Niedziela, 24 kwietnia 2016
Kategoria <50, ku pomocy, Piaseczno/Ursynów
Popołudniowa wycieczka do Piaseczna
Rano było mokro po nocnym deszczu i na dodatek zimno, więc poczułem się całkiem usprawiedliwiony i pozostałem w łóżku. Tym bardziej, że obiecałem wczoraj córce, że podjadę do niej po południu i zostanę z dziewczynkami. Tak więc zamiast porannej przejażdżki po zachodnich wioskach, wyszła popołudniowa, po wioskach południowych. Wracałem przez Konstancin i Powsin żeby troszkę więcej kilometrów wyszło. Sprawdziłem też, co to właściwie jest ta funkcja HDR przy robieniu zdjęć w moim telefonie i jaka jest różnica. Teraz już wiem.

PSE SA w Powsinie © yurek55

PSE SA w Powsinie HDR © yurek55

Zachodzące słońce nad Lasem Kabackim HDR © yurek55

PSE SA w Powsinie © yurek55

PSE SA w Powsinie HDR © yurek55

Zachodzące słońce nad Lasem Kabackim HDR © yurek55
- DST 48.00km
- Czas 02:16
- VAVG 21.18km/h
- Temperatura 11.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 23 kwietnia 2016
Kategoria 50-100
W towarzystwie Ivony
Dzisiejszą wycieczkę odbyłem w towarzystwie Ivony, która co kilometr mówiła mi, ile czasu jadę, z jaką średnią prędkością, ile mi zostało do przejechania kilometrów i ile mi to zajmie. I tak pięćdziesiąt siedem razy. Do tego dochodziły jeszcze komunikaty: przetrwałes trening, wznowiłeś trening, tak że praktycznie cały czas coś do mnie mówiło. Działo się tak dlatego, gdyż pierwszy raz użyłem pre-instalowanej aplikacji Samsunga "S Health". Obok najbardziej popularnej funkcji liczenia kroków, ma też, jak się okazało coś przydatnego i dla rowerzystów, m.in. zapisuje trasę. Przydało mi się to dziś, bo Locus przerwał zapis po niecałym kilometrze jazdy, co spostrzegłem dopiero w domu. Być może te dwie aplikacje się "gryzą", sprawdzę to jutro. Sprawdzę też dokładność wskazań nowego licznika, na dobrze odmierzonych na asfalcie fragmentach trasy "małego" Tour de Pologne.
Górne zdjęcie, z telefonu, wydaje się być lepszej jakości niż dolne, z kompaktowej cyfrówki, prawda?

"Koborowo to złote jabłko" © yurek55

"To pan Kunic... pan Kunik wziął Koborowo w posagu za siostrą pana hrabiego?" © yurek55

Ma pan może suchy chleb, dla konia? © yurek55
Górne zdjęcie, z telefonu, wydaje się być lepszej jakości niż dolne, z kompaktowej cyfrówki, prawda?

"Koborowo to złote jabłko" © yurek55

"To pan Kunic... pan Kunik wziął Koborowo w posagu za siostrą pana hrabiego?" © yurek55

Ma pan może suchy chleb, dla konia? © yurek55
- DST 58.00km
- Czas 02:38
- VAVG 22.03km/h
- Temperatura 14.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 22 kwietnia 2016
Kategoria <50
Mural dla Davida Bowiego
- Czterdzieści lat temu, w kwietniu 1976 r. (najprawdopodobniej 21 kwietnia) Bowie wysiadł na Dworcu Gdańskim podczas krótkiego postoju pociągu w Warszawie i przespacerował się na Plac Wilsona do księgarni, gdzie kupił płytę zespołu Śląsk. Frazy z tej płyty zostały wykorzystane w utworze „Warszawa”. W rocznicę tego wydarzenia, w hołdzie dla Davida Bowie powstał mural na budynku przy ul. Marii Kazimiery 1 oraz neon w kształcie pioruna na Dworcu Gdańskim.

Najnowszy mural w Warszawie © yurek55

Cena muralu ok. 35 tysięcy złotych © yurek55

Najnowszy mural w Warszawie © yurek55

Cena muralu ok. 35 tysięcy złotych © yurek55
- DST 33.00km
- Czas 01:40
- VAVG 19.80km/h
- Temperatura 13.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 20 kwietnia 2016
Kategoria 50-100, kurierowo, Piaseczno/Ursynów
Wietrznie
Jazdę dziś zacząłem nietypowo, bo od dalekiego Tarchomina. Tam właśnie, na Nowodworach, mieszka mechanik zajmujący się naszymi samochodami w rodzinie bliższej i dalszej. Z reguły to on przyjeżdża zabrać samochód i odstawić naprawiony pod dom, ale ja wolę włożyć rower do bagażnika i samemu podjechać do niego. Dzięki temu mam okazję i motywację do przejechania się na dwóch kółkach. A że wczoraj odebrałem zakup dla słodkiej dziewczynki na czerwonym kocu, dziś pojechałem go zawieźć. Trasa nad Wisłą wydawała mi się najbardziej stosowna, jak wbiłem się na drogę rowerową przy Moście Marii C - S to dojechałem nią aż do Kościoła Bernardynów na Czerniakowie. Oczywiście za wyjątkiem nieskończonego fragmentu Bulwarów Wiślanych. Nowością są ustawione na schodkach blaszane beczki, pojemniki na puste butelki. Oczywiście za picie piwa SM i Policja ścigają i karzą mandatami, bo nie wolno, ale... lepiej żeby nie tłukli butelek.
Całą trasę do Piaseczna pokonałem popychany przez mocny (przewrócił rower!) północny i północno-zachodni wiatr, za to powrót nie był już tak komfortowy. Na dodatek zaczął padać deszcz, a grube krople waliły z taką siłą po kasku, że słyszałem jakby grad padał. To była jednak już końcówka mojej jazdy i nie zdążyłem nawet dobrze zmoknąć ani przemarznąć. Gdybym jednak miał dłużej tak jechać, to by mogło być różnie. Krótkie spodenki i cieniutka wiatrówka nie zapewniają dobrej osłony przed deszczem i zimnem. I choć widzę nawet teraz, rowerzystów jeżdżących w bufach, kominiarkach, szalikach, polarach, kurtkach i czapkach na głowie, to ja wiem swoje. Jest wiosna, a jak jest wiosna, to musi być ciepło! :)

Z telefonu © yurek55

Most Grota po remocncie © yurek55

Bulwarywiślane © yurek55

Nieźle dmuchnęło! © yurek55

515 kilometr Wisły © yurek55

Objazd (dla rowerów wodnych) © yurek55

Nie rozbijaj się nad Wisłą © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/551407031/embed/ef3d6884441516a9a7b6a98c7dec30bab166c023">
Całą trasę do Piaseczna pokonałem popychany przez mocny (przewrócił rower!) północny i północno-zachodni wiatr, za to powrót nie był już tak komfortowy. Na dodatek zaczął padać deszcz, a grube krople waliły z taką siłą po kasku, że słyszałem jakby grad padał. To była jednak już końcówka mojej jazdy i nie zdążyłem nawet dobrze zmoknąć ani przemarznąć. Gdybym jednak miał dłużej tak jechać, to by mogło być różnie. Krótkie spodenki i cieniutka wiatrówka nie zapewniają dobrej osłony przed deszczem i zimnem. I choć widzę nawet teraz, rowerzystów jeżdżących w bufach, kominiarkach, szalikach, polarach, kurtkach i czapkach na głowie, to ja wiem swoje. Jest wiosna, a jak jest wiosna, to musi być ciepło! :)

Z telefonu © yurek55

Most Grota po remocncie © yurek55

Bulwarywiślane © yurek55

Nieźle dmuchnęło! © yurek55

515 kilometr Wisły © yurek55

Objazd (dla rowerów wodnych) © yurek55

Nie rozbijaj się nad Wisłą © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/551407031/embed/ef3d6884441516a9a7b6a98c7dec30bab166c023">
- DST 66.00km
- Czas 03:27
- VAVG 19.13km/h
- Temperatura 10.0°C
- Aktywność Jazda na rowerze
Kurierowo, transportowo, czyli użytkowo
Zebrałem się wreszcie do rozliczenia z fiskusem, bo czasu zostało już niewiele - i wysłałem do Urzędu drogą elektroniczną. Robię tak od pierwszego roku, gdy tylko Ministerstwo Finansów wprowadziło to udogodnienie dla podatników. Potem szybko przejrzałem w internecie ceny olejów, filtrów i innych potrzebnych do przeglądu akcesoriów samochodowych i pojechałem załatwiać sprawy. Najpierw na ulicy Suwak odebrałem zakupy dla naszej najmłodszej, stamtąd do Samsunga na Marynarską 14 po odbiór telefonu, (wymienili wyświetlacz), a w końcu na Taneczną, gdzie mogłem oddać go właścicielce. Ponieważ miałem umówioną wizytę u lekarza, nie mogłem już nigdzie dalej jechać, a jeszcze do sklepu motoryzacyjnego musiałem zajrzeć. Gdy zapakowałem bańkę oleju i resztę zakupów do plecaka, to z tym, co już w nim było, ważył pewnie około osiem - dziewięć kilogramów. Było już co dźwigać. Na szczęście do domu było blisko, a z górki z takim obciążeniem jechało się bardzo lekko. Zdążyłem się spokojnie przebrać w cywilne ciuchy i pojechać do przychodni. Tego fragmentu już na mapie nie ma.
Na nowych oponach jeździ się nadspodziewanie dobrze, znowu trzy nowe rekordy życiowe na Stravie. I nie jest to zasługa wiatru, bynajmniej. :) Pomny wczorajszego doświadczenia, dziś założyłem wiatrówkę i było mi ciepło.
Jako, że zdjęć nie robiłem, zamieszczam z niedzieli fotkę, naszej dziewczynki słodkiej.

Debiut na działce © yurek55
Na nowych oponach jeździ się nadspodziewanie dobrze, znowu trzy nowe rekordy życiowe na Stravie. I nie jest to zasługa wiatru, bynajmniej. :) Pomny wczorajszego doświadczenia, dziś założyłem wiatrówkę i było mi ciepło.
Jako, że zdjęć nie robiłem, zamieszczam z niedzieli fotkę, naszej dziewczynki słodkiej.

Debiut na działce © yurek55
- DST 28.00km
- Czas 01:27
- VAVG 19.31km/h
- Temperatura 11.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 18 kwietnia 2016
Kategoria 50-100
Gassy po raz pierwszy
Pani aura łaskawa dla rowerzystów więc i dziś postanowiłem wsiąść na rower. A że w tym roku jeszcze nie odwiedzałem republiki rowerowej Gassy, właśnie tam skierowałem swoje dwa kółka. Już pierwsze chwile na dworze uświadomiły mi, że zbyt optymistycznie oceniłem pogodę i cienka koszulka niewystarczająco chroni przed dość chłodnym wiatrem. Pomyślałem jednak, że z czasem się ociepli, tak jak wczoraj. Nie ociepliło sie i już do końca wycieczki komfort termiczny odczuwałem tylko na postojach. Na Spacerowej, przy szybkości ponad 44km/h, do tego komfortu było baaaardzo daleko. Ponieważ trasę nad Wisłą znam dobrze, pokręciłem się po krzakach Rezerwatu Wyspy Świderskie, ale nic specjalnie ciekawego tam nie znalazłem. Zaspokoiłem tylko ciekawość i nieco się ogrzałem. Na przystani w Gassach zamieniłem kilka słów z panią, która chciała do Otwocka się dostać i liczyła na prom. A tu prom rusza dopiero od pierwszego maja. Zastanawiała się na głos, ile ma kilometrów do mostu, ale gdy jej powiedziałem, to zrezygnowała. Ja też zrezygnowałem z powrotu przez Piaseczno i wybrałem krótszą drogę, bo chłód jednak trochę doskwierał. Dlatego też z Lemingadu na Ursynów nie pojechałem podjazdem ulicą Orszady, a drogą przez kolejny rezerwat. Tym razem był to Rezerwat Kępa Ursynowska. A potem już zwyczajnie, ulicami Warszawy, wróciłem do domu. Do samego końca temperatura pozostała na poziomie dwunastu stopni...
Dziś tylko jeden PR na Stravie, ale na trasie do Gassów jest chyba najwięcej zdefiniowanych segmentów.

Nad Wisłą - Rezerwat © yurek55

Rezerwat Wyspy Świderskie © yurek55

Jazda bardzo terenowa © yurek55

Ostatki zimowego postoju na przystani © yurek55

Stopnie wodne na Jeziorce © yurek55

Rzeka Jeziorka © yurek55

Świątynia Opatrzności Bożej © yurek55

Droga przez rezerwat © yurek55

Droga wzdłuż skarpy ursynowskiej © yurek55

Staw w Rezerwacie na Ursynowie © yurek55

Na Skarpie nie tylko rezerwat © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/549412155/embed/a368a2732f3987b8eac5036fef64460dcf68f0c5">
Dziś tylko jeden PR na Stravie, ale na trasie do Gassów jest chyba najwięcej zdefiniowanych segmentów.

Nad Wisłą - Rezerwat © yurek55

Rezerwat Wyspy Świderskie © yurek55

Jazda bardzo terenowa © yurek55

Ostatki zimowego postoju na przystani © yurek55

Stopnie wodne na Jeziorce © yurek55

Rzeka Jeziorka © yurek55

Świątynia Opatrzności Bożej © yurek55

Droga przez rezerwat © yurek55

Droga wzdłuż skarpy ursynowskiej © yurek55

Staw w Rezerwacie na Ursynowie © yurek55

Na Skarpie nie tylko rezerwat © yurek55
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/549412155/embed/a368a2732f3987b8eac5036fef64460dcf68f0c5">
- DST 66.00km
- Czas 03:26
- VAVG 19.22km/h
- Temperatura 12.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 17 kwietnia 2016
Kategoria <50, przed śniadaniem
Szybko
Dawno tak dobrze mi się nie jechało jak dziś. W którą stronę bym nie jechał, czułem wiatr w plecach, a na Stravie znów trzy rekordy życiowe. Sprawdziłem też, a właściwie upewniłem, że rowerem nie da się trasą krakowską jechać na południe. Można jedynie dojechać do Sękocina, a potem jest potrójny zakaz rowerowo-furmankowo-traktorowy. Jak więc mam dojechać do Tarczyna? (Nie żebym koniecznie chciał, ale pytanie jest bardzo zasadne)
Vmax na wiadukcie nad torami Alei Krakowskiej.
Vmax na wiadukcie nad torami Alei Krakowskiej.
- DST 35.00km
- Czas 01:35
- VAVG 22.11km/h
- VMAX 40.60km/h
- Temperatura 16.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 16 kwietnia 2016
Kategoria > 100, gminobranie
Wyścig z czasem
Zaplanowałem wczoraj wieczorem ambitną pod względem czasowym trasę po nowe gminy. Sprawdziłem rozkłady pociągów i wyszło mi, że mam niecałe siedem godzin na przejechanie stu trzydziestu kilometrów. Niby spokojnie powinienem się wyrobić, ale zawsze mogą wystąpić nieprzewidziane czynniki i na taką okoliczność, przyjmowałem opcję powrotu następnym pociągiem.
Rano po zbyt długiej walce z budzikiem, który nie chciał się dać wyłączyć i z przeskakującym łańcuchem, który założyłem wieczorem, wiedziałem na pewno, że nie wszystkie rzeczy przewidziałem. Jak zawsze uznałem, że jakoś to będzie i wsiadłem do pociągu. Przed ósmą wysiadłem na stacji Gąsocin, zamontowałem telefon w uchwycie, odpaliłem wgraną trasę i nagrywanie śladu i skierowałem się na zachód. Wiatr wiał z południa i czasem trochę mi pomagał, więc jechało się lekko i przyjemnie. Rozmyślałem nad brakiem aparatu, który celowo zostawiłem, by robić zdjęcia telefonem. Tylko telefon był zamocowany na kierownicy i o tym wcześniej nie pomyślałem. Już po pierwszym zdjęciu okazało się, że są z tym problemy. Odkręcanie go z uchwytu, ponowne przykręcanie jest trochę upierdliwe, a na dodatek wyłączył się GPS, o czym przekonałem się kilka kilometrów dalej. Tam właśnie pierwszy raz skręciłem nie w tę drogę co potrzeba. Potem takich zdarzeń było jeszcze kilka, a ja albo zawracałem, albo modyfikowałem trasę. Przez to musiałem prawie trzydzieści kilometrów jechać krajową "sześćdziesiątką" bez pobocza, przy dość sporym ruchu ciężarówek i osobówek. W trakcie jazdy zaczęła mi się rodzić myśl, że mogę nie zdążyć na na pociąg o 15:47 w Nasielsku. Postanowiłem więc nie robić żadnych przystanków, żadnych zdjęć, tylko jechać, jechać, jechać i jeszcze raz jechać. Moja decyzja była o tyle uzasadniona, że czasem okazywało się, że muszę jechać po polnych drogach, gdzie siłą rzeczy spada prędkość, a i na niektórych asfaltach musiałem uważać żeby telefonu nie wytrzęsło z uchwytu.
Pierwszą i jedyną przerwę zrobiłem po osiemdziesięciu kilometrach, żeby zjeść kanapkę zabraną z domu, a że wiatr z lekko pomagającego zmienił się na lekko a czasem mocniej przeszkadzający, miałem coraz mniejsze szanse na zdążenie. Tak przynajmniej wówczas myślałem. Gdy wreszcie wydostałem się z Płońska i zobaczyłem drogowskaz Nasielsk na drodze 632 ucieszyłem się, że już teraz to naprawdę z górki. Tak się tym zaaferowałem, że gdy zobaczyłem drogowskaz Nowe Miasto 15 nic mi to nie dało do myślenia, Dopiero jak przejechałem most na Wkrze, a wiedziałem, że Wkrę muszę przekroczyć w Jońcu, zapaliło się światło ostrzegawcze i spojrzałem na telefon. Okazało się, że już dawno, dawno, powinienem skręcić i w tym pierwszym odruchu i stresie, zacząłem wracać. Po kilku kilometrach zatrzymałem się, żeby zobaczyć na spokojnie gdzie jestem i uznałem, że to głupota wracać się taki kawał, skoro można dojechać inną drogą. Kolejne w tył zwrot i kolejne puste kilometry, a czas ucieka. Gdy wreszcie dojechałem do Jońca, pojechałem na pamięć, tak jak samochodem tam jeżdziłem, ale rzut oka na telefon uświadomił mi, że trzeba wrócić na wytyczoną trasę. Gdy dotarłem do ostatniej prostej i zobaczyłęm drogowskaz Nasielsk 12 miałem już naprawdę niewiele czasu, a sił jeszcze mniej. Pocieszałem się myślą, że stacja jest bliżej niż miasto i mam szansę. Gdy do niej dojechałem i zobaczyłem pociąg stojący na peronie, a do odjazdu są dwie minuty, poczułem się jakbym w totka wygrał. Szybko pod pachę rower po schodach w dół, kawałek pod ziemią po schodach w górę i... zobaczyłem oddalający się ostatni wagon. Ale nawet nie miałem siły się zdenerwować. Wróciłem na stację, usiadłem na ławeczce i cieszyłem się, że już nie muszę nigdzie zdążyć, że mogę spokojnie posiedzieć i poczekać na następny. Chciałem się upewnić, czy dobrze zapamiętałem godzinę i nad kasami na wyświetlaczu zobaczyłem pociąg do Warszawy o 15:25. Pani w okienku powiedziała, że to InterCity z Olsztyna do Krakowa, a że jeszcze nim nie jechałem, to kupiłem bilety i dotarłem do domu tylko pół godziny później niż zakładałem.
Gminy: Baboszewo, Drobin, Glinojeck, Ojrzeń, Raciąż wieś i miasto, Sochocin, Staroźreby

Pierwsza gmina © yurek55

Rower w InterCity © yurek55
Rano po zbyt długiej walce z budzikiem, który nie chciał się dać wyłączyć i z przeskakującym łańcuchem, który założyłem wieczorem, wiedziałem na pewno, że nie wszystkie rzeczy przewidziałem. Jak zawsze uznałem, że jakoś to będzie i wsiadłem do pociągu. Przed ósmą wysiadłem na stacji Gąsocin, zamontowałem telefon w uchwycie, odpaliłem wgraną trasę i nagrywanie śladu i skierowałem się na zachód. Wiatr wiał z południa i czasem trochę mi pomagał, więc jechało się lekko i przyjemnie. Rozmyślałem nad brakiem aparatu, który celowo zostawiłem, by robić zdjęcia telefonem. Tylko telefon był zamocowany na kierownicy i o tym wcześniej nie pomyślałem. Już po pierwszym zdjęciu okazało się, że są z tym problemy. Odkręcanie go z uchwytu, ponowne przykręcanie jest trochę upierdliwe, a na dodatek wyłączył się GPS, o czym przekonałem się kilka kilometrów dalej. Tam właśnie pierwszy raz skręciłem nie w tę drogę co potrzeba. Potem takich zdarzeń było jeszcze kilka, a ja albo zawracałem, albo modyfikowałem trasę. Przez to musiałem prawie trzydzieści kilometrów jechać krajową "sześćdziesiątką" bez pobocza, przy dość sporym ruchu ciężarówek i osobówek. W trakcie jazdy zaczęła mi się rodzić myśl, że mogę nie zdążyć na na pociąg o 15:47 w Nasielsku. Postanowiłem więc nie robić żadnych przystanków, żadnych zdjęć, tylko jechać, jechać, jechać i jeszcze raz jechać. Moja decyzja była o tyle uzasadniona, że czasem okazywało się, że muszę jechać po polnych drogach, gdzie siłą rzeczy spada prędkość, a i na niektórych asfaltach musiałem uważać żeby telefonu nie wytrzęsło z uchwytu.
Pierwszą i jedyną przerwę zrobiłem po osiemdziesięciu kilometrach, żeby zjeść kanapkę zabraną z domu, a że wiatr z lekko pomagającego zmienił się na lekko a czasem mocniej przeszkadzający, miałem coraz mniejsze szanse na zdążenie. Tak przynajmniej wówczas myślałem. Gdy wreszcie wydostałem się z Płońska i zobaczyłem drogowskaz Nasielsk na drodze 632 ucieszyłem się, że już teraz to naprawdę z górki. Tak się tym zaaferowałem, że gdy zobaczyłem drogowskaz Nowe Miasto 15 nic mi to nie dało do myślenia, Dopiero jak przejechałem most na Wkrze, a wiedziałem, że Wkrę muszę przekroczyć w Jońcu, zapaliło się światło ostrzegawcze i spojrzałem na telefon. Okazało się, że już dawno, dawno, powinienem skręcić i w tym pierwszym odruchu i stresie, zacząłem wracać. Po kilku kilometrach zatrzymałem się, żeby zobaczyć na spokojnie gdzie jestem i uznałem, że to głupota wracać się taki kawał, skoro można dojechać inną drogą. Kolejne w tył zwrot i kolejne puste kilometry, a czas ucieka. Gdy wreszcie dojechałem do Jońca, pojechałem na pamięć, tak jak samochodem tam jeżdziłem, ale rzut oka na telefon uświadomił mi, że trzeba wrócić na wytyczoną trasę. Gdy dotarłem do ostatniej prostej i zobaczyłęm drogowskaz Nasielsk 12 miałem już naprawdę niewiele czasu, a sił jeszcze mniej. Pocieszałem się myślą, że stacja jest bliżej niż miasto i mam szansę. Gdy do niej dojechałem i zobaczyłem pociąg stojący na peronie, a do odjazdu są dwie minuty, poczułem się jakbym w totka wygrał. Szybko pod pachę rower po schodach w dół, kawałek pod ziemią po schodach w górę i... zobaczyłem oddalający się ostatni wagon. Ale nawet nie miałem siły się zdenerwować. Wróciłem na stację, usiadłem na ławeczce i cieszyłem się, że już nie muszę nigdzie zdążyć, że mogę spokojnie posiedzieć i poczekać na następny. Chciałem się upewnić, czy dobrze zapamiętałem godzinę i nad kasami na wyświetlaczu zobaczyłem pociąg do Warszawy o 15:25. Pani w okienku powiedziała, że to InterCity z Olsztyna do Krakowa, a że jeszcze nim nie jechałem, to kupiłem bilety i dotarłem do domu tylko pół godziny później niż zakładałem.
Gminy: Baboszewo, Drobin, Glinojeck, Ojrzeń, Raciąż wieś i miasto, Sochocin, Staroźreby

Pierwsza gmina © yurek55

Rower w InterCity © yurek55
- DST 136.00km
- Teren 4.00km
- Czas 06:51
- VAVG 19.85km/h
- Temperatura 12.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Dwie wycieczki i nowe opony
Przed południem pojechałem do serwisu samsunga na Marynarską dowiedzieć się o zostawiony do naprawy telefon. Czekają na części, ma być gotowy na wtorek. Drugim celem podróży był sklep "2 kółka", bo doszedłem do wniosku, że warto chyba zmienić opony na węższe i z gładszym bieżnikiem. Obejrzałem kilka rodzajów, porozmawiałem z właścicielem i powiedziałem, że muszę się zastanowić. Miałem jeszcze jeden sklep na trasie swej przejażdżki, ale nie rowerowy, tylko ubraniowy. W sobotę w Modo kupiłem sobie porządne, wygodne i super wyglądające dżinsy, za śmieszną cenę pięćdziesiąt dziewięć złotych. Jak tylko zajechałem do domu, już zacząłem żałować, że nie kupiłem dwóch par. Najgorsze było to, że chodziliśmy wtedy tyle czasu po tych hektarach Centrum, że nie miałem zielonego pojęcia, w którym pawilonie był ten sklep z dżinsami. Ale dziś po krótkim błądzeniu udało mi się go odnaleźć i kupiłem inny nieco model, ale za te same pieniądze. A potem wróciłem do "2 kółek" i nabyłem drogą kupna opony, przewiesiłem sobie na krzyż przez ramię i szybko wróciłem do domu.

Staw na Wirażowej © yurek55

Nowe opony © yurek55
A wieczorem na nowych oponach rower śmigał aż miło, dość powiedzieć, że Strawa odnotowała trzy rekordy życiowe. :) Po powrocie wymieniłem i nasmarowałem łańcuch, bo jutro daleka droga mnie czeka.

Okopowa Str © yurek55

Staw na Wirażowej © yurek55

Nowe opony © yurek55
A wieczorem na nowych oponach rower śmigał aż miło, dość powiedzieć, że Strawa odnotowała trzy rekordy życiowe. :) Po powrocie wymieniłem i nasmarowałem łańcuch, bo jutro daleka droga mnie czeka.

Okopowa Str © yurek55
- DST 39.00km
- Czas 02:10
- VAVG 18.00km/h
- Temperatura 12.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 14 kwietnia 2016
Kategoria <50
Nic wielkiego
Dziś ostatni dzień mojej tzw. "fuchy" i ponieważ graty wczoraj do domu autem zwiozłem , dziś mogłem rowerem pojechać rowerem. Potem jeszcze małe kółeczko dla odprężenia i żeby najprościej nie wracać a na koniec, już prawie pod domem, krótki przystanek w parku. Intrygowało mnie to, co widziałem wiele razy z ddr. Okazało się, że z budżetu partycypacyjnego powstał tzw. ptasi zakątek i ścieżka edukacyjna z tabliczkami z nazwami zasadzonych roślin.

Tytułowy domek © yurek55

Jedna z tablic informacyjnych © yurek55

Ptasi zakątek w Parku Zachodnim © yurek55

Tytułowy domek © yurek55

Jedna z tablic informacyjnych © yurek55

Ptasi zakątek w Parku Zachodnim © yurek55
- DST 40.00km
- Teren 2.00km
- Czas 02:14
- VAVG 17.91km/h
- Temperatura 12.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze























