Środa, 24 kwietnia 2013
Przez Ursus do Macierzysza
Pojechałem nielubianymi i "nierowerowymi" Alejami Jerozolimskimi do Auto Wimar, zapytać czy przyszła już weryfikacja kosztorysu - oczywiście, że nie. Potem wybrałem drogę w głąb Ursusa ulicą Spisaka z zamiarem dojechania do Górczewskiej i Prymasa do domu. Jak widać na mapie, plan zrealizowałem w 100%.
Po drodze trafiłem niespodziewanie na mikroskopijne lądowisko dla helikopterów...

...i fragment dawnej świetności sztandarowego zakładu PRL, zniszczonego tak, jak i wszystkie inne w Warszawie.

Potem miałem kawałek drogi przez wioski, wśród pól zielonych, albo dopiero zaoranych, aż dotarłem do wielkomiejskiej cywilizacji i do domu. Pogoda wymarzona, nie za gorąco, tylko wiatr dość silny, ale, o dziwo, wcale mi się nie dał we znaki. Dziś nie byłem biedny chyba, bo nie wiał w oczy. :)
Po drodze trafiłem niespodziewanie na mikroskopijne lądowisko dla helikopterów...

Ursus - Czechowice ul. gen. Sosnkowskiego© yurek55
...i fragment dawnej świetności sztandarowego zakładu PRL, zniszczonego tak, jak i wszystkie inne w Warszawie.

Zakłady Prezemysłu Ciągnikowego "Ursus"© yurek55
Potem miałem kawałek drogi przez wioski, wśród pól zielonych, albo dopiero zaoranych, aż dotarłem do wielkomiejskiej cywilizacji i do domu. Pogoda wymarzona, nie za gorąco, tylko wiatr dość silny, ale, o dziwo, wcale mi się nie dał we znaki. Dziś nie byłem biedny chyba, bo nie wiał w oczy. :)
- DST 31.00km
- Czas 01:41
- VAVG 18.42km/h
- Temperatura 21.7°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
Ostatnio często bywasz w tamtych okolicach. Czyżby słoneczko grzało tam aż tak mocno, że nawet silny wiatr nie chłodzi rozgrzanej głowy?
jolapm - 17:30 środa, 24 kwietnia 2013 | linkuj
Komentuj