Wpisy archiwalne w kategorii
50-100
| Dystans całkowity: | 67774.64 km (w terenie 1400.00 km; 2.07%) |
| Czas w ruchu: | 3364:41 |
| Średnia prędkość: | 20.09 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 132.12 km/h |
| Suma podjazdów: | 84310 m |
| Suma kalorii: | 974362 kcal |
| Liczba aktywności: | 1004 |
| Średnio na aktywność: | 67.50 km i 3h 21m |
| Więcej statystyk | |
Środa, 31 stycznia 2018
Kategoria 50-100
Odpadłem
Pisać nie ma o czym, wiatr się uspokoił i żadnymi rekordami się pochwalić nie mogę. Zresztą mój wczorajszy rekord wytrzymał tylko jeden dzień. Dziś jakiś koleś przejechał ten segment o trzydzieści osiem sekund szybciej i spadłem na drugie miejsce. A z dzisiejszego dnia przytoczę tylko taka oto scenkę:
- Wskakuj na koło! - słyszę zza pleców i mija mnie dwójka równo kręcących facetów na szosach.
- Nie wiem, czy dam radę się utrzymać! - odkrzykuję, ale automatycznie przyspieszam.
- Ile dasz, tyle dasz!
Początek jest obiecujący, bo bez większego trudu trzymam się za plecami i nawet się dziwię, że to takie łatwe. Zanim jednak zdążyłem się nacieszyć swoją mocą, zobaczyłem, że odległość robi się coraz większa. Niestety musiałem odpuścić. Na Stravie zobaczyłem, że mój moment chwały trwał niespełna minutę, czyli utrzymałem się gdzieś ze czterysta metrów. To tyle jeśli chodzi o moje rekordy i osiągnięcia. Nie smucę się tym i nie przejmuję, bynajmniej. Trzeba znać swoje miejsce w szeregu.

Tak zaczyna się stawiać hale, choć mnie to przypominało raczej ogrodzenie. Aż zawróciłem żeby to sprawdzić. I co? Tu, w Pilaszkowie, powstaje hala na maszyny rolnicze. Mnie uderzyło użycie zwykłych drewnianych palet, jako podpór stabilizujących konstrukcję. I druga rzecz, to dość fantazyjny kształt. Podczas kolejnych przejażdżek będę obserwował postępy prac i zaspokoję, mam nadzieję, ciekawość.

Zatrzymałem się, bo zadzwonił telefon... i tyle w zasadzie można o tym zdjęciu napisać. To Lipków, prosto - do Izabelina, z tyłu - Babice Stare. Ja pojechałem do Babic.
- Wskakuj na koło! - słyszę zza pleców i mija mnie dwójka równo kręcących facetów na szosach.
- Nie wiem, czy dam radę się utrzymać! - odkrzykuję, ale automatycznie przyspieszam.
- Ile dasz, tyle dasz!
Początek jest obiecujący, bo bez większego trudu trzymam się za plecami i nawet się dziwię, że to takie łatwe. Zanim jednak zdążyłem się nacieszyć swoją mocą, zobaczyłem, że odległość robi się coraz większa. Niestety musiałem odpuścić. Na Stravie zobaczyłem, że mój moment chwały trwał niespełna minutę, czyli utrzymałem się gdzieś ze czterysta metrów. To tyle jeśli chodzi o moje rekordy i osiągnięcia. Nie smucę się tym i nie przejmuję, bynajmniej. Trzeba znać swoje miejsce w szeregu.

Tak zaczyna się stawiać hale, choć mnie to przypominało raczej ogrodzenie. Aż zawróciłem żeby to sprawdzić. I co? Tu, w Pilaszkowie, powstaje hala na maszyny rolnicze. Mnie uderzyło użycie zwykłych drewnianych palet, jako podpór stabilizujących konstrukcję. I druga rzecz, to dość fantazyjny kształt. Podczas kolejnych przejażdżek będę obserwował postępy prac i zaspokoję, mam nadzieję, ciekawość.

Zatrzymałem się, bo zadzwonił telefon... i tyle w zasadzie można o tym zdjęciu napisać. To Lipków, prosto - do Izabelina, z tyłu - Babice Stare. Ja pojechałem do Babic.
- DST 65.00km
- Czas 03:11
- VAVG 20.42km/h
- Temperatura 6.7°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 30 stycznia 2018
Kategoria 50-100, Gassy, Piaseczno/Ursynów
Wartościowe PR Stravy, dziękuję Ci wichuro!
Dawno mnie tu nie było, co zostało nawet zauważone. Dziękuję za zainteresowanie, bo ono również dało mi bodziec do powrotu. W końcu trzeba się było wreszcie wziąć w garść i ruszyć leniwe dupsko. Jako że przy okazji nadarzyła się sposobność zrobienia dobrego uczynku uznałem, że znaków lekceważyć nie wolno i trzeba się z rowerem wreszcie przeprosić. Pierwszy etap podróży to ulica Taneczna na Ursynowie i dojechałem tam dla odmiany Puławską, obok muru - najdłuższej galerii street-artu. Asfalt już od wielu tygodni jest gotowy, ale na początku i końcu jest stopień, a fragment do Poleczki też niedokończony. Maszyn ani robotników już od dawna nie ma i resztę prac zostawiono na wiosnę. Ale przejechać można bez problemu.

To ta galeria na murze Wyścigów Konnych na Służewcu

Jedna z prac
Jadąc Puławską zatrzymałem się na chwilkę przy cerkwi żeby uwiecznić kolejny postęp w budowie. Kopuła zaczyna być pokrywana blachą miedzianą. Przynajmniej na taką wygląda, o ile się znam. Nie wiem dlaczego inne kopuły wyglądają jak złote, ta jest na razie miedziana.

Cerkiew przy Puławskiej
Z Piaseczna do Gassów prosta droga i z wiatrem w plecy, więc takiej okazji zmarnować nie mogłem. Jak dotąd szło mi nieźle i nie zamierzałem wracać najkrótszą drogą, tylko spróbować powalczyć o PR na prostej z Obór do przystani. Udało się, a na dodatek osiągnąłem tam najlepszy czas w tym roku i jeszcze wyprzedziłem Wilka i Tomka z Sanatorium. Wiem, że to wyłączna zasługa wiatru, ale i tak mi przyjemnie.


Tradycyjna fotka z mostu w Obórkach
Tu niestety cała radość się skończyła, a zaczęła żmudna orka pod wiatr. Jako że ani pod górę, ani pod wiatr jechanie mi nie idzie, rzeźbiłem powoli te kilometry i myślałem o Vukim, który samotnie darł pod wiatr 150 kilometrów, żeby dołączyć do ekipy jadącej dla WOŚP. Kto nie wie, o co chodzi, polecam wpis Hipka. Mnie nie udawało się jechać szybciej niż 17 km/h i to był max, czasem było i 13. Gdy znalazłem się na szutrowym fragmencie korony wału przed mostem Siekierkowskim, to myślałem, że mnie zwieje.

Droga od mostu Siekierkowskiego do Powsińskiej to jedna z najbardziej uczęszczanych dróg rowerowych w Warszawie. Tymczasem prace nad Czerniakowską - Bis docierają już do niej i powstanie skrzyżowanie drogi rowerowej i dwupasmowej jezdni. Czarno to widzę, na szczęście rzadko tam bywam.


I na koniec trochę humoru ulicy.

"Robię tylko dobre skręty zero zwrotów"

"Pedały się kręcą!" :)
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/1382855064/embed/6f124ecff8b327fc39794d49c4f7be716d8c8704">

To ta galeria na murze Wyścigów Konnych na Służewcu

Jedna z prac
Jadąc Puławską zatrzymałem się na chwilkę przy cerkwi żeby uwiecznić kolejny postęp w budowie. Kopuła zaczyna być pokrywana blachą miedzianą. Przynajmniej na taką wygląda, o ile się znam. Nie wiem dlaczego inne kopuły wyglądają jak złote, ta jest na razie miedziana.

Cerkiew przy Puławskiej
Z Piaseczna do Gassów prosta droga i z wiatrem w plecy, więc takiej okazji zmarnować nie mogłem. Jak dotąd szło mi nieźle i nie zamierzałem wracać najkrótszą drogą, tylko spróbować powalczyć o PR na prostej z Obór do przystani. Udało się, a na dodatek osiągnąłem tam najlepszy czas w tym roku i jeszcze wyprzedziłem Wilka i Tomka z Sanatorium. Wiem, że to wyłączna zasługa wiatru, ale i tak mi przyjemnie.


Tradycyjna fotka z mostu w Obórkach
Tu niestety cała radość się skończyła, a zaczęła żmudna orka pod wiatr. Jako że ani pod górę, ani pod wiatr jechanie mi nie idzie, rzeźbiłem powoli te kilometry i myślałem o Vukim, który samotnie darł pod wiatr 150 kilometrów, żeby dołączyć do ekipy jadącej dla WOŚP. Kto nie wie, o co chodzi, polecam wpis Hipka. Mnie nie udawało się jechać szybciej niż 17 km/h i to był max, czasem było i 13. Gdy znalazłem się na szutrowym fragmencie korony wału przed mostem Siekierkowskim, to myślałem, że mnie zwieje.

Droga od mostu Siekierkowskiego do Powsińskiej to jedna z najbardziej uczęszczanych dróg rowerowych w Warszawie. Tymczasem prace nad Czerniakowską - Bis docierają już do niej i powstanie skrzyżowanie drogi rowerowej i dwupasmowej jezdni. Czarno to widzę, na szczęście rzadko tam bywam.


I na koniec trochę humoru ulicy.

"Robię tylko dobre skręty zero zwrotów"

"Pedały się kręcą!" :)
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/1382855064/embed/6f124ecff8b327fc39794d49c4f7be716d8c8704">
- DST 65.00km
- Czas 03:31
- VAVG 18.48km/h
- Temperatura 5.6°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 12 stycznia 2018
Kategoria 50-100
Pamiętacie sprawę samolotu na Placu Defilad? Tak, stoi nadal.
Wczoraj zmogła mnie niemoc jakowaś i dzień spędziłem polegując i czekając aż chorość ze mnie wyjdzie. Wieczorem było już dużo lepiej, a rano nic mi już nie dolegało. Ponieważ wczoraj nie mogłem pojechać po odbiór zakupów dla córki, co już wcześniej jej obiecałem, a także zawieźć do Piaseczna stabilizator stawu skokowego dla pewnego kontuzjowanego młodzieńca, postanowiłem dziś to nadrobić. Problem polegał na tym, że wczoraj wieczorem spadł śnieg, a ja mam nowy napęd i nie chcę go tak od razu upieprzyć. Do tego wąskie opony w Baranku niespecjalnie się sprawdzają na śniegu, a ja miałem spore fragmenty po ddr, które są, albo nie są odśnieżane. Wyciągnąłem więc starego Historicusa Primusa i pojechałem. Już początek jazdy po - na przemian - zaśnieżonych i posypanych solą, fragmentach drogi rowerowej wzdłuż Prymasa Tysiąclecia, nakazywał dużą ostrożność. Na dodatek wschodni, przeciwny wiatr też nie sprzyjał utrzymaniu sensownej prędkości, a i stary rower nie jeździ tak jak Bystry B. Fatalistycznie pogodzony z tymi wszystkimi przeciwnościami losu, kręciłem swoim tempem nawet nie zerkając na licznik. Tak de facto, to los też dziś zadecydował o przejechanym dystansie. Miałem bowiem pomysł, aby przesyłkę do Piaseczna oddać córce i ona by ją przekazała. Okazało się jednak już na miejscu, pod pracą, że jej tam nie ma, bo jest na jakiejś ważnej konferencji poza Instytutem. Druga próba, u drugiej córki, która też jechała do Piaseczna, również spaliła na panewce, bo nie mogłem się z nią rozmówić. Była na ważnym spotkaniu i nie odbierała telefonu i tylko sms mi wysłała. Uznałem to wszystko za znak, że to jednak mnie jest pisane ta droga. Przyznam skrycie, że w sumie to byłem nawet z tego splotu okoliczności zadowolony. Nawet to, że stary rower wydaje przedziwne odgłosy podczas jazdy i za nic nie chce się rozpędzić, nie popsuło mi nastroju. Ani wiatr, który tak mi zmroził twarz, że trudno było zrozumieć, co mówię przez telefon. :) Ale że moja gęba niejedne mrozy i wiatry przetrwała, to nie robi to na mnie wrażenia.

Cienki lód i trochę śniegu na Kępie Potockiej

Dymy z kominów Elektrociepłowni Żerań wskazują wmordęwind

A to już zupełnie inny most

Dziś te słowa stareńkiego przeboju naprawdę tu pasują - "(...)Nad warszawską szarą Wisłą(...)"

Kontrola czasu

A samolot jak stał, tak stoi nadal.
Gwoli przypomnienia co pisała o tym prasa 12 lipca 2017 roku!
Fakt
Wyborcza
TVN Warszawa
"Właścicielem działek w parku Świętokrzyskim jest Tadeusz Koss, który po kilkunastoletniej walce odzyskał je w ramach reprywatyzacji w 2008 roku.(...)Inspektor PINB Andrzej Kłosowski potwierdza, że jego urzędnicy prowadzą działania u zbiegu Świętokrzyskiej z Marszałkowską. - Prawdopodobnie konstrukcja jest nielegalna, ale nie mogę tego jednoznacznie potwierdzić. Muszę wystąpić do biura architektury..."
W swej naiwności sądziłem, że dawno jest po sprawie, ale jak widać, tylko zwroty kamienic szły w Warszawie gładko, cała reszta..., szkoda gadać.
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/1353242650/embed/610da810a26f0abdcbe1ffbe01dc88c40e5d4ec2">

Cienki lód i trochę śniegu na Kępie Potockiej

Dymy z kominów Elektrociepłowni Żerań wskazują wmordęwind

A to już zupełnie inny most

Dziś te słowa stareńkiego przeboju naprawdę tu pasują - "(...)Nad warszawską szarą Wisłą(...)"

Kontrola czasu

A samolot jak stał, tak stoi nadal.
Gwoli przypomnienia co pisała o tym prasa 12 lipca 2017 roku!
Fakt
Samolot "wylądował" na Świętokrzyskiej
"Skandal w centrum miasta! Na skrzyżowaniu Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej stanął... samolot. Atrapa iła prawdopodobnie będzie mieścić bar szybkiej obsługi. Choć szkarada stoi na prywatnej działce, znajduje się tu nielegalnie. Sprawą już zajmuje się nadzór budowlany.(...)Urzędnicy są zszokowani bezczelnością właściciela. - To skandal. Osoba, która to zrobiła, nie ma pozwolenia na prowadzenie działalności gospodarczej ani na ustawienie tu tego samolotu - mówi Bartosz Milczarczyk, rzecznik Ratusza. Jak zapewnił, sprawą już zajął się inspektor nadzoru budowlanego. Szkarada nie ma prawa tu stać tym bardziej, że zgodnie z planem zagospodarowania ma tu być teren zielony. Oby ta paskuda szybko stąd zniknęła!"Wyborcza
Samolot pod Pałacem Kultury: totalny odlot, kuriozum i skandal
"– Coś tak kuriozalnego nie powinno stanąć w sercu miasta. Miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego nie dopuszcza tego typu konstrukcji w tym miejscu. Zgłaszamy to natychmiast do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego – mówił rano Krzysztof Czubaszek, burmistrz Śródmieścia."TVN Warszawa
Samolot "wylądował" obok Pałacu Kultury. "Prawdopodobnie nielegalnie"
"Właścicielem działek w parku Świętokrzyskim jest Tadeusz Koss, który po kilkunastoletniej walce odzyskał je w ramach reprywatyzacji w 2008 roku.(...)Inspektor PINB Andrzej Kłosowski potwierdza, że jego urzędnicy prowadzą działania u zbiegu Świętokrzyskiej z Marszałkowską. - Prawdopodobnie konstrukcja jest nielegalna, ale nie mogę tego jednoznacznie potwierdzić. Muszę wystąpić do biura architektury..."
W swej naiwności sądziłem, że dawno jest po sprawie, ale jak widać, tylko zwroty kamienic szły w Warszawie gładko, cała reszta..., szkoda gadać.
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/1353242650/embed/610da810a26f0abdcbe1ffbe01dc88c40e5d4ec2">
- DST 75.00km
- Czas 04:41
- VAVG 16.01km/h
- Temperatura 0.0°C
- Sprzęt Primus Historicus
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 10 stycznia 2018
Kategoria 50-100
Miś Uszatek na Placu Baśniowym
Od dwóch dni pod oknami słychać charakterystyczny warkot piły spalinowej, ale - o dziwo - nie jest specjalnie uciążliwy. Częste przerwy, krótkie okresy warczenia, brzmi to zupełnie inaczej niż przy ścinaniu drzew. Z zaciekawieniem wyglądam przez okno i widzę rzeźbiarza, ale nie z dłutem i młotkiem, a z piłą spalinową, który z pozostawionego odziomka wyczarowuje jakąś bajkową postać. W końcu nazwa placu, choć nieoficjalna, zobowiązuje. Tak więc dziś rano zacząłem swoją jazdę od obfotografowania nowego gościa - Misia Uszatka. Poznałem go po klapniętym uszku. Teraz Wojtek z przedszkola numer 99, "co pociski nosił i piwo pił" ma kompana.

"Mówią o mnie Miś Uszatek, bo klapnięte uszko mam."

"Jestem sobie mały miś, gruby miś, znam się z dziećmi nie od dziś. Jestem sobie mały miś, śmieszny miś, znam się z dziećmi nie od dziś!"
edit: Piszą o nas
No a potem, jak już zaspokoiłem ciekawość, pojechałem z grubsza na zachód, ale jeszcze bez sprecyzowanej trasy. Zacząłem od Alej Jerozolimskich, by przez Włochy i zachodnie wioski, wylądować w końcu w Borzęcinie.

Tu jak zwykle kontrola czasu i dalej w drogę.
Kolejny przystanek, Rokitno.

Sanktuarium Matki Bożej Wspomożycielki Prymasów znajduje się w Rokitnie, 25 km na zachód od Warszawy na trasie Błonie – Brwinów. Jest to miejsce licznych łask i nawróceń, uzdrowień duchowych i fizycznych. Początki kultu cudownego obrazu Maryi, znajdującego się w głównym ołtarzu, sięgają XVII w. Wtedy to została zbudowana murowana świątynia p.w. Św. Jakuba wg projektu Tomasza Belottiego, konsekrowana w 1797 r
Pomnik Niepodległości w Brwinowie powstał w 1930 roku. Nowa władza zniszczyła go w 1947 i nic dziwnego, skoro na tablicy umieszczono napis: w X roczniicę odparcia nawały bolszewickiej. Do tego jeszcze płaskorzeźba Komendanta..., zupełnie nie po linii i na bazie.





Gdy byłem w Nadarzynie dowiedziałem się, że muszę skrócić wycieczkę i wracać do domu. Sytuacja awaryjna. Cóż było robić? Pierwsza setka musi poczekać. Pozostał niedosyt.
PS. Nowy napęd robi różnicę.

"Mówią o mnie Miś Uszatek, bo klapnięte uszko mam."

"Jestem sobie mały miś, gruby miś, znam się z dziećmi nie od dziś. Jestem sobie mały miś, śmieszny miś, znam się z dziećmi nie od dziś!"
edit: Piszą o nas
No a potem, jak już zaspokoiłem ciekawość, pojechałem z grubsza na zachód, ale jeszcze bez sprecyzowanej trasy. Zacząłem od Alej Jerozolimskich, by przez Włochy i zachodnie wioski, wylądować w końcu w Borzęcinie.

Tu jak zwykle kontrola czasu i dalej w drogę.
Kolejny przystanek, Rokitno.

Sanktuarium Matki Bożej Wspomożycielki Prymasów znajduje się w Rokitnie, 25 km na zachód od Warszawy na trasie Błonie – Brwinów. Jest to miejsce licznych łask i nawróceń, uzdrowień duchowych i fizycznych. Początki kultu cudownego obrazu Maryi, znajdującego się w głównym ołtarzu, sięgają XVII w. Wtedy to została zbudowana murowana świątynia p.w. Św. Jakuba wg projektu Tomasza Belottiego, konsekrowana w 1797 r
Pomnik Niepodległości w Brwinowie powstał w 1930 roku. Nowa władza zniszczyła go w 1947 i nic dziwnego, skoro na tablicy umieszczono napis: w X roczniicę odparcia nawały bolszewickiej. Do tego jeszcze płaskorzeźba Komendanta..., zupełnie nie po linii i na bazie.





Gdy byłem w Nadarzynie dowiedziałem się, że muszę skrócić wycieczkę i wracać do domu. Sytuacja awaryjna. Cóż było robić? Pierwsza setka musi poczekać. Pozostał niedosyt.
PS. Nowy napęd robi różnicę.
- DST 85.30km
- Czas 04:10
- VAVG 20.47km/h
- Temperatura 2.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 8 stycznia 2018
Kategoria 50-100
Piękna pogoda - dobra jazda
Nareszcie coś mi się odetkało i zacząłem jechać. Od końcówki roku, czyli od zaliczenia #festive500, moje jazdy wyglądały jak praca konia pracującego na zrywce - i to w górach. Jak ktoś widział te perszerony ciągnące pnie zwalonych drzew, to wie o co chodzi. Dziś wreszcie znów poczułem lekkość i świeżość i choć początkowo zamierzałem dojechać tylko do Borzęcina, w rezultacie zawróciłem dopiero w Lesznie. Gdybym miał nieco więcej czasu to i do Kampinosu bym dojechał.

Dowiedziałem się, że ta ważna linia wysokiego napięcia, prowadzi do stacji elektroenergetycznej Ołtarzew. Uroczystość otwarcia stacji Ołtarzew odbyła się 24 kwietnia 2014, z udziałem m.in. wicepremiera Janusza Piechocińskiego i zarządu PSE, na terenie stacji w miejscowości Pogroszew koło Ożarowa Mazowieckiego. Koszt inwestycji związany z budową i wyposażeniem stacji to około 181 mln zł netto. To pierwsza zakończona inwestycja w projekcie budowy mostu elektroenergetycznego Polska-Litwa, a zarazem najnowocześniejsza obecnie stacja pracująca w polskim systemie przesyłu energii.

Biały szron na polach i zamarznięte rozlewisko

Kościół w Zaborowie zbudowany w roku 1791 według projektu Hilarego Szpilowskiego ufundowali Karolina i Placyd Izbińscy. Świątynia była dwukrotnie odnawiana. Po raz pierwszy w roku 1839, a następnie w roku 1905. Konsekrowano ją ostatecznie w 1909 roku.

Dowiedziałem się, że ta ważna linia wysokiego napięcia, prowadzi do stacji elektroenergetycznej Ołtarzew. Uroczystość otwarcia stacji Ołtarzew odbyła się 24 kwietnia 2014, z udziałem m.in. wicepremiera Janusza Piechocińskiego i zarządu PSE, na terenie stacji w miejscowości Pogroszew koło Ożarowa Mazowieckiego. Koszt inwestycji związany z budową i wyposażeniem stacji to około 181 mln zł netto. To pierwsza zakończona inwestycja w projekcie budowy mostu elektroenergetycznego Polska-Litwa, a zarazem najnowocześniejsza obecnie stacja pracująca w polskim systemie przesyłu energii.

Biały szron na polach i zamarznięte rozlewisko

Kościół w Zaborowie zbudowany w roku 1791 według projektu Hilarego Szpilowskiego ufundowali Karolina i Placyd Izbińscy. Świątynia była dwukrotnie odnawiana. Po raz pierwszy w roku 1839, a następnie w roku 1905. Konsekrowano ją ostatecznie w 1909 roku.
- DST 75.80km
- Czas 03:38
- VAVG 20.86km/h
- Temperatura -1.3°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Pierwsze Gassy AD 2018
Co można napisać o jeździe jakich było już setki? Czy to, że łańcuch przeskakuje? Czy to, że wszyscy mnie wyprzedzają? Czy to, że na drogach Republiki Rowerowej Gassy jest mało samochodów i niezłe asfalty? Czy to, że znów ciężko mi się jechało? Jak sami widzicie, nie ma o czym. Skoncentruje się zatem na nieco obszerniejszych podpisach pod zdjęciami.

W Muzeum Polskiej Techniki Wojskowej w Forcie IX Czerniaków na Powsińskiej widać z ulicy wystawę plenerową. Teraz, jadąc po drodze dla rowerów, a nie jezdnią, łatwiej się tam zatrzymać. Co to takiego jest? O batyskafie słyszeli wszyscy, a kto chce się dowiedzieć, musi skorzystać, tak jak ja, z nieocenionej Wikipedii.

A to już most na Jeziorce w Konstancinie - Jeziornie. Podobna konstrukcja do tego w Obórkach przy ujściu do Wisły.

Widok z mostu w kierunku Wisły (wschodnim). Wydaje się, że ma szanse powstać tu fajny teren rekreacyjno-spacerowo-rowerowy.

Mój dziewiczy przejazd ulicą Korbońskiego. To nowe połączenie Ursynowa z Wilanowem o niebo wygodniejsze, niż dotychczasowy przejazd ulicą Gąsek i Podgrzybków. Na Podgrzybków jest ostry i zakręcony podjazd, tu jak widać: "(...)jasna, długa, prosta, szeroka jak rzeka" itd...

Jak widać drogowcy się nie popisali. Już blisko końca podjazdu, na Ursynowie, droga dla rowerów jest zagrodzona (żółte zapory w górze zdjęcia) z powodu - jak widać. Nie jest też skończone połączenie ddr z ulicą Relaksową, której przedłużeniem jest Rosoła. Kilkumetrowy fragment z szutru da się jednak łatwo przejechać. Za to jadąc w przeciwnym kierunku, na dół, można skorzystać z jezdni, skoro ddr nieoddana i zagrodzona. ;) Niezłe prędkości można tam rozwijać na tym nowym asfalcie - jednego widziałem, mknął jak przecinak.
Z Ursynowa chciałem przejechać do Puławskiej przez mały kawałek drogi gruntowej w Lesie Kabackim. Takich tłumów spacerowiczów jeszcze tam nie widziałem. Prawie jak w Orszaku Trzech Króli w centrum Warszawy. Po powrocie wziąłem miskę z wodą i na klatce wypucowałem rower z błota i syfu, a na koniec łańcuch potraktowałem WD-40. Jutro tylko wytrzeć i nasmarować i można jechać. To tyle na dziś.

W Muzeum Polskiej Techniki Wojskowej w Forcie IX Czerniaków na Powsińskiej widać z ulicy wystawę plenerową. Teraz, jadąc po drodze dla rowerów, a nie jezdnią, łatwiej się tam zatrzymać. Co to takiego jest? O batyskafie słyszeli wszyscy, a kto chce się dowiedzieć, musi skorzystać, tak jak ja, z nieocenionej Wikipedii.

A to już most na Jeziorce w Konstancinie - Jeziornie. Podobna konstrukcja do tego w Obórkach przy ujściu do Wisły.

Widok z mostu w kierunku Wisły (wschodnim). Wydaje się, że ma szanse powstać tu fajny teren rekreacyjno-spacerowo-rowerowy.

Mój dziewiczy przejazd ulicą Korbońskiego. To nowe połączenie Ursynowa z Wilanowem o niebo wygodniejsze, niż dotychczasowy przejazd ulicą Gąsek i Podgrzybków. Na Podgrzybków jest ostry i zakręcony podjazd, tu jak widać: "(...)jasna, długa, prosta, szeroka jak rzeka" itd...

Jak widać drogowcy się nie popisali. Już blisko końca podjazdu, na Ursynowie, droga dla rowerów jest zagrodzona (żółte zapory w górze zdjęcia) z powodu - jak widać. Nie jest też skończone połączenie ddr z ulicą Relaksową, której przedłużeniem jest Rosoła. Kilkumetrowy fragment z szutru da się jednak łatwo przejechać. Za to jadąc w przeciwnym kierunku, na dół, można skorzystać z jezdni, skoro ddr nieoddana i zagrodzona. ;) Niezłe prędkości można tam rozwijać na tym nowym asfalcie - jednego widziałem, mknął jak przecinak.
Z Ursynowa chciałem przejechać do Puławskiej przez mały kawałek drogi gruntowej w Lesie Kabackim. Takich tłumów spacerowiczów jeszcze tam nie widziałem. Prawie jak w Orszaku Trzech Króli w centrum Warszawy. Po powrocie wziąłem miskę z wodą i na klatce wypucowałem rower z błota i syfu, a na koniec łańcuch potraktowałem WD-40. Jutro tylko wytrzeć i nasmarować i można jechać. To tyle na dziś.
- DST 62.00km
- Teren 1.00km
- Czas 03:30
- VAVG 17.71km/h
- Temperatura 7.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 30 grudnia 2017
Kategoria 50-100
Wyzwanie Raphy zaliczone, czyli "koniec balu panno Lalu"
Ostatnia jazda w tym roku, jutro wolne. Te pięćset kilometrów w siedem dni nie było łatwo osiągnąć, ale się udało. Więcej tego już powtarzał nie będę, to nie dla mnie. Czuję się rowerowo spełniony, ale i nieco wypalony. Czas na odpoczynek.
Podsumowania dziś robił nie będę, ale rok 2017 zapisze się w annałach jako rekordowy. Na razie niech wystarczy ta infografika ze strony www. veloviewer. com
I jeszcze to:


Poranny smog nad miastem nie pozwala dojrzeć wieżowców Warsaw Trade Tower i Warsaw Spire

Ubrane koniki skubią zmrożoną trawkę

Po 30 kilometrach zrobiłem sobie przerwę. Wprosiłem się na kawę do córki w Piasecznie. W pakiecie dostałem jeszcze makowiec

Zaraz zacznie się zjazd do Pałacu w Oborach, potem w prawo, lewo i już Gassy

A w Gassach przystań okupowana przez moczykijów i kota, który liczy na rybkę. Ale z ich rozmów wynikało, że brania dziś nie ma.

N-te zdjęcie z widokiem na Wisłę

A to też Wisła, tylko bardziej pod słońce
A na koniec:
Podsumowania dziś robił nie będę, ale rok 2017 zapisze się w annałach jako rekordowy. Na razie niech wystarczy ta infografika ze strony www. veloviewer. com
I jeszcze to:


Poranny smog nad miastem nie pozwala dojrzeć wieżowców Warsaw Trade Tower i Warsaw Spire

Ubrane koniki skubią zmrożoną trawkę

Po 30 kilometrach zrobiłem sobie przerwę. Wprosiłem się na kawę do córki w Piasecznie. W pakiecie dostałem jeszcze makowiec

Zaraz zacznie się zjazd do Pałacu w Oborach, potem w prawo, lewo i już Gassy

A w Gassach przystań okupowana przez moczykijów i kota, który liczy na rybkę. Ale z ich rozmów wynikało, że brania dziś nie ma.

N-te zdjęcie z widokiem na Wisłę

A to też Wisła, tylko bardziej pod słońce
A na koniec:
Szczęśliwego Nowego Roku!!!
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/1333038199/embed/5d4ee184cf14fd0dcbc795bd93607c0d348bc08f">
- DST 79.00km
- Teren 1.00km
- Czas 04:15
- VAVG 18.59km/h
- Temperatura 2.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 29 grudnia 2017
Kategoria 50-100
Festive500, czyli nabijanie kilometrów
Gdyby mi ktoś powiedział, że w taka pogodę jak dziś wyjdę na rower, to bym uznał go za wariata. Śnieg z deszczem i wiatr, to doskonałe warunki do..., no właśnie..., do czego? Na pewno nie do jazdy. Ale wyzwanie Raphy, by w okresie od Wigilii do Sylwestra przejechać 500 kilometrów zobowiązuje. Nie ma, że ciężko, nie ma, że boli. Ubrałem się odpowiednio, a przynajmniej tak mi się wydawało - i pojechałem. Dziś wybrałem miasto, by móc zrezygnować z tego debilnego pomysłu kiedy zechcę i wrócić do domu. Wytrwałości wystarczyło mi na godzinę z okładem, ale gdybym miał lepsze ubranie, to pewnie pojeździłbym dłużej. Najsłabszym ogniwem okazała się softshellowa kurtka snowbordowa, która na mrozie sprawdza się całkiem nieźle, ale wystarczyła godzina w deszczu i zaczęła przesiąkać. Rękawiczki to druga pięta achillesowa mojego ubioru, a mokre dłonie na kierownicy marzną niesłychanie szybko. Do tego czułem, że mam mokrą najdalej do tyłu wysuniętą część ciała i też zaczynam odczuwać tam zimno. Okazuje się, że ten krótki błotnik flash z Decathlonu nie chroni wystarczająco dobrze. Za to osłony na buty, zwane owiewami, od vukiego spisały się na tyle dobrze, że w stopy było mi ciepło i dopiero w domu zobaczyłem, że skarpetki są lekko wilgotne.
Czyli reasumując można powiedzieć, że zyskałem doświadczenie w jeżdżeniu w deszczu. Po pierwsze. - Mam spodnie przeciwdeszczowe, tylko trzeba pamiętać by je zakładać. Po drugie: - Mój softshell na deszcz się nie nadaje. Po trzecie: - Jadąc obok jezdni, uważać na ciężarówki z impetem wjeżdżające w kałuże. Fontanna z pod kół ma spory zasięg i siłę wodospadu.
Kiedy już po powrocie zdążyłem wszystko jakoś ogarnąć, zjeść drugie śniadanie(!) i pojechać na zakupy, akurat przestało padać. Czasu miałem na około czterdzieści kilometrów i tym razem odpuściłem Gassy, a wybrałem zachodnie wioski i Borzęcin. Wróciłem standardową drogą Traktem Królewskim i przez Stare Babice i Latchorzew dojechałem do Górczewskiej. Zdjęcie tylko jedno i to tuż koło domu. Z zaskoczeniem skonstatowałem brak trzypiętrowego budynku, który stał od zawsze, a rozebrali go w ciągu jednego dnia. Dziś już tylko wywożą gruz.
Вот, техника!
PS. Dla tych, którzy nie wiedzą co to Rapha i #festive500 i nie kumają, o co c'mon, polecam doskonały wpis Maćka Hopa.


Czyli reasumując można powiedzieć, że zyskałem doświadczenie w jeżdżeniu w deszczu. Po pierwsze. - Mam spodnie przeciwdeszczowe, tylko trzeba pamiętać by je zakładać. Po drugie: - Mój softshell na deszcz się nie nadaje. Po trzecie: - Jadąc obok jezdni, uważać na ciężarówki z impetem wjeżdżające w kałuże. Fontanna z pod kół ma spory zasięg i siłę wodospadu.
Kiedy już po powrocie zdążyłem wszystko jakoś ogarnąć, zjeść drugie śniadanie(!) i pojechać na zakupy, akurat przestało padać. Czasu miałem na około czterdzieści kilometrów i tym razem odpuściłem Gassy, a wybrałem zachodnie wioski i Borzęcin. Wróciłem standardową drogą Traktem Królewskim i przez Stare Babice i Latchorzew dojechałem do Górczewskiej. Zdjęcie tylko jedno i to tuż koło domu. Z zaskoczeniem skonstatowałem brak trzypiętrowego budynku, który stał od zawsze, a rozebrali go w ciągu jednego dnia. Dziś już tylko wywożą gruz.
Вот, техника!
PS. Dla tych, którzy nie wiedzą co to Rapha i #festive500 i nie kumają, o co c'mon, polecam doskonały wpis Maćka Hopa.


- DST 68.00km
- Czas 03:48
- VAVG 17.89km/h
- Temperatura 1.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 26 grudnia 2017
Kategoria 50-100, przed śniadaniem
Wreszcie słonecznie!
Poranek przywitał Warszawę słońcem i lekkim mrozem. Dawno nie jeździłem w taką pogodę i tym bardziej chciało się wyjść rano z domu. Zrobiłem sobie jazdę po trójkącie, ale dziś na południe pojechałem Puławską, a nie przez południowe wioski. Ruch samochodowy w te świąteczne poranki jest bardziej niż symboliczny, więc nie ma znaczenia, którymi jezdniami się jedzie - wszystkie są puste. Nawet nie ma sensu zatrzymywać się na skrzyżowaniach, wystarczy zwolnić, rozejrzeć się i można jechać dalej. W odróżnieniu pod dwóch poprzednich porannych jazd, wczoraj i przedwczoraj, dziś na drogach Republiki Rowerowej Gassy spotkałem kilkunastu rowerzystów, a pod pączkami w Wilanowie zbierała się ekipa #szosowawarszawa na wspólną pojeżdżawkę.
Wczorajszego błędu nie powtórzyłem i powrót był szybki, łatwy i przyjemny, bo z wiatrem.

Droga do zjazdu wprost do Pałacu w Oborach, dawnej siedziby hrabiów Potulickich, obecnego Domu Pracy Twórczej ZLP

Budowa POW w Wilanowie

Poziomy dym z komina EC Siekierki
Wczorajszego błędu nie powtórzyłem i powrót był szybki, łatwy i przyjemny, bo z wiatrem.

Droga do zjazdu wprost do Pałacu w Oborach, dawnej siedziby hrabiów Potulickich, obecnego Domu Pracy Twórczej ZLP

Budowa POW w Wilanowie

Poziomy dym z komina EC Siekierki
- DST 58.00km
- Czas 02:50
- VAVG 20.47km/h
- Temperatura 5.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 25 grudnia 2017
Kategoria przed śniadaniem, 50-100
Spalanie kalorii
Dziś to nawet budzik nastawiłem, żeby zdążyć pojeździć przed świątecznym śniadaniem. Pojechałem na południe, do Gassów, ale lepiej bym zrobił powtarzając wczorajszą trasę. Przynajmniej bym wracał z wiatrem, a tak to ledwie 15 - 17 km/h wyciągałem. Deszczyk tylko lekki padał, a i to nie przez całą trasę, więc nie było problemu. Miałem wreszcie na butach ochraniacze i wróciłem o suchych skarpetkach tym razem. Przyzwyczajam się do obserwacji tańczących kropelek wody na krawędzi kasku i do tego, że mało co widzę w okularach. Ledwie trzy choinki dla Kota zauważyłem, a było ich pewnie co najmniej dziesięć razy więcej.


- DST 58.00km
- Czas 03:03
- VAVG 19.02km/h
- Temperatura 8.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze





















