Środa, 21 lutego 2018
Kategoria > 100
Przez Kampinoską, co się puszcza...
Luty się kończy, dzień coraz dłuższy a kilometrów nie za wiele w tym roku uciułałem. To rzecz jasna tylko i wyłącznie wina mojego lenistwa i żadne tłumaczenia tego nie zmienią. Wiem jak jest i mówię jak jest. Dlatego dziś chciałem się trochę zrehabilitować i trzasnąć przynajmniej sto. Kółka przez Tarczyn do Góry Kalwarii, z wariantem powrotu przez Gassy, tym razem nie brałem pod uwagę z uwagi na wiatr. Miało wiać z północy do płn.-wsch, a ja chciałem wracać z wiatrem. Wybrałem więc znowu trasę na zachód i z małymi modyfikacjami trasy, bo nie przez Leszno, dojechałem do Kampinosu. Później, jadąc drogą przez puszczańskie wioski dojechałem do szosy wojewódzkiej z Leszna do Nowego Dworu i po przecięciu jej, prosto do Czosnowa. Wydaje mi się, że asfalt w puszczy robi się coraz gorszy, albo to wina wąskich opon szosowych, niemniej jakoś lubię tamtędy jechać. Droga do Łomianek minęła jak z bicza strzelił, ale potem jak przed górką wjechałem na siódemkę dwóch szeryfów mnie strąbiło - w tym jeden jadący lewym pasem. Niewiele już teraz sobie z tego robię, minęły czasy gdy serce mi ze strachu stawało. Nawet mnie to nie denerwuje, zieeew....
Na koniec trasy ponieważ, pomimo to. miałem duży deficyt ruchu samochodowego wniosłem rower na Most Poniatowskiego i do domu dotarłem Alejami Jerozolimskimi przez samo centrum. Widziałem tam już konstrukcję w charakterystycznym kształcie dawnej Rotundy, ale z jezdni nie miałem jak fotografować. Polecam to uwadze Katany jak tam będzie.
Zdjęcie tylko jedno, bo jak się jeździ, to zdjęć się nie robi. A ja dziś miałem fazę na jechanie.

Takie tam Ruchale i Ruchaliki
Na koniec trasy ponieważ, pomimo to. miałem duży deficyt ruchu samochodowego wniosłem rower na Most Poniatowskiego i do domu dotarłem Alejami Jerozolimskimi przez samo centrum. Widziałem tam już konstrukcję w charakterystycznym kształcie dawnej Rotundy, ale z jezdni nie miałem jak fotografować. Polecam to uwadze Katany jak tam będzie.
Zdjęcie tylko jedno, bo jak się jeździ, to zdjęć się nie robi. A ja dziś miałem fazę na jechanie.

Takie tam Ruchale i Ruchaliki
- DST 112.00km
- Czas 05:29
- VAVG 20.43km/h
- Temperatura 0.0°C
- Sprzęt Bystry Baranek
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
Mi w ochraniaczach ciągło od podeszwy. Ten zimny wiatr daje nieźle popalić, dziś pod wiatr nie mogłem pociągnąć 20 km/h. Trzeba poczekać na dłuższe jazdy na wiosnę.
vuki - 19:41 środa, 21 lutego 2018 | linkuj
I po ptokach główna ale w ten ziąb to wyczyn większy niż latem 300 km na np. Podróżniku.
vuki - 17:43 środa, 21 lutego 2018 | linkuj
Taka zwykła setunia, a na okienko na głównej się załapałeś - gratuluję :)
Katana1978 - 15:48 środa, 21 lutego 2018 | linkuj
Komentuj