Wpisy archiwalne w miesiącu
Wrzesień, 2018
Dystans całkowity: | 2209.26 km (w terenie 2.00 km; 0.09%) |
Czas w ruchu: | 98:24 |
Średnia prędkość: | 22.45 km/h |
Liczba aktywności: | 27 |
Średnio na aktywność: | 81.82 km i 3h 38m |
Więcej statystyk |
Baranek w roli Veturillo
Kolega Krzysztof jak co roku zjechał na kilka tygodni do Polski i dziś odbyliśmy pierwszą wspólną przejażdżkę. Mogę tylko napisać, że była to typowa jazda spacerowa po Warszawie. A poniewaz pisać nie ma o czym, to choć zdjęciami pospamuję.

Galeria przy Dworcu Gdańskim © yurek55

Galeria przy Dworcu Gdańskim c.d. © yurek55

Poległym i pomordowanym na Wschdzie © yurek55

Narzucona przyjaźń polsko - radziecka tej daty nie eksponowała © yurek55

Poległym i pomordowanym na Wschdzie © yurek55

Najwyższy biurowiec w Warszawie w latach 1975-1978, popularnie Intraco © yurek55

Na moście MC-S © yurek55

Bulwary wiślane, widok na południe © yurek55

Bulwary wiślane, widok na północ © yurek55

Jak jedziesz baranie! © yurek55

Baba plażowa © yurek55

Wiadukt nad torami za kratami © yurek55

O curva, ale kyrk! © yurek55
Mapy dziś nie będzie, bo nie...:)

Galeria przy Dworcu Gdańskim © yurek55

Galeria przy Dworcu Gdańskim c.d. © yurek55

Poległym i pomordowanym na Wschdzie © yurek55

Narzucona przyjaźń polsko - radziecka tej daty nie eksponowała © yurek55

Poległym i pomordowanym na Wschdzie © yurek55

Najwyższy biurowiec w Warszawie w latach 1975-1978, popularnie Intraco © yurek55

Na moście MC-S © yurek55

Bulwary wiślane, widok na południe © yurek55

Bulwary wiślane, widok na północ © yurek55

Jak jedziesz baranie! © yurek55

Baba plażowa © yurek55

Wiadukt nad torami za kratami © yurek55

O curva, ale kyrk! © yurek55
Mapy dziś nie będzie, bo nie...:)
- DST 69.00km
- Czas 04:09
- VAVG 16.63km/h
- Temperatura 27.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Targówek Fabryczny przez Gassy i Piaseczno, czyli wstapił do piekieł, po drodze mu było :)
Na dalekim Targówku Fabrycznym, niegdyś krainie zapomnianej przez Boga i ludzi, gdzie diabeł mówił dobranoc, mieści się sklep - hurtownia artykułów dospodarstwa domowego. Tam dziś miałem jechać, odebrać pewien drobiazg niezbędny w domu. Zresztą robię to cyklicznie co jakiś czas, gdyż gdzie indziej nie można tego dostać. W tej cenie rzecz jasna.
A że rower nadal czekał na umycie po piątkowym deszczu i sobotnierj poprawce, najpierw pojechałem do córki skorzystać z jej podwórka i jej szlaucha. Zeszło mi się tam nadspodziewanie długo, ale słoneczko tak fajnie przygrzewało, że zupełnie sie nie spieszyłem i nawet nie patrzyłem na zegarek. Niestety przy dokładnym myciu zauważyłem otarcie od pancerza na główce ramy. W domu przykleiłem na tym miejscu folię, ale to tak na zasadzie: Mądry Polak po szkodzie. Z Piaseczna, jak mam czas, wracam do Warszawy przez Gassy i dzis też tam pojechałem. Tylko ponieważ od 4 września drogowcy zamknęli ulicę wiodąca przez tory do filli szkoły (geniusze!), ja też nie mogłem dostać się do centrum miasta i pojechałem sobie przez Żabieniec. Dla mnie ro sama przyjemność, gorzej mają rodzice pierwszoklasistów. Ale to nie jest problemem piaseczyńskjich decydentów, prawda?
Na przystani tym razem postanowiłem skorzystać z promu. Po pierwsze, Targówek jest po tamtej stronie Wisły, po drugie, Katana w sobotę pisała, że nieźle się jechało, wreszcie po trzecie - raz do roku trzeba Wisłę przepłynąć. :) Co ciekawe, ktoś z niezłym poczuciem humoru, założył na Stravie segment - "Promem przez Wisłę Sprint;)". Gdybym wiedział wcześniej powalczyłbym o lepszy czas a tak, Katana wyprzedziła mnie o ponad pół minuty! :-) Będę musiał z tym żyć.
Po dojechaniu do wojewódzkiej 801 przeciąłem ja i dojechałem do Karczewia i stamtąd przez Otwock, Józefów, Falenicę, cały czas wzdłuż torów, aż do samej Warszawy. Nie polecam tej trasy i sam też, bez wyraźnej konieczności na nią nie wrócę. Wydaje mi się, że jednak lepiej się jeździ nadwiślanką. Dalej, żeby dojechac do Strażackiej, też niezbyt przyjemny odcinek drogi w budowie (cały czas węzeł Marsa się kłania), ale tam można było Chełmżyńska pojechać, tylko ja się zagapiłem. Kiedy Strażacka przeszła w Zabraniecką skorzystałem z wygodnej drogi dla rowerów, a po skręcie w Rzeczną byłem już niemal na miejscu. Powrót Księcia Ziemowita i przez kolejne uliczki, aż do Ząbkowskij i Targowej. Zabytkowy bruk tej pierwszej, wystawił na ciężką próbę plomby w zębach, nadgarstki i napinacz łańcucha - za bardzo się rozpędziłem.:) Przez Most Poniatowskiego przejechałem w trosce o swoje bezpieczeństwo, jak należy, po buspasie. Po ostatniej tragicznej śmierci rowerzystki jadącej chodnikiem i akcji rowerzystów wykazujących bezsens jazdy lewym pasem, nawet nikt na mnie nie zatrąbił.
Teraz czas na fotki:

Aleja Żwirki i Wigury © yurek55

"Koń, jaki jest, każdy widzi" - Benedykt Chmielowski, "Nowe Ateny" © yurek55

W oczekiwaniu na prom © yurek55

Po drugiej stronie Wisły © yurek55

Przystań promowa w Karczewie © yurek55

Budowa Południowej Obwodnicy Warszawy w Mieszeszynie © yurek55

Targówek Fabryczny ulica Strażacka © yurek55

Plaża pod Mostem Poniatowskiego © yurek55

Nowa Rotunda jak stara © yurek55

Kontrola czasu © yurek55

To czyste powietrze, czy nie? © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/1847751271/embed/28f83c88be644fdc52b630e4803e58e4b53cb204">
A że rower nadal czekał na umycie po piątkowym deszczu i sobotnierj poprawce, najpierw pojechałem do córki skorzystać z jej podwórka i jej szlaucha. Zeszło mi się tam nadspodziewanie długo, ale słoneczko tak fajnie przygrzewało, że zupełnie sie nie spieszyłem i nawet nie patrzyłem na zegarek. Niestety przy dokładnym myciu zauważyłem otarcie od pancerza na główce ramy. W domu przykleiłem na tym miejscu folię, ale to tak na zasadzie: Mądry Polak po szkodzie. Z Piaseczna, jak mam czas, wracam do Warszawy przez Gassy i dzis też tam pojechałem. Tylko ponieważ od 4 września drogowcy zamknęli ulicę wiodąca przez tory do filli szkoły (geniusze!), ja też nie mogłem dostać się do centrum miasta i pojechałem sobie przez Żabieniec. Dla mnie ro sama przyjemność, gorzej mają rodzice pierwszoklasistów. Ale to nie jest problemem piaseczyńskjich decydentów, prawda?
Na przystani tym razem postanowiłem skorzystać z promu. Po pierwsze, Targówek jest po tamtej stronie Wisły, po drugie, Katana w sobotę pisała, że nieźle się jechało, wreszcie po trzecie - raz do roku trzeba Wisłę przepłynąć. :) Co ciekawe, ktoś z niezłym poczuciem humoru, założył na Stravie segment - "Promem przez Wisłę Sprint;)". Gdybym wiedział wcześniej powalczyłbym o lepszy czas a tak, Katana wyprzedziła mnie o ponad pół minuty! :-) Będę musiał z tym żyć.
Po dojechaniu do wojewódzkiej 801 przeciąłem ja i dojechałem do Karczewia i stamtąd przez Otwock, Józefów, Falenicę, cały czas wzdłuż torów, aż do samej Warszawy. Nie polecam tej trasy i sam też, bez wyraźnej konieczności na nią nie wrócę. Wydaje mi się, że jednak lepiej się jeździ nadwiślanką. Dalej, żeby dojechac do Strażackiej, też niezbyt przyjemny odcinek drogi w budowie (cały czas węzeł Marsa się kłania), ale tam można było Chełmżyńska pojechać, tylko ja się zagapiłem. Kiedy Strażacka przeszła w Zabraniecką skorzystałem z wygodnej drogi dla rowerów, a po skręcie w Rzeczną byłem już niemal na miejscu. Powrót Księcia Ziemowita i przez kolejne uliczki, aż do Ząbkowskij i Targowej. Zabytkowy bruk tej pierwszej, wystawił na ciężką próbę plomby w zębach, nadgarstki i napinacz łańcucha - za bardzo się rozpędziłem.:) Przez Most Poniatowskiego przejechałem w trosce o swoje bezpieczeństwo, jak należy, po buspasie. Po ostatniej tragicznej śmierci rowerzystki jadącej chodnikiem i akcji rowerzystów wykazujących bezsens jazdy lewym pasem, nawet nikt na mnie nie zatrąbił.
Teraz czas na fotki:

Aleja Żwirki i Wigury © yurek55

"Koń, jaki jest, każdy widzi" - Benedykt Chmielowski, "Nowe Ateny" © yurek55

W oczekiwaniu na prom © yurek55

Po drugiej stronie Wisły © yurek55

Przystań promowa w Karczewie © yurek55

Budowa Południowej Obwodnicy Warszawy w Mieszeszynie © yurek55

Targówek Fabryczny ulica Strażacka © yurek55

Plaża pod Mostem Poniatowskiego © yurek55

Nowa Rotunda jak stara © yurek55

Kontrola czasu © yurek55

To czyste powietrze, czy nie? © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/1847751271/embed/28f83c88be644fdc52b630e4803e58e4b53cb204">
- DST 86.00km
- Czas 03:58
- VAVG 21.68km/h
- Temperatura 29.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 16 września 2018
Kategoria 50-100, przed śniadaniem
Jechałem z Legionem! ;)
Jak zawsze w niedzielę poranna przejażdżka, coby miejsce na śniadanie zrobić. Niespodziewanie w Lipkowie dogonił mnie peleton - jak się zorientowałem po koszulkach - Legionu Warszawa. Grupa liczyła dobrze ponad pięćdziesiat osób i jechało mi się z nimi bardzo szybko i dobrze. Tylko jakoś tak coraz bardziej traciłem pozycję. Poczatkowo byłem w czubie, ale z wyraźną tendencją do przesuwania się w środek peletonu. Wprawdzie mijajacy mnie koledzy zagrzewali do szybszego tempa, ale ja byłem coraz bliżej, i coraz bliżej końca. Wreszcie zobaczyłem plecy ostatniej dziewczyny i zaczęli mi ginąć z zasięgu wzroku. Udało mi się tylko zrobić zdjęcie jak mi odjeżdżają. Ich tempo wynosiło około 35 km/h.
Edit: Dziewczyna jest przedostatnia.
Edit2: Zdjęcie wykadrowane, w rzeczywistości uciekli mi o wiele dalej...

Oderwałem się od peletonu w Koczargach na Trakcie Królewskim © yurek55

Kontrola czasu w Borzęcinie © yurek55

Tankowanie bidonu wodą oligoceńską na Lazurowej © yurek55

Jesienne pole kukurydzy w Szeligach © yurek55

Odcinek pomiędzy Izabelinem, a Truskawiem. Znak na drodze, a obok nowa asfaltowa droga dla rowerów © yurek55
Na zakończenie typowy obrazek użytkownika roweru Veturillo w Warszawie. Zapewne w innych miastach zachowują się podobnie. Winna jest oczywiście latarnia, która znienacka zaatakowała rowerzystę. Kiedy już przydrożne drzewa przestaną zabijać kierowców i pasażerów samochodów, trzeba będzie wziąć się za te zdradzieckie latarnie! Co nie, morsie? :)
Temperatura z powrotu. Jak ruszałem było 13.
Edit: Dziewczyna jest przedostatnia.
Edit2: Zdjęcie wykadrowane, w rzeczywistości uciekli mi o wiele dalej...

Oderwałem się od peletonu w Koczargach na Trakcie Królewskim © yurek55

Kontrola czasu w Borzęcinie © yurek55

Tankowanie bidonu wodą oligoceńską na Lazurowej © yurek55

Jesienne pole kukurydzy w Szeligach © yurek55

Odcinek pomiędzy Izabelinem, a Truskawiem. Znak na drodze, a obok nowa asfaltowa droga dla rowerów © yurek55
Na zakończenie typowy obrazek użytkownika roweru Veturillo w Warszawie. Zapewne w innych miastach zachowują się podobnie. Winna jest oczywiście latarnia, która znienacka zaatakowała rowerzystę. Kiedy już przydrożne drzewa przestaną zabijać kierowców i pasażerów samochodów, trzeba będzie wziąć się za te zdradzieckie latarnie! Co nie, morsie? :)
Temperatura z powrotu. Jak ruszałem było 13.
- DST 58.00km
- Czas 02:24
- VAVG 24.17km/h
- Temperatura 20.2°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
W deszczu i słońcu
To miało być zupełnie inaczej. Wczoraj wymyśliłem sobie jazdę na bułeczki z mascarpone do Secymina i dystans tak z półtorej setki. Ale dziś obudziłem się zdecydowanie za wcześnie i gdybym wstał tak rano, to można by poddać w wątpliwość, czy aby nie brakuje mi piątej klepki. Sam bym tak pomyslał. Z braku ksiązki do czytania, zacząłem przegladac wiadomości w telefonie i przy tym zajęciu zasnąłem ponownie. Gdy się obudziłem było już po dziewiątej i z kolei zrodziła się wątpliwość, czy warto wogóle wsiadać na rower. Byłem naprawdę bliski rezygnacji, ale na szczęście przypomniałem sobie, że Bystremu należy się mycie po wczorajszjej, deszczowej eskapadzie. Drogę do córki nieco zmodyfikowałem i wydłużyłem, bo ileż mozna przez te same wioski jeździć. Dziś przypomniałem sobie Łady, Podolszyn Nowy, Janczewice, Wilczą Górę, Władysławów, ale niestety turystyka ta zemściła sie na mnie, bo zaczął padac deszcz. Gdybym pojechał jak zawsze byłbym go uniknął, a tak, dojechałem na miejsce nieźle przemoczony. Kurtka ultralight, zabrana w ostatniej chwili, stanowiła osłonę mocno iluzoryczną. O myciu roweru nie było mowy, tak samo jak o dalszej jeździe. Dopiero po półtorej godzinie przestało padać na tyle, że mogłem zbierać się do domu. Kiedy jednak poczułem, że chyba już nie pada wcale, zaryzykowałem jazdę do Góry Kalwarii. Ale tym razem nie drogami Republiki Rowerowej wzdłuż Wisły, a wojewódzką 724. Skoro tylu naszych wirtualnych znajomych, przemierza właśnie Polskę od Helu nad morzem, do Głodówki w Tatrach, to ja w solidarności z nimi też wybrałem gorszą drogę. Dobry argument? Taki sobie. Chyba.
Droga powrotna po stałych i znanych drogach - i tylko dojeżdżając do Gassów, już z daleka słyszałem jakis hałas. Myślałem, że to samolot rozgrzewa silniki przed startem, a tymczasem to dmuchawa z aerotunelu tak huczy.
No i na zakończenie podróży przedłużyłem jazdę aż do Mostu Świętokrzyskiego i wróciłem przez ciąg rowerowy Świętokrzyska na zachód. Szósta setka w tym miesiącu, nadrabiam sierpniową zapaść. :)

Autoportret z kominami © yurek55

Za chwileczkę, za zakretem - Cieciszew sklep i remiza OSP © yurek55

Most w Obórkach na Jeziorce © yurek55

Impreza integracyjna plus latanie w aerotunelu - Gassy © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/1843093145/embed/b1c727d12af118ded705d140b150ebc84f992f60">
Droga powrotna po stałych i znanych drogach - i tylko dojeżdżając do Gassów, już z daleka słyszałem jakis hałas. Myślałem, że to samolot rozgrzewa silniki przed startem, a tymczasem to dmuchawa z aerotunelu tak huczy.
No i na zakończenie podróży przedłużyłem jazdę aż do Mostu Świętokrzyskiego i wróciłem przez ciąg rowerowy Świętokrzyska na zachód. Szósta setka w tym miesiącu, nadrabiam sierpniową zapaść. :)

Autoportret z kominami © yurek55

Za chwileczkę, za zakretem - Cieciszew sklep i remiza OSP © yurek55

Most w Obórkach na Jeziorce © yurek55

Impreza integracyjna plus latanie w aerotunelu - Gassy © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/1843093145/embed/b1c727d12af118ded705d140b150ebc84f992f60">
- DST 101.80km
- Czas 04:17
- VAVG 23.77km/h
- Temperatura 16.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 14 września 2018
Kategoria 50-100
Wieczorem, a jak w dzień
Jak wszystkim wiadomo, bo wielokrotnie to pisałem, nie lubię jeździć po ciemku. Dzis przyszło mi zweryfikować tę swoją opinię i to za sprawą niepozornej lampki Convoy S2+. Udało się wreszcie zorganizować dwuosobową kolarską ustawkę i Katana78 przywiozła swoją zapasową, żebym się wreszcie przekonał.
Tak więc zamocowałem obok swego Mactronica to drugie światło i osłupiałem. To było jak świeczka przy żarówce "setce", albo jak żarówka przy Słońcu. Przez 95% czasu jechałem z przodu i widziałem wszystko - zarówno drogę jak i pobocze. Nie sadziłem, że jest tak kolosalna różnica. Gdy skończylismy wspólna jazdę i wracałem do domu przy swojej lampce, to pomimo że to przecież miasto, podświadomie zwalniałem, bo nie widziałem dobrze drogi. A w całkowitej ciemności gdzies na wsiach widziałem drogę doskonale.
Chyba więc jednak polubie jazdę po ciemku. :)
Tak więc zamocowałem obok swego Mactronica to drugie światło i osłupiałem. To było jak świeczka przy żarówce "setce", albo jak żarówka przy Słońcu. Przez 95% czasu jechałem z przodu i widziałem wszystko - zarówno drogę jak i pobocze. Nie sadziłem, że jest tak kolosalna różnica. Gdy skończylismy wspólna jazdę i wracałem do domu przy swojej lampce, to pomimo że to przecież miasto, podświadomie zwalniałem, bo nie widziałem dobrze drogi. A w całkowitej ciemności gdzies na wsiach widziałem drogę doskonale.
Chyba więc jednak polubie jazdę po ciemku. :)
- DST 66.70km
- Czas 02:45
- VAVG 24.25km/h
- Temperatura 20.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 14 września 2018
Piaseczno i i Gassy
Miało dziś padać, a ja musiałem jechać do Piaseczna odebrać samochód z warsztatu. Spojrzałem za okno na mokre asfalty i chodniki, sprawdziłem temperaturę (13°C!) i wybrałem do jazdy zestaw prawie jesienny, czyli koszulka z długim rękawem i nogawki. Do plecaka zapakowałem jeszcze kurtkę przeciwdeszczową na wszelki słuczaj, ze spodni i osłon na buty na szczęście zrezygnowałem - nie żeby było specjalnie ciężko, ale jakoś tak niefajnie. Odzwyczaiłem się. W warsztacie zdjąłem koła i sztycę, zapakowałem rower do bagaznika i odstawiłem auto właścicielowi. Teraz rozumiem jak katana78 przewozi w Fiacie Panda rowery w środku. Okazuje się, że nawet w małym samochodzie bez trudu mieści się rower, a nawet dwa, wystarczy je troszkę rozkręcić.
Po załatwieniu tej sprawy, pomimo że niebo straszyło deszczem postanowiłem nie wracać najkrótszą drogą, tylko pojechac przez Gassy. Wprawdzie byłem tam wczoraj, ale od drugiej strony. :) Niestety w drodze zaczęło dość mocno kropić, ale zaopatrzony w kurtkę nawet się tym nie przejąłem. Gorzej było, jak przestało padać i zaczęło się ocieplać. Nie chciało mi się już rozbierać i do domu dojechałem nieco zgrzany.
Poniewaz Rynek w Piasecznie gościł na moim blogu już kilkadziesiąt razy, dziś miejsce zaraz obok. (sprawdzałem efekt slow w mojej Xperii)

Sąd Rejonowy i Prokuratura Rejonowa w Piasecznie © yurek55

Skwer Imienia Stefana Kisielewskiego w Piasecznie © yurek55


Kapliczka przy ulicy Sągi z 1953 r., renowacja 2018 r. © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/1840671895/embed/4d7774acfd5d32e4386c8681da16b4562d4fea85">
Po załatwieniu tej sprawy, pomimo że niebo straszyło deszczem postanowiłem nie wracać najkrótszą drogą, tylko pojechac przez Gassy. Wprawdzie byłem tam wczoraj, ale od drugiej strony. :) Niestety w drodze zaczęło dość mocno kropić, ale zaopatrzony w kurtkę nawet się tym nie przejąłem. Gorzej było, jak przestało padać i zaczęło się ocieplać. Nie chciało mi się już rozbierać i do domu dojechałem nieco zgrzany.
Poniewaz Rynek w Piasecznie gościł na moim blogu już kilkadziesiąt razy, dziś miejsce zaraz obok. (sprawdzałem efekt slow w mojej Xperii)

Sąd Rejonowy i Prokuratura Rejonowa w Piasecznie © yurek55

Skwer Imienia Stefana Kisielewskiego w Piasecznie © yurek55

Kapliczka przy ulicy Sągi z 1953 r., renowacja 2018 r. © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/1840671895/embed/4d7774acfd5d32e4386c8681da16b4562d4fea85">
- DST 66.00km
- Czas 03:00
- VAVG 22.00km/h
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Pogaduchy na przystani
Najpierw pojechałem do córki na Ursynów odebrać przesyłkę od kuriera z DPD. Pomimo umówionerj wczoraj godziny dostawy, gościu po prostu nie przyjechał. Okazało się, że z nieznanych przyczyn nie załadowali mu na samochód tej paczki - i tyle. Z Ursynowa do Powsina to już rzut beretem, a tam właściwie zaczynają się drogi Republiki Rowerowej Gassy. Dojechałem do przystani akurat by zobaczyć awarię promu. Podczas odbijania postanowili zatrzymać prom, by zabrać jeszcze dwa samochody, które właśnie nadjechały. Manewr ten spowodował spadnięcie liny i miałem okazję popatrzeć jak sobie radzą z naprawą. Nie obyło się bez wchodzenia do wody, ale trwało to niespełna dzisięć minut. Potem pogadałem z właścicielem o różnych przygodach na rzece. Między innymi dwa tygodnie temu wyciągali promem zatopione Volvo na drugim brzegu. Tam jest ostry spadek dna i faceta wodującego motorówkę po prostu wciągnęło do wody. Straz Pożarna była w stanie tylko zapiąć liny, ale nie mieli jak go wyciągnąć i dopiero obsługa promu przyszła mu z pomocą. Zapłacił im odszkodowanie za dwie godziny przestoju, ale i tak był zadowolony, bo następnego dnia przywiózł jeszcze gorzałę.
Dowiedziałem się również, że widoczne na środku rzeki przegrodzenie nurtu, to też ich praca. Zadaniem tej mini zapory jest zatrzymanie piasku, bo gdyby nie to, prom nie mógłby pływać. Stan wody na środku rzeki w niektórych miejsach jest tak niski, że nawet do kolan nie sięga. Obciążony prom ma zanurzenie 60 cm więc trzeba coś robić, by mógł pływać. Fajnie mi się gadało z facetem, ale w końcu musialem sie pożegnać i wracać do domu. Trasa prosto na północ, przez Piaseczno, znana jest do bólu, napiszę więc tylko, że nadal most na Jeziorce remontują i jest krótki odcinek z ruchem wahadłowym. Poza tym, nic szczególnego.

Fragment cmentarza ewangelicko - augsburskiego w Kępie OKRZEWSKIEJ

Usuwanie awarii
Dowiedziałem się również, że widoczne na środku rzeki przegrodzenie nurtu, to też ich praca. Zadaniem tej mini zapory jest zatrzymanie piasku, bo gdyby nie to, prom nie mógłby pływać. Stan wody na środku rzeki w niektórych miejsach jest tak niski, że nawet do kolan nie sięga. Obciążony prom ma zanurzenie 60 cm więc trzeba coś robić, by mógł pływać. Fajnie mi się gadało z facetem, ale w końcu musialem sie pożegnać i wracać do domu. Trasa prosto na północ, przez Piaseczno, znana jest do bólu, napiszę więc tylko, że nadal most na Jeziorce remontują i jest krótki odcinek z ruchem wahadłowym. Poza tym, nic szczególnego.

Fragment cmentarza ewangelicko - augsburskiego w Kępie OKRZEWSKIEJ

Usuwanie awarii
- DST 65.00km
- Czas 03:00
- VAVG 21.67km/h
- Temperatura 21.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 12 września 2018
Kategoria <50, BAJABONGO!
Groch z kapustą
Dostałem wczoraj emaila od mojego sprzedawcy prądu, Centrum Energetycznego, że cyt. "[...]pomimo wdrażanych intensywnie od kilku miesięcy procesów restrukturyzujących, nie może dalej prowadzić koncesjonowanej działalności w sposób stabilny i przewidywalny. "[...] Potem jest ble,ble ble, a na koniec sugestia "[..] jak najszybciej powinni Państwo dokonać wyboru nowego sprzedawcy energii elektrycznej."
Wsiadłem więc rano na stary rower i popedałowałem do siedziby dawnego STOEN-u, dziś Inogy, na Polu Mokotowskim. Tam okazało sie, że już tam nic się nie załatwi, bo teraz mają swoje punkty w Galeriach Handlowych. To wszystko dla wygody klienta, rzecz jasna. Ponieważ wycieczka zdawała się przedłużać, włączyłem rejestrację trasy i udałem się do Galerii Mokotów. Jada śmieszkami wzdłuż Wołoskiej nie wywołała żadnych dziś u mnie żadnych złych emocji. Byłem takim samym trzepakiem jak wszyscy i jechałem takim samym tempem. Byłem całkowicie wyluzowany, nie stroniłem - a jakże - od jazdy po chodniku, czyli zachowywałem się zupełnie typowo. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jak siedzę na wąskim siodełku wiele rzeczy mnie denerwuje i wielu rzeczy robić mi nie wypada, a dziś byłem jednym z tysięcy warszawskich trzepaków.
A jak się skończyła historia ze zmianą sprzedawcy prądu? Nijak, nie chciało mi się czekać do dziesiątej.
Na zdjęciu poniżej pierwsza przychodnia z częścią dyrekcyjną (skrajna lewa strona) aktualnego potentata na runku usług medycznych, firmy "LuxMed". Wynajmowali to od milicyjnego klubu "Gwardia" Warszawa. Znałem dobrze założyciela, właściciela i prezesa w jednej osobie, doktora Wojciecha Pawłowskiego. Później sprzedał swoją spółkę jakiemus funduszowi. W 2013 roku LuxMed kolejny raz zmienił własciciela, a transakcja opiewała na astronomiczna sumę 1,625 miliarda złotych! Nie wiem ile Wojtek wziął za swoją firmę, ale chyba sobie pluł w brodę, że za mało... :)
Tak mi się przypomniało jak ten widok zobaczyłem.
PS. 20 lat temu mieli pierwszy prywatny aparat do rezonansu magnetycznego.

Siedziba LuxMed na Racławickiej
Wsiadłem więc rano na stary rower i popedałowałem do siedziby dawnego STOEN-u, dziś Inogy, na Polu Mokotowskim. Tam okazało sie, że już tam nic się nie załatwi, bo teraz mają swoje punkty w Galeriach Handlowych. To wszystko dla wygody klienta, rzecz jasna. Ponieważ wycieczka zdawała się przedłużać, włączyłem rejestrację trasy i udałem się do Galerii Mokotów. Jada śmieszkami wzdłuż Wołoskiej nie wywołała żadnych dziś u mnie żadnych złych emocji. Byłem takim samym trzepakiem jak wszyscy i jechałem takim samym tempem. Byłem całkowicie wyluzowany, nie stroniłem - a jakże - od jazdy po chodniku, czyli zachowywałem się zupełnie typowo. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jak siedzę na wąskim siodełku wiele rzeczy mnie denerwuje i wielu rzeczy robić mi nie wypada, a dziś byłem jednym z tysięcy warszawskich trzepaków.
A jak się skończyła historia ze zmianą sprzedawcy prądu? Nijak, nie chciało mi się czekać do dziesiątej.
Na zdjęciu poniżej pierwsza przychodnia z częścią dyrekcyjną (skrajna lewa strona) aktualnego potentata na runku usług medycznych, firmy "LuxMed". Wynajmowali to od milicyjnego klubu "Gwardia" Warszawa. Znałem dobrze założyciela, właściciela i prezesa w jednej osobie, doktora Wojciecha Pawłowskiego. Później sprzedał swoją spółkę jakiemus funduszowi. W 2013 roku LuxMed kolejny raz zmienił własciciela, a transakcja opiewała na astronomiczna sumę 1,625 miliarda złotych! Nie wiem ile Wojtek wziął za swoją firmę, ale chyba sobie pluł w brodę, że za mało... :)
Tak mi się przypomniało jak ten widok zobaczyłem.
PS. 20 lat temu mieli pierwszy prywatny aparat do rezonansu magnetycznego.

Siedziba LuxMed na Racławickiej
- DST 13.00km
- Czas 00:45
- VAVG 17.33km/h
- Temperatura 27.0°C
- Sprzęt Primus Historicus
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 11 września 2018
Kategoria <50
Kurierowo po mieście
Po południu pojechałem odebrać prezent urodzinowy dla Julki. Jazda po mieście w tych godzinach, a szczególnie po drogach rowerowych, jest trudna i niebezpieczna. Na dodatek na Okopowej ddr jest w budowie, na Prymasa całkiem znikła śmieszka na odcinku od Obozowej do Wolskiej (budują lepszą). Dobrze, że niezbyt często wypada mi jazda miejska.

Ostatni most © yurek55

Droga do wału wiślanego na Kępie Tarchomińskiej © yurek55

Przedostatni kilometr Wisły w granicach Warszawy © yurek55

Kanał Żerański ujscie do Wisły © yurek55

Kanał Żerański w drugą stronę © yurek55

Rozgrzebana śmieszka na Prymasa Tysiąclecia © yurek55

Ostatni most © yurek55

Droga do wału wiślanego na Kępie Tarchomińskiej © yurek55

Przedostatni kilometr Wisły w granicach Warszawy © yurek55

Kanał Żerański ujscie do Wisły © yurek55

Kanał Żerański w drugą stronę © yurek55

Rozgrzebana śmieszka na Prymasa Tysiąclecia © yurek55
- DST 43.60km
- Czas 02:17
- VAVG 19.09km/h
- Temperatura 19.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 11 września 2018
Kategoria > 100
Kierunek zachodni - Pass
Tyle razy w ostatnich dniach jeździłem tymi samymi drogami, że musiałem choć troszkę coś zmodyfikować. Tym sposobem z Zaborowa do Kampinosu pojechałem sobie drogą wojewódzką 580. Tam chwilkę posiedziałem, odświeżyłem się nieco, pokręciłem po cmentarzu i mogłem wracać. Wracając też troszkę zmieniłem drogę do Białut i zahaczyłem o centrum magazynowe w Passie - czy jak tam się odmienia tę miejscowość.

W ogródku w Mariewie dorodne dynie wyrosły © yurek55

Cud w Kampinosie - tryskająca z kamienia woda © yurek55

Na pamiątkę poległym żołnierzom polskim © yurek55

Mogiła powstańców 1863 © yurek55

Jadwidze z Łaszczyńskich Łubieńskiej zm.19 czerwca 1885 © yurek55

Koniec Passa? © yurek55

Odpoczynek na wiadukcie © yurek55

Skrzyżowanie Banacha i Grójeckiej © yurek55

Prawdziwy brylant... © yurek55

... i jego skośnooki właściciel © yurek55

W ogródku w Mariewie dorodne dynie wyrosły © yurek55

Cud w Kampinosie - tryskająca z kamienia woda © yurek55

Na pamiątkę poległym żołnierzom polskim © yurek55

Mogiła powstańców 1863 © yurek55

Jadwidze z Łaszczyńskich Łubieńskiej zm.19 czerwca 1885 © yurek55

Koniec Passa? © yurek55

Odpoczynek na wiadukcie © yurek55

Skrzyżowanie Banacha i Grójeckiej © yurek55

Prawdziwy brylant... © yurek55

... i jego skośnooki właściciel © yurek55
- DST 110.00km
- Czas 04:47
- VAVG 23.00km/h
- Temperatura 21.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze