Wpisy archiwalne w kategorii
50-100
| Dystans całkowity: | 67774.64 km (w terenie 1400.00 km; 2.07%) |
| Czas w ruchu: | 3364:41 |
| Średnia prędkość: | 20.09 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 132.12 km/h |
| Suma podjazdów: | 84310 m |
| Suma kalorii: | 974362 kcal |
| Liczba aktywności: | 1004 |
| Średnio na aktywność: | 67.50 km i 3h 21m |
| Więcej statystyk | |
Wtorek, 31 marca 2020
Kategoria 50-100
Trochę o tym, trochę o tamtym...
Nadal słonecznie, ale wcale nie wiosennie, ledwie kilka stopni powyżej zera. Znów długie spodnie, grube skarpety i rękawiczki trzeba zakładać żeby nie marznąć. Od jutra zacznie się kwiecień, ten co przeplata, trochę zimy, trochę lata, z tym, że lata na razie będzie mało. Nowe zaostrzenia w związku z pandemią, rowerzystów nie dotknęły, za wyjatkiem tych, którzy nie mają swoich i używają rowerów miejskich. To akurat ma sens i jest wiadomością dobrą. Drugą dobrą wiadomością, jest to, że w marcu tylko pięć dni przebumelowałem i dzięki temu przejechałem aż 1674 kilometry! Jak na zimowy miesiąc, to jest dla mnie bardzo dobry wynik.
Za to bez wątpienia bardzo złą wiadomością, jest perspektywa samotnego spędzania Swiąt Wielkanocnych. Dla rodzin takich jak nasza, jest to rzecz niewyobrażalnie smutna. No, cóż... :(
Zdjęcia:
Wczorajsze z windy, takiego zmarzniętego nieszczęśnika ze śniegiem na kasku. Dobrze, że nie złapała ostrości kamerka, to nie widać, jak bardzo niekorzystnie wyglądam. Na pewno nie jest to sweet focia.

A to już z dzisiaj.

Kościół w Babicach z innej strony © yurek55

Miasto Stołeczne Warszawa © yurek55
A na koniec trochę humoru - z fanpage'a The Hippies were Right:)

Za to bez wątpienia bardzo złą wiadomością, jest perspektywa samotnego spędzania Swiąt Wielkanocnych. Dla rodzin takich jak nasza, jest to rzecz niewyobrażalnie smutna. No, cóż... :(
Zdjęcia:
Wczorajsze z windy, takiego zmarzniętego nieszczęśnika ze śniegiem na kasku. Dobrze, że nie złapała ostrości kamerka, to nie widać, jak bardzo niekorzystnie wyglądam. Na pewno nie jest to sweet focia.

A to już z dzisiaj.

Kościół w Babicach z innej strony © yurek55

Miasto Stołeczne Warszawa © yurek55
A na koniec trochę humoru - z fanpage'a The Hippies were Right:)

- DST 75.31km
- Czas 03:21
- VAVG 22.48km/h
- VMAX 33.84km/h
- Temperatura 5.0°C
- Kalorie 1053kcal
- Podjazdy 189m
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Marcowa śnieżyca, czyli miłe złego poczatki
Przez to przestawianie godziny i zmianę czasu, obudziłem sie dziś bardzo, bardzo późno. Nie powierm o której, bo aż wstyd. Tym samym morale rowerowe nieco siadło, gdyż wiadomym było, że nic wielkiego nie zwojuję. Kiedy więc po śniadaniu, kawie i przeczytaniu połowy internetu wreszcie wykaraskałem się z domu, była już prawie pierwsza. Pomimo piątkowego postanowienia żeby nie jeździć na Gassy, zrobiłem sobie szybkie rozgrzeszenie, że przecież dziś tłoku nie będzie, i pojechałem. Pogoda dopisywała, choć trzeba jasno powiedzieć, że wiosna zdecydowała o odwrocie, na z góry upatrzone pozycje. Całkiem tak, jak podawano w komunikatach Ministerstwa Propagandy III Rzeszy, po laniu pod Stalingradem. Wprawdzie wschodni wiatr zmienił się na północny, ale ani jeden, ani drugi ocieplenia raczej nie przynosi. Temperatura mocno zmienna, wahała się od dziesięciu, do zaledwie dwóch stopni, ale przeprosiłem się z długimi spodniami i kurtką, więc na zimno nie narzekałem. Od czasu do czasu pojawiały się opady śniegu, ale takiego zmarzniętego, który milionami igiełek robił akupunkturę twarzy. Ale moja twarz niejedno potrafi znieść, więc specjalnie się tym nie przejmowałem, a zresztą nigdy nie trwało to długo. Ot, takie przelotne niedogodności. Zresztą po każdym takim opadzie, w nagrodę zaraz wychodziło słoneczko i znowu było przyjemnie. Tak jak na tych zdjęciach.

Przystań Gassy © yurek55

Widok z mostu na Jeziorce © yurek55
Będąc już na Siekierkach dostałem telefon z pytaniem o godzinę powrotu i dopiero wtedy zorientowałem się, że mam stary czas na liczniku. Gdybym wiedział, to pewnie skróciłbym trasę i uniknął tego, co spotkało mnie przy Gagarina. Już skręcając z Czerniakowskiej, widząc zapadającą ciemność włączyłem oświetlenie i w chwilę potem zaczęła się regularna śnieżyca. Płatki mokrego sniegu natychmiast zakleiły mi okulary, ale patrząc nad nimi widziałem skrawek jezdni przed sobą i to wystarczyło żeby trzymać się prawej i prosto jechać. Gorzej, że mokry śnieg oblepiał mi także spodnie na udach i szybko poczułem mokro i zimno. Tak samo i w dłonie, choć przewidująco grubsze rękawiczki założyłem. Na szczęście stamtąd do domu miałem już tylko kilkanaście minut jazdy, bo gdybym w takim stanie miał jechać dłużej, to słabo to widzę. I to pomimo, że śnieg tak jak gwałtownie zaczął, tak szybko skończył - przy Poalch Mokotowskich było już po wszystkim. A jak dojechałem do domu, znów wyszło słońce.

Skrzyżowanie Gagarina i Belwederskiej © yurek55

W głębi Dom Książki Uniwersus, d. księgarnia radziecka © yurek55

Regent Hotel na Belwederskiej © yurek55

Pola Mokotowskie © yurek55

Przystań Gassy © yurek55

Widok z mostu na Jeziorce © yurek55
Będąc już na Siekierkach dostałem telefon z pytaniem o godzinę powrotu i dopiero wtedy zorientowałem się, że mam stary czas na liczniku. Gdybym wiedział, to pewnie skróciłbym trasę i uniknął tego, co spotkało mnie przy Gagarina. Już skręcając z Czerniakowskiej, widząc zapadającą ciemność włączyłem oświetlenie i w chwilę potem zaczęła się regularna śnieżyca. Płatki mokrego sniegu natychmiast zakleiły mi okulary, ale patrząc nad nimi widziałem skrawek jezdni przed sobą i to wystarczyło żeby trzymać się prawej i prosto jechać. Gorzej, że mokry śnieg oblepiał mi także spodnie na udach i szybko poczułem mokro i zimno. Tak samo i w dłonie, choć przewidująco grubsze rękawiczki założyłem. Na szczęście stamtąd do domu miałem już tylko kilkanaście minut jazdy, bo gdybym w takim stanie miał jechać dłużej, to słabo to widzę. I to pomimo, że śnieg tak jak gwałtownie zaczął, tak szybko skończył - przy Poalch Mokotowskich było już po wszystkim. A jak dojechałem do domu, znów wyszło słońce.

Skrzyżowanie Gagarina i Belwederskiej © yurek55

W głębi Dom Książki Uniwersus, d. księgarnia radziecka © yurek55

Regent Hotel na Belwederskiej © yurek55

Pola Mokotowskie © yurek55
- DST 71.09km
- Czas 03:12
- VAVG 22.22km/h
- VMAX 43.56km/h
- Temperatura 2.0°C
- Kalorie 985kcal
- Podjazdy 140m
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 26 marca 2020
Kategoria 50-100
Goła noga po raz trzeci
O wietrze już dziś pisał nie będę, bo ileż można, o trasie też nie bardzo jest co pisać, z jednym wyjątkiem. Nie wiedziałem, bo zapomniałem, gdzie wyjadę jadąc z Reguł Aleją Topolową w lewo. Otóż przypomniałem sobie, że jest tam bardzo wygodna, asfaltowa droga rowerowa, która prowadzi prosto do Hotelu Vencia Palace w Michałowicach. I druga rzecz; w Piastowie tym razem nie pojechałem do Ursusa, tylko w stronę Reguł i tym samym, poznałem nowe miejsca w tym mieście. A poza tym, nic istotnego do opisania nie wystapiło. Ciepło się robi, trzeba korzystać póki można.
Pierwsze trzy miesiące, pierwsze trzy tysiące! (kilometrów)

Dom weselny Venecia Palace © yurek55

Łuk Unii Europejskiej © yurek55

W Dawidach nadal jazda terenowa © yurek55

Stacja benzynowa © yurek55

Ceny paliw 26.03.20 © yurek55
Pb95 - 3,55 PLN
Pb98 - 3.85 PLN
ON - 3.85 PLN
LPG - 1.77 PLN
Pierwsze trzy miesiące, pierwsze trzy tysiące! (kilometrów)

Dom weselny Venecia Palace © yurek55

Łuk Unii Europejskiej © yurek55

W Dawidach nadal jazda terenowa © yurek55

Stacja benzynowa © yurek55

Ceny paliw 26.03.20 © yurek55
Pb95 - 3,55 PLN
Pb98 - 3.85 PLN
ON - 3.85 PLN
LPG - 1.77 PLN
- DST 55.39km
- Czas 02:43
- VAVG 20.39km/h
- VMAX 36.00km/h
- Temperatura 16.1°C
- Kalorie 699kcal
- Podjazdy 103m
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 25 marca 2020
Kategoria 50-100
Przez Przypki i Grzędy do Kotorydza ;)
Kolejny dzień z bezchmurnym niebem, wschodnim wiatrem i niezbyt jeszcze wysoką temperaturą. Na dziś więc decyzja o kierunku jazdy musiała już być odmienna, bo tyranie pod wiatr przestało mi się usmiechać. Wystarczyły mi te kawałki, które w trasie wypadały na wschód, i na których prędkośc spadała do siedemnastu, a chwilami trzynastu kilometrów na godzinę. Tak jak napisałem wczoraj, niezbyt się tym przejmuję, niemniej wole jechać 30 km/h z silnym wiatrem w plecy. :)
Zdjęcia robione kamerką "w locie" wyglądają nieco inaczej, niz stacjonarne.

Kotorydz © yurek55

Poprzemysłowy pustostan wiejski © yurek55
A tutaj zabawiłem się w morsa i też zająłem się sprzątniem tego kawałka świata. Materac przerzuciłem przez barierkę na pobocze i teraz będę odmierzał czas, jaki tam spędzi.

Zguba na drodze © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/3216878990/embed/abd43c4448266e1d89c26ad151620afc4a910227">
Zdjęcia robione kamerką "w locie" wyglądają nieco inaczej, niz stacjonarne.

Kotorydz © yurek55

Poprzemysłowy pustostan wiejski © yurek55
A tutaj zabawiłem się w morsa i też zająłem się sprzątniem tego kawałka świata. Materac przerzuciłem przez barierkę na pobocze i teraz będę odmierzał czas, jaki tam spędzi.

Zguba na drodze © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/3216878990/embed/abd43c4448266e1d89c26ad151620afc4a910227">
- DST 76.86km
- Czas 03:37
- VAVG 21.25km/h
- VMAX 36.72km/h
- Temperatura 10.0°C
- Kalorie 1035kcal
- Podjazdy 224m
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 23 marca 2020
Kategoria 50-100
Solo na zachód
Bardzo wiele razy wracałem z Błonia drogą przez Rokitno i Płochocin, ale patrząc wczoraj na sobotnią trasę Hipka zobaczyłem, że jest wariant, którego nie znam. Konkretnie chodziło mi o końcówkę ze Żbikowa do Ursusa, gdzie nie jedzie się ani przez Piastów, ani - co ważniejsze - wojewódzką 719 przez Reguły. Ta droga prowadzi przez Gołąbki, a że nie bardzo sobie wyobrażałem jak i którędy, no to pojechałem. Tylko ślad Hipka bardziej przypomiona jakiegoś walenia/morświna/wieloryba, a mój to jakiś robal jakby? Tylko punkt najbardziej na zachód wysunięty, to jakby dziób i głowa ptaka, jakby orła? Widać, że trasa ma potencjał, by cos fajnego narysować.
Pogoda nadal słoneczna, ale mogłoby nie wiać zimnem z północnego wschodu i temperatura też wyższa by się przydała.

Odbudowana kapliczka przydrożna w Witkach © yurek55

Okolice Radzikowa © yurek55

Przypadkowo się nacisnęło © yurek55

Trasa Hipka
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/3209986676/embed/5ca95bde4ebbfaa2b46f076194030f5649a8991c">
Pogoda nadal słoneczna, ale mogłoby nie wiać zimnem z północnego wschodu i temperatura też wyższa by się przydała.

Odbudowana kapliczka przydrożna w Witkach © yurek55

Okolice Radzikowa © yurek55

Przypadkowo się nacisnęło © yurek55

Trasa Hipka
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/3209986676/embed/5ca95bde4ebbfaa2b46f076194030f5649a8991c">
- DST 68.94km
- Czas 03:07
- VAVG 22.12km/h
- VMAX 33.48km/h
- Temperatura 5.6°C
- Kalorie 956kcal
- Podjazdy 122m
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 21 marca 2020
Kategoria 50-100
Zimny wiatr
Pogoda piękna, tylko temperatura za niska, a do tego iście arktyczny wiatr z północy. Przeprosiłem się z długimi spodniami i kurtką, a nawet podkoszulkę termiczną założyłem. Ta ostatni okazała sie niepotrzebna i znowu musiałem rozbierać się na powietrzu i świecić nagim torsem. Na szczęście było to w mało uczęszcznym miejscu i zbiegowisko się nie zrobiło. :) Koszulkę zawiązałem pod kierownicą i tak przyozdobionym rowerem pojechałęm w dalszą trasę. Nie miałem ambicji na tłuczenie kilometrów, więc dziś trasa tylko do Borzęcina.
Kontrola czasu, Borzęcin
Śmieszka w Umiastowie
Aleja drzew zakochanych Mory
Kontrola czasu, Borzęcin
Śmieszka w Umiastowie
Aleja drzew zakochanych Mory
- DST 55.98km
- Czas 02:37
- VAVG 21.39km/h
- VMAX 38.52km/h
- Temperatura 7.0°C
- Kalorie 759kcal
- Podjazdy 141m
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Rower w czasach zarazy
Epidemia, nie epidemia, a jeść trzeba. Ponieważ ostatnie większe zakupy robiliśmy jeszcze przed ogłoszeniem zagrożenia epidemicznego, trzeba było wreszcie uzupełnić zapasy. W sklepie żadnego armagedonu nie zaobserwowałem, wręcz przciwnie, ludzi mniej niż zwykle, a towaru tyle co zawsze. Tak więc na rower wyszedłem późno, ale czasu wystarczyło akurat na trójkąt gassowy. Zmieniłem tylko kierunek jazdy i dojazd, tym razem wybrałem dojazd Przyczółkową i Rosochatą do mostu w Oborach, a potem już normalnie. Brak słońca i niższa nieco temperatura zredukowała dziś liczbę spacerowiczów, rolkarzy, rowerzystów, ale za to w Okrzeszynie minąłem się z regularną ustawką kolarską - 10 osób. Bez komentarza.

Wilanów - Powsin © yurek55

Powsin - Wilanów © yurek55

Piaseczno, Parafia Matki Bożej Różańcowej ul. Słowicza © yurek55
Brak czasu sprawił, że musiałem najkrótszy wariant powrotny wybrać, czyli przez Dawidy. Sytuacja, jak widać na zdjęciach, jest lepsza niż ostatnio, brak błota... i brak jakichkolwiek prac. :)

Wiadukt w Dawidach © yurek55

Ulica Złote Łany w Dawidach © yurek55

Zmiana nawierzchni - i to dość radykalna :). Złote Łany cd. © yurek55
Reszta podróży już bez niespodzianek, Wirażowa, Żwirki, Banacha, dom. Z uwagi na zobowiązania wobec sponsora musiałem wstawić to ostatnie zdjęcie. Możecie hejtować.

Danina dla sponsora ;) © yurek55
PS. Poznałem dziś BeeSowego Garmina, a forumowego Pabla. Właściwie on mnie poznał i zaczepił, normalka. Chwilkę pogadaliśmy i rozjechaliśmy się w swoje strony. Zapamiętałem, że ma niebieski rower, może następnym razem ja go poznam?
PS2. Strava przyznała mi 10 pucharków, głównie najcenniejsze, bo gassowe. Segment "Mostek - Ciszyca" atakowało 8060 kolarzy, ja aktualnie zajmuję 4929 miejsce! I tym optymistycznym akcentem... :)


Wilanów - Powsin © yurek55

Powsin - Wilanów © yurek55

Piaseczno, Parafia Matki Bożej Różańcowej ul. Słowicza © yurek55
Brak czasu sprawił, że musiałem najkrótszy wariant powrotny wybrać, czyli przez Dawidy. Sytuacja, jak widać na zdjęciach, jest lepsza niż ostatnio, brak błota... i brak jakichkolwiek prac. :)

Wiadukt w Dawidach © yurek55

Ulica Złote Łany w Dawidach © yurek55

Zmiana nawierzchni - i to dość radykalna :). Złote Łany cd. © yurek55
Reszta podróży już bez niespodzianek, Wirażowa, Żwirki, Banacha, dom. Z uwagi na zobowiązania wobec sponsora musiałem wstawić to ostatnie zdjęcie. Możecie hejtować.

Danina dla sponsora ;) © yurek55
PS. Poznałem dziś BeeSowego Garmina, a forumowego Pabla. Właściwie on mnie poznał i zaczepił, normalka. Chwilkę pogadaliśmy i rozjechaliśmy się w swoje strony. Zapamiętałem, że ma niebieski rower, może następnym razem ja go poznam?
PS2. Strava przyznała mi 10 pucharków, głównie najcenniejsze, bo gassowe. Segment "Mostek - Ciszyca" atakowało 8060 kolarzy, ja aktualnie zajmuję 4929 miejsce! I tym optymistycznym akcentem... :)

- DST 62.05km
- Czas 02:43
- VAVG 22.84km/h
- VMAX 40.68km/h
- Temperatura 14.1°C
- Kalorie 904kcal
- Podjazdy 121m
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 17 marca 2020
Kategoria 50-100
Z daleka od koronawirusa
Mogłem wreszcie zamienić jazdę "tam i z powrotem", na normalną wycieczkę i pojechać gdzieś dalej. Wybrałem kierunek zachodni, bo mam jeszcze na świeżo w pamięci, sobotni przejazd przez błocko na ulicy Ruczaj w Wilanowie. Opony i resztę doczyściłem dopiero wczoraj. Jazda przez miasto upłynęła w miłej atmosferze, w nielicznym towarzystwie samochodów, a później było już tylko lepiej. Słoneczko tak miło przygrzewało, że z przyjemnością posiedziałem sobie na ławeczce w Zaborowie i zjadłem energetyczną przegryzkę, kupioną w Górze Kawiarni. Była wprawdzie mocno roztopiona i wyglądała tak, że zdjęcia nie opublikuję, ale dała się zjeść. To coś wytwarzanego przez Maćka z tajnego przepisu ;), na bazie ryżu i (chyba?) gorzkiej czekolady i sygnowane na opakowaniu, "Zgred". Drugi smak sygnuje "Ryba". Po tej krótkiej posiadówce ruszyłęm dalej na zachód, ale tylko do Zaborówka i tam opuściłem drogę do Leszna, kierując się na południe aż do Kopytowa. Tam już obrałem kierunek powrotny i przez Pruszków, Piastów i Ursus wróciłem do Warszawy. Ubrany byłem dziś niezbyt stosownie, bo mocno wiosenna temperatura zaskoczyła mnie zupełnie. Zdjąłem z siebie co mogłem, czyli rękawiczki i chustkę z pod kasku, rozpiąłem się pod szyją i jakoś dojechałem. Ale zazdrościłem trochę tym, co w krótkich spodenkach dziś się wybrali.

Ceny paliw © yurek55
ON 4.15
PB95 4.35
Pb98 4,60
LPF 1,70

Mariew © yurek55

Domaniewek © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/3191016050/embed/ec5e5e93653aafd844fbddbad608a315d31d6c53"> Z życia totalnej opozycji:
Kogo miał na mysli były premier i dlaczego nie Marszałka Senatu prof. Grodzkiego. :)

Ceny paliw © yurek55
ON 4.15
PB95 4.35
Pb98 4,60
LPF 1,70

Mariew © yurek55

Domaniewek © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/3191016050/embed/ec5e5e93653aafd844fbddbad608a315d31d6c53"> Z życia totalnej opozycji:
Kogo miał na mysli były premier i dlaczego nie Marszałka Senatu prof. Grodzkiego. :)
Łatwiejszy i szybszy dostęp do testów dla ludzi władzy niż dla chorych i lekarzy to oblany test z przyzwoitości i demokracji.
— Donald Tusk (@donaldtusk) March 17, 2020
- DST 78.48km
- Czas 03:43
- VAVG 21.12km/h
- VMAX 34.92km/h
- Kalorie 1040kcal
- Podjazdy 220m
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Słońce... śnieg... słońce,... grad... słońce... krupa śnieżna...
Dziś wreszcie dłuższy nieco dystans, bo choć pogodowe prognozy nie były zachwycające, to skoro deszcz nie miał padać, to postanowiłem poprawić swoje marcowe statystyki. Pierwszym etapem było Piaseczno, a potem planowałem jazdę do Góry Kalwarii i powrót przez Gassy, ale wystarczy... spojrzeć na tytuł wpisu. :) Ponieważ jazda przez Dawidy nadal chyba nie jest możliwa, sprawdziłem nowo oddane przedłużenie Woronicza, skręcając ze Żwirki i przejeżdżając przez wymarły Służewiec Przemysłowy. Dwa dni temu korki na wszystkich ulicach i uliczkach, teraz żywego ducha nie widać. Teraz jest to Służewiec Korporacyjno - Mordorowy.
Jechało mi się całkiem przyjemnie pomimo zimna, od którego zdązyłem się juz odzwyczaić i dopiero w Piasecznie pogodowe załamanie nadszarpnęło moje morale. Lodowe drobinki z nieba i czołowy wiatr, dość boleśnie masakrowały mi twarz, całkiem jakby ktoś ze śrutówki do mnie strzelał. Pomagało tylko maksymalne pochylenie głowy, wtedy waliły w kask, ale jak się patrzy na pedały, to nie widzi się drogi. Nie trwało to na szczęście długo, ale to wtedy postanowiłęm skrócić pętelkę i zostawić Górę Kawiarnię na inny czas. Zresztą Maciek i tak zamknął lokal ze względu na zagrożenie koronowirusem. Tym sposobem do Gassów zajechałem omijając tym razem centrum Piaseczna i jadąc przez Żabieniec i Siedliska do Chylic. Dalej już normalnie, jak zawsze i tylko pod koniec, przy budowie obwodnicy, niemiła niespodzianka. Rzadkie, rozjeżdżone błoto, a właściwie błotna kałuża wytworzona przez koła ciężarówek z budowy obwodnicy. Na szczęście płytka, ale opony całe uświnione. Trzeba chyba będzie zrezygnować na jakiś czas z przejazdu tym fragmentem, choć to do ulicy Fogla w Wilanowie najlepszy dojazd. Można wprawdzie jechać Rosochatą do Powsina, ale Wilk pisze że tam też wykopki kanalizacyjne.
Na zakończenie wpisu dodam jeszcze, że pomimo wszystko jestem zadowlony z wyjazdu i tylko nie potrafię zrozumieć, dlaczego wziąłem cienkie rękawiczki. Na kaloryferze obok suszyły się przecież i te cieplejsze, puta mierda!

Cerkiew na Puławskiej © yurek55

Przystań w Gassach © yurek55

Karczew po drugiej stronie Wisły © yurek55

Siekierki, wiejska dzielnica Warszawy © yurek55
Jechało mi się całkiem przyjemnie pomimo zimna, od którego zdązyłem się juz odzwyczaić i dopiero w Piasecznie pogodowe załamanie nadszarpnęło moje morale. Lodowe drobinki z nieba i czołowy wiatr, dość boleśnie masakrowały mi twarz, całkiem jakby ktoś ze śrutówki do mnie strzelał. Pomagało tylko maksymalne pochylenie głowy, wtedy waliły w kask, ale jak się patrzy na pedały, to nie widzi się drogi. Nie trwało to na szczęście długo, ale to wtedy postanowiłęm skrócić pętelkę i zostawić Górę Kawiarnię na inny czas. Zresztą Maciek i tak zamknął lokal ze względu na zagrożenie koronowirusem. Tym sposobem do Gassów zajechałem omijając tym razem centrum Piaseczna i jadąc przez Żabieniec i Siedliska do Chylic. Dalej już normalnie, jak zawsze i tylko pod koniec, przy budowie obwodnicy, niemiła niespodzianka. Rzadkie, rozjeżdżone błoto, a właściwie błotna kałuża wytworzona przez koła ciężarówek z budowy obwodnicy. Na szczęście płytka, ale opony całe uświnione. Trzeba chyba będzie zrezygnować na jakiś czas z przejazdu tym fragmentem, choć to do ulicy Fogla w Wilanowie najlepszy dojazd. Można wprawdzie jechać Rosochatą do Powsina, ale Wilk pisze że tam też wykopki kanalizacyjne.
Na zakończenie wpisu dodam jeszcze, że pomimo wszystko jestem zadowlony z wyjazdu i tylko nie potrafię zrozumieć, dlaczego wziąłem cienkie rękawiczki. Na kaloryferze obok suszyły się przecież i te cieplejsze, puta mierda!

Cerkiew na Puławskiej © yurek55

Przystań w Gassach © yurek55

Karczew po drugiej stronie Wisły © yurek55

Siekierki, wiejska dzielnica Warszawy © yurek55
- DST 72.48km
- Czas 03:30
- VAVG 20.71km/h
- VMAX 42.84km/h
- Temperatura 5.0°C
- Kalorie 961kcal
- Podjazdy 166m
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Rondo Benny Hilla, plus Gassy na dokładkę
Tym razem pretekstem do wyjazdu była książka, której bohaterem jest sławny komisarz kryminalny Eberhard Mock. Któraś już z rzędu, rzecz jasna. Trasę do Piaseczna wybrałem najgorszą z możliwych, bo kostka na odcinku z Sękocina do Lesznowoli jest wyjątkowo trzęsąca. Ale czasem, dla odmiany, trzeba i tamtędy pojechać, a zresztą to tylko kilka kilometrów. Pozostały kawałek drogi, to już oklepany standard, niewarty wspomnienia. Za to po powrocie zauważyłem, że znowu wyłączył mi się licznik, a nową baterię włożyłem zaledwie dwa tygodnie temu. Wtedy też się wyłączył i myślałem, że to kwestia baterii. Dziś po włączeniu i ustawieniu godziny działa, ale jak długo? Gwarancja skończyła się w lutym.
A poza tym, zimny wiatr wychładza i te siedem stopni, to takie oszukane.
Uśmiechnij się! © yurek55

Rondo Benny Hilla © yurek55

Z górki na pazurki © yurek55

Udręka dla kolarzówki © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/3159267549/embed/6030cb59e89b3ec381954f9b423aedca7689dea8">
A poza tym, zimny wiatr wychładza i te siedem stopni, to takie oszukane.

Uśmiechnij się! © yurek55

Rondo Benny Hilla © yurek55

Z górki na pazurki © yurek55

Udręka dla kolarzówki © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/3159267549/embed/6030cb59e89b3ec381954f9b423aedca7689dea8">
- DST 75.02km
- Czas 03:35
- VAVG 20.94km/h
- VMAX 38.88km/h
- Temperatura 7.0°C
- Kalorie 1024kcal
- Podjazdy 191m
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze





















