Wpisy archiwalne w kategorii
50-100
| Dystans całkowity: | 69107.22 km (w terenie 1408.00 km; 2.04%) |
| Czas w ruchu: | 3435:49 |
| Średnia prędkość: | 20.06 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 132.12 km/h |
| Suma podjazdów: | 88997 m |
| Suma kalorii: | 1013207 kcal |
| Liczba aktywności: | 1024 |
| Średnio na aktywność: | 67.49 km i 3h 21m |
| Więcej statystyk | |
Sobota, 1 marca 2014
Kategoria 50-100
Pierwsza jazda Kandsem Maestro
Wczoraj w niedużej paczce 140x80x20, przyszedł przemyślnie zapakowany rower.

Trochę obawiałem się, że nie dam rady, ale "nie święci garnki lepią". Udało mi się jakoś złożyć go do kupy - tu jeszcze bez siodełka i pedałów.

Siodełka są dwa przez przeoczenie pakującego, ale odsyłać nie będę - założyłem Kellys, Vader został na później.
Dziś przyszedł czas na pierwszy test drogowy i wyszły pewne irytujące drobiazgi, które nie pozwoliły do końca cieszyć się z jazdy. Winą jest tu oczywiście brak profesjonalnego serwisu przedsprzedażnego, bo ja przecież nie jestem mechanikiem rowerowym. Najpierw usłyszałem cykliczne ciche stukanie gdy, łańcuch był na największym kole z przodu tzw. "blacie". Przyczyna dość banalna, co widać na zdjęciu poniżej - za długa linka przerzutki przedniej. Widać tu również, że już zdążył odpaść odblask od pedału...
Mankamentem było również ocieranie łańcucha o prowadnicę przedniej przerzutki, na dwóch najmniejszych kółkach kasety - kwestia regulacji. A do tego, że gripy są niewygodne byłem przygotowany, podkreślali to wszyscy użytkownicy, będzie to pierwszy element do wymiany.
Oczywiście kilka minut w warsztacie zlikwiduje te niedoróbki, ale nowy rower nie powinien ich mieć. A poza tym jest piękny i świetnie jeździ, a nazwałem go Dar Losu.

Trochę obawiałem się, że nie dam rady, ale "nie święci garnki lepią". Udało mi się jakoś złożyć go do kupy - tu jeszcze bez siodełka i pedałów.

Siodełka są dwa przez przeoczenie pakującego, ale odsyłać nie będę - założyłem Kellys, Vader został na później.
Dziś przyszedł czas na pierwszy test drogowy i wyszły pewne irytujące drobiazgi, które nie pozwoliły do końca cieszyć się z jazdy. Winą jest tu oczywiście brak profesjonalnego serwisu przedsprzedażnego, bo ja przecież nie jestem mechanikiem rowerowym. Najpierw usłyszałem cykliczne ciche stukanie gdy, łańcuch był na największym kole z przodu tzw. "blacie". Przyczyna dość banalna, co widać na zdjęciu poniżej - za długa linka przerzutki przedniej. Widać tu również, że już zdążył odpaść odblask od pedału...
Mankamentem było również ocieranie łańcucha o prowadnicę przedniej przerzutki, na dwóch najmniejszych kółkach kasety - kwestia regulacji. A do tego, że gripy są niewygodne byłem przygotowany, podkreślali to wszyscy użytkownicy, będzie to pierwszy element do wymiany.
Oczywiście kilka minut w warsztacie zlikwiduje te niedoróbki, ale nowy rower nie powinien ich mieć. A poza tym jest piękny i świetnie jeździ, a nazwałem go Dar Losu.
- DST 50.00km
- Czas 02:44
- VAVG 18.29km/h
- Temperatura 4.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Po Warszawie, po przemyśle...
Do ulicy Szeligowskiej, gdzie właściwie zaczynają się przedmieścia Warszawy mam 7,5 kilometra. To bardzo dobry kierunek do zaczynania wycieczek, odkryty niedawno, ale już wielokrotnie przetestowany. Można wybrać wariant daleki, pozamiejski do Leszna, czy nawet do Kampinosu i powrót od północy, albo krótszy, miejski do Starych Babic i powrót od zachodu. Jest też mnóstwo wariantów pośrednich; można jechać do Izabelina, Truskawia, Mariewa - wybór tras jest, do wyboru do koloru.
A co do mojej dzisiejszej wycieczki, to - jak widać z mapy - zastosowałem wariant skrócony.
Na lekkim zakolu Wisły, gdzieś na wysokości Lasku Bielańskiego, taki oto zaskakujący widok. Lodowe tafle poukładane przez nurt rzeki na brzegu.

Brzeg wiślany © yurek55

Zator lodowy © yurek55

Lód przy praskim brzegu Wisły © yurek55

Stare Miasto - widok z Mostu Śląsko-Dąbrowskiego © yurek55
Przejeżdżając koło Fabryki Samochodów Osobowych i widząc postępy w wyburzaniu kolejnych obiektów, ze smutkiem pomyślałem o polityce przemysłowej naszego kraju. Ale skoro już pierwszy minister przemysłu z lat 90., Tadeusz Syryjczyk, uważał, że najlepszą polityką przemysłową jest jej brak... To wyznaczyło kierunek następnym rządom. A przecież gospodarka oparta na usługach to mit. Biedna i zacofana przedwojenna Polska zbudowała COP i Gdynię, żeby przywołać pierwsze z brzegu przykładu, a co zbudowała nam III Rzeczpospolita? Co to za kraj bez przemysłu opartego na własnej myśli technicznej?, jakiś Bantustan, czarna Afryka normalnie... Tylko kolonizatorzy nie przywożą perkalu i paciorków, ale inne wyroby ze swoich fabryk.

Kolejna wyburzona hala FSO © yurek55
Została część biurowa, ale też niedługo. Szkoda gadać...

Szyb windowy na Trasie W -Z © yurek55
A co do mojej dzisiejszej wycieczki, to - jak widać z mapy - zastosowałem wariant skrócony.
Na lekkim zakolu Wisły, gdzieś na wysokości Lasku Bielańskiego, taki oto zaskakujący widok. Lodowe tafle poukładane przez nurt rzeki na brzegu.

Brzeg wiślany © yurek55

Zator lodowy © yurek55

Lód przy praskim brzegu Wisły © yurek55

Stare Miasto - widok z Mostu Śląsko-Dąbrowskiego © yurek55
Przejeżdżając koło Fabryki Samochodów Osobowych i widząc postępy w wyburzaniu kolejnych obiektów, ze smutkiem pomyślałem o polityce przemysłowej naszego kraju. Ale skoro już pierwszy minister przemysłu z lat 90., Tadeusz Syryjczyk, uważał, że najlepszą polityką przemysłową jest jej brak... To wyznaczyło kierunek następnym rządom. A przecież gospodarka oparta na usługach to mit. Biedna i zacofana przedwojenna Polska zbudowała COP i Gdynię, żeby przywołać pierwsze z brzegu przykładu, a co zbudowała nam III Rzeczpospolita? Co to za kraj bez przemysłu opartego na własnej myśli technicznej?, jakiś Bantustan, czarna Afryka normalnie... Tylko kolonizatorzy nie przywożą perkalu i paciorków, ale inne wyroby ze swoich fabryk.

Kolejna wyburzona hala FSO © yurek55
Została część biurowa, ale też niedługo. Szkoda gadać...

Szyb windowy na Trasie W -Z © yurek55
- DST 50.53km
- Czas 03:31
- VAVG 14.37km/h
- Temperatura 7.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Zwykła wycieczka
O takich wyjazdach właściwie nie ma co pisać. Jedyna godna uwagi rzecz, jak się przydarzyła, to pomylenie drogi. Tak dawno nie wracałem ulicą Dzieci Warszawy w Ursusie, że postanowiłem zobaczyć, czy jest już jakiś przejazd do Alej Jerozolimskich. Tylko zamiast Alejami, pojechałem oddaną ulicą Nowolazurową, bo była odśnieżona (wyjątek!) ścieżka rowerowa, a ja miałem pomroczność jasną i myślałem, że to ddr wzdłuż Alej. Dopiero jak zobaczyłem tablicę "Ursus"na wiadukcie, zawróciłem i Ryżową dotarłem na właściwą drogę. Nie chlupało mi dziś w butach, tylko standardowo zmarzły stopy i dłonie.

Ursus - Niedźwiadek bogaty w stojaki, zamontowano ich przy tej stacji pięćdziesiąt. Czyli można wygodnie zamocować do nich sto rowerów. Ciekawe jak zostało obliczone zapotrzebowanie na tyle jednośladów? Jakiego wzoru czy algorytmu użyto? Zapewne zostanie to słodką tajemnicą zamawiającego i projektanta.

Sezon zimowy w pełni, tylko gdzie snieg? Górka Szczęśliwicka © yurek55

Ursus - Niedźwiadek bogaty w stojaki, zamontowano ich przy tej stacji pięćdziesiąt. Czyli można wygodnie zamocować do nich sto rowerów. Ciekawe jak zostało obliczone zapotrzebowanie na tyle jednośladów? Jakiego wzoru czy algorytmu użyto? Zapewne zostanie to słodką tajemnicą zamawiającego i projektanta.

Sezon zimowy w pełni, tylko gdzie snieg? Górka Szczęśliwicka © yurek55
- DST 54.00km
- Czas 02:50
- VAVG 19.06km/h
- Temperatura -0.3°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Znowu Szeligowską
Polubiłem jazdę w tamtym kierunku, po 9 kilometrach jestem poza Warszawą i dalej jadę już przez wsie. Na zdjęciach widać to dokładnie, z tym, że dziś nie ma pól i łąk, a są poczciwe kokoszki. Choć jak się dobrze przyjrzeć i puścić trochę wodze fantazji, to okazuje się, że takie całkiem zwyczajne, to one nie są.

W Macierzyszu kury chodzą © yurek55
Ta na przykład przykuwa uwagę swoją fantazyjną fryzurą, wzorowaną na uczesaniu najsłynniejszego polskiego detektywa.

Fryzura a'la Rutkowski © yurek55
Tu z kolei, na głowie tradycyjny grzebień, ale ta wyciągnięta noga, to przecież krok do menueta, prawda? Albo może próba poloneza przed studniówką? No, nie wiem...

Stąpam z gracją © yurek55
A co do samej jazdy, to udało mi się wjechać do Warszawy ulicą Arkuszową, co było moim zamiarem i co zasługuje na zapisanie. Tym razem ulubioną drogę opuściłem już w Wieruszewie, skręcając na Babice Nowe i Stare i przez Izabelin i Mościska trafiłem na Żoliborz. I NIE ZABŁĄDZIŁEM !!!
Pętlę zamykałem jadąc przez centrum miasta i tam urywa się ślad, bo wyłączył mi się telefon. Odkryłem to w Alejach Niepodległości gdy chciałem zadzwonić, a tu... ekran z klawiaturą i żądanie wpisania PIN-u. Wpisałem, zadzwoniłem, włączyłem zapis trasy i pojechałem dalej. To już któryś raz robi mi taki numer, ale nie mogę się zdecydować na oddanie go do serwisu. Przecież szybciej niż w dwa tygodnie go nie zrobią, a mnie potrzebne są aplikacje i informacje w nim zapisane. No trudno, jeszcze dwa, trzy miesiące się przemęczę i będzie nowy.

W Macierzyszu kury chodzą © yurek55
Ta na przykład przykuwa uwagę swoją fantazyjną fryzurą, wzorowaną na uczesaniu najsłynniejszego polskiego detektywa.

Fryzura a'la Rutkowski © yurek55
Tu z kolei, na głowie tradycyjny grzebień, ale ta wyciągnięta noga, to przecież krok do menueta, prawda? Albo może próba poloneza przed studniówką? No, nie wiem...

Stąpam z gracją © yurek55
A co do samej jazdy, to udało mi się wjechać do Warszawy ulicą Arkuszową, co było moim zamiarem i co zasługuje na zapisanie. Tym razem ulubioną drogę opuściłem już w Wieruszewie, skręcając na Babice Nowe i Stare i przez Izabelin i Mościska trafiłem na Żoliborz. I NIE ZABŁĄDZIŁEM !!!
Pętlę zamykałem jadąc przez centrum miasta i tam urywa się ślad, bo wyłączył mi się telefon. Odkryłem to w Alejach Niepodległości gdy chciałem zadzwonić, a tu... ekran z klawiaturą i żądanie wpisania PIN-u. Wpisałem, zadzwoniłem, włączyłem zapis trasy i pojechałem dalej. To już któryś raz robi mi taki numer, ale nie mogę się zdecydować na oddanie go do serwisu. Przecież szybciej niż w dwa tygodnie go nie zrobią, a mnie potrzebne są aplikacje i informacje w nim zapisane. No trudno, jeszcze dwa, trzy miesiące się przemęczę i będzie nowy.
- DST 54.57km
- Czas 02:32
- VAVG 21.54km/h
- Temperatura 6.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 2 stycznia 2014
Kategoria Piaseczno/Ursynów, 50-100, kurierowo
Piaseczno i wokół Piaseczna
Pierwszy wpis tegoroczny i bez zdjęć ani pełnej mapy. No cóż, tak wyszło... Mapa jest tylko w jedną stronę, w drugą się nie włączyła, a zdjęć nie robiłem, bo nie wziąłem aparatu. Najpierw pojechałem do Lidla bo rzucili atrakcyjny towar, a przy okazji drobne sprawunki spożywcze zrobiłem. Wróciłem, rozpakowałem plecak, zjadłem śniadanie i pojechałem do Piaseczna zawieźć zdobyty deficytowy towar:) Najlepsza droga jest teraz wzdłuż ogrodzenia lotniska i trasy S79 z tym, że dotychczas wracałem nią do Warszawy, dziś pojechałem w drugą stronę. Trochę modyfikując trasę dojechałem do Puławskiej, a dalej już jak zwykle. Wracać chciałem nad Wisłą Wałem Zawadowskim, ale tak kompletnie pomyliłem kierunki w samym Piasecznie, że znalazłem się i w Żabieńcu i w Jesówce i w jakimś Jazgarzewie wreszcie jak zobaczyłem drogowskaz na Grójec, Gołków albo centrum, to wybrałem to ostatnie i znów znalazłem się niemal w punkcie wyjścia. Z topografią zawsze mam kłopoty, a na dodatek telefon znów odmówił współpracy, więc dalszą drogę do domu pokonałem tradycyjnie Puławską.
Pokaż Do Piaseczna na większej mapie
Pokaż Do Piaseczna na większej mapie
- DST 55.00km
- Czas 03:05
- VAVG 17.84km/h
- Temperatura 1.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze























