Informacje

  • Wszystkie kilometry: 167584.66 km
  • Km w terenie: 2866.65 km (1.71%)
  • Czas na rowerze: 358d 22h 15m
  • Prędkość średnia: 19.42 km/h
  • Więcej informacji.

AD 2026 button stats bikestats.pl ... i w latach poprzednich

AD 2025 button stats bikestats.pl

AD 2024 button stats 
bikestats.pl

AD 2023 button stats 
bikestats.pl

AD 2022 button stats 
bikestats.pl

AD 2021 button stats 
bikestats.pl

AD 2020 button stats 
bikestats.pl

AD 2019 button stats 
bikestats.pl

AD 2018 button stats 
bikestats.pl

AD 2017 button stats 

bikestats.pl

AD 2016 button stats 

bikestats.pl

AD 2015 button stats 

bikestats.pl                   AD 2014 button stats 

bikestats.pl                   AD 2013 button stats 

bikestats.pl                   AD 2012 button stats 

bikestats.pl                  AD 2011 button stats 

bikestats.pl Gminobranie



Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy yurek55.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wpisy archiwalne w kategorii

> 100

Dystans całkowity:51704.82 km (w terenie 765.00 km; 1.48%)
Czas w ruchu:2492:37
Średnia prędkość:20.74 km/h
Maksymalna prędkość:116.95 km/h
Suma podjazdów:79611 m
Suma kalorii:865353 kcal
Liczba aktywności:456
Średnio na aktywność:113.39 km i 5h 27m
Więcej statystyk
Sobota, 4 marca 2017 Kategoria > 100

Duże koło

Przyszedł czas by mój szosowy rower pokazał się w mekce szoszonów warszawskich, czyli Republice Rowerowej Gassy. Uznałem to za dobra okazję do przejechania ulubionej trasy poprzez wsie i przysiółki za Górą Kalwarią i zaliczenie kolejnej "setki". Początek nie był zbyt udany, a przyczyną była znów utrata fixa i to zaledwie po dwóch kilometrach z kawałkiem. Jeszcze na Polu Mokotowskim. Pomimo ustawienia dźwiękowych powiadomień w Locusie, nie usłyszałem sygnału i zorientowałem się dopiero w Wilanowie, gdy chciałem się upewnić, czy na pewno z Vogla mam skręcić w ulicę Ruczaj. Tym razem mój brak pamięci związany z pewnym Niemcem, na coś się przydał. Niestety żeby telefon odzyskał "widzenie" satelitów musiałem go zrestartować i stąd ta prosta linia na mapie oraz różnica w kilometrach. 
Na drogach Republiki Rowerowej co chwilę spotykałem kolarzy jadących solo, w duetach, większych bądź mniejszych grupach, ubranych i wyposażonych stosownie do miejsca gdzie się znajdowali. Rzecz jasna ich szybkość byłą o pięć, do dziesięciu kilometrów na godzinę większa od mojego emeryckiego tempa, ale pomimo to, wielu z nich machało ręką lub pozdrawiało skinieniem głowy. Sympatyczny zwyczaj. Tym razem nie próbowałem nawet  dojechać do przystani promowej błotnistą i grząską ścieżką na wale, wszak posiadanie szosy zobowiązuje. Nie wiem też, czy w przyszłości będę tam zajeżdżał  po bruku i betonowych płytach - ile można zdjęcia promu robić, prawda? 
Przed Górą Kalwaria na podjeździe do Lipkowskiej znów o mało płuc nie zostawiłem na asfalcie, a  w mijającym mnie peletonie słyszałem swobodne rozmowy, żarty, popijanie z bidonów, czyli totalny luzik. Przecież oni nie brali udziału w żadnym wyścigu, tylko w sobotniej przejażdżce. Umawiali się, zdaje się, na dalszą jazdę do Warki, ja miałem inną trasę. Po krótkim foto stopie na Rynku, pojechałem w stronę cmentarza i na dalszej trasie już grup kolarskich nie spotykałem. Pomimo, że wreszcie zaczynał mi pomagać trochę wiatr, jechało się trudniej. Zaczął mi doskwierać głód, coraz częściej podnosiłem tyłek z siodełka i jechałem tylko siłą rozpędu, a ponowne siadanie i kręcenie wymagało sporo silnej woli. Ale za to wygodnie już trzyma mi się kierownicę. Nie umiem też jeszcze szybko wchodzić w zakręty, ale akurat ta umiejętność nie jest niezbędna na moim poziomie. No i boję się rozwijać dużych prędkości z górki, bo stopień opanowania roweru jest jeszcze zbyt mały. 
Pomimo tych wszystkich trudności i ograniczeń, Strava i tak zafundowała mi dziś 30 pucharków. :)
PS. Ubrałem się na krótko, ale założyłem rękawki i nogawki, a na koszulkę założyłem cienką bluzę. Rano było tylko cztery stopnie i było nieco chłodnawo, ale do domu już wróciłem z krótkim rękawem.

Kot stróżujący
Kot stróżujący © yurek55
Moczykije na przystani w Gassach
Moczykije na przystani w Gassach © yurek55
Prom zimuje - kot pilnuje
Prom zimuje - kot pilnuje © yurek55
Ratusz w Górze Kalwarii
Ratusz w Górze Kalwarii © yurek55
Vis-a-vis ratusza jest kościół
Vis-a-vis ratusza jest kościół "Na Górce" © yurek55

Szkoła Podstawowa w Ruścu robi wrażenie!
Szkoła Podstawowa w Ruścu robi wrażenie! © yurek55

height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/887356223/embed/53e0431b549c1b90207e3e402bd591302b686daa">
  • DST 119.23km
  • Czas 05:41
  • VAVG 20.98km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 27 lutego 2017 Kategoria > 100

Pierwsza setka na kolarzówce

Przyszedł czas na pierwszą dłuższą przejażdżkę Barankiem, by sprawdzić wreszcie, jak moje ciało znosi szosową geometrię ramy. Od razu na początku napiszę: - szału nie ma. Oczywiście najbardziej cierpią ręce, a ściślej dłonie, no i niestety tyłek. Zmiana chwytu na kierownicy pomaga na chwilę, tak samo jak uniesienie zadka nad siodełko. Do tego w nogach też czuję dystans bardziej niż poprzednio. To może być kwestia innej techniki pedałowania, bo jeżdżę w noskach, czyli nie tylko pcham pedał w dól, ale i ciągnę do góry. A jeśli chodzi o ułożenie rąk na kierownicy, to na razie mam wrażenie, że w podstawowym ułożeniu, czyli w górnym chwycie na rogach, wyciągam ręce za daleko do przodu. Wiem, można zmienić mostek na krótszy, ale raczej z tym poczekam. Wielkość roweru jest właściwa, zmierzyłem się według wskazówek znalezionych na najbardziej profesjonalnej  stronie, jaką znalazłem w całym internecie. Czyli potrzeba cierpliwości i wytrwałości i wszystko się dopasuje: i ręce do kierownicy i dupa do siodełka.
A jeśli chodzi o samą trasę, to odwiedziłem  Adama w sklepie w Nieporęcie, widziałem na Zalewie wędkarzy łowiących ryby z pod lodu i spotkałem wielu szosowców pozdrawiających mnie machnięciem ręki. Jeden z nich, stał pod sklepem w Pieńkowie pijąc z butelki, a po kilku minutach mijając mnie zaproponował: "Pan siada na koło, zrobię panu tunel". Odpowiedziałem, że to moje szosowe początki, że nie wiem czy się utrzymam, ale rzeczywiście dojechaliśmy razem do samych Łomianek. Oglądał się często i dostosował swoją prędkość do moich możliwości. Był mocno zaskoczony, że w tym wieku zdecydowałem sie kupno szosowego roweru i szczerze mi gratulował.
Na zakończenie podróży zajechałem do Decathlonu, bo końcówka linki od przedniej przerzutki ocierała mi o nogę. Serwisant nie tylko to mi poprawił, ale od razu wyregulował obie i nasmarował łańcuch.
Na dzisiejszym dystansie robiłem przystanki sobie na odpoczynek: u Adama, potem w Czosnowie, potem na przystanku na Wólce Węglowej, potem z rowerem wszedłem do Lidla kupić napój izotoniczny i na koniec w serwisie. Na poprzednim rowerze taki dystans robiłem z jednym najwyżej przystankiem. To tyle moich wniosków i obserwacji na dziś.

Wisła w Warszawie
Wisła w Warszawie © yurek55
Samochód w rowie
Samochód w rowie © yurek55
Jak go wydostać i czy się opłaca?
Jak go wydostać i czy się opłaca? © yurek55
Renault 19 Chamade WWY 03674
Renault 19 Chamade WWY 03674 © yurek55
Odważni wędkarze nadal łowią z pod lodu. Zalew Zegrzyński
Odważni wędkarze nadal łowią z pod lodu. Zalew Zegrzyński © yurek55
Most żelazny na Wiśle z 1911 roku
Most żelazny na Wiśle z 1911 roku © yurek55
Wisła i kawałek Twierdzy Modlin
Wisła i kawałek Twierdzy Modlin © yurek55
Odpoczynek w Czosnowie przy nieczynnej jeszcze fontannie
Odpoczynek w Czosnowie przy nieczynnej jeszcze fontannie © yurek55

height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/881689454/embed/f833517fee29bd85d48c2e674c003ccf8632ac71">
  • DST 111.70km
  • Czas 05:23
  • VAVG 20.75km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Sprzęt Bystry Baranek
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 4 lutego 2017 Kategoria > 100

Powtórka trochę skrócona

Wiedziałem, że wtorkową trasę będę powtarzał, aż poznam ja na pamięć i że prędko mi się nie znudzi. Umówiłem się więc z bratem w Centrum Mody w Nadarzynie zaległe sprawy pozałatwiać i napić się dobrej kawy.:) Dojazd z dawnego Maximusa do centrum Mody, nadal pozostał wysoce problematyczny pomimo wybudowania wiaduktu. Okazuje się, że wybudowanie to za mało, trzeba jeszcze odebrać. Ja z rowerem problemu nie miałem, piesi też dadzą radę, ale już samochodem się nie da.
Nieczynny przejazd do Centrum Mody w Nadarzynie
Nieczynny przejazd do Centrum Mody w Nadarzynie © yurek55

Później żeby się już nie wracać, musiałem do zjazdu na Kajetany kilometr pod prąd przejechać, ale obyło się bez strachu. Pobocze, choć wąskie, dało radę mnie zmieścić. Tym razem starałem się uważać i nie pogubiłem się w labiryncie nadarzyńskich uliczek, odnalazłem właściwą drogę i dojechałem aż do samego Tarczyna. Później też było w porządku aż w pewnym momencie droga zaczęła się robić śliska i słabo odśnieżona. Zatrzymałem się, by uwiecznić to na zdjęciu i ku memu zaskoczeniu zobaczyłem, że muszę się wrócić. Na szczęście tylko kilometr. Drugi raz straciłem czujność i znalazłem się na ulubionej drodze mazowieckich rowerzystów, czyli krajowej "pięćdziesiątce". 
Zła droga
Zła droga © yurek55
Tym razem już nie chciało mi się zawracać i pojechałem w stronę Góry Kalwarii, a po pięciu kilometrach, przy tej kapliczce, znalazłem zjazd w lewo  i ulicą Michalinki  Marianki dojechałem do zgubionej drogi. 
Kaplica w skali mikro przy DK 50 Góra Kalwaria
Kaplica w skali mikro przy DK 50 Góra Kalwaria © yurek55
Krzyż przy drodze krajowej 97 wjazd do Góry Kalwarii
Krzyż przy drodze krajowej 97 79 wjazd do Góry Kalwarii © yurek55

Nie miałem zamiaru wracać przez Gassy, więc nie było sensu pchać się do samego miasta, a że czas się kończył, wybrałem najkrótszą trasę, czyli drogą krajową 97 do Piaseczna i potem standardowo Puławską. Dzisiejsza trasa nie sprawiła mi tyle radości co oryginalna wtorkowa, głównie z powodu jazdy w sporym ruchu samochodowym. Tym razem była to niemal niemal połowa przejechanego dystansu. Pogoda też była gorsza, zimna wilgoć w powietrzu, ciemno, mgliście, ponuro, bez słońca. 
I to tyle na dziś.
Aha! Tym razem zjadłem po drodze gruszkę, bo banana nie było w domu.
PS. Triban 500 za 1299 zł coraz bardziej do mnie przemawia. Przeczytałem dużo opinii i trafia do mnie co pisze  [url=http://yurek55.bikestats.pl/1549460,Wieczorem-po-Warszawie.html#comment917368]Vuki[/url]. Tylko jak się znam, pewnie będę się zastanawiał dotąd, aż ich nie będzie.

height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/854887275/embed/49df3c3a4302a572a33667772738de06bd1b225d">
  • DST 106.30km
  • Czas 05:31
  • VAVG 19.27km/h
  • Temperatura -3.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 31 stycznia 2017 Kategoria > 100

Nowa trasa z Góry Kalwarii

Miało dziś być inaczej, ale plany się zmieniły i uznałęm, że czas poznawać nowe trasy. Miałem juz od miesiąca w telefonie trasę z Góry Kalwarii, przez Tarczyn i Nadarzyn i bardzo chciałem ją wreszcie przejechać. Przypadkowo zobaczyłem ją na Stravie, a kolega był tak miły, że przesłał mi plik gpx na maila. Zainteresował mnie jej kształt - niemal regularny okrąg z Piasecznem w środku, no i ciekawość nowych dróg, oraz niezły dystans. Moje setkowe trasy już trochę mi sie znudziły i uznałem, że warto skorzystać z doświadczenia innych rowerzystów. Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę, bo trasa została poprowadzona drogami o minimalnym natężeniu ruchu i po dobrych asfaltach. Czego chcieć więcej? Gdybym nie zgubił trasy dojeżdżając do krajowej ósemki w Nadarzynie, to bym nawet tych kilkuset metrów nie musiał nią jechać. Trasa jest rewelacyjna i na pewno będę nią jeździł jeszcze wielokrotnie, aż nauczę się na pamięć, bo dziś bardzo często stawałem sprawdzając gdzie skręcić. Ale i tak zrobiłem to o dwa razy za mało i w dwóch miejscach źle pojechałem. :)  Wycieczka zajęła mi niemal siedem godzin brutto, a sześć netto - jest potencjał do poprawiania. Trasa jest na tyle długa, że prędko się nie znudzi, prowadzi przez bardzo malownicze tereny, wśród sadów, można ją skracać we zależności od posiadanego czasu. Moim zdaniem same plusy.

Alejka parkowa - Pole Mokotowskie
Alejka parkowa - Pole Mokotowskie © yurek55
Pole Mokotowskie
Pole Mokotowskie © yurek55
Rezerwat Wyspy Zawadowskie
Rezerwat Wyspy Zawadowskie © yurek55
Pola w Kępie Okrzewskiej
Pola w Kępie Okrzewskiej © yurek55
Przystań Gassy
Przystań Gassy © yurek55
Pusta przystań promowa
Pusta przystań promowa © yurek55
Wisła w Gassach
Wisła w Gassach © yurek55
Wędkarstwo podlodowe w Gassach
Wędkarstwo podlodowe w Gassach © yurek55
W gminie w Nadarzynie
W gminie w Nadarzynie © yurek55
Popołudniowy korek w Jerozolimskich
Popołudniowy korek w Jerozolimskich © yurek55
Przyszła zapasowa lampka jakby ta miała się popsuć.

Moja nowa, druga lampka zapasowa
Moja nowa, druga lampka zapasowa © yurek55
Czasy świecenia
Czasy świecenia © yurek55

height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/850563433/embed/e275856a30be8a597e3c01dbc82ecd8285f86acb">
  • DST 117.80km
  • Czas 06:03
  • VAVG 19.47km/h
  • Temperatura 0.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 28 stycznia 2017 Kategoria > 100

Pierwsza styczniowa "100"

Postanowiłem poprawić mocno żenujący wynik stycznia i na dziś zaplanowałem przynajmniej stukilometrowy przejazd. Pogoda słoneczna i piękna, temperatura poranna przyjemne minus pięć, a stężeniem pyłów w powietrzu nie zaprzątałem sobie głowy. Ubrałem się stosownie do temperatury, tzn, załozyłem podkoszulkę, kalesony, a nawet - pierwszy raz tej zimy - kominiarkę na głowę. Musiałem mieć coś pod kaskiem, bo wczoraj potnik zaczął obcierać mi czoło; nie wiem czy mozna go dokupić, czy trzeba nowy kask kupować? Początek jazdy stałą trasą przez zachodnie wioski upłynął na rozmyslaniu, czy mam skręcić w lewo na Błonie, czy w prawo do Leszna. A jeśli w prawo, to czy jechać do Kampinosu, czy od razu do Nowego Dworu. Za Błoniem przemawiał kierunke wiatru pomagający pod koniec trasy, za Nowym Dworem - Zalew Zegrzyński zimą i odwiedziny u Ksiegowego. Z kolei przeciwko jeździe przez Kampinos, przemawiał jeden dwukilometrowy odcinek jazdy terenowej w lesie, który, jak podejrzewałem, jest mocno zalodzony. Jak sie później okazało, moje podejrzenia były słuszne, bo córka przesłała nam zdjęcia z dzisiejszego spaceru i droga wygladała tak.
Droga Kampinos - Stara Dąbrowa
Droga Kampinos - Stara Dąbrowa © yurek55
W rezultacie tej analizy różnych wariantów, pojechałem tak, jak widać na mapie. Gdy zbliżałem się do ronda z w Skrzeszewie, już z daleka widziałem błyskające niebieskie światło i sznur samochodów. Nie był to jednak wypadek, tylko niekończąca się kolumna samochodów jadących na tyle powoli, że zacząłem je mijać jeden po drugim, chowając się jedynie, gdy z przeciwka coś jechało. Po kilkuset mietrach dogoniłem i ten błyskający radiowóz, a za nim jechał jeszcze jeden, ale już bez dyskoteki na dachu. Coraz bardziej zaintrygowany goniłem i mijałem kolejne samochody - myślę, że było ich przynajmniej setka. Bardzo byłem ciekaw, co będzie na poczatku tego sznura, ale niestety przed samym Wieliszewem, czoło tego nietypowego peletonu skręciło w prawo w boczną drogę, a mnie trzeba było prosto do Nieporętu jechać. Okazało się, że dopiero po dłuższym czasie zaczęły mnie wyprzedzać samochody, czyli że wszystkie niemal skręciły. Pomyslałem później, że jedynym wytłumaczeniem jest potężny kondukt pogrzebowy kierujący się na cmentarz w Legionowie - Łajski. Drugą niespodziankę zastałem nad Zalewem Zegrzyńskim. Nigdy tam zimą nie byłem i nie wiedziałem, że jest on tak popularny i o tej porze roku. Zdaje się, że ktoś tu pisał, że nigdy by nie wszedł na lód.:) No i na koniec zajechałem na chwilkę do Ksiegowego, który pomimo soboty, odsiadywał w pustym sklepie tzw. dupogodziny. Zamieniliśmy kilka słów, zobaczyłem nowy kolor na rowerze, załamałem dzisiejszym dystansem rowerowym :) i pojechałem do domu. Trochę się spieszyłem i zupełnie zapomniałem, że mój amortyzator znów stanął i mogłem przy okazji poprosić o uruchomienie. No nic, może następnym razem. Droga z Nieporętu do Warszawy okazała się bardzo, bardzo ruchliwa, jechałem w niekończącym się strumieniu aut, całkiem jak w letni wieczór, gdy wszyscy po całodziennym plażowaniu wracają do domów. Na szczęście to tylko dziesięć kilometrów. Na koniec wypróbowałem wariant jazdy Białołęcką, potem przez Bródno i Most Gdański. O dziwo wyszło dwa kilometry krócej niż Trasą Armii Krajowej. Ubrany byłem dobrze i choć temperatura podniosła się do plus jeden, nie spociłem się. Dwa banany zapewniły mi odpowiednią ilość paliwa, pić nie musiałem, zimą nie piję.
Najpierw film:
Potem zdjęcia

Droga na Leszno + smog
Droga na Leszno + smog © yurek55
A może to nie jest smog, tylko nieostre zdjęcie? :)
Droga na Nowy Dwór Mazowiecki
Droga na Nowy Dwór Mazowiecki © yurek55
Pomnik Dziadka w NDM
Pomnik Dziadka w NDM © yurek55
Odsłonięcie grudzień 2014.
Fotka z mostu w Nowym Dworze
Fotka z mostu w Nowym Dworze © yurek55
549 kilometr Wisły w Nowym Dworze
549 kilometr Wisły w Nowym Dworze © yurek55
Samochody na lodzie_
Samochody na lodzie_ © yurek55
Samochody na lodzie
Samochody na lodzie © yurek55
Zamarznięty Zalew Zegrzyński_
Zamarznięty Zalew Zegrzyński_ © yurek55
Zamarznięty Zalew Zegrzyński
Zamarznięty Zalew Zegrzyński © yurek55
Dziękuję za uwagę. :)
  • DST 110.00km
  • Czas 05:42
  • VAVG 19.30km/h
  • Temperatura 1.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 31 grudnia 2016 Kategoria > 100

Sto na podsumowanie roku

Koniec roku, czas podsumowań. Poniżej ciekawa infografika ściągnięta od paprykarz1983. Nie wszystkie jazdy były zarejestrowane, głownie z powodu awarii sprzętu rejestrującego, lub aplikacji w telefonie. Dlatego jedynym miarodajnym wynikiem jest podsumowanie roczne wzięte z strony bikestats

Kilometry zarejestrowane na Stravie
Kilometry zarejestrowane na Stravie © yurek55

Wycieczki opisywał nie będę. Bardzo mi się chciało jechać daleko i pojechałem. Do stówy dokręcałem po Warszawie, co widać po śladzie. 
Szczęśliwego Nowego Roku! 

Słupek kilometrowy wiślanego szlaku rowerowego 525 km 400 m - Las Młociny
Słupek kilometrowy wiślanego szlaku rowerowego 525 km 400 m - Las Młociny © yurek55
Obozowisko w Lecie Młociny
Obozowisko w Lecie Młociny © yurek55
Fontanna w Czosnowie
Fontanna w Czosnowie © yurek55
DW 579 Leszno - NDM
DW 579 Leszno - NDM © yurek55
Rondo w Pogroszewie już skończone i otwarte
Rondo w Pogroszewie już skończone i otwarte © yurek55
Budowa hali widowiskowo - sportowej w Strzykułach
Budowa hali widowiskowo - sportowej w Strzykułach © yurek55
Sylwester w Warszawie
Sylwester w Warszawie © yurek55

A tu jeszcze jedno podsumowanie roku 2016. Trasy rysują się dzięki połączeniu Stravy z tą stroną . Można też robić podsumowania np. miesięczne, tygodniowe, kwartalne, wystarczy wpisać przedział czasowy.

Trasy okołowarszawskie
Trasy okołowarszawskie © yurek55

Trasy nadmoeskie
Trasy nadmoeskie © yurek55


height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/816853248/embed/0f853d11dcfa66c06277db8219e600c2a5194937">
  • DST 101.00km
  • Czas 05:01
  • VAVG 20.13km/h
  • Temperatura 1.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 24 listopada 2016 Kategoria > 100

Czwarta z rzędu

Wydawało mi się, że w tygodniowej prognozie pogody czwartek miał być już deszczowy. Ale gdy wieczorem chciałem potwierdzić to na pogodowej aplikacji, to okazało się, że to nieprawda. Na dodatek wiatr miał być najpierw południowy, a około południa miał się zmienić na północny. Trzeba to było jakoś wykorzystać. Wymyśliłem więc trasę do Nasielska i powrót przez Nowy Dwór Mazowiecki. Początek jazdy był całkiem niezły, wprawdzie dzień ponury, bez słońca i z lekką mgłą, ale to listopad przecież. Nie ma co wymagać. Ale po przejechaniu zapory w Dębem, mgła zamiast rzednąć zagęściła się tak, że samochody jadące z przeciwka najpierw słyszałem, a potem dopiero widziałem ich światła. Na dodatek wilgoć osadzała się na okularach i musiałem co kilka minut zatrzymywać się i je wycierać. Potem wpadłem na pomysł, by jechać trzymając chusteczkę w ręku i przecierając w czasie jazdy od zewnątrz. To zdecydowanie podnosi komfort jazdy, gdy widzi się dalej niż na kilkanaście metrów.

A mgła była taka, że wilgoć skraplała się na kasku i kapała na okulary.

Ostatni (albo pierwszy) - 2 km od Jabłonny
Ostatni (albo pierwszy) - 2 km od Jabłonny © yurek55
Narew z zapory w Dębem
Narew z zapory w Dębem © yurek55
Elektrownia Wodna Dębe
Elektrownia Wodna Dębe © yurek55
Krzyż przydrożny
Krzyż przydrożny © yurek55
Św. Anna patronka parafii w Pomiechówku
Św. Anna patronka parafii w Pomiechówku © yurek55
Za wikimedia: "Figura św. Anny – patronki lokalnej parafii, ufundowana w 1938 r., przez lokalny oddział Polskiego Czerwonego Krzyża, stojąca w centrum Pomiechówka. Na cokole widnieje inskrypcja autorstwa prezydenta RP Ignacego Mościckiego: „Dzieci Kochajcie i Szanujcie Matki Wasze. Miłością Rosną i Szlachetnieją Wasze Serca”. Pod nią zaś wezwanie do modlitwy: „Św. Anno Módl Się Za Nami”.
Most we mgle
Most we mgle © yurek55
Widok na Twierdzę Modlin
Widok na Twierdzę Modlin © yurek55
Maryjka w Czosnowie
Maryjka w Czosnowie © yurek55

Takiego wiatru zawsze w plecy nie mogłem zmarnować.:)
Zrzut ekranu 2016-11-23 23.08.33


height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/784252071/embed/f3971263a629ec5b921514ab6933311fd375f0cd">
  • DST 117.00km
  • Teren 2.00km
  • Czas 05:40
  • VAVG 20.65km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 23 listopada 2016 Kategoria > 100

Trzecia pod rząd...

Oczywiście stówa , bo to miałem na myśli tytułując notkę. Pogoda dopisuje, chęci też, a porannym problemem był tylko wybór trasy. Biorąc pod uwagę kierunek wiatru wybrałem kierunek południowo - zachodni, czyli centralny wmordewind na początek, aby potem było już tylko lepiej. Poranny chłodek szybko przedostał się przez cieniutki materiał mojej wiatróweczki, letnia koszulka kolarska też nie stawiła mu oporu - i poczułem, że jest zimno. Nie aż tak, by szczękać zębami, ale do komfortu termicznego było daleko. Ponieważ jednak zimny wychów jest zdrowy wolę to, niż pot na plecach. A jeszcze bardziej nie lubię uczucia, gdy strużka potu cieknie mi po mostku i zatrzymuje się na spoconym brzuchu. Oczywiście latem, w upał,  nie można tego uniknąć i wtedy przyjmuję to ze spokojem, jako dopust Boży, ale z jakiej racji mam to znosić teraz?  
A co do samej jazdy, to skorzystałem z dobrej rady Księgowego, który sensownie stwierdził, że pod wiatr jedzie się tak samo, tylko nie należy patrzeć na licznik. Dopiero na koniec widać po średniej prędkości, że nie jest łatwo. 


Obóz przejściowy w Pruszkowie, dla wypędzonej przez Niemców w 1944 roku ludności Warszawy
Obóz przejściowy w Pruszkowie, dla wypędzonej przez Niemców w 1944 roku ludności Warszawy © yurek55
Zapora na Jeziorce - Górki Szymona
Zapora na Jeziorce - Górki Szymona © yurek55
Staw na Górkach Szymona
Staw na Górkach Szymona © yurek55
Wisła w Gassach
Wisła w Gassach © yurek55
Przystań w Gassach opanowali wędkarze
Przystań w Gassach opanowali wędkarze © yurek55
Prom już na swoim zimowym cumowisku
Prom już na swoim zimowym cumowisku © yurek55
Jedynemu Bogu - Naród 1791 - 2016
Jedynemu Bogu - Naród 1791 - 2016 © yurek55

height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/783376395/embed/23ecf44f90b01c5a02cd0c2c9e5863a4f1a91909">
  • DST 103.23km
  • Czas 05:21
  • VAVG 19.30km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 22 listopada 2016 Kategoria > 100

W odwiedziny do Księgowego

Wczoraj zablokował mi się amortyzator (albo wczoraj to odkryłem) i przełączanie dźwigienką nic nie dawało. Kiedyś już tak miałem i wystarczyło właśnie dźwigienką na goleni poruszać i naciskać kierownicę, ale teraz ta metoda nie poskutkowała. Nie żeby mi na tym specjalnie zależało, bo na warszawskie ulice amor ulice nie jest aż tak bardzo potrzebny, ale skoro jest w rowerze, to mógłby działać, prawda? Pomyślałem, że mógłbym go pokazać Adamowi i spytać o poradę. Prawdę mówiąc sądziłem, że będzie konieczność demontażu i trzeba będzie się na później umówić. Tak, czy siak, potrzebowałem by wypowiedział się fachowiec. Zanim dotarłem do Nieporętu przeprowadziłem ostry test amortyzatorów na drodze do Palmir. Myślałem w skrytości ducha, że na tych koszmarnych "kocich łbach" blokada puści i samo się zreperuje. Nic takiego się jednak nie stało. Gdy dotarłem do warsztatu trwała przerwa obiadowa, ale Adam już kończył konsumpcję i gdy tylko powiedziałem, co dolega,  złapał śrubokręt i już gmerał przy pokrywie dźwigni. Po następnej chwili amortyzator zaczął pracować, co - nie ukrywam - wprawiło mnie w zdumienie. Jako że do domu stamtąd mam jeszcze trzydzieści kilometrów, a było już prawie trzecia, musiałem szybko zmykać. Podziękowałem za wybawienie z kłopotu i ruszyłem w stronę domu. Zanim dojechałem zrobiło się już całkiem ciemno, dzień stanowczo trwa za krótko. 
Ubrany byłem tak samo jak wczoraj, nie spociłem się, nie zmarzłem - w sam raz.
Jeszcze raz dziękuję, Adaś!
Droga Truskaw - Cmentarz w Palmirach
Droga Truskaw - Cmentarz w Palmirach © yurek55
Droga Mariew - Truskaw
Droga Mariew - Truskaw © yurek55
Brzozowe kikuty w Palmirach
Brzozowe kikuty w Palmirach © yurek55
Droga Cmentarz Palmiry - Łomna
Droga Cmentarz Palmiry - Łomna © yurek55
549 kilometr Wisły - NDM
549 kilometr Wisły - NDM © yurek55
Droga  Wieliszew - Nieporęt z widokiem na Zalew Zegrzyński
Droga Wieliszew - Nieporęt z widokiem na Zalew Zegrzyński © yurek55
Most
Most "Grota" - Roweckiego © yurek55
  • DST 109.20km
  • Teren 7.00km
  • Czas 05:32
  • VAVG 19.73km/h
  • Temperatura 9.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 21 listopada 2016 Kategoria > 100

Spotkanie w Gassach

W sobotę deszcz mi pokrzyżował szyki i nie zrobiłem trasy do Góry Kalwarii, z powrotną drogą po drugiej stronie Wisły. Dlatego dziś postanowiłem to nadrobić i korzystając z pięknej słonecznej pogody machnąć tę zaległą stówę. W drodze do Gassów dogonił, a następnie zagadał do mnie, facet na rowerze szosowym. Przejechaliśmy razem kilkadziesiąt metrów rozmawiając o trasie i wietrze, co nam w twarz wieje jak wściekły - a potem kolega pożegnał się. nacisnął i odjechał.
Dlaczego o tym piszę? 
Szoszoni to specyficzna grupa wśród rowerzystów, prawdziwa elita, w kolorowych, profesjonalnych strojach kolarskich, jeżdżąca na kolarzówkach za kilka, kilkanaście tysięcy złotych. Nawijają te swoje kilometry na segmentach, jeżdżą w tlenie, czy nie w tlenie, pilnują kadencji, tętna i dziesiątek innych rzeczy, o których my - zwykli rowerzyści - nie mamy bladego pojęcia. Nigdy nie odpowiadają na pozdrowienia, sami rzecz jasna też nikogo nie zauważają, a już najmniej takich trzepaków jak ja. No, a dziś zdarzył się cud. 

A jeśli chodzi o sama jazdę, to przez 49 kilometrów pod wiatr, miałem średnią 17 km/h. Dopiero po drugiej stronie Wisły zaczęło się lepiej jechać, ale i tak uszarpałem się okrutnie. Dobrze, że krótki rękaw założyłem pod wiatrówkę, to się przynajmniej nie spociłem. 

Pod wiatr, niestety
Pod wiatr, niestety © yurek55
Doga na Gassy
Doga na Gassy © yurek55
Droga na Gassy
Droga na Gassy © yurek55
Most na Jeziorce w Obórkach
Most na Jeziorce w Obórkach © yurek55
Następny kurs - w kwietniu
Następny kurs - w kwietniu © yurek55
Ulubiony fragment - ulica Świętego Antoniego w Górze Kalwarii
Ulubiony fragment - ulica Świętego Antoniego w Górze Kalwarii © yurek55
Most w Górze Kalwarii
Most w Górze Kalwarii © yurek55
Most w Górze Kalwarii
Most w Górze Kalwarii © yurek55
34 kilometry od drugiego brzegu
34 kilometry od drugiego brzegu © yurek55
Słupek kilometrowy przy Siekierkowskim - 15 km od MS-C
Słupek kilometrowy przy Siekierkowskim - 15 km od MS-C © yurek55
Most Śląsko - Dąbrowski - widok na bulwary i Starówkę
Most Śląsko - Dąbrowski - widok na bulwary i Starówkę © yurek55
Most Śląsko - Dąbrowski widok na Pragę
Most Śląsko - Dąbrowski widok na Pragę © yurek55


  • DST 102.00km
  • Teren 4.00km
  • Czas 05:15
  • VAVG 19.43km/h
  • Temperatura 14.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl