Wpisy archiwalne w kategorii
50-100
| Dystans całkowity: | 72050.55 km (w terenie 1408.00 km; 1.95%) |
| Czas w ruchu: | 3584:30 |
| Średnia prędkość: | 20.05 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 132.12 km/h |
| Suma podjazdów: | 98160 m |
| Suma kalorii: | 1256240 kcal |
| Liczba aktywności: | 1068 |
| Średnio na aktywność: | 67.46 km i 3h 21m |
| Więcej statystyk | |
Do Rejentówki i z powrotem. Czasówka
Pojechałem i wróciłem najkrótszą i najprostszą drogą, więc nie ma sensu umieszczać mapki przejazdu. Ale za to podzieliłem zapis endomondo na dwie części, aby można było porównać mierzone parametry.
Ponieważ odległość wyszła identyczna, a prędkości średnie się różnią, widać jak to wpływa na zużycie kalorii, czy nawodnienie. Mnie wystarczył litr wody w obie strony, a nie sugerowane przez endomondo prawie trzy i pół. Wiszący w powietrzu deszcz i groźba burzy zapowiadanej przez synoptyków sprawiły, że jechałem prawie jak "czasówkę", bez przystanków, zwalniania i rozglądania się. Zresztą nie było za czym, bo trasa nudna i znana na wylot. W powrotnej drodze starałem się przestrzegać przepisów, ale droga dla rowerów po prawej stronie Radzymińskiej i Alei Solidarności, jest jak Józek z piosenki Bajmu - pojawia się i znika. Kilka razy zjeżdżałem na ddr po to, by zaraz wracać na jezdnię, aż po paru kilometrach w końcu zrezygnowałem z wypatrywania rowerowych znaków i do Wileńskiego dojechałem jezdnią.
Po powrocie do domu jeszcze raz na chwilkę wyjechałem, tym razem do pobliskiego sklepu. Od razu nie mogłem zrobić zakupów, bo blokady do roweru nie wziąłem, a zostawienie roweru bez zabezpieczenia, nie wchodzi w grę.
Napis: "Zmieniamy Warszawę, teraz czas na bulwary wiślane. Do zobaczenia niedługo." zmieniano już kilka razy, bo wypłowiał i się porwał. Łatwiej zmienia banery niż Warszawę, nasza bufetowa.
Listopad 2013

Zmieniamy Warszawę-teraz czas na bulwary wiślane.Do zobaczenia niedługo © yurek55
Sierpień 2014

Bulwary wiślane - zmieniamy Warszawę © yurek55
Ponieważ odległość wyszła identyczna, a prędkości średnie się różnią, widać jak to wpływa na zużycie kalorii, czy nawodnienie. Mnie wystarczył litr wody w obie strony, a nie sugerowane przez endomondo prawie trzy i pół. Wiszący w powietrzu deszcz i groźba burzy zapowiadanej przez synoptyków sprawiły, że jechałem prawie jak "czasówkę", bez przystanków, zwalniania i rozglądania się. Zresztą nie było za czym, bo trasa nudna i znana na wylot. W powrotnej drodze starałem się przestrzegać przepisów, ale droga dla rowerów po prawej stronie Radzymińskiej i Alei Solidarności, jest jak Józek z piosenki Bajmu - pojawia się i znika. Kilka razy zjeżdżałem na ddr po to, by zaraz wracać na jezdnię, aż po paru kilometrach w końcu zrezygnowałem z wypatrywania rowerowych znaków i do Wileńskiego dojechałem jezdnią.
Po powrocie do domu jeszcze raz na chwilkę wyjechałem, tym razem do pobliskiego sklepu. Od razu nie mogłem zrobić zakupów, bo blokady do roweru nie wziąłem, a zostawienie roweru bez zabezpieczenia, nie wchodzi w grę.
Napis: "Zmieniamy Warszawę, teraz czas na bulwary wiślane. Do zobaczenia niedługo." zmieniano już kilka razy, bo wypłowiał i się porwał. Łatwiej zmienia banery niż Warszawę, nasza bufetowa.
Listopad 2013

Zmieniamy Warszawę-teraz czas na bulwary wiślane.Do zobaczenia niedługo © yurek55
Sierpień 2014

Bulwary wiślane - zmieniamy Warszawę © yurek55
- DST 71.27km
- Teren 1.00km
- Czas 02:57
- VAVG 24.16km/h
- Temperatura 21.5°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 4 sierpnia 2014
Kategoria 50-100
Samotna ucieczka przed peletonem
Wczoraj pewien młody pasjonat kolarstwa, zachęcając na swoim blogu do kibicowania zawodnikom napisał, że o 15.30 będą w Warszawie. Ponieważ przed południem nie miałem czasu na jazdę, pomyślałem sobie, że pojadę na trasę etapu i uciekając przed peletonem przejadę fragment trasy.

Strażacy z OSP Borzęcin obstawiają trasę © yurek55
W Borzęcinie uznałem, że skoro za godzinę kolarze mają być w Warszawie, to pewnie gdzieś na trasie mnie dogonią i trzeba będzie zjechać i się zatrzymać. Nawet mi to odpowiadało, bo barwny kolarski peleton na żywo i z bliska ostatnio widziałem, jak radiowe relacje z Wyścigu Pokoju gromadziły tłumy, pod redakcją "Trybuny Ludu" na Placu Starynkiewicza.
Ale tymczasem poczułem się jak samotny uciekinier z peletonu więc zignorowałem znak C-13/C-16 i cisnąłem ile wlezie. Policjanci gęsto rozstawieni na trasie, uznali mnie widocznie za uczestnika wyścigu i nie reagowali, więc lotną premię w Babicach przejechałem prze akompaniamencie oklasków i wiwatów publiczności.

Lotna premia w Babicach © yurek55

Wiwatujące tłumy kibiców © yurek55
Oklaski i doping towarzyszyły mi niemal do Powstańców Śląskich, ale na Górczewskiej musiałem zjechać z jezdni, bo na dalszą życzliwą neutralność policjantów obstawiających trasę, wolałem nie liczyć. Ich wyrozumiałość też ma granice, a znak "zakaz jazdy rowerem" jestjakby bezwzględnie obowiązujący. W końcu dotarłem w okolice Placu Teatralnego, gdzie usytuowano metę dzisiejszego etapu i własciwie od razu zacząłem żałować, że tam jestem. Pogrodzone wszystko barierkami, ochroniarze zawracają, tłum ludzi nie daje przejść, a co dopiero przejechać, a na dodatek spiker zawodów akurat podał informację, że kolarze do mety mają jeszcze "tylko" czterdzieści kilometrów. Postarałem się wydostać stamtąd jak najszybciej i udałem się prosto do domu. Nie zobaczyłem więc ani kolarzy, ani peletonu, ani finiszu, ani dekoracji - ale specjalnie nie żałuję. Nie rozumiem tylko i nie zrozumiem, dlaczego od rana zamknięte było centrum Warszawy i dlaczego na Marszałkowskiej zatrzymali tramwaje i kazali ludziom iść na piechotę pomimo, że do przyjazdu peletonu była jeszcze bita godzina. Kierowcy cały dzień stali w gigantycznych korkach, nie wiadomo po co, pasażerowie jak sądzę, też nie byli zachwyceni atrakcjami zgotowanymi przez Tour de Pologne.

Marszałkowska zamknięta od rana © yurek55

Strefa super VIP © yurek55

Podium zwycięzców jeszcze puste © yurek55

Tam gdzieś jest meta © yurek55
Dystans podałem razem z porannym, krótkim wyjazdem do sklepu, stąd różnica z tym z endomondo

Strażacy z OSP Borzęcin obstawiają trasę © yurek55
W Borzęcinie uznałem, że skoro za godzinę kolarze mają być w Warszawie, to pewnie gdzieś na trasie mnie dogonią i trzeba będzie zjechać i się zatrzymać. Nawet mi to odpowiadało, bo barwny kolarski peleton na żywo i z bliska ostatnio widziałem, jak radiowe relacje z Wyścigu Pokoju gromadziły tłumy, pod redakcją "Trybuny Ludu" na Placu Starynkiewicza.
Ale tymczasem poczułem się jak samotny uciekinier z peletonu więc zignorowałem znak C-13/C-16 i cisnąłem ile wlezie. Policjanci gęsto rozstawieni na trasie, uznali mnie widocznie za uczestnika wyścigu i nie reagowali, więc lotną premię w Babicach przejechałem prze akompaniamencie oklasków i wiwatów publiczności.

Lotna premia w Babicach © yurek55

Wiwatujące tłumy kibiców © yurek55
Oklaski i doping towarzyszyły mi niemal do Powstańców Śląskich, ale na Górczewskiej musiałem zjechać z jezdni, bo na dalszą życzliwą neutralność policjantów obstawiających trasę, wolałem nie liczyć. Ich wyrozumiałość też ma granice, a znak "zakaz jazdy rowerem" jest

Marszałkowska zamknięta od rana © yurek55

Strefa super VIP © yurek55

Podium zwycięzców jeszcze puste © yurek55

Tam gdzieś jest meta © yurek55
Dystans podałem razem z porannym, krótkim wyjazdem do sklepu, stąd różnica z tym z endomondo
- DST 55.68km
- Czas 02:37
- VAVG 21.28km/h
- Temperatura 33.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 3 sierpnia 2014
Kategoria 50-100, przed śniadaniem
Prom ruszył!
Dziś rano miałem nieco więcej czasu, więc przed śniadaniem postanowiłem przejechać się nad Wisłą do Gassów. Droga jak zwykle nie sprawiła mi zawodu, to zdecydowanie najlepsza trasa rowerowa. Jechało mi się tak dobrze, że nawet zacząłem - bardzo powoli wprawdzie - zbliżać się do gościa na szosie, którego dostrzegłem daleko, daleko z przodu. Nie cisnął on zbyt mocno, czasami przestawał kręcić, a ja potraktowałem sprawę ambicjonalnie i chciałem koniecznie go dojść. Wreszcie po wielu kilometrach pogoni udało mi się wyrównać i zobaczyłem, że facet ma spokojnie koło siedemdziesiątki, albo więcej. Nie wyprzedziłem go, bo on trochę przyspieszył i znów zostałem z tyłu, a że nie chciałem wieźć się na kole, to odpuściłem. Zresztą to było już prawie w Gassach i on skręcił w prawo na szosę, a ja pojechałem wałem do przystani promowej. Gdy zobaczyłem, że na promie jest pełno rowerzystów i za chwilę będzie odpływał, bardzo spontanicznie podjąłem decyzję przeprawienia się na drugą stronę. Po prostu musiałem to zrobić, w końcu ponad pięćdziesiąt lat prom nie pływał w tym miejscu.
Po drugiej stronie Wisły dojechałem do drogi "801" Warszawa - Puławy, skręciłem oczywiście w lewo i po praskiej stronie Wisły wróciłem do Mostu Poniatowskiego i stamtąd prościutko do domu. Na ulicznym termometrze było 31 st. C w cieniu.

Chyba ktoś tu kogoś nie lubi © yurek55
A z przodu widać faceta, którego goniłem.:)

Prom już pływa © yurek55

Na promie © yurek55

Płyniemy! © yurek55

Napęd boczny promu © yurek55

Na drugim brzegu © yurek55

Baseny (kiedyś) Kory © yurek55

Baseny (kiedyś) Łączności © yurek55

Plaża pod Mostem Poniatowskiego © yurek55
Po drugiej stronie Wisły dojechałem do drogi "801" Warszawa - Puławy, skręciłem oczywiście w lewo i po praskiej stronie Wisły wróciłem do Mostu Poniatowskiego i stamtąd prościutko do domu. Na ulicznym termometrze było 31 st. C w cieniu.

Chyba ktoś tu kogoś nie lubi © yurek55
A z przodu widać faceta, którego goniłem.:)

Prom już pływa © yurek55

Na promie © yurek55

Płyniemy! © yurek55

Napęd boczny promu © yurek55

Na drugim brzegu © yurek55

Baseny (kiedyś) Kory © yurek55

Baseny (kiedyś) Łączności © yurek55

Plaża pod Mostem Poniatowskiego © yurek55
- DST 61.60km
- Teren 4.00km
- Czas 02:36
- VAVG 23.69km/h
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 1 sierpnia 2014
Kategoria 50-100, Piaseczno/Ursynów
Wreszcie chłodniej
Dziś musiałem przeprowadzić samochód z punktu A do punktu B, a ponieważ to nie mój, to najpierw musiałem do niego dojechać, a po dostarczeniu na miejsce, wrócić do domu. W takiej sytuacji rower jest wyborem najlepszym z możliwych, wprawdzie niektórzy wybraliby taksówkę, lub ZTM, ale nie ja. Pojechałem więc sobie na Ursynów, wziąłem z mieszkania córki kluczyki i dokumenty, potem zdjąłem przednie koło i wsadziłem rower do bagażnika. Ale wcześniej na ulicy Pileckiego wpadł mi w oczy ten dziwaczny mural. Nie rozumiem intencji ani przesłania tego obrazu. Autor namalował i walczących żołnierzy w mundurach Ludowego Wojska z pepeszami i chaty wiejskie, jakby to partyzantka jakaś była i portret Witolda Pileckiego i jeszcze tę złowrogą postać rodem z komiksu, czy filmu fantasy. Kompletne poplątanie z pomieszaniem.

Co autor miał na myśli? © yurek55

Dziwny mural © yurek55
Z Ursynowa samochód przeprowadziłem na Tarchomin i znowu mogłem przesiąść się na rower. Pojechałem do Nowego Dworu Mazowieckiego, trasą Księgowego ale w Rajszewie skręciłem odwiedzić pole golfowe. Oprócz panów z kijami spotkałem tam posiadaczy złotych kart członkowskich First Warsaw Golf & Country Club

Rezydenci Golf Clubu © yurek55

Rajszew Golf Club © yurek55
Na wjeździe do Czosnowa jest droga dla rowerów, po lewej stronie drogi, ale pomimo to jest obowiązująca dla rowerzystów - i to bez żadnych wątpliwości interpretacyjnych. Ostatnia dyskusja na ten temat pokazała diametralnie różne zdania na ten temat.

Wjazd do Czosnowa © yurek55

Królewskie miasto? © yurek55

Skwer z fontanną, Czosnów © yurek55
Na drodze do Łomianek wyprzedził mnie cyklista w moim wieku, ale nie dałem mu odjechać, a nawet po ok. kilometrze dałem mu zmianę. Potem on wyszedł na prowadzenie, potem znowu ja - i tak dając sobie zmiany, utrzymywaliśmy tempo 27km/h. Niestety potem został gdzieś z tyłu i do Warszawy wjeżdżałem już sam.
Upał wreszcie odpuścił, nawet deszczyk mnie trochę pokropił, ale nie na tyle, by wyciągać kurtkę z plecaka.

Co autor miał na myśli? © yurek55

Dziwny mural © yurek55
Z Ursynowa samochód przeprowadziłem na Tarchomin i znowu mogłem przesiąść się na rower. Pojechałem do Nowego Dworu Mazowieckiego, trasą Księgowego ale w Rajszewie skręciłem odwiedzić pole golfowe. Oprócz panów z kijami spotkałem tam posiadaczy złotych kart członkowskich First Warsaw Golf & Country Club

Rezydenci Golf Clubu © yurek55

Rajszew Golf Club © yurek55
Na wjeździe do Czosnowa jest droga dla rowerów, po lewej stronie drogi, ale pomimo to jest obowiązująca dla rowerzystów - i to bez żadnych wątpliwości interpretacyjnych. Ostatnia dyskusja na ten temat pokazała diametralnie różne zdania na ten temat.

Wjazd do Czosnowa © yurek55

Królewskie miasto? © yurek55

Skwer z fontanną, Czosnów © yurek55
Na drodze do Łomianek wyprzedził mnie cyklista w moim wieku, ale nie dałem mu odjechać, a nawet po ok. kilometrze dałem mu zmianę. Potem on wyszedł na prowadzenie, potem znowu ja - i tak dając sobie zmiany, utrzymywaliśmy tempo 27km/h. Niestety potem został gdzieś z tyłu i do Warszawy wjeżdżałem już sam.
Upał wreszcie odpuścił, nawet deszczyk mnie trochę pokropił, ale nie na tyle, by wyciągać kurtkę z plecaka.
- DST 86.54km
- Teren 2.00km
- Czas 04:04
- VAVG 21.28km/h
- Temperatura 21.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Cmentarz w Laskach
Dzisiejszą trasę zaplanowałem pod kątem miejsc i spraw do załatwienia. Najpierw musiałem pojechać do BlueCity, potem do FSO, a na końcu odebrać zakup na Targówku Przemysłowym. Wymyśliłem, że Dźwigową dojadę na Bemowo i Żoliborz i Wisłę przejadę Mostem Północnym. Na Powstańców przy Urzędzie Gminy Bemowo zaczyna się drogowy Armagedon - kładą tory tramwajowe i poszerzają ulicę. Szybka decyzja i skręcam w Dywizjonu 303, bo przecież tamtędy też można dojechać, jest dalej, ale droga wśród brzóz, zdecydowanie przyjemniejsza.

Droga do Kwirynału, tfu! Kwirynowa © yurek55
W Izabelinie podjąłem kolejną decyzję. Tyle razy tamtędy jechałem, a nigdy nie byłem na cmentarzu Ośrodka dla Niewidomych w Laskach, gdzie pochowano Tadeusza Mazowieckiego. Zapytałem panią wychodzącą ze sklepu o drogę i dość szybko znalazłem się na miejscu. Przy wjeździe stoi oryginalna stróżówka z lat 20 - tych, w środku starszy pan, portier, nie ochroniarz, jak to teraz wszędzie w modzie, wytłumaczył drogę i wjechałem na teren.

Stróżówka Zakładu w Laskch © yurek55
Cmentarz robi bardzo sympatyczne wrażenie - o ile takie miejsce może być sympatyczne - swoją kameralnością, spokojem, ciszą, położeniem wśród drzew, ale przede wszystkim, skromnością. Żadnych pałaców z marmuru, czy granitu, wszystkie nagrobki ziemne, żadnego przepychu, czy wystawności, coś wręcz niebywałego w dzisiejszych czasach. Nie dziwi to oczywiście w odniesieniu do pochowanych tam sióstr zakonnych, ale również nagrobki osób świeckich cechują się szlachetną prostotą, graniczącą wręcz z ascezą.

Siostry Franciszkanki Służebnice Krzyża © yurek55

Siostry zakonne © yurek55

Cmentarz w Laskach © yurek55

Założyciele Zakładu: Elżbieta Róża Czacka, X.Korniłowicz i X.Marylski © yurek55

Ród książęcy Światopełk - Czetwertyńscy © yurek55

Hutten - Czapscy © yurek55

Karolina z Hutten Czapskich Henrykowa Przewłocka © yurek55

Stanisław Stomma poseł Znaku i senator-senior I kadencji © yurek55

Grób premiera Mazowieckiego © yurek55

Ewa i Tadeusz Mazowiecki © yurek55

Miejsce ostatniego spoczynku premiera Mazowieckiego © yurek55
Reszta drogi przebiegła prawie zgodnie z planem. Z FSO, po drodze na Targówek, wstąpiłem na Cmentarz Bródnowski do Mamy, bo już dawno u Niej nie byłem, a potem z Targówka zamiast przez Pragę, pojechałem przez Rembertów od Mostu Siekierkowskiego. Tym sposobem zatoczyłem pętlę przez skrajne warszawskie mosty. Upał dzisiejszy był dokuczliwy, ale przy mojej niezbyt szybkiej jeździe, nie dawał mi się bardzo we znaki. Wszędzie gdzie się dało...

Kolejny przystanek dla ochłody © yurek55
...moczyłem głowę i kark, zakładałem mokrą bandanę pod kask, a na koniec, na Polu Mokotowskim zmoczyłem w stawie całą koszulkę i założyłem mokrą. Też dobry sposób.
Temperatura pokazywana na Kinie Ochota to 41°C w słońcu, w cieniu było "tylko" 30°C. Jutrzejszy dzień spędzę za to na basenie na Szczęśliwicach, za co dziękuję mojej Hani i Dominice.

Droga do Kwirynału, tfu! Kwirynowa © yurek55
W Izabelinie podjąłem kolejną decyzję. Tyle razy tamtędy jechałem, a nigdy nie byłem na cmentarzu Ośrodka dla Niewidomych w Laskach, gdzie pochowano Tadeusza Mazowieckiego. Zapytałem panią wychodzącą ze sklepu o drogę i dość szybko znalazłem się na miejscu. Przy wjeździe stoi oryginalna stróżówka z lat 20 - tych, w środku starszy pan, portier, nie ochroniarz, jak to teraz wszędzie w modzie, wytłumaczył drogę i wjechałem na teren.

Stróżówka Zakładu w Laskch © yurek55
Cmentarz robi bardzo sympatyczne wrażenie - o ile takie miejsce może być sympatyczne - swoją kameralnością, spokojem, ciszą, położeniem wśród drzew, ale przede wszystkim, skromnością. Żadnych pałaców z marmuru, czy granitu, wszystkie nagrobki ziemne, żadnego przepychu, czy wystawności, coś wręcz niebywałego w dzisiejszych czasach. Nie dziwi to oczywiście w odniesieniu do pochowanych tam sióstr zakonnych, ale również nagrobki osób świeckich cechują się szlachetną prostotą, graniczącą wręcz z ascezą.

Siostry Franciszkanki Służebnice Krzyża © yurek55

Siostry zakonne © yurek55

Cmentarz w Laskach © yurek55

Założyciele Zakładu: Elżbieta Róża Czacka, X.Korniłowicz i X.Marylski © yurek55

Ród książęcy Światopełk - Czetwertyńscy © yurek55

Hutten - Czapscy © yurek55

Karolina z Hutten Czapskich Henrykowa Przewłocka © yurek55

Stanisław Stomma poseł Znaku i senator-senior I kadencji © yurek55

Grób premiera Mazowieckiego © yurek55

Ewa i Tadeusz Mazowiecki © yurek55

Miejsce ostatniego spoczynku premiera Mazowieckiego © yurek55
Reszta drogi przebiegła prawie zgodnie z planem. Z FSO, po drodze na Targówek, wstąpiłem na Cmentarz Bródnowski do Mamy, bo już dawno u Niej nie byłem, a potem z Targówka zamiast przez Pragę, pojechałem przez Rembertów od Mostu Siekierkowskiego. Tym sposobem zatoczyłem pętlę przez skrajne warszawskie mosty. Upał dzisiejszy był dokuczliwy, ale przy mojej niezbyt szybkiej jeździe, nie dawał mi się bardzo we znaki. Wszędzie gdzie się dało...

Kolejny przystanek dla ochłody © yurek55
...moczyłem głowę i kark, zakładałem mokrą bandanę pod kask, a na koniec, na Polu Mokotowskim zmoczyłem w stawie całą koszulkę i założyłem mokrą. Też dobry sposób.
Temperatura pokazywana na Kinie Ochota to 41°C w słońcu, w cieniu było "tylko" 30°C. Jutrzejszy dzień spędzę za to na basenie na Szczęśliwicach, za co dziękuję mojej Hani i Dominice.
- DST 87.45km
- Czas 04:35
- VAVG 19.08km/h
- Temperatura 41.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 27 lipca 2014
Kategoria 50-100, przed śniadaniem
Powtórka wczorajszej trasy
Dzisiejszego ranka miałem nieco więcej czasu i postanowiłem pojechać wczorajszą trasą, tylko dalej. Chciałem zobaczyć skuteczność aplikacji warszawa19115 i mojej wczorajszej interwencji, oraz sprawdzić, czy tym razem doniesienia o uruchomieniu promu w Gassach od 1 sierpnia, są prawdziwe.
Niedzielny, wakacyjny ranek sprzyja rowerzystom na ulicach, samochodów jak na lekarstwo, skrzyżowania puste, nie trzeba stawać na czerwonym - taką jazdę lubię najbardziej. Po dwudziestu minutach byłem już na drodze rowerowej wiodącej do Mostu Siekierkowskiego i na następne kilkadziesiąt kilometrów pożegnałem ruch uliczny. Na Wale Zawadowskim, Kępie Oborskiej i dalej, aż do Gassów, wyprzedzały mnie tylko pojazdy drogowe napędzane siłą mięśni. Na przystani promowej, prom rzeczywiście stoi w gotowości do pracy, krząta się przy nim obsługa i deklarują, że na 100% ruszą z przewozami w terminie. Pomimo, że było dopiero wpół do dziesiątej upał już nieźle dawał się we znaki, zmoczyłem więc bandanę w wiślanej wodzie, obmyłem twarz, założyłem mokrą pod kask i wyruszyłem w drogę powrotną. Na najbardziej uczęszczanej przez warszawskich rowerzystów, biegaczy, rolkarzy i kijkarzy drodze Powsin - Wilanów, otworzył podwoje polowy serwis rowerowy firmy Airbike. Nie wiem dlaczego wczoraj go nie widziałem, ale dziś zatrzymałem się nawet by zdjęcie zrobić. Dwoje serwisantów (widzieliście dziewczynę - mechanika rowerowego?) zapraszali mnie na bezpłatny przegląd, ale nie chciałem tracić czasu, a zresztą, co oni mogą za darmo zrobić? To, że mam łańcuch wyciągnięty wiem i bez nich. Z Wilanowa, tym razem wróciłem do domu przez Ursynów, podjeżdżając ulicą Orszady do Nowoursynowskiej i dalej najkrótszą drogą, bo upał dawał się już mocno we znaki i zaczynała mnie pobolewać głowa. Ale na szczęście po prysznicu i zjedzonym śniadaniu dolegliwości ustąpiły jak ręką odjął. Ale jednak wolę niższe temperatury.
PS. Zrobiłem pauzę w Gassach i zapomniałem znowu włączyć rejestracji, a w domu z kolei, zapomniałem zakończyć rejestracji. Stąd i ślad i czas i dystans różnią się od wskazań licznikowych.

Ekran zabezpieczony, szkło posprzątane. Trasa Siekierkowska © yurek55

Prom w gotowości. Gassy - Karczew © yurek55

Mobilny serwis rowerowy. Powsin - Wilanów © yurek55
Niedzielny, wakacyjny ranek sprzyja rowerzystom na ulicach, samochodów jak na lekarstwo, skrzyżowania puste, nie trzeba stawać na czerwonym - taką jazdę lubię najbardziej. Po dwudziestu minutach byłem już na drodze rowerowej wiodącej do Mostu Siekierkowskiego i na następne kilkadziesiąt kilometrów pożegnałem ruch uliczny. Na Wale Zawadowskim, Kępie Oborskiej i dalej, aż do Gassów, wyprzedzały mnie tylko pojazdy drogowe napędzane siłą mięśni. Na przystani promowej, prom rzeczywiście stoi w gotowości do pracy, krząta się przy nim obsługa i deklarują, że na 100% ruszą z przewozami w terminie. Pomimo, że było dopiero wpół do dziesiątej upał już nieźle dawał się we znaki, zmoczyłem więc bandanę w wiślanej wodzie, obmyłem twarz, założyłem mokrą pod kask i wyruszyłem w drogę powrotną. Na najbardziej uczęszczanej przez warszawskich rowerzystów, biegaczy, rolkarzy i kijkarzy drodze Powsin - Wilanów, otworzył podwoje polowy serwis rowerowy firmy Airbike. Nie wiem dlaczego wczoraj go nie widziałem, ale dziś zatrzymałem się nawet by zdjęcie zrobić. Dwoje serwisantów (widzieliście dziewczynę - mechanika rowerowego?) zapraszali mnie na bezpłatny przegląd, ale nie chciałem tracić czasu, a zresztą, co oni mogą za darmo zrobić? To, że mam łańcuch wyciągnięty wiem i bez nich. Z Wilanowa, tym razem wróciłem do domu przez Ursynów, podjeżdżając ulicą Orszady do Nowoursynowskiej i dalej najkrótszą drogą, bo upał dawał się już mocno we znaki i zaczynała mnie pobolewać głowa. Ale na szczęście po prysznicu i zjedzonym śniadaniu dolegliwości ustąpiły jak ręką odjął. Ale jednak wolę niższe temperatury.
PS. Zrobiłem pauzę w Gassach i zapomniałem znowu włączyć rejestracji, a w domu z kolei, zapomniałem zakończyć rejestracji. Stąd i ślad i czas i dystans różnią się od wskazań licznikowych.

Ekran zabezpieczony, szkło posprzątane. Trasa Siekierkowska © yurek55

Prom w gotowości. Gassy - Karczew © yurek55

Mobilny serwis rowerowy. Powsin - Wilanów © yurek55
- DST 61.42km
- Teren 3.00km
- Czas 02:48
- VAVG 21.94km/h
- Temperatura 30.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 17 lipca 2014
Kategoria 50-100, kurierowo, Piaseczno/Ursynów
Pojeżdżawka po Warszawie
Od powrotu znad morza nie jeździłem, jakoś nie miałem czasu, albo ochoty, albo jednego i drugiego. Dlatego dzisiejszy pretekst jakim było, a jakże, odebranie zakupionych na popularnym portalu aukcyjnym rzeczy, powitałem z radością. Tak się rozochociłem, że potem zawiozłem te rzeczy na Ursynów, a jeszcze później zrobiłem trasę południe - północ i ostatnim mostem przejechałem na drugą stronę Wisły. Na Ursynowie ujął mnie za serce ten oto obrazek. Miło, że ktoś o nas myśli, prawda?

Wzruszyłem się © yurek55
Po drugiej stronie Wisły odwiedziłem śluzę i dowiedziałem się, że ma ona swojego patrona. Już w domu nieoceniona wiki powiedziała mi kim był.

Śluza "Żerań" im. inż. T. Tillingera © yurek55
Postałem, popatrzyłem jak śluzuje się tramwaj wodny "Zefir" i gdy już wpłynął na wody wiślane pojechałem dalej.

Tramwaj wodny "Zefir" w śluzie Żerań © yurek55
Wrażenia z dzisiejszej jazdy w sumie pozytywne, choć nie bardzo jest z czego się cieszyć. Osławione bulwary nadwiślańskie bufetowej nadal w rozsypce, estakady Trasy Łazienkowskiej i Trasy Toruńskiej, oraz sama Trasa - Sajgon straszny, upał do tego dziś niemiłosierny, a mimo to, fajnie znowu wsiąść na rower!

Wzruszyłem się © yurek55
Po drugiej stronie Wisły odwiedziłem śluzę i dowiedziałem się, że ma ona swojego patrona. Już w domu nieoceniona wiki powiedziała mi kim był.

Śluza "Żerań" im. inż. T. Tillingera © yurek55
Postałem, popatrzyłem jak śluzuje się tramwaj wodny "Zefir" i gdy już wpłynął na wody wiślane pojechałem dalej.

Tramwaj wodny "Zefir" w śluzie Żerań © yurek55
Wrażenia z dzisiejszej jazdy w sumie pozytywne, choć nie bardzo jest z czego się cieszyć. Osławione bulwary nadwiślańskie bufetowej nadal w rozsypce, estakady Trasy Łazienkowskiej i Trasy Toruńskiej, oraz sama Trasa - Sajgon straszny, upał do tego dziś niemiłosierny, a mimo to, fajnie znowu wsiąść na rower!
- DST 80.59km
- Teren 4.00km
- Czas 04:16
- VAVG 18.89km/h
- Temperatura 29.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 10 lipca 2014
Kategoria 50-100, nad morzem 2, przed śniadaniem
Dzień dziesiąty: Bez pomysłu
Jest mi coraz trudniej wymyślić ciekawą trasę, którą jeszcze nie jechałem. W ubiegłym roku przejechałem po tych drogach 657 km, w tym ponad 500, to gdzie jeszcze można jeździć? Dzisiaj postanowiłem nie oddalać się zbytnio pomny przykrych doświadczeń z wczoraj i pojechałem w odwrotną stronę ten trudny podjazd do Krokowej. Zjazd był szybszy, ale nie łatwiejszy - fragmentami mocno naciskałem klamki, bo prędkość znacząco przekraczała próg mojego strachu. Zatoczyłem kółko i wracając do Krokowej skręciłem na Lisewo, odkrywając inną trasę do piekarni w Minkowicach. Kupiłem pieczywo i trochę słodkich wypieków, a ponieważ nic mnie nie bolało zrobiłem drugie kółeczko i wróciłem przez Dębki.

Kapliczka trzypiętrowa © yurek55

Kapliczka na rozstaju dróg - Lisewo © yurek55

Przystanek MPK Wejherowo w Lisewie - krańcowy funkcjonalizm © yurek55

Kapliczka trzypiętrowa © yurek55

Kapliczka na rozstaju dróg - Lisewo © yurek55

Przystanek MPK Wejherowo w Lisewie - krańcowy funkcjonalizm © yurek55
- DST 52.40km
- Teren 6.00km
- Czas 02:38
- VAVG 19.90km/h
- Temperatura 19.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 9 lipca 2014
Kategoria 50-100, nad morzem 2
Dzień dziewiąty: Groty Mechowskie
Wreszcie po tylu podejściach udało się dziś dojechać do Mechowa i zaliczyć słynne groty, a potem wrócić trasą podpowiedzianą przez Gościa-Anonima Tyle, że nazywa się ona Szarych Mnichów, a nie wejherowskiego tow. cyklistów. Ale po kolei. Rano już od kilku dni temperatura prawie 20°, ale dla odmiany dziś wiatr dość silny 24 - 26km/h z kierunku 90°, czyli od wschodu. Z mojej wioski wyjechałem skrótem przez łąki i pola, do szosy krokowskiej, potem z Krokowej drogą do Wejherowa i wreszcie skręt na Puck a po 10 km ostatni drogowskaz i są!

Tam mieszkam © yurek55

Trasa rowerowa Szarych Mnichów do Jastrzębiej Góry © yurek55

"Odkryte w 1818 roku wciąż zachwycają dyskretnym pięknem" © yurek55

"Stanowią rzadki okaz formy powstały w osadach wodnolodowcowych najmłodszego zlodowacenia" © yurek55

"Groty Mechowskie to największa osobliwość przyrody nieożywionej na Niżu Polskim, a nawet Niżu Europejskim" © yurek55
Jako że nie było jeszcze dziewiątej rano wszystko było zamknięte i Grot nie zwiedzałem, ale znałem już dawno relację tych co byli i nie ma czego żałować. Ja w sumie nawet nie chciałem ich ogladać, czy zwiedzać - ja po prostu chciałem do nich pojechać.
Stamtąd rowerowym szlakiem Szarych Mnichów, dość trudną, piaszczystą i mocno pagórkowatą drogą, niespodzianie dotarłem do obiektu na Pomorskim Szlaku Cysterskim w Starzynie

Starzyński Dwór - obiekty pocysterskie © yurek55

Budynek bramny z wieżą zegarową © yurek55

Spichlerz © yurek55

Zabudowania gospodarcze © yurek55
Niestety na ostatnich 20 kilometrach jazdy, z dużą intensywnością odezwała się wczorajsza dolegliwość i co chwila musiałem zsiadać z roweru. To jednak stara prawda, że największym wrogiem kolarza jest jego d...:(
Ale za to resztę dnia spędziłem tak:

Morze Bałtyckie © yurek55

Tam mieszkam © yurek55

Trasa rowerowa Szarych Mnichów do Jastrzębiej Góry © yurek55

"Odkryte w 1818 roku wciąż zachwycają dyskretnym pięknem" © yurek55

"Stanowią rzadki okaz formy powstały w osadach wodnolodowcowych najmłodszego zlodowacenia" © yurek55

"Groty Mechowskie to największa osobliwość przyrody nieożywionej na Niżu Polskim, a nawet Niżu Europejskim" © yurek55
Jako że nie było jeszcze dziewiątej rano wszystko było zamknięte i Grot nie zwiedzałem, ale znałem już dawno relację tych co byli i nie ma czego żałować. Ja w sumie nawet nie chciałem ich ogladać, czy zwiedzać - ja po prostu chciałem do nich pojechać.
Stamtąd rowerowym szlakiem Szarych Mnichów, dość trudną, piaszczystą i mocno pagórkowatą drogą, niespodzianie dotarłem do obiektu na Pomorskim Szlaku Cysterskim w Starzynie

Starzyński Dwór - obiekty pocysterskie © yurek55

Budynek bramny z wieżą zegarową © yurek55

Spichlerz © yurek55

Zabudowania gospodarcze © yurek55
Niestety na ostatnich 20 kilometrach jazdy, z dużą intensywnością odezwała się wczorajsza dolegliwość i co chwila musiałem zsiadać z roweru. To jednak stara prawda, że największym wrogiem kolarza jest jego d...:(
Ale za to resztę dnia spędziłem tak:

Morze Bałtyckie © yurek55
- DST 55.52km
- Czas 03:02
- VAVG 18.30km/h
- Temperatura 22.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 7 lipca 2014
Kategoria 50-100, nad morzem 2, Naprawy
**Dzień siódmy: Do Lidla - nieoczekiwana zamiana miast**
Wypatrzyłem w gazetce Lidla, że dziś będzie sprzedaż akcesoriów i narzędzi warsztatowych i zobaczyłem, że będzie tam coś, co mi się może przydać. Ale ponieważ najbardziej oczywista droga z Krokowej jest już mi znana, postanowiłem pojechać inaczej. Podczas powrotu w sobotę szosą od Wierzchucina widziałem drogowskaz "Wejherowo 25km" i tę drogę chciałem poznać. Wydawało mi się, że pamiętam z zeszłego roku przejazd przez Dębki i wyjazd z nich drogą polną, której przedłużeniem po drugiej stronie szosy, jest właśnie ta droga. W trakcie jazdy myślałem o tym, jak często ostatnio wybierałem złe trasy i jak wygląda moja orientacja w terenie. Dlatego w Dębkach zmieniłem zdanie i wyjechałem z nich normalnie szosą zamiast znów błądzić po jakichś bezdrożach. I dobrze zrobiłem, bo w trakcie jazdy przypomniałem sobie, że nie będę miał czym przypiąć roweru pod sklepem. I tym sposobem sytuacja się wyklarowała - musiałem wrócić po zapięcie. Okazało się, że lasem do Dębek jest ok. 5 km, a szosą 13 km.
Ponieważ nie miałem już czasu na jazdę do Wejherowa uznałem, że mogę przecież pojechać do Władka i tam zrobić potrzebne zakupy.

Od tego roku koniec darmowego parkowania w Karwi © yurek55
- DST 61.34km
- Teren 8.00km
- Czas 02:54
- VAVG 21.15km/h
- Temperatura 23.0°C
- Sprzęt Dar Losu
- Aktywność Jazda na rowerze























