Sobota, 14 lutego 2015
Kategoria przed śniadaniem, <50
Krótko, po mieście + pączki
Z trudem, ale zwlokłem się z łóżka i pojechałem na krótką przejażdżkę przed śniadaniem. Nie miałem ani celu, ani pomysłu, po prostu jechałem, gdzie oczy poniosą.

Perspektywę ulicy Chłodnej zamyka nasz WTT (pierwsza nazwa: Daewoo Tower) © yurek55

A tu ulica Łucka i Warsaw Spire w budowie © yurek55
A po powrocie, jako że dziś był u nas zaległy Tłusty Czwartek, produkowaliśmy prawdziwe pączki.

Faza rośnięcia © yurek55

Faza smażenia © yurek55

Faza oczekiwania na konsumpcję © yurek55
Ciekawe skąd endomondo ma dane pogodowe. Pokazuje mgłę i wilgotność 100%...

Perspektywę ulicy Chłodnej zamyka nasz WTT (pierwsza nazwa: Daewoo Tower) © yurek55

A tu ulica Łucka i Warsaw Spire w budowie © yurek55
A po powrocie, jako że dziś był u nas zaległy Tłusty Czwartek, produkowaliśmy prawdziwe pączki.

Faza rośnięcia © yurek55

Faza smażenia © yurek55

Faza oczekiwania na konsumpcję © yurek55
Ciekawe skąd endomondo ma dane pogodowe. Pokazuje mgłę i wilgotność 100%...
- DST 28.00km
- Czas 01:35
- VAVG 17.68km/h
- Temperatura -2.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 9 lutego 2015
Kategoria 50-100, ku pomocy, Piaseczno/Ursynów
Mokro i zimno i do domu daleko
Gdy wyjeżdżałem z domu warunki do rowerowania nie były sprzyjające. Padający śnieg zalepiał mi okulary i to przeszkadzało najbardziej, do tego kałuże na jezdniach i śnieg na drogach rowerowych, dopełniały obrazu dnia dzisiejszego. Po pierwszym etapie podróży, którym znów było Piaseczno, przyszło mi zweryfikować wcześniejsza opinię i uznać, że najbardziej jednak przeszkadzają mi doszczętnie przemoczone nogi. Okulary można wytrzeć, wystarczy zatrzymać się co kilka kilometrów, a na mokre i przemarznięte stopy nie ma tak prostej recepty. Tym bardziej, że kolejnym celem dzisiejszej podróży był daleki Tarchomin i dopiero stamtąd do domu. W tej sytuacji zastosowałem jedyny dostępny półśrodek, czyli owinąłem bose nogi torebkami foliowymi, na nie wilgotne skarpety, buty - i w drogę. Tymczasem śnieg przeszedł w drobny deszczyk i praktycznie już do końca podróżowałem w jego towarzystwie. Pod koniec był na tyle drobny, że tylko na okularach widać było, że jednak pada, ale nie przestawał ani przez chwilę. W końcu dotarłem na Białołękę, bo dziś uparłem się, że odnajdę sklep rowerowy na Modlińskiej i przy okazji klocki kupię hamulcowe. Wprawdzie przyzwyczaiłem się do hamowania (zwalniania?) przodem, ale lepiej mieć oba sprawne, nawet jak się hamuje raz na ruski miesiąc, jak niektórzy.
Znalazłem ten sklep, ale tylko dlatego, że zapytałem gdzie on jest człowieka, który właśnie z niego wyszedł. Adres niby pamiętałem, Modlińska 248a, ale zwątpiłem gdy w tym miejscu zobaczyłem blaszany hangar ze skuterami. Żadnego, ale to żadnego oznakowania na zewnątrz. Ale jak już kupiłem te klocki, udałem się na Tarchomin wymienić kindlowy pokrowiec. I dziś, w końcu, za trzecim razem, się udało, hosanna!
Po Tak pomyślnym załatwieniu wszystkich spraw mogłem już jechać do domu. Pomimo, że chciałem dotrzeć jak najszybciej, to na śniegu zalegającym drogi rowerowe musiałem mocno zwalniać, mając w pamięci swoje ostatnie wywrotki. Męczyłem się i męczyłem, ale przecież nawet najdłuższa podróż kiedyś się kończy, więc i ja dotarłem wreszcie do domu. Oczywiście ubłocony jak nieboskie stworzenie, a stopy pomimo folii marzły całą drogę.
I na koniec pytanie. Dlaczego, widząc jak mokro jest na ulicach, nie założyłem:
a) spodni przeciwdeszczowych
b) ochraniaczy na buty
Jakieś pomysły?

Droga Powsin - Wilanów © yurek55

Tu było tu stało. Stadion X-lecia © yurek55

Most Świętokrzyski © yurek55

Trasa AK w korku © yurek55
I na koniec pytanie. Dlaczego, widząc jak mokro jest na ulicach, nie założyłem:
a) spodni przeciwdeszczowych
b) ochraniaczy na buty
Jakieś pomysły?

Droga Powsin - Wilanów © yurek55

Tu było tu stało. Stadion X-lecia © yurek55

Most Świętokrzyski © yurek55

Trasa AK w korku © yurek55
- DST 80.64km
- Teren 7.00km
- Czas 04:10
- VAVG 19.35km/h
- Temperatura 0.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 8 lutego 2015
Kategoria <50, Piaseczno/Ursynów
Zadymka we wsi Zgorzała
Pomimo, że obudziłem się wystarczająco wcześnie, by zrobić co najmniej pięćdziesiąt kilometrów przed śniadaniem, wolałem zostać w łóżku z Kindlem w ręku. Coś mi się wydaje, że ubiegły rok, to było apogeum moich rowerowych chęci i możliwości, a teraz jest... jak jest.
Jednak okazało się, że jest mi jednak pisane ściągnąć rower ze strychu, a do jazdy zainspirowała mnie - o dziwo - moja XP. Zawsze wolne dni i wolny czas spędzamy razem, rower wtedy idzie w odstawkę, ale dziś wynikła potrzeba pojechania po coś do córki do Piaseczna. Nie była to potrzeba na tyle paląca, by jechać razem samochodem, więc zasugerowałem, że może rowerem podskoczę - i na tym stanęło. Drogę wybrałem nieoczywistą, to znaczy nie najkrótszą, ale taką, by zdążyć obrócić w ciągu dwóch godzin. Takie sobie postawiłem ambitne zadanie. Warunki pogodowe podczas jazdy zmieniały się jak w kalejdoskopie: od zadymki śnieżnej, do niemal błękitnego nieba, stały był jedynie zachodni wiatr - co najwyżej zmieniał swe natężenie. Ale ponieważ główny kierunek mej jazdy przebiegał po osi północ - południe, specjalnie mi nie pomagał, ani nie przeszkadzał.
Czyli ogólnie dobrze się jechało i co ważniejsze - było warto. Szarlotka pyszna!
Tylko żeby mi się częściej chciało chcieć...

Zgorzała w zadymce śnieżnej © yurek55
Czyli ogólnie dobrze się jechało i co ważniejsze - było warto. Szarlotka pyszna!
Tylko żeby mi się częściej chciało chcieć...

Zgorzała w zadymce śnieżnej © yurek55
- DST 42.00km
- Czas 02:04
- VAVG 20.32km/h
- Temperatura 0.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Nic wielkiego
Zimno, wilgotno (91%) i nieprzyjemny wiatr z zachodu, skutecznie zniechęciły mnie do dalszych podróży. Temperatura w okolicy zera, odczuwalna 4,4°C. Kamizelka odblaskowa zdała egzamin, przyjmując na siebie wodę z błotkiem spod tylnego koła i chroniąc kurtkę przed kolejnym praniem.

Góra śmieciowa na Radiowie © yurek55

Góra śmieciowa na Radiowie © yurek55
- DST 32.73km
- Czas 01:38
- VAVG 20.04km/h
- Temperatura 0.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 3 lutego 2015
Kategoria 50-100
Zwykłe trzaskanie kilometrów
Właściwie wyjechałem dziś do sklepu na Świderską, gdzie chciałem dowiedzieć się kiedy wymienią mi kupiony u nich pokrowiec na Kindla. Ale jak wyruszyłem na trasę wiedziałem, że pojadę dalej. I tak się stało. W Jabłonnie nie skusiłem się na krótszy wariant - nad Zalewem Zegrzyńskim do Nieporętu - tylko pocisnąłem prosto do Nowego Dworu. Asfalt dobry, z szerokim poboczem, pagórki wchodziły lekko, nie wiadomo kiedy minęło te trzynaście kilometrów. Do miasta nie wjeżdżałem, wszak najsławniejszy budynek, perła architektury lat dziewiećdziesiątych ubiegłego stulecia, jest umiejscowiony przy obwodnicy. Jako nowość, warto odnotować powstanie w tym miejscu "VIP Parking Airport", ale żadnych vipowskich samochodów jeszcze tam nie widać.

Słynna budowla w Nowym Dworze Mazowieckim © yurek55
Za mostem zawróciłem w stronę Czosnowa, tym razem nie kierując się drogowskazem na Kamion i potem na Leszno, bo już było zdecydowanie za późno na takie dystanse. Ale w Łomiankach, po sprawdzeniu czasu, zdecydowałem o powrocie do domu przez zachodnie wioski i skierowałem się w stronę Mościsk, Babic, Wieruchowa etc. dzięki czemu zatoczyłem przyjemną dla oka, niemal symetryczną pętlę i dodałem kilka kilometrów.
Wycieczka bardzo udana, po drodze zjadłem jedną "krówkę" XXXXXL, jeden baton zbożowy i wypiłem trochę wody z butelki. Nie była zbyt ciepła. W sumie spędziłem na dworze prawie pięć godzin, ale zmarzły mi tylko palce w butach, ręce chroniłem skórzanymi, cywilnymi rękawiczkami i na dzisiejszą temperaturę to wystarczyło. Były nawet takie momenty na trasie, kiedy było mi zbyt gorąco, ale tylko wtedy, gdy miałem z wiatrem. A ponieważ wiatr wiał dziś z południowego wschodu, to jak widać po śladzie, nie pomagał mi zbyt wydatnie.

Droga rowerowa - płd. strona Trasy AK przy Powązkach © yurek55

DK 7 na Gdańsk i trasa Mostu Północnego © yurek55

Charakterystyczny most w Nowym Dworze © yurek55

Słynna budowla w Nowym Dworze Mazowieckim © yurek55
Za mostem zawróciłem w stronę Czosnowa, tym razem nie kierując się drogowskazem na Kamion i potem na Leszno, bo już było zdecydowanie za późno na takie dystanse. Ale w Łomiankach, po sprawdzeniu czasu, zdecydowałem o powrocie do domu przez zachodnie wioski i skierowałem się w stronę Mościsk, Babic, Wieruchowa etc. dzięki czemu zatoczyłem przyjemną dla oka, niemal symetryczną pętlę i dodałem kilka kilometrów.
Wycieczka bardzo udana, po drodze zjadłem jedną "krówkę" XXXXXL, jeden baton zbożowy i wypiłem trochę wody z butelki. Nie była zbyt ciepła. W sumie spędziłem na dworze prawie pięć godzin, ale zmarzły mi tylko palce w butach, ręce chroniłem skórzanymi, cywilnymi rękawiczkami i na dzisiejszą temperaturę to wystarczyło. Były nawet takie momenty na trasie, kiedy było mi zbyt gorąco, ale tylko wtedy, gdy miałem z wiatrem. A ponieważ wiatr wiał dziś z południowego wschodu, to jak widać po śladzie, nie pomagał mi zbyt wydatnie.

Droga rowerowa - płd. strona Trasy AK przy Powązkach © yurek55

DK 7 na Gdańsk i trasa Mostu Północnego © yurek55

Charakterystyczny most w Nowym Dworze © yurek55
- DST 89.00km
- Czas 04:25
- VAVG 20.15km/h
- Temperatura 2.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Pożegnanie Stiga
Poranny widok z okna trochę mnie zaskoczył - na drzewach i trawnikach leżał, proszę sobie wyobrazić, ŚNIEG! Wprawdzie Polska leży w strefie klimatu kontynentalnego, gdzie takie zjawisko powinno być normą, ale tej zimy biała szata jest rzadkością. Niestety dla rowerzysty nie jest to dobry prognostyk do jazdy, tym bardziej, że dodatnia temperatura i sól z piaskiem, zmieniły puchowy śniegu tren, w wodę, lub breje, zwana fachowo -"błotem pośniegowym". Jazda jezdnią wymagała trzymania się środka pasa, bo rozległe kałuże uniemożliwiały bardziej przepisowy tor jazdy. Na drogach rowerowych i mniej posypanych solą jezdniach, śnieg sam się rozpuszczał i tam było ślisko. Mam jeszcze na świeżo w pamięci moje trzy wywrotki (po ostatniej jeszcze strup na kolanie nie odpadł), więc w takich miejscach jeżdżę bardzo, ale to bardzo powoli. Odkryłem dziś, że tylny hamulec wcale już nie działa, ale skoro mors - "aż straciłem rachubę, kiedy ostatnio hamowałem" - może miesiącami nie używać tego urządzenia, to ja też nie będę się spieszył z wymianą klocków. Przedni działa trochę lepiej, to na razie musi wystarczyć.
Założone błotniki uchroniły mi dupsko od przemoknięcia, ale nie uchroniły kurtki od zachlapania - i to od samego kołnierza, aż do dołu, ani od przemoczenia butów. Nie widziałem za to fontanny wyrzucanej przez przednie koło i osiadającej na twarzy. To niewątpliwy zysk. Ponieważ jednak codzienne pranie kurtki nie robi jej dobrze, jak sądzę, rozważam zakładanie kamizelki odblaskowej, jako ochrony przed błotem na plecach. Kamizelka łatwiej zniesie prania, a jak się zniszczy, to za dziesięć złotych można kupić następną. Bo wariant z przedłużeniem błotnika połówką plastikowej butelki, jakoś w tym roku do mnie nie przemawia.
Aha!
O figurze Stiga stojącej pod Pałacem Kultury i reklamującej nową serię Top Gear, gdzieś przeczytałem i chciałem to zobaczyć na własne oczy. Trafiłem na moment kiedy już kładli Stiga na naczepę. Stig zrobił swoje, Stig może odejść. Premiera 22 serii jutro na BBC Brit o 19:40, tego samego dnia, co w Wielkiej Brytanii.
edit:
Po dokonaniu wpisu zajrzałem do swoich statystyk. Styczeń mam najsłabszy od 22 miesięcy, a grudzień od 21. Mniej kilometrów przejechałem w lutym 2013 roku.

Ostatnie spojrzenie na ''patyk" © yurek55

Woził wilk razy kilka, powieźli i ... Stiga © yurek55

Bon voyage, Stig © yurek55

Do widzenia, Warszawo! © yurek55

Stig żegna Plac Defilad © yurek55

Tam, gdzie pracują bez wypadku 166 dni - Wieruchów © yurek55

Śliskość pośniegowa w pełnej krasie © yurek55

Widok z wiaduktu na Gierdziejewskiego - Ursus © yurek55
Aha!
O figurze Stiga stojącej pod Pałacem Kultury i reklamującej nową serię Top Gear, gdzieś przeczytałem i chciałem to zobaczyć na własne oczy. Trafiłem na moment kiedy już kładli Stiga na naczepę. Stig zrobił swoje, Stig może odejść. Premiera 22 serii jutro na BBC Brit o 19:40, tego samego dnia, co w Wielkiej Brytanii.
edit:
Po dokonaniu wpisu zajrzałem do swoich statystyk. Styczeń mam najsłabszy od 22 miesięcy, a grudzień od 21. Mniej kilometrów przejechałem w lutym 2013 roku.

Ostatnie spojrzenie na ''patyk" © yurek55

Woził wilk razy kilka, powieźli i ... Stiga © yurek55

Bon voyage, Stig © yurek55

Do widzenia, Warszawo! © yurek55

Stig żegna Plac Defilad © yurek55

Tam, gdzie pracują bez wypadku 166 dni - Wieruchów © yurek55

Śliskość pośniegowa w pełnej krasie © yurek55

Widok z wiaduktu na Gierdziejewskiego - Ursus © yurek55
- DST 44.37km
- Czas 02:22
- VAVG 18.75km/h
- Temperatura 2.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 29 stycznia 2015
Kategoria Piaseczno/Ursynów, <50
*Mam błotniki*
Rano było śnieżnie i mokro więc miałem doskonały powód, by chwilowo nigdzie nie wychodzić z domu.
W końcu jednak pogoda poprawiła się troszkę - a przynajmniej tak wyglądało za oknem - i uznałem, że mogę już pojechać na Ursynów. Przez chwilę jeszcze się zawahałem, czy wybrać samochód, czy rower, ale skoro czytacie ten wpis, znaczy, że wygrał rower. Pogoda niestety nie była tak korzystna jak sądziłem: zimna wilgoć, wiatr i drobna, niemal niewidoczna mżawka. Pewnie nawet niespecjalnie dokuczliwa dla pieszych, na rowerze jednak dawała się we znaki, szczypiąc mokrym zimnem po twarzy. U mnie dodatkowo osiadając na okularach powodowała ograniczenie widzenia. Drugą wkurzającą rzeczą było wyrzucanie w górę przez przednie koło wilgotnego piasku, który w tym roku gorliwie sypią na drogi rowerowe. W takich niesprzyjających warunkach uznałem, że pojadę najkrótszą drogą, zrobię co mam zrobić i szybko wrócę. Bez wielkiego entuzjazmu, ale też i bez specjalnego dramatu, dojechałem na miejsce, załatwiłem sprawę i ruszyłem z powrotem. Pogoda się trochę poprawiła, przestało padać, ale mokro było nadal, a ja już czasu niezbyt wiele miałem, więc nie szukałem nowych, dalekich dróg tylko szybko wracałem do domu. Przy Alei Krakowskiej przyszedł mi do głowy pomysł, by zajrzeć do sklepu rowerowego Dwa kółka , zobaczyć, a może i kupić wreszcie jakieś błotniki? No i w końcu kupiłem! Obsługa w tym sklepie jest tak miła i pomocna, pokazali i przymierzyli do roweru tyle rodzajów błotników, że głupio by mi było wyjść z pustymi rękami. A na dodatek jeszcze sprzedawca założył je, dopasował, cena tez wyjątkowo niska - to cóż było robić? Kupiłem i mam. I to pomimo, że w deszczu nie jeżdżę...

Cargo Terminal i lądujący samolot © yurek55

Parkowanie po warszawsku © yurek55

Tu 20 lat temu badylarz uprawiał pole © yurek55

Górka Szczęśliwicka © yurek55

Dar Losu z błotnikami © yurek55

Cargo Terminal i lądujący samolot © yurek55

Parkowanie po warszawsku © yurek55

Tu 20 lat temu badylarz uprawiał pole © yurek55

Górka Szczęśliwicka © yurek55

Dar Losu z błotnikami © yurek55
- DST 31.00km
- Czas 01:39
- VAVG 18.79km/h
- Temperatura 3.0°C
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 27 stycznia 2015
Kategoria 50-100, ku pomocy, Piaseczno/Ursynów
Wyjazd przymusowy
Jak widać po tegorocznych statystykach, niezbyt przykładam się do kolekcjonowania kilometrów i dziś też nie zamierzałem ruszać tyłka z domu. Nawet świecące nad Warszawą piękne słońce, nie miało szans na wygranie z moim lenistwem, marazmem i ogólnym zniechęceniem. Zająłem się czytaniem internetu, aż nagle coś mi się przypomniało. Moje dzieciaki wyjechały na Maltę, a ja dziś miałem pojechać na Ursynów i otworzyć jeden zamek, bo jutro przychodzi pani do sprzątania, a ona ma tylko jeden klucz. Przy okazji wymyśliłem, że pojadę do szpitala w Aninie po książeczkę do zapisywania wyników badań. Już dziewiąty rok jak prowadzę te statystyki. No, mniejsza z tym.
Jak wyjechałem z domu uznałem, że warto w takim razie wykorzystać to i pojechać nieco dalszą drogą. Bo ja generalnie nadal lubię jeździć na rowerze, tylko z domu mi się nie chce ruszyć. Na Ursynów pojechałem koło Cargo na Okęciu, potem przez Dawidy i Baletową do Puławskiej, kawałek przez Las Kabacki i już byłem na miejscu. Wtedy zauważyłem, że Endomondo pomimo że jest włączone i pokazuje czas jazdy, nie pokazuje przejechanego dystansu i nie narysowało trasy. Nie chciało mi się zgłębiać tego zaskakującego problemu, więc wyłączyłem endo, włączyłem Locusa i udałem się do kolejnego celu. Ulicą Orszady zjechałem do Lemingowa, przejechał obok Świątyni Opatrzności Bożej, potem koło TVN-u i po chwili byłem już na drodze rowerowej do Mostu Siekierkowskiego. Potem przez Zerzeń i Wawer od tyłu uliczką Zorzy dojechałem do mojego drugiego celu. Zobaczyłem, że Locus też odmówił dziś współpracy i tu już chwilkę pomyślałem, że albo Ruscy satelity zablokowali, albo coś niehalo jest z telefonem. Uprzedzając pytanie: - Tak GPS był włączony. Tym razem na szybko wymyśliłem żeby wyłączyć i włączyć telefon, a potem wystartowałem kolejna apkę - Navime. Jak widać na końcu wpisu, tylko ten fragment mojej dzisiejszej wycieczki się zapisał. Próbowałem narysować ręcznie przejechaną trasę, ale najpierw się namęczyłem, a potem wszystko znikło. Drugi raz nie mam już cierpliwości nad tym ślęczeć, to w końcu nie jest najważniejsze. Jak napisałem na początku, rano była piękna, rowerowa pogoda, ale jak wyjechałem około południa to po słońcu nie było już śladu. Niemal przez cały czas towarzyszył mi na trasie opad drobnej "kaszki", pod koniec zaś jechałem w mżawce i po mokrych jezdniach. W efekcie znowu wróciłem z mokrą d..., a całe ubranie wylądowało w pralce. Coś z tymi błotnikami trzeba zrobić...

Resztki śniegu przy Forcie VI "Okęcie" © yurek55

Rozjeżdżona droga przejazdu dla rowerów © yurek55

Jeden z mostów warszawskich © yurek55

Rządowa (niegdyś) klinika kardiologiczna w Aninie dziś za patrona ma Kardynała Wyszyńskiego © yurek55

Jeszcze jeden most warszawski © yurek55
Jak wyjechałem z domu uznałem, że warto w takim razie wykorzystać to i pojechać nieco dalszą drogą. Bo ja generalnie nadal lubię jeździć na rowerze, tylko z domu mi się nie chce ruszyć. Na Ursynów pojechałem koło Cargo na Okęciu, potem przez Dawidy i Baletową do Puławskiej, kawałek przez Las Kabacki i już byłem na miejscu. Wtedy zauważyłem, że Endomondo pomimo że jest włączone i pokazuje czas jazdy, nie pokazuje przejechanego dystansu i nie narysowało trasy. Nie chciało mi się zgłębiać tego zaskakującego problemu, więc wyłączyłem endo, włączyłem Locusa i udałem się do kolejnego celu. Ulicą Orszady zjechałem do Lemingowa, przejechał obok Świątyni Opatrzności Bożej, potem koło TVN-u i po chwili byłem już na drodze rowerowej do Mostu Siekierkowskiego. Potem przez Zerzeń i Wawer od tyłu uliczką Zorzy dojechałem do mojego drugiego celu. Zobaczyłem, że Locus też odmówił dziś współpracy i tu już chwilkę pomyślałem, że albo Ruscy satelity zablokowali, albo coś niehalo jest z telefonem. Uprzedzając pytanie: - Tak GPS był włączony. Tym razem na szybko wymyśliłem żeby wyłączyć i włączyć telefon, a potem wystartowałem kolejna apkę - Navime. Jak widać na końcu wpisu, tylko ten fragment mojej dzisiejszej wycieczki się zapisał. Próbowałem narysować ręcznie przejechaną trasę, ale najpierw się namęczyłem, a potem wszystko znikło. Drugi raz nie mam już cierpliwości nad tym ślęczeć, to w końcu nie jest najważniejsze. Jak napisałem na początku, rano była piękna, rowerowa pogoda, ale jak wyjechałem około południa to po słońcu nie było już śladu. Niemal przez cały czas towarzyszył mi na trasie opad drobnej "kaszki", pod koniec zaś jechałem w mżawce i po mokrych jezdniach. W efekcie znowu wróciłem z mokrą d..., a całe ubranie wylądowało w pralce. Coś z tymi błotnikami trzeba zrobić...

Resztki śniegu przy Forcie VI "Okęcie" © yurek55

Rozjeżdżona droga przejazdu dla rowerów © yurek55

Jeden z mostów warszawskich © yurek55

Rządowa (niegdyś) klinika kardiologiczna w Aninie dziś za patrona ma Kardynała Wyszyńskiego © yurek55

Jeszcze jeden most warszawski © yurek55
- DST 59.69km
- Czas 03:01
- VAVG 19.79km/h
- Temperatura 1.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 20 stycznia 2015
Na szybko, na Bielany
W nocy padał mokry śnieg, który rano powoli przeradzał się w deszcz ze śniegiem, aż w końcu przestało padać w ogóle. Wyjechałem jak już nie padało, ale były niestety kałuże na jezdniach, a na drogach rowerowych trafiały się jeszcze pozostałości śniegu. Znów mi się spieszyło, bo znów zostawiłem moje podopieczne same w domu, ale dziś miałem krótszą trasę. Zajęło mi to wszystko niespełna godzinę, udało mi się na śniegu nie wywalić, ale tyłek znowu przemoczony do bielizny. Bez błotników niestety nie da się tego uniknąć.
- DST 19.00km
- Czas 00:55
- VAVG 20.73km/h
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 19 stycznia 2015
Kategoria <50
Na szybko, na Tarchomin
Nie zamierzałem dziś - i w tym tygodniu - jeździć rowerem, mam bowiem inne, stacjonarne zajęcie w domu. Ale okazało się, że los zdecydował inaczej. Musiałem pojechać na ulicę Świderską, na Tarchominie, bo wczoraj okazało się, że kupione etui, nie pasuje do tego modelu Kindla. Wymiany niestety nie udało załatwić się "od ręki" bo nie mieli, ale będzie za to okazja do przejażdżki. A Kindle chyba działa też bez okładki, więc może da się jakoś czytać? Nie wiecie?
A ponieważ w domu zostawiłem swoje dwie małoletnie podopieczne, starałem się wrócić jak najszybciej i z tego powodu tylko jedno zdjęcie.

Dymy nad elekrociepłownią © yurek55
A ponieważ w domu zostawiłem swoje dwie małoletnie podopieczne, starałem się wrócić jak najszybciej i z tego powodu tylko jedno zdjęcie.

Dymy nad elekrociepłownią © yurek55
- DST 35.00km
- Czas 01:40
- VAVG 21.00km/h
- Temperatura 1.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze























