Sobota, 2 marca 2013
Warszawska Masa Krytyczna - Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych
1 marca 1951 r, w mokotowskim więzieniu przy Rakowieckiej 37 zostało zastrzelonych siedmiu członków IV Zarządu Głównego Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość": ppłk. Łukasz Ciepliński - "Pług", mjr Adam Lazarowicz - "Klamra", por. Józef Rzepka - "Znicz", kpt. Franciszek Błażej - "Roman", por. Józef Batory - "Argus", Karol Chmiel - "Grom" i mjr Mieczysław Kawalec - "Żbik". Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych upamiętnia rocznicę ich stracenia.
Z Masą przestałem jeździć już z dwa lata temu. Kiedyś miało to urok nowości i była okazją do przejechania jezdniami Warszawy, jako najważniejszy (bo jedyny) uczestnik ruchu. Zamykanie ulic dla nas,rowerzystów, pozwalało przez kilka godzin poczuć się ważnym, a przede wszystkim, bezpiecznym. Ale niestety, urok nowości przybladł, a wiary w skuteczność takich happeningów nigdy specjalnie nie miałem. No i nie chcę brać udziału w imprezie tak bardzo antagonizującej kierowców i rowerzystów. Jeżdżę rowerem, ale i samochodem, nie jestem "Zielonym" ani ekologiem, ale dzisiejszej okazji przepuścić nie chciałem. Pewnie był to mój ostatni przejazd z Masą, ale intencja i okazja, była tak bardzo dla mnie istotna, że przejechałem niemal całą trasę. Odłączyłem się przy dopiero przy Ciszewskiego, bo nie mogłem w żaden sposób się rozgrzać przy takim tempie jazdy, no i robiło się dla mnie trochę późno.









Nie wiem jak zrobić, żeby wyświetlała się pełna mapa, tak jak to wygląda na telefonie. Przy dłuższych trasach, po eksporcie do map google, brakuje końcowego odcinka.
Z Masą przestałem jeździć już z dwa lata temu. Kiedyś miało to urok nowości i była okazją do przejechania jezdniami Warszawy, jako najważniejszy (bo jedyny) uczestnik ruchu. Zamykanie ulic dla nas,rowerzystów, pozwalało przez kilka godzin poczuć się ważnym, a przede wszystkim, bezpiecznym. Ale niestety, urok nowości przybladł, a wiary w skuteczność takich happeningów nigdy specjalnie nie miałem. No i nie chcę brać udziału w imprezie tak bardzo antagonizującej kierowców i rowerzystów. Jeżdżę rowerem, ale i samochodem, nie jestem "Zielonym" ani ekologiem, ale dzisiejszej okazji przepuścić nie chciałem. Pewnie był to mój ostatni przejazd z Masą, ale intencja i okazja, była tak bardzo dla mnie istotna, że przejechałem niemal całą trasę. Odłączyłem się przy dopiero przy Ciszewskiego, bo nie mogłem w żaden sposób się rozgrzać przy takim tempie jazdy, no i robiło się dla mnie trochę późno.


Warszawska Masa Krytyczna - Pamięci Żołnierzy Wyklętych© yurek55

Warszawska Masa Krytyczna - Pamięci Żołnierzy Wyklętych© yurek55

Warszawska Masa Krytyczna - Pamięci Żołnierzy Wyklętych© yurek55

Warszawska Masa Krytyczna - Pamięci Żołnierzy Wyklętych© yurek55

Warszawska Masa Krytyczna - Pamięci Żołnierzy Wyklętych© yurek55

Jeden z postojów© yurek55

Gmach byłego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego ul. Koszykowa 6© yurek55

Zima jeszcze nie puściła całkiem© yurek55
Nie wiem jak zrobić, żeby wyświetlała się pełna mapa, tak jak to wygląda na telefonie. Przy dłuższych trasach, po eksporcie do map google, brakuje końcowego odcinka.

- DST 56.00km
- Czas 03:32
- VAVG 15.85km/h
- VMAX 40.00km/h
- Temperatura 6.0°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
Dziękuję za obszerną fotorelację. Nie tylko masa zaskoczyła pozytywnie. Swoje pojazdy w barwy narodowe przystroił ZTM.
wzap - 10:56 środa, 6 marca 2013 | linkuj
wzap - 10:56 środa, 6 marca 2013 | linkuj
A i jeszcze jedno, zawsze organizatorów mas uważałem za środowiska lewackie, może dlatego ,że są pieszczochami gazety w. Dlatego wiadomość o tej masie przyjąłem z dużym pozytywnym zaskoczeniem, muszę jednak odejść od pewnych szablonów myślowych.
teich - 09:46 poniedziałek, 4 marca 2013 | linkuj
Syn mnie namawiał i namawiał mieliśmy dojechac od P+R na Dworcu Południowym , ale koniec końców brak badań technicznych samochodu, piszczące łożysko w piaście ( też samochodu) i silny upierdliwy wiatr, spowodował ,że odpuściłem sobie na rzecz pracy w sadzie. Nawet trochę żałuję, bo wpisuje się to w moje widzenie historii, ale było minęło. Natomiast co do masy comiesięcznej to ma dla mnie jedną wartość, pokonywanie na rowerze skrzyżowań , których przy normalnym ruchu bym nie miał odwagi pokonać. Na przykład lewoskręt z Alei Solidarności w Jana Pawła. I tyle, dla mojego syna jest to póki co fajna lajtowa impreza, Młodzi dobrze odnajdują się w tłumie, więc im to pasuje. Młodzi ale trochę starsi jak my bardziej sobie cenimy niezależność , niż grupową przynależność.
teich - 09:41 poniedziałek, 4 marca 2013 | linkuj
Jazda w masie jest bardziej niebezpieczna niż poruszanie się ulicami miasta w godzinach szczytu. Zajeżdżanie, najeżdżanie a nawet przewracanie jest na porządku dziennym.
kdk - 07:55 niedziela, 3 marca 2013 | linkuj
ale gdybym się wybrała, na grochówkę dojechałabym na pewno..:)
jolapm - 21:55 sobota, 2 marca 2013 | linkuj
a mnie masa ludzi nigdy nie pociągała, tych na rowerach też, może dlatego, że nie lubię "spędów", niezależnie od okazji
jolapm - 21:49 sobota, 2 marca 2013 | linkuj
a Ja tam własnie lubię jeździć na masę - tak się dziś uśmiałam z moimi koleżankami które własnie poznałam na Masie jedną grudniowej drugą na dzisiejszej.
Jeżdżę żeby kogoś poznać i poczuć się w jakiejś tam wspólnocie :)
Jedni chodzą do kościoła a ja np jeżdżę na rowerze :) Katana1978 - 21:21 sobota, 2 marca 2013 | linkuj
Komentuj
Jeżdżę żeby kogoś poznać i poczuć się w jakiejś tam wspólnocie :)
Jedni chodzą do kościoła a ja np jeżdżę na rowerze :) Katana1978 - 21:21 sobota, 2 marca 2013 | linkuj