Informacje

  • Wszystkie kilometry: 171110.93 km
  • Km w terenie: 2866.65 km (1.68%)
  • Czas na rowerze: 366d 03h 47m
  • Prędkość średnia: 19.44 km/h
  • Więcej informacji.

AD 2026 button stats bikestats.pl ... i w latach poprzednich

AD 2025 button stats bikestats.pl

AD 2024 button stats 
bikestats.pl

AD 2023 button stats 
bikestats.pl

AD 2022 button stats 
bikestats.pl

AD 2021 button stats 
bikestats.pl

AD 2020 button stats 
bikestats.pl

AD 2019 button stats 
bikestats.pl

AD 2018 button stats 
bikestats.pl

AD 2017 button stats 

bikestats.pl

AD 2016 button stats 

bikestats.pl

AD 2015 button stats 

bikestats.pl                   AD 2014 button stats 

bikestats.pl                   AD 2013 button stats 

bikestats.pl                   AD 2012 button stats 

bikestats.pl                  AD 2011 button stats 

bikestats.pl Gminobranie



Moje rowery

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy yurek55.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Niedziela, 25 października 2015 Kategoria 50-100

Powrót na trasę zachodnich wiosek

Dziś rano nie zwyciężyło lenistwo. Zrobiłem rundkę po dawno nie odwiedzanych terenach, ale najpierw w Parku Szczęśliwickim zrobiłem kilka jesiennych zdjęć. Ponieważ z nieznanych przyczyn aplikacja navime nie nagrała mi trasy, a na dodatek padła bateria, nie ma mapki. Mam nauczkę, żeby Locusa używać, a nie eksperymentować z innymi aplikacjami. Trasa do Macierzysza wiodła przez Ursus i wiadukt na Gerdziejewskiego, potem standardowa droga do kościoła w Borzęcinie, a następnie Traktem Królewskim przez Wojcieszyn, Koczargi do Lipkowa (most nadal w remoncie) i przez Izabelin do Klaudyna i "muzycznymi" uliczkami do Radiowej. 
Pogoda rano słoneczna  i cztery stopnie, potem jedenaście i bardzo pochmurno. 
Na glinkach
Na glinkach © yurek55
W parku
W parku © yurek55
Jesienny krajobraz
Jesienny krajobraz © yurek55
Drzewo nad stawem
Drzewo nad stawem © yurek55
  • DST 56.36km
  • Czas 02:38
  • VAVG 21.40km/h
  • VMAX 40.20km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 24 października 2015 Kategoria > 100, gminobranie

Siedlce - wariant północny (nad dwójką)

Obudziłem się na pierwsze takty cichej melodii w moim telefonie. Jak zawsze nie pozwoliłem mu wejść na pełną głośność i nie budząc nikogo cichutko wyszedłem z sypialni. To już ósma sobota z rzędu*, gdy wstaję o piątej rano, gdy normalni ludzie jeszcze śpią, albo wracają z piątkowych imprez do domu. Tym razem nie spieszyłem się na pociąg, bo na dziś zaplanowałem wykorzystanie Kolei Mazowieckich w drodze powrotnej, ale chciałem mieć rezerwę czasową żeby zdążyć na obiad. Brałem pod uwagę dwa pociągi: ten o 14:10 (wariant optymistyczny) i 15:26 - wariant realistyczny. Zaplanowana trasa liczyła sto czterdzieści kilometrów, a ja nie wiedziałem ile razy się zgubię na trasie, albo przez jakie piachy będę kilometrami prowadził rower... Jako niepoprawny optymista odpaliłem nawigację, żeby mnie głosem prowadziła po trasie jak po sznurku i pojechałem przez ciemne jeszcze o tej porze miasto. Wiedziałem, że zanim wyjadę powinno zrobić się już jasno, więc moje niby - światełka wystarczą. Na Polu Mokotowskim spotkałem kilka grupek imprezowiczów w różnym stadium zabawy wracających po ciężkiej nocy do domów, przemknąłem obok bramy więzienia na Rakowieckiej i wyjechałem wprost na Kino "Moskwa", potem szybki zjazd Spacerową, Gagarina, Czerniakowską i po chwili byłem na drodze rowerowej do Mostu Siekierkowskiego. Przed mostem przypomniałem sobie, że nawigację w Locusie owszem, włączyłem, ale rejestracji śladu, to już nie. Szybko naprawiłem to niedopatrzenie, a po wjechaniu na most zrobiłem tradycyjną fotkę, ale tym razem o dość niezwykłej porze. Pomimo, że postawiłem aparat na barierce, jakość jego jest fatalna i ma walor jedynie dokumentacyjny. Gdy byłem w Marysinie Wawerskim, czujniki wyłączyły latarnie, a to znak, że nadszedł już poranek i rozwidniło się zupełnie. A za chwilę, przy urzędzie dzielnicy Wesoła, spotkało mnie takie zaskoczenie, że o mało nie spadłem z roweru. Jakaś pani zza pleców powiedziała: - "Za dwieście metrów skręć lekko w lewo, a za chwilę: - "Za sześćdziesiąt metrów, skręć lekko w lewo" Szok! Moja nawigacja po wielu miesiącach milczenia przemówiła! Posłuchałem jej w ciemno i rzeczywiści przeprowadziła mnie przez kawałek lasu do ulicy Jana Padarewskiego, ale potem pojechałem inaczej niż mi kazała i nawet jak wróciłem na wyznaczoną trasę, już więcej się do mnie nie odezwała. Wprawdzie na ekranie widać było kierunek, gdzie jechać, ile do najbliższego skrętu, ale mamy "ciche dni" z panią i nie wiem, jak ją przeprosić. A tak w ogóle to nawigacja wcale nie jest potrzebna, jeśli się ma telefon na kierownicy i włączoną widoczność wgranej w domu trasy. Wówczas można sprawdzić na ekranie w każdej chwili gdzie jesteśmy i gdzie mamy skręcić. A do tego nawigacja i rejestracja śladu zeżarły mi baterię w cztery godziny, a po podłączeniu powerbanku nie chciało ładować. Szybciej pobierało energię, niż ładowało. Dopiero po wyłączeniu nawigacji bateria w telefonie zaczęła się ładować. Wracając do samej jazdy, to oczywiście nie uniknąłem błędów nawigacyjnych, ale dość szybko udawało mi się wrócić na właściwą drogę. Gorsze jest to, że Bikemap wytyczył mi drogę, przez takie leśne piachy i mokradła, że zacząłem wątpić, czy kiedykolwiek dojadę do celu. Spotkane na grzybach panie podały mi alternatywny wariant wyjazdu z tego p[...]go lasu, ale ja uznałem, że pojadę jednak po śladzie. Na szczęście po kilkuset metrach zawróciłem, bo nie miałem pewności ile czeka mnie kilometrów tej mordęgi. Pojechałem zgodnie z radami doświadczonych grzybiarek i niebawem mogłem znów cieszyć się asfaltem pod kołami. Być może trasa ta była nieco dłuższa - a nawet na pewno - i pewno dlatego program wyznaczył mi krótszą. Muszę nad tym bardziej się pochylić, bo w odróżnieniu od Księgowego, nie czuję radości w pokonywaniu bezdroży, Szczególnie sto kilometrów od domu i gdy spieszy mi się na pociąg. Od tej pory droga do Siedlec nie sprawiała już kłopotów i miałem taki zapas czasowy, że pojechałem jeszcze po ostatnią gminę, Mordy. Myślałem, że na drodze z drogowskazem "Mordy 12" znajdę tablicę z nazwą, ale jechałem i jechałem, a tablicy nie było. Zawróciłem więc i udałem się już prosto do celu. Na mapie Zaliczgminę sprawdziłem po powrocie, że mogłem zawrócić znacznie wcześniej, tak zaczęło być nerwowo. Wprawdzie na znaku był napis osiem kilometrów, a ja miałem trzydzieści pięć minut do odjazdu pociągu, ale dla mnie w tym stanie, to nie był bezpieczny zapas. Było mi już trochę ciężko, a wschodni wiatr, który dotychczas był moim sprzymierzeńcem, na tym ostatnim odcinku przestał mi pomagać, a wręcz utrudniał jazdę. Do tego nogi już nie chciały kręcić, tyłek też dawał się we znaki, nadgarstki bolały, a nerwy odbierały resztkę sił. W końcu wjechałem do miasta i jak zwykle pojechałem na wprost, bo tak najłatwiej, myśląc, że dworzec zobaczę po lewej stronie. W końcu zapytałem gościa na światłach, ale tak mi zamotał, że zapamiętałem tylko pierwsze zdanie i skręciłem, gdzie kazał. Później, pytając co chwilę ludzi, odnalazłem właściwą drogę i dojechałem wreszcie na dworzec. I nawet zdążyłem bilet kupić w biletomacie. A jak znalazłem się na peronie, razem ze mną znalazł się tam pociąg do Warszawy. Tym razem mi się poszczęściło i choć miałem wariant awaryjny i mogłem jechać później, to z wielką radością usiadłem wygodnie w ciepłym wagonie. Zwiedzanie Siedlec przez następną godzinę takiej radości by mi nie dało. W trakcie dzisiejszej wycieczki zjadłem dwa banany i wypiłem dosłownie dwa łyki napoju Powerade, Temperatura nie powodowała ubytku płynów, odwodnienie mi nie groziło, to i pić się nie chciało. Koszulka i wiatrówka okazały się wystarczającym zabezpieczeniem przed zimnem w czasie jazdy, ale na postojach organizm się wychładzał. Ograniczyłem je do tylko do tych, gdy robiłem zdjęcia lub sprawdzałem kierunek jazdy. W pociągu spać nie umiem, więc nawet się nie zdrzemnąłem pomimo niecałych pięciu godzin snu. Ale teraz już pójdę, bo jutro niedziela, trzeba rano wstać! :)
Zaliczone gminy: Dobre, Jakubów, Kałuszyn, Wierzbno, Grębków, Mokobody, Suchożebry, Mordy

* W ubiegłą sobotę też wstałem i nawet zdążyłem dokonać porannej toalety zanim spojrzałem przez okno. Deszcz skłonił mnie do powrotu do łóżka.
Przedświt na Moście Siekierkowskim
Przedświt na Moście Siekierkowskim © yurek55 Fragment lekko terenowy
Fragment lekko terenowy © yurek55 Ciężki, podmokły teren
Ciężki, podmokły teren © yurek55 (...)niech żyją młode żądze(...)
(...)niech żyją młode żądze(...) © yurek55 Pamiątka - gmina Grębków
Pamiątka - gmina Grębków © yurek55 Kościół w Grębkowie
Kościół w Grębkowie © yurek55 Scenografia godna sołtysa Nowej Suchej
Scenografia godna sołtysa Nowej Suchej © yurek55 Kopiec Kościuszki na miarę wsi Kopcie
Kopiec Kościuszki na miarę wsi Kopcie © yurek55 Wyborcy Korwina w Kisielanach gm. Suchożebry
Wyborcy Korwina w Kisielanach gm. Suchożebry © yurek55 Nepomucen w Starej Suchej nad Liwcem
Nepomucen w Starej Suchej nad rzeką Kostrzyń yurek55 Powrót do domu
Rower, który jeździł koleją © yurek55
  • DST 143.52km
  • Teren 8.00km
  • Czas 06:35
  • VAVG 21.80km/h
  • VMAX 34.90km/h
  • Temperatura 9.0°C
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 23 października 2015 Kategoria 50-100, ku pomocy, Piaseczno/Ursynów

Jesienne i deszczowe Gassy

Dawno nadwiślańską drogą do Gassów nie jechałem, a że dziś miałem zajęcie w Piasecznie, to postanowiłem nieco dłuższą drogą tam pojechać. Po nocnym deszczu było dość mokro, ale nie padało, zaczęło dopiero na przystani. Doszedł do tego porywisty wiatr od czoła i do Konstancina mknąłem zawrotne 12km/h. Potem, w osłoniętym terenie było już lepiej, deszcz też ustał i nawet nie zdążył mnie jakoś specjalnie przemoczyć. W każdym razie skarpetki pozostały suche.  
Wracałem już po ciemku, więc żeby coś widzieć musiałem jechać Puławską. Moje przednie światełko nie nadaje się do nocnej jazdy. Ale ja w ciemnościach nie lubię jeździć i lepsze mi niepotrzebne. 
Pusto, jak okiem sięgnąć
Pusto, jak okiem sięgnąć © yurek55
Zabawa spychaczy w piaskownicy
Zabawa spychaczy w piaskownicy © yurek55
Prace nad Jeziorką, może ddr?
Prace nad Jeziorką, może ddr? © yurek55
Przestaje padać
Przestaje padać © yurek55
Droga do Pałacu Potulickich w Oborach
Droga do Pałacu Potulickich w Oborach © yurek55



  • DST 69.00km
  • Teren 4.00km
  • Czas 03:38
  • VAVG 18.99km/h
  • VMAX 39.40km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 22 października 2015 Kategoria <50

Zwiedzanie Warszawy

Wreszcie dzień bez deszczu i gdyby nie umówiona wizyta u dentystki mógłbym pojeździć więcej. Ale godzina była tak niefortunnie wyznaczona, że przepołowiła mi dzień - no i ubrany musiałem być normalnie. Mimo to musiałem trochę pokręcić, bo jednak głód rowerowy dawał już znać o sobie. Wprawdzie tylko po Warszawie, ale za to odwiedziłem kilka dawno niewidzianych miejsc. 
Na Pradze przy Okrzei zaczyna powstawać nowe osiedle biurowo - mieszkaniowe w Porcie Praskim. Kiedyś tereny Portu dostała od miasta spółka Elektrim i chyba z dwadzieścia lat nic się nie działo. Teraz już budują i Kościuszkowiec widoczny z prawej, zyska towarzystwo. 

Budynek w Porcie Praskim
Budynek w Porcie Praskim © yurek55
Ale praski brzeg Wisły pozostanie dziki na zawsze.

Krzaczory nad Wisłą na Pradze
Krzaczory nad Wisłą na Pradze © yurek55
Po powrocie na lewy brzeg zajrzałem do sklepu, w którym kiedyś pytałem o uchwyt do telefonu. Dojrzałem już do kupna, bo na dłuższych, nieznanych trasach i bocznych drogach, bez wgranego śladu trudno gdziekolwiek trafić. Mam już serdecznie dość wyciągania na każdym skrzyżowaniu telefonu z kieszeni i sprawdzania kierunku. Niestety jeszcze nie mieli dostawy, zostawiłem swój numer, mam czekać na telefon w przyszłym tygodniu. 
Dalej pojechałem jak turysta.
Plac Piłsudskiego d. Zwycięstwa, d. Adolf-Hitler-Platz, d. Saski
Plac Piłsudskiego d. Zwycięstwa, d. Adolf-Hitler-Platz, d. Saski © yurek55
Памятник Неизвестному Cолдату
Памятник Неизвестному Cолдату © yurek55

Hotel Victoria
Hotel Victoria © yurek55

Kawałek Ogrodu
Kawałek Ogrodu © yurek55

Fontanna w Ogrodzie Saskim
Fontanna w Ogrodzie Saskim © yurek55

Jesienny widoczek
Jesienny widoczek © yurek55
Jutro jest szansa na dłuższy dystans, mój nowy widget od pogody na rower pokazuje 7 pkt. Tamten stary oszukiwał. 

  • DST 32.55km
  • Czas 01:41
  • VAVG 19.34km/h
  • VMAX 34.00km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 19 października 2015 Kategoria całe NIC

Polowanie i pedału odkręcanie

Do sklepu na "L", oddalonego od mojego domu o trzy kilometry dotarłem dwie minuty po siódmej rano. Tłum czekający na otwarcie drzwi był już w środku, ostatni myśliwi znikali właśnie w drzwiach. Błyskawicznie zamocowałem rower do stojaka i wszedłem do środka. Podświadomie udzielił mi się nastrój polowania: nogi same przyspieszyły, wzrok się wyostrzył, w moich żyłach krążyła czysta adrenalina. Błyskawicznie dotarłem do strefy Zero, moje długie ręce, silne barki i brak skrupułów dla słabych, pozwoliły już po chwili z okrzykiem triumfu mocno dzierżyć w rękach zdobyte łupy. Zostawiłem grzebiącą w stertach kurtek, spodni, skafandrów i pozostałych okazji wygłodniałą watahę i - po raz kolejny spełniony jako łowca - udałem się do kasy. 

Pojedziemy na łów, na łów, towarzyszu mój!
Pojedziemy na łów, na łów, towarzyszu mój! © yurek55

..............................................
Po jedenastej udałem się do serwisu rowerowego  2 kółka z misją odkręcenia pedału. O dłuższego czasu męczę się z wymianą pedałów w starym Whelerze i niestety tylko jeden udało mi się odkręcić. Drugi stawiał tak zacięty opór, że nie pomogło nawet kilkudniowe moczenie w coca-coli i na dodatek zniszczyłem na nim dwa klucze, zanim dziś w końcu się poddałem. W serwisie pomimo profesjonalnych narzędzi zajęło to mechanikowi dobrą chwilę, a pedał opór stawiał do samego końca.
A jeździć dziś nie mogłem - całkowicie pochłonęła mnie książka "Ksiądz Paradoks"

  • DST 13.00km
  • Czas 00:45
  • VAVG 17.33km/h
  • Temperatura 11.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 16 października 2015 Kategoria <50

Tramwajowa zagadka

Setki razy jechałem tą drogą, nieraz widziałem w tym miejscu wagony kolejowe z kruszywem, wywrotki, ale tramwajów tam jeszcze nie było. Wygląda na to, że rozstaw szyn kolejowych i tramwajowych jest taki sam? Nie wiedziałem...
Ciepły wieczór.

Tramwaje do transportu żwiru - Obozowa
[;)] Tramwaje do transportu żwiru - Obozowa © yurek55 
  • DST 21.80km
  • Czas 01:03
  • VAVG 20.76km/h
  • VMAX 30.40km/h
  • Temperatura 11.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 15 października 2015 Kategoria BAJABONGO!, <50

Baja-bongo w porywach wiatru

Dziś miałem wyznaczoną wizytę u dentystki na taką godzinę, że nie bardzo mogłem pojechać gdzieś dalej. I dobrze. Wracając do domu wybrałem trasę nieco dookoła i nieźle odczułem siłę porywów wiatru. Dobrze, że nigdzie się nie spieszyłem i mogłem sobie pozwolić na jazdę 10km/h, bo szybciej nie dawałem rady. I tak się niespiesznie toczyłem do domu, po dawno nie odwiedzanych terenach, aż się dotoczyłem. 

Dróżka wśród brzózek
Dróżka wśród brzózek © yurek55
Tajemnicze uprawy
Tajemnicze uprawy © yurek55
Ulica Sochaczewska w budowie
Ulica Sochaczewska w budowie © yurek55
Nieczynny przejazd w Gołąbkach
Nieczynny przejazd w Gołąbkach © yurek55
Posag 7 Panien w Ursusie
Posag 7 Panien w Ursusie © yurek55
  • DST 34.00km
  • Czas 01:59
  • VAVG 17.14km/h
  • VMAX 34.00km/h
  • Temperatura 10.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 13 października 2015

Kółeczko w pobliżu

Daleko się nigdzie nie wybierałem, bo miałem kurs z przyjezdnymi na Dworzec Centralny. Godzina odjazdu ich pociagu taka, że ani przed, ani po, sensownego dystansu zrobić się nie da. Właściwie to pojechałem sprawdzić temperaturę. Dziś pochmurno i mokro, więc  i cieplej, do tego wiatr też mniejszy. Można jeździć.
  • DST 18.00km
  • Czas 00:56
  • VAVG 19.29km/h
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 12 października 2015 Kategoria 50-100, kurierowo, Piaseczno/Ursynów

Koniec złotej jesieni

Odebrałem na Mokotowie folię przeciwdeszczową do wózka, żeby mi Julka nie zmokła podczas jesiennych spacerów i zawiozłem ją do Piaseczna. Potem jeszcze odebrałem dla córki przesyłkę z InPostu i wróciłem do domu.
Pogoda dziś do jazdy rowerem nie była niestety najlepsza. Silny i zimny wiatr prosto z Syberii skutecznie obniżał temperaturę odczuwalną o kilka stopni. Do tego siekł po twarzy jakimiś niemal niewidocznymi drobinkami, chyba lodu, ale na szczęście tylko jak się jechało pod wiatr. Ręce w letnich rękawiczkach marzły i drętwiały w tempie błyskawicznym, ale reszta w porządku, pomimo jeszcze letniej wiatrówki na grzbiecie. Nogi w tenisówkach też jeszcze dają rade. Na dłuższe wyprawy chyba już jednak soft-shell trzeba z szafy będzie wyjąć. Letnią zmianę ubrań rowerowych już schowałem, poczekają do wiosny. 

Mleczarska po remoncie, kościół w N. Iwicznej budynek Prestige © yurek55  
Szosa krakowska bez zmian
Szosa krakowska bez zmian © yurek55
Tu wyprawialiśmy wesele córki
Tu wyprawialiśmy wesele córki © yurek55

  • DST 51.89km
  • Czas 02:34
  • VAVG 20.22km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Sprzęt Dar Losu
  • Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 10 października 2015 Kategoria > 100, gminobranie

Po wschodnie gminy

"Uwaga, grupa! Kierunek – wschód! Tam musi być jakaś cywilizacja."
"Jeśli dziś sobota, to jedziemy na gminobranie"


Tym razem, po sprawdzeniu przewidywanego kierunku wiatru, postanowiłem udać się na wschód. Wybór padł na Siedlce. Wyrysowana w nocy na szybko trasa pokazywała sto parę kilometrów, co było dystansem w sam raz, bo naprawdę musiałem wrócić wcześniej niż zwykle. Sprawdziłem rozkład i wybrałem pociąg o 6:28, który na miejscu jest o 8:07, co dawało szansę na powrót z wiatrem około 13:00 - 13:30. 
Rano, podstawowym moim dylematem była kwestia ubioru. Nie mogłem liczyć na znaczące ocieplenie w ciągu dnia, ale  przecież na sofrshelową kurtkę, w której jeżdżę zimą, jest za wcześnie. Musiałbym ją założyć tylko na koszulkę,  a wtedy nie miałbym się z czego rozbierać, gdyby się ociepliło. Po dogłębnej analizie problemu wybrałem wariant trzech cienkich warstw i czwartej wiatrówki. Zabrałem też do plecaka pełne rękawiczki - na mróz i krótkie spodenki kolarskie - na upał, a do jedzenia banana i dwa batony zbożowe.  W drodze na dworzec zmarznąć nie zdążyłem, ale czułem, że jest zimno. W pociągu rozebrałem się z połowy ciuchów i z lekkim niepokojem myślałem, co mnie czeka tam, hen, na wschodzie. Gdy wreszcie dojechaliśmy do celu, na dworcowym termometrze wyświetlało się wprawdzie 5°C, ale zaparkowane samochody miały na szybach grubą warstwę szronu. Ja tradycyjnie przed drogą, odwiedziłem jeszcze dworcowe WC, otwierające swe podwoje dla potrzebujących, dopiero po wrzuceniu w szparę monety dwuzłotowej. Jak nie masz, to babcia klozetowa ci rozmieni, ale pieniędzy przyjmować nie może. Automat właścicieli nie oszuka, a taka pani może. Widać uczciwość to mocno deficytowy towar.
W końcu gdy wyruszyłem wreszcie w  drogę, zaraz za miastem musiałem zatrzymać się i sięgnąć do plecaka po rękawiczki. Temperatura spadła do zera, a odczuwalna zdecydowanie mniej. Później, już tradycyjnie, zatrzymywałem się przy niemal każdym rozwidleniu dróg sprawdzając kierunek jazdy i dzięki temu udało się uniknąć wpadek nawigacyjnych.  Bikemap wyrysował mi fajną trasę, tym razem bez terenu i tak totalnie bocznymi drogami, że prawie samochodów ani ludzi nie widziałem. Dlatego końcówkę zdecydowałem się przejechać "dwójką", ale to tylko dwadzieścia parę kilometrów, a i przy sobocie ruch tirów ze Wschodu niezbyt męczący. Najpierw jednak na przystanku zrobiłem regularny topless, bo podkoszulka i bluza przy 13°C to zdecydowanie za dużo (rękawiczki zmieniłem już wcześniej). Zjadłem też zapasy zabrane na drogę, zadzwoniłem do domu, że będę bliżej drugiej niż pierwszej i mogłem już jechać do domu. Na Gocławiu widząc stojącą na pętli "dziewiątkę", pod wpływem jakiegoś impulsu zatrzymałem się i... wsiadłem do tramwaju.  Naprawdę nie wiem po co to zrobiłem, choć myślałem przez całą drogę. No cóż, człowiek jest istotą nieodgadnioną. Bardzo tego żałuję i się wstydzę, ale co się stało, to się nie odstanie. Nawet rekordowa średnia nie cieszy.
Gminy: Siedlce miasto, Siedlce wieś, Wiśniew, Skórzeń, Kotuń, Mrozy, Cegłów.
Zdjęcia
Wygodny uchwyt rowerowy
Wygodny uchwyt rowerowy © yurek55
Tu nawet słaba kobieta umocuje bezpiecznie i bez wysiłku swój rower.
Dworzec PKP Siedlce
Dworzec PKP Siedlce © yurek55
Kapliczka w Żelkowie
Kapliczka w Żelkowie © yurek55
Na street view jest jeszcze bez daszka i pień jest dużo wyższy
Kościół w Oleksinie
Kościół w Oleksinie © yurek55
Dojeżdżam do stacji Sosnowo
Dojeżdżam do stacji Sosnowo © yurek55
Droga powrotna wypadła obok torów
Droga powrotna wypadła obok torów © yurek55
Mrozy - kościół
Mrozy - kościół © yurek55
Mrozy - pomnik bohaterom gminy Kuflew 1914 - 1920
Mrozy - pomnik bohaterom gminy Kuflew 1914 - 1920 © yurek55
Rozrzucanie obornika, zapach się nie utrwalił na karcie pamięci
Rozrzucanie obornika, zapach się nie utrwalił na karcie pamięci © yurek55
Mało kto koniem wozi gnój na pole i ręcznie go rozrzuca. 

  • DST 104.73km
  • Czas 04:34
  • VAVG 22.93km/h
  • VMAX 34.20km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Aktywność Jazda na rowerze

Blogi rowerowe na www.bikestats.pl