Sobota, 10 października 2015
Kategoria > 100, gminobranie
Po wschodnie gminy
"Uwaga, grupa! Kierunek – wschód! Tam musi być jakaś cywilizacja."
"Jeśli dziś sobota, to jedziemy na gminobranie"
Tym razem, po sprawdzeniu przewidywanego kierunku wiatru, postanowiłem udać się na wschód. Wybór padł na Siedlce. Wyrysowana w nocy na szybko trasa pokazywała sto parę kilometrów, co było dystansem w sam raz, bo naprawdę musiałem wrócić wcześniej niż zwykle. Sprawdziłem rozkład i wybrałem pociąg o 6:28, który na miejscu jest o 8:07, co dawało szansę na powrót z wiatrem około 13:00 - 13:30.
Rano, podstawowym moim dylematem była kwestia ubioru. Nie mogłem liczyć na znaczące ocieplenie w ciągu dnia, ale przecież na sofrshelową kurtkę, w której jeżdżę zimą, jest za wcześnie. Musiałbym ją założyć tylko na koszulkę, a wtedy nie miałbym się z czego rozbierać, gdyby się ociepliło. Po dogłębnej analizie problemu wybrałem wariant trzech cienkich warstw i czwartej wiatrówki. Zabrałem też do plecaka pełne rękawiczki - na mróz i krótkie spodenki kolarskie - na upał, a do jedzenia banana i dwa batony zbożowe. W drodze na dworzec zmarznąć nie zdążyłem, ale czułem, że jest zimno. W pociągu rozebrałem się z połowy ciuchów i z lekkim niepokojem myślałem, co mnie czeka tam, hen, na wschodzie. Gdy wreszcie dojechaliśmy do celu, na dworcowym termometrze wyświetlało się wprawdzie 5°C, ale zaparkowane samochody miały na szybach grubą warstwę szronu. Ja tradycyjnie przed drogą, odwiedziłem jeszcze dworcowe WC, otwierające swe podwoje dla potrzebujących, dopiero po wrzuceniu w szparę monety dwuzłotowej. Jak nie masz, to babcia klozetowa ci rozmieni, ale pieniędzy przyjmować nie może. Automat właścicieli nie oszuka, a taka pani może. Widać uczciwość to mocno deficytowy towar.
W końcu gdy wyruszyłem wreszcie w drogę, zaraz za miastem musiałem zatrzymać się i sięgnąć do plecaka po rękawiczki. Temperatura spadła do zera, a odczuwalna zdecydowanie mniej. Później, już tradycyjnie, zatrzymywałem się przy niemal każdym rozwidleniu dróg sprawdzając kierunek jazdy i dzięki temu udało się uniknąć wpadek nawigacyjnych. Bikemap wyrysował mi fajną trasę, tym razem bez terenu i tak totalnie bocznymi drogami, że prawie samochodów ani ludzi nie widziałem. Dlatego końcówkę zdecydowałem się przejechać "dwójką", ale to tylko dwadzieścia parę kilometrów, a i przy sobocie ruch tirów ze Wschodu niezbyt męczący. Najpierw jednak na przystanku zrobiłem regularny topless, bo podkoszulka i bluza przy 13°C to zdecydowanie za dużo (rękawiczki zmieniłem już wcześniej). Zjadłem też zapasy zabrane na drogę, zadzwoniłem do domu, że będę bliżej drugiej niż pierwszej i mogłem już jechać do domu. Na Gocławiu widząc stojącą na pętli "dziewiątkę", pod wpływem jakiegoś impulsu zatrzymałem się i... wsiadłem do tramwaju. Naprawdę nie wiem po co to zrobiłem, choć myślałem przez całą drogę. No cóż, człowiek jest istotą nieodgadnioną. Bardzo tego żałuję i się wstydzę, ale co się stało, to się nie odstanie. Nawet rekordowa średnia nie cieszy.
Gminy: Siedlce miasto, Siedlce wieś, Wiśniew, Skórzeń, Kotuń, Mrozy, Cegłów.
Zdjęcia

Wygodny uchwyt rowerowy © yurek55
Tu nawet słaba kobieta umocuje bezpiecznie i bez wysiłku swój rower.

Dworzec PKP Siedlce © yurek55

Kapliczka w Żelkowie © yurek55
Na street view jest jeszcze bez daszka i pień jest dużo wyższy

Kościół w Oleksinie © yurek55

Dojeżdżam do stacji Sosnowo © yurek55

Droga powrotna wypadła obok torów © yurek55

Mrozy - kościół © yurek55

Mrozy - pomnik bohaterom gminy Kuflew 1914 - 1920 © yurek55

Rozrzucanie obornika, zapach się nie utrwalił na karcie pamięci © yurek55
Mało kto koniem wozi gnój na pole i ręcznie go rozrzuca.
"Jeśli dziś sobota, to jedziemy na gminobranie"
Tym razem, po sprawdzeniu przewidywanego kierunku wiatru, postanowiłem udać się na wschód. Wybór padł na Siedlce. Wyrysowana w nocy na szybko trasa pokazywała sto parę kilometrów, co było dystansem w sam raz, bo naprawdę musiałem wrócić wcześniej niż zwykle. Sprawdziłem rozkład i wybrałem pociąg o 6:28, który na miejscu jest o 8:07, co dawało szansę na powrót z wiatrem około 13:00 - 13:30.
Rano, podstawowym moim dylematem była kwestia ubioru. Nie mogłem liczyć na znaczące ocieplenie w ciągu dnia, ale przecież na sofrshelową kurtkę, w której jeżdżę zimą, jest za wcześnie. Musiałbym ją założyć tylko na koszulkę, a wtedy nie miałbym się z czego rozbierać, gdyby się ociepliło. Po dogłębnej analizie problemu wybrałem wariant trzech cienkich warstw i czwartej wiatrówki. Zabrałem też do plecaka pełne rękawiczki - na mróz i krótkie spodenki kolarskie - na upał, a do jedzenia banana i dwa batony zbożowe. W drodze na dworzec zmarznąć nie zdążyłem, ale czułem, że jest zimno. W pociągu rozebrałem się z połowy ciuchów i z lekkim niepokojem myślałem, co mnie czeka tam, hen, na wschodzie. Gdy wreszcie dojechaliśmy do celu, na dworcowym termometrze wyświetlało się wprawdzie 5°C, ale zaparkowane samochody miały na szybach grubą warstwę szronu. Ja tradycyjnie przed drogą, odwiedziłem jeszcze dworcowe WC, otwierające swe podwoje dla potrzebujących, dopiero po wrzuceniu w szparę monety dwuzłotowej. Jak nie masz, to babcia klozetowa ci rozmieni, ale pieniędzy przyjmować nie może. Automat właścicieli nie oszuka, a taka pani może. Widać uczciwość to mocno deficytowy towar.
W końcu gdy wyruszyłem wreszcie w drogę, zaraz za miastem musiałem zatrzymać się i sięgnąć do plecaka po rękawiczki. Temperatura spadła do zera, a odczuwalna zdecydowanie mniej. Później, już tradycyjnie, zatrzymywałem się przy niemal każdym rozwidleniu dróg sprawdzając kierunek jazdy i dzięki temu udało się uniknąć wpadek nawigacyjnych. Bikemap wyrysował mi fajną trasę, tym razem bez terenu i tak totalnie bocznymi drogami, że prawie samochodów ani ludzi nie widziałem. Dlatego końcówkę zdecydowałem się przejechać "dwójką", ale to tylko dwadzieścia parę kilometrów, a i przy sobocie ruch tirów ze Wschodu niezbyt męczący. Najpierw jednak na przystanku zrobiłem regularny topless, bo podkoszulka i bluza przy 13°C to zdecydowanie za dużo (rękawiczki zmieniłem już wcześniej). Zjadłem też zapasy zabrane na drogę, zadzwoniłem do domu, że będę bliżej drugiej niż pierwszej i mogłem już jechać do domu. Na Gocławiu widząc stojącą na pętli "dziewiątkę", pod wpływem jakiegoś impulsu zatrzymałem się i... wsiadłem do tramwaju. Naprawdę nie wiem po co to zrobiłem, choć myślałem przez całą drogę. No cóż, człowiek jest istotą nieodgadnioną. Bardzo tego żałuję i się wstydzę, ale co się stało, to się nie odstanie. Nawet rekordowa średnia nie cieszy.
Gminy: Siedlce miasto, Siedlce wieś, Wiśniew, Skórzeń, Kotuń, Mrozy, Cegłów.
Zdjęcia

Wygodny uchwyt rowerowy © yurek55
Tu nawet słaba kobieta umocuje bezpiecznie i bez wysiłku swój rower.

Dworzec PKP Siedlce © yurek55

Kapliczka w Żelkowie © yurek55
Na street view jest jeszcze bez daszka i pień jest dużo wyższy

Kościół w Oleksinie © yurek55

Dojeżdżam do stacji Sosnowo © yurek55

Droga powrotna wypadła obok torów © yurek55

Mrozy - kościół © yurek55

Mrozy - pomnik bohaterom gminy Kuflew 1914 - 1920 © yurek55

Rozrzucanie obornika, zapach się nie utrwalił na karcie pamięci © yurek55
Mało kto koniem wozi gnój na pole i ręcznie go rozrzuca.
- DST 104.73km
- Czas 04:34
- VAVG 22.93km/h
- VMAX 34.20km/h
- Temperatura 5.0°C
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
@remont - no tak... a czego się spodziewałem? ;-) Ale i tak jest postęp, jechałeś tunelem, który był wtedy zamknięty i nie ma już zamkniętego odcinka torów na Czeremchę.
@kibel w pociągu - tiaaa... może przycisk blokujący się popsuł? W pewnym momencie część WC była zdradliwa, bo jak się którymś przyciskiem nie zablokowało, to ktoś mógł z zewnątrz otworzyć. A był to system na tyle nieintuicyjny, że jak ktoś nie był zorientowany to często popełniał ten błąd... potem często montowali zwykłe skobelki
@kibel na dworcu - mi bardziej chodziło o uzupełnienie automatycznego systemu poboru opłat o czynnik ludzki w postaci babci klozetowej :-) meteor2017 - 14:47 wtorek, 13 października 2015 | linkuj
@kibel w pociągu - tiaaa... może przycisk blokujący się popsuł? W pewnym momencie część WC była zdradliwa, bo jak się którymś przyciskiem nie zablokowało, to ktoś mógł z zewnątrz otworzyć. A był to system na tyle nieintuicyjny, że jak ktoś nie był zorientowany to często popełniał ten błąd... potem często montowali zwykłe skobelki
@kibel na dworcu - mi bardziej chodziło o uzupełnienie automatycznego systemu poboru opłat o czynnik ludzki w postaci babci klozetowej :-) meteor2017 - 14:47 wtorek, 13 października 2015 | linkuj
AA tak na marginesie - remont peronów zakończony? Przejścia są podziemne? Bo jak mieliśmy wiosną przesiadkę, gdy jechaliśmy z Czeremchy, to była totalna rozpierducha, prowizoryczne przejście przez tory... i mieliśmy kilka minut na przesiadkę, a pociąg zatrzymywał się przystanek wcześniej (prowizoryczny Siedlce Baza) i trzeba było przyciąć wzdłuż torów tak przez pół Siedlec (podstawili małego busika i nie było szans do niego z rowerem). Zdążyliśmy :-)
meteor2017 - 12:25 wtorek, 13 października 2015 | linkuj
Jak do Siedlec, to Flirtem... co potwierdza fotka z pociągu :-) Kiedyś w tym miejscu upakowywaliśmy rowery piętrowo, żeby wszystkie się zmieściły (jeden taki zakątek z trzema stojakami na całą jednostkę to ciut mało).
Widać że w Siedlcach system wschodni... kiedyś się śmieliśmy na Ukrainie (bodaj Lwów, ale głowy nie dam), że na wejściu do WC bramki na monety, a obok babcia klozetowa pilnująca by nikt nie przeskakiwał bez płacenia. Ale jednak tutaj wieje trochę Zachodem, bo ukraińska babcia nie rozmieniała pieniędzy.
trzeba było skorzystać z WC w pociągu, we Flircie w końcu są kibelki już z tych nowoczesnych i to obok stojaków rowerowych. meteor2017 - 12:17 wtorek, 13 października 2015 | linkuj
Widać że w Siedlcach system wschodni... kiedyś się śmieliśmy na Ukrainie (bodaj Lwów, ale głowy nie dam), że na wejściu do WC bramki na monety, a obok babcia klozetowa pilnująca by nikt nie przeskakiwał bez płacenia. Ale jednak tutaj wieje trochę Zachodem, bo ukraińska babcia nie rozmieniała pieniędzy.
trzeba było skorzystać z WC w pociągu, we Flircie w końcu są kibelki już z tych nowoczesnych i to obok stojaków rowerowych. meteor2017 - 12:17 wtorek, 13 października 2015 | linkuj
Też będę w Siedlcach ale nie wiem jeszcze kiedy :) Zapewne będę jechać z Siedlec do Broku :) - bo jakby inaczej :)))
Katana1978 - 20:55 niedziela, 11 października 2015 | linkuj
Komentuj