5 tysięcy!
...kilometrów oczywiście.
Miałem zamiar pojechać gdzieś daleko na zachód, może nawet objechać Puszczę Kampinioską, ale wyszło inaczej i zawróciłem do domu. Na dodatek okazało się, że niepotrzebnie, bo pan od wymiany licznika energii już zrobił swoje i wyszedł. Obeszło się beze mnie. W drugim podejściu wybrałem kierunek południowy i w sumie powieliłem prawie wczorajszą trasę, tylko w wersji skróconej. Przystanki na chłodzenie głowy były w Piasecznie na fontannach i w Gassach na Wiśle. Drugi dzień z rzędu na obrzeżach lotniska w Gassach stoi zaparkowanych kilkanaście, albo i więcej, samochodów. Nigdy przedtem ich tam nie było. Ciekawe co robią ich właściciele, bo na płycie nikogo nie widać, a tylu samolotów, by ich gdzieś przetransportować, to w hangarze by się nie zmieściło.
PS. Chyba muszę na poważnie zacząć szukać licznika rowerowego. Rano przestał pokazywać po trzech kilometrach, a gdy poprawiłem baterię w nadajniku przy widelcu, to na drugiej wycieczce zatrzymał się po 43 kilometrach. Po powrocie do domu zmieniłem baterię na nową (znowu) i niby działa. Tylko jak długo.

Staw w Żabieńcu z innej strony niż wczoraj © yurek55

Prom na Wiśle w Gassach © yurek55
Miałem zamiar pojechać gdzieś daleko na zachód, może nawet objechać Puszczę Kampinioską, ale wyszło inaczej i zawróciłem do domu. Na dodatek okazało się, że niepotrzebnie, bo pan od wymiany licznika energii już zrobił swoje i wyszedł. Obeszło się beze mnie. W drugim podejściu wybrałem kierunek południowy i w sumie powieliłem prawie wczorajszą trasę, tylko w wersji skróconej. Przystanki na chłodzenie głowy były w Piasecznie na fontannach i w Gassach na Wiśle. Drugi dzień z rzędu na obrzeżach lotniska w Gassach stoi zaparkowanych kilkanaście, albo i więcej, samochodów. Nigdy przedtem ich tam nie było. Ciekawe co robią ich właściciele, bo na płycie nikogo nie widać, a tylu samolotów, by ich gdzieś przetransportować, to w hangarze by się nie zmieściło.
PS. Chyba muszę na poważnie zacząć szukać licznika rowerowego. Rano przestał pokazywać po trzech kilometrach, a gdy poprawiłem baterię w nadajniku przy widelcu, to na drugiej wycieczce zatrzymał się po 43 kilometrach. Po powrocie do domu zmieniłem baterię na nową (znowu) i niby działa. Tylko jak długo.

Staw w Żabieńcu z innej strony niż wczoraj © yurek55

Prom na Wiśle w Gassach © yurek55
- DST 113.25km
- Czas 05:05
- VAVG 22.28km/h
- Temperatura 23.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Przez strefę przyfrontową
Chciałem jakiś większy dystans przejechać i zobaczyć trochę nowych miejsc, więc skorzystałem ze śladu ściągniętego ze Stravy. Wprawdzie nowe tereny obejmowały tylko niewielką część trasy przejazdu, ale w sumie i tak jestem bardzo zadowolony z wycieczki. Jazda niezmiennie sprawia mi coraz większą frajdę..., zaraz, zaraz. Niezmiennie, czy coraz większą? Oksymoron? Mniejsza z tym.
Tytuł wpisu to nawiązanie do kanonady jaka słyszałem przez całe kilometry jazdy. Właściciele sadów maja jakieś urządzenia hukowe do odstraszania szpaków, a na czereśniach pokazują się już owoce. No całkiem jak na strzelnicy wojskowej przy WAT.

Staw w Żabieńcu koło Piaseczna © yurek55

Sanktuarium Matki Boskiej Pieczyskiej w Pieczyskach © yurek55

Znowu czołgi i transportery na znakach © yurek55
;)

"ZACHOWAJ PANIE OD WSZELKIEGO ZŁEGO 1831" - Pęcław © yurek55
Nie zrozumiałem symboliki tego pomnika. Kogo przedstawia figura na cokole? Powinno to być Dzieciątko Jezus, ale dlaczego tak ukazane?

Co autor miał na myśli? © yurek55

468 kilometr Wisły (od ujścia Przemszy) © yurek55

Sady z zamkiem w Czersku w tle © yurek55

Budowa obwodnicy Góry Kalwarii © yurek55
Wyjazd z Czerska

Sklep spożywczy w Cieciszewie, czyli przystanek na trasie © yurek55
Pierwszy raz stanąłem tu na popas i zjadłem drożdżówkę popijając pepsi.

Napis na asfalcie dopinguje zespół Grupetto: - Wszyscy jesteście konie! © yurek55
Na trasie wyścigu Langtour w kilku miejscach widziałem napis "Grupetto", napisany tym kolorem i charakterem pisma. Widać mają wiernych kibiców.

Maja i Gucio coraz wyraźniejsi © yurek55
Tytuł wpisu to nawiązanie do kanonady jaka słyszałem przez całe kilometry jazdy. Właściciele sadów maja jakieś urządzenia hukowe do odstraszania szpaków, a na czereśniach pokazują się już owoce. No całkiem jak na strzelnicy wojskowej przy WAT.

Staw w Żabieńcu koło Piaseczna © yurek55

Sanktuarium Matki Boskiej Pieczyskiej w Pieczyskach © yurek55

Znowu czołgi i transportery na znakach © yurek55
;)

"ZACHOWAJ PANIE OD WSZELKIEGO ZŁEGO 1831" - Pęcław © yurek55
Nie zrozumiałem symboliki tego pomnika. Kogo przedstawia figura na cokole? Powinno to być Dzieciątko Jezus, ale dlaczego tak ukazane?

Co autor miał na myśli? © yurek55

468 kilometr Wisły (od ujścia Przemszy) © yurek55

Sady z zamkiem w Czersku w tle © yurek55

Budowa obwodnicy Góry Kalwarii © yurek55
Wyjazd z Czerska

Sklep spożywczy w Cieciszewie, czyli przystanek na trasie © yurek55
Pierwszy raz stanąłem tu na popas i zjadłem drożdżówkę popijając pepsi.

Napis na asfalcie dopinguje zespół Grupetto: - Wszyscy jesteście konie! © yurek55
Na trasie wyścigu Langtour w kilku miejscach widziałem napis "Grupetto", napisany tym kolorem i charakterem pisma. Widać mają wiernych kibiców.

Maja i Gucio coraz wyraźniejsi © yurek55
- DST 126.00km
- Czas 05:35
- VAVG 22.57km/h
- Temperatura 25.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
20 maja urodzili się...
Tak jak to wczoraj zaplanowałem, zjechałem rano ulicą Korbońskiego łączącą Ursynów z Wilanowem. Jeszcze przez kilka dni będzie zamknięta dla ruchu samochodów i teraz jest atrakcyjnym miejscem na ćwiczenie zjazdów i podjazdów. Nie tylko rowerowych jak się okazuje - dziś na przykład, spotkałem tam kilkunastoosobową grupę zjazdowców na nartorolkach.
Co do samej jazdy to wyjątkowo dobrze mi poszło. Pomimo, że byłem całkiem na czczo i na dodatek bez grama wody, to pobiłem trzynaście rekordów życiowych na segmentach Stravy, w tym tak wartościowe jak Powsin - Gassy i to bez wichury w plecy. Wprawdzie z moim czasem zajmuję 1505 miejsce na 1714 uczestników, ale zapewne w mojej grupie wiekowej ta pozycja jest wyższa. A co do wieku, to dziś data szczególna.
20 maja urodzili się:
...oraz ja!

Jak tu nie jeździć takimi drogami? © yurek55

Przystań Gassy © yurek55

Kontrola czasu - powrót © yurek55
Co do samej jazdy to wyjątkowo dobrze mi poszło. Pomimo, że byłem całkiem na czczo i na dodatek bez grama wody, to pobiłem trzynaście rekordów życiowych na segmentach Stravy, w tym tak wartościowe jak Powsin - Gassy i to bez wichury w plecy. Wprawdzie z moim czasem zajmuję 1505 miejsce na 1714 uczestników, ale zapewne w mojej grupie wiekowej ta pozycja jest wyższa. A co do wieku, to dziś data szczególna.
20 maja urodzili się:
- Honoriusz de Balzac
- Gen. Władysław Sikorski
- Max Euwe - szachista
- Jerzy Fitelberg - kompozytor
- James Stewart - aktor
- Wiliam Hewlett - (ten od Hewlett-Packarda)
- Mosze Dajan - izraelski generał
- Gustaw Herling-Grudziński - pisarz
- Franciszek Macharski - kardynał krakowski
- René Bianchi - kolarz francuski
- Al Bano - ten od Rominy Power
- Cher - aktorka i piosenkarka
- Józef Łuszczek - biegacz narciarski, złoty medalista olimpijski
- Zbigniew Preisner - kompozytor
- Lucélia Santos - ta od Niewolnicy Isaury
- Karol Okrasa - ten co łamie przepisy
- Petr Czech - bramkarz
- Chris Froome - kolarz
- jeszcze kilka dziesiątków innych sławnych ludzi - Wikipedia
...oraz ja!

Jak tu nie jeździć takimi drogami? © yurek55

Przystań Gassy © yurek55

Kontrola czasu - powrót © yurek55
- DST 66.00km
- Czas 02:44
- VAVG 24.15km/h
- Temperatura 17.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 19 maja 2018
Kategoria 50-100, ku pomocy, Piaseczno/Ursynów
A bodaj ci dętka pękła!
Nie podpadłem kapralowi Wichurze, a jednak wymiana dętki dziś mnie nie ominęła. Powietrze uciekało spod łatki, a zapasowa też była już klejona i dlatego zakładałem ją z pewną obawą. Na szczęście łatka trzymała dobrze. Napompowałem cztery atmosfery i więcej za Chiny nie dawałem rady, więc musiałem na tym poprzestać. Dobrze że po skończeniu spojrzałem na zegarek, bo inaczej bym się za daleko zapędził. Chciałem dojechać do Góry Kalwarii i wrócić przez Gassy, ale czas mi się kończył i musiałem wracać. Skorzystałem z zamkniętej jeszcze ulicy Korbońskiego łączącej Powsin z Ursynowem, bo pewnie już PR tam nie poprawię. Jutro jeszcze tylko spróbuję nią zjechać i będę miał z głowy.
Dzisiejsza wycieczka składała się z dwóch części z kilkugodzinną przerwą w Piasecznie. Miałem tam miłe zajęcie, wystarczy popatrzeć. :)
PS. Po obiedzie pojechałem i kupiłem dwie dętki. Samochodem.




Fotka z mostu - Jeziorka w Konstancinie

Most
Dzisiejsza wycieczka składała się z dwóch części z kilkugodzinną przerwą w Piasecznie. Miałem tam miłe zajęcie, wystarczy popatrzeć. :)
PS. Po obiedzie pojechałem i kupiłem dwie dętki. Samochodem.




Fotka z mostu - Jeziorka w Konstancinie

Most
- DST 69.00km
- Czas 02:55
- VAVG 23.66km/h
- Temperatura 12.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Dwa obrazki rodzajowe
Najpierw padał deszcz, potem było mokro, ale przed wieczorem zdecydowałem, że trzeba choć parę kilometrów przejechać. Wybrałem się w stronę Gassów, ale z uwagi na porę zastosowałem wersję skróconą, tylko do mostu na Jeziorce. Wracałem koło Parku w Powsinie i troszkę zdziwił mnie sznur samochodów czekających wzdłuż całej Przekornej od Gąsek, do Drewny. Okazało się, że nowo oddane połączenie Ursynowa i Wilanowa ulicami Korbońskiego/Rosnowskiego jest już na powrót zamknięte. Drogowcy poprawiają usterki...
A teraz dwa obrazki rodzajowe:
Rowerzysta jadący bardzo szybko rowerem po chodniku, pomimo hamulców tarczowych i grubych opon terenowych, nie zdąża wyhamować i uderza w bok samochodu wyjeżdżającego z osiedla. Stoję całkiem blisko, więc słyszę najpierw szuranie zablokowanych kół, potem JEB!, a potem: - Jak kurwa jedziesz! Oglądam się i widzę, że kierowca wystraszony wychodzi z samochodu, a rowerzysta coś tam jeszcze brąchając pod nosem, wsiada na rower i odjeżdża. Słyszę jeszcze tylko jak kierowca mówi: - Dobrze, że panu nic się nie stało. Wina była ewidentnie po stronie rowerzysty, gdyż kierowca włączając się do ruchu patrzy w lewo na jezdnię, a nie w prawo na chodnik, czy przypadkiem pełną bombą nie zbliża się mistrz chodnikowej szybkości. Pewnie po chwili się zreflektował i dlatego tak szybko się zmył. Ciekawe w jakim stanie były drzwi od samochodu...
Obrazek drugi:
Szeroka, asfaltowa alejka, rowerzysta jedzie bardzo powoli po lewej stronie, z prawej jada dwie rowerzystki. Zbliżam się niezbyt szybko i proszę o zrobienie miejsca bym mógł wyprzedzić. Słyszę niezbyt uprzejme: - Nie ma pan dzwonka?! Odpowiadam, że nie lubię dzwonić na ludzi, ani trąbić, jak jadę samochodem.
Zrozumiał? Nie wiem.

Napis pod strzałką LANGTEAM sugeruje jakiś wyścig/zawody/imprezę? Ktoś coś wie?

Widok z okna

Pierwsze zdarzenie miało miejsce przy wyjeździe z tego osiedla
PS. Licznik mi wariuje, raz pokazuje prędkość, później prędkość stoi w miejscu a kilometry się nabijają, potem ani jedno ani drugie. Dziwne objawy. Wyjąłem mu baterie z licznika i transmitera do jutra. Może jak się zresetuje to mu się poprawi. Jak nie, trzeba będzie coś poszukać.
A teraz dwa obrazki rodzajowe:
Rowerzysta jadący bardzo szybko rowerem po chodniku, pomimo hamulców tarczowych i grubych opon terenowych, nie zdąża wyhamować i uderza w bok samochodu wyjeżdżającego z osiedla. Stoję całkiem blisko, więc słyszę najpierw szuranie zablokowanych kół, potem JEB!, a potem: - Jak kurwa jedziesz! Oglądam się i widzę, że kierowca wystraszony wychodzi z samochodu, a rowerzysta coś tam jeszcze brąchając pod nosem, wsiada na rower i odjeżdża. Słyszę jeszcze tylko jak kierowca mówi: - Dobrze, że panu nic się nie stało. Wina była ewidentnie po stronie rowerzysty, gdyż kierowca włączając się do ruchu patrzy w lewo na jezdnię, a nie w prawo na chodnik, czy przypadkiem pełną bombą nie zbliża się mistrz chodnikowej szybkości. Pewnie po chwili się zreflektował i dlatego tak szybko się zmył. Ciekawe w jakim stanie były drzwi od samochodu...
Obrazek drugi:
Szeroka, asfaltowa alejka, rowerzysta jedzie bardzo powoli po lewej stronie, z prawej jada dwie rowerzystki. Zbliżam się niezbyt szybko i proszę o zrobienie miejsca bym mógł wyprzedzić. Słyszę niezbyt uprzejme: - Nie ma pan dzwonka?! Odpowiadam, że nie lubię dzwonić na ludzi, ani trąbić, jak jadę samochodem.
Zrozumiał? Nie wiem.

Napis pod strzałką LANGTEAM sugeruje jakiś wyścig/zawody/imprezę? Ktoś coś wie?

Widok z okna

Pierwsze zdarzenie miało miejsce przy wyjeździe z tego osiedla
PS. Licznik mi wariuje, raz pokazuje prędkość, później prędkość stoi w miejscu a kilometry się nabijają, potem ani jedno ani drugie. Dziwne objawy. Wyjąłem mu baterie z licznika i transmitera do jutra. Może jak się zresetuje to mu się poprawi. Jak nie, trzeba będzie coś poszukać.
- DST 45.40km
- Czas 02:02
- VAVG 22.33km/h
- Temperatura 17.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
W cieniu wiszącego deszczu
Kierunek zachodni chwilowo wychodzi mi bokiem, więc dziś kolej na kierunek południowy. A jak południe, to wiadomo: Dawidy, (Z)gorzała i inne wioski, a w końcu Piaseczno. Tam chwila zawahania, czy Góra Kalwaria, czy Gassy, ale groźba deszczu zadecydowała i wybrałem wariant krótszy i bezpieczniejszy. Już w Warszawie, skoro deszcz nadal nie padał, pociągnąłem wzdłuż Wisły aż do Starego Miasta i tunelem Trasy W-Z, przez miasto do domu. I patrząc na ślad, to klasyczny trójkąt zachował swój kształt i nawet się powiększył.
A deszcz i ulewa dotarły do nas po południu. Spędziłem dzięki niemu upojne dwie i pół godziny w samochodzie i przejechałem pięćdziesiąt kilometrów. Średnia, jak na rowerze.

Początek budowy na Wirażowej przy lotnisku Okęcie © yurek55
Ciekawe co tu powstanie, przy samym płocie lotniska.

Ochłoda głowy i kontrola czasu na rynku w Piasecznie, dochodzi dziesiąta © yurek55

Pomnik w hołdzie powstańcom styczniowym © yurek55
Nawet nie wiedziałem (albo zapomniałem?), że na terenach Republiki Rowerowej jest takie miejsce.

Kiedyś ludzie byli ofiarniejsi?, bardziej zaangażowani? © yurek55
A gdzie są teraźniejsi fundatorzy pomników dawnej chwały?

Droga Gassy-Obórki © yurek55

W drugą stronę Gassy-przystań © yurek55

Most na Jeziorce © yurek55

Pole uprawne we wsi Siekierki © yurek55

Nad Wisłą przy Centrum Nauki Kopernik © yurek55

Wynurzenie alarmowe © yurek55

Kontrola czasu Ochota Ratusz © yurek55
A deszcz i ulewa dotarły do nas po południu. Spędziłem dzięki niemu upojne dwie i pół godziny w samochodzie i przejechałem pięćdziesiąt kilometrów. Średnia, jak na rowerze.

Początek budowy na Wirażowej przy lotnisku Okęcie © yurek55
Ciekawe co tu powstanie, przy samym płocie lotniska.

Ochłoda głowy i kontrola czasu na rynku w Piasecznie, dochodzi dziesiąta © yurek55

Pomnik w hołdzie powstańcom styczniowym © yurek55
Nawet nie wiedziałem (albo zapomniałem?), że na terenach Republiki Rowerowej jest takie miejsce.

Kiedyś ludzie byli ofiarniejsi?, bardziej zaangażowani? © yurek55
A gdzie są teraźniejsi fundatorzy pomników dawnej chwały?

Droga Gassy-Obórki © yurek55

W drugą stronę Gassy-przystań © yurek55

Most na Jeziorce © yurek55

Pole uprawne we wsi Siekierki © yurek55

Nad Wisłą przy Centrum Nauki Kopernik © yurek55

Wynurzenie alarmowe © yurek55

Kontrola czasu Ochota Ratusz © yurek55
- DST 75.70km
- Czas 03:25
- VAVG 22.16km/h
- Temperatura 19.8°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 15 maja 2018
Kategoria całe NIC
Rano do sklepu
Małe spożywcze w "L" Al. Krakowska.
- DST 6.00km
- Czas 00:25
- VAVG 14.40km/h
- Temperatura 13.0°C
- Sprzęt Primus Historicus
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 15 maja 2018
Kategoria 50-100
Szybki Kampinos
Znów przyszło mi na zachód jechać, ale tym razem nie szukałem nowych dróg, tylko wybrałem trasę wielokrotnie już przejechaną. Niespodzianką dla mnie była dziś tylko prędkość. Na odcinku drogi wojewódzkiej pomiędzy Zaborowem a Kampinosem, licznik często pokazywał grubo ponad 30 km/h, a obok tablicy Kampinos przemknąłem z prędkością 41 km/h. Myślałem jednak cały czas, że wracać będzie dużo gorzej i tylko dlatego nie pojechałem do Kutna, albo Poznania.:) Rozgrzany szybkim tempem, z dużą przyjemnością skorzystałem z ochłody w czynnej już fontannie i mogłem wracać.

Mokra chusta na głowę, alleluja i do przodu!
Jazda po odkrytymi terenie dawała się we znaki, ale myślałem że będzie gorzej.
Pomny wczorajszej ubraniowej wpadki, dziś zabrałem moją kurtkę-trzepaczkę i na początku wycieczki nawet się przydała. Zdjąłem ją dopiero w Zaborowie i resztę drogi pokonałem na krótko. Nie było gorąco, ani zimno - tak w sam raz. Wystarczył mi jeden bidon z wodą, a że jedzenia zapomniałem wziąć, to przejechałem i bez tego.

Rowerzyści pamiętają
A pod domem znów usłyszałem znajomy dźwięk piły spalinowej. Tym razem to nie "Teksańska masakra piłą mechaniczną", a pan Andre rzeźbi Pszczółkę Maję i Gucia. Pracuje dopiero dwa dni, ale już zaczynamy mieć dość. Tu jest tylko kilka sekund nagrania, ale my słuchamy pół dnia.

Mokra chusta na głowę, alleluja i do przodu!
Jazda po odkrytymi terenie dawała się we znaki, ale myślałem że będzie gorzej.
Pomny wczorajszej ubraniowej wpadki, dziś zabrałem moją kurtkę-trzepaczkę i na początku wycieczki nawet się przydała. Zdjąłem ją dopiero w Zaborowie i resztę drogi pokonałem na krótko. Nie było gorąco, ani zimno - tak w sam raz. Wystarczył mi jeden bidon z wodą, a że jedzenia zapomniałem wziąć, to przejechałem i bez tego.

Rowerzyści pamiętają
A pod domem znów usłyszałem znajomy dźwięk piły spalinowej. Tym razem to nie "Teksańska masakra piłą mechaniczną", a pan Andre rzeźbi Pszczółkę Maję i Gucia. Pracuje dopiero dwa dni, ale już zaczynamy mieć dość. Tu jest tylko kilka sekund nagrania, ale my słuchamy pół dnia.
- DST 98.30km
- Czas 04:19
- VAVG 22.77km/h
- Temperatura 18.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 14 maja 2018
Kategoria > 100
Obadać nowy asfalt w Kampinosie
O nowym, dziewiczym asfalcie w Puszczy Kampinoskiej dowiedziałem się wczoraj z hipkowej relacji i postanowiłem sprawdzić jak się jedzie. To znaczy wiem jak się jeździ po nowych asfaltach, ale tam jeszcze nie jechałem, a przecież każdy pretekst jest dobry żeby zrobić 100+. Drogę przez puszczę z Kampinosu do Sowiej Woli przemierzyłem już wielokrotnie, ostatnio nawet niedawno, ale nic mi się o uszy nie obiło, że powstaje asfaltowa odnoga na północ do Wilkowa i Leoncina. A tymczasem nawet moja córka o tym wiedziała, choć na rowerze po Puszczy Kampinoskiej jeździ mało. Tak czy owak pojechałem i tym razem jadąc od innej strony, nie jak zwykle od Kampinosu, wjechałem do lasu i dotarłem do interesującego mnie fragmentu drogi. Kiedyś, bardzo dawno, próbowałem tamtędy jechać, ale wycofałem się po kilkuset metrach, bo asfalt szybko się skończył i dalej była kiepska gruntówka. Teraz do samego Wilkowa gładki i równy jak stół dywanik, po obu stronach las, ptaki śpiewają, pusto, czyli wszystko co lubimy. Aż chce się jechać. Niestety wydaje mi się, że ten, ale cudowny kawałek drogi niebawem straci swój rowerowy urok. Dziś spotkałem wprawdzie tylko jednego TIR-a i jedną osobówkę, ale tylko kwestią czasu jest, kiedy ruch tam się zwiększy. No i druga sprawa - progi zwalniające. Na razie postawiono znaki A-11a i ograniczenia prędkość do 30 km/h, czyli lada moment pojawią się progi. Zostawią dla rowerzystów gładkie miejsca po bokach? Wybiorę się tam za jakiś czas i sprawdzę.
Gdy dojechałem do Leocina postanowiłem wracać do domu przez Nowy Dwór Mazowiecki. Hipka trasa prowadziła zasadniczo na zachód do Śladowa i i Woli Pasikońskiej, ale ja niedawno tamtędy jechałem, a poza tym, powrót po drugiej stronie Wisły był po prostu krótszy. Niestety jak tylko przejechałem most zaczęło coś nieprzyjemnego padać. To coś stukało mi w kask, więc nie był to deszcz, do tego momentalnie zrobiło się zimno. Ileż bym dał, by móc wyciągnąć z kieszeni moją kurtkę-trzepaczkę... Tyle razy już sobie przysięgałem, że się bez niej nie ruszę, a dziś znów zapomniałem. Tym razem miałem więcej szczęścia, niż rozumu, bo najgorsze trwało tylko kilka minut i przeszło w drobny, mało dokuczliwy deszczyk, a i ten ustał przed Rajszewem. Do Jabłonny dojechałem już suchy i reszta podróży obyła się bez dodatkowych atrakcji. Zajrzałem jeszcze tylko na Powązki sprawdzić, czy tablica dla Ewy jest gotowa, ale nic się nie dzieje. Kamieniarz ma jeszcze tydzień, ale tym razem nie będę taki grzeczny jak ostatnio.

Podpisu nie trzeba. Jedno zdjęcie mówi więcej niż 1000 słów. © yurek55

Droga Wilkowska już asfaltowa © yurek55

Też żółte, choć nie rzepak © yurek55

Wisła z mostu w Nowym Dworze © yurek55

Wisła z mostu w Warszawie © yurek55
Gdy dojechałem do Leocina postanowiłem wracać do domu przez Nowy Dwór Mazowiecki. Hipka trasa prowadziła zasadniczo na zachód do Śladowa i i Woli Pasikońskiej, ale ja niedawno tamtędy jechałem, a poza tym, powrót po drugiej stronie Wisły był po prostu krótszy. Niestety jak tylko przejechałem most zaczęło coś nieprzyjemnego padać. To coś stukało mi w kask, więc nie był to deszcz, do tego momentalnie zrobiło się zimno. Ileż bym dał, by móc wyciągnąć z kieszeni moją kurtkę-trzepaczkę... Tyle razy już sobie przysięgałem, że się bez niej nie ruszę, a dziś znów zapomniałem. Tym razem miałem więcej szczęścia, niż rozumu, bo najgorsze trwało tylko kilka minut i przeszło w drobny, mało dokuczliwy deszczyk, a i ten ustał przed Rajszewem. Do Jabłonny dojechałem już suchy i reszta podróży obyła się bez dodatkowych atrakcji. Zajrzałem jeszcze tylko na Powązki sprawdzić, czy tablica dla Ewy jest gotowa, ale nic się nie dzieje. Kamieniarz ma jeszcze tydzień, ale tym razem nie będę taki grzeczny jak ostatnio.

Podpisu nie trzeba. Jedno zdjęcie mówi więcej niż 1000 słów. © yurek55

Droga Wilkowska już asfaltowa © yurek55

Też żółte, choć nie rzepak © yurek55

Wisła z mostu w Nowym Dworze © yurek55

Wisła z mostu w Warszawie © yurek55
- DST 120.00km
- Czas 05:19
- VAVG 22.57km/h
- Temperatura 20.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 11 maja 2018
Kategoria 50-100
Wpis trochę smutny
Choć poranna temperatura była wielce przyjemna wiedziałem, że zaraz zrobi się piekło i nie miałem ambicji na długie dystanse. Chciałem tylko obejrzeć z bliska miejsce środowej tragedii, a później w zależności od bieżącego samopoczucia, wybrać stosowny wariant trasy. Na miejscu wypadku leżało jeszcze szkło z rozbitego reflektora, jakieś fragmenty podkładki pod tablicę rejestracyjną, pudełko od trójkąta ostrzegawczego, na drodze rowerowej, gdzie przeleciał uderzony z przodu nasz kolega, rękawiczka gumowa ratownika medycznego, palące się znicze..., Sprawca jechał od strony Wieruchowa i wyprzedzał kilka samochodów. Z naprzeciwka jechało trzech kolarzy i on centralnie w nich wjechał. Jeden trup na miejscu, drugi - złamana ręka, trzeci - z lekkimi potłuczeniami. Była 21:30, ciemno, nie wiadomo jakie mieli oświetlenie, dlaczego nie uciekali, choćby do rowu po prawej. Tą drogą jeździ tysiące rowerzystów, Strava na tym segmencie zarejestrowała 1560 użytkowników, zawsze jak tamtędy jadę spotykam przynajmniej kilku, kilkunastu. Sam zresztą mam tam zarejestrowanych 86 przejazdów w ciągu czterech ostatnich lat.
No ale co komu pisane, to go nie ominie...

Miejsce wypadku 4 © yurek55

Miejsce wypadku 1 © yurek55

Miejsce wypadku 2 © yurek55

Miejsce wypadku 3 © yurek55
A dalej pojechałem gdzie mnie oczy poniosą, przez pola, łąki i lasy. Tylko ostatnia prosta, czyli wylotówka poznańska była mniej przyjemna, bo po kostce Downa, z której jest wykonana droga rowerowa.

Hala sportowa © yurek55

Tory łucznicze KS Ożarowianka © yurek55

Ulica Kazimierza Deyny © yurek55

Poznańska nieprzyjazna rowerzystom © yurek55
No ale co komu pisane, to go nie ominie...

Miejsce wypadku 4 © yurek55

Miejsce wypadku 1 © yurek55

Miejsce wypadku 2 © yurek55

Miejsce wypadku 3 © yurek55
A dalej pojechałem gdzie mnie oczy poniosą, przez pola, łąki i lasy. Tylko ostatnia prosta, czyli wylotówka poznańska była mniej przyjemna, bo po kostce Downa, z której jest wykonana droga rowerowa.

Hala sportowa © yurek55

Tory łucznicze KS Ożarowianka © yurek55

Ulica Kazimierza Deyny © yurek55

Poznańska nieprzyjazna rowerzystom © yurek55
- DST 71.50km
- Czas 03:19
- VAVG 21.56km/h
- Temperatura 28.3°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze























