Wpisy archiwalne w kategorii
50-100
| Dystans całkowity: | 69612.44 km (w terenie 1408.00 km; 2.02%) |
| Czas w ruchu: | 3460:50 |
| Średnia prędkość: | 20.06 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 132.12 km/h |
| Suma podjazdów: | 90771 m |
| Suma kalorii: | 1028695 kcal |
| Liczba aktywności: | 1033 |
| Średnio na aktywność: | 67.39 km i 3h 21m |
| Więcej statystyk | |
Piątek, 29 lipca 2016
Kategoria 50-100, Piaseczno/Ursynów
Odwiedzić Gassy
Choć nadal nie bardzo mam ochotę na jeżdżenie, postanowiłem się przełamać i spróbować troszkę dłuższego dystansu. A ponieważ wymyśliłem sobie powód do odwiedzenia Piaseczna, to powrót stamtąd zaplanowałem przez Gassy. Tym razem wybrałem drogę przez Magdalenkę, a w Jankach zrobiłem "służbowe" zdjęcie, w zastępstwie dawno nieobecnej. :)

Janki pod Warszawą © yurek55
Przed skrzyżowaniem z DW 721 skusiła mnie i zaciekawiła gruntowa droga równoległa, na mapie nazwana "ulicą" Wierzbową. Wśród lasu budują sobie tam domy zamożni ludzie, ale ten jeden dom mocno mnie zaskoczył. A właściwie jego elewacja. Do jej wykonania użyty został bardzo nietypowy materiał, a mianowicie drewniane polana. Zamiast spalić w kominku, inwestor postanowił położyć je na ściany zewnętrzne. A mógł użyć eleganckich paneli z sidingu. De gustibus non disputandum est. Będę tam zaglądał, bo ciekaw jestem jak będzie ten dom wyglądał po ukończeniu.

Nietypowe zastosowanie drzewa kominkowego © yurek55

"Kominkowa" elewacja © yurek55

Fronton domu w Sękocinie © yurek55
Dalej już nic ciekawego nie zauważyłem. Na przystani promowej przybył jakiś na wpół zatopiony obiekt pływający, a most na Jeziorce w Obórkach nadal w budowie.

Przystań Gassy © yurek55

Budowa nowego mostu na Jeziorce © yurek55

Ujście Jeziorki do Wisły © yurek55
Nie wiem, czy to wina ciężkiej pogody i duchoty w powietrzu, ale jechałem jak prawdziwy emeryt. Nie mogę wejść w obroty i utrzymać sensownej prędkości, noga nie podaje, kolano pobolewa i organizm broni się przed nadmiernym wysiłkiem. Najlepiej widać to po średniej. Już nie wspominam, jak swobodnie rozmawiając, wyprzedzili mnie na podjeździe ulicą Spacerową dziewczyna z chłopakiem, na trekingach z sakwami...
- DST 68.00km
- Teren 4.00km
- Czas 03:47
- VAVG 17.97km/h
- Temperatura 27.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 22 lipca 2016
Kategoria 50-100, gminobranie, Nad morzem 4, Naprawy, przed śniadaniem
Damnica, gmina (prawie) przeoczona
Wczorajszego wieczora ku swemu wielkiemu zaskoczeniu, odkryłem w telefonie jeszcze jedną zaplanowaną trasę, właśnie po gminę Damnica. Tyle razy patrzyłem i jej nie widziałem. Nie mając dostępu do swojego konta na zaliczgminę, nie uzupełniałem na bieżąco swoich zdobyczy gminnych i nie wiedziałem, gdzie są białe plamy. Wiedziałem jedynie, że Łeba jest niezaliczona i to było moim problemem, reszta wydawała mi się już zrobiona.
No ale koniec końców, skoro już sobie uświadomiłem to moje przeoczenie, odbyłem kolejną poranną wycieczkę, łącząc przyjemne z pożytecznym.

Zbiorniki zbożowe Polish Agro w Jezierzycach © yurek55

Gmina Damnica © yurek55
No ale koniec końców, skoro już sobie uświadomiłem to moje przeoczenie, odbyłem kolejną poranną wycieczkę, łącząc przyjemne z pożytecznym.

Zbiorniki zbożowe Polish Agro w Jezierzycach © yurek55

Gmina Damnica © yurek55
- DST 61.56km
- Czas 03:12
- VAVG 19.24km/h
- Temperatura 17.0°C
- Podjazdy 794m
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 18 lipca 2016
Kategoria 50-100, gminobranie, Nad morzem 4
Wyścig do Lęborka
Tym razem postanowiłem zaliczyć miejską gminę Łeba. Plan był taki, że potem dojadę do Lęborka i tam wsiądę w pociąg do Słupska o 8:24.To dalekobieżny z Krakowa do Świnoujścia, więc nie zatrzymuje się po drodze i na miejscu jest około dziewiątej, czyli z pieczywem na śniadanie powinienem być trochę po dziesiątej. Niestety okazało się, że trasa jest dłuższa niż myślałem i gdy w Wicku zatrzymałem się, by zdecydować, czy skręcać w lewo na Łebę, czy w prawo na Lębork, to z przerażeniem odkryłem, że mam zaledwie godzinę do odjazdu pociągu. Drogowskaz wskazywał dziewiętnaście kilometrów do Lęborka, ale nie wiedziałem ile jest do stacji i ile mi zejdzie na jej znalezienie. Sytuacja zrobiła się bardzo, bardzo nerwowa. Jak wiecie nie jeżdżę ze średnią 30 km/h i nawet jak się bardzo staram, to - jak to mówią - wyżej ch.... nie podskoczysz. W panice rozważałem możliwość złapania jakiejś podwózki, ale szans na to nie było żadnych. Musiałbym stać i machać, a czas by mi uciekał bezproduktywnie. To już wolałem jechać najszybciej jak mogę. Na szczęście na tym ostatnim kawałku miałem sprzyjający wiatr i on tylko sprawił, że zdążyłem. Pytając każdego napotkanego przechodnia o drogę, dotarłem do dworca dziesięć minut przed podjazdem pociągu. Wtarganie roweru do wagonu, po wysokich schodkach z niskiego peronu, było już w tej sytuacji tylko niewielką przeszkodą. Zza szyb pociągu widziałem deszcz tłukący o szyby i Słupsk przywitał mnie mokrymi ulicami. Ale moje szczęście mnie nie opuszczało tego dnia. Przestało właśnie padać i do domu dojechałem o suchym kole.

Gardna Wielka 5:15 rano © yurek55

Zabytkowy kościół w Smołdzinie © yurek55

Smołdzino - mniej zabytkowy pomnik © yurek55
(Jeszcze przed dekomunizacją)

Rzeka Łeba i gmina Wicko © yurek55

Sienkiewicz w Słupsku © yurek55

Gardna Wielka 5:15 rano © yurek55

Zabytkowy kościół w Smołdzinie © yurek55

Smołdzino - mniej zabytkowy pomnik © yurek55
(Jeszcze przed dekomunizacją)

Rzeka Łeba i gmina Wicko © yurek55

Sienkiewicz w Słupsku © yurek55
- DST 98.30km
- Czas 04:30
- VAVG 21.84km/h
- Temperatura 17.0°C
- Podjazdy 1173m
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 13 lipca 2016
Kategoria Nad morzem 4, 50-100, gminobranie, przed śniadaniem
Druga nadmorska, czyli jak nie dojechałem do Łeby
Obudziłem się o tak nieludzkiej porze, że elementarne poczucie przyzwoitości nie pozwalało mi podnosić się z łóżka. Koniecznie chciałem ponownie zasnąć, ale po kilkunastu minutach, wskutek ewidentnej bezowocności tych zamierzeń wstałem i pojechałem.
(Dla mało spostrzegawczych - proszę zwrócić uwagę na godzinę rozpoczęcia rejestracji śladu. To jest chore! :)]
Czasu miałem wystarczająco dużo, na wyprawę do Łeby i tam własnie postanowiłem się udać. Tym razem postanowiłem trzymać się śladu wytyczonego przez aplikację Strava, a potwierdzonego przez drugą aplikację dedykowaną do Locusa - BRouter. I to stało się przyczyną totalnej porażki. Gdy skończył się asfalt w Klukach i skręciłem tak jak pokazywał ślad i wjechałem na żółty szlak rowerowy R 10, od razu poczułem, że coś jest nie tak. Wąziutka, podmokła i ledwie widoczna ścieżynka przez torfową łąkę Słowińskiego Parku Narodowego nie napawała optymizmem. Liczyłem, że tylko jej początek jest tak koszmarny, ale nie - im dalej się zapuszczałem, tym było gorzej. W końcu musiałem podjąć trudną decyzje o rezygnacji z dalszej jazdy. Wracając zatrzymałem się na stacji rowerowej i tam na mapie okolic, odcinek Kluki - Izbica został eufemistycznie nazwany "trudny terenowo odcinek szlaku". Ja bym nazwał go "Golgotą rowerzysty", albo "oświęcimskim marszem śmierci". Na normalnych oponach przejechać się go nie daje.
Jako że czasu zrobiło mi się dużo i nie musiałem się nigdzie spieszyć, pojechałem popatrzeć na Gardno z wieży widokowej, a potem zajechałem jeszcze na plażę w Czołpinie pokontemplować poranny spokój i ciszę.

Plaża w Czołpinie © yurek55
Do tej plaży od parkingu jest kilometr. Tyle trzeba przejść, by móc w pełni rozkoszować się urokami "plażingu" :)

Czerwona Oberża u wejścia na plażę w Czołpinie © yurek55

Szlak rowerowy Kluki - Izbica © yurek55

Łąki w Klukach © yurek55

Trudny terenowo odcinek szlaku ;) © yurek55

Droga rowerowa R-10 © yurek55

Ile jeszcze można? © yurek55

Cmentarz w Klukach © yurek55

Widok z wieży na Jezioro Gardno © yurek55

Z wieży widokowej © yurek55

Tu można bezpiecznie zostawić rower © yurek55
(Dla mało spostrzegawczych - proszę zwrócić uwagę na godzinę rozpoczęcia rejestracji śladu. To jest chore! :)]
Czasu miałem wystarczająco dużo, na wyprawę do Łeby i tam własnie postanowiłem się udać. Tym razem postanowiłem trzymać się śladu wytyczonego przez aplikację Strava, a potwierdzonego przez drugą aplikację dedykowaną do Locusa - BRouter. I to stało się przyczyną totalnej porażki. Gdy skończył się asfalt w Klukach i skręciłem tak jak pokazywał ślad i wjechałem na żółty szlak rowerowy R 10, od razu poczułem, że coś jest nie tak. Wąziutka, podmokła i ledwie widoczna ścieżynka przez torfową łąkę Słowińskiego Parku Narodowego nie napawała optymizmem. Liczyłem, że tylko jej początek jest tak koszmarny, ale nie - im dalej się zapuszczałem, tym było gorzej. W końcu musiałem podjąć trudną decyzje o rezygnacji z dalszej jazdy. Wracając zatrzymałem się na stacji rowerowej i tam na mapie okolic, odcinek Kluki - Izbica został eufemistycznie nazwany "trudny terenowo odcinek szlaku". Ja bym nazwał go "Golgotą rowerzysty", albo "oświęcimskim marszem śmierci". Na normalnych oponach przejechać się go nie daje.
Jako że czasu zrobiło mi się dużo i nie musiałem się nigdzie spieszyć, pojechałem popatrzeć na Gardno z wieży widokowej, a potem zajechałem jeszcze na plażę w Czołpinie pokontemplować poranny spokój i ciszę.

Plaża w Czołpinie © yurek55
Do tej plaży od parkingu jest kilometr. Tyle trzeba przejść, by móc w pełni rozkoszować się urokami "plażingu" :)

Czerwona Oberża u wejścia na plażę w Czołpinie © yurek55

Szlak rowerowy Kluki - Izbica © yurek55

Łąki w Klukach © yurek55

Trudny terenowo odcinek szlaku ;) © yurek55

Droga rowerowa R-10 © yurek55

Ile jeszcze można? © yurek55

Cmentarz w Klukach © yurek55

Widok z wieży na Jezioro Gardno © yurek55

Z wieży widokowej © yurek55

Tu można bezpiecznie zostawić rower © yurek55
- DST 72.24km
- Teren 6.00km
- Czas 03:58
- VAVG 18.21km/h
- Temperatura 14.0°C
- Podjazdy 779m
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 10 lipca 2016
Kategoria przed śniadaniem, 50-100
PPP - poranna przejażdżka przedśniadaniowa
Wstałem na tyle wcześnie, że udało się przejechać przed śniadaniem dość spory dystans i z niezłym nawet czasem. Na dodatek pobiłem swój rekord szybkości na zjeździe Alejami Jerozolimskimi pod Łopuszańską. I to wszystko z minimalna ilością wody w butelce, bo choć w Brwinowie dolałem do pełna w fontannie przed kościołem, to jednak nie odważyłem się jej pić. Tylko chustkę pod kaskiem zmoczyłem. Wprawdzie napisu ostrzegawczego nie było, że nie nadaje się do picia, ale jak sobie wyobraziłem jak krąży w zamkniętym obiegu... Aż tak bardzo nie chciało mi się pić.
A w Kopytowie odkryłem ciekawostkę. Zwykle krzyże i kapliczki przydrożne stawiane są jako vota dziękczynne za uchronienie od zarazy, pomoru, wojny etc, albo prośby o opiekę Boską, bądź Maryjną. O Nepomucenie tu nie wspominam - to inny patron. Tymczasem ten krzyż przy drodze krajowej 92 (d. poznańska) postawili chłopi swemu dziedzicowi. Inskrypcja głosi:
"Wdzięczni włościanie Dóbr Kopytów swemu Dziedzicowi Władysławowi Krauze stawiają na pamiątkę uregulowania służebności Roku 1888"
Widoczna na zdjęciu droga jest idealną alternatywą dla jazdy po koszmarnej ddr wzdłuż drogi na Poznań. Jedziemy przez Kopytów ulicą, a jakże, Kopytowską i w Święcicach wbijamy na Domaniewek i można dalej jechać na Pruszków, czy Brwinów.
.
Wotum dziękczynne dla dziedzica Kopytowa © yurek55
Droga na Brwinów jeszcze formalnie w remoncie, ale można śmiało jechać, co widać na poniższym zdjęciu.

Komin w Mosznie © yurek55
Moszna to miejscowość;)

Niedoszła..., niedokończona © yurek55
Z Elektrociepłowni Pruszków II został komin wykorzystywany jako maszt antenowy. Wiki podaje, że ma 256 metrów wysokości, ale nie chce mi się w to wierzyć. PKiN ma 237 m, a on jest dużo niższy.
A na zakończenie widok z wiaduktu na parking depozytowy przy ulicy Świerszcza we Włochach.

Parking policyjny - depozytowy © yurek55

Polonezy w listowiu © yurek55

Samochody ekologiczne © yurek55
A nie, przepraszam... Na zakończenie rower w parku na Ochocie jeszcze stoi, tylko coraz gorzej wygląda.

Rower na Skwerze Dobrego Maharadży nadal czeka na właściciela © yurek55
Następne wpisy będą już z nad morza. Trasy po gminy dawno już wczytane, będziemy uzupełniać dziury :)
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/636515021/embed/5e328b67b859c574e14d199453e34ba981daf8c8">
A w Kopytowie odkryłem ciekawostkę. Zwykle krzyże i kapliczki przydrożne stawiane są jako vota dziękczynne za uchronienie od zarazy, pomoru, wojny etc, albo prośby o opiekę Boską, bądź Maryjną. O Nepomucenie tu nie wspominam - to inny patron. Tymczasem ten krzyż przy drodze krajowej 92 (d. poznańska) postawili chłopi swemu dziedzicowi. Inskrypcja głosi:
"Wdzięczni włościanie Dóbr Kopytów swemu Dziedzicowi Władysławowi Krauze stawiają na pamiątkę uregulowania służebności Roku 1888"
Widoczna na zdjęciu droga jest idealną alternatywą dla jazdy po koszmarnej ddr wzdłuż drogi na Poznań. Jedziemy przez Kopytów ulicą, a jakże, Kopytowską i w Święcicach wbijamy na Domaniewek i można dalej jechać na Pruszków, czy Brwinów.
.Wotum dziękczynne dla dziedzica Kopytowa © yurek55
Droga na Brwinów jeszcze formalnie w remoncie, ale można śmiało jechać, co widać na poniższym zdjęciu.

Komin w Mosznie © yurek55
Moszna to miejscowość;)

Niedoszła..., niedokończona © yurek55
Z Elektrociepłowni Pruszków II został komin wykorzystywany jako maszt antenowy. Wiki podaje, że ma 256 metrów wysokości, ale nie chce mi się w to wierzyć. PKiN ma 237 m, a on jest dużo niższy.
A na zakończenie widok z wiaduktu na parking depozytowy przy ulicy Świerszcza we Włochach.

Parking policyjny - depozytowy © yurek55

Polonezy w listowiu © yurek55

Samochody ekologiczne © yurek55
A nie, przepraszam... Na zakończenie rower w parku na Ochocie jeszcze stoi, tylko coraz gorzej wygląda.

Rower na Skwerze Dobrego Maharadży nadal czeka na właściciela © yurek55
Następne wpisy będą już z nad morza. Trasy po gminy dawno już wczytane, będziemy uzupełniać dziury :)
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/636515021/embed/5e328b67b859c574e14d199453e34ba981daf8c8">
- DST 74.36km
- Czas 03:22
- VAVG 22.09km/h
- VMAX 49.50km/h
- Temperatura 21.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Ziarnko do ziarnka
Trzy razy dziś wyjeżdżałem: rano do sklepu, w południe krótki przejazd kontrolny, wieczorem po baterię do telefonu dla Żony. Ostatni wyjazd, najdłuższy - poznawałem nowe drogi. Dotarłem do budynku poniżej, a potem drogą gruntową do stacji Dawidy. Widziałem już zakład o nazwie Centrum Paznokcia, teraz Centrum zdrowego oka i to europejskie. Te nazwy mnie załamują...
PS
Wymieniłem kółka przerzutki i zamieniłem łańcuch.

Europejskie Centrum Zdrowego Oka róg Hołubca i Sztajerka © yurek55
PS
Wymieniłem kółka przerzutki i zamieniłem łańcuch.

Europejskie Centrum Zdrowego Oka róg Hołubca i Sztajerka © yurek55
- DST 60.00km
- Teren 1.00km
- Czas 03:07
- VAVG 19.25km/h
- Temperatura 21.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 2 lipca 2016
Kategoria 50-100, przed śniadaniem
Szybka pięćdziesiątka przed śniadaniem
Przed wyjazdem na działkę nie miałem rano zbyt wiele czasu, dlatego już w niespełna dwadzieścia minut od wygrzebania się z betów byłem przed klatką i włączałem Locusa. Zakładałem trasę do Borzęcina i powrót Traktem Królewskim, to jest około czterdzieści kilometrów. Jechało mi się jednak tak dobrze i szybko, że zaryzykowałem wydłużenie trasy i dobrze zrobiłem. Dojechałem aż do Pogroszewa i dopiero tam skręciłem w lewo i przez Płochocin i Pruszków dotarłem do domu. Miałem dwie godziny czasu i prawie się zmieściłem. Resztę dnia spędziliśmy na działce i pierwszy raz w tym roku kąpałem się we Wkrze. Bardzo współczuję uczestnikom ultramaratonu Pierścień 1000 Jezior.którzy od rana, w znoju i trudzie pokonują dystans 610 kilometrów. Powodzenia!
PS. W Alejach Jerozolimskich, jadąc dołem, na kawałku do Łopuszańskiej udało się osiągnąć Vmax 46 km/h.
PS. W Alejach Jerozolimskich, jadąc dołem, na kawałku do Łopuszańskiej udało się osiągnąć Vmax 46 km/h.
- DST 50.00km
- Czas 02:09
- VAVG 23.26km/h
- Temperatura 23.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 1 lipca 2016
Kategoria 50-100
Rano i wieczorem
Kolejna podróż do Piaseczna wreszcie okazała się w pełni pożyteczna. Tak jak pomogłem przy kupnie, tak dziś udało się pomóc przy sprzedaży Hondy. Przyjechali wreszcie konkretni i zdecydowani klienci, obejrzeli, przejechali się, zapłacili i zabrali samochód.
A druga wycieczka, do sklepu rowerowego po kółeczka do przerzutki. Księgowy poradził żeby wymienić, więc pierwszy krok już zrobiłem. Potem spokojna przejażdżka po mieście.

Wieczór na bulwarach © yurek55
Vmax na Dewajtis
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/626890511/embed/c52f27dd1cfdd44bddddb15fb656dafa6bc8e465">
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/626897581/embed/88869970d90bc4256964a42bcd00266ad2cff3a5">
A druga wycieczka, do sklepu rowerowego po kółeczka do przerzutki. Księgowy poradził żeby wymienić, więc pierwszy krok już zrobiłem. Potem spokojna przejażdżka po mieście.

Wieczór na bulwarach © yurek55
Vmax na Dewajtis
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/626890511/embed/c52f27dd1cfdd44bddddb15fb656dafa6bc8e465">
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/626897581/embed/88869970d90bc4256964a42bcd00266ad2cff3a5">
- DST 70.70km
- Czas 03:23
- VAVG 20.90km/h
- Temperatura 30.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 30 czerwca 2016
Kategoria 50-100
PIĘĆ TYSIĘCY KILOMETRÓW
Zamarudziłem nieco przed południem i na dłuższą wycieczkę czasu zabrakło - i dobrze, bo za gorąco na setkę. A że dawno w Palmirach nie byłem, to sobie dziś postanowiłem tam pojechać. Nie robię tego często, bo z Truskawia najpierw jest dwa kilometry totalnie powybijanej drogi, a następnie półtora kilometra kocich łbów - asfalt pojawia się dopiero za cmentarzem. Gdy dojechałem do krajowej "siódemki" zrobiłem wyjątek i tym razem, nie bacząc na hałas samochodowy, pojechałem drogą techniczną wzdłuż niej, aż do samej Warszawy. Gdy tak sobie niespiesznie pomykałem, poczułem w pewnym momencie jakieś obce ciało wewnątrz jamy ustnej. Pierwsza myśl - plomba wyleciała! Gdy językiem wypychałem to coś na zewnątrz, poczułem jakby oparzenie od iskierki w ustach i w palcach poczułem coś niedużego i miękkiego, co natychmiast rzuciłem na ziemię. To musiała być mała pszczółka lub osa, która lekko udziabała mnie jednocześnie w język i dolną wargę od wewnątrz. Przez następne kilka kilometrów czułem lekki ból i odrętwienie, ale na szczęście większych dolegliwości nie miałem. Na Agrykolę wdrapałem się w takim tempie, że nawet się nie zdyszałem - czas o minutę gorszy od PR. Może minuta to niewiele, ale nie przy PR w granicy dwóch minut. :)
Na zakończenie spotkała mnie za to miła niespodzianka. Na Polu Mokotowskim dwie miłe hostessy rozdawały piwo królewskie niefiltrowane. Oczywiście wziąłem i ja i nawet przez chwileczkę myślałem, żeby je szybciutko wypić na miejscu. Uznałem jednak, że nie wypada w stroju rowerowym i z rowerem afiszować się z publicznym piciem. Rowerzyści i tak mają przerąbane i u pieszych i u zmotoryzowanych, to co ja będę jeszcze jeszcze jeden kamyczek do ogródka wrzucał.
A piwo rzeczywiści dobre, wypiłem je dla uczczenia przekroczenia PIĘCIU TYSIĘCY KILOMETRÓW w tym roku.

Rower ukradli © yurek55

Przejścia nie ma! © yurek55

Dziewczyny piwo królewskie niefiltrowane rozdajo! © yurek55

Pozują do zdjęcia © yurek55

Królewskie niefiltrowane w koszyczku © yurek55

Lolek przygotowany na Polska - Portugalia © yurek55
PS.
Zmieniły się ustawienia w Locusie i można plik eksportować tylko do tego serwisu. Co jest grane? Straciłem dwie godziny i nie wiem jak na powrót do dropboxa eksportować.
Na zakończenie spotkała mnie za to miła niespodzianka. Na Polu Mokotowskim dwie miłe hostessy rozdawały piwo królewskie niefiltrowane. Oczywiście wziąłem i ja i nawet przez chwileczkę myślałem, żeby je szybciutko wypić na miejscu. Uznałem jednak, że nie wypada w stroju rowerowym i z rowerem afiszować się z publicznym piciem. Rowerzyści i tak mają przerąbane i u pieszych i u zmotoryzowanych, to co ja będę jeszcze jeszcze jeden kamyczek do ogródka wrzucał.
A piwo rzeczywiści dobre, wypiłem je dla uczczenia przekroczenia PIĘCIU TYSIĘCY KILOMETRÓW w tym roku.

Rower ukradli © yurek55

Przejścia nie ma! © yurek55

Dziewczyny piwo królewskie niefiltrowane rozdajo! © yurek55

Pozują do zdjęcia © yurek55

Królewskie niefiltrowane w koszyczku © yurek55

Lolek przygotowany na Polska - Portugalia © yurek55
PS.
Zmieniły się ustawienia w Locusie i można plik eksportować tylko do tego serwisu. Co jest grane? Straciłem dwie godziny i nie wiem jak na powrót do dropboxa eksportować.
- DST 68.34km
- Teren 4.00km
- Czas 03:43
- VAVG 18.39km/h
- Temperatura 30.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 26 czerwca 2016
Kategoria 50-100
Poranny rozruch
Upał taki, że spać nie można, to wstałem i pojechałem. Na ulicznym termometrze o siódmej rano rześkie 29°C, ale odczuwalnie kilka stopni mniej. Wiaterek trochę chłodził, mokra chustka na głowie też swoje dawała, więc początek podróży był bardzo przyjemny. Później już było tylko gorzej, ale że dystans krótki, to dało się wytrzymać. Wracałem drogą 92, czyli dawną wylotówką na Poznań i jako że znaki zakazu jazdy rowerem ustawione są bardzo gęsto, musiałem udawać niewidomego. Droga dla rowerów jest w takim stanie, że trzeba być bardzo zdesperowanym, albo niezwykle praworządnym żeby z niej korzystać. Do upału dochodził więc strach przed mandatem, powodując jeszcze obfitsze strużki potu na całym ciele. Podobno od jutra ma być chłodniej...?

Kościół w Komorowie © yurek55

Pruszków Wyzwolicielom © yurek55

Lenino Warszawa Berlin © yurek55

Kościół w Komorowie © yurek55

Pruszków Wyzwolicielom © yurek55

Lenino Warszawa Berlin © yurek55
- DST 52.00km
- Teren 2.00km
- Czas 02:25
- VAVG 21.52km/h
- VMAX 44.20km/h
- Temperatura 33.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze























