Sobota, 27 lipca 2013
Kategoria nad morzem
Ostatnia nadmorska
Nie miałem zupełnie pomysłu na tę ostatnią wycieczkę i dlatego zastanawiałem się leżąc w łóżku, czy warto wstawać. W końcu jednak pomyślałem, że szkoda ten ostatni dzień zmarnować i statystyki popsuć, w imię wylegiwania się w wyrze.:) Początkowo chciałem pojechać nie rozpoznaną jeszcze drogą z Krokowej na Jeldzino, ale po kilometrze mniej więcej zawróciłem. Nie wiedziałem dokąd nią dojadę i w związku z tym, kiedy wrócę. Pojechałem sprawdzoną i znaną drogą rowerową, ale po kilku kilometrach zmieniłem zdanie i skręciłem w pole. Podczas mojej pierwszej wycieczki, gdy tez zjechałem z drogi, widziałem krzyż na polu. Dziś chciałem zobaczyć, czy może on z jakiejś okazji tak stoi. Ale nie, po prostu sobie tam był.




A teraz krótkie podsumowanie całego wyjazdu nadmorskiego. Pierwszy raz zabrałem ze sobą rower i wykorzystałem to maksymalnie, na ile mogłem. Jeździłem codziennie przed śniadaniem, przejechałem 616 kilometrów, na siodełku spędziłem 31 godzin i 50 minut, poznałem nowe drogi i nowe miejsca, jeździłem pod górę i pod wiatr, po szosie i po bezdrożach, zaliczyłem 10 gmin województwa pomorskiego. I na dodatek wymieniłem łańcuch.:) Tak że uważam się za człowieka spełnionego rowerowo.
.

W szczerym polu nie-biały krzyż© yurek55

Pejzaż pomorski© yurek55

Droga do Kaczyńca© yurek55

W Parszkowie© yurek55

Budownictwo pseudo-szachulcowe© yurek55
A teraz krótkie podsumowanie całego wyjazdu nadmorskiego. Pierwszy raz zabrałem ze sobą rower i wykorzystałem to maksymalnie, na ile mogłem. Jeździłem codziennie przed śniadaniem, przejechałem 616 kilometrów, na siodełku spędziłem 31 godzin i 50 minut, poznałem nowe drogi i nowe miejsca, jeździłem pod górę i pod wiatr, po szosie i po bezdrożach, zaliczyłem 10 gmin województwa pomorskiego. I na dodatek wymieniłem łańcuch.:) Tak że uważam się za człowieka spełnionego rowerowo.
.
- DST 41.00km
- Teren 6.00km
- Czas 02:10
- VAVG 18.92km/h
- VMAX 45.00km/h
- Temperatura 19.4°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
Ten krzyż nad folwarkiem w Parszkowie ma swoją historię. Został ufundowany przez ostatniego właściciela parszkowskiego dworu, mjr Zygmunta Tebinka w 1923 r., dla uczczenia powrotu tych ziem do RP. W czasie II wojny św. krzyż został zniszczony, a powtórnie stanął w tym mjejscu w 1994 r. za sprawą spadkobierców Parszkowa.
surf-removed - 06:39 czwartek, 15 sierpnia 2013 | linkuj
Komentuj