Środa, 10 stycznia 2018
Kategoria 50-100
Miś Uszatek na Placu Baśniowym
Od dwóch dni pod oknami słychać charakterystyczny warkot piły spalinowej, ale - o dziwo - nie jest specjalnie uciążliwy. Częste przerwy, krótkie okresy warczenia, brzmi to zupełnie inaczej niż przy ścinaniu drzew. Z zaciekawieniem wyglądam przez okno i widzę rzeźbiarza, ale nie z dłutem i młotkiem, a z piłą spalinową, który z pozostawionego odziomka wyczarowuje jakąś bajkową postać. W końcu nazwa placu, choć nieoficjalna, zobowiązuje. Tak więc dziś rano zacząłem swoją jazdę od obfotografowania nowego gościa - Misia Uszatka. Poznałem go po klapniętym uszku. Teraz Wojtek z przedszkola numer 99, "co pociski nosił i piwo pił" ma kompana.

"Mówią o mnie Miś Uszatek, bo klapnięte uszko mam."

"Jestem sobie mały miś, gruby miś, znam się z dziećmi nie od dziś. Jestem sobie mały miś, śmieszny miś, znam się z dziećmi nie od dziś!"
edit: Piszą o nas
No a potem, jak już zaspokoiłem ciekawość, pojechałem z grubsza na zachód, ale jeszcze bez sprecyzowanej trasy. Zacząłem od Alej Jerozolimskich, by przez Włochy i zachodnie wioski, wylądować w końcu w Borzęcinie.

Tu jak zwykle kontrola czasu i dalej w drogę.
Kolejny przystanek, Rokitno.

Sanktuarium Matki Bożej Wspomożycielki Prymasów znajduje się w Rokitnie, 25 km na zachód od Warszawy na trasie Błonie – Brwinów. Jest to miejsce licznych łask i nawróceń, uzdrowień duchowych i fizycznych. Początki kultu cudownego obrazu Maryi, znajdującego się w głównym ołtarzu, sięgają XVII w. Wtedy to została zbudowana murowana świątynia p.w. Św. Jakuba wg projektu Tomasza Belottiego, konsekrowana w 1797 r
Pomnik Niepodległości w Brwinowie powstał w 1930 roku. Nowa władza zniszczyła go w 1947 i nic dziwnego, skoro na tablicy umieszczono napis: w X roczniicę odparcia nawały bolszewickiej. Do tego jeszcze płaskorzeźba Komendanta..., zupełnie nie po linii i na bazie.





Gdy byłem w Nadarzynie dowiedziałem się, że muszę skrócić wycieczkę i wracać do domu. Sytuacja awaryjna. Cóż było robić? Pierwsza setka musi poczekać. Pozostał niedosyt.
PS. Nowy napęd robi różnicę.

"Mówią o mnie Miś Uszatek, bo klapnięte uszko mam."

"Jestem sobie mały miś, gruby miś, znam się z dziećmi nie od dziś. Jestem sobie mały miś, śmieszny miś, znam się z dziećmi nie od dziś!"
edit: Piszą o nas
No a potem, jak już zaspokoiłem ciekawość, pojechałem z grubsza na zachód, ale jeszcze bez sprecyzowanej trasy. Zacząłem od Alej Jerozolimskich, by przez Włochy i zachodnie wioski, wylądować w końcu w Borzęcinie.

Tu jak zwykle kontrola czasu i dalej w drogę.
Kolejny przystanek, Rokitno.

Sanktuarium Matki Bożej Wspomożycielki Prymasów znajduje się w Rokitnie, 25 km na zachód od Warszawy na trasie Błonie – Brwinów. Jest to miejsce licznych łask i nawróceń, uzdrowień duchowych i fizycznych. Początki kultu cudownego obrazu Maryi, znajdującego się w głównym ołtarzu, sięgają XVII w. Wtedy to została zbudowana murowana świątynia p.w. Św. Jakuba wg projektu Tomasza Belottiego, konsekrowana w 1797 r
Pomnik Niepodległości w Brwinowie powstał w 1930 roku. Nowa władza zniszczyła go w 1947 i nic dziwnego, skoro na tablicy umieszczono napis: w X roczniicę odparcia nawały bolszewickiej. Do tego jeszcze płaskorzeźba Komendanta..., zupełnie nie po linii i na bazie.





Gdy byłem w Nadarzynie dowiedziałem się, że muszę skrócić wycieczkę i wracać do domu. Sytuacja awaryjna. Cóż było robić? Pierwsza setka musi poczekać. Pozostał niedosyt.
PS. Nowy napęd robi różnicę.
- DST 85.30km
- Czas 04:10
- VAVG 20.47km/h
- Temperatura 2.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 9 stycznia 2018
Kategoria Bez wyjazdu, Naprawy
Wymiana napędu
Po południu byłem samochodem w Piasecznie i w tamtejszym sklepie Deca zakupiłem kasetę i łańcuch. Wybrałem produkty firmowane przez B'Twin, bo uważam, że Decathlon lipy pod swoją marką nie sprzedaje. Pedały, spodenki, kurtka - to pierwsze z brzegu przykłady dobrze wydanych pieniędzy. Kaseta 9 rz 12-25 kosztowała 89.99 zł, a łańcuch ze spinką w komplecie - 54,99.
Wymiana poszła gładko, choć zamiast bacika, używam do przytrzymania kasety łańcucha przeciągniętego przez rurkę i zablokowanego śrubką z nakrętką. Klucz do kaset kupiłem od Chińczyków za jakieś grosze już dawno. Po wszystkim obejrzałem starą kasetę tajwańskiej firmy Sunrace i zauważyłem, że jest nieco inaczej zbudowana. Ma sześć stałych zębatek i trzy najmniejsze, zdejmowane. Dwie z nich są płaskie, bez rantu, a zamiast niego zastosowano plastikowe przekładki dystansowe. Pewnie z pięć gramów zaoszczędzono na tej operacji. Kaseta B'Twin składa się z siedmiu zębatek, plus dwie najmniejsze zdejmowane.
Mam nadzieję, że uda mi się na tym napędzie przejechać tyle samo, co na poprzednim. Zapewne dokupię drugi łańcuch i będę zmieniał, ale nie co 500 kilometrów, a tak jak Wilk radzi, co dwa - trzy tysiące.
Wymiana poszła gładko, choć zamiast bacika, używam do przytrzymania kasety łańcucha przeciągniętego przez rurkę i zablokowanego śrubką z nakrętką. Klucz do kaset kupiłem od Chińczyków za jakieś grosze już dawno. Po wszystkim obejrzałem starą kasetę tajwańskiej firmy Sunrace i zauważyłem, że jest nieco inaczej zbudowana. Ma sześć stałych zębatek i trzy najmniejsze, zdejmowane. Dwie z nich są płaskie, bez rantu, a zamiast niego zastosowano plastikowe przekładki dystansowe. Pewnie z pięć gramów zaoszczędzono na tej operacji. Kaseta B'Twin składa się z siedmiu zębatek, plus dwie najmniejsze zdejmowane.
Mam nadzieję, że uda mi się na tym napędzie przejechać tyle samo, co na poprzednim. Zapewne dokupię drugi łańcuch i będę zmieniał, ale nie co 500 kilometrów, a tak jak Wilk radzi, co dwa - trzy tysiące.
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 9 stycznia 2018
Kategoria <50
Wycieczkowo
Kolejny piękny słoneczny dzień z lekkim mrozem, ale dziś dystans zdecydowanie krótszy i prędkość tez wycieczkowa. Chciałem w Decu kasetę i łańcuch kupić, bo na stronie widziałem, że mają, ale akurat w moim sklepie nie było. Zarezerwowałem w Piasecznie, a że dziś tam będę, to jutro już będę śmigał na nowym napędzie. Chyba, że mi się nie będzie chciało. Dobrze, że sklep od dziesiątej otwarty, bo na Okęciu byłem chwilkę po dziewiątej i gdybym tam kupił, to wróciłbym go od razu wymieniać i dystans byłby jeszcze krótszy.
- DST 27.30km
- Czas 01:35
- VAVG 17.24km/h
- Temperatura -1.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 8 stycznia 2018
Kategoria 50-100
Piękna pogoda - dobra jazda
Nareszcie coś mi się odetkało i zacząłem jechać. Od końcówki roku, czyli od zaliczenia #festive500, moje jazdy wyglądały jak praca konia pracującego na zrywce - i to w górach. Jak ktoś widział te perszerony ciągnące pnie zwalonych drzew, to wie o co chodzi. Dziś wreszcie znów poczułem lekkość i świeżość i choć początkowo zamierzałem dojechać tylko do Borzęcina, w rezultacie zawróciłem dopiero w Lesznie. Gdybym miał nieco więcej czasu to i do Kampinosu bym dojechał.

Dowiedziałem się, że ta ważna linia wysokiego napięcia, prowadzi do stacji elektroenergetycznej Ołtarzew. Uroczystość otwarcia stacji Ołtarzew odbyła się 24 kwietnia 2014, z udziałem m.in. wicepremiera Janusza Piechocińskiego i zarządu PSE, na terenie stacji w miejscowości Pogroszew koło Ożarowa Mazowieckiego. Koszt inwestycji związany z budową i wyposażeniem stacji to około 181 mln zł netto. To pierwsza zakończona inwestycja w projekcie budowy mostu elektroenergetycznego Polska-Litwa, a zarazem najnowocześniejsza obecnie stacja pracująca w polskim systemie przesyłu energii.

Biały szron na polach i zamarznięte rozlewisko

Kościół w Zaborowie zbudowany w roku 1791 według projektu Hilarego Szpilowskiego ufundowali Karolina i Placyd Izbińscy. Świątynia była dwukrotnie odnawiana. Po raz pierwszy w roku 1839, a następnie w roku 1905. Konsekrowano ją ostatecznie w 1909 roku.

Dowiedziałem się, że ta ważna linia wysokiego napięcia, prowadzi do stacji elektroenergetycznej Ołtarzew. Uroczystość otwarcia stacji Ołtarzew odbyła się 24 kwietnia 2014, z udziałem m.in. wicepremiera Janusza Piechocińskiego i zarządu PSE, na terenie stacji w miejscowości Pogroszew koło Ożarowa Mazowieckiego. Koszt inwestycji związany z budową i wyposażeniem stacji to około 181 mln zł netto. To pierwsza zakończona inwestycja w projekcie budowy mostu elektroenergetycznego Polska-Litwa, a zarazem najnowocześniejsza obecnie stacja pracująca w polskim systemie przesyłu energii.

Biały szron na polach i zamarznięte rozlewisko

Kościół w Zaborowie zbudowany w roku 1791 według projektu Hilarego Szpilowskiego ufundowali Karolina i Placyd Izbińscy. Świątynia była dwukrotnie odnawiana. Po raz pierwszy w roku 1839, a następnie w roku 1905. Konsekrowano ją ostatecznie w 1909 roku.
- DST 75.80km
- Czas 03:38
- VAVG 20.86km/h
- Temperatura -1.3°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 7 stycznia 2018
Kategoria <50, przed śniadaniem
Poranny trójkąt miejski
Nie miałem czasu, nie miałem pomysłu na trasę, za późno wstałem i jeszcze się grzebałem, kropił zimny deszczyk, wiał zimny wiatr, letnia wiatrówka zamiast mojej pseudo-przeciwdeszczówki. To tyle tytułem tłumaczenia. Dziękuje za uwagę.


- DST 18.00km
- Czas 00:57
- VAVG 18.95km/h
- Temperatura 3.5°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Pierwsze Gassy AD 2018
Co można napisać o jeździe jakich było już setki? Czy to, że łańcuch przeskakuje? Czy to, że wszyscy mnie wyprzedzają? Czy to, że na drogach Republiki Rowerowej Gassy jest mało samochodów i niezłe asfalty? Czy to, że znów ciężko mi się jechało? Jak sami widzicie, nie ma o czym. Skoncentruje się zatem na nieco obszerniejszych podpisach pod zdjęciami.

W Muzeum Polskiej Techniki Wojskowej w Forcie IX Czerniaków na Powsińskiej widać z ulicy wystawę plenerową. Teraz, jadąc po drodze dla rowerów, a nie jezdnią, łatwiej się tam zatrzymać. Co to takiego jest? O batyskafie słyszeli wszyscy, a kto chce się dowiedzieć, musi skorzystać, tak jak ja, z nieocenionej Wikipedii.

A to już most na Jeziorce w Konstancinie - Jeziornie. Podobna konstrukcja do tego w Obórkach przy ujściu do Wisły.

Widok z mostu w kierunku Wisły (wschodnim). Wydaje się, że ma szanse powstać tu fajny teren rekreacyjno-spacerowo-rowerowy.

Mój dziewiczy przejazd ulicą Korbońskiego. To nowe połączenie Ursynowa z Wilanowem o niebo wygodniejsze, niż dotychczasowy przejazd ulicą Gąsek i Podgrzybków. Na Podgrzybków jest ostry i zakręcony podjazd, tu jak widać: "(...)jasna, długa, prosta, szeroka jak rzeka" itd...

Jak widać drogowcy się nie popisali. Już blisko końca podjazdu, na Ursynowie, droga dla rowerów jest zagrodzona (żółte zapory w górze zdjęcia) z powodu - jak widać. Nie jest też skończone połączenie ddr z ulicą Relaksową, której przedłużeniem jest Rosoła. Kilkumetrowy fragment z szutru da się jednak łatwo przejechać. Za to jadąc w przeciwnym kierunku, na dół, można skorzystać z jezdni, skoro ddr nieoddana i zagrodzona. ;) Niezłe prędkości można tam rozwijać na tym nowym asfalcie - jednego widziałem, mknął jak przecinak.
Z Ursynowa chciałem przejechać do Puławskiej przez mały kawałek drogi gruntowej w Lesie Kabackim. Takich tłumów spacerowiczów jeszcze tam nie widziałem. Prawie jak w Orszaku Trzech Króli w centrum Warszawy. Po powrocie wziąłem miskę z wodą i na klatce wypucowałem rower z błota i syfu, a na koniec łańcuch potraktowałem WD-40. Jutro tylko wytrzeć i nasmarować i można jechać. To tyle na dziś.

W Muzeum Polskiej Techniki Wojskowej w Forcie IX Czerniaków na Powsińskiej widać z ulicy wystawę plenerową. Teraz, jadąc po drodze dla rowerów, a nie jezdnią, łatwiej się tam zatrzymać. Co to takiego jest? O batyskafie słyszeli wszyscy, a kto chce się dowiedzieć, musi skorzystać, tak jak ja, z nieocenionej Wikipedii.

A to już most na Jeziorce w Konstancinie - Jeziornie. Podobna konstrukcja do tego w Obórkach przy ujściu do Wisły.

Widok z mostu w kierunku Wisły (wschodnim). Wydaje się, że ma szanse powstać tu fajny teren rekreacyjno-spacerowo-rowerowy.

Mój dziewiczy przejazd ulicą Korbońskiego. To nowe połączenie Ursynowa z Wilanowem o niebo wygodniejsze, niż dotychczasowy przejazd ulicą Gąsek i Podgrzybków. Na Podgrzybków jest ostry i zakręcony podjazd, tu jak widać: "(...)jasna, długa, prosta, szeroka jak rzeka" itd...

Jak widać drogowcy się nie popisali. Już blisko końca podjazdu, na Ursynowie, droga dla rowerów jest zagrodzona (żółte zapory w górze zdjęcia) z powodu - jak widać. Nie jest też skończone połączenie ddr z ulicą Relaksową, której przedłużeniem jest Rosoła. Kilkumetrowy fragment z szutru da się jednak łatwo przejechać. Za to jadąc w przeciwnym kierunku, na dół, można skorzystać z jezdni, skoro ddr nieoddana i zagrodzona. ;) Niezłe prędkości można tam rozwijać na tym nowym asfalcie - jednego widziałem, mknął jak przecinak.
Z Ursynowa chciałem przejechać do Puławskiej przez mały kawałek drogi gruntowej w Lesie Kabackim. Takich tłumów spacerowiczów jeszcze tam nie widziałem. Prawie jak w Orszaku Trzech Króli w centrum Warszawy. Po powrocie wziąłem miskę z wodą i na klatce wypucowałem rower z błota i syfu, a na koniec łańcuch potraktowałem WD-40. Jutro tylko wytrzeć i nasmarować i można jechać. To tyle na dziś.
- DST 62.00km
- Teren 1.00km
- Czas 03:30
- VAVG 17.71km/h
- Temperatura 7.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 5 stycznia 2018
Kategoria <50
Tu i tam... a nawet w czasie
Znowu pojechałem do tego niemieckiego sklepu, którego nazwy nie wymieniam, tym razem po proszek do prania. Od wczoraj sprzedają czterokilogramowy Persil za dwadzieścia pięć złotych, a ja o tym nie wiedziałem i nie kupiłem. Na szczęście zostało jeszcze trochę na dziś i udało się skorzystać z okazji cenowej. Jadąc z takim obciążeniem wybrałem najkrótszą drogę, czyli tę, którą przyjechałem. Gdy już pozbyłem się obciążenia, mogłem pojechać dalej, załatwić sobie prześwietlenie tzw. pantomogram. Moja pani dentystka poleciła pracownię przy Powstańców Wielkopolskich, a ja chciałem przetestować drogi rowerowe na Lazurowej, więc dobrze się złożyło. Przejechałem tamtędy drugi i ostatni raz. Droga jest asfaltowa, ale z odcinkami szutrowo - błotnymi, bo chyba im asfaltu zabrakło, albo praca się znudziła, do tego skrzyżowania ze światłami. Nawet jak ją już skończą, to dla mnie będzie bezużyteczna. Kiedy po rentgenie wracałem do domu zadzwoniła X.P. i powiedziała, żebym podjechał jeszcze w jedno miejsce i kupił nóż do maszynki do mięsa. Okazało się, że po wypożyczeniu wróciła niekompletna. Pokręciłem się we wskazanym w przybliżeniu miejscu, ale nie znalazłem. Dopiero Google wskazało mi sklep na Kleszczowej, ale tam pojechałem już po obiedzie. To była moja trzecia i ostatnia wycieczka tego dnia. Niestety na miejscu okazało się, że nie wiem, czy nóż ma być jedno-, czy dwustronny, więc w poniedziałek czeka mnie jeszcze jedna wizyta w tym sklepie.
A teraz z innej beczki. Oglądając te rzeźby i robiąc zdjęcia z nutą nostalgii pomyślałem o RSTK działającym przy FSO. Ten skrót to Robotnicze Stowarzyszenie Twórców Kultury zrzeszające pracowników FSO. Firma organizowała pracownikom plenery malarskie i wystawy, finansowała zakup materiałów, udostępniała pomieszczenia na pracownie i je wyposażała w potrzebny sprzęt - jednym słowem, sprawowała mecenat. Poniższe rzeźby stojące na skwerku naprzeciwko d. Zakładów Metalowych im. Karola Świerczewskiego, to pozostałość Biennale Rzeźby w Metalu, które odbyło się w 1968 roku. Złom żelazny i zaplecze techniczne, zapewniły artystom Zakłady im. Kasprzaka.
Teraz nie ma już ani tych, ani innych zakładów przemysłowych w Warszawie, o mecenacie nie wspominając. Robotnicza Wola, która zawsze otwierała pochód pierwszomajowy nie ma już swoich fabryk, ma za to banki, biurowce i apartamentowce. To teraz developerska Wola. Czy tak być musiało? Trzeba by zapytać doktora Mengele polskiej ekonomii - Leszka Balcerowicza.

Żyrafa, jak jest, każdy widzi

Tu już tak łatwo nie jest. :)

Forma przestrzenna

Forma przestrzenna 2
A teraz z innej beczki. Oglądając te rzeźby i robiąc zdjęcia z nutą nostalgii pomyślałem o RSTK działającym przy FSO. Ten skrót to Robotnicze Stowarzyszenie Twórców Kultury zrzeszające pracowników FSO. Firma organizowała pracownikom plenery malarskie i wystawy, finansowała zakup materiałów, udostępniała pomieszczenia na pracownie i je wyposażała w potrzebny sprzęt - jednym słowem, sprawowała mecenat. Poniższe rzeźby stojące na skwerku naprzeciwko d. Zakładów Metalowych im. Karola Świerczewskiego, to pozostałość Biennale Rzeźby w Metalu, które odbyło się w 1968 roku. Złom żelazny i zaplecze techniczne, zapewniły artystom Zakłady im. Kasprzaka.
Teraz nie ma już ani tych, ani innych zakładów przemysłowych w Warszawie, o mecenacie nie wspominając. Robotnicza Wola, która zawsze otwierała pochód pierwszomajowy nie ma już swoich fabryk, ma za to banki, biurowce i apartamentowce. To teraz developerska Wola. Czy tak być musiało? Trzeba by zapytać doktora Mengele polskiej ekonomii - Leszka Balcerowicza.

Żyrafa, jak jest, każdy widzi

Tu już tak łatwo nie jest. :)

Forma przestrzenna

Forma przestrzenna 2
- DST 42.70km
- Czas 02:44
- VAVG 15.62km/h
- Temperatura 7.0°C
- Sprzęt Primus Historicus
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 4 stycznia 2018
Kategoria <50
Tylko do sklepu 1/2018
Do wiadomego sklepu na literę L w Alei Krakowskiej przy Łopuszańskiej mam trzy kilometry. Pomyślałem sobie, że spróbuję pokonać ten dystans moim najstarszym rowerem, który od dziś zyskał nową nazwę - Primus Historicus. Tak pobieżnie będę go nazywał Prymus. Skoro już zainwestowałem w niego stówę na serwis piasty i hamulce, to trzeba to jakoś "odjeźdźić". O takiej trasie niewiele da się napisać, ale spróbuję. Jechała przede mną dziewczyna w ciemnych okularach, bynajmniej nie kolarskich, w cywilnych ciuchach i krótkich butach za kostkę na półsłupku. Jej rower, Romet Vintage, z daleka wydawał potępieńcze dźwięki, grzechotały błotniki i bagażnik, łańcuch rudy, jak nie przymierzając Tusk. Rowerzystka ta, pomykała całkiem żwawo, najpierw jezdnią, a od Bitwy Warszawskiej drogą rowerową. Jechałem w tym samym tempie za nią, na światłach staliśmy razem, ruszaliśmy też razem, ale w końcu powoli zaczęła mi odjeżdżać. Nie próbowałem jej gonić i w gruncie rzeczy ucieszyłem się, że nie jadę szosą, tylko na Prymusie. W cywilnych ciuchach i na starym rowerze, mogłem uchodzić za starszego pana, który jedzie do sklepu po zakupy. Co akurat było prawdą. Ale wy chyba wiecie, o co mi chodzi.
Ze sklepu nie wracałem tą samą drogą, bo jak już wsiadłem, to zachciało mi się troszkę pokręcić, więc Łopuszańską dojechałem do Alej Jerozolimskich i wyszła jazda po małym trójkącie. Na duży trójkąt Warszawa - Piaseczno - Gassy, też przyjdzie czas. Tylko muszę Barankowi napęd zmienić, ale w zimie to chyba niedobry pomysł. Zobaczę, pomyślę jeszcze.

Dziś Warszawa bez smogu, widać dobrze oba wieżowce z Warsaw w nazwie. Nie to co w sobotę.
Ze sklepu nie wracałem tą samą drogą, bo jak już wsiadłem, to zachciało mi się troszkę pokręcić, więc Łopuszańską dojechałem do Alej Jerozolimskich i wyszła jazda po małym trójkącie. Na duży trójkąt Warszawa - Piaseczno - Gassy, też przyjdzie czas. Tylko muszę Barankowi napęd zmienić, ale w zimie to chyba niedobry pomysł. Zobaczę, pomyślę jeszcze.

Dziś Warszawa bez smogu, widać dobrze oba wieżowce z Warsaw w nazwie. Nie to co w sobotę.
- DST 12.40km
- Czas 00:45
- VAVG 16.53km/h
- Temperatura 7.3°C
- Sprzęt Primus Historicus
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 2 stycznia 2018
Kategoria Bez wyjazdu
Rowerowy rok 2017
Witam Państwa w nowym, 2018 roku i ponieważ nie mam o czym pisać, stworzę krótkie podsumowanie ubiegłego roku. No bo jak się nie podsumuje mijającego, to jak wiadomo, nie należy zaczynać kolejnego.
Zacznę od tego, że jestem w miarę zadowolony z moich osiągnięć, a najbardziej z zaliczenia wyzwania The Rapha #Festive500 i to na 75 miejscu wśród Polaków (na 854 uczestników), a na 6 524 miejscu w klasyfikacji generalnej ( na 83 149 uczestników). Gdybym miał wersję Premium Stravy, mógłbym pochwalić się jeszcze lepszym miejscem, ale w swojej kategorii wiekowej, a tak nie mogę tego sprawdzić.
Powodem do zadowolenia jest też roczny przebieg, który w tym roku wyniósł 12 749/11 305* km. Jest to mój najlepszy wynik odkąd jeżdżę na rowerze. Aby przejechać tyle kilometrów zrobiłem sobie 222 /217* wycieczki i spędziłem w siodełku 621/568* godzin. Jak wiedzą czytelnicy bloga, w lutym przesiadłem się na rower szosowy Triban 520 i na nim przejechałem 11 027 kilometrów. Sporym zaskoczeniem jest fakt, że nie zmieniałem ani razu łańcucha, o kasecie nie mówiąc, a to już podchodzi zdaje się pod rekordy niejakiego morsa. U mnie jednak zaczął wreszcie przeskakiwać łańcuch, więc mam powód do wymiany napędu, a co u morsa nie jest jeszcze warunkiem wystarczającym. :)
W statystykach bikestats uplasowałem się na 54/92* miejscu.
Jeździłem ze średnią prędkością 20, 51/19.83* km/h
* - wynik 2016 roku
PS. Podsumowanie wygenerowane przez veloviewer i zamieszczone w poprzednim wpisie, obejmuje tylko kilometry zarejestrowane przez Stravę. Jako że zdarzały mi się awarie sprzętowe, lub przez zapomnienie po pauzie nie włączałem rejestracji, za miarodajne i prawdziwe mogą uchodzić tylko powyższe statystyki z Bikeststs.
Zacznę od tego, że jestem w miarę zadowolony z moich osiągnięć, a najbardziej z zaliczenia wyzwania The Rapha #Festive500 i to na 75 miejscu wśród Polaków (na 854 uczestników), a na 6 524 miejscu w klasyfikacji generalnej ( na 83 149 uczestników). Gdybym miał wersję Premium Stravy, mógłbym pochwalić się jeszcze lepszym miejscem, ale w swojej kategorii wiekowej, a tak nie mogę tego sprawdzić.
Powodem do zadowolenia jest też roczny przebieg, który w tym roku wyniósł 12 749/11 305* km. Jest to mój najlepszy wynik odkąd jeżdżę na rowerze. Aby przejechać tyle kilometrów zrobiłem sobie 222 /217* wycieczki i spędziłem w siodełku 621/568* godzin. Jak wiedzą czytelnicy bloga, w lutym przesiadłem się na rower szosowy Triban 520 i na nim przejechałem 11 027 kilometrów. Sporym zaskoczeniem jest fakt, że nie zmieniałem ani razu łańcucha, o kasecie nie mówiąc, a to już podchodzi zdaje się pod rekordy niejakiego morsa. U mnie jednak zaczął wreszcie przeskakiwać łańcuch, więc mam powód do wymiany napędu, a co u morsa nie jest jeszcze warunkiem wystarczającym. :)
W statystykach bikestats uplasowałem się na 54/92* miejscu.
Jeździłem ze średnią prędkością 20, 51/19.83* km/h
* - wynik 2016 roku
PS. Podsumowanie wygenerowane przez veloviewer i zamieszczone w poprzednim wpisie, obejmuje tylko kilometry zarejestrowane przez Stravę. Jako że zdarzały mi się awarie sprzętowe, lub przez zapomnienie po pauzie nie włączałem rejestracji, za miarodajne i prawdziwe mogą uchodzić tylko powyższe statystyki z Bikeststs.
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 30 grudnia 2017
Kategoria 50-100
Wyzwanie Raphy zaliczone, czyli "koniec balu panno Lalu"
Ostatnia jazda w tym roku, jutro wolne. Te pięćset kilometrów w siedem dni nie było łatwo osiągnąć, ale się udało. Więcej tego już powtarzał nie będę, to nie dla mnie. Czuję się rowerowo spełniony, ale i nieco wypalony. Czas na odpoczynek.
Podsumowania dziś robił nie będę, ale rok 2017 zapisze się w annałach jako rekordowy. Na razie niech wystarczy ta infografika ze strony www. veloviewer. com
I jeszcze to:


Poranny smog nad miastem nie pozwala dojrzeć wieżowców Warsaw Trade Tower i Warsaw Spire

Ubrane koniki skubią zmrożoną trawkę

Po 30 kilometrach zrobiłem sobie przerwę. Wprosiłem się na kawę do córki w Piasecznie. W pakiecie dostałem jeszcze makowiec

Zaraz zacznie się zjazd do Pałacu w Oborach, potem w prawo, lewo i już Gassy

A w Gassach przystań okupowana przez moczykijów i kota, który liczy na rybkę. Ale z ich rozmów wynikało, że brania dziś nie ma.

N-te zdjęcie z widokiem na Wisłę

A to też Wisła, tylko bardziej pod słońce
A na koniec:
Podsumowania dziś robił nie będę, ale rok 2017 zapisze się w annałach jako rekordowy. Na razie niech wystarczy ta infografika ze strony www. veloviewer. com
I jeszcze to:


Poranny smog nad miastem nie pozwala dojrzeć wieżowców Warsaw Trade Tower i Warsaw Spire

Ubrane koniki skubią zmrożoną trawkę

Po 30 kilometrach zrobiłem sobie przerwę. Wprosiłem się na kawę do córki w Piasecznie. W pakiecie dostałem jeszcze makowiec

Zaraz zacznie się zjazd do Pałacu w Oborach, potem w prawo, lewo i już Gassy

A w Gassach przystań okupowana przez moczykijów i kota, który liczy na rybkę. Ale z ich rozmów wynikało, że brania dziś nie ma.

N-te zdjęcie z widokiem na Wisłę

A to też Wisła, tylko bardziej pod słońce
A na koniec:
Szczęśliwego Nowego Roku!!!
height="405" width="590" frameborder="0" allowtransparency="true" scrolling="no" src="https://www.strava.com/activities/1333038199/embed/5d4ee184cf14fd0dcbc795bd93607c0d348bc08f">
- DST 79.00km
- Teren 1.00km
- Czas 04:15
- VAVG 18.59km/h
- Temperatura 2.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze























