Wpisy archiwalne w kategorii
50-100
| Dystans całkowity: | 67774.64 km (w terenie 1400.00 km; 2.07%) |
| Czas w ruchu: | 3364:41 |
| Średnia prędkość: | 20.09 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 132.12 km/h |
| Suma podjazdów: | 84310 m |
| Suma kalorii: | 974362 kcal |
| Liczba aktywności: | 1004 |
| Średnio na aktywność: | 67.50 km i 3h 21m |
| Więcej statystyk | |
Piątek, 11 maja 2018
Kategoria 50-100
Wpis trochę smutny
Choć poranna temperatura była wielce przyjemna wiedziałem, że zaraz zrobi się piekło i nie miałem ambicji na długie dystanse. Chciałem tylko obejrzeć z bliska miejsce środowej tragedii, a później w zależności od bieżącego samopoczucia, wybrać stosowny wariant trasy. Na miejscu wypadku leżało jeszcze szkło z rozbitego reflektora, jakieś fragmenty podkładki pod tablicę rejestracyjną, pudełko od trójkąta ostrzegawczego, na drodze rowerowej, gdzie przeleciał uderzony z przodu nasz kolega, rękawiczka gumowa ratownika medycznego, palące się znicze..., Sprawca jechał od strony Wieruchowa i wyprzedzał kilka samochodów. Z naprzeciwka jechało trzech kolarzy i on centralnie w nich wjechał. Jeden trup na miejscu, drugi - złamana ręka, trzeci - z lekkimi potłuczeniami. Była 21:30, ciemno, nie wiadomo jakie mieli oświetlenie, dlaczego nie uciekali, choćby do rowu po prawej. Tą drogą jeździ tysiące rowerzystów, Strava na tym segmencie zarejestrowała 1560 użytkowników, zawsze jak tamtędy jadę spotykam przynajmniej kilku, kilkunastu. Sam zresztą mam tam zarejestrowanych 86 przejazdów w ciągu czterech ostatnich lat.
No ale co komu pisane, to go nie ominie...

Miejsce wypadku 4 © yurek55

Miejsce wypadku 1 © yurek55

Miejsce wypadku 2 © yurek55

Miejsce wypadku 3 © yurek55
A dalej pojechałem gdzie mnie oczy poniosą, przez pola, łąki i lasy. Tylko ostatnia prosta, czyli wylotówka poznańska była mniej przyjemna, bo po kostce Downa, z której jest wykonana droga rowerowa.

Hala sportowa © yurek55

Tory łucznicze KS Ożarowianka © yurek55

Ulica Kazimierza Deyny © yurek55

Poznańska nieprzyjazna rowerzystom © yurek55
No ale co komu pisane, to go nie ominie...

Miejsce wypadku 4 © yurek55

Miejsce wypadku 1 © yurek55

Miejsce wypadku 2 © yurek55

Miejsce wypadku 3 © yurek55
A dalej pojechałem gdzie mnie oczy poniosą, przez pola, łąki i lasy. Tylko ostatnia prosta, czyli wylotówka poznańska była mniej przyjemna, bo po kostce Downa, z której jest wykonana droga rowerowa.

Hala sportowa © yurek55

Tory łucznicze KS Ożarowianka © yurek55

Ulica Kazimierza Deyny © yurek55

Poznańska nieprzyjazna rowerzystom © yurek55
- DST 71.50km
- Czas 03:19
- VAVG 21.56km/h
- Temperatura 28.3°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 8 maja 2018
Kategoria 50-100, BAJABONGO!, Naprawy
Bajabongo po mieście
Miałem szczery zamiar przejechać co najmniej sto kilometrów, ale w trakcie jazdy musiałem zmienić swoje plany. Inne sprawy wyszły na plan pierwszy i pokrzyżowały mi szyki. Nawet mi to specjalnie nie przeszkadzało, a nawet - przyznam szczerze - przyjąłem to z zadowoleniem. Kręcenie się bez pośpiechu po mieście też ma swój urok, nawet jak się ma Bystry rower szosowy.

Bulwar Jana Karskiego © yurek55

Aleja Bolka i Lolka na działkach w Wilanowie © yurek55

Mauzoleum Potockich w Wilanowie © yurek55
"W parku nieopodal kościoła św. Anny, blisko bramy wjazdowej na główny dziedziniec pałacu w Wilanowie stoi symboliczny nagrobek – pomnik. Wystawił go Aleksander Potocki swoim rodzicom: Aleksandrze z Lubomirskich Potockiej i Stanisławowi Kostce Potockiemu, właścicielom Wilanowa na początku XIX wieku.
Mauzoleum zostało zaprojektowane w 1834 roku przez sławnego architekta Henryka Marconiego, a wykonane z piaskowca szydłowieckiego w latach 1834-1836 przez Konstantego Hegla (tworcę Syrenki z Rynku Starego Miasta).
Pod neogotyckim baldachimem umieszczony jest sarkofag z przedstawieniem postaci małżonków, jego boki zdobią płaskorzeźby – geniusze śmierci oraz personifikacje zainteresowań i cnót zmarłych."

Cmentarz w Wilanowie © yurek55

Kaplica Potockich na cmentarzu w Wilanowie © yurek55

Rzeźba cmentarna © yurek55

Płaskorzeźba nagrobna © yurek55

Rower przy cmentarnym wodopoju © yurek55
zamieniłem łańcuchy. Teraz drugi łańcuch zaczyna drugą rundę.

Bulwar Jana Karskiego © yurek55

Aleja Bolka i Lolka na działkach w Wilanowie © yurek55

Mauzoleum Potockich w Wilanowie © yurek55
"W parku nieopodal kościoła św. Anny, blisko bramy wjazdowej na główny dziedziniec pałacu w Wilanowie stoi symboliczny nagrobek – pomnik. Wystawił go Aleksander Potocki swoim rodzicom: Aleksandrze z Lubomirskich Potockiej i Stanisławowi Kostce Potockiemu, właścicielom Wilanowa na początku XIX wieku.
Mauzoleum zostało zaprojektowane w 1834 roku przez sławnego architekta Henryka Marconiego, a wykonane z piaskowca szydłowieckiego w latach 1834-1836 przez Konstantego Hegla (tworcę Syrenki z Rynku Starego Miasta).
Pod neogotyckim baldachimem umieszczony jest sarkofag z przedstawieniem postaci małżonków, jego boki zdobią płaskorzeźby – geniusze śmierci oraz personifikacje zainteresowań i cnót zmarłych."

Cmentarz w Wilanowie © yurek55

Kaplica Potockich na cmentarzu w Wilanowie © yurek55

Rzeźba cmentarna © yurek55

Płaskorzeźba nagrobna © yurek55

Rower przy cmentarnym wodopoju © yurek55
zamieniłem łańcuchy. Teraz drugi łańcuch zaczyna drugą rundę.
- DST 62.00km
- Teren 1.00km
- Czas 03:15
- VAVG 19.08km/h
- Temperatura 25.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 6 maja 2018
Kategoria Gassy, przed śniadaniem, 50-100
Dzień konia!
W swoją tradycyjną, niedzielną, przedśniadaniową przejażdżkę wybrałem się, a jakże, do Gassów. Wprawdzie ostatnio był tam ścisk jak na masie krytycznej, ale wiedziałem, że tej porze będzie inaczej. Pierwszy etap, do Piaseczna, pokonałem nie wiem kiedy i skuszony widokiem działających na Rynku wodotrysków, postanowiłem na chwilkę się zatrzymać. Trwały przygotowania do biegowej imprezy z okazji Święta 3 Maja pod nazwą "Konstytucyjna Mila", ale cóż to dla mnie mila? Ja miałem przed sobą dwadzieścia pięć mil. Na wyjeździe do Konstancina dogoniłem na światłach chłopaka na i - bez większych nadziei - siadłem mu na koło. Kiedy po kilkuset metrach nadal się trzymałem uznałem, że trzeba się zapytać czy mu nie przeszkadza taki ogon. Wyjaśniłem, że sam nie utrzymam takiego tempa i nie dam zmiany, a on bez problemu się zgodził. Powiedział, że też jedzie do Gassów i spokojnie mnie podholuje. Rozstaliśmy się na rondzie, gdzie on pojechał w lewo by zaatakować Gassy od Bielawy i Obór, a ja jak zawsze pojechałem prosto pod górę ulicą Gąsiorowskiego. Później jak się mijaliśmy w Ciszycy jadąc z przeciwnych kierunków, jeszcze raz mu podziękowałem za koło. Dalsza droga upływała w szybkim tempie i w pięknych okolicznościach, ale nastroju do zdjęć nie miałem bo szkoda mi było stawać i tracić rytm jazdy. Tylko jak pociąg z węglem do Siekierek mi zajechał drogę. nie miałem wyjścia i musiałem postać chwilę. Generalnie jazdę uważam za rewelacyjną i jestem dumny ze średniej, która nota bene w mieście trochę spadła. Strava wynagrodziła mój wysiłek 13 pucharkami, w tym za poprawienie PR - pięcioma, co na tej trasie nie jest łatwe.

Rynek Piaseczno © yurek55

Biuro biegu "Konstytucyjna Mila" ulicami Piaseczna © yurek55

Dostawa węgla do EC Siekierki © yurek55

Rynek Piaseczno © yurek55

Biuro biegu "Konstytucyjna Mila" ulicami Piaseczna © yurek55

Dostawa węgla do EC Siekierki © yurek55
- DST 61.78km
- Czas 02:33
- VAVG 24.23km/h
- Temperatura 11.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Znowu poranne Gassy i słowo o ddr
W niedzielę czas na jeżdżenie jest tylko z samego rana, później jest czas dla rodziny. Obudziłem się na tyle wcześnie, że miałem czas na wycieczkę ca sześćdziesiąt kilometrów, czyli Zaborów, albo Gassy po trójkącie. Jako że kierunek zachodni w ostatnich dniach eksplorowałem dość intensywnie, dziś wybrałem wizytę w Republice Rowerowej. Tym razem odwróciłem kierunek jazdy i najpierw pojechałem do Piaseczna, choć bardziej naturalnym - i wygodniejszym - jest początkowe "z górki na pazurki" Spacerową, niż jej mozolne podjeżdżanie w drodze powrotnej. No ale przed Polem Mokotowskim skręciłem w prawo i Aleją Żwirki i Wigury udałem się na południe. Od kilku miesięcy powstaje tam wygodna, asfaltowa droga dla rowerów i znowu, jak ostatni naiwniak, dałem się skusić. Niestety fragmenty asfaltu mieszają się z szutrem albo zwykłym ziemnym podłożem i nie bardzo wiadomo, kiedy całość będzie gotowa do jazdy. Już naprawdę wolę jechać tam po jezdni, niż po tym torze przeszkód. Zauważyłem zresztą, że to jest stała praktyka wykonawców dróg rowerowych. Nie kładą asfaltowego chodnika jednym ciągiem, a zostawiają - nie wiem po jaki... po co - przerwy kilku-, kilkunasto-, lub kilkudziesięciometrowe. Tak samo jest m.in. na Połczyńskiej i Lazurowej. Ale dość o śmieszkach, mnie one są niepotrzebne właściwie i bardziej bezpiecznie czuję się na jezdni, niż w towarzystwie tłumu rowerzystów na Veturillo. Dziś taki jeden na Powsińskiej o mało mnie nie potrącił, bo zachciało mu się wyprzedzać. Na szczęście wyczułem jego zamiar i krzyknąłem mu niemal do ucha: "uwaga!" - i dopiero wrócił na swój tor jazdy mamrocząc jakieś przeprosiny.
A teraz krótka fotorelacja.

Przynajmniej od czterech lat na tej starej chałupce, ruinie właściwie, był napis "Do sprzedania". Teraz pojawiły się drewniane bale, a dalej płyty betonowe, zobaczymy co będzie dalej. W oddali wiadukt nad południową obwodnicą w Dawidach i maszty radiolokacyjne lotniska Okęcie.

Zjechałem na przystań bo jeszcze w tym sezonie promu nie fociłem i nie wiem, czy jeszcze będzie mi chciało tam zjeżdżać.

Oto i on przy brzegu w oczekiwaniu na pasażerów. Ruch jeszcze niewielki bo dopiero godzina 9:24. Ale rowerzystów (szosowych) spotkałem co najmniej pół setki.

Przyczepa kampingowa - mieszkanie dla obsługi promu

Cennik ten sam co w latach ubiegłych, bez rewaloryzacji o wskaźnik inflacji
PS. Na nowej drodze dla rowerów z rondem, które Hipek wspominał w swoim wpisie Strava dała mi kieliszek. Po bliższym sprawdzeniu okazało się, że mam czas taki jak Tomek, który ultramaraton Piękny Wschód przejeżdża w 17 godzin (512 km).
Tylko Hipka czasu tam nie ma, pewnie nie przerzucił trasy do Stravy?
A teraz krótka fotorelacja.

Przynajmniej od czterech lat na tej starej chałupce, ruinie właściwie, był napis "Do sprzedania". Teraz pojawiły się drewniane bale, a dalej płyty betonowe, zobaczymy co będzie dalej. W oddali wiadukt nad południową obwodnicą w Dawidach i maszty radiolokacyjne lotniska Okęcie.

Zjechałem na przystań bo jeszcze w tym sezonie promu nie fociłem i nie wiem, czy jeszcze będzie mi chciało tam zjeżdżać.

Oto i on przy brzegu w oczekiwaniu na pasażerów. Ruch jeszcze niewielki bo dopiero godzina 9:24. Ale rowerzystów (szosowych) spotkałem co najmniej pół setki.

Przyczepa kampingowa - mieszkanie dla obsługi promu

Cennik ten sam co w latach ubiegłych, bez rewaloryzacji o wskaźnik inflacji
PS. Na nowej drodze dla rowerów z rondem, które Hipek wspominał w swoim wpisie Strava dała mi kieliszek. Po bliższym sprawdzeniu okazało się, że mam czas taki jak Tomek, który ultramaraton Piękny Wschód przejeżdża w 17 godzin (512 km).
Tylko Hipka czasu tam nie ma, pewnie nie przerzucił trasy do Stravy?
- DST 62.00km
- Czas 02:42
- VAVG 22.96km/h
- Temperatura 21.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 27 kwietnia 2018
Kategoria 50-100
Za deszczem
Zgłębiam ostatnio przygody tajnego radcy dworu Erasta Fandorina, bohatera cyklu powieści Borisa Akunina osadzonych w realiach carskiej Rosji. Taki dziewiętnastowieczny, rosyjski James Bond. To tłumaczy zmniejszoną aktywność rowerową w ostatnim czasie i dziś też nie chciało mi się wychodzić na rower. Ale kiedy już wyszedłem, to bardzo mi się zachciało jechać i nawet gdy spotkałem Katanę, to zamieniliśmy raptem kilka słów i rozjechaliśmy się w swoją stronę. Ona już wracała z Leszna, a ja dopiero się rozkręcałem. Ale gdy już wracałem i zobaczyłem czarne chmury wiszące nade mną, zacząłem żałować, że nie zawróciłem do domu wcześniej. Okazało się jednak, że Bóg rowerzystów czuwał i deszcz mnie wyprzedził. Pierwsze kałuże napotkałem w Lipkowie, potem jeszcze w Klaudynie, a nawet w lasku na Bemowie. Tak że tylko spod kół mnie nieco pochlapało, ale z góry oszczędziło. A jechałem w samej koszulce i mogło być słabo, bo temperatura nie rozpieszczała zbytnio.

Kaputy!

Rzepak

Bażant

Kałuże

Kaputy!

Rzepak

Bażant

Kałuże
- DST 85.00km
- Czas 03:51
- VAVG 22.08km/h
- Temperatura 14.6°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 7 kwietnia 2018
Kategoria 50-100
Niespotykana awaria i jej szczęśliwy finał
Poranny wyjazd zaczął się bardzo dobrze i kiedy zrobiłem pierwszy postój pod kościołem w Borzęcinie, moja średnia wynosiła ponad 26 km/h. Jechałem trasą "Babickiej dychy" i gdy znalazłem się w mieście akurat startowali młodzicy, a bieg główny miał zacząć się w południe. Zapewne zgromadził więcej uczestników, niż ta garstka dzieciaków zmuszonych do startu przez pana od wuefu.

Ale dziś nie o jeździe i biegach ulicznych, a o awarii. Tak więc gdy w pewnym momencie ruszając mocniej depnąłem w pedał, rozległo się trrrrr! i lewa korba znalazła się w dole, razem z prawą. Tak mnie to zdeprymowało i zaskoczyło, że nie wiedziałem co się stało. Patrzyłem na to i nie wierzyłem w to co widzę. Postanowiłem znaleźć ławeczkę na uboczu i tam dopiero bliżej zgłębić problem i się zastanowić. Kręcąc tylko prawą nogą w końcu dojechałem do jakiejś i tam wyciągnąłem multitoola, poluzowałem śruby mocujące i ustawiłem korbę i mocno dokręciłem.

Oba ramiona korb w dole
Niestety pomogło nie na długo, bo na najbliższym podjeździe mocniejsze depnięcie znów usłyszałem trrrr i ramię korby przestawiło się znowu. Tym razem szybko przywróciłem właściwe ustawienie i uważając by za mocno nie naciskać na pedały kontynuowałem jazdę. Kolejny raz zdarzyło się to już pod domem i już mi się nie chciało schodzić, jakoś dojechałem. W domu zabrałem się za bardziej wnikliwe zbadanie przyczyn i po zdjęciu lewej korby okazało się, że wielowpust w ramieniu jest wyrobiony "na okrągło".
Pomyślałem, że trzeba będzie kupić nową, ale nawet nie miałem czasu poszukać w necie i sprawdzić kosztów, bo jechaliśmy na proszony obiad. Właśnie tu.

Ulubiony pejzaż miejski Putina
Wracając zajechałem do Deca zapytać serwisantów o przyczynę takiego zajechania i o koszt nowego ramienia korby. Okazało się, że ich polityka sprzedaży nie przewiduje takich sytuacji i można kupić komplet, za 360 zł z suportem i tarczami. Poradzili mi żebym na allegro poszukał. W trakcie rozmowy wyszło, że rower kupiłem rok i trzy miesiące temu i chłopak mnie uświadomił, że w takim razie to jest jeszcze na gwarancji. Byłem pewien, że dają rok, a tu takie miłe zaskoczenie! Tym bardziej, że skoro nie sprzedają pojedynczych ramion, to pewnie wymienią mi cały komplet.
W domu sprawdziłem i rzeczywiście Decathlon na Tribany 520 daje dwa lata gwarancji. A na ramę, widelec, kierownicę i mostek - dożywotnią.

Ale dziś nie o jeździe i biegach ulicznych, a o awarii. Tak więc gdy w pewnym momencie ruszając mocniej depnąłem w pedał, rozległo się trrrrr! i lewa korba znalazła się w dole, razem z prawą. Tak mnie to zdeprymowało i zaskoczyło, że nie wiedziałem co się stało. Patrzyłem na to i nie wierzyłem w to co widzę. Postanowiłem znaleźć ławeczkę na uboczu i tam dopiero bliżej zgłębić problem i się zastanowić. Kręcąc tylko prawą nogą w końcu dojechałem do jakiejś i tam wyciągnąłem multitoola, poluzowałem śruby mocujące i ustawiłem korbę i mocno dokręciłem.

Oba ramiona korb w dole
Niestety pomogło nie na długo, bo na najbliższym podjeździe mocniejsze depnięcie znów usłyszałem trrrr i ramię korby przestawiło się znowu. Tym razem szybko przywróciłem właściwe ustawienie i uważając by za mocno nie naciskać na pedały kontynuowałem jazdę. Kolejny raz zdarzyło się to już pod domem i już mi się nie chciało schodzić, jakoś dojechałem. W domu zabrałem się za bardziej wnikliwe zbadanie przyczyn i po zdjęciu lewej korby okazało się, że wielowpust w ramieniu jest wyrobiony "na okrągło".
Pomyślałem, że trzeba będzie kupić nową, ale nawet nie miałem czasu poszukać w necie i sprawdzić kosztów, bo jechaliśmy na proszony obiad. Właśnie tu.

Ulubiony pejzaż miejski Putina
Wracając zajechałem do Deca zapytać serwisantów o przyczynę takiego zajechania i o koszt nowego ramienia korby. Okazało się, że ich polityka sprzedaży nie przewiduje takich sytuacji i można kupić komplet, za 360 zł z suportem i tarczami. Poradzili mi żebym na allegro poszukał. W trakcie rozmowy wyszło, że rower kupiłem rok i trzy miesiące temu i chłopak mnie uświadomił, że w takim razie to jest jeszcze na gwarancji. Byłem pewien, że dają rok, a tu takie miłe zaskoczenie! Tym bardziej, że skoro nie sprzedają pojedynczych ramion, to pewnie wymienią mi cały komplet.
W domu sprawdziłem i rzeczywiście Decathlon na Tribany 520 daje dwa lata gwarancji. A na ramę, widelec, kierownicę i mostek - dożywotnią.
- DST 60.00km
- Czas 02:45
- VAVG 21.82km/h
- Temperatura 16.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 3 kwietnia 2018
Kategoria 50-100
Test nowych opon
Czekały, czekały, aż się doczekały - najwyższy już czas był, na zmianę opon na letnie. Niestety przez nieuwagę przy pompowaniu rozerwało mi dętkę. Nie zwróciłem uwagi, że wychodzi bokiem, bo patrzyłem na manometr i dopiero głośny huk dał znak że już wystarczy. Z drugą dętką już bardziej uważałem i oponę też założyłem widocznie lepiej, bo obyło się bez dalszych sensacji. Sensacją za to okazała się temperatura. Gdy spojrzałem za okno ujrzałem aż dwadzieścia stopni! Po wczorajszych dwóch, to dość niespodziewany skok. Niestety uwierzyłem w ten upał i wyletniłem się za bardzo, więc szybko musiałem zawrócić i koszulkę z krótkim rękawem zamienić na bardziej stosowną, czyli z długim. Później już jednak nic nie stało na przeszkodzie, by wyruszyć w drogę. Po tych wszystkich przebojach czasu już za dużo nie miałem, ale na pętlę do Zaborowa w sam raz. Jechało się bardzo dobrze i nie wiem, czy to zasługa temperatury i krótkich spodni, czy węższych i gładszych opon, ale czułem, że kilometry szybciej umykają niż zwykle, a co na licznik spojrzałem, to widziałem na nim wartości dotąd nieoglądane. :) Nie zmienia to faktu, że minął mnie chłopak jadący za samochodem i to tak, jakbym stał w miejscu. Musieli mieć około 50 km/h.
Teraz zdjęcia, ze szczególnym uwzględnieniem opon.





A po południu pojechałem raz jeszcze, ale innym rowerem i dlatego będzie drugi wpis.
Teraz zdjęcia, ze szczególnym uwzględnieniem opon.





A po południu pojechałem raz jeszcze, ale innym rowerem i dlatego będzie drugi wpis.
- DST 59.00km
- Czas 02:25
- VAVG 24.41km/h
- Temperatura 15.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 30 marca 2018
Kategoria Piaseczno/Ursynów, 50-100
Dwie jazdy, wpis jeden
Miałem dwie sprawy do załatwienia, jedną na Ursynowie, drugą na Nowym Świecie, a że pogoda wreszcie ładna, to pojechałem rowerem. Nie sądziłem, że jest aż tak ciepło i choć w trakcie jazdy nie czułem tego tak dotkliwie to gdy dojechałem na miejsce byłem cały mokry. Troszkę posiedziałem, ochłonąłem i w powrotną drogę wybrałem się już bez kurtki. Na szczęście dziś miałem plecak i miałem gdzie ją schować.Uznałem, że lepiej będzie wracać jak najszybciej do dom, zostawić ten bagaż i dopiero pojechać pozostałe sprawy załatwiać. Tak też się stało. Druga wycieczka wyszła już bardziej kolarska. Po załatwieniu interesu na Nowym Świecie, szybki zjazd Tamką i już byłem nad Wisłą. Później na północ aż do Łomianek, a powrót przez Mościska i Izabelin. Tylu samochodów stojących w korku jeszcze na tej drodze nie widziałem, bardzo współczuję wyjeżdżającym na Święta.

Widok z wiadukt na Poleczki

Widok z wiaduktu na Poleczki w kierunku lotniska

Kontrola czasu w Warszawie

Kontrola czasu w Izabelinie

Kontrola temperatury

Widok z wiadukt na Poleczki

Widok z wiaduktu na Poleczki w kierunku lotniska

Kontrola czasu w Warszawie

Kontrola czasu w Izabelinie

Kontrola temperatury
- DST 85.64km
- Czas 04:10
- VAVG 20.55km/h
- Temperatura 11.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 25 marca 2018
Kategoria przed śniadaniem, Gassy, 50-100
Gassy z rana lepsze jak śmietana
Dziś z kolei obudziłem się skoro świt i żeby nie marnować czasu na bezdurno, pojechałem przed śniadaniem do Gassów. Dobrze, że zerknąłem na termometr za oknem i stosownie się ubrałem, bo ta wiosna to jakoś się czai jak szpak do... [autocenzura]. Musiałem przeprosić się z ocieplaczami na buty i wcale tego nie żałowałem - biały szron na samochodach, siwy mróz na trawnikach. Jazda po Warszawie w tak wczesny, niedzielny poranek, to sama przyjemność, nawet czerwone światła na skrzyżowaniach, nie zatrzymują, a jedynie spowalniają przejazd.;) Ostatnio upodobałem sobie przejazd do Wilanowa ulicą Gołkowską i przez wieś Augustówka obok EC Żerań. Zawszeć to przyjemniej niż po trzypasmowej Powsińskiej.

Dymiące kominy widok z ulicy Kobylańskiej
Po dojechaniu do Gassów zrezygnowałem tym razem ze zjeżdżania na przystań i fotografowania Wisły, tylko zawróciłem w stronę Ciszycy i przez Habdzin i kolejne miejscowości Urzecza dotarłem do technicznej i wzdłuż Przyczółkowej dotarłem do Wilanowa. Przy pączkach już kompletowała się na ekipa #ruszwarszawa, by jak co tydzień wyruszyć do Góry Kalwarii i dalej.
Jakby się ktoś pytał, to ruszają o 9:30 w każdą sobotę i niedzielę.
Do domu wróciłem Aleją Wilanowską, ale tym razem nie skręciłem w Wołoską, a pojechałem prosto Marynarską. Rzadko tamtędy jeżdżę ze względu na niezbyt przyjazne dla rowerzystów warunki, ale dziś ruch był niewielki.

Na wiadukcie ulicy Marynarskiej
A dalej już prosto do Alei Krakowskiej i do domu na śniadanie. Na Urzędzie Gminy Włochy czas jeszcze zimowy więc nie zrobiłem kontroli czasu, bo była przekłamana.:)

Dymiące kominy widok z ulicy Kobylańskiej
Po dojechaniu do Gassów zrezygnowałem tym razem ze zjeżdżania na przystań i fotografowania Wisły, tylko zawróciłem w stronę Ciszycy i przez Habdzin i kolejne miejscowości Urzecza dotarłem do technicznej i wzdłuż Przyczółkowej dotarłem do Wilanowa. Przy pączkach już kompletowała się na ekipa #ruszwarszawa, by jak co tydzień wyruszyć do Góry Kalwarii i dalej.
Jakby się ktoś pytał, to ruszają o 9:30 w każdą sobotę i niedzielę.
Do domu wróciłem Aleją Wilanowską, ale tym razem nie skręciłem w Wołoską, a pojechałem prosto Marynarską. Rzadko tamtędy jeżdżę ze względu na niezbyt przyjazne dla rowerzystów warunki, ale dziś ruch był niewielki.

Na wiadukcie ulicy Marynarskiej
A dalej już prosto do Alei Krakowskiej i do domu na śniadanie. Na Urzędzie Gminy Włochy czas jeszcze zimowy więc nie zrobiłem kontroli czasu, bo była przekłamana.:)
- DST 59.00km
- Czas 02:44
- VAVG 21.59km/h
- Temperatura 0.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 24 marca 2018
Kategoria 50-100
Przejazd kontrolny
Za późno wstałem i czasu wystarczyło tylko na objazd zachodnich wiosek. Sprawdziłem co się dzieje z tymi wyciętymi drzewami na drodze z Zaborowa i jak idzie budowa hali w Pilaszkowie. A hala Sportowa Gminnego Ośrodka sportu i Rekreacji w Zielonkach Parcelach już prawie ukończona. Obok powstała też szkoła, dzieciaki nie będą miały wuefu na korytarzu. Druga hala sportowa jest budowana dwa kilometry dalej, w Kaputach, ale to już gmina Ożarów, Ta należy do gminy Stare Babice. Znalazłem film jakiegoś miejscowego reportera na jej temat. Jest tutaj.

GOSiR Zielonki - Parcele

Znak znowu wprowadza w błąd. Do Pilaszkowa można dojechać bez problemu, żadnych robót drogowych nie stwierdziłem

Dalej prosto do DK 92 na Poznań przejazd zamknięty, ja skręcałem w lewo

Hala w Pilaszkowie zyskała ściany i dach

Kontrola czasu, choć nie widać zegara? Ale dzwony biją na Anioł Pański - znaczy południe!

Gdy przyjdzie wiosna kościół będzie niewidoczny, zasłonią go liście

Kontrola czasu w Żbikowie

Jeszcze dokładniejsza kontrola czasu :)
I na koniec mapa przejazdu jakoś dziś dziwnie pokręcona.

GOSiR Zielonki - Parcele

Znak znowu wprowadza w błąd. Do Pilaszkowa można dojechać bez problemu, żadnych robót drogowych nie stwierdziłem

Dalej prosto do DK 92 na Poznań przejazd zamknięty, ja skręcałem w lewo

Hala w Pilaszkowie zyskała ściany i dach

Kontrola czasu, choć nie widać zegara? Ale dzwony biją na Anioł Pański - znaczy południe!

Gdy przyjdzie wiosna kościół będzie niewidoczny, zasłonią go liście

Kontrola czasu w Żbikowie

Jeszcze dokładniejsza kontrola czasu :)
I na koniec mapa przejazdu jakoś dziś dziwnie pokręcona.
- DST 72.00km
- Czas 03:15
- VAVG 22.15km/h
- Temperatura 8.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze





















