiej © yurek55
W Deca na Okęciu znów dziś byłem, Triban 520 jeszcze stoi, a gdyby wykupili - miałbym spokój, a tak...
.............................................................................
Na zakończenie, jedno wydarzenie z dzisiejszej jazdy. Gdy jechałem ulicą Kasprowicza, w pewnym momencie zrównał się ze mną samochód i policjant przez okno rzucił: - Proszę pana, tam jest ścieżka. Udając zaskoczonego podniosłem głowę, spojrzałem w lewo na radiowóz, w prawo, na ową ścieżkę, rzuciłem szybkie "dziękuję bardzo!" i zjechałem z jezdni na drogę dla rowerów. Nie wszyscy rowerzyści maja szczęście do takich policjantów. Można? Można!

Drugi sklep tej sieci w Warszawie © yurek55

Montaż stacji Veturillo przy Bitwy Warszawskiej/Grójeckiej © yurek55
- DST 35.00km
- Czas 01:51
- VAVG 18.92km/h
- Temperatura 5.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 19 lutego 2017
Kategoria przed śniadaniem, <50
Dylematów ciąg dalszy
Tytuł nawiązuje rzecz jasna... wiadomo do czego. Byłem w drugim sklepie Deca i tam nie było w ogóle z kim rozmawiać o opustach, a w końcu ostrożnie zaproponowano mi pięćdziesiąt złotych. Śmiechu warte. Poranna wilgoć w powietrzu była tak duża, że początkowo miałem wrażenie, że deszczyk pada. Dopiero uważne spojrzenie na kałuże wyprowadziło mnie z błędu - nie widać było najmniejszych kropli na wodzie. Trasa niezbyt długa, jak to w niedzielę przed śniadaniem. Szybkość zawstydzająca.
I na koniec pytanie: - Czy dym z wulkanu Etna powoduje smog i co z tym robi Komisja Europejska?

Dymiący wulkan Etna © yurek55 (zdjęcie z wczoraj przesłane przez córkę)

Pola wsi Szeligi © yurek55

Widok z wiaduktu nad torami kolejowymi pomiędzy Broniszami a Jawczycami © yurek55
I na koniec pytanie: - Czy dym z wulkanu Etna powoduje smog i co z tym robi Komisja Europejska?

Dymiący wulkan Etna © yurek55 (zdjęcie z wczoraj przesłane przez córkę)

Pola wsi Szeligi © yurek55

Widok z wiaduktu nad torami kolejowymi pomiędzy Broniszami a Jawczycami © yurek55
- DST 35.00km
- Czas 01:50
- VAVG 19.09km/h
- Temperatura 1.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 18 lutego 2017
Kategoria 50-100
Nie ma lekko...
Po ostatniej wycieczce nabawiłem się, w jakiś niewytłumaczalny sposób, kontuzji palca u nogi. Musiałem zrobić krótką przerwę, a później mi się odechciało jeździć, ale wczoraj postanowiłem: dość lenistwa! Obudziłem się wcześnie i zapowiadało się, że pojeżdżę wreszcie porządnie, ale poranny telefon sprawił, że musiałem szybko pojechać na Ursynów otworzyć drzwi pani, która pomaga córce utrzymywać mieszkanie w porządku. Gospodarze bawią z dziećmi na Sycylii, a pani Maria ma tylko jeden klucz od ich mieszkania. W sobotni ranek droga na Ursynów i z powrotem nie zabiera - na szczęście - wiele czasu, ale swoje ambitne plany musiałem nieco zweryfikować. Sytuacja na drogach po wczorajszym deszczowym dniu, stawia trudne wyzwania przed rowerzystami. Aby ominąć kałuże, trzeba niekiedy wyjeżdżać niemal na środek jezdni, z kolei jazda ddr-em, może skutkować niespodziewanym prysznicem z pod kół samochodu. Tak czy inaczej, pomimo braku deszczu wróciłem do domu w mokrych butach.
Z innych rzeczy wartych uwagi napiszę o problemie z rejestracją śladu przez mój telefon. Zauwazyłem w pewnym momencie, że nie rejestruje, bo zgubił fixa i nie widzi żadnych satelitów. Tym razem nie musiałem robić restartu, wystarczyło zapisać fragment i zacząć rejestrować od nowa. Sprawdziłem na liczniku rowerowym różnicę w kilometrach, a w domu kazałem Locusowi scalić trasy i wyeksportowałem do Stravy. W rezultacie różnica pomiędzy oboma odczytami zmniejszyła się do dwóch kilometrów.
Aha! Zajrzałem do Deca na Okęciu i zagadałem do pani na stoisku rowerowym, targując się o Tribana 520. Popatrzyła w komputer i zgodziła się na zaproponowaną cenę. Zamiast satysfakcji poczułem rozczarowanie, że za łatwo poszło i być może udałoby się stargować więcej... Pomyślałem, że spróbuję jeszcze raz, ale tym razem w innym sklepie. Tylko co robić, jak uda się zbić jeszcze bardziej cenę? Będę musiał kupić chyba...Na wypoku pod tagiem #wykoptribanclub też Mirkom dupę zawracałem o ten model...
Co robić? Jak żyć? Strasznie jestem niezdecydowany.

Jazda ddr może być przyczyną ochlapania przez samochody © yurek55

Cmentarz w Izabelinie © yurek55

Lipków kierunek Zielonki © yurek55

Raszyńska austeria już rok któryś czeka © yurek55
Księgowy, ta ruinka, o którą tutaj pytałeś, tak wygląda od frontu.
Z innych rzeczy wartych uwagi napiszę o problemie z rejestracją śladu przez mój telefon. Zauwazyłem w pewnym momencie, że nie rejestruje, bo zgubił fixa i nie widzi żadnych satelitów. Tym razem nie musiałem robić restartu, wystarczyło zapisać fragment i zacząć rejestrować od nowa. Sprawdziłem na liczniku rowerowym różnicę w kilometrach, a w domu kazałem Locusowi scalić trasy i wyeksportowałem do Stravy. W rezultacie różnica pomiędzy oboma odczytami zmniejszyła się do dwóch kilometrów.
Aha! Zajrzałem do Deca na Okęciu i zagadałem do pani na stoisku rowerowym, targując się o Tribana 520. Popatrzyła w komputer i zgodziła się na zaproponowaną cenę. Zamiast satysfakcji poczułem rozczarowanie, że za łatwo poszło i być może udałoby się stargować więcej... Pomyślałem, że spróbuję jeszcze raz, ale tym razem w innym sklepie. Tylko co robić, jak uda się zbić jeszcze bardziej cenę? Będę musiał kupić chyba...Na wypoku pod tagiem #wykoptribanclub też Mirkom dupę zawracałem o ten model...
Co robić? Jak żyć? Strasznie jestem niezdecydowany.

Jazda ddr może być przyczyną ochlapania przez samochody © yurek55

Cmentarz w Izabelinie © yurek55

Lipków kierunek Zielonki © yurek55

Raszyńska austeria już rok któryś czeka © yurek55
Księgowy, ta ruinka, o którą tutaj pytałeś, tak wygląda od frontu.
- DST 62.34km
- Czas 03:14
- VAVG 19.28km/h
- Temperatura 3.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 9 lutego 2017
Kategoria 50-100
Do Adama zrobić hamulce
Jako że naprawa hamulców niezbyt mi się powiodła bo linki, ani pancerza wymienić nie mogłem, pojechałem więc do Księgowego. Adam fachowo i kompetentnie przystąpił do rzeczy i przy miłej pogawędce raz - dwa zrobił co trzeba. Okazało się, że na dodatek wszystkie ramiona na piwotach ciężko chodziły, linka od przerzutki tylnej się przycinała w pancerzu, coś trzeba było skręcić w tylnym kole i jeszcze licznik po drodze przestał raptem działać. Ale po godzinie wszystko śmigało jak trzeba, a ja mogłem wracać do domu. Początkowo chciałem jechać koło Zalewu, by tą samą drogą nie wracać - i nawet pojechałem z półtora kilometra w tamtą stronę, ale na szczęście przytomnie sprawdziłem godzinę i szybko zawróciłem. Nie miałem już czasu na krajoznawcze wycieczki.
Dzięki Adam!

Wisła, kra, Most "Grota" © yurek55

Na moście Grota widok na lewy brzeg © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/860420426/embed/b667a9ac334b9316a4cae70473df98bba1e6faf1">
Dzięki Adam!

Wisła, kra, Most "Grota" © yurek55

Na moście Grota widok na lewy brzeg © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/860420426/embed/b667a9ac334b9316a4cae70473df98bba1e6faf1">
- DST 61.00km
- Czas 03:25
- VAVG 17.85km/h
- Temperatura -6.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 7 lutego 2017
Kategoria <50
Ja, mechanik
Ani pogoda nie rozpieszczała, ani ochoty na dłuższe jazdy nie miałem. Właściwie to drugie było ważniejsze, lekki śnieg z wiatrem były tylko pretekstem do powrotu. Dobrze, że miałem coś do zawiezienia córce do pracy, bo pewnie tak jak wczoraj, bym przy komputerze przesiedział.
Po powrocie sprawdziłem, co się dzieje z tylnym hamulcem. Okazało się, że linka się rozwarstwiła i nie chce chodzić w pancerzu, a na dodatek jedno ramię na piwocie się zacina. To drugie, udało się uruchomić - wystarczyło zdjąć i nasmarować, z linką jest gorsza sprawa. Po pierwsze nie mam linki, po drugie nie wiem, czy bym sobie poradził, nawet jakbym miał. Może jutro odwiedzę Księgowego? On na pewno coś zaradzi. Do tego "naprawiając" doprowadziłem do tego, że zewnętrzny (od fajki) klocek ociera o obręcz i chociaż kręciłem w lewo i prawo śruby na obu ramionach hamulca nic to nie dało. Musiałem tak poluzować linkę, że tylny hamulec nie działa wcale. Taki ze mnie mechanik.

Wiadukt przy lasku na Kole © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/858093914/embed/9e07c3520e3f28c000aad48bd52411cd7a020feb">
Po powrocie sprawdziłem, co się dzieje z tylnym hamulcem. Okazało się, że linka się rozwarstwiła i nie chce chodzić w pancerzu, a na dodatek jedno ramię na piwocie się zacina. To drugie, udało się uruchomić - wystarczyło zdjąć i nasmarować, z linką jest gorsza sprawa. Po pierwsze nie mam linki, po drugie nie wiem, czy bym sobie poradził, nawet jakbym miał. Może jutro odwiedzę Księgowego? On na pewno coś zaradzi. Do tego "naprawiając" doprowadziłem do tego, że zewnętrzny (od fajki) klocek ociera o obręcz i chociaż kręciłem w lewo i prawo śruby na obu ramionach hamulca nic to nie dało. Musiałem tak poluzować linkę, że tylny hamulec nie działa wcale. Taki ze mnie mechanik.

Wiadukt przy lasku na Kole © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/858093914/embed/9e07c3520e3f28c000aad48bd52411cd7a020feb">
- DST 24.00km
- Czas 01:23
- VAVG 17.35km/h
- Temperatura -4.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 5 lutego 2017
Kategoria przed śniadaniem, <50
Niedziela rano
Nie dawał mi spokoju jeden fragment wtorkowej trasy - ten od Nadarzyna do Komorowa, który wtedy przejechałem nie po śladzie. Czyli wyzwanie w sam raz na niedzielny poranek. Ruch na Grójeckiej i potem na wylotówce krakowskiej aż do samych Janek znikomy. potem można jechać równoległą drogą dojazdową do posesji. Zauważyłem wczoraj, a dziś się upewniłem, że za Raszynem zlikwidowali zakaz jazdy rowerem po jezdni. Mogłem więc już bez stresu zignorować pseudo drogę rowerową, którą Katana codziennie przemierza i fotografuje.

Jako że wczoraj skręciłem na tym rozwidleniu w prawo, dziś pojechałem prosto. W Sękocinie skręciłem w prawo i drogą przez las dojechałem do Nadarzyna, tym razem od strony Kajetanów. Na Stravie jakiś dowcipny użytkownik utworzył tu segment i nazwał go "Sękocin do zjazdu gdzie stoją jagodzianki" - rano jagodzianek nie było. :)
Ponieważ jechałem trochę naokrągło, w Nadarzynie na liczniku miałem dwadzieścia trzy kilometry i czas był już wracać. Tym razem uważałem i w pierwszej miejscowości za miastem, czyli w Strzeniówce, skręciłem w ulicę Jodłową.

Rozstaje dróg w Jankach © yurek55
Przyznam, że nie spodziewałem się takiego zakończenia tej ulicy. Po kilkuset metrach dobrego asfaltu, zaczął się las i droga jak to w lesie... Byłem na sto procent pewien, że ten ślad dostałem od szosowca! A może i przejechał na wąskich oponach te półtora kilometra?
Ja w każdym razie przejechałem z jedną tylko podpórką i po kilku minutach wyjechałem znów na asfalt, koło komorowskiego cmentarza parafialnego. Czyli moja ciekawość została zaspokojona, można jechać i tak - i tak. Reszta drogi już bez historii - znaną trasą przez Reguły do domu.
Na koniec jeszcze dodam coś o ubiorze. Wczoraj jak na ponad sześć godzin jazdy ubrałem się trochę za lekko. Wprawdzie podczas jazdy nie było mi zimno, ale już w domu jakieś dygotki mnie dopadły. Dlatego dziś ubrałem się zimowo: kominiarka (z odkrytymi ustami i nosem) ale zawsze, podkoszulka termiczna z długim rękawem i kalesony termiczne. Było w sam raz i gdybym wczoraj tak się ubrał, to też bym się nie spocił. :)

Leśny odcinek do Komorowa (1,5 km) © yurek55

Jako że wczoraj skręciłem na tym rozwidleniu w prawo, dziś pojechałem prosto. W Sękocinie skręciłem w prawo i drogą przez las dojechałem do Nadarzyna, tym razem od strony Kajetanów. Na Stravie jakiś dowcipny użytkownik utworzył tu segment i nazwał go "Sękocin do zjazdu gdzie stoją jagodzianki" - rano jagodzianek nie było. :)
Ponieważ jechałem trochę naokrągło, w Nadarzynie na liczniku miałem dwadzieścia trzy kilometry i czas był już wracać. Tym razem uważałem i w pierwszej miejscowości za miastem, czyli w Strzeniówce, skręciłem w ulicę Jodłową.

Rozstaje dróg w Jankach © yurek55
Przyznam, że nie spodziewałem się takiego zakończenia tej ulicy. Po kilkuset metrach dobrego asfaltu, zaczął się las i droga jak to w lesie... Byłem na sto procent pewien, że ten ślad dostałem od szosowca! A może i przejechał na wąskich oponach te półtora kilometra?
Ja w każdym razie przejechałem z jedną tylko podpórką i po kilku minutach wyjechałem znów na asfalt, koło komorowskiego cmentarza parafialnego. Czyli moja ciekawość została zaspokojona, można jechać i tak - i tak. Reszta drogi już bez historii - znaną trasą przez Reguły do domu.
Na koniec jeszcze dodam coś o ubiorze. Wczoraj jak na ponad sześć godzin jazdy ubrałem się trochę za lekko. Wprawdzie podczas jazdy nie było mi zimno, ale już w domu jakieś dygotki mnie dopadły. Dlatego dziś ubrałem się zimowo: kominiarka (z odkrytymi ustami i nosem) ale zawsze, podkoszulka termiczna z długim rękawem i kalesony termiczne. Było w sam raz i gdybym wczoraj tak się ubrał, to też bym się nie spocił. :)

Leśny odcinek do Komorowa (1,5 km) © yurek55
- DST 44.00km
- Czas 02:22
- VAVG 18.59km/h
- Temperatura -2.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 4 lutego 2017
Kategoria > 100
Powtórka trochę skrócona
Wiedziałem, że wtorkową trasę będę powtarzał, aż poznam ja na pamięć i że prędko mi się nie znudzi. Umówiłem się więc z bratem w Centrum Mody w Nadarzynie zaległe sprawy pozałatwiać i napić się dobrej kawy.:) Dojazd z dawnego Maximusa do centrum Mody, nadal pozostał wysoce problematyczny pomimo wybudowania wiaduktu. Okazuje się, że wybudowanie to za mało, trzeba jeszcze odebrać. Ja z rowerem problemu nie miałem, piesi też dadzą radę, ale już samochodem się nie da.

Nieczynny przejazd do Centrum Mody w Nadarzynie © yurek55
Później żeby się już nie wracać, musiałem do zjazdu na Kajetany kilometr pod prąd przejechać, ale obyło się bez strachu. Pobocze, choć wąskie, dało radę mnie zmieścić. Tym razem starałem się uważać i nie pogubiłem się w labiryncie nadarzyńskich uliczek, odnalazłem właściwą drogę i dojechałem aż do samego Tarczyna. Później też było w porządku aż w pewnym momencie droga zaczęła się robić śliska i słabo odśnieżona. Zatrzymałem się, by uwiecznić to na zdjęciu i ku memu zaskoczeniu zobaczyłem, że muszę się wrócić. Na szczęście tylko kilometr. Drugi raz straciłem czujność i znalazłem się na ulubionej drodze mazowieckich rowerzystów, czyli krajowej "pięćdziesiątce".

Zła droga © yurek55
Tym razem już nie chciało mi się zawracać i pojechałem w stronę Góry Kalwarii, a po pięciu kilometrach, przy tej kapliczce, znalazłem zjazd w lewo i ulicąMichalinki Marianki dojechałem do zgubionej drogi.

Kaplica w skali mikro przy DK 50 Góra Kalwaria © yurek55

Krzyż przy drodze krajowej97 79 wjazd do Góry Kalwarii © yurek55
Nie miałem zamiaru wracać przez Gassy, więc nie było sensu pchać się do samego miasta, a że czas się kończył, wybrałem najkrótszą trasę, czyli drogą krajową 97 do Piaseczna i potem standardowo Puławską. Dzisiejsza trasa nie sprawiła mi tyle radości co oryginalna wtorkowa, głównie z powodu jazdy w sporym ruchu samochodowym. Tym razem była to niemal niemal połowa przejechanego dystansu. Pogoda też była gorsza, zimna wilgoć w powietrzu, ciemno, mgliście, ponuro, bez słońca.
I to tyle na dziś.
Aha! Tym razem zjadłem po drodze gruszkę, bo banana nie było w domu.
PS. Triban 500 za 1299 zł coraz bardziej do mnie przemawia. Przeczytałem dużo opinii i trafia do mnie co pisze [url=http://yurek55.bikestats.pl/1549460,Wieczorem-po-Warszawie.html#comment917368]Vuki[/url]. Tylko jak się znam, pewnie będę się zastanawiał dotąd, aż ich nie będzie.
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/854887275/embed/49df3c3a4302a572a33667772738de06bd1b225d">

Nieczynny przejazd do Centrum Mody w Nadarzynie © yurek55
Później żeby się już nie wracać, musiałem do zjazdu na Kajetany kilometr pod prąd przejechać, ale obyło się bez strachu. Pobocze, choć wąskie, dało radę mnie zmieścić. Tym razem starałem się uważać i nie pogubiłem się w labiryncie nadarzyńskich uliczek, odnalazłem właściwą drogę i dojechałem aż do samego Tarczyna. Później też było w porządku aż w pewnym momencie droga zaczęła się robić śliska i słabo odśnieżona. Zatrzymałem się, by uwiecznić to na zdjęciu i ku memu zaskoczeniu zobaczyłem, że muszę się wrócić. Na szczęście tylko kilometr. Drugi raz straciłem czujność i znalazłem się na ulubionej drodze mazowieckich rowerzystów, czyli krajowej "pięćdziesiątce".

Zła droga © yurek55
Tym razem już nie chciało mi się zawracać i pojechałem w stronę Góry Kalwarii, a po pięciu kilometrach, przy tej kapliczce, znalazłem zjazd w lewo i ulicą

Kaplica w skali mikro przy DK 50 Góra Kalwaria © yurek55

Krzyż przy drodze krajowej
Nie miałem zamiaru wracać przez Gassy, więc nie było sensu pchać się do samego miasta, a że czas się kończył, wybrałem najkrótszą trasę, czyli drogą krajową 97 do Piaseczna i potem standardowo Puławską. Dzisiejsza trasa nie sprawiła mi tyle radości co oryginalna wtorkowa, głównie z powodu jazdy w sporym ruchu samochodowym. Tym razem była to niemal niemal połowa przejechanego dystansu. Pogoda też była gorsza, zimna wilgoć w powietrzu, ciemno, mgliście, ponuro, bez słońca.
I to tyle na dziś.
Aha! Tym razem zjadłem po drodze gruszkę, bo banana nie było w domu.
PS. Triban 500 za 1299 zł coraz bardziej do mnie przemawia. Przeczytałem dużo opinii i trafia do mnie co pisze [url=http://yurek55.bikestats.pl/1549460,Wieczorem-po-Warszawie.html#comment917368]Vuki[/url]. Tylko jak się znam, pewnie będę się zastanawiał dotąd, aż ich nie będzie.
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/854887275/embed/49df3c3a4302a572a33667772738de06bd1b225d">
- DST 106.30km
- Czas 05:31
- VAVG 19.27km/h
- Temperatura -3.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 3 lutego 2017
Kategoria <50
Wieczorem po Warszawie
To ostatni wieczór iluminacji w Warszawie więc pojechałem jeszcze raz popatrzeć, choć wieczorami niezbyt lubię jeździć. Wracając zajrzałem do Deca i pokręciłem z piętnaście minut na B'twin 520 wpiętym w trenażera. Rozmawiałem ze sprzedawcami o różnicach pomiędzy oferowanymi w sklepie modelami. Dowiedziałem się, że ten najtańszy "500" za 1299 zł, nie ma osprzętu shimano, tylko microshift, o którym pan mówił z dużą rezerwą. No i teraz nie wiem, czy on rzeczywiście taki kiepski jest, czy może sprzedawca wolał żebym kupił "520" na sorze i z karbonowym widelcem?

"Narodów pawiem jesteś i papugą" © yurek55
Lewy półprofil pawia

Paw, dumny jak paw © yurek55
Prawy półprofil pawia

Agrykola w dół © yurek55

Krakowskie Przedmieście © yurek55

Choinka na Placu Zamkowym © yurek55

"Narodów pawiem jesteś i papugą" © yurek55
Lewy półprofil pawia

Paw, dumny jak paw © yurek55
Prawy półprofil pawia

Agrykola w dół © yurek55

Krakowskie Przedmieście © yurek55

Choinka na Placu Zamkowym © yurek55
- DST 46.84km
- Czas 02:38
- VAVG 17.79km/h
- Temperatura 2.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 2 lutego 2017
Kategoria całe NIC
Użytkowo wkoło komina
Najpierw była śnieżyca, a potem breja na jezdniach i chodnikach. Szkoda mi było wczoraj założonego, świeżo nasmarowanego łańcucha i dlatego nie miałem zamiaru nigdzie wyjeżdżać. Później jednak postanowienie moje nieco osłabło i zdecydowałem się na króciutką jazdę. Miałem do odwiedzenia trzy miejsca blisko domu i uznałem, że rowerem będzie najszybciej i najwygodniej, a łańcuch potraktuję po powrocie WD-40. Wielu twierdzi, że to błąd, ale skoro na opakowaniu jest jak byk napisane: "usuwa wodę"..., więc? . Malkontentom i niedowiarkom zacytuję stosowny akapit: - "Wypiera wodę z powierzchni metalowych, kontaktów elektrycznych, samochodowych układów zapłonowych, narzędzi (także ogrodowych), silników motocyklowych i przyczepnych."

Ulica Grójecka na Ochocie © yurek55
Jestę inżynierę !

Ulica Grójecka na Ochocie © yurek55
- DST 6.30km
- Czas 00:27
- VAVG 14.00km/h
- Temperatura 2.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 1 lutego 2017
Kategoria <50
Przejazd serwisowy po trójkącie
Krótki przejazd, tak żeby się tylko łańcuch ułożył i przestał przeskakiwać. Przejechane 6913 km od wymiany kasety i łańcucha (jeżdżę na 2 łańcuchy) i jeszcze ze dwa tysiące do wymiany pewnie przejadę.
PS. Paprykarz zwrócił mi uwagę, na okienko, dziękuję.
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/851612699/embed/ffe54331e9d3c835c09ef48389636fa71c123087">
PS. Paprykarz zwrócił mi uwagę, na okienko, dziękuję.
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/851612699/embed/ffe54331e9d3c835c09ef48389636fa71c123087">
- DST 12.40km
- Czas 00:37
- VAVG 20.11km/h
- Temperatura 0.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
























