Wpisy archiwalne w kategorii
50-100
| Dystans całkowity: | 71996.85 km (w terenie 1408.00 km; 1.96%) |
| Czas w ruchu: | 3581:51 |
| Średnia prędkość: | 20.05 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 132.12 km/h |
| Suma podjazdów: | 97965 m |
| Suma kalorii: | 1254461 kcal |
| Liczba aktywności: | 1067 |
| Średnio na aktywność: | 67.48 km i 3h 21m |
| Więcej statystyk | |
Pomiędzy mostami
Po kilku dniach przerwy przeznaczonych na opiekę nad dziećmi tudzież na inne sprawy rodzinne, z ochotą wsiadłem dziś na rower i pokręciłem trochę po mieście. Wydawało się od rana, że deszcz wisi w powietrzu, więc postanowiłem się nie oddalać zbytnio. Sprawdziłem postępy w budowie przeprawy rowerowej przy żerańskiej elektrociepłowni i drogą wzdłuż Wisły dojechałem do najbardziej na południe wysuniętego warszawskiego mostu. Tam obowiązkowa fotka, ale dalszą drogę do domu poprowadziłem nieco wydłużoną trasą, chciałem przekroczyć pięćdziesiąt kilometrów. Chciałem też przypomnieć sobie, jak jedzie się Doliną Służewiecką i Marynarską, ale wiaduktami nad torami i nad Żwirki i Wigury. Tam donośnie i przeciągle zatrąbił kierowca terenowego auta, jadący z ponad dopuszczalną prędkością lewym pasem. Pewno dawał w ten sposób wyraz swojej dezaprobacie dla mnie, choć zupełnie mu w niczym nie przeszkadzałem, na prawym pasie i przy krawędzi. Albo może myślał, że niespodziewanie zmienię pas na lewy i wjadę mu pod koła? Z troski o moje bezpieczeństwo użył profilaktycznie i ostrzegawczo klaksonu.
PS. Na ostatnim zdjęciu dokumentacja mojego dziennego przebiegu. Na rowerze muszę się dobrze sprężać, żeby w miesiąc tyle przejechać a tu wystarczyło niecałe dwanaście godzin. A ile gmin zaliczyłem, aż trudno zliczyć i spamiętać!
PS.2 Po powrocie zamieniłem łańcuchy.

Most rowerowy nad Kanałem Żerańskim w budowie © yurek55

Most rowerowy nad Kanałem Żerańskim zza płotu © yurek55

Panorama z żerańskiego brzegu © yurek55

Z Mostu Siekierkowskiego HDR © yurek55

Dzienny przebieg © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/674853825/embed/d0a377597c90c857e604c676399a9a580811d184">
PS. Na ostatnim zdjęciu dokumentacja mojego dziennego przebiegu. Na rowerze muszę się dobrze sprężać, żeby w miesiąc tyle przejechać a tu wystarczyło niecałe dwanaście godzin. A ile gmin zaliczyłem, aż trudno zliczyć i spamiętać!
PS.2 Po powrocie zamieniłem łańcuchy.

Most rowerowy nad Kanałem Żerańskim w budowie © yurek55

Most rowerowy nad Kanałem Żerańskim zza płotu © yurek55

Panorama z żerańskiego brzegu © yurek55

Z Mostu Siekierkowskiego HDR © yurek55

Dzienny przebieg © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/674853825/embed/d0a377597c90c857e604c676399a9a580811d184">
- DST 50.52km
- Teren 5.00km
- Czas 02:35
- VAVG 19.56km/h
- Temperatura 18.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 7 sierpnia 2016
Kategoria 50-100, przed śniadaniem
Remont drogi powiatowej
Przez wiele lat mieszkańcy Pogroszewa, Umiastowa, Pilaszkowa i innych wiosek, chodzili sobie co niedziela polną drogą do kościoła w Borzęcinie. Po jednej stronie rosła kapusta, po drugiej marchew, dalej żyto i kartofle, cebula i buraki jak to na polach. Po pewnym czasie drogę utwardzono. Wysypano szuter, wyrównano walcem i już wiosenne i jesienne roztopy nie były tak straszne. Wreszcie przyszła prawdziwa cywilizacja i położono równy i gładki asfalt. Wielokrotnie jadąc trasą przez zachodnie wioski, swoimi nadgarstkami testowałem jego jakość. To był naprawdę dobry asfalt.
Poniżej archiwalne zdjęcie z zeszłego roku i widać jaka to fajna droga.

Droga na Borzęcin © yurek55
Ale "lepsze jest wrogiem dobrego" i zgodnie z tą maksymą ktoś wpadł na pomysł, jak wydać kilka milionów nie swoich pieniędzy. Teraz droga zyska krawężniki, chodnik, może drogę dla rowerów i tylko chłop z pola nie będą jak na nią mieli wjechać i dojechać do domu. Będzie musiał traktorem przejeżdżać przez chodnik, niszczyć krawężniki, bo ktoś nie pomyślał. Ulewa mi się jak widzę tak bezmyślne marnotrawstwo. Czy socjalizm, czy kapitalizm - mentalności urzędniczej nie zmienisz.

Drogi powiatowe też mają numerację (4121W) © yurek55

Od polnej drogi do promenady © yurek55

Bezsensowny remont © yurek55
Poniżej archiwalne zdjęcie z zeszłego roku i widać jaka to fajna droga.

Droga na Borzęcin © yurek55
Ale "lepsze jest wrogiem dobrego" i zgodnie z tą maksymą ktoś wpadł na pomysł, jak wydać kilka milionów nie swoich pieniędzy. Teraz droga zyska krawężniki, chodnik, może drogę dla rowerów i tylko chłop z pola nie będą jak na nią mieli wjechać i dojechać do domu. Będzie musiał traktorem przejeżdżać przez chodnik, niszczyć krawężniki, bo ktoś nie pomyślał. Ulewa mi się jak widzę tak bezmyślne marnotrawstwo. Czy socjalizm, czy kapitalizm - mentalności urzędniczej nie zmienisz.

Drogi powiatowe też mają numerację (4121W) © yurek55

Od polnej drogi do promenady © yurek55

Bezsensowny remont © yurek55
- DST 54.00km
- Teren 2.00km
- Czas 02:39
- VAVG 20.38km/h
- Temperatura 15.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 6 sierpnia 2016
Kategoria 50-100
Na działkę
Nareszcie jakoś się jechało, bo te ostatnie dni to jakaś masakra była. Znaczy, mam nadzieję, wracam do jako takiej normalności. Kolano chyba w porządku, telefon też, tylko najpierw zapomniałem włączyć, a potem przypadkowo wyłączyłem lokalizację, stąd urwana trasa. Wracaliśmy wszyscy razem samochodem. Niestety na działce niewiele zrobiłem - deszczyk kropił,. trawa mokra, to jak tu kosić? Pewno w tygodniu podjadę.

Odpust w Łomnej © yurek55

Kolejna fotka z mostu © yurek55

Budynek dworcowy w Modlinie © yurek55

Prawie u celu © yurek55

Odpust w Łomnej © yurek55

Kolejna fotka z mostu © yurek55

Budynek dworcowy w Modlinie © yurek55

Prawie u celu © yurek55
- DST 61.00km
- Teren 2.00km
- Czas 02:58
- VAVG 20.56km/h
- Temperatura 17.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 3 sierpnia 2016
Kategoria 50-100, Piaseczno/Ursynów
Brak mocy i przyspieszenia
Powodem wyjazdu do Piaseczna była przesyłka z Państwa Środka czekająca na poczcie. Zaskoczył mnie tam monstrualny korek, co o tak wczesnej porze nigdy się nie zdarza. Okazało się, że drogowcy zamknęli jedną z głównych ulic - Wojska Polskiego. Co się tam dzieje rano i po południu, nie chcę nawet myśleć.

Zamknięte! © yurek55
W drodze do Gassów trochę zmieniłem zwykłą trasę i jadąc ulicą Przyrzecze dojechałem tutaj.

Koniec jazdy © yurek55
Z Konstancina jechałem kierując się drogowskazami ze znakiem promu i dzięki temu znalazłem te oto piękne relikty polskiej myśli technicznej: samochód Mikrus i motocykl Jawa w pełnej krasie.

Samochód Mikrus © yurek55

Mikrus © yurek55

Motocykla Jawa © yurek55
W Gassach z samochodu wyszła dziewczyna i zdziwiona mocno powiedziała mi, że nawigacja doprowadziła ich do tego miejsca, a tu nie ma dalej drogi. Nawet nie wiedziała gdzie jadą, zresztą kierowca i pasażer obok też. Dopiero jak wyciągnęli telefony i ona spojrzała w ekran, to powiedziała, że do Dębego Wielkiego. Czyli jechali w trójkę i tak bezkrytycznie słuchali nawigacji, że nawet nie wiedzieli, gdzie są i dokąd jadą. Ta technika to jednak strasznie nas odmóżdża.
Na przystani posiedziałem troszkę, zjadłem banany, cyknąłem stałą fotkę i ruszyłem z powrotem. W Warszawie nad Wisłą natknąłem się na takie oto nowe znalezisko.

Warsztat rowerowy nad Wisłą © yurek55

Rowerowo i gastronomicznie © yurek55

Tor typu pumptrack © yurek55

Tor kolarski © yurek55
Natomiast ten widok po drugiej stronie drogi zaskoczył mnie niezwykle. Ja rozumiem otwartość, ja rozumiem: "nic co ludzkie nie jest nam obce", ale pisuary na widoku?! Co z tego, że nowoczesne i plastikowe? Faktem jest, że po pięciu piwach hamulce puszczają, ale coś tu jest chyba nie tak. Nie sądzicie?

Pisuary publiczne nad Wisłą © yurek55
A nawiązując do tytułu, to pod takim hasłem przyjmowano w Polmozbycie na 1 Sierpnia duże Fiaty i Polonezy. Trzeba je było odpowiednio wyregulować, zmienić dysze w gaźniku na większą i klient był zadowolony. Ciekawe kiedy mnie ktoś wyreguluje, jakoś od powrotu nie mogę nawet zbliżyć się do Vśr - 20 km/h. Nie jest dobrze.
PS. Mój telefon bardzo długo nie może znaleźć sygnału gps, na dodatek często gubi go po drodze. Potem jak znów go złapie, na mapie powstaje prosta linia pomiędzy punktami. Dlatego nie zgadzają się kilometry. To stało się całkiem niedawno, jakieś sugestie?

Zamknięte! © yurek55
W drodze do Gassów trochę zmieniłem zwykłą trasę i jadąc ulicą Przyrzecze dojechałem tutaj.

Koniec jazdy © yurek55
Z Konstancina jechałem kierując się drogowskazami ze znakiem promu i dzięki temu znalazłem te oto piękne relikty polskiej myśli technicznej: samochód Mikrus i motocykl Jawa w pełnej krasie.

Samochód Mikrus © yurek55

Mikrus © yurek55

Motocykla Jawa © yurek55
W Gassach z samochodu wyszła dziewczyna i zdziwiona mocno powiedziała mi, że nawigacja doprowadziła ich do tego miejsca, a tu nie ma dalej drogi. Nawet nie wiedziała gdzie jadą, zresztą kierowca i pasażer obok też. Dopiero jak wyciągnęli telefony i ona spojrzała w ekran, to powiedziała, że do Dębego Wielkiego. Czyli jechali w trójkę i tak bezkrytycznie słuchali nawigacji, że nawet nie wiedzieli, gdzie są i dokąd jadą. Ta technika to jednak strasznie nas odmóżdża.
Na przystani posiedziałem troszkę, zjadłem banany, cyknąłem stałą fotkę i ruszyłem z powrotem. W Warszawie nad Wisłą natknąłem się na takie oto nowe znalezisko.

Warsztat rowerowy nad Wisłą © yurek55

Rowerowo i gastronomicznie © yurek55

Tor typu pumptrack © yurek55

Tor kolarski © yurek55
Natomiast ten widok po drugiej stronie drogi zaskoczył mnie niezwykle. Ja rozumiem otwartość, ja rozumiem: "nic co ludzkie nie jest nam obce", ale pisuary na widoku?! Co z tego, że nowoczesne i plastikowe? Faktem jest, że po pięciu piwach hamulce puszczają, ale coś tu jest chyba nie tak. Nie sądzicie?

Pisuary publiczne nad Wisłą © yurek55
A nawiązując do tytułu, to pod takim hasłem przyjmowano w Polmozbycie na 1 Sierpnia duże Fiaty i Polonezy. Trzeba je było odpowiednio wyregulować, zmienić dysze w gaźniku na większą i klient był zadowolony. Ciekawe kiedy mnie ktoś wyreguluje, jakoś od powrotu nie mogę nawet zbliżyć się do Vśr - 20 km/h. Nie jest dobrze.
PS. Mój telefon bardzo długo nie może znaleźć sygnału gps, na dodatek często gubi go po drodze. Potem jak znów go złapie, na mapie powstaje prosta linia pomiędzy punktami. Dlatego nie zgadzają się kilometry. To stało się całkiem niedawno, jakieś sugestie?
- DST 75.00km
- Czas 04:15
- VAVG 17.65km/h
- Temperatura 25.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 29 lipca 2016
Kategoria 50-100, Piaseczno/Ursynów
Odwiedzić Gassy
Choć nadal nie bardzo mam ochotę na jeżdżenie, postanowiłem się przełamać i spróbować troszkę dłuższego dystansu. A ponieważ wymyśliłem sobie powód do odwiedzenia Piaseczna, to powrót stamtąd zaplanowałem przez Gassy. Tym razem wybrałem drogę przez Magdalenkę, a w Jankach zrobiłem "służbowe" zdjęcie, w zastępstwie dawno nieobecnej. :)

Janki pod Warszawą © yurek55
Przed skrzyżowaniem z DW 721 skusiła mnie i zaciekawiła gruntowa droga równoległa, na mapie nazwana "ulicą" Wierzbową. Wśród lasu budują sobie tam domy zamożni ludzie, ale ten jeden dom mocno mnie zaskoczył. A właściwie jego elewacja. Do jej wykonania użyty został bardzo nietypowy materiał, a mianowicie drewniane polana. Zamiast spalić w kominku, inwestor postanowił położyć je na ściany zewnętrzne. A mógł użyć eleganckich paneli z sidingu. De gustibus non disputandum est. Będę tam zaglądał, bo ciekaw jestem jak będzie ten dom wyglądał po ukończeniu.

Nietypowe zastosowanie drzewa kominkowego © yurek55

"Kominkowa" elewacja © yurek55

Fronton domu w Sękocinie © yurek55
Dalej już nic ciekawego nie zauważyłem. Na przystani promowej przybył jakiś na wpół zatopiony obiekt pływający, a most na Jeziorce w Obórkach nadal w budowie.

Przystań Gassy © yurek55

Budowa nowego mostu na Jeziorce © yurek55

Ujście Jeziorki do Wisły © yurek55
Nie wiem, czy to wina ciężkiej pogody i duchoty w powietrzu, ale jechałem jak prawdziwy emeryt. Nie mogę wejść w obroty i utrzymać sensownej prędkości, noga nie podaje, kolano pobolewa i organizm broni się przed nadmiernym wysiłkiem. Najlepiej widać to po średniej. Już nie wspominam, jak swobodnie rozmawiając, wyprzedzili mnie na podjeździe ulicą Spacerową dziewczyna z chłopakiem, na trekingach z sakwami...
- DST 68.00km
- Teren 4.00km
- Czas 03:47
- VAVG 17.97km/h
- Temperatura 27.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 22 lipca 2016
Kategoria 50-100, gminobranie, Nad morzem 4, Naprawy, przed śniadaniem
Damnica, gmina (prawie) przeoczona
Wczorajszego wieczora ku swemu wielkiemu zaskoczeniu, odkryłem w telefonie jeszcze jedną zaplanowaną trasę, właśnie po gminę Damnica. Tyle razy patrzyłem i jej nie widziałem. Nie mając dostępu do swojego konta na zaliczgminę, nie uzupełniałem na bieżąco swoich zdobyczy gminnych i nie wiedziałem, gdzie są białe plamy. Wiedziałem jedynie, że Łeba jest niezaliczona i to było moim problemem, reszta wydawała mi się już zrobiona.
No ale koniec końców, skoro już sobie uświadomiłem to moje przeoczenie, odbyłem kolejną poranną wycieczkę, łącząc przyjemne z pożytecznym.

Zbiorniki zbożowe Polish Agro w Jezierzycach © yurek55

Gmina Damnica © yurek55
No ale koniec końców, skoro już sobie uświadomiłem to moje przeoczenie, odbyłem kolejną poranną wycieczkę, łącząc przyjemne z pożytecznym.

Zbiorniki zbożowe Polish Agro w Jezierzycach © yurek55

Gmina Damnica © yurek55
- DST 61.56km
- Czas 03:12
- VAVG 19.24km/h
- Temperatura 17.0°C
- Podjazdy 794m
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 18 lipca 2016
Kategoria 50-100, gminobranie, Nad morzem 4
Wyścig do Lęborka
Tym razem postanowiłem zaliczyć miejską gminę Łeba. Plan był taki, że potem dojadę do Lęborka i tam wsiądę w pociąg do Słupska o 8:24.To dalekobieżny z Krakowa do Świnoujścia, więc nie zatrzymuje się po drodze i na miejscu jest około dziewiątej, czyli z pieczywem na śniadanie powinienem być trochę po dziesiątej. Niestety okazało się, że trasa jest dłuższa niż myślałem i gdy w Wicku zatrzymałem się, by zdecydować, czy skręcać w lewo na Łebę, czy w prawo na Lębork, to z przerażeniem odkryłem, że mam zaledwie godzinę do odjazdu pociągu. Drogowskaz wskazywał dziewiętnaście kilometrów do Lęborka, ale nie wiedziałem ile jest do stacji i ile mi zejdzie na jej znalezienie. Sytuacja zrobiła się bardzo, bardzo nerwowa. Jak wiecie nie jeżdżę ze średnią 30 km/h i nawet jak się bardzo staram, to - jak to mówią - wyżej ch.... nie podskoczysz. W panice rozważałem możliwość złapania jakiejś podwózki, ale szans na to nie było żadnych. Musiałbym stać i machać, a czas by mi uciekał bezproduktywnie. To już wolałem jechać najszybciej jak mogę. Na szczęście na tym ostatnim kawałku miałem sprzyjający wiatr i on tylko sprawił, że zdążyłem. Pytając każdego napotkanego przechodnia o drogę, dotarłem do dworca dziesięć minut przed podjazdem pociągu. Wtarganie roweru do wagonu, po wysokich schodkach z niskiego peronu, było już w tej sytuacji tylko niewielką przeszkodą. Zza szyb pociągu widziałem deszcz tłukący o szyby i Słupsk przywitał mnie mokrymi ulicami. Ale moje szczęście mnie nie opuszczało tego dnia. Przestało właśnie padać i do domu dojechałem o suchym kole.

Gardna Wielka 5:15 rano © yurek55

Zabytkowy kościół w Smołdzinie © yurek55

Smołdzino - mniej zabytkowy pomnik © yurek55
(Jeszcze przed dekomunizacją)

Rzeka Łeba i gmina Wicko © yurek55

Sienkiewicz w Słupsku © yurek55

Gardna Wielka 5:15 rano © yurek55

Zabytkowy kościół w Smołdzinie © yurek55

Smołdzino - mniej zabytkowy pomnik © yurek55
(Jeszcze przed dekomunizacją)

Rzeka Łeba i gmina Wicko © yurek55

Sienkiewicz w Słupsku © yurek55
- DST 98.30km
- Czas 04:30
- VAVG 21.84km/h
- Temperatura 17.0°C
- Podjazdy 1173m
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 13 lipca 2016
Kategoria Nad morzem 4, 50-100, gminobranie, przed śniadaniem
Druga nadmorska, czyli jak nie dojechałem do Łeby
Obudziłem się o tak nieludzkiej porze, że elementarne poczucie przyzwoitości nie pozwalało mi podnosić się z łóżka. Koniecznie chciałem ponownie zasnąć, ale po kilkunastu minutach, wskutek ewidentnej bezowocności tych zamierzeń wstałem i pojechałem.
(Dla mało spostrzegawczych - proszę zwrócić uwagę na godzinę rozpoczęcia rejestracji śladu. To jest chore! :)]
Czasu miałem wystarczająco dużo, na wyprawę do Łeby i tam własnie postanowiłem się udać. Tym razem postanowiłem trzymać się śladu wytyczonego przez aplikację Strava, a potwierdzonego przez drugą aplikację dedykowaną do Locusa - BRouter. I to stało się przyczyną totalnej porażki. Gdy skończył się asfalt w Klukach i skręciłem tak jak pokazywał ślad i wjechałem na żółty szlak rowerowy R 10, od razu poczułem, że coś jest nie tak. Wąziutka, podmokła i ledwie widoczna ścieżynka przez torfową łąkę Słowińskiego Parku Narodowego nie napawała optymizmem. Liczyłem, że tylko jej początek jest tak koszmarny, ale nie - im dalej się zapuszczałem, tym było gorzej. W końcu musiałem podjąć trudną decyzje o rezygnacji z dalszej jazdy. Wracając zatrzymałem się na stacji rowerowej i tam na mapie okolic, odcinek Kluki - Izbica został eufemistycznie nazwany "trudny terenowo odcinek szlaku". Ja bym nazwał go "Golgotą rowerzysty", albo "oświęcimskim marszem śmierci". Na normalnych oponach przejechać się go nie daje.
Jako że czasu zrobiło mi się dużo i nie musiałem się nigdzie spieszyć, pojechałem popatrzeć na Gardno z wieży widokowej, a potem zajechałem jeszcze na plażę w Czołpinie pokontemplować poranny spokój i ciszę.

Plaża w Czołpinie © yurek55
Do tej plaży od parkingu jest kilometr. Tyle trzeba przejść, by móc w pełni rozkoszować się urokami "plażingu" :)

Czerwona Oberża u wejścia na plażę w Czołpinie © yurek55

Szlak rowerowy Kluki - Izbica © yurek55

Łąki w Klukach © yurek55

Trudny terenowo odcinek szlaku ;) © yurek55

Droga rowerowa R-10 © yurek55

Ile jeszcze można? © yurek55

Cmentarz w Klukach © yurek55

Widok z wieży na Jezioro Gardno © yurek55

Z wieży widokowej © yurek55

Tu można bezpiecznie zostawić rower © yurek55
(Dla mało spostrzegawczych - proszę zwrócić uwagę na godzinę rozpoczęcia rejestracji śladu. To jest chore! :)]
Czasu miałem wystarczająco dużo, na wyprawę do Łeby i tam własnie postanowiłem się udać. Tym razem postanowiłem trzymać się śladu wytyczonego przez aplikację Strava, a potwierdzonego przez drugą aplikację dedykowaną do Locusa - BRouter. I to stało się przyczyną totalnej porażki. Gdy skończył się asfalt w Klukach i skręciłem tak jak pokazywał ślad i wjechałem na żółty szlak rowerowy R 10, od razu poczułem, że coś jest nie tak. Wąziutka, podmokła i ledwie widoczna ścieżynka przez torfową łąkę Słowińskiego Parku Narodowego nie napawała optymizmem. Liczyłem, że tylko jej początek jest tak koszmarny, ale nie - im dalej się zapuszczałem, tym było gorzej. W końcu musiałem podjąć trudną decyzje o rezygnacji z dalszej jazdy. Wracając zatrzymałem się na stacji rowerowej i tam na mapie okolic, odcinek Kluki - Izbica został eufemistycznie nazwany "trudny terenowo odcinek szlaku". Ja bym nazwał go "Golgotą rowerzysty", albo "oświęcimskim marszem śmierci". Na normalnych oponach przejechać się go nie daje.
Jako że czasu zrobiło mi się dużo i nie musiałem się nigdzie spieszyć, pojechałem popatrzeć na Gardno z wieży widokowej, a potem zajechałem jeszcze na plażę w Czołpinie pokontemplować poranny spokój i ciszę.

Plaża w Czołpinie © yurek55
Do tej plaży od parkingu jest kilometr. Tyle trzeba przejść, by móc w pełni rozkoszować się urokami "plażingu" :)

Czerwona Oberża u wejścia na plażę w Czołpinie © yurek55

Szlak rowerowy Kluki - Izbica © yurek55

Łąki w Klukach © yurek55

Trudny terenowo odcinek szlaku ;) © yurek55

Droga rowerowa R-10 © yurek55

Ile jeszcze można? © yurek55

Cmentarz w Klukach © yurek55

Widok z wieży na Jezioro Gardno © yurek55

Z wieży widokowej © yurek55

Tu można bezpiecznie zostawić rower © yurek55
- DST 72.24km
- Teren 6.00km
- Czas 03:58
- VAVG 18.21km/h
- Temperatura 14.0°C
- Podjazdy 779m
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 10 lipca 2016
Kategoria przed śniadaniem, 50-100
PPP - poranna przejażdżka przedśniadaniowa
Wstałem na tyle wcześnie, że udało się przejechać przed śniadaniem dość spory dystans i z niezłym nawet czasem. Na dodatek pobiłem swój rekord szybkości na zjeździe Alejami Jerozolimskimi pod Łopuszańską. I to wszystko z minimalna ilością wody w butelce, bo choć w Brwinowie dolałem do pełna w fontannie przed kościołem, to jednak nie odważyłem się jej pić. Tylko chustkę pod kaskiem zmoczyłem. Wprawdzie napisu ostrzegawczego nie było, że nie nadaje się do picia, ale jak sobie wyobraziłem jak krąży w zamkniętym obiegu... Aż tak bardzo nie chciało mi się pić.
A w Kopytowie odkryłem ciekawostkę. Zwykle krzyże i kapliczki przydrożne stawiane są jako vota dziękczynne za uchronienie od zarazy, pomoru, wojny etc, albo prośby o opiekę Boską, bądź Maryjną. O Nepomucenie tu nie wspominam - to inny patron. Tymczasem ten krzyż przy drodze krajowej 92 (d. poznańska) postawili chłopi swemu dziedzicowi. Inskrypcja głosi:
"Wdzięczni włościanie Dóbr Kopytów swemu Dziedzicowi Władysławowi Krauze stawiają na pamiątkę uregulowania służebności Roku 1888"
Widoczna na zdjęciu droga jest idealną alternatywą dla jazdy po koszmarnej ddr wzdłuż drogi na Poznań. Jedziemy przez Kopytów ulicą, a jakże, Kopytowską i w Święcicach wbijamy na Domaniewek i można dalej jechać na Pruszków, czy Brwinów.
.
Wotum dziękczynne dla dziedzica Kopytowa © yurek55
Droga na Brwinów jeszcze formalnie w remoncie, ale można śmiało jechać, co widać na poniższym zdjęciu.

Komin w Mosznie © yurek55
Moszna to miejscowość;)

Niedoszła..., niedokończona © yurek55
Z Elektrociepłowni Pruszków II został komin wykorzystywany jako maszt antenowy. Wiki podaje, że ma 256 metrów wysokości, ale nie chce mi się w to wierzyć. PKiN ma 237 m, a on jest dużo niższy.
A na zakończenie widok z wiaduktu na parking depozytowy przy ulicy Świerszcza we Włochach.

Parking policyjny - depozytowy © yurek55

Polonezy w listowiu © yurek55

Samochody ekologiczne © yurek55
A nie, przepraszam... Na zakończenie rower w parku na Ochocie jeszcze stoi, tylko coraz gorzej wygląda.

Rower na Skwerze Dobrego Maharadży nadal czeka na właściciela © yurek55
Następne wpisy będą już z nad morza. Trasy po gminy dawno już wczytane, będziemy uzupełniać dziury :)
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/636515021/embed/5e328b67b859c574e14d199453e34ba981daf8c8">
A w Kopytowie odkryłem ciekawostkę. Zwykle krzyże i kapliczki przydrożne stawiane są jako vota dziękczynne za uchronienie od zarazy, pomoru, wojny etc, albo prośby o opiekę Boską, bądź Maryjną. O Nepomucenie tu nie wspominam - to inny patron. Tymczasem ten krzyż przy drodze krajowej 92 (d. poznańska) postawili chłopi swemu dziedzicowi. Inskrypcja głosi:
"Wdzięczni włościanie Dóbr Kopytów swemu Dziedzicowi Władysławowi Krauze stawiają na pamiątkę uregulowania służebności Roku 1888"
Widoczna na zdjęciu droga jest idealną alternatywą dla jazdy po koszmarnej ddr wzdłuż drogi na Poznań. Jedziemy przez Kopytów ulicą, a jakże, Kopytowską i w Święcicach wbijamy na Domaniewek i można dalej jechać na Pruszków, czy Brwinów.
.Wotum dziękczynne dla dziedzica Kopytowa © yurek55
Droga na Brwinów jeszcze formalnie w remoncie, ale można śmiało jechać, co widać na poniższym zdjęciu.

Komin w Mosznie © yurek55
Moszna to miejscowość;)

Niedoszła..., niedokończona © yurek55
Z Elektrociepłowni Pruszków II został komin wykorzystywany jako maszt antenowy. Wiki podaje, że ma 256 metrów wysokości, ale nie chce mi się w to wierzyć. PKiN ma 237 m, a on jest dużo niższy.
A na zakończenie widok z wiaduktu na parking depozytowy przy ulicy Świerszcza we Włochach.

Parking policyjny - depozytowy © yurek55

Polonezy w listowiu © yurek55

Samochody ekologiczne © yurek55
A nie, przepraszam... Na zakończenie rower w parku na Ochocie jeszcze stoi, tylko coraz gorzej wygląda.

Rower na Skwerze Dobrego Maharadży nadal czeka na właściciela © yurek55
Następne wpisy będą już z nad morza. Trasy po gminy dawno już wczytane, będziemy uzupełniać dziury :)
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/636515021/embed/5e328b67b859c574e14d199453e34ba981daf8c8">
- DST 74.36km
- Czas 03:22
- VAVG 22.09km/h
- VMAX 49.50km/h
- Temperatura 21.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Ziarnko do ziarnka
Trzy razy dziś wyjeżdżałem: rano do sklepu, w południe krótki przejazd kontrolny, wieczorem po baterię do telefonu dla Żony. Ostatni wyjazd, najdłuższy - poznawałem nowe drogi. Dotarłem do budynku poniżej, a potem drogą gruntową do stacji Dawidy. Widziałem już zakład o nazwie Centrum Paznokcia, teraz Centrum zdrowego oka i to europejskie. Te nazwy mnie załamują...
PS
Wymieniłem kółka przerzutki i zamieniłem łańcuch.

Europejskie Centrum Zdrowego Oka róg Hołubca i Sztajerka © yurek55
PS
Wymieniłem kółka przerzutki i zamieniłem łańcuch.

Europejskie Centrum Zdrowego Oka róg Hołubca i Sztajerka © yurek55
- DST 60.00km
- Teren 1.00km
- Czas 03:07
- VAVG 19.25km/h
- Temperatura 21.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze























