Wpisy archiwalne w kategorii
50-100
| Dystans całkowity: | 67774.64 km (w terenie 1400.00 km; 2.07%) |
| Czas w ruchu: | 3364:41 |
| Średnia prędkość: | 20.09 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 132.12 km/h |
| Suma podjazdów: | 84310 m |
| Suma kalorii: | 974362 kcal |
| Liczba aktywności: | 1004 |
| Średnio na aktywność: | 67.50 km i 3h 21m |
| Więcej statystyk | |
Poniedziałek, 24 czerwca 2019
Kategoria 50-100
Do domu
Okazuje się, że wsiadam na rower tylko wtedy, gdy muszę do domu po coś pojechać. Tyle różnych rzeczy chce mi się tutaj robić, że jazda rowerem schodzi na plan dalszy.
Kilometry się nie zgadzaja, bo zapomniałem pauzy wyłączyć i Strava narysowała prostą kreskę od domu, do miejsca ponownego włączenia nagrywania.
Kilometry się nie zgadzaja, bo zapomniałem pauzy wyłączyć i Strava narysowała prostą kreskę od domu, do miejsca ponownego włączenia nagrywania.
- DST 56.00km
- Czas 02:36
- VAVG 21.54km/h
- Temperatura 28.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 7 czerwca 2019
Kategoria 50-100
Tour de Zaborów
Przedwieczorna jazda pozwala uniknąć największych upałów, a że teraz dni najdłuższe w roku, to trzeba korzystać i jeżdzić przy świetle dziennym. Początkowo miałem zamiar pokręcić się po mieście i tak nawet zacząłem trasę, ale po drodze przypomniałem sobie, że dziś piątek i postanowiłem uciekać z warszawskich dróg rowerowych gdzie pieprz rośnie. Tym razem pieprz rósł w Zaborowie, a ja po drodze, na Trakcie Królewskim utrzymałem przez kilometr koło, co wystarczyło na wyrównanie rekordu na segmencie. Na dłużej już sił nie wystarczyło i mój przypadkowy towarzysz podróży, jadąc swoim, jednostajnym tempem oddalił się i zniknął mi z oczu. Cóż, jestem przyzwyczajony. A do Zaborowa dojechałem drogą wojewódzką 580, bo jakoś się zagapiłem i nie skręciłem tam, gdzie już ponad trzydzieści razy skręcałem, tylko pojechałem prosto. Później kawałek wyremontowaną drogą do Pilaszkowa i skręt na wschód do domu.

Cień rowerzysty zmierza do Pilaszkowa. Zachodzące słońce z prawej, czyli jedzie na południe, asfalt gładki jak pupa niemowlaka.
Za to w Kaputach zaczyna się, niestety, nowa droga rowerowa i to tak niefortunnie, że trzeba mieć naprawdę zdrowe nerwy, żeby ją zignorować. Nawet nie wiem, czy jest już oficjalnie oddana i tym samym, czy jest obowiązująca, ale jednak nią pojechałem. Napisałem, niestety, nie bez powodu. Nie dość, że jest z kostki, to ta kostka jest ruchoma i jadąc po niej słychać turkot z pod kół. To grzechocą luźno ułożone i przemieszczające się betonowe kostki Bauma. Dopełnieniem tego cudu techniki drogowniczej są pryzmy piasku co kilkadziesiąt metrów i jeszcze to...

Dłużej nie zdzierżyłem i wróciłem na jezdnię, ale jeśli tam nic się nie zmieni, to trzeba będzie zacząć unikać tej drogi powrotnej. Na zachód można próbować jeżdzić, wszak śmieszka jest wówczas po lewej stronie i można próbować z policją dyskutować. Jakby co.
A w Szeligach nic nie rośnie na polu, tylko słońce się chowa po lewej.

Pole, pole, łyse pole, ale mam już plan...

Pomalutku, bez pośpiechu, wszystko zrobię sam

Cień rowerzysty zmierza do Pilaszkowa. Zachodzące słońce z prawej, czyli jedzie na południe, asfalt gładki jak pupa niemowlaka.
Za to w Kaputach zaczyna się, niestety, nowa droga rowerowa i to tak niefortunnie, że trzeba mieć naprawdę zdrowe nerwy, żeby ją zignorować. Nawet nie wiem, czy jest już oficjalnie oddana i tym samym, czy jest obowiązująca, ale jednak nią pojechałem. Napisałem, niestety, nie bez powodu. Nie dość, że jest z kostki, to ta kostka jest ruchoma i jadąc po niej słychać turkot z pod kół. To grzechocą luźno ułożone i przemieszczające się betonowe kostki Bauma. Dopełnieniem tego cudu techniki drogowniczej są pryzmy piasku co kilkadziesiąt metrów i jeszcze to...

Dłużej nie zdzierżyłem i wróciłem na jezdnię, ale jeśli tam nic się nie zmieni, to trzeba będzie zacząć unikać tej drogi powrotnej. Na zachód można próbować jeżdzić, wszak śmieszka jest wówczas po lewej stronie i można próbować z policją dyskutować. Jakby co.
A w Szeligach nic nie rośnie na polu, tylko słońce się chowa po lewej.

Pole, pole, łyse pole, ale mam już plan...

Pomalutku, bez pośpiechu, wszystko zrobię sam
- DST 62.00km
- Czas 02:40
- VAVG 23.25km/h
- Temperatura 24.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 4 czerwca 2019
Kategoria 50-100, Gassy, Piaseczno/Ursynów
Guma i atak komarów
Miałem zajęte przedpołudnie i dopiero po obiedzie wyszedłem na rower, jak to się kiedyś mówiło. A może i teraz też tak się mówi. Do Piaseczna wybrałem się nieco okrężną drogą, jadąc przez Michałowice, Puchały i Janki. Jadąc techniczną wzdłuż katowickiej miałem okazję zaobserwować potężny korek w stronę Nadarzyna.

Stoją
W basenie się jeszcze dziś nie moczyłem, ale w przyszłości na pewno skorzystam z tej atrakcji, tylko kąpielówki będe musiał zabierać w trasę. :)

Basen
Po krótkiej przerwie wyruszyłem dalej, do przystani, zobaczyć czy prom juz pływa. Okazało się, że jest jeszcze o trzydzieści centymetrów za wysoka woda i dopiero około soboty, albo niedzieli ruszą.

Prom

Kot

Widać kamienie

Niespodzianka przed mostem na Wilanówce
Ale prawdziwa niespodzianka nastąpiła w Wilanowie gdy z przedniej opony błyskawicznie zeszło powietrze. Nastąpiło to przy zamkniętym już ogródku Grycana, więc przynajmniej w dobrym miejscu. Mogłem się rozłożyć przy stoliku na ławeczce i spokojnie zabrać za pracę. Znaczy prawie spokojnie, bo wilanowskie komary szybko wyczuły spoconego faceta z zajętymi rękami i obsiadały mnie całymi chmarami. Zanim zlikwidowałem pierwszą setkę, juz nadlatywała kolejna, potem kolejna i tak przez cały czas. Nigdy jeszcze nie doświadczyłem tak zmasowanego ataku i chyba wiem, dlaczego te stoliki były puste.:) Nie wyobrażam sobie siedzenia na zewnątrz. Już nawet pompować porządnie koła nie miałem ochoty, tylko jak najszybciej stamtąd uciec.

Dętka
Wracałem już po ciemku napotkałem zdecydowanie za dużo nieoświetlonych rowerów. Nigdy nie zrozumiem co kieruje tymi ludźmi.
Dobranoc.

Stoją
W basenie się jeszcze dziś nie moczyłem, ale w przyszłości na pewno skorzystam z tej atrakcji, tylko kąpielówki będe musiał zabierać w trasę. :)

Basen
Po krótkiej przerwie wyruszyłem dalej, do przystani, zobaczyć czy prom juz pływa. Okazało się, że jest jeszcze o trzydzieści centymetrów za wysoka woda i dopiero około soboty, albo niedzieli ruszą.

Prom

Kot

Widać kamienie

Niespodzianka przed mostem na Wilanówce
Ale prawdziwa niespodzianka nastąpiła w Wilanowie gdy z przedniej opony błyskawicznie zeszło powietrze. Nastąpiło to przy zamkniętym już ogródku Grycana, więc przynajmniej w dobrym miejscu. Mogłem się rozłożyć przy stoliku na ławeczce i spokojnie zabrać za pracę. Znaczy prawie spokojnie, bo wilanowskie komary szybko wyczuły spoconego faceta z zajętymi rękami i obsiadały mnie całymi chmarami. Zanim zlikwidowałem pierwszą setkę, juz nadlatywała kolejna, potem kolejna i tak przez cały czas. Nigdy jeszcze nie doświadczyłem tak zmasowanego ataku i chyba wiem, dlaczego te stoliki były puste.:) Nie wyobrażam sobie siedzenia na zewnątrz. Już nawet pompować porządnie koła nie miałem ochoty, tylko jak najszybciej stamtąd uciec.

Dętka
Wracałem już po ciemku napotkałem zdecydowanie za dużo nieoświetlonych rowerów. Nigdy nie zrozumiem co kieruje tymi ludźmi.
Dobranoc.
- DST 74.00km
- Czas 03:13
- VAVG 23.01km/h
- Temperatura 23.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 31 maja 2019
Kategoria 50-100
Z maratończykami do Konstancina
Zacznę od tego, że ekipa forumowa podrozerowerowe.info corocznie organizuje Maraton Podróznika na dystansie pięciuset, albo trzystu kilometrów. Najpierw zgłaszane sa propozycje tras, potem następuje głosowanie i na przełomie maja i czerwca odbywa się impreza. W tym roku wygrała Warka i trasa podana tutaj. i jak zawsze biorą udział moi wirtualni znajomi z bikestats i forum. Przez tyle lat wspólnych startów wszyscy się znają, zresztą środowisko ultramaratończyków nie jest w Polsce szczególnie liczne. Szanuję i podziwiam tych ludzi za jedno: to są całkowici amatorzy, którzy za własne pieniądze i kosztem swojego czasu, w ramach urlopu z pracy, jadą 500, 1000, 3000 kilometrów, a na mecie czeka na nich medal i uścisk ręki organizatora. Najbardziej znane i najtrudniejsze ultramaratony w Polsce to: Bałtyk - Bieszczady Tour (1008 km), Maraton Rowerowy Dookoła Polski (3130 km), Maraton Północ - Południe (942 km), Maraton Rowerowy Dookoła Polski - Góry, ze Świeradowa do Przemyśla (1122 km), czy niedawno zakończony Race Through Poland, tez ponad 1000 - kilometrowy, który w limicie czasu ukończyło SZEŚCIU startujących. Dodam, że z Wrocławia wystartowało ich siedemdziesięciu jeden, ale wichury i śnieżyce na szczytach gór dramatycznie przetrzebiły stawkę do.
Po tym przydługim wstępie przejdźmy wreszcie do rzeczy. Otóż na forum zobaczyłem, że jeden z zawodników podaje swoją trasę z Zachdniego na miejsce startu, którą poprowadził Aleją Krakowską i Puławską. Zaproponowałem moim zdaniem lepszy wariant i swoje towarzystwo w charakterze przewodnika. Koledzy się zgodzili i tym sposobem odebrałem dziś z pociągu emesa i Turystę z kolegą, a dołączył do nas nikomu wczesniej nie znany Adam z Otwocka. W tym towarzystwie przejechaliusmy wspólnie do Konstancina, do Parku Zdroojowego, a tam dołączył do nas Wilk i oni pojechali do Warki, a ja do domu na obiad. Oczywiście nie ukrywam, że zazdroszczę i żałuję, bo może trzysta dałbym radę przejechać, ale jednak analizując za i przeciw, więcej jest plusów ujemnych niż plusów dodatnich. :)
PS.
Kupiłem w Piasecznie przewód usb typ C do telefonu, ale to gniazdo w telefonie nie kontaktuje dobrze, a nie wina przewodu.

W Parku Zdrojowym w Konstancinie

W Parku koło Dworca Zachodniego
edit.
Jedyny Polak ze znanej drużyny Sanatorium, prowadzonej przez Hipka.
Po tym przydługim wstępie przejdźmy wreszcie do rzeczy. Otóż na forum zobaczyłem, że jeden z zawodników podaje swoją trasę z Zachdniego na miejsce startu, którą poprowadził Aleją Krakowską i Puławską. Zaproponowałem moim zdaniem lepszy wariant i swoje towarzystwo w charakterze przewodnika. Koledzy się zgodzili i tym sposobem odebrałem dziś z pociągu emesa i Turystę z kolegą, a dołączył do nas nikomu wczesniej nie znany Adam z Otwocka. W tym towarzystwie przejechaliusmy wspólnie do Konstancina, do Parku Zdroojowego, a tam dołączył do nas Wilk i oni pojechali do Warki, a ja do domu na obiad. Oczywiście nie ukrywam, że zazdroszczę i żałuję, bo może trzysta dałbym radę przejechać, ale jednak analizując za i przeciw, więcej jest plusów ujemnych niż plusów dodatnich. :)
PS.
Kupiłem w Piasecznie przewód usb typ C do telefonu, ale to gniazdo w telefonie nie kontaktuje dobrze, a nie wina przewodu.

W Parku Zdrojowym w Konstancinie

W Parku koło Dworca Zachodniego
edit.
Jedyny Polak ze znanej drużyny Sanatorium, prowadzonej przez Hipka.
- DST 57.51km
- Czas 02:31
- VAVG 22.85km/h
- Temperatura 26.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 29 maja 2019
Kategoria 50-100, Gassy, Piaseczno/Ursynów
Siodełko do Gianta, lusterko do Baranka i powódź w Gassach
Po blisko dwudziestu latach, a może i więcej, siodełko popękało, postrzepiło się i wyglądało tragicznie. Jako że po kilkunastoletniej przerwie, jest ostatnio używane na dojazdy do pracy, wygrzebałem w swoich szpargałach rowerowych egzemplarz o wiele lepszy i
zawiozłem do Piaseczna. Po drodze odebrałem przesyłkę z lusterkiem Cateye BM-45 i przy okazji je zamontowałem. Teraz jeszcze muszę wyrobić sobie nawyk spoglądanie w nie, bo na razie nadal zaskakują mnie wyskakujący zza pleców kolarze, czy wyprzedzające samochody. Myślę, że to przyjdzie z czasem.
Ponieważ pojawił się problem z przesyłaniem zdjęć z telefonu do komputera (przestał wykrywać połaczenie USB) zdjęć będzie mniej, gdyż BS ma jakieś limity.

Lustereczko powiedz przecie, kto je...dzie za mną?

Taki tam landszaft

Jeziorka w Obórkach też głęboka się zrobiła, nie widać kamieni
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/2407322733/embed/474793c077153b0b9ac5d79b01eb4bd1f79c682f">
zawiozłem do Piaseczna. Po drodze odebrałem przesyłkę z lusterkiem Cateye BM-45 i przy okazji je zamontowałem. Teraz jeszcze muszę wyrobić sobie nawyk spoglądanie w nie, bo na razie nadal zaskakują mnie wyskakujący zza pleców kolarze, czy wyprzedzające samochody. Myślę, że to przyjdzie z czasem.
Ponieważ pojawił się problem z przesyłaniem zdjęć z telefonu do komputera (przestał wykrywać połaczenie USB) zdjęć będzie mniej, gdyż BS ma jakieś limity.

Lustereczko powiedz przecie, kto je...dzie za mną?

Taki tam landszaft

Jeziorka w Obórkach też głęboka się zrobiła, nie widać kamieni
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/2407322733/embed/474793c077153b0b9ac5d79b01eb4bd1f79c682f">
- DST 66.56km
- Czas 02:47
- VAVG 23.91km/h
- VMAX 43.32km/h
- Temperatura 13.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Fala, gleba i deszcz na koniec
Nie wiem właściwie dlaczego zdecydowałem się na wieczorny wyjazd, ale to nie był dobry pomysł. Chciałem zobaczyć jak Wisła wygląda u nas i w Gassach. W Alei Solidarności, na światłach przy Placu Bankowym, przy niemal zerowej prędkości zaliczyłem upadek na chodnik, ale na szczęście byłem na krótko, więc strat w ubiorze nie ma - tylko łokieć i nogę zeszlifowałem.

Autoportret z łokciem © yurek55

Noga © yurek55

Skrzywiony róg Bystrego B © yurek55 Nad Wisłą dzikie tłumy wyległy oglądać falę kulminacyjną, więc jazdy praktycznie nie było, ale szybko wydostałem się z tłumu i pojechałem na północ, do Gassów.

Bulwary nad Wisłą © yurek55

Wisła pod mostem © yurek55

Przy Porcie Czerniakowskim © yurek55
Ścieżka wzdłuż Czerniakowskiej i Powsińskiej ruchliwa jak zwykle, ale w końcu przy Kościele Bernardynów mogłem ją zostawić i zacząć normalną jazdę. Kiedy już dojechałem do przystani, najpierw usłyszałem szum wody, a dopiero gdy zjechałem na dół zobaczyłem, że przelewa się górą i stąd ten szum. Ludzi tutaj też trochę było, w końcu to niecodzienne zdarzenie i jest na co popatrzeć. Ja też chwilkę tam postałem, zrobiłem kilka zdjęć i mogłem wracać.

Przystań pod wodą © yurek55

Przystań w Gassach © yurek55

Gassy © yurek55
Niestety zanim jeszcze do Wilanowa dojechałem, zaczął kropić deszcz i zerwał sie wiatr. Potem było już tylko gorzej, bardziej mokro i bardziej zimno. Do tego coraz mniej widziałem przez zalane okulary, co w ruchu miejskim nie jest ani komfortowe, ani bezpieczne. Ale jakoś udało się dojechać szczęśliwie. Potem tylko pranie mokrych ciuchów, czyszczenie roweru, wpis na bloga i mozna iśc spać. :)

Autoportret z łokciem © yurek55

Noga © yurek55

Skrzywiony róg Bystrego B © yurek55 Nad Wisłą dzikie tłumy wyległy oglądać falę kulminacyjną, więc jazdy praktycznie nie było, ale szybko wydostałem się z tłumu i pojechałem na północ, do Gassów.

Bulwary nad Wisłą © yurek55

Wisła pod mostem © yurek55

Przy Porcie Czerniakowskim © yurek55
Ścieżka wzdłuż Czerniakowskiej i Powsińskiej ruchliwa jak zwykle, ale w końcu przy Kościele Bernardynów mogłem ją zostawić i zacząć normalną jazdę. Kiedy już dojechałem do przystani, najpierw usłyszałem szum wody, a dopiero gdy zjechałem na dół zobaczyłem, że przelewa się górą i stąd ten szum. Ludzi tutaj też trochę było, w końcu to niecodzienne zdarzenie i jest na co popatrzeć. Ja też chwilkę tam postałem, zrobiłem kilka zdjęć i mogłem wracać.

Przystań pod wodą © yurek55

Przystań w Gassach © yurek55

Gassy © yurek55
Niestety zanim jeszcze do Wilanowa dojechałem, zaczął kropić deszcz i zerwał sie wiatr. Potem było już tylko gorzej, bardziej mokro i bardziej zimno. Do tego coraz mniej widziałem przez zalane okulary, co w ruchu miejskim nie jest ani komfortowe, ani bezpieczne. Ale jakoś udało się dojechać szczęśliwie. Potem tylko pranie mokrych ciuchów, czyszczenie roweru, wpis na bloga i mozna iśc spać. :)
- DST 65.00km
- Czas 02:55
- VAVG 22.29km/h
- Temperatura 18.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 25 maja 2019
Kategoria 50-100, Gassy, przed śniadaniem
Kilometrówka
Weekend pod znakiem działki, a nie roweru, więc tylko wczesnym rankiem, przed śniadankiem, mogłem chwilę pojeździć. Tym razem testowałem śmieszkę po zachodniej stronie Puławskiej i z dwojga złego, wolę jednak tę drugą stronę. Tutaj jest więcej przecznic i bardziej uczęszczanych, czyli trzeba bardziej uważać przy przejeżdżaniu, bo przecież kierowcy patrzą na ulicę, a nie na jakąś głupią ścieżkę rowerową. Bez żalu opuściłem Puławską i jadąc ulicą Jagielską dotarłem do Jóżefosławia i Kierszka, a potem do Konstancina. Tam chwilkę pokręciłem się po alejkach Parku Zdrojowego, sprawdziłem, czy tężnie działają (dopiero od 10.00) i ile kosztują (12 zł, 6 ulg). Póżźniej już chciałem pojechać normalnym tempem, ale natknąłem się na blokadę ulicy przy targowisku konstancińskim. Widać, że w sobotę cieszy się ogromnym powodzeniem i nawet na rowerze trudno było przejechać. W końcu jednak pokonałem ten najgorszy kawałek i śmignąłem do Ciszycy, Obórek i Wilanowa, drogami Republiki Rowerowej Gassy. Pomimo tego tłoku przy targowisku udało się pobić rekord na segmencie do Konstancin - Ciszyca. Niezbyt to wartościowy wynik, bo dopiero trzy razy jechałem ten odcinek, ale pochwalić sie zawsze można, nie? ;)
Trujo nas!

Zakręcone chemitrailsy © yurek55

Te same z innego miejsca © yurek55

Mural na służewieckim parkanie © yurek55

Ujście Jeziorki w Obórkach © yurek55

Pola Mokotowskie © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/2395089358/embed/5ad3471f15ac970c0a687ed52912eb2aca921f7c">
Trujo nas!

Zakręcone chemitrailsy © yurek55

Te same z innego miejsca © yurek55

Mural na służewieckim parkanie © yurek55

Ujście Jeziorki w Obórkach © yurek55

Pola Mokotowskie © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/2395089358/embed/5ad3471f15ac970c0a687ed52912eb2aca921f7c">
- DST 61.00km
- Czas 02:47
- VAVG 21.92km/h
- VMAX 40.40km/h
- Temperatura 18.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 22 maja 2019
Kategoria 50-100
Langsam, langsam aber sicher
Po polsku, to by się tłumaczyło: - "Rób powoli a dokładnie, to ci premia nie przepadnie." :)
Nijak to nie pasuje do jazdy rowerem, tym bardziej szosowym, ale dziś tylko tak mogę opisać moją wycieczkę. Dwanaście kilometrów po krzakach nad Wisłą niczego tu nie tłumaczy.
Reszta niech pozostanie milczeniem.

Mural zaangażowany - Most Świętokrzyski © yurek55

Ścianka dla wszystkich © yurek55

Wstęp wolny © yurek55

Ujęcie wody dla Warszawy, tzw. "Gruba Kaśka" © yurek55

Jaguar XJ6 4.2 litra © yurek55

Most Siekierkowski, na razie ostatni na południu © yurek55

Tenże sam most © yurek55

Widok z tego mostu © yurek55

Mural jubileuszowy - Ursynowski Klub Turystyki Rowerowej "Vagabundus" © yurek55

Pod estakadą do Mostu Siekierkowskiego © yurek55

Murale, murale... © yurek55
Nijak to nie pasuje do jazdy rowerem, tym bardziej szosowym, ale dziś tylko tak mogę opisać moją wycieczkę. Dwanaście kilometrów po krzakach nad Wisłą niczego tu nie tłumaczy.
Reszta niech pozostanie milczeniem.

Mural zaangażowany - Most Świętokrzyski © yurek55

Ścianka dla wszystkich © yurek55

Wstęp wolny © yurek55

Ujęcie wody dla Warszawy, tzw. "Gruba Kaśka" © yurek55

Jaguar XJ6 4.2 litra © yurek55

Most Siekierkowski, na razie ostatni na południu © yurek55

Tenże sam most © yurek55

Widok z tego mostu © yurek55

Mural jubileuszowy - Ursynowski Klub Turystyki Rowerowej "Vagabundus" © yurek55

Pod estakadą do Mostu Siekierkowskiego © yurek55

Murale, murale... © yurek55
- DST 63.00km
- Teren 12.00km
- Czas 03:20
- VAVG 18.90km/h
- Temperatura 18.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 21 maja 2019
Kategoria 50-100
Strach ma wielkie oczy
Miało być dalej, ale zwyciężyła obawa przed burzą. Alarm okazał się fałszywy, a ja zwykłym tchórzem. Na dodatek kilometry się nie zgadzają, bo nie włączyłem rejestracji pod domem.
- DST 50.23km
- Czas 02:10
- VAVG 23.18km/h
- Temperatura 21.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 16 maja 2019
Kategoria Piaseczno/Ursynów, kurierowo, 50-100
Bez historii
Nareszcie przestało padać i temperatura też taka bardziej majowa niż listopadowa się zrobiła. Można było nawet jechać na krótko, z czego skwapliwie skorzystałem. Na to nałożyłem kamizelkę odblaskową, bardziej jako ochronę koszulki przed zmechaceniem od plecaka, niż dla bezpieczeństwa. Pewnie dlatego miałem mokre plecy po powrocie, ale generalnie na ubranie nie narzekam. Drogę do Piaseczna nieco zmodywfikowałem, bo ciagle jeżdżę tą samą, ale Aleja Krakowska, Raszyn i Janki, to też nie jest dobry wybór, a przynajmniej nie w tych godzinach. Wracając, też pojechałem inaczej, bo w Chyliczkach skręciłem na Kierszek i Józefosław i obok Lasu Kabackiego dojechałem do Puławskiej. W sumie nie ma o czym pisać.


- DST 53.61km
- Czas 02:20
- VAVG 22.98km/h
- VMAX 33.40km/h
- Temperatura 16.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze





















