Informacje

  • Wszystkie kilometry: 164020.06 km
  • Km w terenie: 2858.65 km (1.74%)
  • Czas na rowerze: 350d 19h 13m
  • Prędkość średnia: 19.44 km/h
  • Więcej informacji.

AD 2026 button stats bikestats.pl ... i w latach poprzednich

AD 2025 button stats bikestats.pl

AD 2024 button stats 
bikestats.pl

AD 2023 button stats 
bikestats.pl

AD 2022 button stats 
bikestats.pl

AD 2021 button stats 
bikestats.pl

AD 2020 button stats 
bikestats.pl

AD 2019 button stats 
bikestats.pl

AD 2018 button stats 
bikestats.pl

AD 2017 button stats 

bikestats.pl

AD 2016 button stats 

bikestats.pl

AD 2015 button stats 

bikestats.pl                   AD 2014 button stats 

bikestats.pl                   AD 2013 button stats 

bikestats.pl                   AD 2012 button stats 

bikestats.pl                  AD 2011 button stats 

bikestats.pl Gminobranie



Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy yurek55.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w kategorii

50-100

Dystans całkowity:67774.64 km (w terenie 1400.00 km; 2.07%)
Czas w ruchu:3364:41
Średnia prędkość:20.09 km/h
Maksymalna prędkość:132.12 km/h
Suma podjazdów:84310 m
Suma kalorii:974362 kcal
Liczba aktywności:1004
Średnio na aktywność:67.50 km i 3h 21m
Więcej statystyk
Niedziela, 29 maja 2016 Kategoria 50-100, przed śniadaniem

Gassy przed śniadaniem

Wiedziałem, że mam około trzy godziny czasu, a to wystarcza na pętelkę do Gassów, albo przez zachodnie wioski do Zaborowa. Dziś wybrałem trasę numer jeden. Jechało się dużo lepiej niż wczoraj.
Tymczasowy mostek nad Jeziorką
Tymczasowy mostek nad Jeziorką © yurek55
Wisłą w Gassach
Wisłą w Gassach © yurek55
Wodotryski na rynku w Piasecznie
Wodotryski na rynku w Piasecznie © yurek55
Techniczną do Alei Krakowskiej
Techniczną do Alei Krakowskiej © yurek55
Chyba ich nie lubią na Ochocie?
Chyba ich nie lubią na Ochocie? © yurek55


  • DST 65.00km
  • Teren 3.00km
  • Czas 02:55
  • VAVG 22.29km/h
  • Temperatura 23.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 23 maja 2016 Kategoria 50-100, Piaseczno/Ursynów

Po zakupy

Znowu rano pojechałem do sklepu, tym razem kupować dziecięce sandałki, sukienki, lalki etc.. Pomimo przyjechania jak zwykle na otwarcie, pierwszy raz nie udało mi się dostać właściwego rozmiaru. Wytrwale i dogłębnie przeszukiwałem kosz, z napierającą na plecy gromadą pań w różnym wieku i niestety w tym kolorze nie znalazłem. Wróciłem do domu, ale podrażniona ambicja nie pozwalała tak zostawić tej sprawy. Rzuciłem sprawunki i natychmiast udałem się do drugiego sklepu, który dla odmiany jest czynny od ósmej. Tym razem polowanie zostało uwieńczone pełnym sukcesem.  Następnie porozwoziłem towar do zamawiających, a że  dziś nie chciało mi się jechać na 100%, to i średnia mizerna. Za gorąco, czy jak? 
Staw pomiędzy Puławską a Rzymowskiego
Staw pomiędzy Puławską a Rzymowskiego © yurek55
Ulica Koszykowa wraz z powstająca
Ulica Koszykowa wraz z powstająca "Halą Koszyki" © yurek55


  • DST 63.00km
  • Czas 03:31
  • VAVG 17.91km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 16 maja 2016 Kategoria 50-100

Pomyłka poranna

Dziś rzucili do sklepów niemieckiej sieci na literę el, wiele przedmiotów dziecięcych marzeń, w dość atrakcyjnych cenach. Po wczorajszej naradzie rodzinnej i ustaleniu, kto co kupuje i dla kogo, udałem się dziś z samego rana po zakupy. Pojechałem normalnie ubrany i choć do sklepu jest tylko trzy kilometry, zdążyłem odczuć zimową temperaturę, szczególnie w odkryte dłonie.  Po dojechaniu na miejsce, z dużym zaskoczeniem skonstatowałem fakt całkowitego braku klientów oczekujących na otwarcie sklepu!  Nigdy dotąd tego nie było!  Próbowałem zajrzeć do wnętrza, ale drzwi się nie otwierały, sprawdziłem, czy nie zmieniono godziny otwarcia, a na końcu dopiero zerknąłem na godzinę w telefonie. Była szósta!!! Nic k....dziwnego, że sklep był zamknięty. Wróciłem do domu i ponownie przyjechałem już o właściwej porze, kupiłem - nie bez trudu - to, po co przyjechałem i tym sposobem zaliczyłem w ten zimny poranek dwanaście kilometrów, zamiast sześciu. Po śniadaniu czekała mnie druga podróż, tym razem do Piaseczna. Po drodze podrzuciłem Małżonce do pracy coś, czego zapomniała i prostą drogą, czyli Puławską, dotarłem do córki. Wracałem próbując nie myśleć o gołych nogach, zimnie i wietrze - i udawało mi się to całkiem dobrze. Dwie warstwy i krótkie spodenki dały radę. Nawet wydłużyłem sobie trochę trasę. 
Genderowy Hefajstos
Genderowy Hefajstos © yurek55
Orzeł i koński łeb
Orzeł i koński łeb © yurek55
Kuźnia w Janczewicach k/Lesznowoli
Kuźnia w Janczewicach k/Lesznowoli © yurek55

  • DST 61.00km
  • Czas 03:00
  • VAVG 20.33km/h
  • Temperatura 11.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 15 maja 2016 Kategoria 50-100, przed śniadaniem

Pętla Gassy - Piaseczno - Puławska

Obudziłem się na tyle wcześnie, by pokusić się o trasę porównywalnej długości co wczoraj. Liczyłem, że znów uda się osiągnąć sensowną średnią prędkość i nie pomyliłem się. Zachodni dość silny i porywisty wiatr ( 3,6 - 8m/s) niezbyt pomagał, a na odcinku od Gassów do Piaseczna wyraźnie przeszkadzał. Pomimo to udawało się utrzymywać 18 - 20 km/h, co wyprzedzający mnie bez wysiłku i gawędzący ze sobą cykliści, musieli kwitować pobłażliwym uśmiechem. No cóż, trzeba znać swoje miejsce w szyku i nie wbijać się zbytnio w  dumę. Widziałem przygotowania organizatorów do dzisiejszego wyścigu indywidualnego na czas i trenujących już uczestników, dowiedziałem się też, dlaczego budują kładkę nad Jeziorką. Otóż od 17 maja most będzie zamknięty do remontu i możliwy będzie tylko ruch pieszy i rowerowy, właśnie tą tymczasową przeprawą. Jechałem dziś, tak jak wczoraj, w samej koszulce i z kurtką w kieszeni na plecach - było OK. Wprawdzie dziś odczuwalnie chłodniej, ale jedna warstwa wystarczyła.
Strava znowu zapodała mi dwanaście personalnych rekordów, forma rośnie - zaczynam ocierać się o pierwszą pięćsetkę na niektórych segmentach. ;)
Tymczasowa kładka nad Jeziorką w Obórkach
Tymczasowa kładka nad Jeziorką w Obórkach © yurek55




  • DST 60.55km
  • Czas 02:42
  • VAVG 22.43km/h
  • Temperatura 11.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 14 maja 2016 Kategoria 50-100, przed śniadaniem

Poranna pętla przed śniadaniem

Prognozy na sobotę zapowiadały deszcz i to już od godzin przedpołudniowych. Nie wchodziły zatem w grę żadne dalsze podróże i musiała mi wystarczyć szybka, poranna rundka. Zabrałem ze sobą przeciwdeszczową kurtkę, która długo jeździła w bagażniku samochodu, aż wreszcie uznałem, że na rower bardziej się przyda. Tym bardziej, że mieści się doskonale w tylnej kieszeni koszulki i nie trzeba wozić plecaka. Planowana szybka rundka okazała sie naprawdę szybka. Nie wiem czemu to przypisać, ale w ciągu pierwszej godziny przejechałem dwadzieścia pięć kilometrów. Wydaje mi się, że niekoniecznie było to wyłączną zasługą słabego wiatru, raczej od początku podświadomie uciekałem przed spodziewanymi opadami deszczu. Teoria ta słabo się broni w świetle przejechanej trasy, bo zamiast zawrócić w Borzęcinie dojechałem do Zaborowa i pętla wydłużyła się z czterdziestu, do sześćdziesięciu kilometrów - no ale...  Szybka jazda skończyła się w Mariewie, gdzie postanowiłem skręcić w las i tamtędy dojechać do Truskawia. Bardzo rzadko to robię, wolę asfalt, ale dziś postanowiłem urozmaicić sobie podróż. Korzystając z wolniejszego tempa jazdy pozwoliłem sobie na foto-stop i dzięki instaweather dowiedziałem się gdzie jestem i jaką mam pogodę. Co do lokalizacji, to nie mam zdania, ale deszczyk jeszcze tam nie padał. Zaczęło kropić dopiero w okolicach Izabelina - Lasek ale tak nieszkodliwie, że nie chciało mi się zatrzymywać i zakładać kurtki. Właściwie z rozsądku, a nie z konieczności włożyłem ją na Powstańców Śląskich. Nie było mi zimno, nie przemokłem do suchej nitki, ale uznałem, że to głupota, jechać w samej koszulce gdy pada deszcz, a kurtkę wieźć z kieszeni. Zresztą zanim dojechałem do domu prawie przestało padać i pewnie i bez niej też bym wytrzymał. 
Gdzie jest to Kłudno?
Gdzie jest to Kłudno? © yurek55
Droga przez puszczę
Droga przez puszczę © yurek55
W tym żółtym, to kurtka
W tym żółtym, to kurtka © yurek55
Według Strawy pobiłem chyba z piętnaście personalnych rekordów.


  • DST 60.00km
  • Czas 02:35
  • VAVG 23.23km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 11 maja 2016 Kategoria 50-100, Piaseczno/Ursynów

Zabawa w ciuciubabkę z deszczem

Teoretycznie wszystkie warunki do zrobienia dłuższej trasy były dziś spełnione. Musiałem jedynie zajrzeć na chwilę do córki na Ursynów, ale potem już nic nie stało na przeszkodzie. No prawie nic. Gdy dojeżdżałem do Obórek usłyszałem odległe pomruki burzy i poczułem pierwsze krople deszczu. Tym razem nie czekałem aż przemoknę, by dopiero wtedy szukać schronienia, tylko wykorzystałem pierwszą okazję, a była to wiata przystankowa w Obórkach. To była bardzo dobra decyzja. Po chwili dołączyło do mnie małżeństwo, też na rowerach, którym do domu zabrakło pięć minut jazdy. Spędziliśmy razem pod tą wiatą około czterdzieści minut, rozmawiając o ciekawym zjawisku pogodowym jakiego byliśmy świadkami. Dookoła było pogodne niebo, a dokładnie nad nami oberwała się chmura. Nie było wiatru, więc nie mógł tej chmury przegonić i musieliśmy czekać aż się wypada do końca. Żałowaliśmy też rolników wracających z pola po opryskach, bo deszcz spłukał ich pieniądze - i tak to, na niezobowiązujących pogwarkach mijał nam czas. W końcu deszcz minął i mogłem jechać dalej. Zgodnie z tym, co widziałem na przystanku, cztery kilometry dalej nie było śladu deszczu. Z Gassów zadzwoniłem do drugiej córki, a ona własnie w pośpiechu wracała do domu przed nadciągającą burzą i ulewą. Gdy dojechałem do Piaseczna ulice spływały potokami wody, a deszcz ustał jakieś dziesięć minut przed moim przyjazdem. Pod koniec wycieczki dobry duch, albo Anioł Stróż, kazał mi jechać przez Raszyn, gdzie zresztą trochę pobłądziłem - trzy razy przejeżdżałem wiaduktami nad S8. Na dodatek zaczęło lekko kropić, ale dopiero na Szyszkowej zobaczyłem jaka zlewka mnie minęła. Samochody jechały w wodzie do połowy kół, a efektowne fontanny sięgały zdecydowanie za wysoko jak na moje potrzeby. Prysznic to ja jednak wolę brać w domu. Skręciłem w mniej uczęszczane uliczki Okęcia i już bez dodatkowych atrakcji dojechałem do domu. O dokręcaniu do setki nie było mowy - swój limit szczęścia na dziś wykorzystałem z naddatkiem. 
Leje deszcz
Leje deszcz © yurek55
Lekkie zachmurzenie???!!! No weź
Lekkie zachmurzenie???!!! No weź © yurek55
Czyżby powstawał mostek dla rowerzystów nad Jeziorką w Obórkach?
Czyżby powstawał mostek dla rowerzystów nad Jeziorką w Obórkach? © yurek55
Czasówka 20 km w Gassach
Czasówka 20 km w Gassach © yurek55
Tradycyjna fotka przystani i promu
Tradycyjna fotka przystani i promu © yurek55
Fotka dla morsa
Fotka dla morsa © yurek55

ZiŁ czyli Завод имени Лихачёва
ZiŁ czyli Завод имени Лихачёва © yurek55
Żółtość, nad żółtościami
Żółtość, nad żółtościami © yurek55



  • DST 86.00km
  • Teren 2.00km
  • Czas 04:32
  • VAVG 18.97km/h
  • Temperatura 18.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 5 maja 2016 Kategoria 50-100

Turystycznie

Choć warunki pogodowe nadal sprzyjające odpuściłem setkę, na rzecz turystycznego snucia się po innych, dawno nie eksplorowanych drogach, leśnych dróżkach i miejskich zakamarkach. Ze zdziwieniem odkryłem w południowej części Portu Czerniakowskiego domy na wodzie. Kilka lat temu ten fragment był zarośniętą, bagnistą sadzawką, a po remoncie Portu zyskał zupełnie inny wygląd. Jest nawet kawiarnia na wodzie - "Miejsce". Na bulwarach byłem świadkiem bohaterskiej i spektakularnej akcji strażników miejskich, wypisujących mandat dwóm dziewczynom. Zagroziły porządkowi publicznemu pijąc piwo kupione za dwa złote w sklepie. Gdyby zapłaciły dziesięć i piły pod parasolami tuż obok, wtedy byłoby OK. A gdyby zamiast dwóch nastolatek było czterech karków w dresach, to pewnie dzielni stróże prawa akurat by w drugą stronę patrzyli. 
Potem jeszcze podjechałem Agrykolą w górę, ale zbyt ambitnie zacząłem i całkiem spuchłem w trzech czwartych dystansu. Na górę wjechałem "młynkując" z prędkością 8 km/h wyrównując oddech i uspokajając tętno. Czas o dwie sekundy gorszy niż w lutym.
Na zakończenie tej wędrówki pokręciłem się po bezdrożach Pola Mokotowskiego odkrywając dawno zapomniane miejsca. Myślałem, że odnajdę ostatni "fiński" domek, jeszcze kilka lat temu były chyba trzy. Ale już go nie ma. A może źle szukałem? 
Strażnicy w akcji
Strażnicy w akcji © yurek55
Wyszynk pod parasolami jest legalny
Wyszynk pod parasolami jest legalny © yurek55
Panorama portowa
Panorama portowa © yurek55
Osiedle domów na wodzie
Osiedle domów na wodzie © yurek55
Nie wiem co to, ale fajnie wyglada
Nie wiem co to, ale fajnie wyglada © yurek55
Dom na wodzie
Dom na wodzie © yurek55
Dom na wodzie
Dom na wodzie © yurek55
Dom na wodzie
Dom na wodzie © yurek55
Dom na wodzie (w budowie)
Dom na wodzie (w budowie) © yurek55
Dom na wodzie (w budowie)
Dom na wodzie (w budowie) © yurek55
Dom na wodzie
Dom na wodzie © yurek55
I tyle, mapy nie udało mi się wgrać.

  • DST 64.00km
  • Teren 2.00km
  • Czas 03:51
  • VAVG 16.62km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 29 kwietnia 2016 Kategoria 50-100

Po mieście

Jechałem gdzie mnie oczy poniosą, bez planu i spontanicznie.

Mural na Pięknej
Mural na Pięknej © yurek55
Bristol w remoncie
Bristol w remoncie © yurek55
Zaniosło mnie nawet na Plac Zamkowy, a dziś masa jechała. Na szczęście uczestników jest coraz mniej, więcej chyba było organizatorów, zabezpieczenia i policji, niż rowerzystów.
Obstawa masy
Obstawa masy © yurek55

Chyba uczestnik
Chyba uczestnik © yurek55
+ 100 do lansu. Rower w sam raz na te warunki terenowe, prawda?Mało nas, mało nas
Mało nas, mało nas © yurek55

Z Mostu M-C
Z Mostu M-C © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/560269302/embed/19219816bf36c483804421c2f2a8da73c47787ec">


  • DST 57.00km
  • Czas 03:02
  • VAVG 18.79km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 25 kwietnia 2016 Kategoria 50-100

Bez licznika

Dziś pretekstem do wyjazdu było złożenie życzeń solenizantowi. A że mieszka on cokolwiek daleko, a ja nie jechałem najkrótszą drogą, to i kilometrów wyszło zaskakująco dużo. Gdyby działał mi licznik, to może i na setkę bym się pokusił, ale przejechany dystans sprawdziłem dopiero w domu i "dokręcanie" nie wchodziło w grę. Jazda bez licznika ma jednak dużo minusów, mam wrażenie, że czegoś mi brakuje, że tracę kontrolę. Brak bieżących wskazań dystansu i prędkości jest mocno niekomfortowy, a nowy licznik działał tylko przez trzynaście kilometrów i nie dał się już uruchomić. Dopiero w domu po wielu próbach ustawień i zmianie kilku magnesów udało się go ożywić. Zobaczymy jutro czy na długo.
A co do samej wycieczki, to jechało się dobrze, ubrany byłem na granicy wychłodzenia, ale jej nie przekroczyłem. Krótkie spodenki, koszulka i wiatrówka może i nie zapewniały pełnego komfortu termicznego, ale bardzo zimno mi nie było. Wolę to, niż pot na brzuchu albo plecach. 
Odwiedziłem dziś Adama, znanego jako Księgowy, w jego naturalnym środowisku pracy. Chwilkę pogadaliśmy, ale nie chciałem go na długo od pracy odrywać, bo rowerów na serwisie czekało sporo i pożegnałem się po kilku minutach. Myślę, że gdybym tego nie zrobił Adam nawijał by do wieczora. Rzadko spotyka się ludzi, którzy mają takie gadane, ale myślę, że w tej pracy to wielka zaleta. Jednym słowem: - właściwy człowiek, na właściwym miejscu. 

Tulipany róg Górczewskiej i Prymasa 1000-lecia
Tulipany róg Górczewskiej i Prymasa 1000-lecia © yurek55
Wisła i EC Żerań
Wisła i EC Żerań © yurek55
Kolizja w Słupnie, korek aż za Radzymin
Kolizja w Słupnie, korek aż za Radzymin © yurek55
Port Pilawa-Nieporęt
Port Pilawa-Nieporęt © yurek55
Odnoga Kanału Żerańskiego widok z Płochocińskiej
Odnoga Kanału Żerańskiego widok z Płochocińskiej © yurek55
Wisła z Mostu Północnego
Wisła z Mostu Północnego © yurek55

height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/556568353/embed/0511d6b5667c5c21958dc16bd5bcf1df27c351ef">
  • DST 91.00km
  • Czas 04:21
  • VAVG 20.92km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 23 kwietnia 2016 Kategoria 50-100

W towarzystwie Ivony

Dzisiejszą wycieczkę odbyłem w towarzystwie Ivony, która co kilometr mówiła mi, ile czasu jadę, z jaką średnią prędkością, ile mi zostało do przejechania kilometrów i ile mi to zajmie. I tak pięćdziesiąt siedem razy. Do tego dochodziły jeszcze komunikaty: przetrwałes trening, wznowiłeś trening, tak że praktycznie cały czas coś do mnie mówiło. Działo się tak dlatego, gdyż pierwszy raz użyłem pre-instalowanej aplikacji Samsunga "S Health". Obok najbardziej popularnej funkcji liczenia kroków, ma też, jak się okazało coś przydatnego i dla rowerzystów, m.in. zapisuje trasę. Przydało mi się to dziś, bo Locus przerwał zapis po niecałym kilometrze jazdy, co spostrzegłem dopiero w domu. Być może te dwie aplikacje się "gryzą", sprawdzę to jutro. Sprawdzę też dokładność wskazań nowego licznika, na dobrze odmierzonych na asfalcie fragmentach trasy "małego" Tour de Pologne.  
Górne zdjęcie, z telefonu, wydaje się być lepszej jakości niż dolne, z kompaktowej cyfrówki, prawda?


"Koborowo to złote jabłko" © yurek55

"To pan Kunic... pan Kunik wziął Koborowo w posagu za siostrą pana hrabiego?" © yurek55
Ma pan może suchy chleb, dla konia?
Ma pan może suchy chleb, dla konia? © yurek55

  • DST 58.00km
  • Czas 02:38
  • VAVG 22.03km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl