Środa, 21 sierpnia 2013
Nie lubię jeździć w taką pogodę
Na taką pogodę jak dzisiaj, górale mówią dżdża. Można też tę mokrość w powietrzu określić jako kapuśniaczek, mżawka, siąpawica. Jak zwał, tak zwał, ważne, że przypomniałem sobie jak się jeździ z mokrą dupą i chlupiącą w butach wodą. Po prostu rozkosz. Na dodatek wpadłem w pokrytą wodą sporą dziurę na Czerniakowskiej, tam gdzie estakadę rozbierają na Most Łazienkowski i ledwie się wyratowałem przed glebą. Bujnęło mnie ostro, machałem nogami jak pajac na sznurku, pewnie komicznie to wyglądało, choć mnie do śmiechu nie było. Na szczęście skończyło się tylko na strachu.
A miałem dziś nie jeździć. Padający od rana deszcz skutecznie mnie zniechęcił do wychodzenia z domu. Ale kiedy koło południa przestało u mnie padać, zdecydowałem się jednak pojechać. Miałem do załatwienia sprawę na Ursynowie i ewentualnie drugą na Targówku, ot, zwykłe zadanie kurierskie:) Już po dwóch kilometrach musiałem wyjąć z plecaka kurtkę, bo deszcz, co go nie było na Ochocie, ujawnił się na Wołoskiej. Na Ursynowie sprawy nie załatwiłem, bo pani z Ukrainy nie przyszła do pracy, na Targówku załatwiłem, czyli odebrałem kupione rzeczy. Bilans, pół na pół.
A jeździć w mokrych butach, rękawiczkach i spodenkach, zachlapanych okularach i ubłoconych nogach, naprawdę nie lubię!
Mapy nie ma, bo ważniejszy był dla mnie kontakt ze sprzedającym niż rejestracja trasy, a tych dwóch rzeczy mój telefon nie umie pogodzić. Na Ursynów jechałem najkrótsza trasa, czyli Wołoską, Al. Wilanowską, Doliną Służewiecką, Anody i Rosoła. Stamtąd na Targówek wzdłuż Wisły do Mostu Gdańskiego i potem do Wysockiego i na miejsce. Powrót tą samą drogą, za mostem Gdańskim, Konwiktorską, Andersa i Aleją Solidarności, Towarową i Grójecką do domu.
Po powrocie ciuchy do pralki, a ja do wanny - roweru już mi się czyścić nie chciało. Czy można to polubić? Ja nie polubię...


A miałem dziś nie jeździć. Padający od rana deszcz skutecznie mnie zniechęcił do wychodzenia z domu. Ale kiedy koło południa przestało u mnie padać, zdecydowałem się jednak pojechać. Miałem do załatwienia sprawę na Ursynowie i ewentualnie drugą na Targówku, ot, zwykłe zadanie kurierskie:) Już po dwóch kilometrach musiałem wyjąć z plecaka kurtkę, bo deszcz, co go nie było na Ochocie, ujawnił się na Wołoskiej. Na Ursynowie sprawy nie załatwiłem, bo pani z Ukrainy nie przyszła do pracy, na Targówku załatwiłem, czyli odebrałem kupione rzeczy. Bilans, pół na pół.
A jeździć w mokrych butach, rękawiczkach i spodenkach, zachlapanych okularach i ubłoconych nogach, naprawdę nie lubię!
Mapy nie ma, bo ważniejszy był dla mnie kontakt ze sprzedającym niż rejestracja trasy, a tych dwóch rzeczy mój telefon nie umie pogodzić. Na Ursynów jechałem najkrótsza trasa, czyli Wołoską, Al. Wilanowską, Doliną Służewiecką, Anody i Rosoła. Stamtąd na Targówek wzdłuż Wisły do Mostu Gdańskiego i potem do Wysockiego i na miejsce. Powrót tą samą drogą, za mostem Gdańskim, Konwiktorską, Andersa i Aleją Solidarności, Towarową i Grójecką do domu.
Po powrocie ciuchy do pralki, a ja do wanny - roweru już mi się czyścić nie chciało. Czy można to polubić? Ja nie polubię...


Co robią pod mostem?© yurek55

Panorama z Mostu Gdańskiego© yurek55
- DST 47.00km
- Czas 02:13
- VAVG 21.20km/h
- VMAX 36.00km/h
- Temperatura 15.0°C
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
Pod Mostem Gdańskim i sąsiednim kolejowym wydobywane są szczątki dawnych konstrukcji zniszczone w czasie obu wojen.
oelka - 19:42 środa, 21 sierpnia 2013 | linkuj
Komentuj