Czwartek, 3 sierpnia 2017
Kategoria całe NIC
Sąsiedzka pomoc
Pojechałem na Złotą do stolarza zawieźć zamówienie, na więcej i tak nie miałem dziś czasu. Na dodatek znów mój telefon zgubił fixa, ale tym razem, w miejskim zgiełku, nie usłyszałem sygnału i trasa się nie zapisała jak trzeba. Wieczorem obułem mojego Bystrzaka w nowe, szersze opony na wakacyjny wyjazd. Jak pisałem, to kierunkowe Randoneur Vittoria 28x700 z lekkim bieżnikiem. Przy okazji sprawdziłem, jak się rower bez opon mieści do wnętrza auta. Postanowiłem w tym roku nie zakładać bagażnika i oszczędzić sobie słuchania przez wiele godzin huczenia z dachu. Rower doskonale mieści się pomiędzy oparciami a tylnym siedzeniem, trzeba tylko łańcuch zabezpieczyć żeby smarem nie pobrudzić. Dziś bez zdjęć i mapy.
- DST 9.00km
- Czas 00:31
- VAVG 3:26km/h
- Temperatura 30.0°C
Środa, 2 sierpnia 2017
Kategoria 50-100
Strava motywuje
Wczorajszy dzień nie nadawał się do jeżdżenia pojazdami bez klimatyzacji, ale że dziś ochłodziło się do 28°C to mogłem jechać. Sprawdziłem przy okazji, czy mogę już wrócić do pedałów spd. Jest OK, mogę. Trasa bez historii, tylko przed Pilaszkowem telefon zgubił wszystkie satelity i musiałem się na chwilę zatrzymać. Nic nie pomagało i dopiero restart sprawuł, że w cudowny sposób znalazło się ich znowu całe mnóstwo. Włączyłem nagrywanie od nowa i juz bez przeszkód i przymusowych przystanków dojechałem do domu. Raz tylko świadomie zatrzymałem się przy kościele w Lipkowie i zmoczyłem sobie chustkę w strumyku bez nazwy. A nie, przepraszam, sprawdziłem na mapie - nazywa się Lipkowska Woda.
Z kieliszkami na Stravie dość słabo, żadnej życiówki nie pobiłem, kilka drugich/trzecich miejsc.
PS.
Sprawdzałem na Stravie wczorajszą trasę Hipka i przyjrzałem się segmentowi, gdzie zrobił swoją życiówkę. Nazywa się Babice->Zaborów i liczy 18,5 km, a nasz kolega przejechał ten odcinek ze średnią 36 km/h. Nie to jest jednak w tym najistotniejsze. Znalazłem i swój czas - na 357 osób zajmuję 356 miejsce...Chyba będę musiał się tamtędy przejechać (jak zawieje wiatr od wschodu). A tak w ogóle, to lepiej nie analizować zbyt dokładnie, bo można się załamać.
Wczoraj:

Tropiki w Warszawie © yurek55

Warszawiacy śpiewają nieZakazane Piosenki © yurek55

Z dziewczynami © yurek55
Dzisiaj:

Kontrola czasu, Borzęcin © yurek55

Lipkowska woda © yurek55
Wczoraj:

Tropiki w Warszawie © yurek55

Warszawiacy śpiewają nieZakazane Piosenki © yurek55

Z dziewczynami © yurek55
Dzisiaj:

Kontrola czasu, Borzęcin © yurek55

Lipkowska woda © yurek55
- DST 58.00km
- Czas 02:48
- VAVG 20.71km/h
- Temperatura 28.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 31 lipca 2017
Kategoria 50-100
Gorąco i drogi dziurawe i ogólnie słabo
Miałem do zawiezienia do Piaseczna gościniec, na przywitanie powracających z nad znad morza dzieciaków. Powrotna droga narzucała się więc sama. Gdybym miał mało czasu, to w grę wchodzi Puławska, gdy trochę więcej - oczywiście Gassy. Wyruszyłem rano, ale nie na tyle, by nie odczuwać skutków temperatury. Dobrze, że u córki mogłem się obmyć, napić i nieco odsapnąć przed kolejnym etapem podróży. Nie na długo to wystarczyło, ale w bidonie miałem wodę i co jakiś czas polewałem sobie głowę w czasie jazdy, a przeciwny wiatr wysuszał pot na czole i twarzy. Gorzej, jak przystawałem, wtedy lało się ze mnie jak ze psa. Dziś zmieniłem nieco powrotną drogą, bo chwilowo znudziła mi się jazda ulicą Vogla do Przyczółkowej i z Prętowej skręciłem w prawo w kierunku Wisły. Chciałem przypomnieć sobie trasę po wale wiślanym i Wałem Zawadowskim, aż do Mostu Siekierkowskiego. Szybko tego pożałowałem, bo najpierw były betonowe nierówne płyty do piaskarni, potem mnóstwo piachu na ulicy z ciężarówek tam kursujących i do kompletu same ciężarówki co chwila. Nie jedźcie tą drogą na szosie! Widząc, że moje decyzje się nie sprawdzają, zrezygnowałem z jazdy wzdłuż Wisły do mostu. Tam jest dwa kilometry szutru i nie chciałem ryzykować całości opon i dętek. Ulice prowadzące dokoła EC Siekierki wyłożone są, nie wiedzieć czemu, bardzo sfatygowanymi betonowymi płytami, ale i to jakoś musiałem przeżyć. Do tego jeszcze ten upał. Dość powiedzieć, że wczoraj w takim samym niemal czasie, przejechałem dziesięć kilometrów więcej. Słabo - i tylko dwa kieliszki za trzecie wyniki na segmentach.
;)

Słonecznikowe pole © yurek55

Mucha na słoneczniku © yurek55

Ten kawałek jest OK © yurek55

Ten - daleko od OK © yurek55
;)

Słonecznikowe pole © yurek55

Mucha na słoneczniku © yurek55

Ten kawałek jest OK © yurek55

Ten - daleko od OK © yurek55
- DST 63.60km
- Czas 03:09
- VAVG 20.19km/h
- Temperatura 31.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 30 lipca 2017
Kategoria 50-100, przed śniadaniem
Poranna jazda - dobra jazda!
Wstałem wcześniej więc miałem więcej czasu niż wczoraj to i dystans dłuższy. Wczoraj na zachodnich wioskach nie spotkałem żadnego rowerzysty, dziś na drodze Gassy - Wilanów co najmniej trzydziestu. Poranna jazda ma tę zaletę, że nie było jeszcze tego koszmarnego upału. Strawa - 16 kieliszków.

Budowa na parkingu CH Janki © yurek55

Triban w burzanach - okolice przystani w Gassach © yurek55

Budowa na parkingu CH Janki © yurek55

Triban w burzanach - okolice przystani w Gassach © yurek55
- DST 73.00km
- Czas 03:05
- VAVG 23.68km/h
- Temperatura 24.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 29 lipca 2017
Kategoria 50-100, przed śniadaniem
Na zachód
Czasu miałem na wycieczkę około 50 km i mogłem pojechać do Gassów i z powrotem, ale że niezbyt lubię jazdę "po gumce", czy "po sznurku", pojechałem na zachód do Borzęcina. Zmiana pedałów i butów pomogła w niewielkim stopniu, bo z kolei noski od pedałów od góry podrażniały bolące miejsce. Czyli - i tak źle - i tak niedobrze...

Hala sportowa w Strzykułach © yurek55

Borzęcin - kontrola czasu © yurek55

Hala sportowa w Strzykułach © yurek55

Borzęcin - kontrola czasu © yurek55
- DST 51.00km
- Czas 02:15
- VAVG 22.67km/h
- Temperatura 23.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 27 lipca 2017
Kategoria 50-100
Gassy nieco inaczej
Wczoraj odbierając rower z serwisu zaniosłem poprzednie pedały, żeby mieć jak wrócić. W noramalnych butach raczej źle się jeździ w spd. W domu rzecz jasna od razu je znów zamieniłem, a dziś założyłem buty z blokami i pojechałem. Początkowo nie było tak źle, ale ponieważ one są nieco ciaśniejsze, z każdym kilometrem palec bolał coraz bardziej. Kiedy dojechałem do przystani w Gassach postanowiłem zrobić przystanek i zdjąć but. Po kilkunastu minutach odpoczynku mogłem już jechać dalej. Drugi przystanek musiałem zrobić dopiero w Piasecznie i tym razem zdjęcie buta wystarczyło już do samego domu. Na razie buty Shimano muszą pójść w odstawkę.
PS. W poniedziałek chirurg mi zerwał paznokieć.

Na przystani w Gassach © yurek55

Niezbyt przyjemny widok © yurek55

Fontanny i rowery w Piasecznie © yurek55

Chmury na błękitnym niebie © yurek55
PS. W poniedziałek chirurg mi zerwał paznokieć.

Na przystani w Gassach © yurek55

Niezbyt przyjemny widok © yurek55

Fontanny i rowery w Piasecznie © yurek55

Chmury na błękitnym niebie © yurek55
- DST 71.00km
- Czas 03:34
- VAVG 19.91km/h
- Temperatura 25.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 26 lipca 2017
Kategoria <50
Po serwisie - przejazd techniczny
W poniedziałek oddałem go do na bezpłatny przegląd, a dziś już był gotowy. Krótka przejażdżka po Ochocie, wszystko w najlepszym porządku. Rower śmiga lekko, bystro i cicho.
- DST 10.00km
- Czas 00:34
- VAVG 17.65km/h
- Temperatura 23.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 26 lipca 2017
Kategoria <50
Nielegalny samolot na Placu Defilad
Od czterech, albo pięciu lat stał na działce mój najpierwszy rower z Decathlonu, kupiony jakoś na początku trzeciego tysiąclecia. Rowerka "Bobo" i jakiejś młodzieżówki z dzieciństwa nie liczę. Postanowiłem przywieźć go z powrotem do Warszawy i używać jako zapasowego, np, na gorsza pogodę, albo jakieś inne sytuacje. Napompowałem koła, wyregulowałem przerzutki i rower był gotowy do jazdy. Ponieważ Bystry B. stoi w serwisie na gwarancyjnym przeglądzie, a do odbioru na Grochowie była karma dla kota, odkurzyłem go i pojechałem. Potraktowałem ten dzisiejszy przejazd typowo turystycznie, jeździłem powoli i statecznie, a do tego nawet po chodnikach. Wrażeń opisywał nie będę, bo różnica in minus jest tak kolosalna, że się nie da. Ciężko będzie się do takiej jazdy znów przywyczajać jesienią i zimą.
A teraz fotki.

Kładka nad Trasą łazienkowską © yurek55

Najdroższe apartamenty w Warszawie - ale jaki widok na Wisłę © yurek55

Most Poniatowskiego © yurek55

Tor kolarski "Orła" na Podskarbińskiej © yurek55

Klub kolaarski "Orzeł" © yurek55

Mural - Jan Karski, drukarnia "Efekt" na Lubelskiej © yurek55

Wytęż wzrok i znajdź wędkarza © yurek55

Most Śląsko - Dąbrowski © yurek55

Można budować na Starym Mieście? Można! © yurek55

Zamek Królewski i pierwszy rower © yurek55

"To nielegalna konstrukcja" - mówi rzecznik stołecznego ratusza Bartosz Milczarczyk © yurek55

Dzisiaj Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego był na miejscu. Sporządził odpowiednią dokumentację, aby rozpocząć procedurę nakazującą demontaż samolotu © yurek55
Cytaty w podpisach pochodzą z rozmowy z rzecznikiem 12 lipca :)))
A teraz fotki.

Kładka nad Trasą łazienkowską © yurek55

Najdroższe apartamenty w Warszawie - ale jaki widok na Wisłę © yurek55

Most Poniatowskiego © yurek55

Tor kolarski "Orła" na Podskarbińskiej © yurek55

Klub kolaarski "Orzeł" © yurek55

Mural - Jan Karski, drukarnia "Efekt" na Lubelskiej © yurek55

Wytęż wzrok i znajdź wędkarza © yurek55

Most Śląsko - Dąbrowski © yurek55

Można budować na Starym Mieście? Można! © yurek55

Zamek Królewski i pierwszy rower © yurek55

"To nielegalna konstrukcja" - mówi rzecznik stołecznego ratusza Bartosz Milczarczyk © yurek55

Dzisiaj Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego był na miejscu. Sporządził odpowiednią dokumentację, aby rozpocząć procedurę nakazującą demontaż samolotu © yurek55
Cytaty w podpisach pochodzą z rozmowy z rzecznikiem 12 lipca :)))
- DST 31.00km
- Czas 02:07
- VAVG 14.65km/h
- Temperatura 23.0°C
- Sprzęt Primus Historicus
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 22 lipca 2017
Kategoria 50-100, przed śniadaniem
Kto nie ma w głowie, ten ma w kołach
Po porannych perturbacjach z rozwalonym łóżkiem, kiedy już udało mi się je naprawić, mogłem ze spokojną głową udać się na wycieczkę. Tym razem cel był bardzo konkretny - musiałem przywieźć z Piaseczna kocie puszki. Opiekujemy się futrzakiem Dominiki, a że skończyła mu się karma, pojechałem uzupełnić zapasy. Uzgodniłem powrót za około trzy godziny, bo planowaliśmy resztę dnia spędzić na działce. Tyle czasu wystarcza akurat na klasyczny trójkąt: dom - Piaseczno - Gassy. Wracając, przed samą przystanią wyprzedził mnie kolega w koszulce z napisem San Francisco i stylizowanym mostem Golden Gate. Przyjrzałem się jej dokładnie, bo uczepiłem się go i jechałem za nim aż do mostu w Obórkach. Dopiero tam odpadłem. Kiedy zatrzymałem się na moście na rzeczce Wilanówka, na tradycyjną fotkę z mostu, zadzwonił trzymany już w ręku telefon. Żona kazała mi szybko wracać do Piaseczna, bo pod drzwiami stoi pan Marek i nie może wejść malować. Okazało się, że w pomroczności swej zamknąłem na oba zamki, gdy tymczasem on ma klucz tylko od jednego. Nie pozostało mi nic innego jak zawrócić, stąd taki nietypowy ślad trasy.
Kto nie ma w głowie, ten ma w kołach.

Tymczasowy lokator nasz podopieczny © yurek55
Kto nie ma w głowie, ten ma w kołach.

Tymczasowy lokator nasz podopieczny © yurek55
- DST 79.40km
- Czas 03:27
- VAVG 23.01km/h
- Temperatura 25.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 20 lipca 2017
Kategoria <50
Zakupy i chwila pod Sejmem
Znowu nie dałem rady rano wyjechać, ale tym razem nie nastawiałem się na dłuższą trasę, a bardziej na miejskie pitu-pitu. Najpierw podjechałem do deca na Okęciu coś zobaczyć, a w rezultacie wyjechałem z niego z koszykiem, bidonem i nowymi, szerszymi oponami Randoneur Vittoria 28x700 z lekkim bieżnikiem. Długo się wahałem, ale w końcu zdecydowałem, że na wyjazd nad morze i tamtejsze trasy, warto mieć opony bardziej odporne na przebicie. Mogą przecież w moich gminnych peregrynacjach trafić się drogi trudno przejezdne dla wąskich slików, z gorszym asfaltem, szutrowe, czy gruntowe. Wiozłem je skrzyżowane na piersi, jak Pancho Villa, albo krasnoarmiejec - cekaemista, taśmy nabojowe, ale opony są mniej wygodne i gorzej się układają, więc powoli wróciłem do domu. Kiedyś, na poprzednim rowerze, wiozłem tak samo opony z Konstancina i nie miałem z tym problemów. Ale to jest kwestia sylwetki na rowerze, wtedy jeździłem bardziej wyprostowany. Jak już się rozpakowałem i zamontowałem nowy koszyk wyjechałem jeszcze raz, bo trochę siara czternaście kilometrów wpisywać...
Wprawdzie nie taka jak robią pod Sejmem leżąc i kopiąc w barierki, ale oni są poza konkurencją.
Byłem tam nieco wcześniej i niestety nie byłem świadkiem tego skretynienia, ale widząc i słuchając przez chwilę tych ludzi - wcale się nie dziwię. Zryte berety i czysta, niczym nie maskowana nienawiść do "Kaczora" i PiS.
Moje dłuższe przebywanie w tym miejscu mogło się źle skończyć, bo wdałem się w wymianę zdań, więc uznałem, że szkoda moich nerwów i pojechałem zjechać sobie Agrykolą. Pomimo, że osiągnąłem ponad 51 km/h, to czasu na segmencie nie poprawiłem - zabrakło dwóch sekund. Poprawiłem za to trzy inne, ale nie ma się czym ekscytować. Czasem trudno zrozumieć dlaczego ludzie tworzą segmenty o długości na przykład 200 metrów, albo na jezdni ze światłami. Moim zdaniem one mają sens poza miastem, gdy żadne czynniki zewnętrzne nie zakłócają czasu przejazdu. Dziś można powiedzieć, że pojechałem na spacer miejski, a i tak dostałem osiem pucharków od Stravy. I co to znaczy? Nic.
Obrazek z pod Sejmu © yurek55

Targowiczanie z Rudy Śląskiej © yurek55

Dajemy świadectwo! © yurek55
Wprawdzie nie taka jak robią pod Sejmem leżąc i kopiąc w barierki, ale oni są poza konkurencją.
Byłem tam nieco wcześniej i niestety nie byłem świadkiem tego skretynienia, ale widząc i słuchając przez chwilę tych ludzi - wcale się nie dziwię. Zryte berety i czysta, niczym nie maskowana nienawiść do "Kaczora" i PiS.
Moje dłuższe przebywanie w tym miejscu mogło się źle skończyć, bo wdałem się w wymianę zdań, więc uznałem, że szkoda moich nerwów i pojechałem zjechać sobie Agrykolą. Pomimo, że osiągnąłem ponad 51 km/h, to czasu na segmencie nie poprawiłem - zabrakło dwóch sekund. Poprawiłem za to trzy inne, ale nie ma się czym ekscytować. Czasem trudno zrozumieć dlaczego ludzie tworzą segmenty o długości na przykład 200 metrów, albo na jezdni ze światłami. Moim zdaniem one mają sens poza miastem, gdy żadne czynniki zewnętrzne nie zakłócają czasu przejazdu. Dziś można powiedzieć, że pojechałem na spacer miejski, a i tak dostałem osiem pucharków od Stravy. I co to znaczy? Nic.

Obrazek z pod Sejmu © yurek55

Targowiczanie z Rudy Śląskiej © yurek55

Dajemy świadectwo! © yurek55
- DST 29.00km
- Czas 01:35
- VAVG 18.32km/h
- Temperatura 27.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze























