Wpisy archiwalne w kategorii
50-100
| Dystans całkowity: | 67774.64 km (w terenie 1400.00 km; 2.07%) |
| Czas w ruchu: | 3364:41 |
| Średnia prędkość: | 20.09 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 132.12 km/h |
| Suma podjazdów: | 84310 m |
| Suma kalorii: | 974362 kcal |
| Liczba aktywności: | 1004 |
| Średnio na aktywność: | 67.50 km i 3h 21m |
| Więcej statystyk | |
Niedziela, 26 czerwca 2016
Kategoria 50-100
Poranny rozruch
Upał taki, że spać nie można, to wstałem i pojechałem. Na ulicznym termometrze o siódmej rano rześkie 29°C, ale odczuwalnie kilka stopni mniej. Wiaterek trochę chłodził, mokra chustka na głowie też swoje dawała, więc początek podróży był bardzo przyjemny. Później już było tylko gorzej, ale że dystans krótki, to dało się wytrzymać. Wracałem drogą 92, czyli dawną wylotówką na Poznań i jako że znaki zakazu jazdy rowerem ustawione są bardzo gęsto, musiałem udawać niewidomego. Droga dla rowerów jest w takim stanie, że trzeba być bardzo zdesperowanym, albo niezwykle praworządnym żeby z niej korzystać. Do upału dochodził więc strach przed mandatem, powodując jeszcze obfitsze strużki potu na całym ciele. Podobno od jutra ma być chłodniej...?

Kościół w Komorowie © yurek55

Pruszków Wyzwolicielom © yurek55

Lenino Warszawa Berlin © yurek55

Kościół w Komorowie © yurek55

Pruszków Wyzwolicielom © yurek55

Lenino Warszawa Berlin © yurek55
- DST 52.00km
- Teren 2.00km
- Czas 02:25
- VAVG 21.52km/h
- VMAX 44.20km/h
- Temperatura 33.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 22 czerwca 2016
Kategoria 50-100
Sianokosy
Wprawdzie siana z tej trawy nie ma, ale kosić trzeba. W jedną stronę rowerem, w drugą - pociągiem. Tym razem zdążyłem na właściwy pociąg, ten o 14:46. W domu byłem przed 16:00. Jadąc na stację kolejową w Nasielsku (która tak naprawdę jest w Pieścirogach) mijałem dziesiątki powalonych drzew przydrożnych. Wszystkie leżały jak ułożone, równolegle do szosy. Wiatr w piątek wiał równo w osi drogi 571. A w Błędowie ci właściciele działek już takiego szczęścia nie mieli.

Powalone drzewa w Błędowie2 © yurek55

Powalone drzewa w Błędowie1 © yurek55

Powalone drzewa w Błędowie © yurek55

Powalone drzewa w Błędowie3 © yurek55

Powalone drzewa w Błędowie2 © yurek55

Powalone drzewa w Błędowie1 © yurek55

Powalone drzewa w Błędowie © yurek55

Powalone drzewa w Błędowie3 © yurek55
- DST 75.00km
- Teren 2.00km
- Czas 03:28
- VAVG 21.63km/h
- Temperatura 28.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 19 czerwca 2016
Kategoria 50-100, przed śniadaniem
Porannie przez Pruszków
Postanowiłem utrwalić sobie wczorajszą drogę i pojechałem tak samo, tylko w drugą stronę. Głównie chodziło mi o Pruszków, bo jakoś nie ogarniam tego miasta. Dziś okazało się, że znowu pomyliły mi się kierunki i to pomimo ciągłego sprawdzania w telefonie. Jakiś nieogarnięty jestem. Dopiero jak znalazłem Żbików. charakterystyczny kościół i wiadukt nad Autostradą Wolności mogłem dalej jechać na pamięć. Chyba będę musiał jeszcze raz tam się wybrać i pojechać jak należy. Niedobrze tylko, że oni nie lubią rowerzystów i znaków nastawiali zakazu od groma. Dziś rano ruchu nie było, to olałem - jak pojadę w normalny dzień mogę zarobić mandat.
![Proces szesnastu [18 - 21 czerwca 1945]](http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,pelne,630119,20160619,proces-szesnastu-18-21-czerwca-1945.jpg)
Proces szesnastu [18 - 21 czerwca 1945] © yurek55

Stąd do Moskwy wywieziono przywódców państwa podziemnego © yurek55
"LAUS AUDACIBUS CONTUMACIBUS - FIAT VERITAS ET IUSTITIA" - Chwała odważnym, wytrwałym - niech się stanie prawda i sprawiedliwość.
![Proces szesnastu [18 - 21 czerwca 1945]](http://images.photo.bikestats.eu/zdjecie,pelne,630119,20160619,proces-szesnastu-18-21-czerwca-1945.jpg)
Proces szesnastu [18 - 21 czerwca 1945] © yurek55

Stąd do Moskwy wywieziono przywódców państwa podziemnego © yurek55
"LAUS AUDACIBUS CONTUMACIBUS - FIAT VERITAS ET IUSTITIA" - Chwała odważnym, wytrwałym - niech się stanie prawda i sprawiedliwość.
- DST 53.00km
- Czas 02:20
- VAVG 22.71km/h
- Temperatura 28.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 17 czerwca 2016
Kategoria 50-100, Piaseczno/Ursynów
Tworki cz.2 + dwa wyjazdy
Przed południem pojechałem ponownie do Tworek, bo wczoraj dość pobieżnie zwiedziłem ten zakład, a na dodatek przypomniałem sobie, że po drodze jest Asmet, gdzie na sto procent dostanę te metalowe drobiazgi, których nie było w hipermarketach budowlanych. Nie tylko były, ale były tanie jak barszcz, kosztowały dziesięć procent tego, co w dużych sieciowych hipermarketach. W Tworkach dziś zabawiłem dłużej i wszystko chyba obejrzałem. Teraz mam spokój. Ponieważ nie chciałem wracać po raz kolejny Alejami Jerozlimskimi postanowiłem pojechać przez Pęcice, a potem dojechać do Alei Krakowskiej. Na szczęście zrezygnowałem z tego pomysłu, bo wiatr się wzmógł i chmury jakieś ciemne się pokazały w oddali. Zaczęło kropić gdy byłem jakieś dwa kilometry od domu, ale że było ciepło, to postanowiłem nie chować się nigdzie tylko dojechać. Lekko tylko zmoknięty wszedłem do domu i wtedy zaczął się Armagedon. Miałem wprost niesamowite szczęście.
Po obiedzie pojechałem do Piaseczna, tam zapakowałem rower do bagażnika i samochodem przejechałem na daleki Tarchomin. Samochód zostawiłem naszemu znajomemu mechanikowi, wypakowałem rower i wróciłem do domu. Wiatr był bardzo silny, ale wiał z boku, czasem trochę z tyłu, jechało się całkiem nieźle.

Kościół w Tworkach © yurek55

Dróżka na terenie szpitala © yurek55

Staw śródleśny © yurek55

Jaz na Utracie © yurek55

Pomnik na cmentarzu © yurek55
„Pamięci psychicznie chorych narodowości polskiej, niemieckiej, żydowskiej, którzy w latach 1939–1944 bezimiennie spoczęli na naszym cmentarzu bądź zostali wywiezieni i zamordowani. Tworki 1992”.

Pochowani pomiędzy 09.1944-01.1945 © yurek55

Pochowani pomiędzy 09.1944-01.1945 © yurek55

Pochowani pomiędzy 09.1944-01.1945 © yurek55

Ulewa, nawałnica, świata nie widać © yurek55

Ul. Pawińskiegoo na Ochocie © yurek55

Wisła z Mostu M. C-S na wieczorowego © yurek55
Po obiedzie pojechałem do Piaseczna, tam zapakowałem rower do bagażnika i samochodem przejechałem na daleki Tarchomin. Samochód zostawiłem naszemu znajomemu mechanikowi, wypakowałem rower i wróciłem do domu. Wiatr był bardzo silny, ale wiał z boku, czasem trochę z tyłu, jechało się całkiem nieźle.

Kościół w Tworkach © yurek55

Dróżka na terenie szpitala © yurek55

Staw śródleśny © yurek55

Jaz na Utracie © yurek55

Pomnik na cmentarzu © yurek55
„Pamięci psychicznie chorych narodowości polskiej, niemieckiej, żydowskiej, którzy w latach 1939–1944 bezimiennie spoczęli na naszym cmentarzu bądź zostali wywiezieni i zamordowani. Tworki 1992”.

Pochowani pomiędzy 09.1944-01.1945 © yurek55

Pochowani pomiędzy 09.1944-01.1945 © yurek55

Pochowani pomiędzy 09.1944-01.1945 © yurek55

Ulewa, nawałnica, świata nie widać © yurek55

Ul. Pawińskiegoo na Ochocie © yurek55

Wisła z Mostu M. C-S na wieczorowego © yurek55
- DST 76.00km
- Czas 04:00
- VAVG 19.00km/h
- Temperatura 20.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 16 czerwca 2016
Kategoria 50-100
Tworki i rajd po centrach handlowych
Nie nastawiałem się na daleką jazdę, bo cały czas z tyłu głowy miałem niezrealizowany wczorajszy zakup. Dlatego jadąc przez zachodnie wioski, postanowiłem zawrócić już w Pilaszkowie i przez Pruszków dojechać z powrotem do Warszawy. Po drodze zamierzałem też dodatkowo zaglądać do hipermarketów budowlanych w poszukiwaniu pewnego drobiazgu z działu metalowego.
Wszystko to zrealizowałem, a nawet więcej, bo wreszcie znalazłem słynny od przedwojnia szpital, od którego pochodziło popularne kiedyś prześmiewcze powiedzenie:
- Tworki w remoncie, wariat na horyzoncie!
Teraz to już wyszło z użycia, bo nie wolno stygmatyzować ludzi chorych psychicznie. Sam szpital, zwany popularnie wariatkowem zajmuje ogromny teren, częściowo zarośnięty ni to dzikim parkiem, ni to lasem, pośród którego ukryty jest staw, obok płynie Utrata. Naprawdę jest gdzie pospacerować, pojeździć rowerem po leśnych ścieżkach, a nawet łowić ryby. Do tego wszystkiego zadbano również o potrzeby duchowe. Jest kościół, jest cmentarz, wszystko na miejscu. Można i żyć i umierać. Chętnie spędziłbym tam więcej czasu, ale dokładniejszą eksplorację terenu musiałem zostawić na kiedy indziej. Dalsza droga wiodła już konkretnym szlakiem handlowym. Liroj w Skoroszach, Modo na Okęciu, Castorama we Włochach, Klif na Okopowej i na koniec Arkadia. Aha! Pierwsza była Castorama na Górczewskiej.
Kilometry się nie zgadzają, bo pauzę w Skoroszach zrobiłem, a zauważyłem to dopiero na Popularnej i trasa na Okęcie do Modo się nie zarejestrowała.
PS. Czy tylko mnie razi takie wykorzystanie Lewego do reklamy? Łupież na plecach?! No, weź....

Stacja kolejowa Tworki © yurek55

Klimatyczny cmentarz w lesie. Tworki © yurek55

Cmentarz szpitalny Tworki © yurek55

Cmentarz w Tworkach © yurek55

Ostatnie centrum handlowe na trasie © yurek55

Janusze reklamy © yurek55
Wszystko to zrealizowałem, a nawet więcej, bo wreszcie znalazłem słynny od przedwojnia szpital, od którego pochodziło popularne kiedyś prześmiewcze powiedzenie:
- Tworki w remoncie, wariat na horyzoncie!
Teraz to już wyszło z użycia, bo nie wolno stygmatyzować ludzi chorych psychicznie. Sam szpital, zwany popularnie wariatkowem zajmuje ogromny teren, częściowo zarośnięty ni to dzikim parkiem, ni to lasem, pośród którego ukryty jest staw, obok płynie Utrata. Naprawdę jest gdzie pospacerować, pojeździć rowerem po leśnych ścieżkach, a nawet łowić ryby. Do tego wszystkiego zadbano również o potrzeby duchowe. Jest kościół, jest cmentarz, wszystko na miejscu. Można i żyć i umierać. Chętnie spędziłbym tam więcej czasu, ale dokładniejszą eksplorację terenu musiałem zostawić na kiedy indziej. Dalsza droga wiodła już konkretnym szlakiem handlowym. Liroj w Skoroszach, Modo na Okęciu, Castorama we Włochach, Klif na Okopowej i na koniec Arkadia. Aha! Pierwsza była Castorama na Górczewskiej.
Kilometry się nie zgadzają, bo pauzę w Skoroszach zrobiłem, a zauważyłem to dopiero na Popularnej i trasa na Okęcie do Modo się nie zarejestrowała.
PS. Czy tylko mnie razi takie wykorzystanie Lewego do reklamy? Łupież na plecach?! No, weź....

Stacja kolejowa Tworki © yurek55

Klimatyczny cmentarz w lesie. Tworki © yurek55

Cmentarz szpitalny Tworki © yurek55

Cmentarz w Tworkach © yurek55

Ostatnie centrum handlowe na trasie © yurek55

Janusze reklamy © yurek55
- DST 74.00km
- Teren 3.00km
- Czas 03:30
- VAVG 21.14km/h
- Temperatura 29.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 10 czerwca 2016
Kategoria 50-100
Leszno przed wieczorem
Nieoczekiwanie znalazło się trochę czasu na wieczorne kręcenie i wykorzystałem to na wycieczkę stałą trasą przez zachodnie wioski. Z okazji piątku i późnego popołudnia, ruch samochodowy na sennych zazwyczaj wioskach był zauważalnie większy, ale ani to, ani przeciwny wiatr specjalnie mi nie przeszkadzały. Nie skusił mnie skręt na Borzęcin, ani późniejszy na Zaborów, jechałem wytrwale coraz dalej na zachód, bo wiedziałem, że w powrotnej drodze czeka mnie nagroda. Tym sposobem dojechałem aż do Leszna i stamtąd, na skrzydłach wiatru wróciłem do Warszawy. Zdjęć nie robiłem, bo dziś byłem na jazdę zafiksowany i nie robiłem przystanków. Na mecz się spieszyłem.
Zdążyłem.
Zdążyłem.
- DST 69.00km
- Teren 3.00km
- Czas 03:15
- VAVG 21.23km/h
- Temperatura 18.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 9 czerwca 2016
Kategoria 50-100
Nad Wisłą
Znowu tak jakoś wyszło, że znalazłem się nad Wisłą. Wprawdzie pierwotne plany były nieco bardziej ambitne, nawet coś mi świtało koło setki, ale jakoś czasu się mało zrobiło, no i synoptycy coś o deszczu i burzy wspominali... Grunt, że w końcu postanowiłem się nie oddalać od miasta, a w tej sytuacji zostawała marszruta wzdłuż Wisły. Zacząłem w Parku na Młocinach, odkrywając przy okazji nową, całkiem fajną drogę prowadzącą aż do Mostu Marii Curie - Skłodowskiej.

Młociński wiślany brzeg © yurek55

Z Parku Młociny do Mostu M-C © yurek55
Korzystając, że - odwrotnie niż zawsze - jestem na dole, tym razem sesja spod mostu. Inne zdjęcia z tego miejsca są w moim starym wpisie

Tym razem widok na most © yurek55

...a nie z mostu © yurek55
Wyjazd na górę wymagał sprawności "górala", podjazd jest naprawdę stromy, na szczęście krótki.

Ostra ścianka © yurek55
Po przejechaniu na prawy brzeg, znów pojechałem rowerowo - spacerowym traktem między mostami...

Międzymostowy luksus rowerowy © yurek55
...aż do samego końca. Podobno ten most ma kiedyś powstać. Ja dziś widziałem z daleka trzech pracowników i słyszałem jakieś stukanie. Słabo to widzę, ale sprawdzę po wakacjach. Już mi się znudziło tamtędy jeździć.

Koniec rowerowego luksusu © yurek55

Mostek dla rowerzystów (w budowie) © yurek55

Wygląda jak elektrociepłownia zza krzaka © yurek55

Remont śluzy Żerań © yurek55

Betonka pomiędzy FSO a Wisłą © yurek55

Plac manewrowy do nauki jazdy (d. tereny FSO) © yurek55
W Golędzinowie Fundacja Pociechom zagospodarowała teren dawnych koszar ZOMO i zajmuje się hipoterapią.

Koniki do hipoterapii © yurek55

Koniki do oglądania © yurek55
Kolejny przystanek zrobiłem na plaży przy ZOO. Gdybym znalazł się tam dziesięć minut wcześniej, przeprawiłbym się tramwajem wodnym na drugi brzeg.

Plaża przy ZOO © yurek55

Przystanek ZOO © yurek55

Rozkład jazdy promu © yurek55

"Doklejają" ddr do Łazienkowskiego © yurek55

Z Mostu Siekierkowskiego © yurek55

Jeszcze jedna woda - Pole Mokotowskie © yurek55
I tym sposobem zamiast setki, wyszło bajabongo.
PS. Na Agrykoli mam nowy PR i awansowałem na 1402 miejsce ;)

Młociński wiślany brzeg © yurek55

Z Parku Młociny do Mostu M-C © yurek55
Korzystając, że - odwrotnie niż zawsze - jestem na dole, tym razem sesja spod mostu. Inne zdjęcia z tego miejsca są w moim starym wpisie

Tym razem widok na most © yurek55

...a nie z mostu © yurek55
Wyjazd na górę wymagał sprawności "górala", podjazd jest naprawdę stromy, na szczęście krótki.

Ostra ścianka © yurek55
Po przejechaniu na prawy brzeg, znów pojechałem rowerowo - spacerowym traktem między mostami...

Międzymostowy luksus rowerowy © yurek55
...aż do samego końca. Podobno ten most ma kiedyś powstać. Ja dziś widziałem z daleka trzech pracowników i słyszałem jakieś stukanie. Słabo to widzę, ale sprawdzę po wakacjach. Już mi się znudziło tamtędy jeździć.

Koniec rowerowego luksusu © yurek55

Mostek dla rowerzystów (w budowie) © yurek55

Wygląda jak elektrociepłownia zza krzaka © yurek55

Remont śluzy Żerań © yurek55

Betonka pomiędzy FSO a Wisłą © yurek55

Plac manewrowy do nauki jazdy (d. tereny FSO) © yurek55
W Golędzinowie Fundacja Pociechom zagospodarowała teren dawnych koszar ZOMO i zajmuje się hipoterapią.

Koniki do hipoterapii © yurek55

Koniki do oglądania © yurek55
Kolejny przystanek zrobiłem na plaży przy ZOO. Gdybym znalazł się tam dziesięć minut wcześniej, przeprawiłbym się tramwajem wodnym na drugi brzeg.

Plaża przy ZOO © yurek55

Przystanek ZOO © yurek55

Rozkład jazdy promu © yurek55

"Doklejają" ddr do Łazienkowskiego © yurek55

Z Mostu Siekierkowskiego © yurek55

Jeszcze jedna woda - Pole Mokotowskie © yurek55
I tym sposobem zamiast setki, wyszło bajabongo.
PS. Na Agrykoli mam nowy PR i awansowałem na 1402 miejsce ;)
- DST 61.55km
- Teren 8.00km
- Czas 03:13
- VAVG 19.13km/h
- Temperatura 18.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 2 czerwca 2016
Kategoria 50-100
Droga 92
Jeszcze raz postanowiłem pojechać dawną poznańską wylotówką, by się ostatecznie upewnić, że należy jej unikać. Ostatnio dojechałem tylko do Ołtarzewa, więc nie miałem jeszcze całkowitej pewności. To znaczy tak naprawdę, to wiedziałem od dawna, a ostatnio potwierdzał to też i Hipek, ale musiałem sobie to przypomnieć i utrwalić. Problem z tą drogą jest taki, że za Ołtarzewem stoją znaki zakazu jazdy rowerem i ruchu pieszego, a droga obok ma strasznie powybijaną kostkę i często kończy się zupełnie w polu. Potem, po kilkudziesięciu metrach znów niespodziewanie się pojawia i trzeba żegnać równy asfalt i szerokie pobocze. Szybka jazda po tym tworze drogopodobnym, jest jak praca na zagęszczarce do gruntu - trzęsie, że plomby wypadają.
Do Błonia nie dojechałem, bo nie miałem po co i przed mostem nad Utratą z ulgą zjechałem w prawo na Zaborówek. Potem przez znane tereny, stałą trasą przez zachodnie wioski wróciłem do Warszawy. Zajechałem jeszcze do sklepu rowerowego na Bemowie i kupiłem kasetę, łańcuchy i klocki hamulcowe. Niebawem (kiedyś) jak będę miał wenę, trzeba będzie się tym zająć. Okładziny mają mniej niż milimetr grubości, a kaseta dobija do dziewięciu tysięcy kilometrów. Czas najwyższy.
Dziś bez mapy, bo nie naładowałem baterii w telefonie i wziął i umarł przed końcem podróży.
Do Błonia nie dojechałem, bo nie miałem po co i przed mostem nad Utratą z ulgą zjechałem w prawo na Zaborówek. Potem przez znane tereny, stałą trasą przez zachodnie wioski wróciłem do Warszawy. Zajechałem jeszcze do sklepu rowerowego na Bemowie i kupiłem kasetę, łańcuchy i klocki hamulcowe. Niebawem (kiedyś) jak będę miał wenę, trzeba będzie się tym zająć. Okładziny mają mniej niż milimetr grubości, a kaseta dobija do dziewięciu tysięcy kilometrów. Czas najwyższy.
Dziś bez mapy, bo nie naładowałem baterii w telefonie i wziął i umarł przed końcem podróży.
- DST 64.00km
- Czas 03:11
- VAVG 20.10km/h
- Temperatura 24.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 1 czerwca 2016
Kategoria 50-100
Dzień Dziecka
Jako że dziś ważne święto, to odstawiłem Darkowi dziecka samochód do naprawy. Stamtąd pojechałem do drugiego dziecka, do Piaseczna z życzeniami, a z prezentami dla wnuczek. Nie miałem specjalnego parcia na dystans i wynik, pojechałem więc sprawdzić drogę rowerową pomiędzy Mostem M-C-S, a Mostem "Grota". Dobrze, że jest, bo pamiętam jak kiedyś bezdrożami i chaszczami się tamtędy przebijałem. Nawet pisałem o tym i robiłem zdjęcia, ale oczywiście teraz już tego nie znajdę. Musiałbym cały swój blog od początku przelecieć. A'propos przelecenia, to pod Mostem Grota, nad brzegiem wody stał młody facet z opuszczonymi do kostek spodniami i trzymając telefon w jednej ręce, drugą gmerał sobie w kroku. Musiałem przejechać koło niego całkiem blisko i myślę, że był mocno zaskoczony jak mu znienacka zza pleców wyjechałem.
Droga pomiędzy tymi mostami jest z kostki, ale akurat na tym kawałku to nawet nie przeszkadza. Przecież to przedłużenie drogi spacerowo - rowerowej poprowadzonej po wale wiślanym na Tarchominie i do ścigania się absolutnie nie nadaje. Droga ta kończy się na razie przy elektrociepłowni ale widziałem, że trwają prace przy budowie mostu dla pieszych i rowerzystów nad Kanałem Żerańskim. Kiedyś, kiedyś, zapewne i w Warszawie powstanie po praskiej stronie nadwiślański szlak rowerowy. Tak jak i bulwary wiślane na lewym brzegu Wisły. Może nawet za mojego życia?
Z Piaseczna wracałem przy lekko kropiącym deszczu, a że zapowiadali opady i nawet burze, to nie ryzykowałem wydłużania powrotnej drogi. Po co kusić los?
PS. Patrząc na mapę przejazdu widzę, że rozpiętość granic Warszawy na osi północ - południe, jest większa niż ta zmierzona przeze mnie od Łomianek. Do weryfikacji.
Pod Mostem M.C-S © yurek55

Pod Mostem Gdańskim © yurek55

Mural - reklama społeczna na Powiślu © yurek55
Droga pomiędzy tymi mostami jest z kostki, ale akurat na tym kawałku to nawet nie przeszkadza. Przecież to przedłużenie drogi spacerowo - rowerowej poprowadzonej po wale wiślanym na Tarchominie i do ścigania się absolutnie nie nadaje. Droga ta kończy się na razie przy elektrociepłowni ale widziałem, że trwają prace przy budowie mostu dla pieszych i rowerzystów nad Kanałem Żerańskim. Kiedyś, kiedyś, zapewne i w Warszawie powstanie po praskiej stronie nadwiślański szlak rowerowy. Tak jak i bulwary wiślane na lewym brzegu Wisły. Może nawet za mojego życia?
Z Piaseczna wracałem przy lekko kropiącym deszczu, a że zapowiadali opady i nawet burze, to nie ryzykowałem wydłużania powrotnej drogi. Po co kusić los?
PS. Patrząc na mapę przejazdu widzę, że rozpiętość granic Warszawy na osi północ - południe, jest większa niż ta zmierzona przeze mnie od Łomianek. Do weryfikacji.

Pod Mostem M.C-S © yurek55

Pod Mostem Gdańskim © yurek55

Mural - reklama społeczna na Powiślu © yurek55
- DST 58.50km
- Czas 02:58
- VAVG 19.72km/h
- Temperatura 24.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 30 maja 2016
Kategoria 50-100
Skosić trawę na działce
Znalazłem sobie dobry powód do wyjazdu - postanowiłem, że pojadę skosić trawę na małej działce. Wprawdzie trudno to co tam rośnie nazwać trawą, ale po przejechaniu kosiarką wygląda przynajmniej schludniej i czyściej. Nie można tego robić w weekendy, bo jak się tam wszyscy rozłożymy, to nie ma warunków do koszenia. Hałas nie sprzyja dobremu odpoczynkowi, a do tego rozłożone na ziemi miliony bambetli, leżaki, koce, stoły, zabawki, etc. etc. nie pozwalają na jeżdżenie kosiarką.
Chcąc uniknąć największego upału wyruszyłem zaraz po ósmej i mając sprzyjający wiatr na miejscu byłem przed jedenastą. Avg na dystansie 62 km wyszło mi 23.3 km/h. Dobrze, że tym razem nie musiałem martwić się powrotem, bo ten miałem zaplanowany Kolejami Mazowieckimi. Po pierwsze dlatego, by zdążyć na obiad, po drugie - zapowiadali burze. No i dobrze, bo nie wyobrażam sobie jazdy pod wiatr do Warszawy, po tak intensywnie spędzonym dniu.
Tymczasem jadąc w tamtą stronę mogłem się wcale nie zatrzymywać. Zrobiłem to tylko zwyczajowo przy fontannie w Czosnowie, by zmoczyć chustę i później już tylko dwa razy na szybkie foto. Za to powrót z działki był dla mnie dużą mordęgą. Gdy ;po trzech godzinach intensywnych prac polowych wyjechałem na szosę do Nasielska, przekonałem się jak jestem słaby. Przeciwny wiatr tak mnie sponiewierał, że martwiłem się czy na pociąg zdążę. Wprawdzie zapas czasu miałem więcej niż wystarczający, ale jak patrzyłem na prędkość i czułem jakim jest okupiona wysiłkiem, miałem chwile zwątpienia. Jak się okazało zupełnie niepotrzebnie, bo na stację tym razem dojechałem pół godziny przed odjazdem pociągu. Mogłem spokojnie kupić w biletomacie bilet i jeszcze pokręcić się w okolicach stacji.
PS. Na zjeździe do mostu w Goławicach osiągnąłem 46 km/h, to tylko o dwa kilometry mniej, niż mój ubiegłoroczny rekord na drodze 62 do Czerwińska.

Zjazd do mostu © yurek55

Rzeka Wkra w Borkowie © yurek55

Tegoroczna refulacja - nowa plaża nad Wkrą © yurek55

Tajemnicze ruiny przy stacji Nasielsk © yurek55
Chcąc uniknąć największego upału wyruszyłem zaraz po ósmej i mając sprzyjający wiatr na miejscu byłem przed jedenastą. Avg na dystansie 62 km wyszło mi 23.3 km/h. Dobrze, że tym razem nie musiałem martwić się powrotem, bo ten miałem zaplanowany Kolejami Mazowieckimi. Po pierwsze dlatego, by zdążyć na obiad, po drugie - zapowiadali burze. No i dobrze, bo nie wyobrażam sobie jazdy pod wiatr do Warszawy, po tak intensywnie spędzonym dniu.
Tymczasem jadąc w tamtą stronę mogłem się wcale nie zatrzymywać. Zrobiłem to tylko zwyczajowo przy fontannie w Czosnowie, by zmoczyć chustę i później już tylko dwa razy na szybkie foto. Za to powrót z działki był dla mnie dużą mordęgą. Gdy ;po trzech godzinach intensywnych prac polowych wyjechałem na szosę do Nasielska, przekonałem się jak jestem słaby. Przeciwny wiatr tak mnie sponiewierał, że martwiłem się czy na pociąg zdążę. Wprawdzie zapas czasu miałem więcej niż wystarczający, ale jak patrzyłem na prędkość i czułem jakim jest okupiona wysiłkiem, miałem chwile zwątpienia. Jak się okazało zupełnie niepotrzebnie, bo na stację tym razem dojechałem pół godziny przed odjazdem pociągu. Mogłem spokojnie kupić w biletomacie bilet i jeszcze pokręcić się w okolicach stacji.
PS. Na zjeździe do mostu w Goławicach osiągnąłem 46 km/h, to tylko o dwa kilometry mniej, niż mój ubiegłoroczny rekord na drodze 62 do Czerwińska.

Zjazd do mostu © yurek55

Rzeka Wkra w Borkowie © yurek55

Tegoroczna refulacja - nowa plaża nad Wkrą © yurek55

Tajemnicze ruiny przy stacji Nasielsk © yurek55
- DST 75.23km
- Czas 03:45
- VAVG 20.06km/h
- VMAX 46.00km/h
- Temperatura 30.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze

























