Wpisy archiwalne w kategorii
BAJABONGO!
Dystans całkowity: | 567.25 km (w terenie 10.00 km; 1.76%) |
Czas w ruchu: | 32:49 |
Średnia prędkość: | 17.29 km/h |
Maksymalna prędkość: | 39.00 km/h |
Suma podjazdów: | 179 m |
Suma kalorii: | 2852 kcal |
Liczba aktywności: | 18 |
Średnio na aktywność: | 31.51 km i 1h 49m |
Więcej statystyk |
Poniedziałek, 26 września 2016
Kategoria BAJABONGO!
Bajabongo po pączki
Smak sławnych pączków z cukierni na Górczewskiej 15 poznałem - wstyd przyznać - zupełnie niedawno. A że są rzeczywiście wyśmienite, robione jeszcze według przepisu mistrza cukierniczego i jej założyciela Pana Zagoździńskiego to ustaliliśmy, że kiedyś trzeba będzie kupić kilka na deser do domu. No i pojechałem dzisiaj po ten słodki specjał i co się okazało? Nie ma! Już z daleka widać było, że taboret przed drzwiami nie stoi, a to oczywisty sygnał dla wtajemniczonych, że pączki się dziś już skończyły. Kierowany irracjonalną nadzieją podjechałem bliżej, ale utrwalony w wieloletniej tradycji znak nie kłamał. Nie ma taboretu, nie ma pączków!
Tam smaży się tylko tyle pączków, ile da się sprzedać w ciągu dnia - i fajrant. Pewnie gdyby było ich więcej, to i zarobek by był większy, ale nie wszystko wokół pieniądza się obraca. Dla właścicieli bardziej liczy się jakość i renoma, niż o zysk. Tu nigdy wczorajszego pączka nikomu nie sprzedadzą, są tylko świeże, albo wcale. No i jest też ten element, pewnej niedostępności, wyjątkowości tego produktu. Ja na przykład musiałem dziś obejść się smakiem.

Kartka na drzwiach: "Pączki sprzedane" © yurek55
Na tzw. "serku wolskim" zaczęli już budować. Docelowo ma tu stanąć 130-metrowy drapacz chmur a na zachód od niego - dwa niższe biurowce. Projektuje pracownia Kuryłowicza, który choć od pięciu już lat nie żyje, to nazwisko w branży nadal ma i zamówienia lecą.

Cyrk już tu nie stanie - inwestycja na "serku wolskim" © yurek55
Tam smaży się tylko tyle pączków, ile da się sprzedać w ciągu dnia - i fajrant. Pewnie gdyby było ich więcej, to i zarobek by był większy, ale nie wszystko wokół pieniądza się obraca. Dla właścicieli bardziej liczy się jakość i renoma, niż o zysk. Tu nigdy wczorajszego pączka nikomu nie sprzedadzą, są tylko świeże, albo wcale. No i jest też ten element, pewnej niedostępności, wyjątkowości tego produktu. Ja na przykład musiałem dziś obejść się smakiem.

Kartka na drzwiach: "Pączki sprzedane" © yurek55
Na tzw. "serku wolskim" zaczęli już budować. Docelowo ma tu stanąć 130-metrowy drapacz chmur a na zachód od niego - dwa niższe biurowce. Projektuje pracownia Kuryłowicza, który choć od pięciu już lat nie żyje, to nazwisko w branży nadal ma i zamówienia lecą.

Cyrk już tu nie stanie - inwestycja na "serku wolskim" © yurek55
- DST 8.70km
- Czas 00:29
- VAVG 18.00km/h
- Temperatura 17.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 13 czerwca 2016
Kategoria <50, BAJABONGO!
Langsam..., langsam...
Ten niemiecki przymiotnik użyty w tytule ma wiele znaczeń. Według słownika ECTACO to:
-leniwy
-niepośpieszny
-nierychliwy
-nierychły
-powolny
-wolny
-powoli
Z kolei otwarty słownik polsko - niemiecki definiuje jako:
-niemrawy
-nieskory
-opieszały
-pomału
-ślamazarny
-wolno
-wysączać
To tyle co mogę o swoim "treningu" dzisiejszym napisać. Cytując pewnego posła poprzedniej kadencji: "nie chciałem spocić koszuli".:)
PS. Na Agrykoli miałem trzeci czas, a na segmencie "Agrykola połowa" - personal record i 1402 miejsce;)

Na Powiślu © yurek55

Stacja metra Świętokrzyska © yurek55

Niespotykany widok we współczesnych wieżowcach - otwarte okna PKiN © yurek55
-leniwy
-niepośpieszny
-nierychliwy
-nierychły
-powolny
-wolny
-powoli
Z kolei otwarty słownik polsko - niemiecki definiuje jako:
-niemrawy
-nieskory
-opieszały
-pomału
-ślamazarny
-wolno
-wysączać
To tyle co mogę o swoim "treningu" dzisiejszym napisać. Cytując pewnego posła poprzedniej kadencji: "nie chciałem spocić koszuli".:)
PS. Na Agrykoli miałem trzeci czas, a na segmencie "Agrykola połowa" - personal record i 1402 miejsce;)

Na Powiślu © yurek55

Stacja metra Świętokrzyska © yurek55

Niespotykany widok we współczesnych wieżowcach - otwarte okna PKiN © yurek55
- DST 25.86km
- Czas 02:00
- VAVG 12.93km/h
- Temperatura 24.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 15 października 2015
Kategoria BAJABONGO!, <50
Baja-bongo w porywach wiatru
Dziś miałem wyznaczoną wizytę u dentystki na taką godzinę, że nie bardzo mogłem pojechać gdzieś dalej. I dobrze. Wracając do domu wybrałem trasę nieco dookoła i nieźle odczułem siłę porywów wiatru. Dobrze, że nigdzie się nie spieszyłem i mogłem sobie pozwolić na jazdę 10km/h, bo szybciej nie dawałem rady. I tak się niespiesznie toczyłem do domu, po dawno nie odwiedzanych terenach, aż się dotoczyłem.

Dróżka wśród brzózek © yurek55

Tajemnicze uprawy © yurek55

Ulica Sochaczewska w budowie © yurek55

Nieczynny przejazd w Gołąbkach © yurek55

Posag 7 Panien w Ursusie © yurek55

Dróżka wśród brzózek © yurek55

Tajemnicze uprawy © yurek55

Ulica Sochaczewska w budowie © yurek55

Nieczynny przejazd w Gołąbkach © yurek55

Posag 7 Panien w Ursusie © yurek55
- DST 34.00km
- Czas 01:59
- VAVG 17.14km/h
- VMAX 34.00km/h
- Temperatura 10.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 26 sierpnia 2015
Kategoria BAJABONGO!, całe NIC
Do sklepu
Kupiłem butapren
- DST 8.37km
- Czas 00:30
- VAVG 16.74km/h
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 24 sierpnia 2015
Kategoria <50, BAJABONGO!
Po ulicach i podwórkach, czyli pitu-pitu
Po mieście, na rozruszanie kości i przy okazji załatwienie sprawy w przychodni. Gorąco, nie to co nad morzem.
- DST 37.48km
- Czas 02:06
- VAVG 17.85km/h
- VMAX 35.90km/h
- Temperatura 28.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 21 marca 2015
Kategoria <50, BAJABONGO!, Sobotnio
Baja-bongo, pitu-pitu...
Jak się nie chce jeździć, to nawet taka pogoda jak dziś, nie pomoże.

Uwaga drzewo! - (dotyczy rowerzystów) © yurek55

Remont wiaduktu - kontynuacja © yurek55

Plac bez Zamku © yurek55

Dziura po "Sezamie" © yurek55

„Tu zaszła zmiana w scenach mojego widzenia” © yurek55

II linia metra "Świętokrzyska" © yurek55

Uwaga drzewo! - (dotyczy rowerzystów) © yurek55

Remont wiaduktu - kontynuacja © yurek55

Plac bez Zamku © yurek55

Dziura po "Sezamie" © yurek55

„Tu zaszła zmiana w scenach mojego widzenia” © yurek55

II linia metra "Świętokrzyska" © yurek55
- DST 27.00km
- Czas 01:25
- VAVG 19.06km/h
- VMAX 39.00km/h
- Temperatura 14.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 8 września 2014
Kategoria <50, BAJABONGO!
Spacerkiem
Po roku z hakiem od naprawy dachu w moim samochodzie, pojawiły się pod lakierem wybrzuszenia. W warsztacie nie robili problemów z uznaniem gwarancji i dziś zostawiłem u nich samochód do poprawki. Wracałem oczywiście rowerem, ale zupełnie nie szła mi ta jazda - i nie sądzę, by była to tylko kwestia "cywilnych" ciuchów i sandałów na nogach. Dość powiedzieć, że siedem kilometrów jechałem czterdzieści minut...
W domu uznałem, że nie ma po co zmuszać się do jazdy i skoro wychodzi tak kiepsko, to lepiej odpuścić. Przecież nie jestem wyczynowcem i żadnego planu treningowego nie muszę realizować. Nic na siłę. Jednak piękna pogoda za oknem sprawiła, że mi się w końcu szkoda zrobiło i uznałem, że przejadę się chociaż kawałek. Nie ubierałem się rowerowo, tylko tak jak stałem wsiadłem i pojechałem. Chyba podświadomie wybierałem miejsca gdzie są drogi rowerowe, a przy moim tempie, w ogóle nie przeszkadzali mi piesi na nich, ani jadący "po angielsku" rowerzyści na Veturillo. I tak nie spiesząc się przejechałem kolejne dwadzieścia cztery kilometry i tym dystansem zakończyłem swój "ultramaraton".
A w ramach poprawienia (sobie) humoru dodam, że w sobotę przekroczyłem osiem tysięcy kilometrów w tym roku.

Z Mostu Świętokrzyskiego widok na Stadion metro Powiśle © yurek55

Naturalny łuk triumfalny © yurek55

Już gotowa ddr na Słomińskiego © yurek55

Łoś na Prymasa Tysiąclecia © yurek55
W domu uznałem, że nie ma po co zmuszać się do jazdy i skoro wychodzi tak kiepsko, to lepiej odpuścić. Przecież nie jestem wyczynowcem i żadnego planu treningowego nie muszę realizować. Nic na siłę. Jednak piękna pogoda za oknem sprawiła, że mi się w końcu szkoda zrobiło i uznałem, że przejadę się chociaż kawałek. Nie ubierałem się rowerowo, tylko tak jak stałem wsiadłem i pojechałem. Chyba podświadomie wybierałem miejsca gdzie są drogi rowerowe, a przy moim tempie, w ogóle nie przeszkadzali mi piesi na nich, ani jadący "po angielsku" rowerzyści na Veturillo. I tak nie spiesząc się przejechałem kolejne dwadzieścia cztery kilometry i tym dystansem zakończyłem swój "ultramaraton".
A w ramach poprawienia (sobie) humoru dodam, że w sobotę przekroczyłem osiem tysięcy kilometrów w tym roku.

Z Mostu Świętokrzyskiego widok na Stadion metro Powiśle © yurek55

Naturalny łuk triumfalny © yurek55

Już gotowa ddr na Słomińskiego © yurek55

Łoś na Prymasa Tysiąclecia © yurek55
- DST 32.40km
- Czas 02:05
- VAVG 15.55km/h
- Temperatura 24.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 3 września 2014
Kategoria 50-100, BAJABONGO!
Do fryzjera
Koniecznie muszę wprowadzić nową kategorię w moim blogu pod umowną nazwą "bajabongo". Wiadomo o co chodzi - o takie jazdy jak dziś, ze średnią ledwo powyżej 16km/h. A plany rano miałem bardzo dalekosiężne, tak na >100 - i dzida od startu do mety. Niestety jak otworzyłem komputer, by wytyczyć i zoptymalizować trasę, to jakoś nie wiedzieć kiedy zrobiło się prawie wpół do jedenastej. Tym sposobem rozwiązał się problem dalekiej trasy i postanowiłem w takim razie wreszcie sprawdzić, jak wygląda strzyżenie za dziesięć złotych w Galerii Ursynów. (Sprawdziłem - i jestem zadowolony). Ponieważ odległość niezbyt wymagająca i raczej mało ambitna, to chociaż trasę postanowiłem sobie urozmaicić i dojechać na miejsce przez Las Kabacki, tym razem od Puławskiej. Ale wcześniej jadąc Poleczki, też w ramach poznawania nowych dróg, nie pojechałem do Puławskiej, tylko skręciłem w Poloneza i... odkryłem cmentarz na Wyczółkach. Ta najmłodsza nekropolia Warszawy założona w 1994 roku, jest cmentarzem parafialnym grabowskiej parafii pod wezwaniem św. Zofii Barat. Najbardziej zaskoczyły mnie tam nagrobki, wszystkie jak nie granit, to marmur, bogactwo aż bije po oczach. A druga rzecz, to porządek i symetria, ale tu nie ma się co dziwić, skoro ktoś od początku tego pilnuje. Jednak na starych cmentarzach jest to niespotykane.

Wiceminister kultury Tomasz Merta © yurek55

Tomasz Merta lat 44 © yurek55

Granit, marmur i rower © yurek55

Marmur i granit © yurek55

Siostry zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa Sacre Coeur © yurek55

Są jeszcze wolne miejsca © yurek55
Tak się rozleniwiłem i wybiłem z rytmu jazdy tym łażeniem po cmentarzu w słoneczku i ciepełku, że kolejne kilometry pokonywałem kręcąc z zawrotną prędkością 16 - 18, no góra 20 km/h. Ale za to do Puławskiej dojechałem nowymi, nieznanymi drogami. Do drogi przez las też w końcu trafiłem i po niedługim czasie byłem na Ursynowie. Stamtąd już tylko krok do Powsina, tym razem ulicą Podgrzybków, a dalej postanowiłem przebić się jakoś nad Wisłę, do ulubionego szlaku Wałem Zawadowskim. Od tej strony nie było to proste, bo chciałem utrzymać z grubsza kierunek na Warszawę, a nie na Gassy. Nawigowałem utrzymując kierunek przy pomocy słońca, jadąc często gęsto polnymi drogami, szutrami, betonkami, trelinkami - tylko kocich łbów nie napotkałem po drodze.
Jadąc od strony pól, z daleka zobaczyłem budynek o bardzo ciekawej linii dachu, podjeżdżając bliżej zobaczyłem, że cały dom ma niespotykany kształt. Niestety posiadłość jest tak rozległa, że zdjęcie z mojej "małpki" nie pokazuje wiele, ale wstawiam dla ilustracji zdjęcie satelitarne. Teren jest naszpikowany kamerami, a od bramy do domu jest pewnie ze sto metrów, ciekawe, kto tam mieszka?

Posiadłość przy ulicy Ruczaj © yurek55

Kulisty dach © yurek55

Widok z góry © yurek55
W końcu dojechałem do Wału, ale po dojechaniu do Mostu Siekierkowskiego pojechałem dalej prosto aż do ulicy Rodzynkowej. Tam znalazłem skromną tablicę upamiętniającą desant I Armii Wojska Polskiego we wrześniu 1944 roku.

Miejsce pamięci na Siekierkach © yurek55
"TU WE WRZEŚNIU 1944 ROKU STOCZYLI WALKĘ ŻOŁNIERZE BOHATERSKIEGO DESANTU PIERWSZEJ ARMII WP SPIESZĄCEGO Z POMOCĄ POWSTAŃCOM WARSZAWY"
Na Czerniakowskiej przeoczyłem odpowiedni skręt i nie zaliczyłem Monte Agricola, ale podjazd Myśliwiecką i Górnośląską też skutecznie odbiera mi oddech i do Wiejskiej dojeżdżam 8 - 10 km/h. Pokręciłem się trochę po ulicach, bo nie byłem zdecydowany którędy jechać i w końcu postanowiłem zobaczyć co słychać na "Koszykach". I co zobaczyłem? Hali wprawdzie nie odbudowują, ale wszystkie okoliczne bloki w pajęczynie rusztowań, a na terenie hali zaplecze budowy - kontenery socjalne. Rusztowania stoją przy tzw. "ślepych ścianach", a na budynku Koszykowa 59 na ścianie zamontowano jakieś jakby prowadnice? Nie wiem o co chodzi, może chcą tam stawiać "plomby"? Oelka będzie wiedział.

Rusztowania na budynkach wokół hali na "Koszykach" © yurek55

Koszykowa 59 © yurek55
O dzisiejszym wyjeździe mogę powiedzieć, że był spokojny, rekreacyjny, spacerowy - czyli BAJABONGO!

Wiceminister kultury Tomasz Merta © yurek55

Tomasz Merta lat 44 © yurek55

Granit, marmur i rower © yurek55

Marmur i granit © yurek55

Siostry zgromadzenia Najświętszego Serca Jezusa Sacre Coeur © yurek55

Są jeszcze wolne miejsca © yurek55
Tak się rozleniwiłem i wybiłem z rytmu jazdy tym łażeniem po cmentarzu w słoneczku i ciepełku, że kolejne kilometry pokonywałem kręcąc z zawrotną prędkością 16 - 18, no góra 20 km/h. Ale za to do Puławskiej dojechałem nowymi, nieznanymi drogami. Do drogi przez las też w końcu trafiłem i po niedługim czasie byłem na Ursynowie. Stamtąd już tylko krok do Powsina, tym razem ulicą Podgrzybków, a dalej postanowiłem przebić się jakoś nad Wisłę, do ulubionego szlaku Wałem Zawadowskim. Od tej strony nie było to proste, bo chciałem utrzymać z grubsza kierunek na Warszawę, a nie na Gassy. Nawigowałem utrzymując kierunek przy pomocy słońca, jadąc często gęsto polnymi drogami, szutrami, betonkami, trelinkami - tylko kocich łbów nie napotkałem po drodze.
Jadąc od strony pól, z daleka zobaczyłem budynek o bardzo ciekawej linii dachu, podjeżdżając bliżej zobaczyłem, że cały dom ma niespotykany kształt. Niestety posiadłość jest tak rozległa, że zdjęcie z mojej "małpki" nie pokazuje wiele, ale wstawiam dla ilustracji zdjęcie satelitarne. Teren jest naszpikowany kamerami, a od bramy do domu jest pewnie ze sto metrów, ciekawe, kto tam mieszka?

Posiadłość przy ulicy Ruczaj © yurek55

Kulisty dach © yurek55

Widok z góry © yurek55
W końcu dojechałem do Wału, ale po dojechaniu do Mostu Siekierkowskiego pojechałem dalej prosto aż do ulicy Rodzynkowej. Tam znalazłem skromną tablicę upamiętniającą desant I Armii Wojska Polskiego we wrześniu 1944 roku.

Miejsce pamięci na Siekierkach © yurek55
"TU WE WRZEŚNIU 1944 ROKU STOCZYLI WALKĘ ŻOŁNIERZE BOHATERSKIEGO DESANTU PIERWSZEJ ARMII WP SPIESZĄCEGO Z POMOCĄ POWSTAŃCOM WARSZAWY"
Na Czerniakowskiej przeoczyłem odpowiedni skręt i nie zaliczyłem Monte Agricola, ale podjazd Myśliwiecką i Górnośląską też skutecznie odbiera mi oddech i do Wiejskiej dojeżdżam 8 - 10 km/h. Pokręciłem się trochę po ulicach, bo nie byłem zdecydowany którędy jechać i w końcu postanowiłem zobaczyć co słychać na "Koszykach". I co zobaczyłem? Hali wprawdzie nie odbudowują, ale wszystkie okoliczne bloki w pajęczynie rusztowań, a na terenie hali zaplecze budowy - kontenery socjalne. Rusztowania stoją przy tzw. "ślepych ścianach", a na budynku Koszykowa 59 na ścianie zamontowano jakieś jakby prowadnice? Nie wiem o co chodzi, może chcą tam stawiać "plomby"? Oelka będzie wiedział.

Rusztowania na budynkach wokół hali na "Koszykach" © yurek55

Koszykowa 59 © yurek55
O dzisiejszym wyjeździe mogę powiedzieć, że był spokojny, rekreacyjny, spacerowy - czyli BAJABONGO!
- DST 54.00km
- Teren 8.00km
- Czas 03:14
- VAVG 16.70km/h
- Temperatura 20.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze