Wpisy archiwalne w kategorii
50-100
| Dystans całkowity: | 72050.55 km (w terenie 1408.00 km; 1.95%) |
| Czas w ruchu: | 3584:30 |
| Średnia prędkość: | 20.05 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 132.12 km/h |
| Suma podjazdów: | 98160 m |
| Suma kalorii: | 1256240 kcal |
| Liczba aktywności: | 1068 |
| Średnio na aktywność: | 67.46 km i 3h 21m |
| Więcej statystyk | |
Rozczarowania
Najgorzej nie lubię, jak ktoś "na żywca" usiłuje mnie zrobić w uja, a taka sytuacja zaistniała dziś w warsztacie na Powstańców Śląskich. Jeden z młodych pracowników usiłował mi wmówić, że trzeba wymienić łańcuch, bo tak pokazuje przymiar, a tymczasem ja wiem, że ten łańcuch przejechał około 270km! I na dodatek został nabyty właśnie u nich w sklepie. Gdy mu to niezbyt przyjemnym tonem wyjaśniłem uznał, że może jeszcze z 500km wytrzyma. Potem dał mi kartkę na odbiór roweru (miałem go zostawić) z podaną ceną 80zł, za pierwszy przegląd w nowym rowerze! Nie pozostało mi nic innego, jak chłodno się pożegnać, zabrać rower i pojechać dalej. Pomyślę, czy do nich jeszcze pojadę...
A druga wycieczka, do Pruszkowa, przekonała mnie po raz kolejny, że Aleje Jerozolimskie to najgorszy wariant jazdy rowerem jaki może być. Nic się nie poprawiło; asfalt zmasakrowany koleinami i ubytkami, a tam gdzie skrzyżowania z Nowolazurową czy POW, trzy pasy jak na autostradach i kierowcy też jak na autostradach jadą. Nie miałem czasu na trasę bokiem przez Piastów i musiałem tak jechać, ale radości z tego nie miałem. Może tylko z prędkości jaką rozwija nowy rower.
I ślad na mapie taki byle jaki..., w tę i nazad.
A druga wycieczka, do Pruszkowa, przekonała mnie po raz kolejny, że Aleje Jerozolimskie to najgorszy wariant jazdy rowerem jaki może być. Nic się nie poprawiło; asfalt zmasakrowany koleinami i ubytkami, a tam gdzie skrzyżowania z Nowolazurową czy POW, trzy pasy jak na autostradach i kierowcy też jak na autostradach jadą. Nie miałem czasu na trasę bokiem przez Piastów i musiałem tak jechać, ale radości z tego nie miałem. Może tylko z prędkości jaką rozwija nowy rower.
I ślad na mapie taki byle jaki..., w tę i nazad.
- DST 54.04km
- Czas 02:34
- VAVG 21.05km/h
- Temperatura 10.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 21 marca 2014
Kategoria 50-100
Pierwsza jazda na letniaka
Komentarz oelki pod wczorajszym wpisem zainspirował mnie do porównania wskazań endo z innym programem rejestrującym. Wybór padł na navime, bo mam ten program w telefonie i pojechałem mniej więcej tą samą drogą, żeby sprawdzić, jaką wysokość pokaże na Kruczej. Teraz już wszystko wiemy; nie jest ważne czym rejestrujemy, po prostu dane z GPS są zdecydowanie zawyżone, w porównaniu do danych z mapy. Jeśli ktoś chce liczyć przewyższenia, to powinien to brać pod uwagę.
Z rodzinnych względów i z ciekawości, pojechałem zobaczyć jak wygląda nowa siedziba Mazowieckiej Spółki Gazownictwa. W październiku 2012r budowa wyglądała jak na pierwszym zdjęciu tego wpisu, dziś już ukończono inwestycję, przeprowadzkę na stare-nowe śmiecie zaplanowano na 1 kwietnia, ale władza zwierzchnia/spółka-matka, czyli PGNiG uznała, że im się bardziej przyda nowy budynek. Tym sposobem mojej córce odpadł dylemat gdzie będzie stawiała samochód.

MSGaz Kruczkowskiego © yurek55

Siedziba MSGaz © yurek55

Budynek od zaplecza © yurek55

Nowy budynek MSGaz © yurek55

Tzw. samojebka © yurek55
Stamtąd nad Wisłę już niedaleko, ale przejazdu bulwarami jak nie było, tak nie ma...

Przejazdu nad Wisłą nadal brak © yurek55

Stacja metra Centrum Nauki Kopernik © yurek55
W tej sytuacji, Mostem Świętokrzyskim przeprawiłem się na praską stronę i pojechałem wzdłuż rzeki na północ. Przy Gdańskim taki oto widoczek bobrowej (bobrzej?) aktywności.

Ciekawe, czy im się uda? © yurek55
A przy FSO rozwalić halę się udało, został jeszcze przylegający do niej biurowiec, ale jego dni też są policzone.

Tu była Hala 9 - FSO © yurek55

Remont Trasy AK © yurek55

Remontują aż furczy! © yurek55
W drodze powrotnej zaskoczył mnie widok tego krzyża na Powstańców Śląskich, podjechałem bliżej, zatrzymałem się i przeczytałem, że stoi tu już czternaście lat...

Krzyż na Bemowie © yurek55
Z rodzinnych względów i z ciekawości, pojechałem zobaczyć jak wygląda nowa siedziba Mazowieckiej Spółki Gazownictwa. W październiku 2012r budowa wyglądała jak na pierwszym zdjęciu tego wpisu, dziś już ukończono inwestycję, przeprowadzkę na stare-nowe śmiecie zaplanowano na 1 kwietnia, ale władza zwierzchnia/spółka-matka, czyli PGNiG uznała, że im się bardziej przyda nowy budynek. Tym sposobem mojej córce odpadł dylemat gdzie będzie stawiała samochód.

MSGaz Kruczkowskiego © yurek55

Siedziba MSGaz © yurek55

Budynek od zaplecza © yurek55

Nowy budynek MSGaz © yurek55

Tzw. samojebka © yurek55
Stamtąd nad Wisłę już niedaleko, ale przejazdu bulwarami jak nie było, tak nie ma...

Przejazdu nad Wisłą nadal brak © yurek55

Stacja metra Centrum Nauki Kopernik © yurek55
W tej sytuacji, Mostem Świętokrzyskim przeprawiłem się na praską stronę i pojechałem wzdłuż rzeki na północ. Przy Gdańskim taki oto widoczek bobrowej (bobrzej?) aktywności.

Ciekawe, czy im się uda? © yurek55
A przy FSO rozwalić halę się udało, został jeszcze przylegający do niej biurowiec, ale jego dni też są policzone.

Tu była Hala 9 - FSO © yurek55

Remont Trasy AK © yurek55

Remontują aż furczy! © yurek55
W drodze powrotnej zaskoczył mnie widok tego krzyża na Powstańców Śląskich, podjechałem bliżej, zatrzymałem się i przeczytałem, że stoi tu już czternaście lat...

Krzyż na Bemowie © yurek55
ŻOŁNIERZOM POLSKIM
WIERNYM DO KOŃCA
BOGU I OJCZYŹNIE
księża michalici i rodziny wojskowe
Na zakończenie zajechałem jeszcze do warsztatu umówić się na przegląd, bo podobno trzeba w nowym rowerze zrobić po pierwszych kilkuset kilometrach. Jakieś drobne regulacje na pewno nie zaszkodzą.
Dziś pogoda typowo letnia, na ulicznym termometrze nawet 29°C widziałem w słońcu, ale wiatr chłodził dobrze i pozwalał 30km/h jechać bez wysiłku..., albo 15km/h.
WIERNYM DO KOŃCA
BOGU I OJCZYŹNIE
księża michalici i rodziny wojskowe
Na zakończenie zajechałem jeszcze do warsztatu umówić się na przegląd, bo podobno trzeba w nowym rowerze zrobić po pierwszych kilkuset kilometrach. Jakieś drobne regulacje na pewno nie zaszkodzą.
Dziś pogoda typowo letnia, na ulicznym termometrze nawet 29°C widziałem w słońcu, ale wiatr chłodził dobrze i pozwalał 30km/h jechać bez wysiłku..., albo 15km/h.
- DST 51.30km
- Teren 5.00km
- Czas 03:03
- VAVG 16.82km/h
- Temperatura 20.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Bez historii
Pierwsze kilometry na nowych oponach Schwalbe Land Cruiser 28 x 1,6. Różnicy nie zauważyłem, ale chodzilo mi bardziej o ich odporność na przebicia. Trasa podobna do wtorkowej: Wieruchów - Kaputy - Umiastów, ale dziś po dojechaniu do drogi wojewódzkiej "580", skręciłem w prawo do Warszawy. Potem w lewo na Izabelin i Arkuszową, przez Bielany i Maczka wróciłem do domu. Wycieczka bez historii.

Roboty drogowe Powązkowska/Prymasa Tysiąclecia © yurek55

Roboty drogowe Powązkowska/Prymasa Tysiąclecia © yurek55
- DST 56.56km
- Czas 02:35
- VAVG 21.89km/h
- Temperatura 10.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 6 marca 2014
Kategoria 50-100, Piaseczno/Ursynów
Rozmowy o rowerach
W przepastnych czeluściach internetu odkryłem kiedyś poradnik rowerowy - bloga, prowadzony przez ludzi zajmującymi się sprzedażą i serwisem rowerów. Będąc dziś w Piasecznie postanowiłem zajrzeć tam z ciekawości, a przy okazji zobaczyć jakieś błotniki i ewentualnie kupić, jakby mi się spodobały. Sklep jest w centrum miasta, w dobrym punkcie, ale nie przy samej ulicy, tylko nieco w głębi, w podwórku. Jest dość mały, ale mieści się serwis i część sklepowa. Młody i bardzo sympatyczny człowiek, po kilku minutach rozmowy na tematy blogowo - rowerowe, sprawdził mi ustawienia siodełka, zauważył zbyt małe ciśnienie w tylnej oponie i dopompował, pokazał błotniki, pogadał o szukaniu kandydata do pracy, generalnie bardzo, miły, uczynny pasjonat rowerowy.
Drugi sklep był w Konstancinie i tam usłyszałem ciekawe stwierdzenie dotyczące celowości zakupu roweru Kands. Okazją do tego było moje pytanie dotyczące piszczenia klocków hamulcowych, bo akurat kilkanaście minut wcześniej zaczęły wydawać ten denerwujący odgłos. Pan odpowiedział: - Jak się kupuje Kandsa, to piszczą, gdyby pan kupił Wheleera, toby nie piszczały. Na szczęście jego kolega z pracy szybko zripostował: - Ja mam Wheleera i też mi piszczą. A ja dodałem, że gdy Wheleer z full Alivio, będzie kosztował tyle co Kands, to chętnie go kupię. Ale to pokazuje jak bardzo ta polska firma, psuje krew handlarzom bardziej znanych marek. To nie pierwszy raz gdy fachowcy próbują deprecjonować tę markę, ale ja i tak wolę zapłacić za "zawartość", a nie za znaczek na ramie. Rowerek śmiga jak marzenie i to mi wystarcza.

28km/h + nowe chwyty © yurek55

Morderczy podjazd pod Górę Gór © yurek55

Willa na Prusa w Konstancinie © yurek55

Dom Konstancin Jeziorna © yurek55

Dana - centrum odnowy Konstancin Gąsiorowskiego 11 © yurek55

Grobowiec rodzinny na Czerniakowie © yurek55

Stanisław Bareja reżyser © yurek55
Drugi sklep był w Konstancinie i tam usłyszałem ciekawe stwierdzenie dotyczące celowości zakupu roweru Kands. Okazją do tego było moje pytanie dotyczące piszczenia klocków hamulcowych, bo akurat kilkanaście minut wcześniej zaczęły wydawać ten denerwujący odgłos. Pan odpowiedział: - Jak się kupuje Kandsa, to piszczą, gdyby pan kupił Wheleera, toby nie piszczały. Na szczęście jego kolega z pracy szybko zripostował: - Ja mam Wheleera i też mi piszczą. A ja dodałem, że gdy Wheleer z full Alivio, będzie kosztował tyle co Kands, to chętnie go kupię. Ale to pokazuje jak bardzo ta polska firma, psuje krew handlarzom bardziej znanych marek. To nie pierwszy raz gdy fachowcy próbują deprecjonować tę markę, ale ja i tak wolę zapłacić za "zawartość", a nie za znaczek na ramie. Rowerek śmiga jak marzenie i to mi wystarcza.

28km/h + nowe chwyty © yurek55

Morderczy podjazd pod Górę Gór © yurek55

Willa na Prusa w Konstancinie © yurek55

Dom Konstancin Jeziorna © yurek55

Dana - centrum odnowy Konstancin Gąsiorowskiego 11 © yurek55

Grobowiec rodzinny na Czerniakowie © yurek55

Stanisław Bareja reżyser © yurek55
- DST 58.38km
- Teren 1.00km
- Czas 02:48
- VAVG 20.85km/h
- Temperatura 5.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 1 marca 2014
Kategoria 50-100
Pierwsza jazda Kandsem Maestro
Wczoraj w niedużej paczce 140x80x20, przyszedł przemyślnie zapakowany rower.

Trochę obawiałem się, że nie dam rady, ale "nie święci garnki lepią". Udało mi się jakoś złożyć go do kupy - tu jeszcze bez siodełka i pedałów.

Siodełka są dwa przez przeoczenie pakującego, ale odsyłać nie będę - założyłem Kellys, Vader został na później.
Dziś przyszedł czas na pierwszy test drogowy i wyszły pewne irytujące drobiazgi, które nie pozwoliły do końca cieszyć się z jazdy. Winą jest tu oczywiście brak profesjonalnego serwisu przedsprzedażnego, bo ja przecież nie jestem mechanikiem rowerowym. Najpierw usłyszałem cykliczne ciche stukanie gdy, łańcuch był na największym kole z przodu tzw. "blacie". Przyczyna dość banalna, co widać na zdjęciu poniżej - za długa linka przerzutki przedniej. Widać tu również, że już zdążył odpaść odblask od pedału...
Mankamentem było również ocieranie łańcucha o prowadnicę przedniej przerzutki, na dwóch najmniejszych kółkach kasety - kwestia regulacji. A do tego, że gripy są niewygodne byłem przygotowany, podkreślali to wszyscy użytkownicy, będzie to pierwszy element do wymiany.
Oczywiście kilka minut w warsztacie zlikwiduje te niedoróbki, ale nowy rower nie powinien ich mieć. A poza tym jest piękny i świetnie jeździ, a nazwałem go Dar Losu.

Trochę obawiałem się, że nie dam rady, ale "nie święci garnki lepią". Udało mi się jakoś złożyć go do kupy - tu jeszcze bez siodełka i pedałów.

Siodełka są dwa przez przeoczenie pakującego, ale odsyłać nie będę - założyłem Kellys, Vader został na później.
Dziś przyszedł czas na pierwszy test drogowy i wyszły pewne irytujące drobiazgi, które nie pozwoliły do końca cieszyć się z jazdy. Winą jest tu oczywiście brak profesjonalnego serwisu przedsprzedażnego, bo ja przecież nie jestem mechanikiem rowerowym. Najpierw usłyszałem cykliczne ciche stukanie gdy, łańcuch był na największym kole z przodu tzw. "blacie". Przyczyna dość banalna, co widać na zdjęciu poniżej - za długa linka przerzutki przedniej. Widać tu również, że już zdążył odpaść odblask od pedału...
Mankamentem było również ocieranie łańcucha o prowadnicę przedniej przerzutki, na dwóch najmniejszych kółkach kasety - kwestia regulacji. A do tego, że gripy są niewygodne byłem przygotowany, podkreślali to wszyscy użytkownicy, będzie to pierwszy element do wymiany.
Oczywiście kilka minut w warsztacie zlikwiduje te niedoróbki, ale nowy rower nie powinien ich mieć. A poza tym jest piękny i świetnie jeździ, a nazwałem go Dar Losu.
- DST 50.00km
- Czas 02:44
- VAVG 18.29km/h
- Temperatura 4.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Po Warszawie, po przemyśle...
Do ulicy Szeligowskiej, gdzie właściwie zaczynają się przedmieścia Warszawy mam 7,5 kilometra. To bardzo dobry kierunek do zaczynania wycieczek, odkryty niedawno, ale już wielokrotnie przetestowany. Można wybrać wariant daleki, pozamiejski do Leszna, czy nawet do Kampinosu i powrót od północy, albo krótszy, miejski do Starych Babic i powrót od zachodu. Jest też mnóstwo wariantów pośrednich; można jechać do Izabelina, Truskawia, Mariewa - wybór tras jest, do wyboru do koloru.
A co do mojej dzisiejszej wycieczki, to - jak widać z mapy - zastosowałem wariant skrócony.
Na lekkim zakolu Wisły, gdzieś na wysokości Lasku Bielańskiego, taki oto zaskakujący widok. Lodowe tafle poukładane przez nurt rzeki na brzegu.

Brzeg wiślany © yurek55

Zator lodowy © yurek55

Lód przy praskim brzegu Wisły © yurek55

Stare Miasto - widok z Mostu Śląsko-Dąbrowskiego © yurek55
Przejeżdżając koło Fabryki Samochodów Osobowych i widząc postępy w wyburzaniu kolejnych obiektów, ze smutkiem pomyślałem o polityce przemysłowej naszego kraju. Ale skoro już pierwszy minister przemysłu z lat 90., Tadeusz Syryjczyk, uważał, że najlepszą polityką przemysłową jest jej brak... To wyznaczyło kierunek następnym rządom. A przecież gospodarka oparta na usługach to mit. Biedna i zacofana przedwojenna Polska zbudowała COP i Gdynię, żeby przywołać pierwsze z brzegu przykładu, a co zbudowała nam III Rzeczpospolita? Co to za kraj bez przemysłu opartego na własnej myśli technicznej?, jakiś Bantustan, czarna Afryka normalnie... Tylko kolonizatorzy nie przywożą perkalu i paciorków, ale inne wyroby ze swoich fabryk.

Kolejna wyburzona hala FSO © yurek55
Została część biurowa, ale też niedługo. Szkoda gadać...

Szyb windowy na Trasie W -Z © yurek55
A co do mojej dzisiejszej wycieczki, to - jak widać z mapy - zastosowałem wariant skrócony.
Na lekkim zakolu Wisły, gdzieś na wysokości Lasku Bielańskiego, taki oto zaskakujący widok. Lodowe tafle poukładane przez nurt rzeki na brzegu.

Brzeg wiślany © yurek55

Zator lodowy © yurek55

Lód przy praskim brzegu Wisły © yurek55

Stare Miasto - widok z Mostu Śląsko-Dąbrowskiego © yurek55
Przejeżdżając koło Fabryki Samochodów Osobowych i widząc postępy w wyburzaniu kolejnych obiektów, ze smutkiem pomyślałem o polityce przemysłowej naszego kraju. Ale skoro już pierwszy minister przemysłu z lat 90., Tadeusz Syryjczyk, uważał, że najlepszą polityką przemysłową jest jej brak... To wyznaczyło kierunek następnym rządom. A przecież gospodarka oparta na usługach to mit. Biedna i zacofana przedwojenna Polska zbudowała COP i Gdynię, żeby przywołać pierwsze z brzegu przykładu, a co zbudowała nam III Rzeczpospolita? Co to za kraj bez przemysłu opartego na własnej myśli technicznej?, jakiś Bantustan, czarna Afryka normalnie... Tylko kolonizatorzy nie przywożą perkalu i paciorków, ale inne wyroby ze swoich fabryk.

Kolejna wyburzona hala FSO © yurek55
Została część biurowa, ale też niedługo. Szkoda gadać...

Szyb windowy na Trasie W -Z © yurek55
- DST 50.53km
- Czas 03:31
- VAVG 14.37km/h
- Temperatura 7.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Zwykła wycieczka
O takich wyjazdach właściwie nie ma co pisać. Jedyna godna uwagi rzecz, jak się przydarzyła, to pomylenie drogi. Tak dawno nie wracałem ulicą Dzieci Warszawy w Ursusie, że postanowiłem zobaczyć, czy jest już jakiś przejazd do Alej Jerozolimskich. Tylko zamiast Alejami, pojechałem oddaną ulicą Nowolazurową, bo była odśnieżona (wyjątek!) ścieżka rowerowa, a ja miałem pomroczność jasną i myślałem, że to ddr wzdłuż Alej. Dopiero jak zobaczyłem tablicę "Ursus"na wiadukcie, zawróciłem i Ryżową dotarłem na właściwą drogę. Nie chlupało mi dziś w butach, tylko standardowo zmarzły stopy i dłonie.

Ursus - Niedźwiadek bogaty w stojaki, zamontowano ich przy tej stacji pięćdziesiąt. Czyli można wygodnie zamocować do nich sto rowerów. Ciekawe jak zostało obliczone zapotrzebowanie na tyle jednośladów? Jakiego wzoru czy algorytmu użyto? Zapewne zostanie to słodką tajemnicą zamawiającego i projektanta.

Sezon zimowy w pełni, tylko gdzie snieg? Górka Szczęśliwicka © yurek55

Ursus - Niedźwiadek bogaty w stojaki, zamontowano ich przy tej stacji pięćdziesiąt. Czyli można wygodnie zamocować do nich sto rowerów. Ciekawe jak zostało obliczone zapotrzebowanie na tyle jednośladów? Jakiego wzoru czy algorytmu użyto? Zapewne zostanie to słodką tajemnicą zamawiającego i projektanta.

Sezon zimowy w pełni, tylko gdzie snieg? Górka Szczęśliwicka © yurek55
- DST 54.00km
- Czas 02:50
- VAVG 19.06km/h
- Temperatura -0.3°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Znowu Szeligowską
Polubiłem jazdę w tamtym kierunku, po 9 kilometrach jestem poza Warszawą i dalej jadę już przez wsie. Na zdjęciach widać to dokładnie, z tym, że dziś nie ma pól i łąk, a są poczciwe kokoszki. Choć jak się dobrze przyjrzeć i puścić trochę wodze fantazji, to okazuje się, że takie całkiem zwyczajne, to one nie są.

W Macierzyszu kury chodzą © yurek55
Ta na przykład przykuwa uwagę swoją fantazyjną fryzurą, wzorowaną na uczesaniu najsłynniejszego polskiego detektywa.

Fryzura a'la Rutkowski © yurek55
Tu z kolei, na głowie tradycyjny grzebień, ale ta wyciągnięta noga, to przecież krok do menueta, prawda? Albo może próba poloneza przed studniówką? No, nie wiem...

Stąpam z gracją © yurek55
A co do samej jazdy, to udało mi się wjechać do Warszawy ulicą Arkuszową, co było moim zamiarem i co zasługuje na zapisanie. Tym razem ulubioną drogę opuściłem już w Wieruszewie, skręcając na Babice Nowe i Stare i przez Izabelin i Mościska trafiłem na Żoliborz. I NIE ZABŁĄDZIŁEM !!!
Pętlę zamykałem jadąc przez centrum miasta i tam urywa się ślad, bo wyłączył mi się telefon. Odkryłem to w Alejach Niepodległości gdy chciałem zadzwonić, a tu... ekran z klawiaturą i żądanie wpisania PIN-u. Wpisałem, zadzwoniłem, włączyłem zapis trasy i pojechałem dalej. To już któryś raz robi mi taki numer, ale nie mogę się zdecydować na oddanie go do serwisu. Przecież szybciej niż w dwa tygodnie go nie zrobią, a mnie potrzebne są aplikacje i informacje w nim zapisane. No trudno, jeszcze dwa, trzy miesiące się przemęczę i będzie nowy.

W Macierzyszu kury chodzą © yurek55
Ta na przykład przykuwa uwagę swoją fantazyjną fryzurą, wzorowaną na uczesaniu najsłynniejszego polskiego detektywa.

Fryzura a'la Rutkowski © yurek55
Tu z kolei, na głowie tradycyjny grzebień, ale ta wyciągnięta noga, to przecież krok do menueta, prawda? Albo może próba poloneza przed studniówką? No, nie wiem...

Stąpam z gracją © yurek55
A co do samej jazdy, to udało mi się wjechać do Warszawy ulicą Arkuszową, co było moim zamiarem i co zasługuje na zapisanie. Tym razem ulubioną drogę opuściłem już w Wieruszewie, skręcając na Babice Nowe i Stare i przez Izabelin i Mościska trafiłem na Żoliborz. I NIE ZABŁĄDZIŁEM !!!
Pętlę zamykałem jadąc przez centrum miasta i tam urywa się ślad, bo wyłączył mi się telefon. Odkryłem to w Alejach Niepodległości gdy chciałem zadzwonić, a tu... ekran z klawiaturą i żądanie wpisania PIN-u. Wpisałem, zadzwoniłem, włączyłem zapis trasy i pojechałem dalej. To już któryś raz robi mi taki numer, ale nie mogę się zdecydować na oddanie go do serwisu. Przecież szybciej niż w dwa tygodnie go nie zrobią, a mnie potrzebne są aplikacje i informacje w nim zapisane. No trudno, jeszcze dwa, trzy miesiące się przemęczę i będzie nowy.
- DST 54.57km
- Czas 02:32
- VAVG 21.54km/h
- Temperatura 6.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 2 stycznia 2014
Kategoria Piaseczno/Ursynów, 50-100, kurierowo
Piaseczno i wokół Piaseczna
Pierwszy wpis tegoroczny i bez zdjęć ani pełnej mapy. No cóż, tak wyszło... Mapa jest tylko w jedną stronę, w drugą się nie włączyła, a zdjęć nie robiłem, bo nie wziąłem aparatu. Najpierw pojechałem do Lidla bo rzucili atrakcyjny towar, a przy okazji drobne sprawunki spożywcze zrobiłem. Wróciłem, rozpakowałem plecak, zjadłem śniadanie i pojechałem do Piaseczna zawieźć zdobyty deficytowy towar:) Najlepsza droga jest teraz wzdłuż ogrodzenia lotniska i trasy S79 z tym, że dotychczas wracałem nią do Warszawy, dziś pojechałem w drugą stronę. Trochę modyfikując trasę dojechałem do Puławskiej, a dalej już jak zwykle. Wracać chciałem nad Wisłą Wałem Zawadowskim, ale tak kompletnie pomyliłem kierunki w samym Piasecznie, że znalazłem się i w Żabieńcu i w Jesówce i w jakimś Jazgarzewie wreszcie jak zobaczyłem drogowskaz na Grójec, Gołków albo centrum, to wybrałem to ostatnie i znów znalazłem się niemal w punkcie wyjścia. Z topografią zawsze mam kłopoty, a na dodatek telefon znów odmówił współpracy, więc dalszą drogę do domu pokonałem tradycyjnie Puławską.
Pokaż Do Piaseczna na większej mapie
Pokaż Do Piaseczna na większej mapie
- DST 55.00km
- Czas 03:05
- VAVG 17.84km/h
- Temperatura 1.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze























