Informacje

  • Wszystkie kilometry: 164020.06 km
  • Km w terenie: 2858.65 km (1.74%)
  • Czas na rowerze: 350d 19h 13m
  • Prędkość średnia: 19.44 km/h
  • Więcej informacji.

AD 2026 button stats bikestats.pl ... i w latach poprzednich

AD 2025 button stats bikestats.pl

AD 2024 button stats 
bikestats.pl

AD 2023 button stats 
bikestats.pl

AD 2022 button stats 
bikestats.pl

AD 2021 button stats 
bikestats.pl

AD 2020 button stats 
bikestats.pl

AD 2019 button stats 
bikestats.pl

AD 2018 button stats 
bikestats.pl

AD 2017 button stats 

bikestats.pl

AD 2016 button stats 

bikestats.pl

AD 2015 button stats 

bikestats.pl                   AD 2014 button stats 

bikestats.pl                   AD 2013 button stats 

bikestats.pl                   AD 2012 button stats 

bikestats.pl                  AD 2011 button stats 

bikestats.pl Gminobranie



Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy yurek55.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w kategorii

50-100

Dystans całkowity:67774.64 km (w terenie 1400.00 km; 2.07%)
Czas w ruchu:3364:41
Średnia prędkość:20.09 km/h
Maksymalna prędkość:132.12 km/h
Suma podjazdów:84310 m
Suma kalorii:974362 kcal
Liczba aktywności:1004
Średnio na aktywność:67.50 km i 3h 21m
Więcej statystyk
Środa, 29 lipca 2015 Kategoria 50-100, Piaseczno/Ursynów

Drogi w budowie

Od jakiegoś już czasu intrygowała mnie myśl, co też dzieje się w kwestii budowy, rozbudowy, przebudowy trasy katowickiej. Nie ma rzecz jasna nic atrakcyjnego w jeżdzie rowerem takimi drogami, ale chciałem po prostu zaspokoić swoją ciekawość. A że miałem do podlania kwiatki w Piasecznie, to uznałem, że to dobra okazja do sprawdzenia postępu prac. W Magdalence przy trasie do Krakowa powstaje rondo i mówiąc szczerze nie ogarniam tego drogowskazu na zdjęciu poniżej. Ponieważ jechałem do Nadarzyna, to nie wiem jak wyglądaja pozostałe kierunki z tego drogowskazu. Wystarczającym wyzwaniem, wymagającym uwagi i skupienia było pokonanie na rowerze tego ronda.
Rondo w Magdalence
Rondo w Magdalence © yurek55
Skrzyżowanie z trasa katowicką też w swym obecnym, niedokończonym kształcie, nie jest przyjazne dla rowerzystów. ale przynajmniej jest dwupoziomowe. Na estakadzie jakiś facet mnie strąbił, ale dogoniłem go po kilkudziesięciu metrach, bo musiał stanąć na dole. Nie podjął ze mna rozmowy, ani okna nawet nie uchylił, gdy tłumaczyłem mu niestosowność takich zachowań. Może się zastanowi następnym razem zanim naciśnie klakson.  Po wjechaniu na katowicką miałem poczatkowo bardzo dużo miejsca dla siebie, ale nie nie wszędzie tak było.
Miejscowość Wolica
Miejscowość Wolica © yurek55
Zwężenie drogi na trasie katowickiej
Zwężenie drogi na trasie katowickiej © yurek55
Tu raczej pasów zmieniać nie powinienem, pojechałem na Janki
Trasa S8
Trasa S8 © yurek55
W końcu droga wyprowadziła mnie w to miejsce...
Aleja Krakowska przed Jankami
Aleja Krakowska przed Jankami © yurek55
...a ja postanowiłem zgłębić jednak temat, co się stało z drogą Nadarzyn - Janki. Pojechałem do Janek i skręciłem na trasę katowicką, a tam okazało się, że nie ma przejazdu. Poniewaz jechałem rowerem udało mi sie dojechać do miejsca gdzie skręciłem w lewo, tak jak prowadziła droga. Okazało się, że jest możliwy przejazd prosto, który oczywiście przeoczyłem. Tabliczka obok koparki zezwala na dojazd do posesji.
Rozwidlenie - dojazd do posesji
Rozwidlenie - dojazd do posesji © yurek55
Teraz juz mogłem zawrócić i jechać do domu. Droga przez Raszyn nie była zakorkowana, co nie zdarzało się do tej pory nigdy. Widocznie ruch samochodowy od strony Katowic przejął oddany fragment obwodnicy, a ten od strony Krakowa nie powoduje az takiej totalnej blokady.
Vmax z wiatrem na wiadukcie nad torami przy stacji Rakowiec. W dzisiejszej podróży wiatr był moim sprzymierzeńcem, co ma też odzwierciedlenie w średniej.

  • DST 56.11km
  • Czas 02:33
  • VAVG 22.00km/h
  • VMAX 41.00km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 28 lipca 2015 Kategoria 50-100

Trochę słońce, trochę deszcz

Pretekstem do dzisiejszego wyjazdu było umówienie centrowania koła w sklepie 2kółka (nie mojego), a potem jazda na Bródno do sklepu. Przy okazji postanowiłem też zajrzeć na cmentarz, bo dawno nie byłem. W drodze złapał mnie krótkotrwały, acz rzęsisty deszcz z pogodnego nieba, który spokojnie przeczekałem pod drzewem. Niestety jadąc Agrykolą w dół rozwinąłem taką prędkość, że woda z pod kół przemoczyła mnie jak podczas największej ulewy. Dobrze, że ciepło dziś było.
Wieczorem pojechałem kupić uszczelkę do Dastoramy, ale zamiast jednej, musiałem kupić cały zestaw naprawczy, chyba z 8 różnych sztuk. Przy okazji złapał mnie drugi deszcz...
Stadion PGE Narodowy
Stadion PGE Narodowy © yurek55
Most Gdański z kręconych schodów
Most Gdański z kręconych schodów © yurek55

Druga połowa tęczy nie zmieściła mi się w kadrze. A szkoda, sięgała aż do ziemi.
Wieczorna pół-tęcza
Wieczorna pół-tęcza © yurek55




  • DST 51.54km
  • Czas 02:48
  • VAVG 18.41km/h
  • VMAX 44.20km/h
  • Temperatura 24.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 27 lipca 2015 Kategoria 50-100

Śladem złotego błysku.

Jechałem parę tygodni temu samochodem na działkę i przed Pomiechówkiem coś mi z prawej błysnęło w słońcu. Ledwo zdążyłem odkręcić głowę i dostrzec w ostatniej chwili jakiś budynek o złotym dachu i kopule charakterystycznej dla cerkwi.  Nie pierwszy raz tamtędy jechałem, ale nigdy czegoś takiego nie widziałem. Pomyślałem sobie, że warto kiedyś pojechać rowerem i sprawdzić co to jest. Dziś więc pojechałem w tamtym kierunku z myślą, by przy okazji odwiedzić nasz dawny zakładowy Ośrodek Wczasowy w Pomiechówku. Zacząłem jazdę z Tarchomina - Nowodworów, bo tam najlepszemu z mechaników odstawiłem córki samochód, na wymianę klocków, oleju, filtrów i ogólny przegląd. Następnie z bagażnika wyjąłem rower i po niezadługim czasie i pokonaniu trzech niewielkich hopek na drodze 630, dojechałem do Nowego Dworu. Tym razem skręciłem do miasta, stąd brak fotki cygańskiej rezydencji przy miejskiej obwodnicy. W mieście trochę się pogubiłem, bo przez prace drogowe i objazdy zupełnie straciłem orientację, aż w końcu zapytałem kogoś i wreszcie dojechałem do mostu na Narwi. Przed Pomiechówkiem przypomniałem sobie, że chyba minąłem obiekt poszukiwań, ale zawracać mi się już nie chciało i dojechałem do naszego ośrodka nad Wkrą. Niewielki budynek wczasowy jest zasłonięty płachtą, część terenu zadbana, równo przystrzyżona trawka, reszta zarośnięta drzewami i chaszczami. Widać, że nowa właścicielka, pani Anna Korcz (tak, tak, aktorka), coś tam próbuje zrobić. Jest ładna plaża, są leżaki, kajaki, wiata z piwem i szybkim jedzeniem, leżaki. Powstał pawilon imprezowy i pawilon hotelowy, więc przyjęcia, szkolenia i integracje można tam śmiało organizować.
Ponieważ straciłem za wiele czasu, realizację pozostałej części planu przełożyłem na inny termin i postanowiłem wracać do domu. Tym razem udało mi się nie przeoczyć złotego budynku. Ku swemu wielkiemu zaskoczeniu dowiedziałem się, że to faktycznie cerkiew parafialna, Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego Św. Aleksandry w Stanisławowie. Dach jej zaczęli złocić dopiero w zeszłym roku, dlatego przedtem nie rzuciła mi się nigdy w oczy.
Reszta podróży to ciśnięcie pod wiatr do domu, z krótką przerwą w Czosnowie przy fontannie, na zmoczenie chustki i zjedzenie batona z ziarnami na ławeczce. Czasu znowu nie miałem zbyt wiele, tym bardziej, że chciałem odebrać coś ze sklepu przy Wilanowskiej, a to opóźniało mój powrót o dobre pół godziny.  Ale wszystko się udało i dobrze skończyło, zdążyłem na czas.  
Zdjęcia:

Coś błyszczy z dala
Coś błyszczy z dala © yurek55
Cerkiew parafialna w Stanisławowie
Cerkiew parafialna w Stanisławowie © yurek55
Cerkiew św. Aleksandry
Cerkiew św. Aleksandry © yurek55
Widok od tyłu
Widok od tyłu © yurek55
Pawilon imprezowy d. stołówka wczasowa
Pawilon imprezowy d. stołówka wczasowa © yurek55
Budynek wczasowy od tyłu
Budynek wczasowy od tyłu © yurek55
Rzeczna wyspa. Wkra
Rzeczna wyspa. Wkra © yurek55
Wkra w Pomiechówku
Wkra w Pomiechówku © yurek55
Wisła w Modlinie
Wisła w Modlinie © yurek55


  • DST 93.00km
  • Czas 04:48
  • VAVG 19.38km/h
  • VMAX 35.40km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 16 lipca 2015 Kategoria 50-100

Gassy i słomczyński cmentarz

Wczoraj przejeżdżałem koło przystani w Gassach i po raz pierwszy, nawet na chwilę się nie zatrzymalem. Dzis postanowiłem naprawić to niedopatrzenie i przy okazji odwiedzić wreszcie cmentarz w Słomczynie. Wybrałem trasę identyczną jak wczoraj, bo chciałem upewnić się co do odległości do przystani i sprawdzić nawigację głosową w Locusie. Okazało się, że jadąc Sobieskiego do Wilanowa i skręcając przed światłami w Powsinie w Przyczółkową i dalej przez Okrzeszyn i Obórki, mam z domu 26,5km czyli sporo bliżej niż wałem wiślanym i Wałem Zawadowskim. Dziś ten dystans zajął mi 1h i 6 min. Natomiast co do nawigacji, to jeszcze nie udało mi sie jej rozkminić - nadal nie chce ze mną gadać. W drodze do Gassów zatrzymałem sie na chwilkę zapytać o ciekawą i nieznaną mi zupelnie roślinność uprawną. Już wczoraj wpadła mi w oko, ale musiałem cisnąć, bo miałem daleko, dziś luźny przejazd, to sobie pogadałem z pracującym w polu właścicielem. Co ciekawe, jego sąsiadka z za płotu widząc naszą rozmowę, też wyszła i go pytała o tę roślinę. Mówiła, że często ją pytają rowerzyści, a ona nie wie co odpowiedzieć.
Facelia błękitna
Facelia błękitna © yurek55
Facelia - pszczeli raj
Facelia - pszczeli raj © yurek55
W Gassach tym razem zjechałem do przystani i zrobiłem krótki postój. Zapytałem też pana z promu, o celowość wożenia tej białej motorówki przycumowanej do burty. Tak jak przypuszczałem, to kwestia przepisów. W przypadku awarii promu, motorówką dopływa się do brzegu.
Jeszcze raz prom w Gassach
Jeszcze raz prom w Gassach © yurek55
Kolejny etap podróży, czyli cmentarz w Słomczynie znalazłem dopiero za drugim razem. Najpierw dość męczącym podjazdem do kościoła, (sądząc, że cmentarz musi być gdzieś koło niego), a potem znów na dół, bo okazało się, że trzeba przed podjazdem skręcić w prawo, w drogę oznaczoną jako "ślepa". Byłem jednak mocno nastawiony, by wreszcie zobaczyć miejsce wiecznego spoczynku właścicieli dóbr oborskich i Pałacu w Oborach. Kaplica jest na wprost bramy, dominuje nieco nad cmentarzem, ustawiono ją na sztucznym wzniesieniu, usypanym z ziemi wydobytej poniżej. Uzyskano w ten sposób wspaniały efekt, nawet po swej śmierci rodzina Potulickich, jako dziedzice tutejszych ziem, spoglądają na mieszkańców swych dawnych dóbr.
Kaplica Hrabiów Potulickich i Mielżyńskich
Kaplica Hrabiów Potulickich i Mielżyńskich © yurek55
Tablica po lewej: Kasper Hr. Grzymała Potulicki Dziedzic Obór
Tablica po prawej: Teresa z Hr. Mielżyńskich Hr. Grzymała Potulicka
Groby Hrabiów Drzymała Potulickich i Hrabiów Mielżyńskich
Groby Hrabiów Drzymała Potulickich i Hrabiów Mielżyńskich © yurek55
Inne stare nagrobki są interesujące z uwagi na inskrypcje nagrobne. Np. ten będący w renowacji krzyż nagrobny Bakońskich i Pomianowskich, ma fragment wiersza Słowackiego:
"Polsko ty moja! Gdy już nieprzytomni Będziemy - wspomnij Ty on nas! O! Wspomnij! Wszak myśmy z Twego zrobili nazwiska Pacierz, co płacze, tym razemi piorun, co błyska!"
Grób Pomianowskich i Bakońskich. Słomczyn
Grób Pomianowskich i Bakońskich. Słomczyn © yurek55
Albo ta na grobie Zygmunta Bełkowskiego z 1922 r.: "Śpij kochany w zimnym grobie Może się Polska przyśni Tobie!" 
Grób Zygmunta Bełkowskiego. Słomczyn
Grób Zygmunta Bełkowskiego. Słomczyn © yurek55
Nagrobek z kamieni. Słomczyn
Nagrobek z kamieni. Słomczyn © yurek55
Ten krzyż prafianie postawili "na podziękowanie Panu Bogu za ukończenie ogrodzenia cmentarza"
Krzyż dziękczynny z 1903 roku
Krzyż dziękczynny z 1913 roku © yurek55

Z cmentarza znowu pod górę i po chwili byłem już na drodze do Warszawy. Postanowiłem jednak odwiedzić córkę w Piasecznie i do domu dotrzeć drogami przez południowe wioski. A tu niemal pod domem niespodzianka! Na ulicy Dickensa wymalowali pasy dla rowerzystów.
Pasy dla rowerzystów ulica Dickensa na Ochocie
Pasy dla rowerzystów ulica Dickensa na Ochocie © yurek55
I to tyle na dziś.
  • DST 67.00km
  • Czas 03:00
  • VAVG 22.33km/h
  • VMAX 39.80km/h
  • Temperatura 29.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 12 lipca 2015 Kategoria 50-100, przed śniadaniem

Poranny rozruch

Obudziłem się nieprzyzwoicie wcześnie jak na niedzielę więc postanowiłem wykorzystać czas przed śniadaniem i spróbować wsiąść na rower. Szybko okazało się, że wczorajszy, rekordowy dystans nie zrobił większego wrażenia na tych częściach ciała, które najbardziej ucierpiały. Mogłem spokojnie usiedzieć na siodełku, przeguby rąk też nie bolały i dzisiejsza trasa, planowana poczatkowo jako lekki rozruch, zamieniła sie w całkiem solidny dystans. Pod koniec siedzenie dawało już znak o sobie ale w sumie można było wytrzymać. Nie potrafię jednak sobie wyobrazić, jak można jechać kilkadziesiąt godzin bez przerwy, ja takich ambicji na szczęście nie mam. 
Pałac Goldstandów w Zaborowie
Pałac Goldstandów w Zaborowie © yurek55
Ogródek przydomowy
Ogródek przydomowy © yurek55
Pięknie pomyślane kwietniki
Pięknie pomyślane kwietniki © yurek55
Kwietniki ogrodowe
Kwietniki ogrodowe © yurek55

  • DST 65.00km
  • Czas 03:00
  • VAVG 21.67km/h
  • VMAX 30.50km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 4 lipca 2015 Kategoria 50-100, przed śniadaniem

Wioski zachodnie

Rano pojechałem na zachód trasą Szeligi, Macierzysz, aż do Zaborowa i wróciłem przez Mariew i Truskaw. Nie tak rano jak pokazuje navime, trzeba dodać jedną godzinę.:) Zdjęcia wrzucę jak wrócę z dziłaki.

  • DST 61.29km
  • Teren 5.00km
  • Czas 02:55
  • VAVG 21.01km/h
  • VMAX 35.20km/h
  • Temperatura 26.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 30 czerwca 2015 Kategoria 50-100

Kronika upadków rowerowych

Ledwo wyjechałem z domu i już zaliczyłem glebę; to moja rekordowa - 300 metrów od domu! A było tak. Panienka jechała po chodniku ulicą Grójecką, a ja chciałem zdążyć na zielonym przejechać przez przejście dla pieszych. Wydaje mi się, że centralnie trafiłem ją w środek, albo trochę bliżej tyłu, nieważne, grunt, że oboje znaleźliśmy się na chodniku. Z formalnego punktu widzenia, wina ewidentnie obopólna, bo po chodniku jeździć rowerem nie wolno, ale... Po pierwsze, ja byłem z prawej strony, a po drugie, ulicę Częstochowską, którą jechałem, odgradza od Grójeckiej ze dwadzieścia metrów chodnika. Ona się z nią nie łączy po prostu i trudno żeby na ten odcinek schodzić z roweru i prowadzić do przejścia, prawda? Ja dalej chciałem pojechać prawidłowo jezdnią, a panna jechała ewidentnie po chodniku. Tak czy inaczej, łokieć i kolano starte, a do tego pobolewający nadgarstek. Gdyby mnie mocniej rozbolał miałem zamiar wrócić do domu, bo wiem z doświadczenia, że z początku ból jest niewielki i dopiero później zaczyna się jazda, ale poza niewielką opuchlizną mocno mi nie dolegał. To trzecia kolizja w mojej rowerowej karierze, a pierwsza z rowerzystą, a ściślej z rowerzystką. W żadnym z tych przypadków nie mogłem nic zrobić, by uniknąć zderzenia/potrącenia. Pozostałe cztery spektakularne gleby były wyłącznie z mojej winy: dwa razy przeleciałem przez kierownicę po zahamowaniu przednim hamulcem (nie pytajcie dlaczego, pomroczność jasna, chyba?) i dwa razy po próbie wjechania na niski krawężnik pod zbyt ostrym kątem. Raz centaralnie wjechałem w przednie koło samochodu, który patrząc na mnie ruszył z podporządkowanej. Małą prędkość miałem, więc tylko spadłem z siodełka (o ramę nabiałem nie przywaliłem)  i łańcuch mi spadł, a koło nawet się nie scentrowalo. I raz pan musnął mi tylne koło wyjeżdżając, a jakże, z podporządkowanej i mocno się zachwiałem, ale udało mi się zachować równowagę. Zimowe gleby będące wynikiem jazdy po żywym lodzie przykrytym cienką warstewką śniegu, nie liczą się w tej statystyce. To zjawisko naturalne i oczywista oczywistość. 
Jak dotąd, żaden upadek nie spowodował większego uszczerbku na zdrowiu, co najwyżej potłuczenia i obcierki. 
A Wy macie policzone swoje rowerowe gleby?
Zdjęcia:
Bulwary wiślane - kolejny niedotrzymany termin (czerwiec 2015)
Bulwary wiślane - kolejny niedotrzymany termin (czerwiec 2015) © yurek55
Dwie wieże Św. Floriana na Pradze
Dwie wieże Św. Floriana na Pradze © yurek55
Arciechów - koniec cywilizacji
Arciechów - koniec cywilizacji © yurek55 
Do Arciechowa pojechałem z ciekawości, bo mój kolega ma tam działkę i chcialem tę miejscowość zobaczyć. Przejechałem przez tę mała wioskę i asfalt mi sie skończył. Musiałem zawrócić.

Baza windsurfingowa Nieporęt
Baza windsurfingowa Nieporęt © yurek55
Zalew Zegrzyński
Zalew Zegrzyński © yurek55
Droga Jabłonna - Tarchomin
Droga Jabłonna - Tarchomin © yurek55
Prom w Gassach widziałem wiele razy, dziś chciałem zobaczyć ten starszy, łączący Łomianki z Tarchominem. Niestety nie udało się, podobno pływa tylko w weekendy, choć rozkład (dwujęzyczny!) mówi co innego. 
ZTM Rozkład jazdy(?) promu
ZTM Rozkład jazdy(?) promu © yurek55
Dojazd do promu Łomianki - Nowodwory
Dojazd do promu Łomianki - Nowodwory © yurek55
Gdzie jest prom?
Gdzie jest prom? © yurek55









  • DST 93.18km
  • Teren 7.00km
  • Czas 04:42
  • VAVG 19.83km/h
  • VMAX 35.30km/h
  • Temperatura 26.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 20 czerwca 2015 Kategoria 50-100

Po nowe gminy - siedem!

Bardzo dawno temu zaplanowałem sobie i narysowałem trasy pod kątem zaliczenia kolejnych gmin. Nastepnie załadowałem je do aplikacji Locus Pro i czekały tam, aż się namyślę. Dziś ten dzień wreszcie przyszedł i wyruszyłem na podbój. Początek trasy aż do Góry Kalwarii standardowo nad Wisłą z krótkim przystankiem w Gassach. Na boisku przygotowania do imprezy wianki na Wisle, strażacy w pełnej gotowości, atmosfera pikniku, tylko ludzi mało, bo jeszcze wczesnie. Tym razem darowałem sobie fotkę promu, ale widziałem, że kursuje i dziś pewno nie będzie miał chwili wytchnienia. Gassy przygotowania do festynu
Gassy przygotowania do festynu © yurek55
Będzie się działo!
Będzie się działo! © yurek55
Strażacy zawsze niezawodni
Strażacy zawsze niezawodni © yurek55
Do Góry Kalwarii dotarłem sprawnie i szybko, wyprzedziło mnie tylko ze trzydziestu bikerów na szosach i jedna bikerka na MTB. W końcówce jest wprawdzie jeden trudny podjazd i jeszcze trudniejszy zjazd po kocich łbach ulicą Św. Antoniego, ale dałem radę.
Św. Antoni patron ulicy
Św. Antoni patron ulicy © yurek55
Gorsza od Agrykoli
Gorsza od Agrykoli © yurek55
Zjechałem ostrożnie na obu hamulcach, a za mostem zjechałem w prawo i na przystanku zacząłem rozkminiać w Locusie opcję prowadzenia po wytyczonej trasie. Głowiłem się dość długo, ale rezultat był więcej niż mizerny. Włączyłem opcję "guidance" (cokolwiek to znaczy) i zobaczyłem, że pokazuje moją pozycję względem trasy i to musiało mi wystarczyć. Co jakiś czas stawałem, sprawdzałem gdzie jestem i czy nie zboczyłem z trasy - i dalej w drogę. Najgorsze było, że nie pamiętałem dlaczego w Garwolinie mam nie jechać na Warszawę, tylko pchać się gdzieś dalej. Na liczniku już ponad dziewięćdziesiąt kilometrów przejechane, na zegarku czternasta godzina, więc nie dziwne, że nie mogłem się doczekać, kiedy w końcu zacznę wracać. Na obiad miałem być w domu... W końcu zobaczyłem, że to o gminę Parysew mi chodziło przy rysowaniu trasy i stamtąd droga wiodła już do domu. Ja jednak wyliczyłem sobie z grubsza, że na kołach będę w domu dopiero około osiemnastej i pomimo, że jechało mi się dobrze i nie czułem zmęczenia, postanowiłem wrócić pociągiem. Wprawdzie minąłem już drogowskaz do stacji kolejowej w Parysewie, ale postanowiłem dojechać do miasta i stamtąd wrócić. Nie wiem dlaczego, ale tak. I dobrze zrobiłem, bo pani zapytana pani o pociagi do Warszawy uświadomiła mnie, że stacja owszem jest, ale pociągi sie juz na niej nie zatrzymują. Poradziła mi jechać do Pilawy, co też zrobiłem. Na skrzyżowaniu z drogą krajową Warszawa - Lublin miałem chwilę zawahania, ale odparłem dzielnie pokusę i pojechałem jednak do stacji kolejowej. Biorąc pod uwagę, że na pociąg czekałem 45 minut, jechałem nim 1,5h, to summa summarum zarobiłem niecałą godzinę. Pogoda dobra, rano 16, poten trochę cieplej, deszczyk mizerny w Trąbkach i Hucie Czechy, wiatr lekko pomagający.
Zaliczone gminy: (w kolejności przejeżdżania) Sobienie Jeziory, Wilga, Garwolin, Garwolin (miasto), Borowie, Parysów i Pilawa. tym samym przekroczyłem setkę (101).
Most w Górze Kawalerii :)
Most w Górze Kawalerii :) © yurek55
474 km - tak daleko na płd. jeszcze nie byłem
474 km - tak daleko na płd. jeszcze nie byłem © yurek55
Święty Hubert w Cyganówce
Święty Hubert w Cyganówce © yurek55
Patron myśliwych i leśników
Patron myśliwych i leśników © yurek55
Zwierzyniec w Cyganówce
Zwierzyniec w Cyganówce © yurek55
Zwierzyniec w Cyganówce 2
Zwierzyniec w Cyganówce 2 © yurek55
Zwierzyniec w Cyganówce 3
Zwierzyniec w Cyganówce 3 © yurek55
Ranczo Wilkowyje?
Ranczo Wilkowyje? © yurek55
Stacja Pilawa
Stacja Pilawa © yurek55
Pierwszy raz Dar Losu jedzie pociągiem
Pierwsza podróż pociągiem © yurek55
Fotka z mostu z pociągu
Fotka z mostu z pociągu © yurek55




  • DST 112.00km
  • Teren 6.00km
  • Czas 05:19
  • VAVG 21.07km/h
  • VMAX 41.40km/h
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 18 czerwca 2015 Kategoria 50-100

Wianki na Wiśle

Dziś bez mapy, a i pisać nie bardzo jest o czym. Najpierw pojechałem zrobić rozeznanie, co do zakresu prac do wykonania w ramach nieoczekiwanej "fuchy" i zapłaty za nią. Doszliśmy do porozumienia i od poniedziałku zamiast na rowerze, będę kalorie tracił bardziej efektywnie. Potem pojechałem na północ do Dziekanowa Leśnego, tam zawróciłem i przez Łomianki wróciłem do Warszawy. W Lesie Młocińskim, o moją twarz rozbiło się kilkadziesiąt owadzich kamikadze, ale nie skłonili mnie do odwrotu. Wyjechałem z lasu i trasą rowerową nad Wisłą dotarłem do Myśliwieckiej., a stamtąd, sapiąc jak miech kowalski, wdrapałem się Agrykolą na górę.
A pod koniec wycieczki, w Alejach Niepodległości 223, odkryłem miejsce gdzie ukrywał się Władysław Szpilman. Przyznam, że udało mi się to tylko dlatego, że jechałem do Filtrowej chodnikiem. Jeżdżąc jezdnią skupiam uwagę na samochodach i swoim bezpieczeństwie, dlatego tej tablicy i artystycznej instalacji przed wejściem, nie zauważyłem. 

Piaskarnia Bielany - kącik estetyczny
Piaskarnia Bielany - kącik estetyczny © yurek55
Estrada na Podzamczu
Estrada na Podzamczu © yurek55
Budowa telebimu
Budowa telebimu © yurek55
Multimedialny Park Fontann na Podzamczu
Multimedialny Park Fontann na Podzamczu © yurek55
Renowacja elaewacji
Renowacja elewacji © yurek55
Alpiniści na Ateneum
Alpiniści na Ateneum © yurek55
Instalacja
Instalacja "Strażnicy" autorstwa Sławomira Golonki © yurek55
Sponsorem - mecenasem kultury, jest kancelaria adwokacka Kondrat
Kryjówka Władysława Szpilmana, bohatera filmu
Kryjówka Władysława Szpilmana, bohatera filmu "Pianista" © yurek55




  • DST 58.33km
  • Teren 1.00km
  • Czas 03:12
  • VAVG 18.23km/h
  • VMAX 34.60km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 16 czerwca 2015 Kategoria 50-100, Piaseczno/Ursynów

Dwa rowerowe powroty

Dwa razy dziś wracałem rowerem do domu: pierwszy powrót z Tarchomina, drugi powrót z Piaseczna. W tamtą stronę jeździłem samochodem, z rowerem w bagażniku. Za pierwszym razem było to typowe bajabongo, bo jeżdziłem tam, gdzie mi sie kierownica skręciła i zwiedzałem nieznane okolice, za drugim, wydłużyłem nieco trasę i jechałem na poprawienie średniej prędkości. 
To tyle właściwie.
Wóz drabiniasty na Białołęce Dworskiej
Wóz drabiniasty na Białołęce Dworskiej © yurek55
Warszawski niedźwiadek
Warszawski niedźwiadek © yurek55
Wyspa na Wiśle
Wyspa na Wiśle © yurek55
Most Śląsko - Dabrowski
Most Śląsko - Dabrowski © yurek55
Plac Zamkowy
Plac Zamkowy © yurek55

Pierwsza trasa

Druga trasa 
  • DST 65.42km
  • Czas 03:28
  • VAVG 18.87km/h
  • VMAX 37.30km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl