Wpisy archiwalne w kategorii
50-100
| Dystans całkowity: | 67774.64 km (w terenie 1400.00 km; 2.07%) |
| Czas w ruchu: | 3364:41 |
| Średnia prędkość: | 20.09 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 132.12 km/h |
| Suma podjazdów: | 84310 m |
| Suma kalorii: | 974362 kcal |
| Liczba aktywności: | 1004 |
| Średnio na aktywność: | 67.50 km i 3h 21m |
| Więcej statystyk | |
Czwartek, 5 marca 2020
Kategoria 50-100
W słońcu do Zaborowa i dalej
Piękna nam się pogoda trafiła w Warszawie, a ja zamiast od rana kilometry kręcić spałem jak suseł. Nawet kiedy już w końcu wstałem, też jakoś nie paliłem się do jazdy, ale w końcu się przemogłem i pojechałem spenetrować zachodnie wioski. Jest to o tyle dobra trasa, że w zależności od dyspozycji, można ją dowolnie skracać/wydłużać w przedziale od czterdziestu, do stu czterdziestu kilometrów. Oczywiście przy założeniu, że nie wracamy po swoim śladzie tą samą drogą. Tym razem sił i chęci wystarczyło mi tylko do Leszna, bo wiatr choć niezbyt silny, jednak troszkę przeszkadzał. Za to w powrotnej drodze było nieco lżej i mogłem wreszcie jechać bardziej wypoczynkowo. Zupełnie nie miałem ambicji na szybką jazdę i nawet odpoczynek sobie na słoneczku zrobiłem i banana zjadłem.

Kościół z drugiej strony © yurek55

"Koborowo, to złote jabłko..." © yurek55

Majątek Ponimirskich, przejęty przez łajdaka Kunika. © yurek55

Kościół z drugiej strony © yurek55

"Koborowo, to złote jabłko..." © yurek55

Majątek Ponimirskich, przejęty przez łajdaka Kunika. © yurek55
- DST 76.52km
- Czas 03:40
- VAVG 20.87km/h
- VMAX 34.20km/h
- Temperatura 9.0°C
- Kalorie 1018kcal
- Podjazdy 199m
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 26 lutego 2020
Kategoria 50-100, Gassy, Piaseczno/Ursynów
Słońce, deszcz, słońce...
Szukałem, szukałem, aż znalazłem powód do przejechania się na rowerze - tym razem było nim oddanie pożyczonej ksiązki. Najbardziej oczywista droga do Piaseczna, przez Dawidy, jest czasowo niedostępna, więc tym razem wybrałem wariant "taneczny", przez Poleczki, Poloneza, Kujawiaka, aż dostałem się do Puławskiej. Jako że tańca miałem już dosyć, Baletową tym razem ominąłem i dopiero Karczunkowską wróciłem na starą trasę. Przez to trójkąt na mapie przestał być taki kształtny, ale chwilowo nic się na to nie poradzi. Z Piaseczna prosto na wschód do Gassów i powrót do Wilanowa wzdłuż Wisły bez historii, z wyjątkiem deszczu, który mnie złapała właśnie w rzeczonym. W jego towarzystwie jechałem Wiertniczą, Powsińską, Czerniakowską aż do Mostu Łazienkowskiego, ale na szczęście nie był tak intensywny żeby mnie przemoczyć do spodu. Albo za szybko się skończył. Tym razem przedłużyłem jazdę wzdłuż Wisły aż do Tamki, bo miałem sprawę do załatwienia w Szpitalu Wolskim i taka trasa była dla mnie optymalna. Rzecz jasna z wyjatkiem podjazdu Tamką pod górę, ale jakoś pomalutku się wturlałem, a reszta to już bułka z masłem. To tyle.

Przystań jeszcze pusta © yurek55

Prom jeszcze bezczynny © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/3133709096/embed/4f185c46310cb81d7ec4da25f7d889a01467d213">

Przystań jeszcze pusta © yurek55

Prom jeszcze bezczynny © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/3133709096/embed/4f185c46310cb81d7ec4da25f7d889a01467d213">
- DST 73.50km
- Czas 03:33
- VAVG 20.70km/h
- VMAX 42.48km/h
- Temperatura 9.0°C
- Kalorie 7315kcal
- Podjazdy 177m
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 25 lutego 2020
Kategoria 50-100, Piaseczno/Ursynów
Ursynów i Piaseczno
Wstałem wyjątkowo wcześnie z zamiarem miłego spędzenia czasu, ale kiedy byłem już ubrany i gotowy do wyjścia na rower, zaczęło dość intensywnie padać. Nie pozostało mi nic innego jak rozebrać się i czekać na poprawę pogody i przeschnięcie jezdni. Dziś pojechałem użytkowo 'trasą dwóch córek" z modyfikacjami przez Kierszek i Falenty. Dzięki temu wyszło nieco więcej kilometrów.
Jechałem w stresie, bo zapomniałem wziąć pompki, ale dziś Prawo Murphy'ego nie zadziałało.
Zdjęć nie ma, ale że mam dość tego wszystkiego co się dzieje w Polsce, oto mój manifest polityczny!

height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/3130918543/embed/af297d09b28ca9538ba52b788f4c4c5921564c3c">
Jechałem w stresie, bo zapomniałem wziąć pompki, ale dziś Prawo Murphy'ego nie zadziałało.
Zdjęć nie ma, ale że mam dość tego wszystkiego co się dzieje w Polsce, oto mój manifest polityczny!

height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/3130918543/embed/af297d09b28ca9538ba52b788f4c4c5921564c3c">
- DST 59.16km
- Czas 02:53
- VAVG 20.52km/h
- VMAX 37.08km/h
- Temperatura 12.0°C
- Kalorie 789kcal
- Podjazdy 168m
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 19 lutego 2020
Kategoria 50-100
Odwrotnie
Podkusiło mnie coś, by przejechać przez Pruszków do Brwinowa i to nie był dobry pomysł. To nie jest miasto przyjazne rowerzystom, a co ciekawsze wcale nie musiałem przez nie jechać i naprawdę nie wiem, po co się tam pchałem. Piszę o tym z nadzieją, że może tym razem zapamiętam na dłużej? Generalnie trasę wybrałem znaną, ale tym razem zachodnie wioski z innej strony niż zawsze zaatakowałem. Jak się jedzie trasę z odwrotnej strony, to trochę tak, jakby się ją na nowo poznawało. Przynajmniej ja mam takie odczucie. Z tego tez powodu w Rokitnie źle skręciłem przy kościele i musiałem jechać aż do Błonia, co wcale nie było moim zamiarem. Ale przynajmniej przypomniałem sobie o budowie drogi rowerowej no i parę kilometrów więcej wpadło. Z całej przejechanej trasy na uwagę zasługuje tylko moje "uczepienie się" gościa na MTB. Wyprzedził mnie w Borzęcinie, ale dogoniłem go i jechałem za nim prawie do Babic. Nawet raz, już pod koniec, wyszedłem na zmianę, ale po pewnym czasie gdzieś mi się zgubił. Chyba do sklepu skręcił, spojrzałem w lusterko i już go nie było. Opony miał co najmniej dwa razy szersze od moich i bieżnik też bynajmniej nie szosowy. Wjazd do Warszawy od Bliznego i dalej jazda Górczewską, to pewien rodzaj ekstremizmu rowerowego w moim wykonaniu i pisał o tym nie będę. Dobrze, że nie jechał za mna radiowóz i punktów nie liczył, bo pewnie bym sie nie wypłacił. Ale tam się nie da jechać zgodnie z przepisami. ;)

Autostrada Wolności w Brwinowie - widok na Warszawę © yurek55

Autostrada Wolności w Brwinowie - widok na Poznań © yurek55

Droga do Błonia + ddr w budowie © yurek55

Goniąc za cieniem © yurek55

Reklama kasku - trybut dla sponsora :) © yurek55

Autostrada Wolności w Brwinowie - widok na Warszawę © yurek55

Autostrada Wolności w Brwinowie - widok na Poznań © yurek55

Droga do Błonia + ddr w budowie © yurek55

Goniąc za cieniem © yurek55

Reklama kasku - trybut dla sponsora :) © yurek55
- DST 84.46km
- Czas 04:01
- VAVG 21.03km/h
- VMAX 36.36km/h
- Temperatura 10.0°C
- Kalorie 1106kcal
- Podjazdy 208m
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
W lutym.... jak w garncu :)
Dziesięć dni bez roweru sprawiły, że rozleniwiłem się mocno i dziś też niezbyt mi się chciało ruszyć tyłek. Ale ponieważ skończyłem książkę "Ja, Inkwizytor. Dwie wieże". - Jacka Piekary, znalazłem pretekst pojechałem do Piaseczna po kolejną pozycję z tego cyklu. W Dawidach spotkała mnie przykra niespodzianka, w postaci kompletnie rozkopanej drogi, zarówno przed i za wiaduktem. Jakoś tym razem się przedostałem, ale w najbliższych tygodniach trzeba będzie omijać tę trasę. A szkoda, bo jest najwygodniejsza i najkrótsza. Gdy już się z tego błociska jakoś wydostałem zobaczyłem, że na jezdniach południowych wiosek, aż do samego Piaseczna, jezdnie pokryte są wodą, a nawet rozległymi kałużami. Ja jechałem w słońcu, czyli miałem dziś pogodowego farta, tym bardziej, że jak dotarłem do domu, to zaczęła się krótka burza gradowa.. A zaraz po niej piękna tęcza i słoneczko. W lutym jak w garncu, czyż nie?
Wiatr zachodni dość silny, ale nie na tyle, bym poprawił wynik na jakimkolwiek segmencie. Na prostej do Gassów miałem drugi wynik.

Od strony lotniska... © yurek55

...był nowy asfalt © yurek55

Droga od strony Dawid © yurek55

A tu już suche i głądkie drogi Republiki Rowerowej © yurek55

Zdjęcie przez ramię © yurek55

Jeziorka i Wisła © yurek55

Most © yurek55

Tu skręcamy w lewo i oddalamy się od wału. Widać dlaczego. © yurek55 Można jechać koroną wału, ale nie na szosie.
Wiatr zachodni dość silny, ale nie na tyle, bym poprawił wynik na jakimkolwiek segmencie. Na prostej do Gassów miałem drugi wynik.

Od strony lotniska... © yurek55

...był nowy asfalt © yurek55

Droga od strony Dawid © yurek55

A tu już suche i głądkie drogi Republiki Rowerowej © yurek55

Zdjęcie przez ramię © yurek55

Jeziorka i Wisła © yurek55

Most © yurek55

Tu skręcamy w lewo i oddalamy się od wału. Widać dlaczego. © yurek55 Można jechać koroną wału, ale nie na szosie.
- DST 63.71km
- Czas 03:06
- VAVG 20.55km/h
- VMAX 42.48km/h
- Temperatura 9.0°C
- Kalorie 843kcal
- Podjazdy 135m
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 6 lutego 2020
Kategoria 50-100
Wilgotno, ciemno, ponuro
Pogoda, jak w tytule, czyli diametralnie różna, od tej wczorajszej. Tylko wiatr zmienił kierunek na zachodni, był nieco słabszy i nie tak mroźny. Za to zdarzały się na trasie obszary lekkich opadów deszczu, czasem tylko zmieniających stan skupienia na lodowe igiełki. Ale ponieważ nigdzie daleko się nie wybierałem, a wspomniane zjawiska miały charakter miejscowy i przelotny, nie było tak źle. Wydaje mi się nawet, że wczorajszy dzień bardziej dał mi się we znaki. Pewnie dlatego, że dziś krótszy dystans - i , co ważniejsze -wracałem z wiatrem. :) Co do samej trasy, to jedyny nieoczywisty kawałe, to trzy kilometry przez Kampinos, z Truskawia do Mariewa. Droga nadal mocno niefajna, dziury powybijane przez samochody nie pozwalają na sensowną prędkość. Strava poinformowała, że miałem tam 12,5 km/h, z postojem na zdjęcie - i to nie jest najgorszy fragment tej drogi.

Na tabliczce Mały Truskaw, droga Truskaw-Mariew © yurek55

Kontrol czasu ;) © yurek55

Na tabliczce Mały Truskaw, droga Truskaw-Mariew © yurek55

Kontrol czasu ;) © yurek55
- DST 54.66km
- Czas 02:42
- VAVG 20.24km/h
- VMAX 36.36km/h
- Temperatura 2.0°C
- Kalorie 723kcal
- Podjazdy 142m
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 5 lutego 2020
Kategoria 50-100
Po dwóch stronach Wisły
Słońce tak ładnie świeciło, że nie przejmujac się niską temperaturą i północnym wiatrem, przymierzyłem się do pierwszej lutowej setki. Tym razem wybrałem się na drugą stronę Wisły z zamiarem sprawdzenia się w ulicznym ruchu drogi wojewódzkiej 801 do Puław. Pomimo ogromnych prac drogowych w okolicy węzła południowej obwodnicy, udało się przejechać najgorsze prawie skończonymi rowerówkami. Za Falenicą ruch nieco osłabł, a przed Otwockiem pojawia się pobocze i można jechać dość komfortowo, a po skręcie na Otwock Wielki, to już całkowity luksus. Kawałek słynną "50" do mostu i do Góry Kalwarii, to już drobiazg. Teraz główny ruch tranzytowy już do miasta nie wjeźdża, więc jest dużo, dużo lepiej. Przy kawiarni rowerzystów miałem na liczniku 48 kilometrów i wiedziałem, że trzeba będzie gdzieś zboczyć, by do setki dokręcić, ale nie wiedziałem, jak zmasakruje mnie wmordęwind. Właśnie podczas jednego z odpoczynków na trasie - gdzieś w okolicy Piasków - poznał mnie wilk i zatrzymał się, a potem zawrócił, by pojechać ze mną. Zrezygnował z swojej tradycyjnej pętelki do Cieciszewa, choć towarzysz podróży rowerowych ze mnie żaden; nie dość że wolny, to jeszcze nawet rozmawiać nie mogę, bo mi oddech ucieka. No ale Michał nie robił z tego problemu i dojechalismy razem aż na Ursynów. Muszę tu jeszcze przy tej okazji podkreślić, że ja pierwszy jeszcze nikogo nie poznałem i mogę przez to być uważany za buca. Nawet Wilka poznałem dopiero po paru dobrych chwilach, choć powiedział, że znamy się z bikestatsa, no i latem widziałem go na żywo. Taki już ze mnie bystrzak. O dokręcaniu nie było już mowy, bo naprawdę dzisiejszy dzień dał mi porządnie w kość.
Zdjęcia

Wjazd rowerowy na wiadukt © yurek55

Droga dla rowerów © yurek55

Szklany dom © yurek55

Prawobrzeżna Republika Rowerowa Nadbrzeż © yurek55

Most w Górze Kalwarii © yurek55

Zaadaptowane koszary w Górze Kalwarii © yurek55

Będzie malowane? #Góra Kawiarnia © yurek55
Zdjęcia

Wjazd rowerowy na wiadukt © yurek55

Droga dla rowerów © yurek55

Szklany dom © yurek55

Prawobrzeżna Republika Rowerowa Nadbrzeż © yurek55

Most w Górze Kalwarii © yurek55

Zaadaptowane koszary w Górze Kalwarii © yurek55

Będzie malowane? #Góra Kawiarnia © yurek55
- DST 92.66km
- Czas 04:34
- VAVG 20.29km/h
- VMAX 39.60km/h
- Temperatura 1.0°C
- Kalorie 1199kcal
- Podjazdy 195m
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Deszczykowo, kałużowo
Ciekawy byłem jak stara kaseta przyjmie znaleziony w piwnicznych szpargałach łańcuch. Wygladał na mniej wyciągnięty i rzeczywiście okazał się o niebo lepszy, niż ten wczorajszy - przeskoczył tylko raz, gdy za mocno depnąłem przy ruszaniu.
Ale po kolei.
Poniewaz nie wiedziałem jak spisze się założony wczoraj łańcuch, początkowo pojechałem przez miasto, przy okazji sprawdzając jak jeździ się Grójecką. Dopiero w Raszynie opuściłem tę niezbyt przyjazną rowerzystom ulicę, bo choć teraz już nie jest główną wylotówką na Kraków i Katowice, to trzy pasy kuszą kierowców do przyciśnięcia mocniej gazu. Dalsza jazda, to już znane drogi serwisowe i techniczne, po opuszczeniu których dojechałem od tyłu do Magdalenki. Tutaj źle skręciłęm skuszony nadzieją poznania innej trasy, ale uliczka szybko skończyła się w lesie, dzięki czemu trafił mi się też i odcinek gruntowy. Po Magdalence była Lesznowola i dobrze znane wioski południowe, którymi dojechałem do Dawid(ów?) Bankowych. Tam, skoro deszcz właśnie przestał padać, wydłużyłem sobie drogę powrotną jadąc prosto przez Pyry, aż do Puławskiej. A tak w ogóle, to deszcz, z małymi przerwami towarzyszył mi dziś przez cały czas. Na szczęście nie był zbyt dokuczliwy, a na dodatek gdy jednak chciałem zawracać, to on przestawał padać. Dopiero końcówka była całkiem na sucho, nie liczac rzecz jasna kałuż. Wprawdzie ubranie mi tym razem nie przemokło, ale skarpety i owszem. To jedyny dyskomfort jakiego dziś doznałem.
Po powrocie zabrałem się ponownie za czyszczenie roweru i przy tej czynności zastał mnie kurier z zamówionymi częściami. Zmieniłem sobie od razu klocki, bo tym razem wybrałem Shimano Ultegra BR-6700 i chcę je jutro wypróbować. Klocki używane do tej pory, nie zapewniały hamowania, co najwyżej, zwalnianie. :) Ultegra ma dobre opinie w sieci, a ja dodatkowo jeszce spytałem wilka i też polecił ten model. Można wymieniać same okładziny, bez konieczności odkręcania całości i ponownego ustawiania i pasowania do obręczy. Zobaczymy jak się spiszą

Las 1 © yurek55

Las 2 © yurek55

Droga © yurek55

Łazy © yurek55

Licznik © yurek55
Ale po kolei.
Poniewaz nie wiedziałem jak spisze się założony wczoraj łańcuch, początkowo pojechałem przez miasto, przy okazji sprawdzając jak jeździ się Grójecką. Dopiero w Raszynie opuściłem tę niezbyt przyjazną rowerzystom ulicę, bo choć teraz już nie jest główną wylotówką na Kraków i Katowice, to trzy pasy kuszą kierowców do przyciśnięcia mocniej gazu. Dalsza jazda, to już znane drogi serwisowe i techniczne, po opuszczeniu których dojechałem od tyłu do Magdalenki. Tutaj źle skręciłęm skuszony nadzieją poznania innej trasy, ale uliczka szybko skończyła się w lesie, dzięki czemu trafił mi się też i odcinek gruntowy. Po Magdalence była Lesznowola i dobrze znane wioski południowe, którymi dojechałem do Dawid(ów?) Bankowych. Tam, skoro deszcz właśnie przestał padać, wydłużyłem sobie drogę powrotną jadąc prosto przez Pyry, aż do Puławskiej. A tak w ogóle, to deszcz, z małymi przerwami towarzyszył mi dziś przez cały czas. Na szczęście nie był zbyt dokuczliwy, a na dodatek gdy jednak chciałem zawracać, to on przestawał padać. Dopiero końcówka była całkiem na sucho, nie liczac rzecz jasna kałuż. Wprawdzie ubranie mi tym razem nie przemokło, ale skarpety i owszem. To jedyny dyskomfort jakiego dziś doznałem.
Po powrocie zabrałem się ponownie za czyszczenie roweru i przy tej czynności zastał mnie kurier z zamówionymi częściami. Zmieniłem sobie od razu klocki, bo tym razem wybrałem Shimano Ultegra BR-6700 i chcę je jutro wypróbować. Klocki używane do tej pory, nie zapewniały hamowania, co najwyżej, zwalnianie. :) Ultegra ma dobre opinie w sieci, a ja dodatkowo jeszce spytałem wilka i też polecił ten model. Można wymieniać same okładziny, bez konieczności odkręcania całości i ponownego ustawiania i pasowania do obręczy. Zobaczymy jak się spiszą

Las 1 © yurek55

Las 2 © yurek55

Droga © yurek55

Łazy © yurek55

Licznik © yurek55
- DST 53.74km
- Teren 1.00km
- Czas 02:28
- VAVG 21.79km/h
- VMAX 33.12km/h
- Temperatura 6.0°C
- Kalorie 746kcal
- Podjazdy 147m
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 3 lutego 2020
Kategoria 50-100
Rozważania nad przeskakującym łańcuchem
Od środowej śnieżno - deszczowo - błotnej wycieczki upłynęło wystarczajaco dużo czasu, by zapomnieć nieprzyjemne doznania i ruszyć cztery litery. Zanim to jednak zrobiłem minęło pół dnia i czasu zostało na krótką pięćdziesiątkę, w sam raz na zachodnie wioski. Aż do Borzęcina zmagałem się z przeciwnym wiatrem i twardym przełożeniem, bo tylko najmniejsze koronki na kasecie pozwalały jechać bez przeskakiwania łańcucha. W ubiegłym tygodniu musiałem wyczyścić rower i przy okazji zamieniłem łańcuchy, a dziś się okazało, że na niektórych zębatkach nie da się jeździć. Na szczęście później, przy sprzyjajacym wietrze, mogłem już kręcić normalnie nawet na tych ostatnich, najmniejszych zębatkach. Wymianę napędu zaplanowałem na wiosnę, ale nie wiem, czy dam radę jeździć. Na razie zamieniłem łańcuch na mniej wyciągnięty, a jak nie pomoże, to spróbuję potraktować te wyostrzone zęby rekina pilnikiem. Dopiero jak i to nie da rady, to zmienię napęd. Przy okazji mam pytanie: Czy można pilnikiem potraktować też zęby na korbie, czy lepiej wymienić? Mechanizm korbowy Shimano Sora ma 23 250 km, a kaseta B'twin 10 640 km. Patrząc na tutoriale w sieci wygląda mi na to, że powinienem sobie poradzić z demontażem i montażem. Imadło mam, pilnik też. W sumie to nawet nie chodzi mi o oszczędności, bo napęd mam już zamówiony, ale wolę go nie narażać na jazdę w soli, śniegu i błocie pośniegowym. :))))

Droga Pogroszew - Borzęcin Duży

Kontrola czasu w Borzęcinie
Na wesoło ;)



Droga Pogroszew - Borzęcin Duży

Kontrola czasu w Borzęcinie
Na wesoło ;)


- DST 52.87km
- Czas 02:29
- VAVG 21.29km/h
- VMAX 31.68km/h
- Temperatura 6.0°C
- Kalorie 710kcal
- Podjazdy 133m
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 24 stycznia 2020
Kategoria 50-100
Przez miasto, puszczę i wioski zachodnie
Za późno wystartowałem i czasu zbyt wiele nie było, ale pomimo to postanowiłem pojechać do Czosnowa i wrócić kawałkiem Puszczy, później do Leszna i końcowa prosta przez zachodnie wioski. Pierwszy kawałek przejechać trzeba przez miasto, no to pojechałem sobie prosto Towarową i Okopową aż do Wisły. Na całym tym odcinku jest droga dla rowerów i sam nie wiem, co o tym myśleć. Teoretycznie rowerzyści powinni się cieszyć, ale ja jakoś chyba nie potrafię. Na każdym przejeździe rowerowym trzeba hamować niemal do zera, bo przecież samocghód na prawoskręcie, albo cie puści, albo cię nie puści. Dzis około trzech czwartych nie przepuszczało. I co zrobisz? Nic nie zrobisz! Na jezdni, jak jadę drogą z pierwszeństwem, to takie sytuacje praktycznie nie występują.

Okopową w stronę Ronda babka © yurek55

Rozbiórka "Czarnego Kota" © yurek55
No ale jak już dojechałem do Wisły, to skończyły się te atrakcje, bo szlak rowerowy nie krzyżuje się z niczym...,

Wzdłuż wybrzeża Wisły i Wybrzeża Gdyńskiego © yurek55

Lasek na Młocinach © yurek55
...a od Łomianek mogłem jechać sławną i nielubianą ulicą Rolniczą.

Łomianki - Czosnów © yurek55
A mnie ta droga zupełnie w niczym nie przeszkadza. Najpierw jest siedem kilometrów jazdy ulicą, potem, w okolicach Pieńkowa, pojawia się wydzielony pas rowerowy, a po kolejnych czterech kilometrach, jest zakaz jazdy rowerem. Trzeba zjechać na ddr po lewej stronie jezdni, albo zignorować (to ja;)) - bo to tylko kilometr i może policja nie będzie jechała akurat wtedy. Zaraz jest Czosnów, skrzyżowanie - i już nie łamiemy przepisu. ;) Kolejne czternaście kilometrów to jazda przez puszczańskie wioski: Janówek, Truskawka, Wiersze aż do misjscowości Kiścienne. Po drodze zatrzymałem się na fotkę, bo myślałem, że ktoś "odrestaurował " tę starą kapliczkę z błędami, którą fotografowałem w listopadzie. Ale to nie ta sama. :)

Kapliczka w Truskawce © yurek55
Najgorszy fragment dzisiejszej trasy, czyli droga wojewódzka 579 do Leszna, ma na szczęście tylko osiem kilometrów. A z Leszna to już z górki, a właściwie to z wiatrem w plecy. Jazda przez zachodnie wioski zawsze mi sprawia przyjemnośc, choć od Umiastowa trzeba znowu kawałek jechać po drodze rowerowej. Ale zauważam, że z czasem coraz mniej mi to przeszkadza, dziwne.

Umiastów - Wieruchów © yurek55

Okopową w stronę Ronda babka © yurek55

Rozbiórka "Czarnego Kota" © yurek55
No ale jak już dojechałem do Wisły, to skończyły się te atrakcje, bo szlak rowerowy nie krzyżuje się z niczym...,

Wzdłuż wybrzeża Wisły i Wybrzeża Gdyńskiego © yurek55

Lasek na Młocinach © yurek55
...a od Łomianek mogłem jechać sławną i nielubianą ulicą Rolniczą.

Łomianki - Czosnów © yurek55
A mnie ta droga zupełnie w niczym nie przeszkadza. Najpierw jest siedem kilometrów jazdy ulicą, potem, w okolicach Pieńkowa, pojawia się wydzielony pas rowerowy, a po kolejnych czterech kilometrach, jest zakaz jazdy rowerem. Trzeba zjechać na ddr po lewej stronie jezdni, albo zignorować (to ja;)) - bo to tylko kilometr i może policja nie będzie jechała akurat wtedy. Zaraz jest Czosnów, skrzyżowanie - i już nie łamiemy przepisu. ;) Kolejne czternaście kilometrów to jazda przez puszczańskie wioski: Janówek, Truskawka, Wiersze aż do misjscowości Kiścienne. Po drodze zatrzymałem się na fotkę, bo myślałem, że ktoś "odrestaurował " tę starą kapliczkę z błędami, którą fotografowałem w listopadzie. Ale to nie ta sama. :)

Kapliczka w Truskawce © yurek55
Najgorszy fragment dzisiejszej trasy, czyli droga wojewódzka 579 do Leszna, ma na szczęście tylko osiem kilometrów. A z Leszna to już z górki, a właściwie to z wiatrem w plecy. Jazda przez zachodnie wioski zawsze mi sprawia przyjemnośc, choć od Umiastowa trzeba znowu kawałek jechać po drodze rowerowej. Ale zauważam, że z czasem coraz mniej mi to przeszkadza, dziwne.

Umiastów - Wieruchów © yurek55
- DST 86.77km
- Czas 04:04
- VAVG 21.34km/h
- VMAX 33.84km/h
- Temperatura 3.0°C
- Kalorie 1153kcal
- Podjazdy 198m
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze





















