Wtorek, 9 kwietnia 2013
Nad Zalew Zegrzyński zimą? czemu nie
Kręcenie się bez celu i sensu, w tę i z powrotem jak wczoraj, to nie dla mnie. Nie jeżdżę dla statystyk i jazda nie jest dla mnie celem samym w sobie. Tak samo jest gdy podróżuję samochodem, chcę być jak najszybciej na miejscu, najlepiej bez postojów i zbędnej mitręgi. Dlatego już wczoraj obmyśliłem, gdzie i po co mam dziś pojechać. I to nawet w dwóch wariantach: północnym i południowym. Rano okazało się, że wariant południowy jest nieaktualny (mam go w zapasie), wybrałem się więc w kierunku Legionowa z zamiarem zatoczenia pętli przez Nieporęt i Rembertów, a w mieście Grochowską, Waszyngtona i Mostem Poniatowskiego prosto do domu.
Plan zrealizowałem w skróconej wersji, bo troszkę za późno wyjechałem z domu, a po drugie - albo po pierwsze;) - zimny czołowy wiatr, szybko wyleczył mnie z tego pomysłu. Skręciłem w Płochocińską i tamtędy dojechałem do Nieporętu, reszta zgodnie z planem.


Przyznam, że Zalewu w takiej scenerii jeszcze nie widziałem, ale w miejscu robienia zdjęć pływałem przed laty na desce. Tu była mekka warszawskich windsurfingowców: dojazd blisko wody, płaski brzeg, trawa, wszyscy się znali. Teraz widzę, że dzika plaża została zagospodarowana przez Gminę Nieporęt, jest parking i molo. Ale pewnie to już tak jest od dawna, tylko ja tam pierwszy raz od lat przyjechałem?



Dzisiejszą wycieczkę zaliczyłbym do całkiem udanych i to nawet pomimo tego arktycznego wiatru, ale odpowiedzcie mi moi drodzy na jedno pytanie: Jak zaakceptować i przyzwyczaić się do nieustannego: WIUUUU! WIUUUUUUUU! WIUUUUUUUUU! tych cholernych ciężarówek i samochodów???!!! Właściwie od Jagiellońskiej, do Marsa ten dźwięk towarzyszył mi bez niemal przerwy. Jak żyć?!
A na zakończenie typowy obrazek z tego miejsca, a tak samo jest i po przeciwnej stronie. ZAWSZE jak tamtędy jadę, jest minimum 1-2 samochody na drodze rowerowej. I oczywiście wszyscy "na chwileczkę".

Mapa znów niekompletna. Na dłuższych trasach sama dzieli się na części. Tym razem stało się to na Grochowskiej.
Plan zrealizowałem w skróconej wersji, bo troszkę za późno wyjechałem z domu, a po drugie - albo po pierwsze;) - zimny czołowy wiatr, szybko wyleczył mnie z tego pomysłu. Skręciłem w Płochocińską i tamtędy dojechałem do Nieporętu, reszta zgodnie z planem.

Kanał Żerański przy stRembertówacji Warszawa Żerań, granica lodu i wody© yurek55

Można puszczać kaczki po wodzie, można i po lodzie© yurek55
Przyznam, że Zalewu w takiej scenerii jeszcze nie widziałem, ale w miejscu robienia zdjęć pływałem przed laty na desce. Tu była mekka warszawskich windsurfingowców: dojazd blisko wody, płaski brzeg, trawa, wszyscy się znali. Teraz widzę, że dzika plaża została zagospodarowana przez Gminę Nieporęt, jest parking i molo. Ale pewnie to już tak jest od dawna, tylko ja tam pierwszy raz od lat przyjechałem?

Molo w Nieporęcie© yurek55

Zalew Zegrzyński nadal pod lodem© yurek55

A to miejsce zimowych kąpieli© yurek55
Dzisiejszą wycieczkę zaliczyłbym do całkiem udanych i to nawet pomimo tego arktycznego wiatru, ale odpowiedzcie mi moi drodzy na jedno pytanie: Jak zaakceptować i przyzwyczaić się do nieustannego: WIUUUU! WIUUUUUUUU! WIUUUUUUUUU! tych cholernych ciężarówek i samochodów???!!! Właściwie od Jagiellońskiej, do Marsa ten dźwięk towarzyszył mi bez niemal przerwy. Jak żyć?!
A na zakończenie typowy obrazek z tego miejsca, a tak samo jest i po przeciwnej stronie. ZAWSZE jak tamtędy jadę, jest minimum 1-2 samochody na drodze rowerowej. I oczywiście wszyscy "na chwileczkę".

Bonifraterska naprzeciwko Stadionu Polonii. Postój na DDR. Standard.© yurek55
Mapa znów niekompletna. Na dłuższych trasach sama dzieli się na części. Tym razem stało się to na Grochowskiej.
- DST 74.00km
- Czas 03:49
- VAVG 19.39km/h
- Temperatura 6.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
Niesamowicie ten Zalew wygląda zamrożony, pierwszy raz widzę. Mieszkam blisko Marsa (o której wspomniałeś), więc się ustosunkuję. Szumu samochodów prawie nie słychać. Gorzej z pociągami, które przejeżdżają praktycznie tuż obok mnie do Otwocka, albo na Ursus, ale idzie się przyzwyczaić, nawet (o dziwo) spodziewam się ich terkotu o danej godzinie. A co do tirów i samochodów na szosie, no to przecież to jest kwintesencja kolarstwa :). Pozdrawiam!
bestiaheniu - 00:16 czwartek, 11 kwietnia 2013 | linkuj
bestiaheniu - 00:16 czwartek, 11 kwietnia 2013 | linkuj
Bielizna termoizolacyjna z Lidla spisuje się naprawdę dobrze, odzież rowerowa również a ceny naprawdę umiarkowane..Może koszulki ostatnio są nieco gorsze niż dawniej, ale też ujdą w tłoku.:)
jolapm - 13:14 środa, 10 kwietnia 2013 | linkuj
Dziękuję, może tam sobie coś wybiorę niedrogiego i niezawodnego zarazem, licznik lub np. bieliznę rowerową- kupiłam kiedyś w Decathlonie, ale nie była warta swojej ceny.
kwiatuszek - 07:10 środa, 10 kwietnia 2013 | linkuj
Fajna wycieczka gdyby nie ten lodowaty wiatr. To jedna z moich tras letnich wycieczek rowerowych, tyle że latem jeżdżę wzdłuż Kanałku specjalną drogą dla rowerów, o wiele bardziej przyjemniejszą i zaciszną niż sama ul. Płochocińska i Jana Kazimierza.. Teraz po zimie to ona jest pewnie średnio przejezdna albo i w ogóle.. Dzięki za namiary na kurtkę, nie wiedziałam że w Lidlu można dostać takie cudeńka, może w następnym sezonie też rzucą to wtedy zakupię i może zdecyduję się wreszcie na to żeby zacząć jeździć rowerem i w zimę:)
kwiatuszek - 06:00 środa, 10 kwietnia 2013 | linkuj
A ja też nie rozumiem,dlaczego przeszkadzają Ci samochody, skoro sam piszesz, że jesteś również kierowcą..czyżby punkt widzenia zalezał od punktu siedzenia?
jolapm - 19:08 wtorek, 9 kwietnia 2013 | linkuj
Komentuj