Środa, 8 maja 2013
26. Basen 2 km.
Przepłynięcie standardowego dystansu zajęło mi bitą godzinę. Na torze pływali jacyś tacy nieogarnięci; przeszkadzali, blokowali, nie mogłem płynąć swoim stałym tempem. Często musiałem wyprzedzać i przyspieszać, potem czekać, bo z przeciwka ktoś płynął, było to frustrujące i męczące. Po pierwszym kilometrze mogłem wreszcie zmienić tor - młodzież skończyła trening - i dopiero wtedy mogłem normalnie pływać.
Czas w wodzie - 6:38 - 7:38, dopłata 2 zł.
A po wyjściu zobaczyłem to oto cudo przypięte przed basenem. Mniej to już tylko morsowy Ultimate whell:)
Czas w wodzie - 6:38 - 7:38, dopłata 2 zł.
A po wyjściu zobaczyłem to oto cudo przypięte przed basenem. Mniej to już tylko morsowy Ultimate whell:)

Rowerowy minimalizm ekstremalny© yurek55
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 7 maja 2013
Wycieczka niedokończona...
Po wczorajszej "setce" nie odczuwałem dziś specjalnego zmęczenia więc postanowiłem pojechać do Piaseczna na kawę i przy okazji zobaczyć Marcina nowe dzieło - półki i podstawki do roślin na tarasie. Niestety niefortunnie wybrałem trasę przejazdu i w pewnym momencie wpakowałem się w straszne błoto. To trzeci przejazd, ale drogowcy wciąż coś tam jeszcze robią i dziś się niestety nie udało. Natychmiast oblepiło koła i łańcuch, wszystko zaczęło zgrzytać i szurać, a do tego zaczynający kropić deszcz, skutecznie i szybko zniechęciły mnie do dalszej jazdy. Byłem w okolicy schroniska na Paluchu i na dobrą sprawę nie do końca wiedziałem, którędy najszybciej do domu. Przejechałem przez ogródki działkowe i... znowu znalazłem się na południowej obwodnicy. Kierując się na Lotnisko Chopina i Marynarską, znaną drogą dotarłem do domu. Koła z błota oczyściłem jadąc po mokrej trawie środkiem Żwirki i Wigury, reszta błota czeka na lepsze czasy.

Koło

Ubłocony po osie

Marynarska nadal rozkopana

Wodociągowcy w Alei Krakowskiej
Mapy z endomodo nie mogę wgrać, pewnie nie umiem, stąd muszę zadowolić się screenem. Przetestowałem Navime, dziś endomodo i dlatego będę w przyszłości używał MyTracks.

edit:
dzięki Katana już wiem:)
/5330094

Koło

Ubłocony po osie

Marynarska nadal rozkopana

Wodociągowcy w Alei Krakowskiej
Mapy z endomodo nie mogę wgrać, pewnie nie umiem, stąd muszę zadowolić się screenem. Przetestowałem Navime, dziś endomodo i dlatego będę w przyszłości używał MyTracks.

edit:
dzięki Katana już wiem:)
/5330094
- DST 25.00km
- Czas 01:27
- VAVG 17.24km/h
- Temperatura 23.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 6 maja 2013
Kategoria > 100
Jest druga "setka" w tym roku :)

Lokomotywa "en face"

Prawy półprofil :)
Zacząłem od zdjęć lokomotywy w Markach, bo w poprzednim wpisie zamieściłem zdjęcia robione z drugiej strony ulicy. Niezawodny Oelka wyjaśnił wówczas genezę ekspozycji w tym miejscu. Ja tylko dodam, że lokomotywa na tym skwerze naprawdę ładnie komponuje się w otoczeniu zieleni i kwiatów. Szkoda tylko, że już jacyś bezmózgowcy uszkodzili szybę, no cóż, idioci są wszędzie.
Chodząc sobie po skwerku, na wystawionych tablicach doczytałem m.in., że najstarsze ślady osadnictwa w Markach pochodzą z ósmego tysiąclecia p.n.e. i że znaleziono tam podczas wykopalisk monety z czasów panowania cesarzy rzymskich: Antoniusza Piusa (138-161 n.e) i Kommodusa (161-192 n.e.) Tablice przedstawiają historię tej podwarszawskiej miejscowości: Początki, Rozwój, Kolej, 1920. Okupacja, Samorząd.
Zanim jednak dotarłem do Marek, zatoczyłem całkiem spore koło: Bemowo-Most Północny-Tarchomin-Legionowo-Nieporęt-Stare Załubice-Radzymin. Po drodze odwiedziłem brata, postój wykorzystałem na uzupełnienie kofeiny, cukru i węglowodanów w organizmie, a potem wymyłem łańcuch benzyną, nasmarowałem i wyruszyłem prostą drogą do domu. Stamtąd jest już tylko 37 kilometrów, a ja miałem niewiele czasu, czułem zmęczenie, wprawdzie mniejsze niż bym się spodziewał, ale jednak. Rower po zabiegu konserwacyjnym chodził nadspodziewanie cicho i lekko, ja kręciłem wytrwale i w niezłym jak dla mnie tempie dotarłem w końcu do domu. Do "dokręcenia" miałem tylko 500 metrów, czyli wstrzeliłem się prawie w "10" z trasą, może totka wyślę? A co na mnie czekało w domu, nie będę opisywał, ale nie był to przyjemny widok, ani zapach. Mój pies..., no dobra. Koniec.
PS. Na mapie brakuje 5 km ale ja podaję dane z licznika, jemu wierzę, a nie jakimś satelitom...:)

Boćki niedaleko Starych Załubic

Karczma Klepisko - Nieporęt

Restauracja Parasol, po sąsiedzku - Nieporęt

(Nie)ruchome wydmy w Warszawie:)

Wędkarze wiślani
- DST 100.00km
- Teren 3.00km
- Czas 04:56
- VAVG 20.27km/h
- Temperatura 25.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 30 kwietnia 2013
Uzupełnienie wczorajszego wpisu
Dzisiejszy przejazd bez historii: w jedną stronę samochodem z rowerem w bagażniku, w drugą, rowerem. Przejazd bardzo spontaniczny, nieplanowany, poniekąd wymuszony sytuacją.
Natomiast wczorajszy wpis wymaga pewnego uzupełnienia. Wielokrotnie przejeżdżałem obok Cmentarza w Radzyminie i nigdy tam nie zaglądałem. W końcu jak już tam się zatrzymałem, to i wpis zrobił się tematyczny. A tymczasem zanim znalazłem się w Radzyminie, po drodze napotkałem taki oto obrazek. Może jak będę kiedyś tamtą stroną jechał, dowiem się co robi tam ta lokomotywa?


W Białobrzegach jest osiedle bloków wojskowych, kiedyś była tu jednostka. Teraz kolorystyka budynków wskazuje, że wojsko już się stamtąd wyprowadziło:)

Potem już tylko szybki rzut oka z góry na Zalew Zegrzyński. W porcie jeszcze bezruch, ale w oddali widać już żagielki, to szkółka żeglarska wyprowadziła młodych adeptów żeglarstwa na wodę.

W lesie dużo wody i coś kwitnie, pewnie to kwiatki.

I na zakończenie wyjaśnienie, dlaczego nie udało mi się skorzystać w sobotę z nowoczesności i musiałem dętkę wymieniać. Dopiero dziś znalazłem w plecaku reduktor do zaworów presto...

Natomiast wczorajszy wpis wymaga pewnego uzupełnienia. Wielokrotnie przejeżdżałem obok Cmentarza w Radzyminie i nigdy tam nie zaglądałem. W końcu jak już tam się zatrzymałem, to i wpis zrobił się tematyczny. A tymczasem zanim znalazłem się w Radzyminie, po drodze napotkałem taki oto obrazek. Może jak będę kiedyś tamtą stroną jechał, dowiem się co robi tam ta lokomotywa?

Stoi na chodniku lokomotywa...© yurek55

Stoi se w Markach lokomotywa© yurek55
W Białobrzegach jest osiedle bloków wojskowych, kiedyś była tu jednostka. Teraz kolorystyka budynków wskazuje, że wojsko już się stamtąd wyprowadziło:)

Budynki w kolorach nieregulaminowych© yurek55
Potem już tylko szybki rzut oka z góry na Zalew Zegrzyński. W porcie jeszcze bezruch, ale w oddali widać już żagielki, to szkółka żeglarska wyprowadziła młodych adeptów żeglarstwa na wodę.

Zalew Zegrzyński Port w Nieporęcie© yurek55
W lesie dużo wody i coś kwitnie, pewnie to kwiatki.

Białe kwiatuszki w lesie, to wiosna© yurek55
I na zakończenie wyjaśnienie, dlaczego nie udało mi się skorzystać w sobotę z nowoczesności i musiałem dętkę wymieniać. Dopiero dziś znalazłem w plecaku reduktor do zaworów presto...

- DST 25.00km
- Czas 01:24
- VAVG 17.86km/h
- Temperatura 18.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 30 kwietnia 2013
Kategoria Pływanie
25. Basen 2000. Razem 46 kilometrów.
Dziś trochę lepiej niż ostatnio. Wprawdzie nie udało mi się utrzymać tempa do końca i na ostatnich pięciuset metrach straciłem minutę, ale to i tak lepiej niż ostatnio.
W wodzie: 7:16 - 8:13
Dopłata 1,50 zł
W wodzie: 7:16 - 8:13
Dopłata 1,50 zł
- Aktywność Pływanie
Poniedziałek, 29 kwietnia 2013
Cmentarz w Radzyminie
"Chociaż na tym miejscu najbardziej wymowne jest milczenie, to przecież czasem potrzebne jest także słowo. I to słowo chcę tu pozostawić. Wiecie, że urodziłem się w 1920 roku, w maju, w tym czasie, kiedy bolszewicy szli na Warszawę. I dlatego noszę w sobie od urodzenia wielki dług w stosunku do tych, którzy wówczas podjęli walkę z najeźdźcą i zwyciężyli płacąc za to swoim życiem. Tutaj, na tym cmentarzu, spoczywają ich doczesne szczątki. Przybywam tu z wielką wdzięcznością, jak gdyby spłacając dług za to, co od nich otrzymałem"

"Zawsze myślę, co by było, gdyby nie było tego Radzymina. Tego cudu nad Wisłą"
"Bardzo pragnąłem być w Radzyminie i to moje pragnienie się spełniło"

Bratnia mogiła bohaterów Kaniowczyków poległych za Ojczyzną w roku 1920. Ufundowana przez telefonistki PAST. Żołnierze 28 i 29 Pułku.

Bratnia mogiła żołnierzy 30 Pułku Strzelców Kaniowskich



"Przechodniu! - Powiedz Ojczyźnie, że wierni jej prawom - tu spoczywamy"



Jest też na cmentarzu akcent współczesny. I pasuje do tego miejsca, jak nigdzie.

.
.

"Zawsze myślę, co by było, gdyby nie było tego Radzymina. Tego cudu nad Wisłą"
"Bardzo pragnąłem być w Radzyminie i to moje pragnienie się spełniło"

Bratnia mogiła bohaterów Kaniowczyków poległych za Ojczyzną w roku 1920. Ufundowana przez telefonistki PAST. Żołnierze 28 i 29 Pułku.

Bratnia mogiła żołnierzy 30 Pułku Strzelców Kaniowskich



"Przechodniu! - Powiedz Ojczyźnie, że wierni jej prawom - tu spoczywamy"



Jest też na cmentarzu akcent współczesny. I pasuje do tego miejsca, jak nigdzie.

.
.
- DST 81.00km
- Czas 03:50
- VAVG 21.13km/h
- Temperatura 17.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 27 kwietnia 2013
Znowu guma! - pierwsza w tym roku...:(

Spray do naprawy opon, którego nie umiałem użyć© yurek55
W plecaku wożę od dwóch lat środek do uszczelniania dętek. Dziś była dobra okazja, by go użyć, sprawdzić przydatność, a wreszcie - ułatwić sobie życie. Pierwszy raz poczułem miękkość pod dupą na Wybrzeżu Szczecińskim za Mostem Świętokrzyskim. Kilkadziesiąt szybkich ruchów posuwisto - zwrotnych i jedziemy dalej. Historia powtarza się kilkaset metrów dalej, na Szlaku Golędzinowskim. Wtedy właśnie postanowiłem użyć wspomnianego specyfiku. Na wentyl gruby tzw. samochodowy można nakręcić kapturek i po sprawie, ja mam niestety wentyl presto. W instrukcji jest napisane: Złączkę do dętki przykręcić do wentyla - względnie zastosować zamontowany adapter., ale mnie się nie udało. Nijak tego adaptera nie widzę, nawet teraz, jak na spokojnie w domu się przyglądam. No cóż, skoro nie dało się nowocześnie i łatwo, trzeba było brać się za zdejmowanie koła i starym, sprawdzonym sposobem po prostu wymienić dętkę.
Pech "kapciowy" trzyma się mnie mocno, przynajmniej raz w roku łapię gumę w samochodzie i to samo mam z rowerem.

Gotowy do dalszej drogi© yurek55
Podpis pod zdjęciem jest nie do końca prawdziwy, po kilkuset metrach przypomniałem sobie o rozpiętej lince hamulcowej:) Dobrze, że nie musiałem hamować...

Wisła z Mostu Stefana Roweckiego - "Grota"© yurek55
Z tego mostu rzadko robię zdjęcia, jeśli nim jadę, to jezdnią i z duszą na ramieniu, dziś wyjątkowo wąziutkim chodniczkiem i na dół schodami do wybrzeża Gdyńskiego.
- DST 32.00km
- Teren 4.00km
- Czas 01:38
- VAVG 19.59km/h
- Temperatura 23.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 26 kwietnia 2013
Nie jedźcie w tę stronę!
Z dzisiejszej wycieczki ważna wskazówka dla rowerzystów. Nie jedźcie nad Wisłą w kierunku południowym! Już przed Mostem Śląsko - Dąbrowskim trzeba jechać po wąskim i nierównym chodniku, potem, tam gdzie samochody kończą objazd tunelu, nie można przejechać, ani przejść. Kierowcy cieszą się, że wyjeżdżają znów na Wybrzeże Kościuszkowskie i dają po garach - a przejścia dla pieszych BRAK. Z kolegą na "poziomce" czekaliśmy dobre 5 minut zanim wymusiłem poprzez wtargnięcie, zatrzymanie tego nieprzerwanego sznura aut. Obyło się bez pisku opon, czyli wtargnięcie było w pełni bezpieczne i kontrolowane.:)

Kawałek dalej natrafiłem na ten oto widoczek. Nie wiem jak dawno to już jest, ale nie sądzę, żeby to był dobry pomysł. Wprawdzie jest tablica w dwu językach mówiąca co to jest, w co jest wyposażone i co można zrobić z rowerem (np. wymienić koło, wozicie zapasowe?), ale najlepsze jest na końcu: "Stacja rowerowa chwilowo nieczynna. Uzupełniamy wyposażenie" Znacie nasze społeczeństwo,tak jak i ja i musicie przyznać, że mój sceptycyzm wobec tej szlachetnej, acz głupiej inicjatywy pomagania rowerzystom, jest w pełni uzasadniony.

Dalej, obrazek ten sam od miesięcy. Wprawdzie już nie ma wody, a robotnicy w liczbie czterech z wielką uwagą coś obserwują w dole, ale to raczej nie napawa optymizmem, prawda?

A wracając do opisu trasy, to dziś dokonałem jeszcze jednego złego wyboru. W parku pojechałem pod górę taką ścieżką, że prawie mi przełożeń w rowerze zabrakło. O oddechu i tętnie już nie wspominam. I nawet widok dumnie powiewającej biało-czerwonej, na kopule Sejmu Trzeciej Rzeczpospolitej nie poprawił mi wydolności organizmu.
A tak się wyjeżdżało z miasta. Choć to dopiero piętnasta i do rogatek jeszcze wiele kilometrów, już się stoi. No cóż, taki urok bycia słoikiem.

A na koniec odebrałem książkę z punktu Merlina przy Metrze Politechnika, co było podstawowym celem wyjazdu i mogłem wrócić do domu.

Jeden z warszawskich mostów.© yurek55
Kawałek dalej natrafiłem na ten oto widoczek. Nie wiem jak dawno to już jest, ale nie sądzę, żeby to był dobry pomysł. Wprawdzie jest tablica w dwu językach mówiąca co to jest, w co jest wyposażone i co można zrobić z rowerem (np. wymienić koło, wozicie zapasowe?), ale najlepsze jest na końcu: "Stacja rowerowa chwilowo nieczynna. Uzupełniamy wyposażenie" Znacie nasze społeczeństwo,tak jak i ja i musicie przyznać, że mój sceptycyzm wobec tej szlachetnej, acz głupiej inicjatywy pomagania rowerzystom, jest w pełni uzasadniony.

Samoobsługowy warsztat rowerowy przy Centrum Nauki Kopernik© yurek55
Dalej, obrazek ten sam od miesięcy. Wprawdzie już nie ma wody, a robotnicy w liczbie czterech z wielką uwagą coś obserwują w dole, ale to raczej nie napawa optymizmem, prawda?

Stacja metra Powiśle© yurek55
A wracając do opisu trasy, to dziś dokonałem jeszcze jednego złego wyboru. W parku pojechałem pod górę taką ścieżką, że prawie mi przełożeń w rowerze zabrakło. O oddechu i tętnie już nie wspominam. I nawet widok dumnie powiewającej biało-czerwonej, na kopule Sejmu Trzeciej Rzeczpospolitej nie poprawił mi wydolności organizmu.
A tak się wyjeżdżało z miasta. Choć to dopiero piętnasta i do rogatek jeszcze wiele kilometrów, już się stoi. No cóż, taki urok bycia słoikiem.

Trasa Łazienkowska już stoi, długi weekend.© yurek55
A na koniec odebrałem książkę z punktu Merlina przy Metrze Politechnika, co było podstawowym celem wyjazdu i mogłem wrócić do domu.
- DST 26.00km
- Czas 01:25
- VAVG 18.35km/h
- Temperatura 31.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 26 kwietnia 2013
Kategoria Pływanie
24. Basen. Wymęczone 2000
Pokazała się na BS nowa funkcjonalność, aktywność, a w niej: trzy rodzaje chodzenia, bo to i z kijami i treking i zwykłe, są nawet sztuki walki - A PŁYWANIA NIE MA! Pytam dlaczego? Kto za tym stoi i czemu ma to służyć? :)

A co do samego pływania, to w dniu dzisiejszym jakoś nie bardzo... Wydawało mi się, że płynę w takim samym tempie jak zawsze, ale każde spojrzenie na basenowy zegar - a robiłem to co dwadzieścia długości - uświadamiało mi, że coś wolno mi to idzie. Nijak nie mogłem przyspieszyć, a ostatnie 500 metrów to już całkiem odpuściłem, stąd czas aż o 6 minut gorszy niż zwykle. No cóż, bywa i tak.
A może w liczeniu się machnąłem? :)

A co do samego pływania, to w dniu dzisiejszym jakoś nie bardzo... Wydawało mi się, że płynę w takim samym tempie jak zawsze, ale każde spojrzenie na basenowy zegar - a robiłem to co dwadzieścia długości - uświadamiało mi, że coś wolno mi to idzie. Nijak nie mogłem przyspieszyć, a ostatnie 500 metrów to już całkiem odpuściłem, stąd czas aż o 6 minut gorszy niż zwykle. No cóż, bywa i tak.
A może w liczeniu się machnąłem? :)
- Aktywność Pływanie
Czwartek, 25 kwietnia 2013
Po dzielnicy
Zdecydowałem że od rana zajmę się zaległymi sprawami i odwiedzę kilka miejsc na terenie mojej dzielnicy. Zacząłem od Urzędu dzielnicy, co zajęło mi pięć minut jazdy i drugie pięć na miejscu. Drugą sprawę, medyczną, załatwiłem na Racławickiej też w pięć minut i pojechałem nękać ubezpieczyciela o weryfikację kosztorysu napraw. Zanim tam dojechałem, pokręciłem się między blokami na Rakowcu, przejechałem kawałek wzdłuż torów do stacji i po schodach do Alei Krakowskiej. 

Dalej Instalatorów, która oznaczona jest na wjeździe znakiem D-4a, droga bez przejazdu, ale to nie stanowiło przeszkody w dojechaniu do Łopuszańskiej. Tam przeniosłem rower przez tory i po chwili byłem na miejscu. Miły pracownik, specjalista techniczny, poinformował mnie, że już dwa dni temu wysłał swoją akceptację do centrali w Łodzi. Żeby nie czekać kolejne tygodnie, aż pani likwidator z centrali prześle zweryfikowany kosztorys do warsztatu, zabrałem w garść dokument i pojechałem do Auto Wimar. Tam wreszcie mogłem rozpocząć formalną procedurę i otworzyć zlecenie naprawy. Jest więc szansa, że niebawem auto moje odzyska swój dawny blask i będzie cieszyć oko nieskazitelnym wyglądem.:) Wprawdzie sprowadzenie dachu z Niemiec może potrwać nawet 2 - 3 tygodnie, ale cóż to jest wobec upływu pół roku? Dobrze, że samochód był jeżdżący i nie musiałem jeździć tramwajem:)

Z pierwszym wagonie jest miejsce dla rowerów (i rowerzystów).© yurek55

Legia i kotwica na stacji Rakowiec© yurek55
Dalej Instalatorów, która oznaczona jest na wjeździe znakiem D-4a, droga bez przejazdu, ale to nie stanowiło przeszkody w dojechaniu do Łopuszańskiej. Tam przeniosłem rower przez tory i po chwili byłem na miejscu. Miły pracownik, specjalista techniczny, poinformował mnie, że już dwa dni temu wysłał swoją akceptację do centrali w Łodzi. Żeby nie czekać kolejne tygodnie, aż pani likwidator z centrali prześle zweryfikowany kosztorys do warsztatu, zabrałem w garść dokument i pojechałem do Auto Wimar. Tam wreszcie mogłem rozpocząć formalną procedurę i otworzyć zlecenie naprawy. Jest więc szansa, że niebawem auto moje odzyska swój dawny blask i będzie cieszyć oko nieskazitelnym wyglądem.:) Wprawdzie sprowadzenie dachu z Niemiec może potrwać nawet 2 - 3 tygodnie, ale cóż to jest wobec upływu pół roku? Dobrze, że samochód był jeżdżący i nie musiałem jeździć tramwajem:)
- DST 25.00km
- Czas 01:25
- VAVG 17.65km/h
- Temperatura 21.7°C
- Aktywność Jazda na rowerze























