Środa, 27 lutego 2013
Ceny paliw w Warszawie na stacjach Auchan
Tytuł notki jest trochę "od czapy", ale to się wyjaśni później. A tymczasem, dziś kolejne zadanie kurierskie, czyli znów do Instytutu na Kruczą. A ponieważ planu na dalszą drogę nie miałem, postanowiłem jechać gdzie oczy poniosą. Na początek pomyślałem, że dobrze, szybko i bez wysiłku jeździ się z górki, więc myknąłem Książęcą, aż nad samą Wisłę. Tam postanowiłem sprawdzić stan drogi rowerowej po zimie i przejechałem kawałek, do Mostu Śląsko - Dąbrowskiego. Nie jest dobrze; szkło jeszcze nieposprzątane, od Sylwestra chyba, brudno, piaszczysto i samochody, co nadal zamkniętym tunelem Wisłostrady przejechać nie mogą.

Szybko pożegnałem wspaniały nadwiślański bulwar i po kostce, przy Pałacu Pod Blachą, podjechałem do schodów Trasy W-Z. Właśnie na takich odcinkach najbardziej mi brakuje amortyzacji. Po przejechaniu tego odcinka czułem się wytrzęsiony dokładnie, niemal tak, jak operator młota pneumatycznego. Nadal jednak jestem zdania, że przy mojej jeździe, gdzie miasto i asfalt to > 90%, amortyzowany widelec to niepotrzebny gadżet.
Na Plac Zamkowy tym razem dostałem się schodami i to nie ruchomymi, tylko tymi obok. Pomyślałem, że windą już kiedyś z rower wwoziłem, a po schodach go jeszcze nie niosłem, więc... Idąc liczyłem - 75 stopni, to 4 piętro, a schody jednobiegowe, czyli bez podestu. To nie był dobry pomysł, zziajałem się gorzej niż Agrykolą pod górę. Dalszą drogę przebyłem już rowerem, to znacznie łatwiej i wygodniej, niż chodzić z nim pod pachą.
A zdjęcie poniżej jest po to, by jakoś tytuł notki uzasadnić.:)

Odwiedziłem też warsztat Pana Jerzego, gdzie będę robił remont bieżący mojego pojazdu. Chciałem dopytać o ewentualną wymianę blatu z przodu i zamontowanie klamko-manetek, bo przedtem gadaliśmy tylko o napędzie i linkach+pancerzach. Ale było jeszcze zamknięte. w sezonie zimowym czynne od 12.

W Alejach Jerozolimskich wreszcie można jechać DDR, śnieg już się wreszcie całkiem roztopił. Temperatura taka, że mógłbym spokojnie zrezygnować z kurtki softshellowej i założyć cienką. Po raz pierwszy od początku zimy trochę się spociłem.


Stadion Narodowy w Warszawie nad Wisłą© yurek55
Szybko pożegnałem wspaniały nadwiślański bulwar i po kostce, przy Pałacu Pod Blachą, podjechałem do schodów Trasy W-Z. Właśnie na takich odcinkach najbardziej mi brakuje amortyzacji. Po przejechaniu tego odcinka czułem się wytrzęsiony dokładnie, niemal tak, jak operator młota pneumatycznego. Nadal jednak jestem zdania, że przy mojej jeździe, gdzie miasto i asfalt to > 90%, amortyzowany widelec to niepotrzebny gadżet.
Na Plac Zamkowy tym razem dostałem się schodami i to nie ruchomymi, tylko tymi obok. Pomyślałem, że windą już kiedyś z rower wwoziłem, a po schodach go jeszcze nie niosłem, więc... Idąc liczyłem - 75 stopni, to 4 piętro, a schody jednobiegowe, czyli bez podestu. To nie był dobry pomysł, zziajałem się gorzej niż Agrykolą pod górę. Dalszą drogę przebyłem już rowerem, to znacznie łatwiej i wygodniej, niż chodzić z nim pod pachą.
A zdjęcie poniżej jest po to, by jakoś tytuł notki uzasadnić.:)

Auchan Warszawa Górczewska© yurek55
Odwiedziłem też warsztat Pana Jerzego, gdzie będę robił remont bieżący mojego pojazdu. Chciałem dopytać o ewentualną wymianę blatu z przodu i zamontowanie klamko-manetek, bo przedtem gadaliśmy tylko o napędzie i linkach+pancerzach. Ale było jeszcze zamknięte. w sezonie zimowym czynne od 12.

Powstańców Śląskich 69 Jerzy Ceranka© yurek55
W Alejach Jerozolimskich wreszcie można jechać DDR, śnieg już się wreszcie całkiem roztopił. Temperatura taka, że mógłbym spokojnie zrezygnować z kurtki softshellowej i założyć cienką. Po raz pierwszy od początku zimy trochę się spociłem.

Temperatura powietrza© yurek55
- DST 29.00km
- Czas 01:37
- VAVG 17.94km/h
- Temperatura 7.2°C
- Sprzęt Wheeler
- Aktywność Jazda na rowerze
Komentarze
Musicie w tej Warszawie mieć drogi równe jak stół. komfort jazdy jak dla mnie jest nieporównywalny.
kdk - 09:02 czwartek, 28 lutego 2013 | linkuj
Komentuj