Środa, 12 września 2018
Kategoria <50, BAJABONGO!
Groch z kapustą
Dostałem wczoraj emaila od mojego sprzedawcy prądu, Centrum Energetycznego, że cyt. "[...]pomimo wdrażanych intensywnie od kilku miesięcy procesów restrukturyzujących, nie może dalej prowadzić koncesjonowanej działalności w sposób stabilny i przewidywalny. "[...] Potem jest ble,ble ble, a na koniec sugestia "[..] jak najszybciej powinni Państwo dokonać wyboru nowego sprzedawcy energii elektrycznej."
Wsiadłem więc rano na stary rower i popedałowałem do siedziby dawnego STOEN-u, dziś Inogy, na Polu Mokotowskim. Tam okazało sie, że już tam nic się nie załatwi, bo teraz mają swoje punkty w Galeriach Handlowych. To wszystko dla wygody klienta, rzecz jasna. Ponieważ wycieczka zdawała się przedłużać, włączyłem rejestrację trasy i udałem się do Galerii Mokotów. Jada śmieszkami wzdłuż Wołoskiej nie wywołała żadnych dziś u mnie żadnych złych emocji. Byłem takim samym trzepakiem jak wszyscy i jechałem takim samym tempem. Byłem całkowicie wyluzowany, nie stroniłem - a jakże - od jazdy po chodniku, czyli zachowywałem się zupełnie typowo. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jak siedzę na wąskim siodełku wiele rzeczy mnie denerwuje i wielu rzeczy robić mi nie wypada, a dziś byłem jednym z tysięcy warszawskich trzepaków.
A jak się skończyła historia ze zmianą sprzedawcy prądu? Nijak, nie chciało mi się czekać do dziesiątej.
Na zdjęciu poniżej pierwsza przychodnia z częścią dyrekcyjną (skrajna lewa strona) aktualnego potentata na runku usług medycznych, firmy "LuxMed". Wynajmowali to od milicyjnego klubu "Gwardia" Warszawa. Znałem dobrze założyciela, właściciela i prezesa w jednej osobie, doktora Wojciecha Pawłowskiego. Później sprzedał swoją spółkę jakiemus funduszowi. W 2013 roku LuxMed kolejny raz zmienił własciciela, a transakcja opiewała na astronomiczna sumę 1,625 miliarda złotych! Nie wiem ile Wojtek wziął za swoją firmę, ale chyba sobie pluł w brodę, że za mało... :)
Tak mi się przypomniało jak ten widok zobaczyłem.
PS. 20 lat temu mieli pierwszy prywatny aparat do rezonansu magnetycznego.

Siedziba LuxMed na Racławickiej
Wsiadłem więc rano na stary rower i popedałowałem do siedziby dawnego STOEN-u, dziś Inogy, na Polu Mokotowskim. Tam okazało sie, że już tam nic się nie załatwi, bo teraz mają swoje punkty w Galeriach Handlowych. To wszystko dla wygody klienta, rzecz jasna. Ponieważ wycieczka zdawała się przedłużać, włączyłem rejestrację trasy i udałem się do Galerii Mokotów. Jada śmieszkami wzdłuż Wołoskiej nie wywołała żadnych dziś u mnie żadnych złych emocji. Byłem takim samym trzepakiem jak wszyscy i jechałem takim samym tempem. Byłem całkowicie wyluzowany, nie stroniłem - a jakże - od jazdy po chodniku, czyli zachowywałem się zupełnie typowo. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jak siedzę na wąskim siodełku wiele rzeczy mnie denerwuje i wielu rzeczy robić mi nie wypada, a dziś byłem jednym z tysięcy warszawskich trzepaków.
A jak się skończyła historia ze zmianą sprzedawcy prądu? Nijak, nie chciało mi się czekać do dziesiątej.
Na zdjęciu poniżej pierwsza przychodnia z częścią dyrekcyjną (skrajna lewa strona) aktualnego potentata na runku usług medycznych, firmy "LuxMed". Wynajmowali to od milicyjnego klubu "Gwardia" Warszawa. Znałem dobrze założyciela, właściciela i prezesa w jednej osobie, doktora Wojciecha Pawłowskiego. Później sprzedał swoją spółkę jakiemus funduszowi. W 2013 roku LuxMed kolejny raz zmienił własciciela, a transakcja opiewała na astronomiczna sumę 1,625 miliarda złotych! Nie wiem ile Wojtek wziął za swoją firmę, ale chyba sobie pluł w brodę, że za mało... :)
Tak mi się przypomniało jak ten widok zobaczyłem.
PS. 20 lat temu mieli pierwszy prywatny aparat do rezonansu magnetycznego.

Siedziba LuxMed na Racławickiej
- DST 13.00km
- Czas 00:45
- VAVG 17.33km/h
- Temperatura 27.0°C
- Sprzęt Primus Historicus
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
Mnie kiedyś Centrum Energetyczne chciało namówić do kupowania prądu od niech, ale się nie dałem, mieli dość podobną ofertę do tego co miałem i mam czy PGE.
paprykarz1983 - 20:34 środa, 12 września 2018 | linkuj
Nie no, ale żeby być trzepakiem, to jednak trzeba na szosie jechać. Zwykły rowerzysta jadący "zwykłym" rowerem nie może być trzepakiem.
Hipek - 13:35 środa, 12 września 2018 | linkuj
Komentuj